czwartek, 2 lipca 2015

Ciekawe postępowanie CK d/s Stopni i Tytułów

Natknąłem się dzisiaj na zapis dość symptomatycznego postępowania w sprawie nadania tytułu doktora habilitowanego - całość opublikowana została na łamach Forum Akademickiego, i chyba dość dobrze pokazuje jak wygląda "kondycja" nauki polskiej w wielu instytucjach badawczych. Chapeau bas dla wszystkich zaangażowanych po stronie CK za bardzo dogłębne przeanalizowanie sprawy.


Pozdrowienia,
Szymek Drobniak

15 komentarzy:

  1. Kurde, czytałem to jak jakiś thriller :-) to jest wręcz porażające! 'Barwy ochronne' to przy tym pikuś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie to jest esencja tego systemu: facet z fajnym dorobkiem może być niemerytorycznie zgnojony przez starych profesorów. A równocześnie widać, że przez system przechodzą osoby z dorobkiem przeciętnego doktoranta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. To drugie jest znacznie bardziej niepokojące. Wiele słabych osób staje się obecnie doktorami habilitowanymi, co nawet widać jak na dłoni przeglądają stronę CK. Oznacza to, że patologiczny system będzie trwał.

      Usuń
  3. Moim zdaniem, sprawa nadaje się bez dwóch zdań do prokuratury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś okropnego. Na miejscu tego habilitanta, po prostu przyszedłbym do tych profesorów, zniżyłbym się do ich poziomu, następnie każdemu dałbym damskiego "liścia" po ryju... tak damskiego, bo na męską pięść nie zasługują.

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Michale, dziwi mnie, że jest Pan zaskoczony takimi rzeczami. To jest POLSKA z jej tytularnymi profesorami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Patrząc na to co się dzieje* w CK trzeba TYM BARDZIEJ skupiać się w rozdawaniu środków w nauce (pieniędzy, katedr, zakładów, doktorantów itp.) według dorobku naukowego, a nie tytułów. Tytuły w Polsce były i są nadawane nieudacznikom, więc żeby funkcjonować normalnie musimy udawać, że tych tytułów nie ma.

    * dzieje, ale i działo, bo myślicie że jak były nadawane tytuły w poprzednim systemie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hierarchia akademicka oparta na tytułach i stopniach coraz bardziej się zużywa. Przykładów będzie pewnie coraz więcej. W poprzednim systemie miała być może znaczenie: trzeba było utrzymać w ryzach środowisko naukowe tworząc system awansów kontrolowany przez państwo. Jeśli chodzi o jakość nauki, byłoby lepiej gdyby pracownicy byli nagradzani według dorobku a nie z tytułów. Jeszcze lepiej, gdyby pod uwagę brane były wyłącznie realne kompetencje. Przejście "kwalifikacje intelektualne" -> "dorobek naukowy mierzony wskaźnikami" -> "stopnie i tytuły" nie zawsze zachodzi zgodnie z właściwymi proporcjami. A już zupełnym anachronizmem w dzisiejszych czasach są dydaktyczne minima kadrowe. Posiadanie tytułu profesora nie gwarantuje posiadania wszystkich kompetencji przydatnych w dydaktyce, a z kolei posiadanie kwalifikacji nie gwarantuje, że będą one właściwie wykorzystywane. To trochę tak, jakby informatykowi płacić za znajomość zasad programowania, a nie za skuteczność produktu, który wytworzy.

      Usuń
  7. Ludzie, czy naprawdę nie dostrzegacie dramatu całej sytuacji ? Gdyby taka sytuacja została ujawniona w cywilizowanym kraju, gdzie przestrzega się etyki to macierzysta uczelnia powiedziała by natychmiast "do widzenia". A u nas ? oficjalne władze milczą, nic się nie stało, mimo, że cały świat akademicki o tym mówi. Jest gorzej niż myślałam. Niszczenie człowieka jest najgorszym z możliwych działań wbrew podstawowym zasadom etyki. Co z kodeksem etyki naukowca ogłoszonym kilka lat temu ? Dlaczego ministerstwo nauki się nie wypowiada ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może tak jest dlatego że cała "elita" naukowa robiąca kariery w PRL przeszła transformację ustrojową w szyku zwartym, zupełnie nienaruszona? Może brak oczyszczenia środowiska z PRL-owskich karierowiczów właśnie przynosi takie żniwo?

      Usuń
  8. Poczytajcie wpisy na facebook i blog Prof. Stanisława Karpińskiegio z początku tego roku. Straszne i oby nie była to prawda..

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że takie sprawy wychodzą na światło dzienne. Przynajmniej widać, że większość polskich profesorów to zwykłe bydło i skur....two. Dno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecamy debatę ON:
      https://nfajw.wordpress.com/2015/07/04/debata-o-przyszlosci-szkolnictwa-wyzszego-i-nauki-w-polsce-czesc-trzecia/#comment-3387

      Interesujące reakcje niewerbalne panelistów po 1 godzinie dyskusji...

      Usuń
  10. jeden z dyskutantów " debata-o-przyszlości-szkolnictwa-wyzszego-i-nauki-w-Polsce". Stwierdziła że relacje na polskich uczelniach przypominają mu zasady patronażu z południa Italii ( czytaj mafia). Myli się ; relacje na polskich uczelniach nie przypominają patronażu z południa włoskiego ( mafia miał zasady ). Mafia wytworzyła kulture. Stawiam diagnozę po doświadczeniach 20 letniej pracy na 3 panstwowych i 2 prywatnych uczelniach, że przyponiają bardziej relacje typowe dla "diedowszcziny " subkultury typowej dla Armi Radzieckiej . W ludowym Wojsku Polskim ta subkultura wystepowała w postaci " tzw "fali " i grupami jako kotów, wickow i dziadków , a w wiezieniach z grupami cweli i gitów. Nie musze tłumaczyć chyba kto odgrywa rolę cweli i kotów w polskiej subkulturze akademickiej.

    OdpowiedzUsuń
  11. I takie sytuacje, a nie brak oceny wykładowców przez studentów (co się już od paru lat zmienia mocno), o którym pisałeś wcześniej, przypomina że żyjemy w Polsce.

    OdpowiedzUsuń