sobota, 4 października 2014

Stypendia MNiSW dla wybitnych mlodych naukowcow przyznane!

W sumie 202 osoby sposrod 727 wnioskujacych. Calu komunikat tu:
http://www.nauka.gov.pl/aktualnosci-ministerstwo/35-mln-zl-na-stypendia-dla-wybitnych-mlodych-naukowcow.html

a tu lista:
http://www.nauka.gov.pl/g2/oryginal/2014_10/58c1e5d138c26061fc3e765f9381efe6.pdf

kilka osob z naszej dzialki weszlo, gratulacje! 
i sorry za brak PL znakow :-)

michal zmihorski

35 komentarzy:

  1. czyli wskaźnik sukcesu wyższy niż dla NCN. Pogratulować, niedługo będziemy mieli albo samych wybitnych, albo habilitowanych, tylko "robić nie będzie komu" (to cytat z wypowiedzi jednego ze znajomych samodzielnych, nie mylić z wybitnym)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy, nie przesadzaj. Tutaj są wszystkie dziedziny wzięte razem. Tak więc z danej dziedziny dostają te stypendium 2-3 osoby. Poza tym trzeba pamiętać, że w tym konkursie nie może startować każdy młody uczony. Kandydatury musiały być zaakceptowane przez rady wydziałów/instytutów, więc w tym konkursie jest spora selekcja wstępna. Dlatego nie można wskaźnika w tym konkursie porównywać do konkursów w NCN.

      Usuń
    2. tacy którzy chcieliby się wysługiwać pracą innych a tym czasem "robic nie ma komu", spokojnie znajdą doktorantów-wyrobników. A jeśli nie mogą miec doktorantów no to cóż, będą się musieli sami wziać do roboty

      Usuń
  2. Faktycznie, to dość niepokojące. Niestety, niski wskaźnik NCNu wynika, moim zdaniem, po prostu z niewielkich środków - pokazałem niedawno, że pieniędzy jest z konkursu na konkurs coraz mniej, a niezależnie od tego, granty są coraz większe (z czego wszyscy się cieszą, a ja nie rozumiem tej radości).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, takie są fakty...Duże granty, które tak usilnie popiera NCN w osobie Prof. PK są w zasięgu wyłącznie dużych, bardzo dobrych zespołów. Jednym z wielu mankamentów chorego systemu, jest brak mniejszych grantów (takich np. do 100 tysięcy), przyznawanych na nieco mniej rygorystycznych zasadach, dotyczących zwłaszcza dorobku naukowego...Od czegoś w końcu trzeba zacząć (nawet po doktoracie), a nie każdy radzi się "wybitny"...

      Usuń
  3. Niektórzy szczęśliwcy przez następne trzy lata będą mieli namiastkę normalnego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słowo "szczęśliwcy" pachnie mi przypadkowością, a te przecież osoby zapracowały sobie na ten sukces, nie zapominajmy o tym!

      Usuń
  4. Odnoszę wrażenie, że to stypendium dostają osoby, które zdołały w jakiś sposób uwolnić się spod tyranii promotorów, albo też mają takich, którzy im pozwalają na wszystko. Jak wspominam swój doktorat, to nie miałem możliwości zaistnieć, czy zrobić coś swojego, bo miałem pełno obowiązków wynikających z góry ustalonego tematu (zresztą niezbyt szczęśliwego).

    OdpowiedzUsuń
  5. Zakładając już, że młody może pracować na siebie i przejdzie przez Radę i wystartuje w konkursie. Czy wiadomo jakie są kryteria przyznawania punktów, maksymalna ocena itp?
    ~ meril

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest właśnie największy problem tego konkursu. Teoretycznie jest pięć poziomów dla których "komisja" przyznaje punkty od 0 do 20.
    a) poziom prowadzonych badań
    b) dotychczasowy dorobek
    c) wkład w rozwój danej dyscypliny naukowej
    d) udział w realizacji projektów międzynarodowych
    e) udział w stażach zagranicznych
    Niemniej działa tutaj szeroko poruszany na tym forum (przy ocenie grantów IP i NCN) czynnik ludzki.
    W ubiegłym roku (i także w tym) aplikowałem o to stypendium. Komisja w poprzedniej edycji oceniła mnie dziwnie, tzn. w mojej ocenie nie adekwatnie do tego co sformułowała w końcowych wnioskach. Poniżej przedstawiam przykład z roku 2013.
    np.
    a) "poziom prowadzonych prac naukowych". Zdaniem komisji: "udział kandydata szczególnie w charakterze pierwszego autora jest ponadprzeciętny" otrzymałem za to 11 pkt.
    b) "dotychczasowy dorobek naukowy". W tej kategorii otrzymałem tylko dwa 2 pkt. Jestem z działki ecol-evol, h = 7, cytacje ~150 (bez auto), w ocenianym wniosku były wyszczególnione 10 publikacji (wszystkie z JCR). Suma pkt dla całego zgłoszonego dorobku to 230 pkt.
    c) "wkład badań w rozwój danej dyscypliny". Zdaniem komisji "moje badania wnoszą nieprzeciętny wkład dla Polskiej nauki". Otrzymuje za to 16 pkt.
    d) udział w projektach międzynarodowych. Komisja przyznała mi 5 pkt. Tutaj warto dodać że nigdy nie brałem udziału w projekcie który by był finansowany ze środków międzynarodowych. Nie wiem czym kierowała się komisja, ale w tej kategorii wystawiłbym sobie 0 pkt.
    e) Udział w stażach zagranicznych. komisja przymała mi tylko 5 pkt. jeśli by zsumować czas jaki przebywałem na rożnego rodzaju wyjazdach zagranicznych do ośrodków uniwersyteckich, spokojnie przekroczyłbym rok.
    Po zsumowaniu punktów okazało się że na 503 złożone wniosku zostałem sklasyfikowany na 502 miejscu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim ta lista to nie jest żaden ranking; niektóre osoby otrzymały stypendium tylko na 24 miesiące a są rozrzucone po całej liście. Te oceny są mało czytelne, ale tam są ludzie z całej nauki i nie spodziewał bym się klarownego opisowego wyjaśnienia kto za co i jak.


      Usuń
  7. Ja znam osobę, która startowała. W OSF jest dostępna tylko sumaryczna liczba przyznanych punktów. Więc nie wiadomo za co były przyznawane. Zastanawiamy się, gdzie można zdobyć szczegółowe informacje, takie jak przytoczone powyżej? ~?

    OdpowiedzUsuń
  8. Powyżej załączyłem ocenę z roku 2013 która została wysłana przez Ministerstwo na adres Wydziału. W tym roku otrzymałem 80 pkt ale nie wiem ile w jakiej kategorii. Stypendium nie otrzymałem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Stypendia dostają osoby, które już mają jakieś inne stypendia. Osoba, która naprawdę potrzebuje takie stypendium nigdy go nie dostanie gdyż musi pracować np. w sklepie przez co nie ma czasu pojechać na konferencję, czy mieć dużo czasu na badania, co odbija się na wynikach. Sam mam taki kłopot - kończę doktorat za półtora roku ale nie mam super wyników bo nikt nie chciał mi dać stypendium tłumacząc to brakiem artykułów itp. A jak ja mogę być "płodny" naukowo skoro muszę zarabiać na życie stojąc 12h za ladą w sklepie? Polityka powinna być odwrotna - najpierw stypendium, potem wyniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Tobie potrzebna jest zapomoga socjalna a nie stypendium. Gdyby było tak źle jak piszesz to nikt by nie kończył doktoratu z jakimkolwiek dorobkiem - trochę się kolego/koleżanko użalasz nad sobą. Dla mnie brak kasy podczas doktoratu (stypendium jest oczywiście głodowe) stanowił dodatkową motywację.

      Usuń
    2. ja przez pierwsze 3 lata doktoratu nie mialam nawet stypendium (za wyjątkiem socjalnego 400 zł), przez chwilę też pracowałam za ladą. Potem w PANie długo dostawałam niewiele większą pensję, ale zawsze wiedziałam co chcę robić w życiu i w końcu wyszłam na prostą. Jeśli będziesz próbował zamiast narzekać, to w końcu Ci się uda.
      Pozdrawiam, Magda Lenda

      Usuń
  10. nie, nie, tak na pewno nie powinno być - stypendia powinny być właśnie za wyniki, a nie za deklaracje wyników. Rozdawanie pieniędzy wszystkim chętnym nie działa nigdy i nigdzie. Zaczynać można małymi krokami, napisać kilka artykułów, nawet po Polsku, zdobyć jakiś grancik (wewnętrzny, albo z NCNu) i tak to się rozkręca. A jeśli nie masz środków i musisz pracować zawodowo gdzie indziej, no to nie wiem co można zrobić by Ci pomóc. Nie wiem też czy MNISW powinno się zajmować "wyjmowaniem" ludzi zza lady i osadzaniem ich w nauce...

    Pomijając już fakt, że akurat to stypendium jest dla "wybitnych młodych naukowców", a więc nie ma wcale wspomagać ludzi rozpoczynających przygodę z nauką, a osoby ze sporymi osiągnięciami.

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że komentarz Anonimowego z 2:14 i odpowiedzi na niego mieszają 2 różne rzeczy: stypendium doktoranckie, które de facto moim zdaniem w naukach eksperymentalnych należy się doktorantowi jak psu buda- właśnie po to, żeby mógł pracować naukowo a nie zarabiać na utrzymanie poza uczelnią, ze stypendiami za osiągnięcia, które powinny być dla ludzi, którzy już udowodnili, że coś potrafią.
    Natomiast w kryteriach stypendium MNiSW są dwie rzeczy, które uważam za niesprawiedliwe:
    1. absolutną uznaniowość punktacji- jak pokazano w komentarzu powyżej i jak słyszałam od innych aplikujących, punkty nijak się nie miały do tego, co dany kandydat miał w papierach i opisie. Mnie to przypominało moje oceny z zeszłorocznego Iuventusa- jedno kryterium sztucznie zawyżone, drugie sztuczne zaniżone, bo nie wiadomo co.
    2. niewspółmierną wagę, którą przypisuje się fetyszyzowanej ostatnio zagranicy. Ja rozumiem, że jakieś punkty za współpracę z zagranicą są przyznawane, rozumiem korzyści płynące z tego typu doświadczeń dla młodego naukowca, ale żeby 40% oceny było nie za wartość badań i osiągnięcia, ale za to kto za badania płacił i gdzie to było? Nie wydaje mi się taka proporcja adekwatna.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyjazdy zagraniczne mają ogromne znaczenie dla rozwoju młodego naukowca, ale tylko wtedy, gdy są to staże w najlepszych grupach badawczych. Nie do przecenienia.

    OdpowiedzUsuń
  13. W instytucie PAN, gdzie pracuję, aktualnie nie ma pieniędzy na stypendia doktoranckie. Jeszcze kilka lat temu było to około 800 zł miesięcznie. Wycofanie się instytutu z płacenia stypendiów, było spowodowane minimalną wysokością stypendium ustaloną w ustawie lub w rozporządzeniu (nie wiem dokładnie, informacja od dyrektora). Na płacenie stypendium w takiej wysokości nie stać naszego instytutu. Efekt jest taki, że prawie brak chętnych na studia doktoranckie. Wniosek jest taki jak pisze Anonimowy z 14:7 stypendia powinny się należeć każdemu doktorantowi, który został zakwalifikowany na studia, wtedy nie będzie musiał dorabiać "na boku" tylko zajmie się pracą naukową, pisaniem grantów etc. Natomiast stypendia ministerialne to nagroda za dobre wyniki.

    OdpowiedzUsuń
  14. W ogóle cała polityka ministerstwa, przy dużej aprobacie niektórych wpływowych (ale nie w nauce) profesorów uniwersyteckich, dąży do likwidacji PAN. Pensje tam są głodowe, sam PAN jest słabo zarządzany, a w instytutach panuje marazm. Warto przypomnieć, że przecież w założeniu instytucja ta miała skupiać czołowych badaczy i kreować rozwój badań w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, PAN zdycha i takie są fakty....Najgorsze jest to, że w ogromnej większości nie ze swojej winy. Już w tej chwili daje się zauważyć odpływ dobrych pracowników z PAN na uczelnie. W ostatnim czasie padło CBE (chociaż moim zdaniem powinno już dawno), a w ciągu kilkunastu miesięcy na pewno będą następne...

      Usuń
  15. Są wyjątki jeśli chodzi i sposób zarządzania. W ISEZ PAN funkcjonuje najprostszy ale skuteczny sposób premiowania - premia za publikacje. Dodatkowe wynagrodzenie jest za publikacje powyżej 20 pkt ministerialnych. Za jedną publikacje za 40 pkt jest to łącznie około 4000 zł na netto, co przy wynagrodzeniach rzędu 1600 zł/miesięcznie jest znacznym dodatkiem do pensji.

    OdpowiedzUsuń
  16. Najpierw trzeba włożyć, żeby pózniej wyjąc. Prawda stara jak świat. Wkurzają mnie ludzie, którzy nic z siebie nie dają i czekają na gotowe. Na początku mojej kariery (2000) zarabiałem 675 pln. Było cieżko, moi koledzy w tym czasie zarabiali po 3000. Jednak byłem uparty. Pracowałem cieżko od rana do późnej nocy, zacząłem publikować w dobrych czasopismach, pózniej przyszedł grant, następnie wyjazd na stypendium, nagrody z polityki, fnp, ministerstwa, rektora, itp. Teraz jestem prof. nadzw., kierownikiem zakładu, mam swoją grupę badawcza, która z roku na rok coraz bardzo się rozrasta. Ostatnio z oszczędności kupiłem dom na który sam zarobiłem. Nie miałem życia naukowego uslanego różami, szef rzucał mi kłody po nogi, wymagał dzielenia się nagrodami i odsypu z grantów, dopisywania do publikacji siebie i członków grupy. Oczywiście nie godzilem się na to. Wiec wkurza mnie jak młodzi zadają. Nikt nikomu nigdzie nie daje za darmo. Weźcie się do roboty, a nie ciagle narzekacie i czekajcie na gotowe. Teraz jest tyle stypendiów naukowych, ze bardzo szybko można osiągnąć stabilizację i pieniądze na badania. Trzeba jednak chcieć, dać coś od siebie i bardzo cieżko pracować!

    OdpowiedzUsuń
  17. Poradnik dla młodych naukowców jak zostać lub nie zostać "wybitnym":
    http://wyborcza.pl/magazyn/1,141463,16782861,Profesor_kopiuj_wklej.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć...Mój szacunek (i tak spory) dla autorów tego krótkiego "instruktażu" wzrósł niepomiernie. Dobrze jest wiedzieć, że ktoś postrzega rzeczywistość podobnie jak ja...

      Usuń
  18. A ja uważam, że z takich tekstów niewiele wynika. Na tym forum wielu lubuje się w spiskowych teoriach. Naprawdę wybitnym nic nie przeszkodzi dojść do celu, nawet jak droga będzie ciernista. Miernoty mogą dojść nawet do tytułu profesora, tylko to nie ma żadnego znaczenia dla nauki poza uczuciem "absmaku". A jak młody człowiek wybiera sobie promotora to niby co, ślepy jest. Obserwując jakiś zespół dość szybko można się zorientować na jakich zasadach on funkcjonuje. I albo ryzykować, albo dać sobie spokój. Ja kiedyś zaryzykowałem i wszedłem do zespołu wyjątkowego s...syna. Zaciskałem zęby, ale robiłem to na czym mi zależało (nawet największy s..syn nie jest w stanie w 100% kontrolować ciebie). Dziś on już pod trawką, a ja dalej robię swoje. Byłem na studiach doktoranckich bez stypendium (bo wtedy nie dawano), utrzymywała mnie partnerka, która dostała pracę zaraz po studiach (też w nauce i w tym co chciała), udało mi się te studia skończyć z dobrym wynikiem, potem trochę pojeździłem po świecie (częściowo za swoje) i w końcu doszedłem do swojego zespołu. Oczywiście też bym wolał, aby od początku było cacy, miał pełne wsparcie i żeby mnie głaskano po głowie (nota bene w niektórych zespołach zagranicznych były stosunki również nie do pozazdroszczenia, a to były kraje z naukowego topu). Tak jak anonimowy z 6:09 w końcu zacząłem z wyników swoich badań uzyskiwać profity nie tylko naukowe ale i materialne. Z tantiemów za książki kupiłem mieszkanie i samochód. Nigdy nie pracowałem na 2 etatach, tylko raz w życiu dałem się namówić na chałturę za pieniądze (niezbyt duże), a dziś pensja profesorska starcza mi na w miarę godziwe życie. I też uważam, że nigdy młodzi, początkujący badacze nie mieli tyle możliwości na starcie jak obecnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ok i ja nawet zgadzam się z ogólnym wydźwiękiem tej wypowiedzi, ale z tymi tantiemami to chyba Pan przesadził. Przeciętna tantiema za książkę o wartości 50 zł to 1 zł! Cena mieszkania z rynku wtórnego w mieście akademickim to jakieś 250000 zł (jak nie więcej, ale zależy od miasta). Musiałby Pan zatem sprzedać 250 tys. książek :-) Nie chce się nadmierne czepiać, ale by móc moralizować to trzeba przynajmniej uprawdopodobnić swoją wypowiedź.

      Usuń
    2. Myślę jednak, że osób, które osiągnęły sukces zawodowy i czegoś się dorobiły jest mało. Całe życie poświęciłem nauce, dorobek naukowy chyba mam bardzo dobry, jakieś stypendia i granty trafiły się po drodze, ale jakoś na zakup mieszkania, czy wynajem kawalerki mi to nie pozwoliło.

      Usuń
    3. A dlaczego kolega z 13:17 myśli, że ja osiągnąłem te dochody za książki rozpowszechniane w Polsce. Akurat 99% nakładu został sprzedany poza naszym krajem, a i cena jednostkowa była znacznie ponad 50 zł (w przeliczeniu na złotówki 10x więcej). No i było to w czasach, kiedy nasza waluta była w stosunku do dolara znacznie słabsza. Ale nawet przy obecnym przeliczeniu ok. 3 zł za dolara, to dochód byłby wystarczający, żeby przy lekkim wsparciu kredytem z banku pozwolić sobie na kupno lokum w podanej przez ciebie cenie. Zajmuje się nauką podstawową i kierunkiem mało przeliczalnym na walutę, ale czasem trzeba pomyśleć i wpaść na dobry pomysł, zbadać rynek, również zainwestować (byłem współwydawcą), no i liczyć na dobry fart. Wiem, że to w naszych warunkach nie jest łatwe i raczej rzadkie (poza tym zdobycie własnego lokum w średnim wieku to chyba nie jest jakiś ogromny sukces, dzisiaj moi doktoranci dostają kredyty z banku i mają start w życiu o jakim moje pokolenie mogło tylko marzyć).

      Usuń
    4. No i wszystko jasne: nie można porównywać sytuacji zawodowej człowieka w wieku 40-50 (z postów wynika dr hab.) z doktorantem w wieku 25-30. Z powyższych postów przebija typowe dla zgredów twierdzenie "za naszych czasów to dopiero mieliśmy przerąbane". Miarą postępu cywilizacyjnego jest właśnie to, że ci którzy przychodzą po nas mają trochę łatwiej...

      Usuń
    5. "za naszych czasów to dopiero mieliśmy przerąbane"
      Ten wniosek jest zupełnie nie uzasadniony. Ani nie czuję się zgredem, ani w żadnym miejscu nie narzekałem. Wręcz przeciwnie, chciałem, pokazać, że jak się bardzo chce, ciężko pracuje, to nawet w nie do końca najlepszych warunkach można wiele osiągnąć nie chałturząc, nie sprzedając się, nie włażąc do d... bez czy z wazeliną.
      A moim doktorantom nie zazdroszczę tylko ich wspieram i cieszę się, że mają tak łatwy start. I dlatego to marudzenie na forum sprowokowało mnie do napisania tych kilku słów. I widzę, że ostatnio kilka osób ma podobne odczucia i chyba są to osoby z różnych roczników.
      A tak na koniec, obserwując doktorantów na moim wydziale, to mniej więcej 50% to bym wyrzucił na zbity itd. Z różnych powodów.

      Usuń
  19. Tydzień temu MNiSW ogłosiło wyniki przyznania stypendiów naukowych dla wybitnych młodych naukowców. Ponownie kilka osób z naszej dziedziny weszło na listę. Gratulacje!
    Tu więcej informacji:
    http://www.nauka.gov.pl/komunikaty/minister-nauki-i-szkolnictwa-wyzszego-przyznala-48-801-060-zl-na-finansowanie-stypendiow-naukowych-dla-wybitnych-mlodych-naukowcow.html

    OdpowiedzUsuń