czwartek, 19 maja 2016

Minister Gowin się myli

Minister Jarosław Gowin był uprzejmy stwierdzić, że "zdecydowana większość środowiska naukowego popiera stanowisko pana ministra [środowiska, prof. Jana Szyszko] w sprawie Puszczy Białowieskiej", o czym możemy przeczytać w tym komunikacie serwisu Nauka w Polsce.

Minister Gowin myli się twierdząc, że środowisko naukowe popiera cięcia w Puszczy Białowieskiej. Rozwiązanie to popiera głównie grupa leśników, z których jedynie niewielu jest naukowcami, a w tej niewielkiej grupie leśników-naukowców nie ma chyba nikogo, kto miałby liczący się dorobek naukowy, udokumentowany wieloma dobrymi publikacjami naukowymi w międzynarodowych czasopismach, na temat ekosystemów leśnych. Jest dokładnie odwrotnie niż twierdzi Minister Gowin - zdecydowana większość (jeśli nie 100%) naukowców, w ścisłym znaczeniu tego słowa, a więc pracowników naukowych uniwersytetów i Polskiej Akademii Nauk, realizujących badania naukowe dotyczące ekosystemów leśnych, publikowane w dobrych międzynarodowych czasopismach, kategorycznie nie zgadza się z decyzją Ministra Jana Szyszko. Przypomnijmy, że zgodnie z planem Ministra w środku sezonu lęgowego ptaków, w lesie o wybitnie wysokim stopniu naturalności i ponadprzeciętnym nasyceniu rzadkimi gatunkami flory i fauny, realizowane ma być masowe wycinanie drzew zaatakowanych przez kornika w celu zahamowania jego inwazji. Realizacja tego działania musi przynieść poważne szkody przyrodnicze, zarówno natychmiastowe, w postaci masowego niszczenia gniazd ptaków, w tym gatunków wybitnie rzadkich w skali kontynentu, jak i długoterminowe, wynikające z trwałego zachwiania naturalnej dynamiki ekosystemu. W obliczu tych strat już marginalne znaczenie ma fakt, że rzeczywista efektywność usuwania drzew zainfekowanych dla hamowania gradacji kornika będzie prawdopodobnie zerowa. 

I na koniec najważniejsze z punktu widzenia oceny konfliktu w Białowieży w kontekście politycznym: decyzja Ministra Szyszko spotyka się z taką samą krytyką zarówno ze strony środowisk sympatyzujących, jak i niechętnych gabinetowi premier Szydło. Jednym słowem nie jest to konflikt polityczny, jak próbuje go przedstawiać Ministerstwo Środowiska. Nie jest to również konflikt merytorycznie nieprzygotowanych fanatyków-ekologów (jak próbuje się przedstawiać zwolenników ochrony ścisłej) z profesjonalną kadrą leśników-naukowców. Jest dokładnie odwrotnie. Decyzja Ministra Szyszko jednoczy ogromną większość środowiska naukowego, nawiasem mówiąc bardzo zróżnicowanego pod względem nastawienia do nowego rządu i idei "dobrejzmiany", w jednogłośnym proteście przeciwko społecznie i przyrodniczo szkodliwym działaniom w Puszczy Białowieskiej, przypominającym pod względem uzasadnienia naukowego zawracanie biegu rzek realizowane w ZSRR. 

Bardzo dziwi mnie błędna diagnoza Ministra Gowina w tej sprawie wypowiadana z taką stanowczością.
Czy ktoś widzi te sprawy inaczej?

Michał Żmihorski

34 komentarze:

  1. No, ja to widzę nieco inaczej. Minister Gowin kłamie: dobrze wie, co na ten temat sądzą naukowcy, ale rżnie głupa, bo cały rząd płynie na jednej łódce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie to min.Gowin dal sie komus okropnie podpuscic. Jak chcial poprzec lesnikow, to mogl to zrobic odwolujac sie do konkretnych opinii. A taka wypowiedz, to woda na mlyn dla przeciwnikow.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba przeceniacie mocno intelekt Gowina. Nie po to został ministrem mało ważnego resortu, żeby się wychylał przed szereg ideologii betonu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy rozpatrywanie tego w kategoriach "przeceniania intelektu" jest fair - przecież trzeba dość specjalistycznej wiedzy, by widok martwych świerków odpowiednio interpretować. Lasy Państwowe zrobiły dużo by przedstawić te procesy w kategoriach klęski, więc rozumiem brak zrozumienia dla sprawy u osób spoza biologii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sprawa jest znacznie głębsza i ujawnia wieloletnie zaniedbania w polskiej nauce, a w ekologii (używam terminu zgodnie z definicją Krebsa) w szczególności. Niestety, nie ma we współczesnej Polsce ośrodka naukowego zajmującego się ekologią, w tym ekologia lasu, który cieszyłby się autorytetem społeczeństwa i (co za tym powinno iść) rządzących. Tę lukę wykorzystują perfidnie i cynicznie kręgi (lobby, mafie - do wyboru) nastawione na eksploatację jak leśnictwo, czy na prymitywna rozrywkę jak myślistwo. Czy nie jest absurdem, że w kraju europejskim o znaczącym dorobku naukowym, najszerszą polemikę z planami Min. Szyzszko nt. Puszczy Białowieskiej prowadzi redaktor gazety, Pan mgr. Wajrak? Gdzie są instytucje powołane do wyrażania opinii, proponowania rozwiązań, a jeśli o nie trudno, to projektów badawczych? Na forum publicznym milczą instytuty, komitety i oddziały PAN. Co robi to towarzystwo wzajemnej adoracji dla powstrzymania planów ministra? Czyżby zmęczyło się aktywnością skupioną na rozbudowywaniu struktur (czytaj synekur), jak choćby o nowy Oddział PAN w Olsztynie i Białymstoku? A właśnie! Czy ów oddział (działa od roku) cokolwiek zaproponował dla rozwiązania kryzysu wokół Puszczy Białowieskiej, która leży na jego terenie? Nie słyszałem. Nie zabrały po ostatnich decyzjach min. Szyszko głosu komitety PAN: Nauk Leśnych, Ochrony Przyrody, Ekologii. Nie dziwmy się więc min. Gowinowi, że 'widzi" opinie tylko niektórych naukowców. Dziwmy się raczej, że za pieniądze podatnika utrzymywane są struktury, które nie wypełniają ani swojej misji, ani zobowiązań dla społeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, trafiasz w punkt niestety. Właśnie ten kiepskiej jakości dialog boli mnie najbardziej - ale nie potrafię sobie wyobrazić ani forum, na którym merytoryczny dialog mógłby się odbywać, ani przedstawicieli świata nauki, którzy potrafiliby w nim uczestniczyć. Można chyba podsumować tę sytuację (ale nie tylko, w innych przypadkach konfliktów wokół ochrony środowiska jest podobnie) że nie ma podstawowych warunków do dialogu. Zgodzisz się? Widzisz jakieś rozwiązania?

      Usuń
    2. Wiele na to wskazuje, że w najbliższym czasie będziemy świadkami kolejnych działań rządu istotnie przekształcających środowisko Polski w miejscach szczególnie wrażliwych, jak choćby doliny rzek (program żeglugi śródlądowej), czy Mierzeja i Zalew Wiślany (słynny kanał i pogłębianie dna). Podobnie jak w przypadku Puszczy zadania te zostaną wykonane bez oglądania się na opinie, ekspertyzy, przestrogi, prognozy itd., itp. ponieważ stoi za nimi „nadrzędny interes społeczny”. Na obszarach Natura 2000, jako rekompensatę przyrodniczą posadzi się „parę drzewek” (albo usypie wyspę) i sprawa załatwiona. Może ze Szwecji tego nie widać, ale aktualna władza działa jak taran i można zapomnieć o jakimkolwiek „forum współpracy” ze sferą nauki. Czy nie słyszał Pan co Min. Szyszko zrobił z Radą Ochrony Przyrody? Jedyną reakcją na taką politykę jest usilne i cierpliwe pokazywanie skutków tych działań zarówno dla rządzących (apele, stanowiska instytucji naukowych) jak i dla społeczeństwa (artykuły, wystąpienia w mediach). Jednakże, aby odezwy do władzy odnosiły choćby taki skutek, że władza łaskawie sformułuje na nie odpowiedzi (jako minimum „forum współpracy”), a wyjaśnienia naukowców aby znalazły zrozumienie w społeczeństwie, potrzebna jest przede wszystkim jedna, ale niezwykle ważna i podstawowa rzecz, mianowicie a u t o r y t e t. Autorytetu zaś nie buduje się poprzez występy zarozumiałych, lecz często niedouczonych działaczy organizacji dumnie nazywanych „ekologicznymi”, poprzez ustanowienie naukometrii jako bożka i kryterium doskonałości naukowej, poprzez wypuszczanie przez CK tytułów dla ludzi ze zbyt małym dorobkiem, albo z dorobkiem pochodzącym ze „spółdzielni” publikacyjnych i cytacyjnych, poprzez niedocenianie syntez badań i uogólnień teoretycznych kosztem prac-przyczynków (bo drobnica da w sumie więcej punktów niż jedna solidna monografia skierowana do praktyków lub podręcznik akademicki), poprzez swoisty środowiskowy prowincjonalizm i wsobność instytucji naukowych (wystarczy poobracać się w międzynarodowym towarzystwie, aby uchodzić za „zadżumionego” w krajowym miejscu pracy – doświadczenia osobiste z uniwersytetu średniej wielkości) itd. A jaki autorytet może mieć nauka polska w oczach rządzących, jeśli dotrą oni do raportów z realizacji udziału polskich jednostek naukowych w Programach Ramowych UE? To jest Wielki Wstyd. Polska wpłaca wielomilionową składkę do tych Programów, poczym „odzyskuje” w postaci udziału polskich instytucji 30-50%, przy czym wskaźnik „sukcesu” w projektach wspólnych (w tym liczba koordynowanych projektów) oraz indywidualnych (ERC) i udziału w przeliczeniu per capita polskich jednostek jest jeden z najniższych w Europie. Prawda, że wskutek tak niskiemu udziałowi polskich naukowców w Programach UE, budżet Polskiego Rządu de facto dofinansowuje naukę w Niemczech, Francji, Szwecji, Grecji, Estonii itd., jeśli tylko przedostanie się do szerszej opinii publicznej (a chodzi o dziesiątki milionów Euro), na pewno nie zbuduje społecznego autorytetu nauce w Polsce, a wkurzony „suweren” zacznie się baczniej przyglądać efektywności finansowej tej działki. W warunkach deficytu budżetowego to może mieć bardzo dotkliwe konsekwencje dla instytucji naukowych w Polsce. Niestety, punkty ministerialne, impakt faktory i cytowania nie dają się ni jak przeliczyć na Euro, one dopiero są jedną z wielu zmiennych, które dopiero mogą przynieść efekt ekonomiczny i prestiżowy dla Kraju). Na koniec „światełko w tunelu”, a jest nim (nie żartuję) blog Pana Redaktora. Gratuluję pomysłu i ciekawych tematów! Zauważyłem, że od czasu jak przeniósł się Pan do Szwecji, coraz ostrzej widzi Pan sprawy krajowe. Jest to zbieżne z moimi doświadczeniami, aczkolwiek na stałe pracuję w Polsce. Im więcej rozsądnych głosów, tym większa szansa (a kropla drąży skałę), że nauka w Polsce nie pozostanie domeną lekceważonego „towarzystwa wzajemnej adoracji”, o którym wspomniałem w poprzednim poście.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Odnośnie wypowiedzi z 22:07 (cyt. "Czy nie jest absurdem, że w kraju europejskim o znaczącym dorobku naukowym, najszerszą polemikę z planami Min. Szyzszko nt. Puszczy Białowieskiej prowadzi redaktor gazety, Pan mgr. Wajrak?")

      Nie przesadzajmy. Wielu naukowców zarówno w pojedynkę, jak i zespołowo wypowiadało się merytorycznie w sprawie PB, mocno zbijając argumenty Szyszki, choćby tekst tu:
      Spór o przyszłość Puszczy Białowieskiej: mity i fakty. Głos w
      dyskusji: http://forestbiology.org/articles/FB_02.pdf

      Usuń
    4. Owszem, głosy polemiczne pojedynczych naukowców, lub ich zespołów miały miejsce, ale nie było opinii, czy stanowisk instytucji naukowych do tego powołanych (struktury PAN, wydziały uczelni). Chodziło mi też o głosy w mediach o szerokim zasięgu, a nie w niszowym czasopiśmie.

      Usuń
    5. "Nie zabrały po ostatnich decyzjach min. Szyszko głosu komitety PAN: Nauk Leśnych, Ochrony Przyrody, Ekologii."
      Należy tu zwrócić uwagę, że po ostatnich zmianach forsowanych przez Wydział II Komitety Ekologii oraz Ochrony Przyrody przestały istnieć i nie bardzo wiadomo przez co zostały zastąpione (Komitet Biologii Środowiskowej i Ewolucyjnej?), a Komitet Nauk Leśnych to chyba obecnie Komitet Nauk Leśnych i Technologii Drewna...

      Usuń
    6. Dzięki anonimie (22 maja 2016 18:09) za dobre słowo (choć mocno na wyrost) o blogu!
      Co do wypowiedzi naukowców - moim zdaniem dialog ten jest daleko niedoskonały i skierowany w ogóle w złą stronę, czyli do wnętrza własnego środowiska. Fajnie, że Adam Wajrak pisze w Gazecie o PB, ale nie oszukujmy się, to niewiele zmienia: główny problem to dotarcie z przekazem do drugiej strony, a nie przekonywanie samych siebie. Ja staram się polować na jakieś informacje o PB na portalach raczej kojarzonych z rządem i tam argumentować (w postaci komentarzy) na czym sprawa polega. Też nie do końca rozumiem ideę pisania do czasopisma forestbiology o puszczy - kto to ma przeczytać? Czy to jest czasopismo naukowe (na liście MNiSW go nie ma...)? Jeśli nie, to lepiej napisać do Gościa Niedzielnego (wcale nie żartuję), bo przynajmniej jest szansa dotarcia do ważnego odbiorcy, jakim jest moim zdaniem wyborca bardziej prawicowy, który lubi przyrodę. Tych ludzi trzeba przekonać. Wyszedłem z inicjatywą do Akademickiego Klubu Obywtaelskiego, bo to jest organizacja kojarzona ze środowiskami sympatyzującymi rządowi, ale odpisali mi że nie są zainteresowani itp. Generalnie jest pat i nie bardzo potrafię sobie wyobrazić wyjście z tej sytuacji.

      Co do komitetów PAN, to - jako członek byłego komitetu Ekologii - mogę powiedzieć, że jest to inicjatywa dobra, bo teoretycznie zacieśnia współpracę, można nawiązać nowe znajomości i wspólnie coś zrobić (akurat niewiele skorzystałem z uwagi na swój wyjazd do Uppsali) ale ich działanie jest dalekie od doskonałego. Raczej niewiele tam realnego dialogu i rzeczywistych inicjatyw, bardziej kawa i paluszki...

      Usuń
  6. Naukowcy w jakimś zakresie występują, jako eksperci w rządzie. Tu np. są dwie rady związane z leśnictwem, które są reprezentowane przez naukowców:
    https://www.premier.gov.pl/wydarzenia/aktualnosci/powolanie-rady-naukowej-lesnictwa.html
    https://www.mos.gov.pl/kalendarz/szczegoly/news/rada-lesnictwa-powolana/
    Nie wiem tylko, w jaki sposób były dobierane te osoby, wchodzące w skład tych rad. Być może głównym kryterium było to, żeby poglądy tych osób były zgodne z programem rządu.

    OdpowiedzUsuń
  7. warto przeczytać: http://msrodowiska.inforia.pl/preview,705545985,graph,a4c724b1-d931-1670-1d91-b5790317a1b43,pl-PL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobra polemika dziennikarza z tezami innego dziennikarza. Na pewno red. Wajrak nie jest wszechwiedzącym Bogiem ekologii, chociaż w takie piórka się stroi. Właśnie smutne jest to, że dziennikarz ten zainfekowany ideologią naiwnego (wręcz głupiego) "ekologizmu" podejmuje jako jedyny dyskusję z min. Szyszko, przy zgodnym milczeniu instytucji naukowych. Przecież napisałem o tym ironicznie. Najcenniejsze stwierdzenie w tekście Makowskiego to to, że ekosystem Puszczy jest tak skomplikowany jak układ neurologiczny. Gdzie zatem są głosy tych "neurologów" od lasu? Gdzie naukowa diagnoza pokazująca ekosystemowe skutki wycinki i jej zaniechania? Biorąca pod uwagę różne scenariusze klimatyczne, hydrologiczne? Kontynuując tą metaforę z neurologią, niedobrze jest z punktu widzenia dobra pacjenta, czyli Puszczy, jeśli bez diagnozy "neurologicznej" (ekologicznej, ekosystemowej), pakuje się pacjenta "na stół" w ręce "neurochirurga", czyli drwali Ministra. Oby ten eksperyment się udał, a pacjent przeżył. Anonimowy z 23 maja 00:19 wyjaśnił, że PAN bardzo zajęty jest reorganizacją, czyli samym sobą, ale to akurat wiadomo nie od dziś.

      Usuń
  8. Sprawa jest chyba prosta. Instytucje nie są prywatne, a w ostatnim czasie łatwo padają głowy, można kasy nie dać etc... Nikt nie będzie w takiej sytuacji kąsał reki, która karmi. Gdyby uczelnie budowały prestiż naukowy w oparciu o prywatny kapitał to pewnie inaczej by to wyglądało choć pewności nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Serwilizm i kunktatorstwo, tudzież chowanie głowy w piasek, żeby nie widzieć problemu, no i żeby nikt jej nie ściął. Tylko że w tej pozycji wystaje z piasku coś innego.

      Usuń
    2. Nie wiem czy aż tak - można zaszarżować mocnym tekstem i zlecieć ze stołka, albo dostać w plecy 30% dotacji statutowej. Warto? Nie wiem, ale jestem daleki od idei szarży husarii bez uprzedniego oszacowania kosztów. Mamy maksymalizować pole pod krzywą (=działać skutecznie) a nie ekstrema funkcji...

      Usuń
    3. Otóż to, łatwo mówić o serwilizmie i kunktatorstwie, jeśli nie ma się nic do stracenia.

      Usuń
  9. Warto komentować to, co mówi minister o ratowaniu Puszczy - oczywiście samego ministra nigdy się nie przekona, bo 40-letni staż leśno-łowiecki skutecznie go zabezpieczył przed zmianą poglądów, ale warto pokazać właśnie na takich portalach sympatyzujących z rządem, że to są bardzo kontrowersyjne decyzje:

    http://wpolityce.pl/polityka/294083-minister-szyszko-rozpoczelismy-proces-ratowania-priorytetowych-siedlisk-w-puszczy-bialowieskiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wizję Szyszki na funkcjonowanie Puszczy można zawrzeć w dwóch jego wypowiedziach:
      Nr 1 na liście przebojów to "Ktoś popełnił błąd, albo celowo to zrobił, że zaczął się starać, aby Puszcza Białowieska została objęta dziedzictwem przyrodniczym UNESCO"
      Na drugim miejscu z nieznaczną stratą do lidera to "Wpisanie Puszczy Białowieskiej na listę UNESCO spowodowało, że niemożliwa stała się gospodarka leśna na jej terenie".
      Źródło: http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,409731,szyszko-za-10-dni-rozpoczynamy-walke-z-kornikiem-w-puszczy-bialowieskiej.html
      pzdr
      Łukasz

      Usuń
  10. Przemek Chylarecki25 maja 2016 00:44

    Dzięki, Michał za wywołanie tematu. Tak, Gowin kłamie, tak jak kłamie - notorycznie i permanentnie - Szyszko. Ten ostatni potrafi skłamać 3 x w jednym zdaniu. I jest to oczywiście przemyślana strategia, a nie jakieś wypadki przy pracy albo brak wiedzy. Ale nawiązując do zarzutów, że środowisko akademickie nie dosyć aktywnie reaguje na ten festiwal kłamstwa wokół Puszczy Białowieskiej, to mam trochę inne wrażenie niż moi przedmówcy. Wypowiedzi rozmaitych ciał kolegialnych i grup naukowców dotyczących Puszczy Białowieskiej widzę całkiem sporo. Zacznę od (starego i już za to odwołanego) PROP, potem Komitet Ekologii PAN (też już nieistniejący, ale nie z powodu decyzji politycznej), potem rady wydziałów biologii Uniw. Warszawskiego, Uniw. Jagiellońskiego, Uniw. Śląskiego, Uniw. Wrocławskiego, pracownicy Wydz. Biol. UAM. Był też list otwarty ok. 30-40 "rozpoznawalnych biologów" [głównie dyrektorów instytutów i zakładów plus znajomi królika]. Były zbiorowe artykuły w Głosie Lasu i Chrońmy Przyrodę Ojczystą, były notki w Nature, Science, National Geographic i już dziesiątki artykułów w rozmaitych zachodnich i krajowych (oczywiście, głównie "lewackich" i "gejowskich") czasopismach, które bazowały na wiedzy naukowców współpracujących z dziennikarzami. Po drugiej stronie mamy jedynie kuriozalną Narodową Radę Leśnictwa i równie od czapy uchwałę rady naukowej Instytutu Dendrologii PAN w Kórniku. Tak, naukowcy mogli by być w tej materii 100x bardziej aktywni. I powinni być 100x bardziej aktywni. Ale - póki co - zachowują się całkiem przyzwoicie.
    I na marginesie tych rozważań drobna złośliwość. Ale strasznie mnie to wciąż wkurwia:-). Nie można wymagać za wiele od grupy, która na tym blogu, wciąż w 95% wypowiada się anonimowo... Jak mamy się postawić jednemu lub drugiemu ministrowi, skoro boimy się wypowiadać na tematy zgoła nie-polityczne i całkiem bezpieczne pod swoim nazwiskiem? Tym bardziej proszę docenić to, co w ostatnich miesiącach dokonali nie-anonimowi naukowcy w mediach i przestrzeni publicznej.
    Przemek Chylarecki

    OdpowiedzUsuń
  11. Przemek, dzięki za głos w dyskusji. Chciałbym zwrócić uwagę na dwa problemy pojawiające się przy okazji:
    1. Sprawa ogólna: totalna inflacja opinii naukowców. Pisałem o tym wielokrotnie, ostatnio w tym poście:
    http://zmihor.blogspot.se/2016/04/poziom-debaty-o-puszczy.html
    Po prostu społeczeństwo nam nie ufa, co wcale nie jest (jakbyśmy pewnie tego chcieli) wynikiem nagłego ogłupienia tego społeczeństwa. Nie, to my systematycznie pracowaliśmy na ten efekt przez dziesięciolecia - wcześniej przy wsparciu niezwyciężonej Armii Czerwonej, a od 26 lat już samodzielnie. Każde dziecko w Polsce wie, że "profesor" powie to, za co mu zapłacą, choćby to miała być największa głupota przecząca logice i rozsądkowi. Niestety, tak to wygląda. Przykłady można sypać w nieskończoność, zarówno z lewej jak i z prawej strony.

    2. Sprawa szczegółowa: upolitycznienie sporu wokół Puszczy. Moim zdaniem obie (!) strony skutecznie zamieniły tę debatę, która w normalnym kraju powinna być ściśle merytoryczna, w wojnę rząd vs opozycja. Podpiszę się pewnie pod wszystkimi zarzutami wobec ministra Szyszko i naprawdę ogromnie negatywne wrażenie zrobił na mnie senator Pęk, ale nie mogę udawać, że nie widzę tych wszystkich ideologów, polityków lub pół-polityków, którzy teraz wyszli jak cykady wywabione potencjalnym zyskiem politycznym i zaczynają bronić Puszczy. Takie mieszanie ideologii, polityki z dyskusją o optymalizacji objętości martwej grubizny na hektar musi prowadzić do tego co mamy. Na serio trochę czasu poświęcam na śledzenie pro-rządowych portali i komentowanie wiadomości o PB - 90% komentujących sympatyków Szyszko w tym sporze widzi nagonkę antyrządową, nikt tego nie interpretuje w kategoriach debaty merytorycznej. To jest totalnie zabójcze dla perspektyw rozwiązania tego sporu i w efekcie dla racjonalnej gospodarki w PB. Warto pomyśleć jak wyjść z tego klinczu (niezależnie od tego że na tym etapie, do którego dobrnęliśmy zasadne wydaje mi się pisanie skarg do KE itp)
    pozdrowienia,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tymczasem w Ameryce...: http://www.fs.fed.us/rm/pubs_other/rmrs_2009_bentz_b001.pdf
      Podaję ten link dla wszystkich, którym brakuje merytorycznej dyskusji nt. gradacji kornika, a których zniesmaczają zarówno działania min. Szyszko, jak i poziom tzw. apeli w "obronie Puszczy". Zwracam uwagę na dwie prawdopodobne przyczyny gradacji kornika pasujące jak ulał do Puszczy Białowieskiej: efekty przesuszenia siedlisk z powodu zmian klimatycznych (w Puszczy dodatkowo wzmocnione przez melioracje po stronie białoruskiej) oraz zanieczyszczenie powietrza (o którym głośno ostatnio w aspekcie zdrowia ludzi, tymczasem "drzewa umierają stojąc"). Jakże nieszczerze brzmią "zatroskane" (pełne ogólników) głosy z Wydziału Biologii UW (np. list opublikowany w "Dzikim Życiu"). Czy Stacja WB UW zajmuje się choć w niewielkim stopniu czynnikami zagrażającymi ekosystemowi Puszczy?

      Usuń
    2. Sorry ale przesuszenie Puszczy, jak i większości lasów w Polsce, to zasługa głównie leśników, którzy bez litości przez dziesięciolecia odwadniali lasy ile się dało, by łatwiej było w nich gospodarować. Nie ma co ukrywać tego faktu.

      Usuń
    3. Z pewnością nasi leśnicy nie są bez winy. Do czego zmierzam. Nie byłoby takiego zacietrzewienia wokół gradacji kornika w Puszczy, gdyby znano (choćby badano) jej przyczyny i potrafiono przynajmniej częściowo (melioracje, zanieczyszczenie atmosfery) im przeciwdziałać. Gdyby prowadzono w Puszczy, jako unikalnym na skalę europejska ekosystemie leśnym, zaawansowane badania nad kondycją całego układu przyrodniczego w stylu np. szkoły Likensa w USA lub Schultza w Niemczech, a nie tylko wybranych elementów flory i fauny, to być może zawczasu podjętoby działania ochronne i gradacja nie miałaby takich rozmiarów, gospodarka leśna prowadzona byłaby w oparciu o lepsze prognozy, a co za tym idzie wiele utytułowanych głów nie musiałoby fantazjować nt. bioróżnorodności, unikalności, naturalności itp., gdyż miałoby w ręku wyniki badań, modele, prognozy... Sprawa Puszczy Białowieskiej jest kolejną dotkliwą porażką ludzi odpowiedzialnych za badania ekologiczne w Polsce.

      Usuń
    4. Anonimowy28 maja 2016 15:36
      Czy Ty w swej naiwności naprawdę wierzysz, że problem leży w wiedzy a nie w kasie? Trudno z osoby patrzącej na drzewo i widzącej deski a na las skupisko drzew oczekiwać jakiejkolwiek refleksji. Przecież nikt z leśników nie wierzy w te bzdury o korniku, to tylko wymówka by móc rżnąć i kosić kasę. Zacietrzewienie, czyje? bo na pewno nie leśników - oni po prostu robią swoje, krok po kroku. Pod Rospudą udało się osiągną cokolwiek nie przez pisanie listów, ale przez aktywny opór i ciekaw jestem ile drzew musi jeszcze paść byśmy doszli do tego samego wniosku.

      Usuń
    5. Anonimowy 20:34
      Oczywiście, że jestem naiwny i nawet staroświecki. Ale to dzięki tej naiwności (oparciu praktyki na wiedzy), możemy "jeszcze" uchodzić za ludzi cywilizowanych, a wiele społeczeństw zbudowało na tej zasadzie swój dobrobyt. Podobna idea przyświeca też temu blogowi. Choć, patrząc na to co się dzieje w Puszczy i nie tylko, to rzeczywiście jesteśmy coraz bliżej barbarzyństwa i rozwiązań siłowych (czego próbkę można było zobaczyć w TVN).

      Usuń
    6. Mam kilka uwag do tej wymiany zdań: (1) zgoda, że nie ma w PL badań dot. biologii lasu, o czym wspominał prof. Wesołowski wielokrotnie. A pogranicze nauka-aplikacje jest zdominowane przez leśników, którzy prowadzą badania na ogół na niskim poziomie i z reguły potwierdzają słuszność ZHL. (2) nie ma "ludzi odpowiedzialnych za badania ekologiczne". Kto wg Ciebie należy do tej grupy i w jakich kategoriach rozumiesz tu "odpowiedzialność"? Mam nadzieję, że nie karną ;-) (3) nie sądzę by ten spór był głównie motywowany ekonomicznie - nie znam się, ale chyba jakość tego surowca nie jest już wysoka. Chodzi raczej o ideologię. Na serio, nie gadaliście nigdy z leśnikami? Oni mają czasem tak wbite do głowy przeświadczenie o nieomylności Zasad Hodowli Lasu nad resztą świata, że spór z nimi nabiera znamion religijnego... Na serio, po tych technikach leśnych i wydziałach leśnych znaczna część ludzi staje się ekstremistami religijnymi.

      Usuń
    7. Odpowiem na pkt 2 (jest on powiązany z 1.). Otóż mam tu na myśli losy instytucji naukowych, nie powiązanych ze sferą gospodarki, które mogłyby (a właściwie były do tego zobowiązane) do głębszej refleksji badawczej nad przyrodą i ekologią niż przywiązane do zadań praktycznych IBLeś., branżowe instytuty rybackie, czy nawet I. Ochrony Przyrody PAN. Fatalnie zarządzany Instytut Ekologii PAN padł, jeszcze bardziej beznadziejnie prowadzone Centrum Badań Ekologicznych PAN, przez 10 lat nie potrafiło wygenerować nośnej (naukowo, społecznie) problematyki naukowej i skupić odpowiednią kadrę. Za tę degrengoladę w przeszłości oraz brak dzisiaj autorytatywnego centralnego ośrodka badającego np wpływ zmian globalnych na ekosystemy (z szerokimi kontaktami międzynarodowymi, temat jest priorytetem nauki europejskiej i światowej), z których to badań korzystałyby instytuty branżowe i poprzez nie praktyka (np. leśnictwo) przychodzi nam dzisiaj płacić słabością i rozproszeniem środowiska naukowego ekologów i obniżeniem społecznej rangi ekologii, w odbiorze zwykłych ludzi kojarzonej bardziej z ekoterroryzmem niż z nauką. A odpowiedzialni za ten stan rzeczy były i władze wspomnianych jednostek, ale też ustalający politykę naukową włodarze II Wydziału PAN od lat 90-tych zeszłego wieku, którzy zamiast grać na efektywną reorganizację instytucji i konsolidację badaczy, pozwalali na lata bezładu i w końcu likwidowali te zdziwaczałe twory (bo tak najłatwiej). Obawiam się, że brak społecznego autorytetu ekologii jako nauki przyjdzie nam jeszcze odczuć przy okazji kolejnych, już zapowiadanych kontrowersyjnych decyzji rządzących.

      Usuń
    8. Gorzkie to posumowanie, ale jakże prawdziwe...

      Usuń
    9. Anonimowy 30 maja 2016 18:57,
      Niestety chyba masz rację. Przykładowo, w jednej z przytoczonych wyżej jednostek, jednym z najważniejszych ostatnio problemów jest brak uzupełnionych list obecności... Nieważne, że świat się dookoła zmienia w chaos, ale pieczątka na karcie zakładowej musi być.

      Usuń
  12. Mia,lo być lepiej i łatwiej, ale niestety biurokracja Nas pokonuje i tłamsi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do walki z biurokracją potrzeba dział dużego kalibru, bo biurokracja się aktywnie i skutecznie broni przed ograniczaniem swojej władzy. Myślę, że obecny rząd raczej nie jest skłonny do wytoczenia takich dział...

      Usuń
  13. Minister Nauki raczył dziś w wywiadzie radiowym powtórzyć, że jest zdziwiony działaniem KE, bo on konsultował się z "wybitnymi naukowcami" i może spokojnie powiedzieć, że większość środowiska zgadza się z min. Szyszką (odmiana celowa). Nasuwają się dwa pytania:
    1. Jacy wybitni naukowcy tak ministrowi Gowinowi powiedzieli?
    2. Dlaczego urzędnik (bo minister jest takowym), który nie ma żadnych kompetencji w danej dziedzinie, czuje się upoważniony do wypowiadania się w imieniu środowiska?

    Nóż się w kieszeni otwiera.
    Łukasz

    OdpowiedzUsuń