piątek, 20 marca 2015

Prof. Jerzy Duszyński nowym prezesem PAN

[Update]: Przeczytałem program prof. Duszyńskiego - no cóż... Zakładam, że trzeba było coś takiego właśnie napisać żeby wygrać konkurs - przecież kandydat nie mógł napisać, że nie jest zbyt wesoło i trzeba wszystko zmienić. Dużo o tym co być powinno, dużo o programach europejskich itp., mniej o finansach, zmianach, reformach... Graficznie wygląda to tak:
 

 źródło: http://www.polskieradio.pl

Zgromadzenie ogólne PAN wybrało nowego prezesa - zostal nim prof. Jerzy Duszyński. W głosowaniu wygrał dość znacznie z kontrkandydatką prof Marody. Na 188 głosów otrzymał 111. Podstawowe informacje o nim znajdziemy na wikipedii
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Duszy%C5%84ski_%28biochemik%29

I na stronach Panoramy PAN, gdzie można się zapoznać z tezami programu wyborczego:
http://panorama.pan.pl/s,nowy-prezes-pan-wybrany,277.html
  
Prof Duszyński pracuje w Instytucie Nenckiego PAN w Warszawie, kieruje Laboratorium Bioenergetyki i Biomembran [?], tutaj strona laboratorium:
http://duszynskilab.nencki.gov.pl/

Rekord na Scopusie: 76 prac, 1481 cytacji, h=19, tu kilka najnowszych publikacji (nie wiem dlaczego takie ciemne tło):

Co to oznacza dla przyszłości PAN? Muszę przeczytać program wyborczy, na razie niewiele wiem o planach nowego prezesa dot. kierowania PAN





michał żmihorski

50 komentarzy:

  1. Z progamu wyborczego Prezesa-elekta: " [...] Jest prawdopodobne, że do 2020 roku w Polsce powstanie po kilka: międzynarodowych
    agend badawczych, wirtualnych instytutów, nowych instytucji naukowych powołanych w ramach programu TEAMING i uczelni badawczych. Dla PAN, jeśli zdoła włączyć się w te plany, jest to wielka szansa na wzmocnienie swojej pozycji naukowej jak i współpracy z uczelniami wyższymi. Jeśli jednak nie uda się PAN znacząco włączyć do tych inicjatyw, w bliskiej przyszłości nasza Akademia zejdzie do drugiej ligi w nauce krajowej i wkroczy na równię pochylą, z której trudno będzie się wydostać [...]"
    Czyżby Pan Profesor z perspektywy Nenckiego nie zauważył, że PAN JEST już na wspomnianej równi od co najmniej kilku lat i na wszelkie próby zahamowania tego pędu może być już za późno?

    OdpowiedzUsuń
  2. W przypadku PAN to nie jest równia pochyła, tylko spirala sprzężeń zwrotnych prowadzących do efektu czarnej dziury. Upokarzające pensje pracowników powodują, że Ci muszą (niestety - muszą) szukać innych, dodatkowych źródeł dochodu (słynne w PAN fuchy). Nie oszukujmy się - z 2000 tys zł ciężko jest utrzymać siebie, nie mówiąc już o chorych myślach o założeniu rodziny. To oczywiście powoduje, że wydajność spada. W konsekwencji spada również jakość badań, bo wiadomo, że człowiek bardziej myśli o napełnieniu garnka, niż o istocie tego świata. Problemy naukowe, podobnie jak ideały, przegrywają haniebnie z pustym żołądkiem. Oczywiście, wszystko potęguje wszechobecny bezwład funkcjonalny. Panie z administracji dłubiące w nosie i odburkujące na każde pytanie pracowników, ciężkie westchnienia tychże pań oraz wszelakiej maści pracowników technicznych (o ile akurat są w pracy) w obliczu nawet najprostszych czynności, które trzeba jednak wykonać. Wszechobecna niemoc czy też brak chęci pozbycia się nierobów (pracujących inaczej) powoduje, że nawet u naukowców z pasją pojawia się zniechęcenie (no bo dlaczego mam pracować na byt jakiegoś obiboka). Ponadto, corocznie obcinane dotacje finansowe, pomimo coraz lepszych wyników, sprawiają, że praca w PAN zaczyna być parodią. Nie należy się też oszukiwać, że obecny system grantowy coś zmieni. Z powodów napisanych powyżej otrzymanie grantu w jednostce PAN nie należy do częstych wydarzeń. Nawet, jeśli wyobrazić sobie, że w PAN pracują sami wybitni, to i tak sukces grantowy jest bardzo mały i nie zapewni istnienia całego instytutu (zwłaszcza, że koszty pośrednie z grantów NCN będą teraz mniejsze). Generalnie uważam, że PAN niestety przekroczył już horyzont zdarzeń i nic nie uchroni go przez samounicestwieniem.
    Podstarzały pracownik PAN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze napisane - serio, trafiasz w sedno (niestety). Ja bym tylko podkreślił bezwład funkcjonalny i królowanie administracji, jako główne problemy - część osób może pracować za mniejsze pieniądze, bo nie potrzebują więcej, albo mają z innych źródeł. Ale bezwład zarządzania + patologie administracyjne zabiją najbardziej gorący zapał. Martwi mnie, że prof Duszyński o tym nie wspomina, będąc zapatrzonym w stronę Europy. Zobaczymy czy się coś zmieni, ja obstawiam, że będzie tak samo

      Usuń
    2. Michał, ci ludzie o których wspominasz, którzy są gotowi pracować za takie same lub mniejsze pieniądze - to są albo mentalne wraki, albo ludzie potrzebujący pracy w PAN dla samej afiliacji. I jedni, i drudzy są raczej totalnie bezużyteczni. Program prof. Duszyńskiego jest raczej zbiorem klawych postulatów i nie zawiera żadnych konkretów. Raczej nikt nie ma na tyle jaj, żeby powiedzieć wprost, że aby przetrwać w obecnych warunkach finansowania nauki, trzeba ograniczyć liczbę placówek o połowę (część likwidując, a inne połączyć, restrukturyzując zatrudnienie), a w pozostałych trzeba od razu zwolnić 50% ludzi, tym którzy zostaną podnosząc kilkukrotnie pensję. Może wtedy będzie szansa na przetrwanie...

      GK

      Usuń
    3. Zgadzam się z Tobą, o tych likwidacjach i zwolnieniach sam pisałem wielokrotnie, ale... Może nie jestem typowym przypadkiem, natomiast ja mogę pracować za mniej, bo sobie dorobię gdzie indziej. Wolałbym za więcej, ale trudno. Serio - nie pracuję w PAN dla kasy, to chyba jasne. I wcale nie kasa jest dla mnie głównym hamulcem przed powrotem - tylko wszechwładza administracji (na poziomie lokalnym i krajowym) organizująca mi ciąągły tor przeszkód (pisma, raporty, dokumentowanie, delegaacje, karty przebiegu, rozeznanie rynku itp) i chamskie traktowanie mnie przez jakiegoś wieśniaka z działu zamówień publicznych. Tego nie zniosę nawet za dużą forsę! I takich ludzi jest całkiem sporo - nie klasyfikuj ich wszystkich jako mentalne wraki (pewnie część tak), bo ludzie mają różne historie życiowe, różne potrzeby i wymagania, są zapaleńcy, którym wystarczy niewiele (np. nie mają rodziny), a chcą się skupić na swojej pasji jaką jest nauka.

      Usuń
  3. Jak zawsze pojawiają się hasła:" "brak chęci pozbycia się nierobów", "trzeba od razu zwolnić 50% ludzi, "królowanie administracji" itd.
    Popatrzcie na obecne przepisy i doradzcie jak zwolnić - dla przykładu: pracownika technicznego (nie będącego pracownikiem naukowym, więc nie podchodzącego pod okresową ocenę), albo i nawet naukowego, na umowie o pracę bezterminowej, przychodzącego do pracy na przepisowe 8 godzin itd:-) Do tego chyba nawet osiągnięcie wieku emerytalnego niewiele pomaga, a i ustawa o PAN, mowiąca o ocenie pracowników naukowych też jest nieprecyzyjna (można ją różnie interpretować).
    nawet jeśli się to rozstanie z pracownikiem jakoś uda, macie czasem dwie instancje w sądzie i parę ładnych lat w plecy. Myśle, że instytuty powoli starają się działać, tyle, że właśnie różne przepisy nadrzędne to utrudniają. Podobnie administracja - można narzekać, ale audyty sprawdzają właśnie przede wszystkim papiery "produkowane" przez administracje, a dopiero co dociekliwsze drąża dalej i np. nakazują zwrot nieprawidłowo wydanych 20 groszy.... Jeśli różne przepisy i wymagania (właśnie czasem czysto administracyjne), którym podlega PAN się nie zmienią (a mam wrażenie, że jest ich coraz więcej), to hasła takie można rzucać, ale ich realizacja będzie trwała, lub będzie mocno utrudniona, i na pewno nie z braku chęci do konkretnego działania..
    T

    OdpowiedzUsuń
  4. Sorry, bo zniknelo mi zdanie podsumowania - i właśnie przede wszystkim pomocy w walce z przepisami, w tworzeniu stert dokumentów wymaganych przez PAN albo MNiSW oraz jasnych wytycznych jak pewnie przepisy interpretować na poziomie całego PANu oczekiwałbym w pierwszej kolejnosci od nowo wybranej "góry"(bo zmiana dotyczy przecież nie tylko prezesa). I to pozwoliłoby m.in. odchudzić administrację, albo przynajmniej ułatwić wszystkim pracę.
    T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok, pełna zgoda z tymi oczekiwaniami co do nowo wybranej góry - tym bardziej, że część tych papierów robimy na zlecenie samego PAN.
      A co do administracji:
      * część osób można po prostu zwolnić, bo nie wypełniają swoich obowiązków - gdybyś przeszedł się po budynku w skórze zwykłego pracownika (np. mojej) to byś zobaczył, że połowa tych ciężko pracujących nad papierami technicznych ogląda filmy i siedzi na facebooku (jak wchodzisz Ty, to korzystają ze skrótu klawiaturowego Alt+TAB). Nawet kiedyś polazłem z tym do dyrekcji - jak pamiętasz (zakładam że T=TDM) oczywiście bez wskazywania personalnie kto, ale że ludzie oglądają pełnometrażowe filmy w czasie pracy, przez co np. ja mam wolniejszy internet pracując w Instytucie. Moja interwencja spotkała się jednak z krytyką ze strony... moich kolegów naukowców!!!
      * a nawet jak nie można zwolnić, to można wymagać, by stali na dwóch łapkach i pomagali naukowym - obecnie w jednostce o której rozmawiamy doszło do wręcz chamskiego traktowania naukowych przez administrację, i koleżanka usłyszała, że "jak jej się nie podoba to nie musi kupować z grantu odczynników". Sorry, ale za taki tekst pracownik administracji powinien dostać najpierw po ryju, a potem wylecieć z roboty. Co zrobiono w tej sprawie? Nic...

      Usuń
    2. Cały pion administracji i obsługi w wielu jednostkach PAN należałoby mówiąc dosadnie spalić. Przykładowo, w jednym z instytutów, w którym mam "przyjemność" pracować od dłuższego już czasu, jedna z najlepiej zarabiających osób jest administrator sieci (niespełniony biolog z resztą). Osoba widmo. Nie zaznasz tego człowieka w pracy - kompletne nieuchwytny. Prośba o załatwienie czegokolwiek związanego z komputerami spotyka się z gwałtowną negatywna reakcją już na wstępie. Po jakimś czasie, najczęściej kilku dniach, o ile człowiek ten wystarczająco wynudzi się w domu i pojawi w pracy, może zdarzyć się, że coś zrobi od niechcenia. Skrzynka pocztowa instytutu to śmiech na sali. Dominuje spam, z którym administrator ponoć walczy. Aby tego było mało, człek ten zajmuje się również zakupem sprzętu komputerowego do instytutu. I to jest największy wałek, jaki widziałem. Otóż, wszystkie przetargi na sprzęt od kilku lat wygrywa tylko jedna firma - firma, z którą ten koleś kiedyś był związany. Czy dyrekcja coś z tym zrobiła - nic. Nie wiem, czy podostawali jakieś "upominki" - tablety czy coś. A to jest tylko przykład.
      Szczerze, wszystkie reformy PAN nie mają sensu. Ta instytucja jest jak organizm z zaawansowanym rakiem, z przerzutami. Kto mądrzejszy, powinien uciekać i szukać pracy na uczelni czym prędzej.

      Usuń
    3. niestety jest to trafna diagnoza, dotycząca pionu administracji... A napisz chociaż czy to w naukach biologicznych taka "fajna" sytuacja ma miejsce?

      Usuń
  5. Michał,
    tekst o jakim piszesz do mnie nie dotarł, bo byśmy cos z tym robili. Co do Internetu - jak wiesz mamy m.in. powiązaną z tym sprawę w sądzie, i na razie podczas zeznań świadków ustalano,czy pracownik wiedział, że w godzinach pracy nie moze używać np. facebooka, czy zostały wydane wszelkie możliwe zarządzenia w tej sprawie, czy mógł się z nimi zapoznać - bo może jednak nie wiedział i zwolniliśmy go bezprawnie.. tak więc niestety wszystkie zarządzenia, i inne papiery okazują się byc czasem priorytetem przed właściwą praca naukową.. A co do postu powyżej - czasem właśnie takie jednostki sie zdarzają, ale myśle, że w skali całości instytutów jest to promil, tylko taki najbardziej wkurzajacy, bo najbardziej rzucający sie w oczy i dostarczający przykładów na "przechowalnię pasożytów/nieróbów (czy cokolwiek sie w różnych postach czasem pojawia)" w PAN. ....
    A ucieczka do pracy na uczelnie - jest to rozwiązanie, tylko najczęściej etatów nie ma, z grantami na samozatrudnienie łatwo nie jest, a i dochodzi dydaktyka zajmująca sporo czasu, jeśli się chce ją wykonywać porządnie.. Lepiej chyba reformować i zmieniać poszczegolne instytuty, niż kategorycznie twierdzic, że to nie ma sensu.. Podejrzewam, że jak dobrze popatrzeć to znależlibyśmy sporo pozytywnych przykładów funkcjonowania instytutów, czy poszczególnych zespołów w ramach PAN, tylko o tym się tu nie pisze, bo łatwiej wytykać co się nie udaje niż chwalić..
    T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. T.,
      masz rację, że problemy ze zwalnianiem nierobów są generowanie głównie przez idiotyczne przepisy. Faktem jednak jest, że jeżeli się tego nie zrobi, to nie będzie czego ratować, gdyż takie osoby po prostu ciągną resztę w dół. Sam przecież znasz osoby, które w ciągu ostatnich 15 lat nie wygenerowały żadnego naukowego papieru, nie zrobiły doktoratu, a teraz zajmują dęte kierownicze stanowisko jako pracownicy techniczni...Odnoszę wrażenie, że afiliacja PAN jest im tylko potrzebna do tego, żeby kręcić lody na boku. Według mnie, jest to ewidentnie patologiczna sytuacja, niektórzy pewnie to widzą, ale nikt nie robi nic, żeby to zmienić...

      GK

      Usuń
    2. może zatem zarządzający jednostką za mało się starają o feedback od swoich pracowników, bo do mnie ten tekst dotarł w czasie pierwszej godziny przebywania w budynku po raz pierwszy od 9 miesięcy. Wnioskowałem już kilka lat temu o zrobienie prostej ankiety pt. "co ci przeszkadza w pracy", oferowałem że mogę woluntarystycznie coś takiego pomóc przygotować, ale nikt nie był i nie jest zainteresowany.

      Argumenty o facebooku rozumiem - prawo pracy jest patologiczne w tym kraju, to prawda. Jedyna nauka z tego jest taka, że żadnego (!) pracownika technicznego nie należy przyjmować na umowę bezterminową - zmieniać stanowiska, obowiązki, podpisywać umowę na rok lub trzy, ale nigdy bezterminowo! A najlepiej też obciąć pensję i wypłacać drugą część kasy w ramach premii/nagrody, żeby w razie czego można było przynajmniej to uciąć. Możliwości jest kilka, różne instytuty to stosują (np. Nencki).

      Co do przykładów pozytywnych - z kilku jednostek PAN które trochę znam (~5), praktycznie wszystkie mają poważne problemy na poziomie organizacji i zarządzania, mocno rzutujące na pracę naukową. To nie jest mój wymysł - z jednostek tych ludzie po prostu odchodzą, w tym osoby naprawdę dobre (np. publikujące w Nature). To nie jest krytyka, tylko chłodna diagnoza,
      pozdrowienia,

      Usuń
  6. Michał, skoro "z kilku jednostek PAN które trochę znam, praktycznie wszystkie mają poważne problemy na poziomie organizacji i zarządzania, mocno rzutujące na pracę naukową", to znaczy, że problemy administracyjne nie są jednostkowym przypadkiem Twojego czy innego instytutu. Być moze po prostu te same problemy są na uczelniach (ktoś kiedys na blogu chyba narzekał w związku z zakupem komputera) - albo też ich tam nie ma z prostego względu - zatrudnionych w pionie administracji jest na tyle dużo osób, że sobie z tym radzą, tyle że osób tych nie widać z punktu widzenia szeregowego pracownika. W relatywnie niewielkich instytutach PAN kontaktujesz sie wprost z administracją, na uniwersytetach - z poszczególnymi pracownikami, którzy potem kontaktują sie z kolejnymi itd.. Potem załatwiona sprawa wraca do petenta w postaci kontaktu znowu tylko z jednym pracownikiem. W skali uniwersytetu jest możliwe utrzymywanie dużej administracji, która przy dobrej organizacji i podziale kompetencji może być i przyjazna. W znacznie mniejszym instytucie jest to mniej możliwe - bo na administracje nie dostajesz przecież osobnych pieniędzy, więc oszczędzasz jak możesz na etatach. No i na uniwersytatach zwykle masz ludzi z wydziału prawa pod bokiem i możesz pytać o interpretację takiego lub innego przepisu..
    No i skoro jak piszesz tak dużo instytutów ma te problemy z administracją to chyba znaczy (nie zakładam ogólnoPANowskiej zmowy pracowników administracji) , że choćby przepisy do których wszyscy się starają stosować są na tyle niejasne, że nowe władze mogłyby zacząć je upraszczać lub chocby szerzej tłumaczyć jak jednolicie interpretować i stosować. W końcu w ramach PAN są też instytucje zajmujące się prawem..
    No i odbiurokratyzowanie w PAN też by sie przydalo - np. po co składać dwa sprawozdania - na koniec stycznia i marca? Takich przykładów pewnie można byloby znaleźć więcej..
    pozdr T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "bo na administracje nie dostajesz przecież osobnych pieniędzy, więc oszczędzasz jak możesz na etatach"
      Nie zaobserwowałem takiego myślenia, ani na uczelniach, ani w PANach. Po co oszczędzać cudzą kasę? Nie lepiej pozatrudniać matki/żony/kochanki oraz krewnych i znajomych Królika?

      Usuń
    2. T. Tutaj nie chodzi o niejasne przepisy. To jest raczej stosunek administracji do swojej pracy oraz do pionu naukowego. Naukowi pracując utrzymują tą chorą administrację, a efekt jest tylko taki, że dostają kopa w cztery litery przy załatwianiu jakiejkolwiek sprawy. I w ten sposób większość administracyjnych rzeczy kumuluje się na barkach pracowników naukowych. Zresztą, co tutaj dużo gadać. Każdy, kto był choćby na krótkim stażu zagranicznym, to wie jak wygląda prawidłowo funkcjonująca administracja.

      Usuń
    3. święte słowa - jestem 15 miesięcy w Szwecji - w administracji byłem 3 razy w tym czasie: raz podałem numer konta na który chcę dostawać pensję, a dwa razy zaniosłem fakturę za siłownię, żeby mi zwrócili kasę (bo uniwerek dopłaca do karnetu)... Sorry, ale to jest niebo a ziemia w porównaniu z Polską i nie wynika to w całości z prawa w PL (trochę też), tylko z podejścia administracji do pracowników. Po prostu w Polsce rządzi biurokracja i urzędnicy, a pracownik naukowy czuje się jak petent w PRLu uprzejmie proszący obywatela milicjanta o wydanie paszportu...

      Usuń
    4. ale ile rzeczy zamawiasz i kupujesz w związku z realizacją projektu? Chętnie dowiedziałbym się szczególów funkcjonowania tamtej administracji, ale przy faktycznym załatwianiu tych samych spraw co u nas..
      T

      Usuń
    5. Przykład z mojego pobytu na stażu. Chcę jechać na zagraniczną konferencję. Wysyłam majlem kobitce z administracji daty pobytu oraz gdzie chciałbym nocować. Za trzy dni dostaję bilet i kasę. Kupno komputera. Podaję kwotę zakupu, parametry komputera. Następnego dnia (!) człowiek z administracji przysyła mi maila z ofertą, żebym przeglądnął. Ponagla mnie po dwóch dniach. Po dwóch tygodniach mam komputer na biurku, z zainstalowanym oprogramowaniem. Delegacje wyjazdowe - mówię, gdzie jadę, i następnego dnia jadę ... Tak przynajmniej to wyglądało w UK. Ciężko zatem mówić o tym jak funkcjonuje tamtejsza administracja, bo w zasadzie kontakt jest z nią minimalny.

      Usuń
    6. T, wrzucę może jutro jako osobny post, więcej szczegółów odnośnie administracji i zarządzania jednostką naukową bo tych różnic jest tyle, że muszę je na spokojnie opracować

      Usuń
  7. Już o tym wspominałem na tym forum. Pracownik, który dostał negatywną ocenę okresową na komisji wydziałowej, odwołał się i komisja senacka odrzuciła wniosek komisji wydziałowej. Człowiek opublikował 1 publikację z listy przez dwa lata, po 14 latach pracy ma łącznie dwie publikacje z listy f. A komisja senacka uznała, że nie można mu dać oceny negatywnej, bo przecież wcześniej dostał ocenę pozytywną a mniej zrobił. Gość jest dobrze usadowiony, bo prawdopodobnie jest w jakiś sposób związany z członkiem komisji senackiej. Nawet dziekan, który był za zwolnieniem tego nieroba, nie był wstanie nic zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ma już ktoś wyniki z OPUSA ? Wiem, że już rozsyłają zaproszenia do recenzji. W zeszłym roku było tak, że Ci co przeszli do drugiego etapu, otrzymali decyzję wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowieku, przestań zaśmiecać forum po raz kolejny tym samym pytaniem. Poczekaj, niedługo wszystkiego się dowiesz. Cierpliwość jest cnotą mędrców...

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję, to takie polskie.

      Usuń
    3. Anonimowy 12:26, obawiam się, żeś odpadł w przedbiegach.

      Usuń
  9. anonimowy 13:33 i 14:40, Jeszcze raz dziękuję za życzliwość i wsparcie. Życzę sukcesów w pracy naukowej. Tylu tu takich dobrych, życzliwych i miłych ludzi, aż miło się o coś zapytać i poradzić. Jeszcze raz dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy to nie jest tak, że Ci którym odrzucono wniosek na I etapie to mają już recenzje i uzasadnienie w osf?

      Usuń
    2. Właśnie że tak nie jest i próbuję to ustalić ale "wszechwiedzący" z 13:30/14:40/2:50 nie rozumie o co mi chodzi a mimo wszystko mnie obraża. Odpowiadając na powyższe pytanie. Gdy przechodzisz do drugiego etapu nie dostajesz recenzji, wiec nie trzeba czasu aby wprowadzić informacje do systemu i można od razu kliknąć "zatwierdzony", i w tym przypadku trwa to chwilę, więc bardzo szybko dostajesz informacje. Gdy projekt jest odrzucony /nie przechodzi do drugiego etapu/ trzeba wprowadzić informację dlaczego, więc to zajmuje trochę czasu i to trwa trochę dłużej. Próbuję więc ustalić, czy informacje bardziej zależą od zespołu, czy od tego czy został przyjęty czy odrzucony. We wcześniejszym konkursie ktoś z NZ8 albo NZ9, niemal dwa tygodnie przed ogłoszeniem oficjalnych wyników znał wyniki i powiedział, że ma już ocenę w systemie, że grant przeszedł do drugiego etapu.Moja koleżanka w ST4 też miała wcześniej wynik, ale nie w tym samym czasie co ten z NZ8/NZ9. Mi niestety odrzucili i ta informacja pojawiła się w dniu oficjalnego ogłoszenia wyników. Tak więc próbuję ustalić, czy bardziej to zależy zespołu, czy też od przyjęcia odrzucenia.

      Usuń
    3. To raczej zależy od panelu, bo w każdym pracuje inna osoba i obsługuje różną liczbę wniosków.

      Usuń
    4. Chociaż, zebranie paneli decydujące o przejściu wniosków do drugiego etapu odbyło się miesiąc temu, więc jeśli jakieś wnioski nie przeszły do oceny recenzentów, to taka informacja jest w posiadaniu ludzi z ncn od dawna. Domyślam, że wpisywanie uzasadnienia decyzji zajmuje tyle czasu, i dlatego takiej informacji jeszcze nie ma.

      Usuń
    5. 5:45 Czyli jezeli dobrze Cie zrozumiałem, kto przeszedł to już ma informację, a kto nie przeszedł jeszcze takiej informacji nie ma bo trwa wpisywanie uzasadnienia ?

      Usuń
    6. dokładnie, ...rozumiem, że to nie jest zbyt optymistyczny scenariusz.

      Usuń
  10. Nie rozumiem Twojego oburzenia: zwykle jest tak, że gdy pojawiają się wyniki, recenzje, to na tym blogu od razu jest o tym informacja. Trochę cierpliwości..

    OdpowiedzUsuń
  11. 6:39 ale jesteś tego pewny, czy tak przypuszczasz ?

    OdpowiedzUsuń
  12. też mi odkrycie, zawsze tak było

    OdpowiedzUsuń
  13. Skąd u Ciebie bierze się tyle nienawiści. Jaką masz satysfakcję, że w taki chamski sposób zabierasz głos i co najważniejsze po co to robisz, jak twoje komentarze niczego nie wnoszą. Mały sfrustrowany człowieczek, żal mi ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobry dowcip:
    http://aszdziennik.pl/114623,bunt-w-pan-nowy-szef-chcial-przyjac-kilku-60-latkow-profesorowie-pan-to-nie-miejsce-dla-mlodziezy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tutaj już nie dowcip:
      http://www.pb.pl/4036870,4764,awantura-w-ine-w-cieniu-wyborow-prezesa-pan

      Usuń
  15. Od kilku dni nie działa strona NCN.... ciekawe czy sama instytucja też uległa awarii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to nie działa jak działa?

      Dni Narodowego Centrum Nauki 2015 w Szczecinie
      piątek, 27 marca 2015
      Narodowe Centrum Nauki oraz Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie, Uniwersytet Szczeciński, Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie, Akademia Morska w Szczecinie, Akademia Sztuki w Szczecinie i Politechnika Koszalińska zapraszają do udziału w III edycji Dni Narodowego Centrum Nauki, które odbędą się w dniach 13-14 maja 2015 r. w Szczecinie. »

      wejdz przez http://ncn.gov.pl/ (bez https)

      Usuń
  16. Ma już ktoś wyniki z OPUS'a ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyniki z Opusa będą po 20 kwietnia

      Usuń
  17. W zeszłym roku wyniki pierwszego etapu były 27 marca a rok wczesniej 4 kwietnia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wyniki z Opusa już są!

    OdpowiedzUsuń
  19. W jakiej grupie ? NZ8, 9 ???

    OdpowiedzUsuń
  20. W NZ9 już są wyniki o przyjęciu, czy ktoś składał do NZ9 i ma wynik, że jest odrzucone ?

    OdpowiedzUsuń
  21. zapytam inaczej. Chodzi o wyniki po pierwszej czy drugiej turze obrad panelu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugiej tury panelu jeszcze nie było

      Usuń
  22. po pierwszej turze

    OdpowiedzUsuń