Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 lipca 2014

Badania naukowe nie mogą być celem samym w sobie...


W najnowszym biuletynie MNiSW

Badania naukowe nie mogą być celem samym w sobie. Nauka musi służyć społeczeństwu i gospodarce, lepszemu życiu nas wszystkich – podkreśla minister nauki i szkolnictwa wyższego, prof. Lena Kolarska-Bobińska. – Kraje, które uznajemy dziś za liderów światowej gospodarki, oparły swój rozwój na innowacyjnych badaniach naukowych i jak najszybszym wprowadzaniu wynalazków – dodaje.

Co w takim razie z badaniami podstawowymi (z pracownikami, placowkami naukowymi i instytucjami finansującymi badania nieużytkowe, przynajmniej nie bezpośrednio)?
Dość trudne może być wynajdywanie wynalazków w eko-ewo, a zwłaszcza w taksonomii  (chociaż fajnie by było np. wynaleźć czytnik do identyfikacji gatunków albo robota wykonującego inwentaryzacje przyrodnicze;)

Pozdrawiam
Łukasz Kajtoch


To może ja uzupełnię wpis od siebie, bo w komentarzu nie będzie dobrze widać. Jeśli nauka ma służyć społeczeństwu, to proponuję przyznawać takie medale "nauka w służbie narodu" najbardziej zasłużonym działaczom/naukowcom, co służą społeczeństwu zamiast egoistycznie kierować się ciekawością naukową. Jak widać wzór medalu jest już gotowy, bo był stosowany w przeszłości, należy tylko każdorazowo zmieniać nazwę jednostki na dole, albo po prostu dodać coś uniwersalnego w stylu "Polska Rzeczpospolita Ludowa"
michał żmihorski


niedziela, 29 września 2013

Wiceminister Karpiński bardzo rozsądnie o nauce w Polsce!


Znowu pożyczam od Obywateli Nauki, bo znaleźli naprawdę bardzo, bardzo mądry tekst diagnozujący świetnie szereg słabych punktów nauki w Polsce!!! Polecam wszystkim, całość tu:
http://biznes.interia.pl/prasa/news/zascianek-ocenia-zascianek,1952086,3128?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=msie

czytamy tam m.in.:
"W latach 2007-2013 ze środków unijnych, w tym Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka (PO IG), zaczęto budować nowe budynki i wyposażać je w bardzo drogą aparaturę, dofinansowanie otrzymywały ośrodki, które w nauce w ogóle się nie liczą"

Odsyłam do publikowanego niedawno na blogu zestawienia inwestycji "w naukę" czyli np. budowa zamiejscowego centrum KUL w Stalowej Woli za 60 milionów...


Dalej:

"wynagrodzenie na uczelniach musi być zróżnicowane i proporcjonalne do naukowego dorobku mierzonego zachodnią, nie polską socjalistyczną miarą"

Po prostu trafia w sedno - w PAN wszyscy dostają po równo i to jest główna przyczyna stagnacji i lenistwa (czy się stoi, czy się leży to i tak taka sama kwota wpływa na konto co miesiąc).


dalej:

U nas Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które przyznaje uczelniom dotacje, przyjęło system, zgodnie z którym dorobek naukowy stanowi tylko 1/6 całkowitej oceny. Resztą można manipulować poprzez różne nieostre kryteria: przydatność projektu do celów gospodarki czy powiązanie go z przemysłem. Tymczasem na świecie o punktacji przy ocenie grantów w zasadniczej części decyduje konkurencyjny dorobek naukowy. 

Świetna diagnoza - mam wrażenie, że to nie tylko problem NCBiRu, ale NCNu również, chociaż zaraz dostanę mocną kontrę, że przecież dorobek też jest brany pod uwagę...



a tu nieco o autorze tego tekstu:
http://lfmbr.sggw.pl/?q=node/4

michał żmihorski

środa, 6 lutego 2013

Komitet Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN na facebooku

Moi Drodzy,
Jeżeli ktoś chciałby "polubić" facebookowy profil Komitetu, to jest teraz ku temu dobra okazja. Właśnie umieściliśmy tam nasze stanowisko w sprawie oświadczenia wydanego przez Akademicki Klub Obywatelski.
Pozdrawiam,
Joasia Rutkowska

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Absurdy systemu OPI i nowych zasad składania wniosków

Witam,
Osobiście nie składam wniosków w tym konkursie, ale z ciekawości zobaczyłem jak to wygląda. Myślę, ze skoro pojawiła się możliwość wyrażenia opinii o całym systemie oceny wniosków po szumnej reformie nauki, to można by w tym miejscu wynotować wszystkie bezsensowne rzeczy, które pojawiły się lub nadal trwają.
Mnie rzuciło na kolana to, że zamiast uprościć wszystko to cała sprawa ze składaniem wniosków została totalnie pokomplikowana. Zwłaszcza te dublowanie informacji. Przykładowo, po jaką cholerę (za przeproszeniem) wypełniać dorobek wnioskodawcy w wersji angielskiej i polskiej? Nie można by całych tych ankiet dotyczących wnioskodawców zrobić wyłącznie po angielsku? Przecież i tak większość ludzi wykazuje tam prace angielskojęzyczne i staże zagraniczne.
Kolejna rzecz, która mnie rozbawiła: pisanie streszczeń i skróconego opisu wniosku. Nie wiem czy ktoś zauważył, że jeśli ktoś napisze streszczenie na ok 1000 słów (dopuszczalne maksimum), to są to akurat trzy strony (dopuszczalne maksimum) skróconego opisu wniosku. A zatem 1000 słów streszczenia = 3 stronom skróconego opisu = redundacja informacji = absurd.
Ponadto wymyślono "nowe podpunkty" we wniosku, jak przykładowo "Koncepcja i plan badań". Zupełnie nie rozumiem, jakie tego były przesłanki, skoro można było to zawrzeć w "metodyce" (albo w celach ??). W ogóle układ tych punktów we wniosku jest, powiedzmy sobie szczerze, średnio logiczny. Czy nie możnaby tego ułożyć w sposób, stosowany w publikacjach naukowych.
Z tego co wiem od znajomych, którzy próbują przygotować wnioski w systemie OPI to strona permanentnie się wiesza (chyba właśnie jest nieczynna), a wgrywanie wklejanego tekstu trwa niezwykle długo.
Pozdrawiam
PSkórka

niedziela, 17 kwietnia 2011

Stypendia FNP "Start"... czy "FalStart"?

Witam
Na stronie FNP ukazała sie niedawno lista osób, które otrzymały stypendia "Start" . Blogowicze jakoś specjalnie tego nie komentują, więc ja zacznę. Stypendium „Start” to najbardziej popularne stypendium, mające w swej koncepcji wspierać młodych zdolnych badaczy. Tak z ciekawości sprawdziłem kilku laureatów i zauważyłem, że wielu z nich ma dorobek znacznie mniejszy niż 5 publikacji z listy filadelfijskiej. Z drugiej strony wiedziałem, ze o to stypendium starało się kilka osób, których dorobek był większy, niż tegorocznych Laureatów. Zdumiało mnie to nieco, wiec zerknąłem na regulamin konkursu, który dotychczas wydawał mi sie najbardziej obiektywny, jaki znalem. Ku mojemu przerażeniu, zobaczyłem, ze regulamin jest pełen różnych „kwiatków” , jak z najgorszego naukowego koszmaru. I co tam znajdujemy? Np: "Stypendia są przyznawane na podstawie ocen recenzentów i ekspertów z różnych specjalności według szczegółowych zasad tralalala..." Skądinąd znane i lubiane:). I gdzie te „szczegółowe zasady”?? Ale dalej: "Podstawowym kryterium oceny wniosku jest naukowa jakość i oryginalność opublikowanego dorobku naukowego kandydata. Dorobek ten jest oceniany przez recenzentów na podstawie dołączonych do wniosku publikacji (maksymalnie trzech), które kandydat uważa za najważniejsze w swojej karierze naukowej. W ocenie dorobku NIE liczy się liczba opublikowanych prac, ale ich wartość merytoryczna" No i to ostatnie zdanie jest moim zdaniem rozbrajające ..... Chciałbym zobaczyć tych ekspertów oceniających wartość merytoryczna publikacji. Na podstawie jakich kryteriów to robią? Własnego „widzi mi się”?? A może wynajmują wróżbitów, którzy czarodziejską różdżką wskazują, które prace są wartościowe merytorycznie?? Zupełnie nie potrafię, pojąć dlaczego nie bierze się pod uwagę całego dorobku kandydata. Może eksperci FNP są zbyt leniwi, żeby przeglądać całokształt osiągnięć kandydatów? Jak dobrze wiemy, w nauce istnieją dosyć obiektywne miary oceny pracownika naukowego i są nimi z pewnością liczba publikacji oraz impact factor czasopism, w których one się ukazują. Dlaczego eksperci z FNP nie przyjmują tego do wiadomości, jest dla mnie kompletną zagadką.
Ponieważ, nie lubię ot tak dywagować, to zrobiłem wczoraj na szybko kilka analiz. Wziąłem wszystkich stypendystów FNP od 2000 roku włącznie, w dziedzinach, które są mi bliskie: biologia, zoologia, botanika, ekologia i biologia srodowiskowa. Następnie, wykorzystując bazę Scopus, sprawdziłem ile mieli publikacji do roku przyznania Stypendium (łącznie z tym rokiem, ponieważ większość kandydatów wykazuje również prace w druku). Następnie sprawdziłem, czy liczba publikacji do roku przyznania Stypendium ma związek z: (1) całkowitą liczbą publikacji (stan na 15.04. 2011), (2) z indeksem H, (3) liczbą publikacji, które ukazały się po otrzymaniu Stypendium. Zastosowałem do analiz ogólny model liniowy mieszany. Do analiz włączyłem również kowariatę, którą była liczba lat od otrzymania stypendium do 2011 roku (liczba publikacji i indeks H zależy od czasu, więc trzeba ten czynnik kontrolować) oraz efekt płci. Rok, w którym przyznano stypendium, był czynnikiem losowym. Łącznie wykorzystałem dane o 80 osobach. Niestety, dwoje stypendystów (Andrzej Mazur oraz Anna Wójcik) musiałem wykluczyć z analiz, bo nie byłem w stanie jednoznacznie przypisać afiliacji oraz publikacji do nazwisk (zbyt dużo osób o takich nazwiskach i scopus to wszystko zmieszał:).
Wyniki (tabele i ryciny ) są zawarte w poniższym linku:

http://skorasp.republika.pl/start.pdf

Widać wyraźnie, że jeśli kandydat miał dużo publikacji w roku przyznania to miał ich dużo w całym dorobku , przy kontrolowaniu liczby lat, jakie miał na opublikowanie prac (Tabelka 1 i rycina 1 w podanym linku) Model wyjaśnia bardzo dużą część zmienności (R2 = 0.70). Rozumiem, że łączna liczba publikacji, wg FNP nie jest wartościową miarą, wiec w następnym kroku sprawdziłem jak liczba publikacji w roku przyznania stypendium „Start” ma się do późniejszego indeksu Hirscha. Znowu, widać wyraźnie pozytywną zależność, a model wyjaśnia dużą cześć zmienności (R2 = 0.63) (Tabela 2 i Rycina 2,w podanym linku). Warto zaznaczyć, ze zależność ta nie jest prostoliniowa (indeks h wydaje się nie przyrastać prostoliniowo wraz z liczbą publikacji). Na koniec sprawdziłem jeszcze czy otrzymanie stypendium „Start” stymuluje do pracy wszystkich jednakowo. Jeśli by tak było, to oczekujemy braku zależności miedzy liczbą publikacji do roku otrzymania Stypendium, a liczbą nowych publikacji, które ukażą się po otrzymaniu Stypendium. Niestety, zależność jest znowu pozytywna (Tabela 3 i Rycina 3, w podanym linku) i model wyjaśnia całkiem sporą część zmienności (R2 adj = 0.53). A zatem, jeśli dana osoba opublikowała dużo prac do roku, w którym otrzymała stypendium, to po otrzymaniu tej nagrody będzie publikowała jeszcze więcej, w porównaniu do osób, które miały mniej publikacji. Innymi słowy, stypendium ma większy efekt na produktywność bardziej produktywnych osób :).

Widać wyraźnie, że przyznawanie Stypendium osobom, które mają mało publikacji nie ma większego sensu. Najlepszą inwestycją jest natomiast nagradzanie osób produktywnych. Dlatego nie rozumiem, dlaczego Fundacja przyznaje stypendia osobom, które maja np. 2 publikacje listy filadelfijskiej, albo w ogóle takowych nie posiada. Oczywiście trzeba pamiętać, że należałoby zrobić podobną analizę dla wszystkich dziedzin, bo uwzględniłem tylko „działkę” biologiczno-ekologiczną i do niej należy się odnosić. Ale raczej trudno oczekiwać innych trendów.
Nie wiem, co o tym myśleć, ale wydaje mi się, że jedyna Instytucja, która zdawała się, że ocenia i przyznaje pieniądze w sposób obiektywny, stoczyła się w kłębowisko niejasnych wewnętrznych przepisów. Zresztą, w regulaminie tego konkursu jest więcej „fajnych fragmentów" - polecam poczytać.

Jest mi bardzo głupio, że jako były laureat tego stypendium muszę wytykać oczywiste dziwactwa, które determinują przyznawanie tego stypendium. Ale jeszcze bardziej głupio czuję sie, kiedy przychodzą do mnie magistranci czy doktoranci i pytają się co robić, żeby dostać takie stypendium. Dotychczas z uśmiechem na twarzy mówiłem „myśl, ostro pracuj i publikuj najlepiej jak sie da”. A co teraz mam powiedzieć? „Graj w totolotka?”. Najgorsze jest to, że kryteria przyznawania tego stypendium zniechęcają młodych ludzi, którzy nie rozumieją dlaczego ich koledzy „wyhaczają” stypendium, mimo, że posiadają słabszy dorobek i wcale nie w lepszych czasopismach. Juz kilka lat temu prof. Adam Łomnicki napisał bardzo fajny tekst o impact factorach i publikowaniu prac (Łomnicki 2003. How „impact factors” promote scientific excellence, Nature 424, 487). Kiedyś nie zgadzałem się z jego opinią... dzisiaj jestem przekonany o jej słuszności. Nawet więcej. Jestem za ślepym stosowaniem w ocenach ludzi nauki impact faktorow, indeksow H i liczby publikacji, bo w naszych warunkach są to jedyne obiektywne miary pracy naukowca.

Na koniec mam nadzieje, ze wszyscy laureaci "Starta" wybacza mi moje wątpliwości, gdyż wszystkim serdecznie gratuluje. Jak zawsze czepiam sie "systemu" - nie jednostek.

Pozdrawiam
Piotrek Skorka

piątek, 28 stycznia 2011

Szare komórki nie wystarczą...

Ostatnio wrzucałem link do tekstu "Polska nauka na peryferiach świata", warto rzucić okiem na tekst prezentujący nieco inne zdanie na temat nauki w Polsce:

http://www.rp.pl/artykul/600895.html

mż

PS szczególnie ten fragment mi się podoba:
"...adiunkt zarabia średnio 4 820 euro (słownie cztery tysiące euro)..."
czyli ok. 9 razy więcej niż ja :o(

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Polska nauka na peryferiach swiata

Trochę konkretów o nauce w Polsce:

Polska nauka na peryferiach świata

ale z tym nature/science co 4 lata to chyba przegięli, myślę, że jednak sporo częściej...

pzdr

żmihor 

poniedziałek, 13 grudnia 2010

wtorek, 9 listopada 2010

American Dream

Jak się robi naukę opartą o normalna konkurencję, a nie opartą o umiejętną sztukę zamykania oczu i uszu na rzeczywistość.

Poniżej link:
http://wyborcza.pl/1,75515,7441171,Ilu_laureatow_Nagrody_Nobla_zatrudniles_.html?as=1&startsz=x

Pozdrawiamy,

Marcin i Michał