środa, 26 września 2012

Dostałeś grant, to się martw


Czołem,

wczoraj w Wyborczej ukazał się kolejny głos w dyskusji nt. stanu nauki w Polsce:

Grant doktoranta to curiosum, bo doktorant jest nikim...



Pozdrawiam,
Jakub Szymkowiak

6 komentarzy:

  1. Pfii... też mi... rzekła pani z administracji.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja kilka lat temu, będąc doktorantem, dostałem w pracy tekst prozą wypowiedziany w twarz "pan jest nikim" (cytat!)

    więc wszystko się zgadza = doktorant jest nikim :o))

    OdpowiedzUsuń
  3. Przesadzacie, doktoranci pelnia bardzo wazne funkcje w instytutach np. przenosza meble i paczki, wykonuja drobne naprawy, robia za goncow, sprzataja, zalatwiaja zamowienia i wiele innej papierkowej roboty, a w wolnym czasie nawet pomagaja w jakichs badaniach i pisaniu publikacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety jest bolączka polskiej nauki. Bo potem mamy takich doktorów, jakich mamy....

      Usuń
  4. Wspomnienie...
    Było to dwa lata temu na obronie mojego doktoratu...
    Brawa, gratulacje, kwiaty, żona roni łezkę...
    Podchodzi Dziekan mojego wydziału, podaje mi dłoń i mówi:
    "Gratuluję, ale niech Pan pamięta, że tutaj doktor nic nie znaczy..." A ja gościa zaprosiłem jeszcze potem na obiad...

    OdpowiedzUsuń
  5. nauki społeczno-humanistyczne, jeden z czołowych wydziałów w Polsce (przynajmniej wedle rankingów), historia sprzed kilku laty - dostałem grant jako doktorant, były (ogromne) problemy z rozliczeniem wyjazdu naukowego (obiektywnie nie z mojej winy). Pojednawczo mówię kobiecie (pełnomocnik dziekana do spraw finansowych), że to mój pierwszy grant i nie jestem biegły w rozliczaniu, a ona na to z krzykiem "pierwszy i mam nadzieję ostatni!"

    OdpowiedzUsuń