wtorek, 28 maja 2013

Naukowy ranking uczelni w Polsce

Czołem,

jak co roku, gdy nadchodzi czas matur, prezentowane są różnorodne rankingi uczelni. Ten jest o tyle ciekawy, że oparty o parametry naukometryczne. Warto rzucić okiem:

Klik!


Pozdrawiam,
Jakub Szymkowiak

21 komentarzy:

  1. Wiadomo, że Jagielonka jest najlepsza. W Warszawie za to silny jest PAN. Na przykład granty ERC mają instytuty panowskie z Warszawy i Jagielonka z Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie granty ERC ma UJ?

      Usuń
    2. UW też ma, choć nie w Sciences, lecz w humanistyce...

      Usuń
    3. Udalski, Dietl, Dziembowski A., Dziembwski S. - ERC na UW (Science)

      Usuń
  2. Co to jest Jagielonka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To określenie zawsze kojarzyło mi się z Biblioteką Jagiellońską, ale jej nie zauważyłem w rankingu...

      Usuń
    2. Konfrontacja Jagiellonka versus BUW-em wyglądałaby ciekawie.

      Usuń
  3. Brawo dla Profesora Gila. Taki ranking mógł wykonać tylko zespół z uczelni nie zaangażowanej w "uniwersyteckie bicie piany". Ten ranking jest fajnym "psztykiem w nos" dla uczelni, które uwielbiają i uprawiają "zadęcie akademickie", tymczasem jak się odsączy te wszystkie "profesorskie fochy", to pozostaje ... wstyd. Przykłady to UAM, SGH i SGGW. Jednocześnie, na tym tle, bardzo dobrze wypada Uniwersytet Gdański, który był uważany za prowincjonalny i bez tradycji. "Cicha woda brzegi rwie...".

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście z chęcią zobaczyłbym takie zestawienie z podziałem na poszczególne wydziały, aczkolwiek wątpię, że ktoś się tego podejmie.

    Pozdr,
    JSz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Perspektywy" opublikowały coś takiego, gdzie uwzględniono podział na "kierunki przyrodnicze" "Ochronę środowiska" i cos tam jeszcze, nie wgłębiałem się w metodykę, ale kolejność na pierwszych pozycjach podobna: 1. UW, 2. UJ, 3. UAM
      http://www.perspektywy.pl/portal/index.php?option=com_content&view=article&id=784:kierunki-przyrodnicze&catid=103&Itemid=230
      http://www.perspektywy.pl/portal/index.php?option=com_content&view=article&id=785:ochrona-srodowiska&catid=103&Itemid=230

      Usuń
  5. Wszystkie uniwersytety z dużym indeksem H mają wydziały medyczne, które podbijają jego wartość. I w zasadzie tyle ten ranking mówi. Reszta jest biciem piany przez profesora Gila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się szanowny Anonim myli - UJ ma Collegium Medicum, które dość mocno pracuje na jego wynik, ale UW nie...

      Usuń
  6. Tak, tylko dlaczego najlepsza uczelnia medyczna ma H-index dający jej dopiero czwarte miejsce w rankingu ogólnym, a np. trzeci w tym rankingu Uniwersytet Wrocławski nie ma wydziału medycznego. Ranking ustawia jakość wydziałów z grupy "Science", a szczególnie nauki redukcyjne (biologia molekularna i eksperymentalna, chemia, fizyka). Nawet politechniki z trudem się przebijają. Jak widać nie wystarczy uprawiać nauk stosowanych, żeby liczyć na wysoki H-indeks. Porządna "Science" zawsze wygrywa, a uczelnie z przewagą humanistyki i innych "Art" nie mają szans w takich rankingach. Tak jak kol. Szymkowiak chętnie bym zobaczył taki ranking w odniesieniu do poszczególnych wydziałów, bo wtedy by to było bezpośrednie porównanie w tej samej wadze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi się ten ranking podoba. Jednak z perspektywy pracownika uczelni bardzo młodej i małej (Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy), na jedną sprawę chciałbym zwrócić uwagę - autor rozpisuje się że h-index nie nadaje się do bezpośredniego porównywania uczelni, bo promuje uczelnie większe i o dłuższej historii. Proponuje nawet stosowanie do tego rodzaju porównań wskaźnika zmodyfikowanego (hm), biorącego poprawkę na liczbę naukowców zatrudnionych w jednostce, albo współczynnika "progresywnego" (h*hm). A koniec końców i tak uczelnie w rankingu są uszeregowane według h w czystej postaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że końcowy przegląd jest tak przedstawiony, gdyż światowy ranking używa właśnie h-index w swoich tabelach. Poza tym, co za problem zajrzeć do następnych kolumn i porównać jak się to zmienia przy użyciu innych parametrów. W czołówce to i tak niewiele zmienia. Dla mnie istotniejszy jest wynik przy podziale na kategorie uczelni. I tu kol. Andrzeju wynik twojej uczelni pokazuje, że generalnie jest kiepsko, ale pewna grupa osób ciągnie twoją uczelnie do góry, bo zmodyfikowany indeks jest wysoki. Gdyby ranking ustawić według tego wskaźnika twoja uczelnia plasowała by się wyżej, ale może to spowodować złudne samozadowolenie, bo polityka każdej uczelni powinna iść w kierunku zrównoważenia wartości większości publikujących, a nie liczenia, że ci najlepsi będą resztę ciągnąć w rankingu do góry. To trochę tak jak z IF - lubimy się chwalić, że publikujemy w czasopismach o wysokim IF, ale to nie zawsze oznacza, że to właśnie my na ten wysoki indeks pracujemy. Badania pokazują, że wysoki IF najlepszych tytułów napędza taki naprawdę wąska grupa autorów.

      Usuń
    2. W czołówce zmienia to jednak sporo. Jedyne co się nie zmienia po wysortowaniu wg hm to pierwsza pozycja Uniwersytetu Warszawskiego. Cała reszta pierwszej piątki się zmienia i to w sposób dość szokujący. Np. Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie ląduje cztery pozycje przed UJ, a pozycja UWr zmienia się z 4 miejsca na 20. My (UKW Bydgoszcz) lądujemy z dalekiego 48 miejsca na miejscu 17.

      Generalnie zgadzam się z Twoją argumentacją co motywującego aspektu tego rankingu, tylko problem polega na tym, że można tę argumentację stosować również w odwrotną stronę - zastosowanie h jako głównego kryterium może powodować złudne samozadowolenie niektórych uczelni, gdy tymczasem wskaźnik hm pokazuje, że ich wysoką pozycję można wytłumaczyć wyłącznie efektem skali, a nie nadzwyczajną jakością uprawianej nauki.

      Usuń
  8. Ranking sam w sobie cenny, ale jak to rankingi, należy go czytać z przymrużeniem oka. Jakoś nie mogę uwierzyć w 2 miejsce Uniwersytetu Pedagogicznego w skali Kraju, gdy zastosować zmodyfikowany Hirsch. Z drugiej strony każe to jednak traktować tę szkołę poważniej, niż się traktuje w Krakowie. Na końcu Autor próbuje przekonać nas o wyższości (swojego) Uniwersytetu Zielonogóskiego nad KULem. Tyle, że KUL jako uniwersytet działający gł w naukach HS po prostu nie jest mierzalny w metodach tego rankingu. To tak jakby powiedzieć, że polska piłka jest dużo lepsza od skoków narciarskich, bo piłkarze rzadko bo rzadko, ale strzelają bramki, a Małysz nie strzelił ani jednej.
    Mówiąc wprost nie wierzę w wyższość UZ nad KULem, tam gdzie się te uniwersytety dają porównać. I złośliwie dodam, że "artykuł zawiera lokowanie produktu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, i to jest główna wada takich rankingów. Podobnie jak kol. Szymkowiak i anonimowy z 13:33 chciałbym widzieć porównanie konkretnych wydziałów chociaż wiem, że tu też trudno znaleźć dobrą płaszczyznę porównania bo na małych uczelniach wydziały są zwykle konglomeratami różnych kierunków, a na dużych jest rozdrobnienie. Jak porównamy ten ranking z np. wynikami parametryzacji jednostek to też zauważymy, że struktura wydziałów wpływa bardzo na końcowy wynik. I tak, w "Science wydziały zbudowane na bazie jednorodnych jednostek z grupy nauk redukcyjnych (biologia molekularna, chemia) z natury mają zapewnioną wyższą pozycję niż konglomeraty biologii środowiskowej i molekularnej, a jak jeszcze dochodzi geografia i geologia to natychmiast wynik dołuje. Trudno też porównywać uczelnie głównie humanistyczne z tymi, które mają tradycyjnie mocne "Sciences". Ale od KUL-u oczekiwałbym lepszej pozycji, legenda zobowiązuje.

      Usuń
    2. KUL i legenda? To chyba najśmieszniejszy żart jaki ostatnio przeczytałem!

      Usuń
    3. Ostatnio słyszałem dużo śmieszniejsze.
      Anonimowy z 3 czerwca 2013 01:10

      Usuń
  9. Wszystkie te rankingi tracą sens, kiedy popatrzy się, gdzie są te wszystkie uniwersytety w rankingach światowych.

    OdpowiedzUsuń