wtorek, 3 listopada 2015

Przyznawanie kategorii - ostateczna (?) wersja

Wrzućmy jeszcze raz ten temat, gdyż wydaje się że naprawdę ostateczna wersja tego rozporządzenia MNiSW została właśnie zawieszona w sieci (myślę, że wizualna strona tego pdf-a dobrze oddaje kondycję krajowej nauki). Oto on:


wyszukiwanie po słowach kluczowych jest niestety niemożliwe, (raczej należałoby na potrzeby obsługi tego pdfa wdrożyć jakieś uczenie maszynowe do analizy zdjęć lotniczych), więc gdyby ktoś znalazł ważniejsze fragmenty proszę o komentarz. Mi rzuciła się w oczy zasada wyliczania wartości 3N: jeśli jest pomniejszana o 2N0, to mając wielu 2N0 jednostka zmniejsza mianownik w tym równaniu, czy mam rację? Prawdopodobnie czegoś nie rozumiem, bo byłoby absurdem gdyby pracownicy bez publikacji powodowali że jednostka może wykazać mniej publikacji do oceny (a tym samym będą to publikacje lepsze). 

Z ciekawostek komentowanych na różnych formach - po szczegółowych i długotrwałych pracach nad optymalizacją metody dzielenia punktów ostatecznie zrezygnowano z dzielenia w ogóle... 

Michał Żmihorski

16 komentarzy:

  1. Zaraz zaraz, a czy na tej stronie podanej w linku nie ma przypadkiem tylko samych PROJEKTÓW rozporządzeń i ustaw??

    OdpowiedzUsuń
  2. W innym watku anonimowy napisal:
    "Bardzo dobrze, że usunięto absurdalne zapisy o podziale punktów !."

    W sumie to trudno powiedziec, czy bardzo dobrze, czy tylko dobrze, czy moze nawet niedobrze. Najwazniejsze, ze wyszlo "jak zawsze". Tj. nic szalonego sie nie wydarzy: podkradac kase beda dalej ci sami (oczywiscie w bialych rekawiczkach), a okradani beda tez dalej ci sami (czesto nawet nie rozumiejac kiedy to sie dzieje). A ten proponowany wczesniej algorytm po prostu ludzi przerazal. Jednych, tym, ze straca kase, innych, tym ze "byl za trudny".

    Niewatpliwe ciekawy jest sposob wprowadzenia ostatecznych decyzji. Jakby bez rozglosu (tj. nie odnoszac sie zupelnie do roznych dyskusji). No i zamieszczenie na stronach ministerialnych skanu, zamiast oryginalnego pliku *.pdf pokazuje, ze Polacy, "jak trzeba", to potrafia myslec kreatywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, czy Wy umiecie czytać, czy celowo robicie z siebie głupców? To jest tylko projekt rozporządzenia. Na pierwszej stronie tego skanu jest to wyraźnie napisane. Sam strona, na której plik się znajduje, jest stroną z projektami ustaw i rozporządzeń, a nie z ich ostatecznymi wersjami.

      Usuń
    2. Kurcze, jednak nie umiemy czytac tego co produkuje Ministerstwo. Ale prawdopodobnie Ministerstwu o to wlasnie chodzi, zeby nikt nie wiedzial na jakim etapie "wdrozenia" pomyslu jest sprawa. P.S. A ludzion "inteligentnym" (takim jak Anonimowy 19:29 szczerze gratulujemy nietuzinkowej inteligencji, no i jej zadroscimy).

      Usuń
    3. Tak, tylko ten PDF pojawił się na tej stronie Ministerstwa w dniu, w którym podana została też informacja, że Pani Minister podpisała ostateczny tekst projektu. Symptomatyczne, że oba teksty pojawiły się tuż po ogłoszeniu wyników wyborów. A sam PDF wygląda tak, jakby czekano na wyniki wyborów i wrzucono na stronę jeden z projektów wcześniej odrzuconych lub mniej prawdopodobnych. Projekt ma datę 2 X 2015, a więc stosunkowo wczesną. Wychodzi na to, że Ministerstwo sobie odpuściło dalsze prace wiedząc, że nowy rząd pewnie i tak opracuje swój projekt.

      Usuń
    4. Widząc, co zaczynają wyprawiać nowo wybrani politycy, to możemy zapomnieć o tym dokumencie. Tak czy owak nadciąga czas "wybitnych monografii", kolokwiów habilitacyjnych, przywracania "prestiżu" tytułom naukowym - czyli niszczenia niewygodnych, zbyt wybijających się osób.

      Usuń
  3. Zapis 3N-2N0 był już we wcześniejszej ewaluacji. Łączna ocena za publikacje wynosi ( 3N - 2N0 ) / N, czyli wysoki wskaźnik N0 jest raczej niewskazany. Żeby na łącznej liście dla całej jednostki można było podmienić słabe prace na lepsze prace, muszą najpierw powstać jakiekolwiek słabe prace.

    Wygląda na to, że cała dyskusja o reformowaniu nauki i ewaluacji była jednak zwyczajną grą polityczną ustępującego ministerstwa, skoro po kilku miesiącach walki wracamy do punktu wyjścia.

    Ostatecznie to i tak nie ma znaczenia, czy punkty są dzielone, czy nie są dzielone na autorów, gdy sumaryczna lista prac jednostki naukowej i tak jest budowana ze wszystkich prac wszystkich pracowników, a nie z wybranego dorobku każdego pracownika z osobna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co za chory system, w ktorym liczy sie tylko polityka, gra i hipokryzja a doskonalosc naukowa nie ma zadnego znaczenia. System chory do potegi n-tej.

    OdpowiedzUsuń
  5. N0 jest oczywiście niekorzystne, bo na tym etapie liczy się SUMA punktów, zatem gdy "utniemy" 2N0 prac (owszem, słabszych niż te pozostałe 3N-2N0), to ujmiemy jednostce konkretną liczbę punktów.

    Oczywiście jest to patologiczna metodologia (prowokuje "pracowitych" do pisania wielkiej ilości prac po 20-25 pkt, zamiast paru prac o bardzo wysokiej, ambitnej, punktacji; a "leniwi" mogą czuć się bezpiecznie).

    3 prace od każdego z osobna - taki system chyba nie ma tak oczywistych wad. Ale zapewne jest niekorzystny dla róznych wpływowych GTW wspartych przez BMW. Nota bene: i w Anglii tak liczą (4 prace) i we Włoszech (2 prace).

    OdpowiedzUsuń
  6. ok, rozumiem, dzięki za wyjaśnienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. System mamy jednak fatalny, mało motywacyjny i niesprawiedliwy.
      Dopowiem tu na przykład, że na poziomie obliczania BSt N0 okazuje się... korzystne, bo kasa idzie "na głowę" (każdą głowę w ramach N, także głowę niepublikującą). Zatem jeśli jednostka nie ma szans na kategorię A (jest gdzieś w bezpiecznym środku B), to bardzo opłaca jej się wykazać jak najwięcej pracowników (choćby N0), a jest tu pewna swoboda (np. inzynieryjni czy techniczni są w N na zasadzie opcjonalnej, zależnej od decyzji władz jednostki). Bo BSt zalezy tylko od N (ważonej kategorią i kosztochłonnością). Nota bene: to bedzie bodaj pierwsza parametryzacja, gdzie N do potrzeb BSt i N do potrzeb parametryzacji to musi być TO SAMO N. Dotąd oszuści robili co chcieli bezkarnie i w wielu jednostkach liczby te różniły się nawet KILKAKROTNIE. Moim zdaniem powinno się przynajmniej upublicznić takie przypadki...

      Usuń
    2. na pewno masz rację, ale ta różnica wynikać może również z niejasnych kryteriów - nie wiadomo przecież do końca kto jest pracownikiem naukowym. Doktorant nie, ale doktorant, który ma swój grant dla młodych naukowców (!) i jest również zatrudniony w ramach umów w tym grancie nadal nie jest pracownikiem naukowym? Tak samo z różnymi technicznymi - niektórzy z nich mają swoje granty, nieźle publikują, mają habilitacje itp.

      Usuń
    3. To nie jest złe, że dyrekcja wskazuje kto jest "naukowy", a kto nie (któż wie to lepiej niż oni). Patologia tkwi w tym, że o ile jednostka nie walczy o podniesienie kategorii, to opłaca jej się wstawić do N kogo tylko się da, w zasadzie - wszystkich ze stanu kadrowego. Bo finasowanie rośnie wtedy (gdyby zależało od EFEKTÓW, to tego typu manipulacje nic by nie dawały, bo efekty byłyby jakie są).

      Usuń
    4. ok, tylko problem w tym, że różne jednostki osoby na tym samym stanowisku mogą uznawać jako naukowych lub nie. Wtedy parametryzacja jednostek ocenia głównie skłonność dyrektorów do formowania maksymalnie plastycznych list pracowników. Powiedzmy jasno: jeśli od liczby pracowników naukowych zależy ocena, to wskazane byłoby zdefiniować kim jest "pracownik naukowy", czy nie?

      Usuń
  7. Zgadzam sie z Janem, ze dobry system to taki, ktory motywuje pojedynczego pracownika. Pomysl, aby oceniac kazdemu 3-4 publikacje bylby bardzo dobry. Wtedy zniknalby m.in. problem duzych roznic pomiedzy instytutami naukowymi, a uczelniami, gdyz jedna porzadna prace na rok mozna jednak napisac, nawet przy duzym obciazeniu dydaktycznym. A co mamy w tej chwili? Wlasciwie to nie wiadomo co mamy. Poza tym, ze "jak zawsze" oplaca sie kombinowac z dopisywaniem, zatrudnianiem "lokomotyw" itp. I zeby bylo ciekawiej, to prace nad nowym systemem trwaly od roku 2013, ocena pewnie bedzie trwala co najmniej pol roki. Dziesiatki (a wlasciwie) setki ludzi beda dzialac calymi tygodniami w pocie czola. Po co? No wlasnie, po co? My Polacy jestesmy mistrzami od pracy pozorowanej (aczkolwiek ciezkiej). Jakby nie patrzec jestesmy jednak troche "popieprzeni" i tego szybko nie da sie zmienic. Cale szczescie, ze mamy Radwanska, ktora troche poprawia nasz obraz. PS. Pozdrawiam Jana.

    z_a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna diagnoza - ogrom wysiłku wokół tej ewaluacji (trzeci rok, kolejne projekty, konsultacje, potem w jednostkach wypełnianie ankiet w wordzie itp) przewyższa chyba jedynie ogrom niejasności nawarstwionych w okół tego przedsięwzięcia. Parafrazując Kisiela: Polski naukowiec bohatersko pokonuje trudności nieznane w żadnym innym ustroju...
      Natomiast patrząc na sprawę szerzej, to mnie przeraża fakt, że wiele osób nie dostrzega skali absurdu: trzeci rok ustalane są zasady oceny, które mają być wykorzystane wstecznie do przyznawania pieniędzy jednostkom naukowym...

      Usuń