wtorek, 10 maja 2016

Poradnik dla doktorantów

Update: na górze bloga, pod nagłówkiem, zamieszczam link do poradnika, jeśli ktoś już go widział, to nie ma potrzeby odwiedzać tego linku ponownie, bo nic w treści się nie zmieniło - nie chcę by zginął przysypany kolejnymi postami.

Napisałem krótki poradnik dla osób mających w planach rozpoczęcie przygody z nauką. Słuchając wielokrotnie tych wszystkich historii o niepowodzeniach doszedłem do wniosku, że jest zapotrzebowanie na tekst wprowadzający najmłodsze pokolenie naukowców w realia tego dziwnego świata, jakim jest krajowa nauka. 

Nie będę wyjaśniał o czym jest i dlaczego może być pożyteczny - niech broni się sam. Oto on:

https://www.researchgate.net/publication/302874005_Poradnik_dla_doktorantow


Michał Żmihorski

11 komentarzy:

  1. Zdzislaw M. Szulc11 maja 2016 19:18

    W charakterze koniecznego uzupelnienia, polecam.."Zbiorczy Poradnik...dla Przyszlego Doktoranta", opracowany niedawno przez NIK :< https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-ksztalceniu-na-studiach-doktoranckich.html>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki - NIK zawsze odkrywa Amerykę mocno po terminie... Z resztą i tak nikt nie zwraca uwagi na raporty NIKu - gdyby się nimi przejmować, to całą PL należałoby uznać za nielegalną organizację ;-)

      Usuń
  2. Zdzislaw M. Szulc12 maja 2016 13:55

    Tam, gdzie jedno sie mowi, a drugie robi( = fasadowosc i pozoranctwo w pelnym rozkwicie), dostep do rzetelnej infromacji jest rzecza bezcenna! Tak wiec, bez niej, stan rzeczy i ich konsekwencje, w danym srodowisku/miejscu /uczelni, mozna opisac zwrotem: "caveat emptor"!?

    Jesli ktos ma mozliwosc wyboru,odnosnie swojej dalszej kariery naukowej, to powinien skorzystac z opublikowanego powyzej poradnika! Naprawde,zawarte sa w nim rzetelne i potrzebne do podjecia decyzji...informacje. Ulatwia to tez dodatkowo fakt, ze e-strony wiekszosci markowych instytucji sa starannie opracowane.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zainteresował mnie ten fragment:
    "Co więcej, w większości jednostek możesz liczyć na finansową premię za publikacje, jeśli występujesz w nich z afiliacją danej jednostki (duże różnice między jednostkami, ale średnio 3000-8000 zł za artykuł w czasopiśmie z wysokim wskaźnikiem Impact Factor..."

    Czy naprawdę dotyczy to większości jednostek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z mojego rozpoznania tematu wynika, że większość jednostek PAN premiuje finansowo publikowanie, niezależnie od pensji podstawowej. Na uczelni którą znam trochę (sorry, nie chcę podawać szczegółów, nie wiem na ile te dane są jawne, bo to najczęściej wewnętrzne regulaminy jednostek) można liczyć na dodatkowe stypendium w kolejnym roku, jeśli rok poprzedni był "dobry" pod względem publikacji. Nawet w instytutach badawczych są premie za publikacje, a znam też takie, w których są np. osobne premie dla młodych pracowników, premie za pracę z najwyższym IF, itd. Generalnie duża zmienność międzyjednostkowa, ale prawie zawsze coś takiego funkcjonuje. Radzę więc się dowiadywać o to, a jak nie ma to wywierać presję żeby było.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Dzięki za odpowiedź.
      U mnie na uczelni (SGGW) niczego takiego nie ma (przynajmniej na moim wydziale, nie wiem, jak jest na innych, ale chyba też nie ma), chociaż presja na władze była, a władze stwierdziły, że nie ma potrzeby wprowadzania takich premii.
      Znam instytuty (PAN oraz branżowe podlegające MRiRW), które takie premie przyznają, ale również znam takie, które takich premii nie przyznają. Za najlepsze publikacje jest to mniej więcej kwota, jaką podałeś, jednak nie dla każdego z współautorów, a dla zespołu do podziału. Biorąc pod uwagę, że zwykle liczba autorów to około 3-5 osób, to wychodzi na głowę, za bardzo dobrą publikację ok. 1000-2000 zł na jednego współautora. W przypadku słabszych publikacji, z niższym IF, to jest kwota rzędu 500-1000 zł na osobę. Biorąc pod uwagę, że doktorant zwykle nie ma więcej niż 1-2 publikacje z IF rocznie a to i tak dopiero w końcu studiów doktoranckich to na tym wiele nie zarobi.

      Usuń
    4. Są różne sytuacje - jeśli publikujesz z ludźmi z poza Twojej jednostki, to wtedy te kwoty się nie dzielą. Poza tym w niektórych jednostkach jest tak, że podział między współautorów nie jest po równo, lecz do ustalenia według wkładu pracy, więc doktorant może dostać większą część.
      Masz rację, że nie są to duże pieniądze, ale pisałem o tym raczej w tym sensie, żeby zwrócić na to uwagę, bo to zawsze coś, szczególnie jak masz małe stypendium albo w ogóle. Pamiętam, że dla mnie to był dość konkretny zastrzyk finansowy, bo na przykład w roku obrony (2010) miałem 11 publikacji filadelfijskich, więc po prostu miałem z tego drugie stypendium.

      Usuń
  4. Świetny pomysł z tym poradnikiem. Wiele osób decydujących się na studia doktoranckie nie ma pojęcia na temat "złożoności" realiów nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Powtórzę po poprzednikach, ale czemu nie chwalić podwójnie? ;) Naprawdę dobra inicjatywa! Z chęcią przeczytałabym to rok temu jeśli miałabym w planach zostawać na doktorat w Polsce.

    OdpowiedzUsuń