wtorek, 21 września 2010

Podobno pod latarnią najciemniej, ale... wiemy z czym to się skojarzyć może ;)

Trochę z mojej działki - czyli o ptasim śpiewaniu, ale pod latarnią.

Wpatrując się w światło np. z lampki lub w komputer przez cały dzień oraz w nocy możemy nabawić się dziwnych stanów, łącznie z przesterowaniem naszego zegara biologicznego w tym seksualnego ;) Cóż u ptaków jest równie ciekawie.

W najnowszym (still in press) Current Biology Bart Kempenaers i inni odkryli, że sikory modre żyjące na skraju lasu w pobliżu oświetlonych ulic rozpoczynają śpiewać od 3 do 10 minut wcześniej niż te, które żyją w głębi lasu. Natomiast samice nieco bardziej receptywne i lubiące przygody szukają tych porannych macho sądząc, że są oni bardziej silni i dorośli niż są faktycznie. Wniosek jest taki, że "szczeniaki z miasta" mają dwa razy więcej pozamałżeńskich sukces w rwaniu samic niż ich odpowiedniki w głębi lasu.

Ot taki efekt "jazdy na miastowego" w wiejskiej dyskotece.




 Poniżej link do papieru:

http://www.cell.com/current-biology/abstract/S0960-9822%2810%2901018-3

Pozdr,


Michał Skierczyński

6 komentarzy:

  1. Witam
    Modraszka to nie jedyny przykład jak to sztuczne oświetlenie może namieszac w lokalnych populacjach.
    Jako uzupełnienie dodam jedno info. Kilka lat temu bylem na obronie pracy dyplomowej studentki ktora porownywala kosy spiewajace w terytoriach z latarniami i bez w miejskim lasku na skraju Czeskich Budziejowic (mala metropolia w poludniowych Czechach). Okazalo sie że samce w terytoriach z latarniami wcześniej zaczynały spiewac w nocy, szybciej przystepowaly do legów i mialy przez to lepszy sukces reprodukcyjny, wyprowadzaly wiecej lęgów rocznie oraz miały wiecej czasu na powtorki w razie straty niż ptaki z zaciemnionych miejsc. Nie pamietam czy ukazało się to w jakimś journalu ale wyniki były podobne choć nie badano tam EPC jak u modraszek.
    Pozdrawiam
    Marcin Antczak

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to Marcinku bywa. Wniosek jeden mi się jawi - nie kisić danych tylko jechać z nimi do przodu, bo ktoś inny ponownie wymyśli koło i pchnie je w naszym kierunku :)

    Pozdr,

    Michał Skierczyński

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż świeta prawda panie Michale. Bo inaczej opowieści myśliwego w hospodzie Oaza ve parku Stromovka pozostaja (lokalizacja parku i knajpa autentyczne CB)

    Marcin Antczak

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe wyniki, ale kluczowe pytanie jest takie: czy to efekt skraju czy oświetlenia. Zakładam, że to drugie, chociaż ciekawsze jak dla mnie byłoby potwierdzenie efektu skraju, bo to pokazuje, że sam edge, będący "zjawiskiem" naturalnym, ma znaczenie ewolucyjne (czyli fitness jest skorelowany z odległością od skraju lasu). I tu zmierzamy do jednego z moich ulubionych tematów: czy zaburzenia lasu (generatory skrajów) są ewolucyjnie neutralne?

    michał żmihorski

    OdpowiedzUsuń
  5. Edge effect już wielokrotnie był opisywany jako motor napędzający zmiany w lokalnych populacjach, zarówno pod katem śmiertelności oraz różnorodności biologicznej. W papierze, który przytoczyłem skupiono się głównie na roli oświetlenia. Jest natomiast kilka innych prac, które pokazują, gradient wnętrze lasu ---> tereny otwarte (lub zabudowane) wpływa na zmienność śpiewu wielu gatunków ptaków. Przy czym jak to zwykle bywa czynników jest więcej niż jeden, oraz fakt, że są one w dużym stopniu skorelowane ze sobą lub wynikają z siebie, np. hałas. Niemniej fragmentacja środowiska i związane z tym tworzenie się subpopulacji istotnie pływa na zmienność śpiewu.

    Myślę, że na wpływ zaburzeń w lasach to powinniśmy nowy wątek zacząć ;)

    MS

    OdpowiedzUsuń
  6. no tak, mi chodziło o powstawanie adaptacji na skrajach, żeby te wszystkie różnice skraj-wnętrze miały znaczenie ewolucyjne (w sensie możliwości utrwalenia a nie chwilowego dostosowania do środowiska)
    pozdro

    OdpowiedzUsuń