środa, 19 czerwca 2013

Nowe impakty!


Jak co roku o tej porze mamy update wskaźników Impact Factor dla czasopism naukowych z listy JCR. Niestety, naszego informatyka przerosło zadanie udostępnienia bazy danych ISI komputerom domowym z windowsem 7, więc siedząc w domu nie mam dostępu do ISI. Ale wiem z bloga E.Kulczyckiego (jego news tu), że impakty już są, więc zachęcam do sprawdzenia i komentowania zmian w naszej działce eko-evo!

michał żmihorski

14 komentarzy:

  1. Jak co roku, wzloty i upadki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z rodzimych czasopism ciekawostką jest coraz wyższy IF acta ornithologica = 1.681. Oby tak dalej. Niestety, Polish Journal of Ecology cały czas stagnuje wokół IF= 0.5.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co tu komentować, wahania jak zawsze, a rzecz w tym co wymyślą nasze cwaniaczki z ministerstwa i NCN. Dzielili już tabele na ćwiartki, teraz są na osiem części, a jak się okaże, że trzeba znowu dowartościować tych molekularnych to zaproponują podział na 12 lub więcej części z odpowiednim progresem (i wtedy ten wzrastający IF dla Acta Ornithologica może dać spadek pozycji i punktów, a nie spodziewany wzrost). No i jak wiadomo najbliższe listy ministerialne nie będą oparte na najnowszym wykazie tylko tym poprzednim, tak jak było z ostatnia listą A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ma do tego NCN???? Przecież w NCN-ie nikt nie ustala żadnych podziałów publikacyji i ich punktacji! A tym bardziej nikt oprócz piszących i cytujących nie ma wpływu na IF danego czasopisma!
      Koń jaki jest, każdy widzi.

      LT

      Usuń
  4. Wy tutaj o impaktach, a rzeczywistość swoje: http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,396036,prezydent-nominowal-57-profesorow.html
    Ja się pytam: czy ktoś w końcu walnie pięścią w stół i powie NIE dla nominacji profesorskich przyznawanym ludziom, którzy mają w dorobku kilka prac z listy filadelfisjkiej i 15 cytowań? Za co oni te tytuły dostają? Za osiągnięcia w pracy naukowej. A potem te gnioty będą zasiadać w komisjach, radach i innych tzw ciałach, i ciągnąć naukę w Polsce na dno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda...a właściwie tragedia!!! Nas młodych co krok oceniają i pitolą, że tylko 5 publikacji w 4 lata po doktoracie...a tu proszę: gwiazdy z 1 wypoconą publikacyjką przez lat 45! I co niektórzy się jeszcze tłumaczą, że czasu nie było, że nikt nie wymagał, więc nie pisali.
      Szkoda gadać.

      Usuń
  5. Po pierwsze, drogi Anonimie, wychowany w stachanowskim systemie pracy, którego odmianą jest ustalanie norm ilości prac z listy f., IP i cytowań, są różne dyscypliny nauki i różne bazy cytowań preferujące różne obszary nauki.
    Po drugie, drogi Anonimie, wychowany w rewolucyjnym duchu bolszewickim (cyt."te gnioty"), profesurę można dostać za autorstwo podręczników i monografii, a tych jakże ważnych (ważniejszych o artykułów w czasopismach, o których po paru cytowaniach w ramach "spółdzielni" nikt nie pamięta) nie ma w bazach WoS, czy SCOPUS.
    Dla przykładu. Ilośc cytowań niejakiego Dawkinsa (ok 1000) jest śmieszna w porównaniu z wpływem (impact) na idee, dyskusje i popularyzację, a więc rozwój nauki na świecie.
    Co do jednego masz rację. Tytuł profesora nie powinien być automatyczną przepustką do rządzenia w nauce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry żart! Większość tych "jakże ważnych" podręczników napisanych przez polskich profesorów "ryje banie" studentom skuteczniej niż wysokoprocentowy alkohol. Kupowane są w dużej liczbie tylko po to, bo wykładowca wymaga tego do zaliczenia przedmiotu. Lektura tych "dzieł" rzeczywiście zmienia umysły młodym ludziom, skutecznie ich uwsteczniając.
      Swoją drogą, nie bez powodu, najlepsze podręczniki na polskim rynku, to tłumaczenia zagranicznych książek.

      Usuń
    2. Ach te uogólnienia... Jeżeli jesteś pracownikiem nauki, to gratuluję pewności siebie i języka.

      Usuń
    3. Dawno, dawno temu, kiedy nie było internetu, można było udowadniać, że ten czy ów ma nadzwyczajne osiągnięcia na polu tworzenia "ważnych" artykułów czy podręczników. Niestety, dzisiaj bardzo łatwo to sprawdzić.

      "Śmieszna" ilość cytowań niejakiego Dawkinsa (ok. 1000) to i tak trzy rzędy wielkości więcej niż liczba cytowań wielu spośród świeżo nominowanych profesorów.

      Usuń
    4. Mam wrażenie, że nie rozumiesz o co chodzi z tym Dawkinsem. A ile masz punktów anonimowe dziecko internetu?

      Usuń
    5. "Swoją drogą, nie bez powodu, najlepsze podręczniki na polskim rynku, to tłumaczenia zagranicznych książek."

      Pod warunkiem, że sa prawidłowo tłumaczone ;-)

      Jednak nie do końca się zgadzam z Twoim stwierdzeniem, iż polskie książki naukowe są nic nie warte: pewnie wiele nie, ale jednak są takie podstawowe, bez których żyć nie można, choć wiele z nich to "staruszki", jednak wciąż zawierają cenne informacje i przede wszystkim dotykają sedna problemu. Tego w wielu nowych pozycjach już nie ma...sto razy bardziej wolałam "Fizjologię roślin" Czerwińskiego niż "Biochemię" Stryera...ale to może dlatego że generalnie wolę antyki od iPoda...

      LT

      Usuń
  6. Ja to widzę tam - żeby zostać profesorem wystarczy spełnić dwa wymogi:
    1. dostać się do jednostki (jako asystent, doktorant itp)
    2. zachowywać się w miarę przyzwoicie (nie pić za dużo w pracy, nie wszczynać bójek itp., by nie wylecieć dyscyplinarnie)

    ten kto spełni dwa powyższe punkty zostanie za 20/30/40 lat profesorem. System obowiązujący u nas jest niestety taki, że kolejne stopnie i tytuły są przyznawane za samo trwanie, za przeżycie w jednostce. Kto trwa ten awansuje, bo awans jest uznawany za coś, co nam się należy jak psu buda. "Gratulacje i szkoda że tak późno" powiedział recenzent świeżo upieczonej habilitowanej z dorobkiem 3 papiery na Scopusie - takie niestety są realia...

    PS absolutnie nie chcę powiedzieć, że profesorowie w PL są generalnie słabi - znam wielu naprawdę świetnych; chcę raczej powiedzieć, że jest w tym środowisku wiele miernot, bo awans nieznacznie zależy od dorobku. Miejmy nadzieje, że reforma nauki coś tu jednak zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale to właśnie się teraz zmienia na system zachodni czy amerykański, jak kto woli...nieprawdaż?
      Ministerstwo dba o poziom "nałki w polsce"...hehehe

      Usuń