środa, 8 maja 2013

motorniczy rozjeżdza naukę, czyli priorytety rozwoju państwa w 21 wieku

Gdzie jak gdzie, ale na tym akurat blogu nie można przemilczeć dzisiejszego artykułu prof. Płaźnika w Gazecie Wyborczej (http://wyborcza.pl/1,75476,13860054,Wybitny_naukowiec_do_minister_nauki__Zaciskamy_pasa_.html). Jak znam poetykę tego dialogu „władza – uczeni” to za chwilę ukaże się sążnisty list pani minister, że wszystko jest ok, i to tylko paru nieudaczników narzeka, że nie może się – i słusznie [sarkazm] – odnaleźć w nowych czasach. A potem będzie list 30 uczonych, że wszystko jest cacy. Ja jednak zgadzam się z tezą artykułu, że od mieszania herbata słodsza się nie robi. Wchodzenie w tego typu polemikę jest/będzie stratą czasu. Ale pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na artykuł opublikowany tego samego dnia (=dziś) w stołecznym dodatku do  tej samej gazety wyborczej, dotyczący sytuacji w komunikacji miejskiej (na krawędzi strajku) w Warszawie, w którym znalazłem taką informację: „ średnia pensja na stanowisku robotniczym , np. kierowcy, motorniczego, mechanika, wynosi od 4.4 tys. zł brutto (SKM) do blisko 5 tys. zł brutto (tramwaje warszawskie)”. Ponieważ moja pensja brutto kształtuje się – niezmiennie od tysięcy lat - na poziomie 50% motorniczego, i – jak się zdaje – nie jestem osamotniony w moich problemach z tego wynikających, to mam z tym wszystkim dysonans poznawczy. Nie umiem odpowiedzieć mojemu synowi na pytanie, dlaczego nie jestem motorniczym?  Can anybody help me?

 

Przemek Chylarecki

6 komentarzy:

  1. uściślam odnośnie ostatniego zdania: nie chodzi o datki na moje konto (wtedy podałbym numer konta), ale o sensowne lub nonsensowne, ale dowcipne odpowiedzi na pytanie mojego syna. proszę zauważyć, że młody wiek delikwenta (=syna) premiuje odpowiedzi proste i klarowne. zawiłe ściemy nie mają szans na przebicie się do świadomości pytającego.
    pch

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo nauki nie uprawia się dla pieniędzy ;-))... Choć bez pieniędzy też jej się nie da robić :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co ciekawe, w artykule jest cytowana wypowiedz prof. Kudryckiej o przekazaniu pieniędzy na podwyżki dla pracowników uczelni. Pracownicy PAN jak zwykle szans na taką podwyżkę nie mają...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieci pracowników PAN równie dobrze mogą pytać, dlaczego ich tatuś nie poszedł pracować do Biedronki albo Tesco.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pytanie postawione w poście nie ma chyba dobrej odpowiedzi, ja powiedziałbym prosto - "bo lubię robić to co robię", a powód dysproporcji płacowej jest oczywisty - kiedy zastrajkują motorniczowie natychmiast zwolni lub stanie całe miasto, kiedy zastrajkują uczeni - całe państwo, ale dopiero za dwadzieścia lat...
    Ukłony
    M.Zych

    OdpowiedzUsuń
  6. Przemek, dotykasz ważnego tematu - na ile reforma nauki w PL intensyfikuje mieszanie łyżeczką, a na ile dosypuje cukru. Cały NCN zapewnił nam ostatnio profesjonalną obsługę konkursów grantowych (będę trochę złośliwy i dodam właśnie w tym miejscu, że niebawem kolejna wrzuta na feedbacka). Natomiast ciekawi mnie bardzo czy kasy jest rzeczywiście więcej? Granty są duże, niekiedy olbrzymie (w porównaniu z KBNem i MNiSW) natomiast jest ich nieporównywalnie mniej niż kiedyś. Sam widzę po sobie i swoich znajomych, że nie mamy środków na badania. Czy to jest rzeczywiście tak dobre dla nauki i dla środowiska naukowego w PL? Nie jestem przekonany, ale to inny temat. Chciałbym bardzo zobaczyć twarde dane o środkach przeznaczonych na granty przez MNiSW i przez NCN.

    OdpowiedzUsuń