środa, 28 listopada 2012

Wybory do Centralnej Komisji...



Dnia 16 października minął termin zgłaszania kandydatów do CK. Mnie bardzo interesuje, czy w komisji znajdą się ludzie z dorobkiem i nowoczesnym spojrzeniem na naukę, czy też "w inny sposób zasłużeni"? Śledzę stronę CK, ale tam niewiele jest. Dzwoniłem dziś pod numer wskazany na stronie CK i niestety lista kandydatów jest tajna...

Gdyby ktoś mógł się podzielić na blogu nietajnymi informacjami dotyczącymi tej sprawy to bardzo proszę! Temat jest ważny, bo Centralna Komisja jest praktycznie jedynym filtrem, który może zatrzymać pewną część kandydatów, którzy bez dorobku startują do habilitacji.

michał żmihorski

25 komentarzy:

  1. A co to jest "nowoczesne spojrzenie na naukę"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. antytezą "nowoczesnego spojrzenia na naukę" mogą być poglądy wielu profesorów (nadających tytuły) uważających, że...między Polish Journal of Entomology a Ecological Entomology w zasadzie nie ma różnicy, jesteśmy Polakami i powinniśmy wyłącznie publikować po polsku, liczba cytacji ni inne listy filadelfijskie nie powiedzą (o kandydacie do habilitacji) tyle co własna opinia owych szacownych profesorów...

      Usuń
    2. dokładnie o to mi chodziło, staram się być delikatny... Chodzi mi o pewien kontrast między dobrze publikującymi w dobrych czasopismach a publikującymi w zeszytach badawczych czegoś tam, za to mającymi duże mniemanie o sobie. Pytanie jest takie: z którego końca tego gradientu CK rekrutuje swoich członków??

      Usuń
    3. Cholera, to ja prawie nie znam takich profesorów, chociaż obracam się wśród nich od 20 lat, znałem jako regularny uczestnik posiedzeń CK poprzednich członków reprezentujących biologię (nie miałem przyjemności poznać jeszcze obecnego przewodniczącego) i możecie wierzyć lub nie ale w ostatnich 10. latach ciężko było przejść przez to sito byle komu (choć przyznaję, że parę niechlubnych wyjątków bym znalazł). Problemem tej komisji jest to, że są tam przedstawiciele Nauk Biologicznych, Rolniczych, Leśnych i Weterynaryjnych co niekiedy wymuszało pewne kompromisy, ale to już kamyczek w kierunku ustawodawcy, który taki kształt poszczególnych komisji stworzył. Jak czytam niektóre wpisy młodych adeptów nauki na tym blogu to mam wrażenie, że tworzą oni jakieś legendy w sprawie tych grup miernych profesorów rzekomo hamujących rozwój "nowoczesnej" nauki i dbających w takich ciałach jak CK żeby ci reprezentanci "nowoczesnego spojrzenia na naukę" przypadkiem za wcześnie nie zostali profesorami. Wejdziecie Koledzy do rad wydziałów, grup oceniających innych, komisji grantowych i zobaczycie jak to bardzo się różni od waszych wyobrażeń. Nie znaczy, że jest cacy, ale wiele problemów polskiej nauki wynika z obiektywnej sytuacji prawnej, obyczajów, a nie wyimaginowanych tajnych sekt i grup sterujących awansami.

      Usuń
    4. Zdecydowana większość profesorów w Polsce świetnie publikuje i wyśmienicie zarządza uniwersytetami....a....Wisłą płynie mleko z miodem...

      Usuń
    5. Nic nie stoi na przeszkodzie, Kolego, abyś opuścił ten nędzny kraj, zdobył pracę lub poszedł na studia doktoranckie w renomowanej światowej uczelni, wszedł w tamten system oceny i promocji najlepszych uczonych i z czasem rozsławił imię polskiego uczonego na obczyźnie na miarę Marii Skłodowskiej-Curie. Są już naprawdę dobre przykłady absolwentów polskich uczelni (biologów) z ostatnich lat, którzy taką karierę robią. Świat jest obecnie otwarty i czeka na młodych wilczków, żądnych sławy i zaszczytów.

      Usuń
    6. Skąd przeświadczenie, że paranie się nauką na wysokim poziomie musi wynikać z żądzy sławy i zaszczytów; a może ze zwykłej potrzeby normalności. Swoją drogą, dobrze, że wskazałeś, że na przykłady absolwentów polskich uczelni, którzy musieli wyjechać by robić karierę na światowym poziomie - tylko zapomniałeś napisać dlaczego nie w Polsce.

      Usuń
    7. Anonimowy, kilka wpisów wyżej - nie są to żadne legendy, mówimy o faktach! Oto kilka z nich:
      * habilitację w tym kraju robią ludzie o dorobku skrajnie niskim. Nie tylko, ale zdarza się, że ktoś z dorobkiem niezłego doktoranta uzyskuje ten stopień! To w dużej mierze właśnie CK steruje tym procesem, stąd moja obawa odnośnie nowego "rozdania" w tej instytucji
      * nie mówimy o żadnych legendarnych grupach profesorów, których gdzieś podobno ktoś widział - prawie każdy z nas w swojej krótkiej karierze spotkał się z podejściem gdzie ktoś "dba" o to by ci młodsi i ambitni "przypadkiem za wcześnie nie zostali profesorami". Ja się spotkałem, moi koledzy też, więc Anonimowy chyba żyjesz w innym świecie. Nie twierdzę, że w CK też są tacy ludzie (tym bardziej że skład jest chyba tajny?) ale w polskiej nauce z pewnością
      * po trzecie, jak ktoś już pisał wyżej - nie chodzi o to, żebyśmy musieli wyjeżdżać, tylko żeby u nas było ok. To jest słaby argument: "nie podoba ci się to wyjedź". A ja nie chcę wyjeżdżać - chcę, żeby moja praca była doceniana tu!

      pozdrowienia

      Usuń
    8. Kolego Michale, żyję w bardzo realnym świecie, pracuję na uniwersytecie z czołowej czwórki, jestem profesorem tytularnym od 20 lat chociaż mi jeszcze sporo do emerytury, uczestniczyłem czynnie w kilku ważnych gremiach dbających o jakość nauki w Polsce i powtarzam jeszcze raz - tworzycie legendy o jakimś tajemniczym systemie gnębiącym młodych uczonych, jakiś mafiach konserwujących system itd. Większość ciał funkcjonujących w nauce w Polsce to ciała wybieralne w demokratycznych wyborach (również CK) i to sami uczeni tworzą w dużej mierze ten system. To rady wydziałów odpowiedzialne są za habilitacje, a CK ma już mały wpływ na ich jakość, bo działa głównie jako instancja odwoławcza. Na moim uniwersytecie w ostatnim czasie było kilka spektakularnych porażek habilitantów i z CK otrzymaliśmy list pochwalny, że mamy odwagę stawiać należyte bariery. Z całego mojego doświadczenia mogę jedno powiedzieć, jak ktoś jest naprawdę dobry to nie ma powodu, żeby nie osiągnął tego co zamierzał, bez dodatkowych podchodów, klik itp., a spotkałem na swojej drodze naukowej również kliku s...synów pragnących mi przeszkodzić. Są tacy (jak wszędzie), ale nie oni nadają ton w polskiej nauce. Przeciętna jest u nas dość niska, to prawda, ale kiedyś już pisałem na tym blogu, że znacznie bardziej martwi mnie poziom tych młodych niż te wymierające dinozaury z poprzedniej epoki. Zamiast narzekać na mniej lub bardziej rzekome przeszkody róbcie swoje, a ci dobrzy na pewno spokojnie osiągną swoje. Ja wiem, że na takich blogach sporo osób się dowartościowuje szukając winy w systemie na zewnątrz, ale nie jest zdrowa sytuacja jeżeli widzi się problem tylko w innych, wypomina iż jedni zajmują się "nowoczesną nauką" a inni bzdurami. Czas zawsze weryfikuje kto w nauce naprawdę osiąga coś, a kto kończy jako wieczny frustrat.
      Wybory do CK nigdy nie były tajne. Ktoś w tym roku próbuje utrudnić dojście do informacji ale myślę, że to raczej jakiś biurokrata, a nie tajna sekta uczonych pragnąca skanalizować wybory do CK. W sumie to wam współczuję, że macie takie kiepskie kontakty ze swoją profesurą, bo ja nie mam problemów żeby swoim pracownikiem i doktorantom podać nazwiska kandydatów, i podyskutować o jakości kandydatów nie mają więc potrzeby pisać do CK po te informacje.

      Usuń
    9. Anonimowy Profesorze,
      myślę, że różnica zdań między nami wynika częściowo z braku precyzji wypowiedzi (pewnie głównie z mojej strony). Zgoda co do tego, że jeśli ktoś jest dobry to swoim dorobkiem i wiedzą się obroni (o ile zostanie w nauce - patrz niżej). Zgadzam się też co do tego, że należy robić swoje zamiast narzekać. Ale proszę zwrócić uwagę, że nadal mamy szereg mechanizmów, kiedy to profesor/kierownik może skutecznie hamować rozwój młodego naukowca i znam wiele przykładów takiego działania, na różnych uczelniach i w różnych instytutach. Możemy dyskutować co do skali tego zjawiska i wpływu na naukę w skali makro, ale pozostaje ono faktem. Nie wiem, czy można nazwać to "mafią konserwującą system", bo w kwestiach doboru odpowiednich słów jestem słaby. Ale myślę, że w wielu przypadkach to sformułowanie jest bliskie prawdy...

      Druga sprawa - jestem bardzo przeciwny podejściu "ci dobrzy na pewno spokojnie osiągną swoje". Wynika z tego, że możemy wszyscy rzucać młodym kłody pod nogi, bo jak są naprawdę dobrzy to osiągną swoje. Można im zabraniać pisać granty, utrudniać publikowanie (!!!), uniemożliwiać współpracę z innymi naukowcami, dawać masę technicznej pracy "bo jeśli są dobrzy to i tak będą mieć papier w Nature...". A jak mają dość i im się nie udaje to znaczy, że nie są dobrzy... Nic bardziej błędnego - ci dobrzy wyjadą, lub rzucą naukę! Jeśli ktoś jest dobry i widzi jak funkcjonuje nauka za naszą zachodnią i północną granicą to wyjedzie tam gdzie będzie doceniany! Jeśli ktoś jest dobry i widzi, że rządzą nim ludzie kilkukrotnie starsi ale z kilkukrotnie mniejszym dorobkiem, to nie wytrzyma i wyjedzie albo rzuci naukę...

      A co do CK - moje pytanie brzmi: gdzie na przykład ja mogę poznać listę kandydatów? Bo jeśli mam zaglądać przez ramię koledze-profesorowi w celu poznania kandydatów to nadal mam problem by nazwać taką listę "jawną"...

      pozdrowienia,

      Usuń
    10. Niezrozumiałe jest dlaczego nie głosują wszyscy naukowcy i lista kandydatów nie jest powszechnie dostępna - jedni z nas potrafią ocenić kompetencje innych inni gorzej, ale z pewnością ma to nie wiele wspólnego z szarżą

      Usuń
    11. Ja naprawdę was rozumiem, ale te pytania kierujcie do ustawodawcy tzn. polityków. Na radach wydziału są przedstawiciele wszystkich grup (także młodych pracowników nauki i studentów), ale w głosowaniach nad awansami naukowymi biorą udział tylko samodzielni pracownicy naukowi. Taki też model przyjęto przy wyborach do CK. Należę do tej mniejszości w profesurze, która chciała zniesienia habilitacji i od zawsze jestem za zwiększeniem udziału młodych pracowników w ciałach kolegialnych. Na mojej szacownej uczelni musieliśmy jednak siłą zmuszać doktorantów, żeby utworzyli swój samorząd i wyłonili przedstawiciela do ciał, które podejmują ważne dla nich decyzje (w sprawie stypendiów, regulaminu przyjęć na studia doktoranckie, udziały w tymże egzaminie itd.), a frekwencja przedstawicieli studentów na radach wydziału jest bliska zeru, nie pamiętam też, aby kiedykolwiek zabierali ci przedstawiciele głos, jak się już w ogóle pojawią. To powoduje, że część profesury uważa tę młodzież za niepoważną i boi się oddać im możliwość wpływu na politykę naukową. Wychowałem już spore grono doktorantów i z przykrością muszę napisać, że ci sprzed lat byli bardziej skorzy do podejmowania wpływu na swoje losy niż obecni. Doceniam rolę tego blogu, chociaż parę razy brałem udział w dyskusji z pozycji nieco ironizującej i atakującej, gdyż część dyskutantów ma skłonność do braku zrozumienia tej skomplikowanej materii, jaką jest nauka (zwłaszcza, że reprezentuję ten dział biologii, który z natury jest bardzo nisko impaktowalny, a którym niektórzy dyskutanci pogardzają, często za swoimi nauczycielami). Uczeni, zaraz po artystach, mają najwięcej skłonności do kabotyństwa. Dowartościowywanie się w tym środowisku poprzez pomniejszanie wartości innych jest typowe (widać to np. po jakości niektórych recenzji). Jak się ktoś wybije to stara się natychmiast blokować tych niżej. Ostatnio dopasowywaliśmy system progów przy awansach do nowej punktacji. Większość głosów była za bardzo wysokimi progami aż ktoś zwrócił uwagę, że znaczna część samodzielnych z wydziału nie miałaby szans na habilitację i profesurę nawet przy obecnym dorobku, no ale, jak mówi Kubuś Puchatek, ja już swój miód zjadłem. Z drugiej strony nauka nie jest demokratyczna i wymaga czasem podejmowania decyzji wbrew większości zwłaszcza, że w naszych warunkach ta większość jest historycznie mocno osadzona i zasiedziała. Jak damy prawo głosu tej większości to oni przejmą pozycje decyzyjne, a nie wy (każdy wydział to już przerabiał) bo ich jest po prostu więcej. Kolego Michale, ja naprawdę uważam, że w profesurze raczej dominuje sympatia i wsparcie dla tych, którzy się wybijają (mimo tych wszystkich zastrzeżeń obiektywnych, o których piszę powyżej), to oni pracują też na naszą pozycję parametryczną itd. Ale oczekiwanie, że będzie się ich nosić na rękach i wygłaszać peany na cześć jest trochę naiwne (wykładam psychologię ewolucyjną i socjobiologię więc mam trochę wiedzy na ten temat). Na moim wydziale i tych, które dobrze znam z autopsji nikt nie gnębi tych dobrze pracujących. Jeżeli u was się to zdarza, to współczuję, ale w tym "zawodzie" pewna gruboskórność jest też, niestety, potrzebna i w obronie i ataku. I tego raczej się nie zmieni żadnymi decyzjami administracyjnymi, wyborami itd. Taka jest natura tego środowiska. I pewnie jeszcze nie raz na tym blogu będziemy się ścierać. Pozdrawiam i gratuluję odwagi w prowadzeniu tego bloga. Ale dalej będę pisał jako anonimowy (bystra osoba i tak łatwo mnie rozszyfruje), bo zależy mi na pisaniu z pozycji argumentów, a nie personalnej i lubię trochę przyjmować rolę advocatus diaboli. Młodzież tak chętnie stawia siebie w pozycji do błogosławienia.

      Usuń
    12. "Niezrozumiałe jest dlaczego nie głosują wszyscy naukowcy"

      Cóż - są "projekty" takie, w których zasada jest rzeczywiscie inna. Na przykład, na konkursach Eurowizji itp., o wyborze najlepszego piosenkarza decydują wszyscy, także tacy którzy nie tylko nie potrafią zaśpiewać "wlazł kotek na płotek" bez fałszowania, ale co gorsze nie potrafią też sami usłyszeć, kiedy ktoś inny fałszuje. Poszły w tę stronę takze i nasze festiwale - więc nic dziwnego, że laury zbierają jakieś "błękitne kawiarenki" albo inne efemerydy, o których po sezonie się zapomina (chyba że udaje się im skutecznie podtrzymać zainteresoawnie poprzez regularne roztrząsanie, czy na tym zdjęciu miała majtki czy jednak nie - jak zaglądanie pod sukienkę przestanie być pociągające to się i kariera "muzyczna" skonczy). A dobra muzyka jest zepchnięta do lokalnych nisz.

      A na serio: przecież jest zgodne z logiką, że do gremium kontrolującego nadawanie stopni wybiera się takich, którzy już ten stopień mają. Dlaczego młodzi-gniewni nie mają pretensji o to, że ustawa o stopniach zakazuje, by magister był promotorem przewodu doktorskiego?

      Nie mówię, że tak MUSI BYC - oczywiscie bywają stosowane i może nawet w pewnych okolicznosciach dobrze działają systemy bardziej demokratyczne. Ale generalną zasadą jest i powinno być, że nie jest się sędzią we własnej sprawie - więc osoby decydujące o procesie przyznawania stopni i tytułow same powinny już ten tytuł mieć.

      Krytykantom brakuje wyobraźni. Perspektywa z której prowadzą krytykę, oparta na dychotomii między a) starą, konserwatywną i bezproduktywną profesurę i b) młodą, prężną, swiatłą armią młodych uczonych, jest absurdalnie wręcz odległa od rzeczywistości. I wsród profesury i wśród młodych większość stanowią przeciętniacy - praw natury się nie zmieni, tak było, jest i pewnie będzie.

      Ale różnica jest taka, że stary profesor, nawet jesli sam jest naukowo bezproduktywny (od zawsze albo na skutek nieubłąganego procesu starzenia), może - działając zresztą we własnym interesie! - podejmować decyzje takie, by utrudniać dostęp do stopni i tytułow innym przeciętniakom.

      Natomiast jeśli o wyborze komisji kontrolującej nadawanie stopni i tytułów będą decydować PRZECIĘTNIACY STARAJĄCY SIĘ stopień czy tytuł uzyskać, to sytuacja jest inna: w ich osobistym interesie jest wybrać takie osoby, od których można oczekiwać, że bariery postawione będą możliwie nisko.

      Oczywiscie, starzy przecietniacy tez mogą miec pewien interes w ułatwianiu dostepu innym przecietniakom, bo wtedy ich przeciętniactwo mniej się bedzie rzucac w oczy. Ale to dziala trochę jak "dobór miękki", podczas gdy w przypadku młodych przeciętniaków nie mających szans na sukces przy wysoko postawionej poprzeczce, to jest "dobór twardy" - sprawa byc albo nie być.

      Usuń
    13. to ja jeszcze komentarz do maila dwa piętra wyżej:
      moją intencją nie jest narzekanie i użalanie się nad sobą, nie szukam też winy moich niepowodzeń w wyimaginowanym spisku. Wiem, że trzeba być gruboskórnym i robić swoje, tak też staram się postępować. Ale myślę, że warto mówić głośno o problemach.
      Ale dziękuję za dobre słowo odnośnie bloga :-)

      Usuń
  2. W miarę gorącej dyskusji opinie mają tendencje do przybierania coraz bardziej skrajnych form. Nikt na tym forum nie pisze, że wszyscy polscy profesorowie to nieudacznicy, każdy z nas zna wielu naprawdę wybitnych. Myślę, że nie ma też się co spierać, czy rozkład "wybitności" profesorów w Polsce jest lewo bądź prawo-skośny. Intencją Michała (tak myślę) jest robić co w naszej mocy, aby średnia owego rozkładu "wybitności" decydentów (profesorów) przesuwał się w prawo (właśnie ku "wybitności").
    Dająca jednak do myślenia jest solidarność środowiska profesorskiego; ani jednego złego słowa....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed chwilą napisalem, że wiekszosc profesury to przecietniacy - wiec to nieprawda, ze ani jednego złego słowa.

      Ktos kto (chyba poważnie?) twierdzi, ze istnieje cos takiego jak "solidarnosc srodowiska profesorskiego" zyje chyba na jakies szzcegolnej planecie. A wa kazdym razie chyba nigdy nie uczestniczyl w posiedzeniach jakies rady wydzialu...

      Usuń
  3. Akurat ci, o których piszę wcale nie musieli. Po prostu tu zdobyli tu wykształcenie (widać niezłe), wygrali w wielkich międzynarodowych konkursach i pokazują, że nawet w tym kraju zdolna osoba ma szansę na zaistnienie w światowej nauce. Czy tu kiedyś wrócą i obejmą te istotne stanowiska w CK, NCN czy innych urzędach kształtujących politykę naukową to nie wiem. Pewnie raczej nie, bo zwykle ci co lubią to co robią nie pchają się do urzędów. Lista kandydatów do CK nie jest tajna jak sugeruje wpis Michała. Poproście pierwszego z brzegu profesora aby wam pokazał te listy i nie ma problemu (niestety logowanie jest przez Pesel uprawnionego do głosowania). Każdy profesor może obejrzeć kandydatów ze wszystkich dziedzin. Na listach są tylko te osoby, które wcześniej wyraziły zgodę na bycie kandydatem do CK (i przeglądając te listy myślę, że tu jest największy problem bo widać, że profesura wcale nie chce szeroką ławą kandydować).

    OdpowiedzUsuń
  4. Lista kandydatow nie jest tajna. Kazdy glosujacy, czyli profesor, dostal kilka dni temu dostep do kart wyborczych z nazwiskami i elektronicznie moze oddac glos do 10.XII. Jak oddal, to nie ma wiecj dostepu do nazwisk kandydatow, sorry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani z CK do której dzwoniłem nie chciała mi udzielić informacji kto jest kandydatem.
      [Rozmowa telefoniczna z dnia 28.11.2012]

      Więc może nie jest tajna, ale jawna też nie ;o))

      Usuń
    2. Te narzekanie na "tajnosc" robi sie po prostu nudne. Zeby ukrócic, podaję kandydatow dla interesujacych nas "nauk biologicznych":


      Biochemia (wybór: 1):

      Bartnik Ewa Maria
      Błasiak Janusz
      Jackowski Grzegorz Gabriel
      Łojkowska Ewa
      Zakrzewska-Czerwińska Jolanta


      Biofizyka (wybór: 1):

      Bartosz Grzegorz
      Gruszecki Wiesław Ignacy


      Biologia (wybór: 3):

      Bańbura Jerzy Ryszard
      Bartnik Ewa Maria
      Bilińska Barbara
      Boratyński Adam
      Burczyk Jarosław
      Czarnecka Bożenna Walentyna
      Dubin Adam
      Gabryś Grzegorz Wojciech
      Horbowicz Marcin
      Kuder Tadeusz Wacław
      Lis Jerzy
      Miszalski Zbigniew Adam
      Okrasa Stanisław Czesław
      Rędowicz Maria Jolanta
      Szadziewski Ryszard
      Szweykowska-Kulińska Zofia Katarzyna
      Tarasiuk Jolanta
      Wojtaszek Przemysław
      Zagórska-Marek Beata
      Zakrzewska-Czerwińska Jolanta


      Biotechnologia (wybór: 2):

      Kononowicz Andrzej Kiejstut
      Skorupska Anna Maria
      Twardowski Tomasz
      Wojtaszek Przemysław
      Zakrzewska-Czerwińska Jolanta


      Ekologia (wybór: 2):

      Dabert Jacek Cezary
      Markowski Janusz
      Szmeja Józef
      Szwagrzyk Jerzy Stanisław
      Woyciechowski Michał
      (nie mylić z Michałem Wojciechowskim!)


      Mikrobiologia (wybór: 1):

      Długoński Jerzy Aleksy
      Kaczorowski Tadeusz

      Ochrona Srodowiska (wybór: 1):

      Siciński Jacek Waldemar
      Turnau Katarzyna


      A jak sie skoncza wybory to bedzie mozna podyskutowac, jak system dziala. W kazdym razie jednego jestem juz pewien: choć nie wszyscy kandydaci są z "najwyższej półki", ale są średnio ponad średnią z populacji generalnej. Czyli już na poziomie prawyborów, "profesorska mafia" wybierała średnio lepszych od siebie...

      Usuń
    3. super! dziękuję w imieniu swoim i innych zainteresowanych. Proszę nie dziwić się narzekaniom i postawić się na naszym miejscu - gdyby CK zamieściła listę na stronie nie byłoby tematu i narzekania...

      (mam nadzieję, że nie łamiemy prawa publikując te nazwiska na blogu)

      Usuń
    4. Kandydaci byli "omawiani" i wybierani na posiedzeniach rad wydziałów/instytutów mających prawo nadawania stopni, wiec w zaasdzie kazdy cierpliwy czlowiek moglby tę listę skompletowac. A publikacja powszechnie dostepnych informacji nie moze stanowic lamania prawa. Jesli się mylę to znaczyłoby że mamy w Polsce problemy znacznie powazniejsze niż banalna kwestia składu CK :-)

      Usuń
    5. Ależ oczywiście, przyznaję rację. Pytanie jest tylko takie, czy aby nie łatwiej taką listę zamieścić na stronie CK, zamiast zmuszać zainteresowanych poznaniem tej listy do kompletowania jej samodzielnie...

      Usuń
  5. Właśnie pojawił się nowy numer Biuletynu Ministerstwa z wytycznymi do nowej ustawy o nauce i szkołach wyższych. Jest w nim wiele istotnych propozycji np. finansowania młodych pracowników i doktorantów z pominięciem oceniających paneli osobowych. Myślę, że Michał powinien przejrzeć ten dokument i wybrać istotne fragmenty do dyskusji w blogu:
    http://www.bip.nauka.gov.pl/_gAllery/20/99/20997/20121128_Zalozenia_do_zmiany_ustawy_o_zasadach_finansowania_nauki.pdf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, zwrócę uwagę, choć ostatnio cienko z czasem :o\
      A gdybyś anonimowy "df" miał(a?) pomysł co z tego dokumentu warto pokazać i o czym podyskutować, to zapraszam do przygotowania posta - ja go chętnie umieszczę na blogu!

      Usuń