wtorek, 12 kwietnia 2016

Feedback w Szwecji

Taki jest plan dyskusji, którą przeprowadza z każdym pracownikiem szef unitu na SLU. Oni podchodzą do tego bardzo serio - szef umawia się z delikwentem na spotkanie wcześniej, rozmowa trwa godzinę, prowadzący wywiad notuje nasze odpowiedzi. Mimo że lista pytań na pierwszy rzut oka może wydawać się dziwna, to moim zdaniem ma potencjał żeby faktycznie usprawnić pracę. Szczególnie ciekawe wydają mi się pytania o niewykorzystane kompetencje (co umiesz, czego nie wykorzystujesz w pracy). Chyba warto kopiować dobre wzorce... W każdym razie wrzucam, trochę jako ciekawostkę, trochę jako potencjalną inspirację. 


Michał Żmihorski

15 komentarzy:

  1. Pomysł szczytny, ale jego realizacja w Polsce zapewne przerodziłaby się w kolejny biurokratyczny koszmar :) Powstałby zespół oceniający, który następnie wysnułby z odpowiedzi wnioski z du..., o pardon, niemające wiele wspólnego z intencjami ankietowanych. Następnie powstałby zespół wdrażający pożądane zmiany, które - prawdopodobnie - wymagałyby raportowania różnych spraw minimum trzy razy w roku. Raportów - oczywiście - nikt by nie czytał.

    Kpię, a na naszym podwórku w tzw. międzyczasie pojawiły się opinie "ekspertów" w pierwszym etapie oceny wniosków do NCN. Ja tym razem nie składałem, widziałem natomiast szereg opinii do wniosków znajomych i powiem tak: jest chyba jeszcze gorzej, niż było. Nieodpowiedzialne, niezwiązane z rzeczywistością, luźne uwagi (dosłownie kilka zdań), które niweczą tygodnie lub miesiące cudzej pracy. Kwiatki typu wynagrodzenia stanowiące niecałe 10% całej wnioskowanej sumy w dużym, kilkuosobowym projekcie, oceniane jako "zbyt wysokie". Przebrnięcie przez pierwszy etap wygląda jak bieg z przeszkodami, w którym większość uczestników ma zasłonięte oczy. Nie wiesz, na czym się wyłożysz, ale eksperci na pewno coś znajdą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety masz rację, ale wrzucam takie rzeczy, bo może kiedyś coś się zmieni - pewne jest, że od środka nic się nie zmieni, bo obecny system jest bardzo wygodny dla "grupy trzymającej władzę", więc jedynie z zewnątrz może przyjść jakiś impuls.

      Usuń
    2. Czy o taki 'impuls" Koledze chodzi? http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,19908435,byl-cud-czy-nie-dwie-rozne-ekspertyzy-naukowcow.html#BoxLokKrajLink

      Usuń
  2. Mój grant przeszedł do drugiego etapu ale co z tego. Coraz częściej dowiaduję się kto był ekspertem w tych komisjach. Są to osoby z maksymalnie 10 publikacjami z IF (i to w przedziele do 0.5 do 1.5) i h=5-8. Jeżeli Pan Minister Gowin i Pan dyrektor Błocki nie wprowadzą limitu dla ekspertów to nie można oczekiwać, że sytuacja się zmieni. Zastanawia mnie tylko, czy to jest robione umyślnie, zapraszanie słabych ludzi, którzy są zbyt mierni aby się odezwać a przewodniczący robi to co chce, czy po prostu kolesiostwo w tym kraju jest tak zaawansowane że nikt z niczym się nie liczy? Nie prawdą jest, że trudno znaleźć dobrych naukowców z wysokim współczynnikami, po prostu przewodniczący idą na łatwiznę i biorą osoby ze swojego otoczenia, zamiast dobrze poszukać. Wystaczy w przeszukiwarkach (np. Scopus) wybrać dziedzinę nauki, wpisać w afiliacji Polska, dodać ewentualnie słowa kluczowe i sprawdzić kilka osób.
    Nie może być sytuacji, że osobę z dorobkiem 100 publikacji z IF i h=20 ocenia ktoś z dorobkiem 10 publikacji i h=5! To tak jakby profesora oceniał przedszkolak. Panowie Gowin i Błocki, to nie prawda co mówią, że nie znajdziecie ekspertów jak wprowadzicie limity, znajdziecie bez problemu tylko nie z kręgu towarzystwa wzajemnej adoracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja osobiście podejrzewam, że ci z bardzo dobrym dorobkiem po prostu nie chcą być ekspertami NCN. Bo tak na zdrowy rozum, co z tego będą mieli? Tylko czas stracą.

      Usuń
    2. A wiesz kim są "peers" ? I dlaczego naukowcy recenzują artykuły do czasopism bez wynagrodzenia ?

      Usuń
    3. Może po prostu projekt był słaby. Widziałem już kilka razy żenujące projekty profesorów w H = 30.

      Usuń
    4. Wiem, kim są "peers", sam recenzuję sporo publikacji. Nie mówimy tu jednak o recenzentach grantów, tylko o ekspertach panelu - zauważ różnicę. Co innego dogłębnie recenzować manuskrypt lub projekt sprzed komputera, a co innego jeździć na spotkania i uczestniczyć w rozdaniu, które ma charakter zarówno merytoryczny, jak i "polityczny". A jeśli porozmawiasz z kilkoma osobami z dowolnego panelu, to zrozumiesz, dlaczego także polityczny.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Ostatnio czytałem bardzo ciekawy artykuł o zastosowaniu metody Delphi w ekologii (http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/2041-210X.12387/abstract). Pomijając ekologię, gdyby wprowadzić taką metodę jako standard w pracach paneli NCN oraz ministerialnych zespołach, można bardzo poprawić rzetelność ocen projektów. Pewnie wymagałoby większych nakładów finansowych (bo więcej osób oceniających musiałoby uczestniczyć w ocenie), ale ocena danego projektu byłaby z pewnością bardziej obiektywna (bo osoby oceniające nie znałyby się osobiście).

      Usuń
    7. ciekawe... Może byłoby to bardziej kosztowne, ale duży potencjał oszczędzania jest jeszcze do zrealizowania poprzez upraszczanie samych wniosków.

      Usuń
  3. Nie wydaje mi się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Feedback u mnie w instytucie (DE) wyglada podobnie, minimum godzinna rozmowa z analogicznym szablonem. Nie chcę powtarzać tych pytań, które są już w zestawieniu powyżej, ale dorzucę jeszcze jedno: "Wie zufrieden ist der Mitarbeiter mit dem jetzigen Verantwortungsbereich bzw. Aufgabenschwerpunkt?" - czyli pytanie o stopień zadowolenia z obecnego zakresu odpowiedzialności i "środka ciężkości" przydzielonych zadań.
    Myślę, że masz rację co do potencjału takich działań - te dyskusje naprawdę coś wnoszą. Dzięki za wrzucenie check-listy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, o zadowoleniu z obecnego zakresu pracy też było - oni się chyba tak kurczowo nie trzymają tej listy, którą wkleiłem. W każdym razie fajnie, że w DE również to wygląda podobnie. Myślę, że to ogólnie standard bo przecież pracodawca (Uniwersytet) też potencjalnie może dużo zyskać, jeśli poprawi zadowolenie pracownika z wykonywanych zadań i lepiej wykorzysta jego umiejętności.
      Ale w PL nie słyszałem o podobnych rozmowach niestety...

      Usuń