poniedziałek, 30 maja 2016

Przerwanie kadencji Państwowej Rady Ochrony Przyrody

Zapraszam do zapoznania się ze stanowiskiem nowo powstałego Komitetu Biologii Środowiskowej i Ewolucyjnej Polskiej Akademii Nauk w sprawie przerwania kadencji Państwowej Rady Ochrony Przyrody dostępnym na facebooku: https://www.facebook.com/Komitet-Biologii-%C5%9Arodowiskowej-i-Ewolucyjnej-PAN-1120149744692862/
a także do śledzenia tego profilu!
Joanna Rutkowska

13 komentarzy:

  1. komentarz na szybko: jesteście pewni, że tak się odmienia nazwisko ministra? "Szyszkę"??

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie bo jest Szyszko a nie Szyszka więc najlepiej bez odmiany.
    Wracając do PROP to:
    1. wcale to nie była rada mędrców, Ci, którzy są dyrektorami jednostek naukowych zajmujących się tematyką i są to wiodące jednostki powinni zasiadać w takich ciałach. Silnych profesorów trudniej by było ruszyć;
    2. PROP jest ciałem opiniodawczym i nie wiem czy skład poprzedniego był przygotowany do takiego merytorycznego, opartego o autorytet doradztwa (nie znaczy to oczywiście, że obecny taki jest). Spora część członków to osoby, które ewentualnie można posłuchać przy ognisku, bo i tak podobne książki się czytało;
    3. o słabości minionego PROP świadczy też wybór kiepskiego przewodniczącego, który się pewnie poczuł doceniony ale raczej mędrcem jeszcze nie jest mimo sprawności w "działaniu";
    4. jaki by nie był PROP to i tak jest to ciało doradcze i Minister nie ma obowiązku się stosować, zwłaszcza, że większość to raczej słabeusze z minionej epoki a ewentualni wybitni są bez siły przebicia w takim gronie. Nie wiem czy jest w obecnej sytuacji nad czym ubolewać. To ubolewanie powinno nastąpić ze 2 kadencje wcześniej.
    5. miniony PROP skoro niby miał takie przełożenie na władzę to dlaczego nie był skuteczny w powiększaniu BPN lub w tworzeniu Turnickiego Parku Narodowego? Odpowiedź wynika z wcześniejszych kwestii a po części myślę, że można się domyślać ...
    Moim zdaniem nie ma co z PROPu robić kolejnej religii w takim systemie jego organizacji prawnej jak obecnie i przy tak wątłych składach osobowych. Takie jednostki powinny być wybierane nie przez Ministra a przez środowisko naukowe i wsparte nieco przez udział osób trzecich (z biznesu, lasów czy organizacji) ale w niewielkim zakresie. Za członkami PROP powinny stać konkretne instytucje działające w temacie tak by przy skomplikowaniu spraw związanych z ochroną przyrody podejmowane tematy były faktycznie przepracowane. Polska przyroda chyba na to zasługuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem szczerze, że jak tylko Szyszko zmienił skład PROPu, to wkurzyłem się, zasiadłem do Scopusa, by zrobić wykres na którym czarno na białym będzie widać, jak naukowcy zostali zastąpieni przez osoby mniej kompetentne (=z niskim dorobkiem). Ale po wklepaniu do excela wyniku dla kilkunastu osób starego PROP stało się jasne, że to nie był najlepszy pomysł... Zgadzam się z przedmówcą - były w PROP osoby naprawdę świetne, ale było też dużo osób niekompetentnych.
    Więc powtórzę jeszcze raz, to co pisałem wcześniej - musimy trzymać się twardych kryteriów naukowych, bo inaczej będziemy mieć właśnie taką przepychankę i eksperci od leśnictwa z tytułami profesorów zaraz nam wykażą wyższość pilarki nad procesami naturalnymi...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli nie wprowadzi się limitów IF/cytowań, dla których naukowiec jest brany pod uwagę nie mamy co marzyć, że coś się w kraju/polskiej pseudo-nauce poprawi. Profesor z łacznym IF<100-150 lub/i cytowaniami poniżej 1000-2000 (w zależności od dziedziny) to totalne dno. Tacy ludzie nie powinnni być brani pod uwagę ani w różnych gremiach doradczych, ani w Pan, ani w komisjach NCN a przede wszystkim w CKK. NIestety całe CKK i większość paneli NCN opanowane jest przez dno profesorskie o dorobku IF 10-50 i cytowaniach na poziomie 200-300. Nikt nic z tym nie robi, to jest przerażające. Każdy sobie zdaje z tego sprawę. I ciągły argument nie znajdziemy tylu naukowców, bzdura!!! Ci naukowcy są w Polsce ale nie są w niej znani, bo publikują na zachodzie i nie jeżdżą na polskie konferencje. Gdyby wprowadzone zostały limity, bardzo szybko by się ich znalazło. Nigdy nie byłem zaproszony do panelu NCN, mimo, że mój dorobek jest znaczący (IF>200, cytowania >1000, h=17). Jednak dowiaduje się, że w panelu znaleźli się moi znajomi o dorobku IF<20, cytowania<200 i h=7. Ludzie jak w tym kraju ma być dobrze skoro mierni podejmują decyzję i decydują o tym co będzie finansowane a co nie.
    Panie Gowin, jeżeli chce Pan uzdrowić naukę polską trzeba wprowadzić limity. W pierwszym rzędzie do CK i NCN. Oczywiście naukowcy mogą sobie zgłaszać kogo chcą ale niech to będzie osoba o uznanym (policzalnym) dorobku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w dużej mierze się z Tobą zgadzam, z resztą wielokrotnie o tym tutaj pisałem, zarówno w kontekście oceniania grantów, jak i podwyższaniu poziomu dyskusji o Białowieży (i innych, bo zaraz będą rzeki itp). I dokładnie tak jest jak piszesz - w sumie co jakiś czas trafiam gdzieś w sieci na dobrze publikującego Polaka, ale w kraju o nim nie słychać, bo nie udziela się w kraju, tylko raczej poza.

      Ale ustalenie sztywnych kryteriów wielu tym "mniej aktywnym" się nie podoba, co jest zrozumiałe. Samemu NCNowi chyba również, bo obecnie ma totalną dowolność w wyborze ludzi i nie musi tak słuchać środowiska naukowców, bo zawsze znajdzie się wielu z tej niższej półki, którzy swoimi profesorskimi tytułami będą legitymizować dowolne rozwiązania i zasiadać w panelach, komisjach itp.

      Usuń
    2. A ja sie z ta opinia nie zgadzam. Nalezy odroznic indywidualnie dobrego naukowca od osoby, ktora jest odpowiedzialna za funkcjonowanie nauki. Ktos kto ma wybitny dorobek, ale zupelnie nie potrafi rozmawiac z innymi ludzmi nie moze pelnic waznych funkcji, gdyz potencjalnie decyduje on o duzych pieniedzach. Nie swoich, lecz publicznych. To jest takze problem wszystkich osob z zewnatrz, ktore czesto dysponuja solidna wiedza, ale ktorej nie daje sie bezposrednio zastosowac w Kraju. Jak z tego wyjsc? Ludzie z ambicjami powinni sie organizowac w grupy, byc widoczni i jesli maja naprawde cos sensownego do powiedzenia, to predzej czy pozniej zostana dostrzezeni. Jesli ktos "wybitny" nie potrafi zdobyc minimalnego poparcia innych, to jednak byc moze powinien troche popracowac nad swoim umiejetnosciami komunikowania sie z otoczeniem. Same pretensje, "ze sie jest dobrym". to chyba troche za malo. Naukowcy pracuja za pieniadze prostych ludzi. Oni maja prawo je dawac komu sami chca (i zwykle tak robia). Umiejetnosc rozmawiania z innymi jest wberw pozorom dosc wazna w zyciu. Warto o tym pamietac.

      Usuń
    3. Anonimowy z 13:51,
      Komunikatywność nie ma nic wspólnego ze zdolnością do odróżniania, czy dany naukowiec (czy też grant/publikacja itp) jest dobry, czy nie. Wydaje mi się, że jest zupełnie odwrotnie. Znam wielu "czarusiów", którzy opowiadają niestworzone historie o tym, jakie to świetne badania robią, jak to chcą pobijać świat, świetnie się dogadują z innymi i robią naprawdę dobre wrażenie. Jednak po bliższym (głównie dłuższym) przyglądnięciu się osobnikowi nie wygląda już to tak różowo. Pomijając jednak to wszystko. Czy ktoś z Was wie w jaki sposób są wybierane osoby do tych wszystkich paneli i komisji? Zapewne nikt, bo jest to właśnie wiedza tajemna, ściśle tajna. Często nawet sam przewodniczący danej komisji nie wie w jaki sposób został wybrany i dlaczego.

      Usuń
    4. zgoda, umiejętność komunikowania się jest ważna, nikt tego nie kwestionuje. Z tym, że my nie mówimy o komunikowaniu "prostym ludziom", a przynajmniej nie w głównej mierze. Chodzi raczej o komunikowanie i informowanie administracji, zarządzających itp (ministerstwa, gdosie, rdosie, dyrekcje parków narodowych, itp) jak optymalnie gospodarować. Jeśli ktoś jest wybitnym naukowcem, to raczej potrafi pisać tak żeby był zrozumiany przez drugiego człowieka.

      Usuń
  5. Tak czy inaczej, na stanowisko o charakterze spolecznym czyjes poparcie nalezy umiec zdobyc, a nie tylko IF/H. A ten gosc z bolem d... (31.05, 10:48) za bardzo przekonywujacy nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za debilne komentarze (31 maja 2016 13:51 i 31 maja 2016 15:04). Nic robię tylko pięknie mówię i nawiązuję kontakty, więc weźcie mnie do komisji. A już wiem o co chodzi. No nie pasuje koledze ktoś kto się nie dogaduje, bo przecież jakbyście mogli przepychać mierne granty, miernych naukowców bez dogadywania się. Była taka grupa chyba z Wrocławia, która się świetnie dogadywała.
      A na marginesie, tak to są pieniądze prostych ludzi i to oni powinni decydować na co je wydawać, tyle tylko, że zamiast nich nie decydują o ich wydawaniu ludzie z osiągnięciami a mierne cwaniaczki świetnie się dogadujące. Żałosny jesteś człowieku.

      Usuń
    2. Radze troche zmienic jezyk, to czasem pomaga. I tyle.

      Usuń
  6. Drodzy Dyskutanci,
    PROP nie jest i nie powinien być ciałem wyłącznie naukowym w ścisłym tego słowa znaczeniu. Nawet w stosownej Ustawie (inna rzecz, czy sensownie, czy nie), jest napisane, że jest powoływany m.in. z "praktyków ochrony przyrody". Zatem trudno się dziwić, że niektórzy członkowie powalających IFów i iHów nie mają. Zresztą ile osób z krajowych zasobów, zajmujących się rzeczywiście naukowo "coservation biology" i pobliskimi zagadnieniami bylibyście w stanie wskazać? Moim zdaniem zresztą niekoniecznie to jest najważniejsze. Jednym z ustawowych zadań PROP jest m.in. wydawanie opinii nt. wniosków CITES skierowanych do Min. Środowiska (to swoją drogą kretyńskie rozwiązanie, niestosowane w radnym innym kraju, ale tak jest) - konia z rzędem temu, który spośród wybitnych uczonych z kilometrowymi cytacjami wyłowi takiego, który potrafi się poruszać w gąszczu przepisów Konwencji. Coś wiem na ten temat, bo trochę się tym zajmowałem. Ostatnia PROP, ta odwołana, to w moim oglądzie jeden z lepszych składów w ostatnich czterech kadencjach (dalej moja wiedza nie sięga) w tej przynajmniej kwestii. I owszem, jest czego żałować...
    Ukłony,
    M. Zych

    OdpowiedzUsuń