środa, 16 marca 2011

Prawa autorskie vs. afiliacja

Rzucam problem: na ile wyniki badań są przypisane do ich autora (autorów), a na ile do instytucji naukowej w której były realizowane badania?

Publikując wyniki używam afiliacji swojego miejsca pracy i wszystko jest ok. Ale problem zaczyna się podczas zmiany miejsca zatrudnienia. Hipotetyczna sytuacja: iksiński robi doktorat na jakimś uniwerku, po czym nie znajduje na nim zatrudnienia i idzie do PANu. Pytanie: z jaką afiliacją może publikować wyniki z doktoratu? Prawdopodobnie z afiliacją uniwersytetu, ale czy może mieć też podwójną afiliację??? Wyobrażam sobie, że jeśli zbierał wyniki w ramach tzw. środków statutowych (czyli uczelnia płaciła z własnej kasy na jego badania) to powinien publikować te wyniki z afiliacją uczelnie, ale co się dzieje w momencie gdy jego badania były finansowane z grantu (czyli z pieniędzy ponadprogramowych - teoretycznie bez kosztów ze strony uczelni)? Z punktu widzenia dyrektora tego PAN-owskiego instytutu średnio opłaca się zatrudnić osobę, która będzie nadal publikowała z afiliacją uniwersytetu... Co grozi iksińskiemu jeśli opublikuje doktorat z nową afiliacją? Przecież to on ma prawa autorskie do tego materiału.

Z tego co się zorientowałem to zdania w tej sprawie są podzielone - czy są jakieś jasne zasady w tej kwestii???

michał żmihorski

18 komentarzy:

  1. Sam przerabialem ten poblem. Publikujesz z niejako podwojna afiliacja. "Glowna" - to, gdzi przeprowadzles badania. "Dodatkowa", zykle z dopiskiem urrent/present address - to, gdzie teraz jestes zafiliowany. W koncu w momencie kiedy piszesz prace tez jestes finansowany i to wlasnie z tej nowej instytucji. No i bedzie ci sie to ostatecznie liczyc do dorobku w tej instytucji.

    OdpowiedzUsuń
  2. zalezy od instytucji i czasopisma, np.
    2.3.4 Present address - If an author has moved since the work described in the article was done, or was visiting at the time, a 'Present address' (or 'Permanent address') may be indicated as a footnote to that author's name. The address at which the author actually did the work must be retained as the main, affiliation address.

    KF

    OdpowiedzUsuń
  3. ok, ale wydaje mi się, że present address nic nie znaczy z formalnego punktu widzenia, czyli jeżeli wpisuję główną afiliację uniwersytetu a present address podaję PAN to PAN (chyba) nie może wykazać tej publikacji w swoim dorobku (np. do oceny parameetrycznej). Czy się mylę? Michał, co innego dwie afiliacje a co innego jedna afiliacja i present address.

    żmihor

    OdpowiedzUsuń
  4. A co ja sie bede silic na wyjasnianie co autor mial na mysli... ;-)
    Tu masz przyklad jak to zrobilismy. Trzech autorow mialo dwie afiliacje i wykazalismy wszsycy to w ocenie parametrycznej swoich aktualnych instytucji.
    Link: http://jeb.biologists.org/cgi/reprint/213/3/380.pdf


    Uwazam, ze bylem lojalny wobec obu miejsc.
    michal

    OdpowiedzUsuń
  5. To bardzo smutne, ze ocena parametryczna podmywa fundamenty uczciwosci. W tej sprawie nie powinno byc cienia watpliwosci. Afiliacja dotyczy miejsca, w ktorym wykonano prace. Oczywiscie powstaje pytanie, co robic, kiedy, podczas pracy w drugiej instytucji, opisuje sie juz wykonane badania, poprawia tekst, itp., itd. Mysle, ze, choc troche naciagane, to dopuszczalne jest dopisanie drugiej afiliacji.
    LK

    OdpowiedzUsuń
  6. Jednak bede sie bronil. Uwazam, ze postapilem uczciwie. Dane zostaly zebrane kiedy ja i wspolautorzy bylismy postdokami w jednej instytucji. Potem wrocilismy badz pojechalismy do drugiej i tam bedac pracowalismy nad artykulem korzytajac z narzedzi dostepnych w nowym miejscu. Nie wiem czemu wiec to nowe miejsce nie ma skorzystac z mojej pracy, ktora w tej instytucji wykonalem.
    A z drugiej strony, czy jest uczciwym ze strony instytucji zatrudniajacej ocenianie mojego dorobku naukowego jedynie na podstawie prac wykonanych tylko w tej instytucji? Przeciez ocenia sie naukowca a nie to, co wykonal tylo w tej jednostce. I nie jestem tu goloslowny. Kiedy wyjezdzalem na postdoka powiedziano mi: niech pan pamieta, ze ma pan publikowac z adresem naszej jednostki, bo nie bedzie sie to panu liczyc do dorobku.

    najlepszego,
    michal

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda, że zamieszanie niestety z tym jest.
    Po pewnym przemysleniu moich prac wyszło mi, że przy dwoch-trzech pracach zachowalem sie - jak napisal LK - nieuczciwie pomijając stare miejsce, które płacilo mi stypendium.
    Zawsze afiliację w publikacji uważalem za miejsce pracy, podawane, żeby trafiała korespondencja, prośby o nadbitki (to nie był jeszcze czas pdf itd), a miejsce wykonania badań, finansowania itd podawałem w podziękowaniach... Zreszta w tym duchu pisał kiedys KBN w zwiazku z oceną parametryczną - "Publikacja jest oceniana jako dorobek jednostki, jeżeli autor podaje w publikacji tę jednostkę jako swoje miejsce pracy (afiliacja w jednostce)." Wiec w tym znaczeniu afiliacje można zrozumieć jako miejsce pracy.. Tak też jest na stronie wydziału Matematyki i Nauk Informatycznych - "Afiliacja to nazwa jednostki reprezentowanej przez autora publikacji". Oczywiście można zastanawiać się co to znaczy reprezentować...
    Zgadzam się z Michałem, że naukowca nie powinno sie oceniać tylko po tym, co zrobił w danej jednostce - ale to niestety idzie z góry. Jeśli się nie mylę, w różnych sprawozdaniach podaje się liczbę cytacji z afiliacją danej jednostki w poszczegónych latach. Ta liczba jest mocno zależna od tego jaki potencjał miała ta jednostka w przeszłości. Zmiany na lepsze, zatrudnienie dobrze publikujących ludzi zaowocuje większa liczbą cytacji dopiero po jakimś czasie. Raczej więc powinny się liczyć cytacje danego, obecnego pracownika jednostki obojetnie z jaką afiliacją, bo to jego osoba i jego dorobek (dotychczasowy ale i przyszły) stanowi o jakości danej jednostki. Tyle, urzędnikom znacznie trudniej byłoby to policzyć.

    Generalnie wg mnie sprawa afiliacji jest trudna szczególnie w przypadku starych danych, zebranych przy okazji czegos innego np. doktoratu. Doktorat sie zrobiło, opublikowało z afiliacją A, a po zatrudnieniu w jednostce B, po poznaniu np. nowych metod statystycznych, po paru latach w ramach tzw. wolnego czasu wraca się do starych danych np. po zastymulowaniu przez pracę, ktora właśnie się ukazała. Wyniki okazują się fajne, pisze się pracę i wtedy... pojawia się problem z afiliacją. Ja wpisałbym tylko afiliacje B - nauczyłem się tych metod tu, jestem starszy, bardziej oczytany, koncepcja na opracowanie pojawiła się teraz. jednostka A, o ktorej w zasadzie zapomniałem majaczy gdzieś w przeszłości - fakt dane zbierałem niby tam, ale bez związku z wykonywaną tam pracą (tj doktoratem). Co w takiej sytuacji?

    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  8. co do przypadku Michała sprawa jest faktycznie jasna, ja tu nie mam zastrzeżeń. A to, ze tak Ci powiedzieli to niech sobie mówią, wolno im :o) Ale nie zgadzam się z LK, że tu nie powinno być cienia wątpliwości, bo ja mam same wątpliwości związane z afiliacjami. Na przykład, wracam z roboty o 16 i pracuję nad innym tekstem niż w pracy - czy mam obowiązek opublikować go również z afiliacją miejsca pracy? Tak samo z grantem - czy wszystkie prace powstałe z grantu realizowanego w jednostce X muszą być publikowane z afiliacją tej jednostki? Dla mnie odpowiedź na te dwa pytania wcale nie jest oczywista. No bo na jakiej podstawie pracodawca może wymagać ode mnie konkretnej afiliacji jeśli ja nad tym tekstem pracowałem po godzinach? Czy naprawdę nie ma żadnych oficjalnych regulacji w tej sprawie?
    pozdr
    michał żmihorski

    OdpowiedzUsuń
  9. to ja sie tez podepne pod pytanie mzmihorskiego
    "Na przykład, wracam z roboty o 16 i pracuję nad innym tekstem niż w pracy - czy mam obowiązek opublikować go również z afiliacją miejsca pracy?"
    dodajac, ze sytuacja dotyczy: mojego pomyslu, do ktorego dane zebrane zostaly (glownie) przed zatrudnieniem w aktualnym miejscu pracy i instytut w jakim pracuje nie dolozyl sie w zaden sposob (w tym finansowy) do realizacji badania i przygotowywanej publikacji?
    czy mozliwe jest oddanie afiliacji innej instytucji np. za kase:) pytanie chyba abstrakcyjne bo to juz by bylo cos na ksztalt "prostytucji naukowej" (chociaz chyba nie tak calkiem abstrakcyjne bo jak inaczej nazwac zatrudnianie ekstra-pracownikow z innych jednostek tylko po to zeby publikowali chociaz raz/rok dobra prace z afiliacja instytutu?)
    pzdr
    LKajtoch

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam takie przypadki. Sa one chyba jasno okreslone umowa pomiedzy pracownikiem a instytucja. Moze to nie do konca odnosi sie do tego, co napisales, ale zalozmy, ze jestes zatrudniony w 2 instytucjach. Jedna instytucja wymaga zebys opublikowal cos z jej afiliaja. A maja do tego prawo, w koncu Ci za to placa. W zwiazku z tym pracujac w jednej nie masz akurat nic do roboty i w niej analizujesz material i siedzac za jej biurkiem piszesz artykul. Ale publikujesz go z afiliacja wymagajacej jednostki. Czy jest to prostytucja? NIe wiem. Moze bardziej akcepowana przez wszystkie elementy ukladu poligamia? Ja dla uczciwosci podalbym dwie afiliacje. Jesli jestes poligamista i srodowisko akceptuje ten fakt to czemu sie do tego nie przyznac?

    najlepszego,
    michal

    OdpowiedzUsuń
  11. no właśnie, to co napisał Łukasz interesuje mnie najbardziej:
    "czy mozliwe jest oddanie afiliacji innej instytucji np. za kase:) pytanie chyba abstrakcyjne bo to juz by bylo cos na ksztalt "prostytucji naukowej""

    wg. mnie nie ma w tym NIC złego. Powiedzcie mi co jest złego w tym, że piszę artykuł a ktoś mi za to płaci??? To jest jakaś paradoksalna sytuacja, że nazywamy prostytucją fakt zarabiania na naszej pracy... Czy jesteśmy tak mocno przyzwyczajeni do naszych głodowych pensji, że wizja dodatkowych pieniędzy za robienie nauki kojarzy się od razu z przekrętem? Fakt publikowania z afiliacją X za umowę o pracę nikogo nie dziwi i wszyscy to robimy, a robienie tego samego za umowę o dzieło jest "prostytucją"??? Czyli rozumiem, że forma umowy ma tu decydujące znaczenie = sorry, kompletnie nie rozumiem takiego podejścia...
    pozdro
    michał żmihorski

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja myślę, że problem ten jest dużo szerszy i dotyczy także takich spraw jak kto zasługuje na bycie współautorem a kto nie oraz wykonywaniem różnego rodzaju 'fuch' w czasie pracy.

    Mnie zawsze frapowało jak to jest kiedy profesor będący biegłym np. w odniesieniu do ekspertyz wiatrakowych wpisuje sobie te ekspertyzy jako dorobek naukowy. Bierze kasę jako biegły (bo nie wykonuje tego w imieniu uczelni ale jako osoba prywatna), robi to w czasie pracy (której nie wykonuje) za którą bierze wynagrodzenia i do tego chce żeby uznać mu to za dorobek naukowy. Nie będę pisał tutaj nazwisk takich delikwentów, ale mniemam, że wielu z was zna takie osoby. Zakładam, że w normalnym kraju ktoś taki wyleciałby z roboty na zbity pysk.

    SW

    OdpowiedzUsuń
  13. Tym razem ja nie rozumiem. Istnieje cos takiego jak wdrozenia, czyli zastosowanie nauki w praktyce. Jesli jestes ekspertem i ekspertyze zewnetrzna wykonujesz jako pracownik uczelni to czemu nie maja zaplacic obie za twoja wiedze a uczelni, w formie kosztow posrednich za twoj czas? Tak jest przeciez w prypadku brania wynagrodzenia za grant, pisania recenzji etc. Jakos nikt sie temu nie sprzeciwia.
    Problm powstaje gdy ekspert wystepuje jako wlasna firma X, a nastepnie kosi cala kase, robote robi wtedy gdy jest na uczelni i dopisuje sobie jako dodatkowa afiliacje uniwerek by podniesc sobie prestiz i podbic cene za ekspertyze. Wtedy to jest granda. Ale jak ma zgode uczelni, robi to w mocy prawa, placi frycowe to ok. Niech sie on wykazuje wdrozeniami a uniwerek niech sie wykazuje jego ekspertyzami.

    rzeklem,
    michal

    OdpowiedzUsuń
  14. Według zasad etycznych na stronie pisma Ecology finansowanie nie jest podstawą do autorstwa tekstu, a jedynie wkład intelektualny. Jeżeli dana osoba robi badania samodzielnie w danej instytucji - np. do doktoratu - i nie otrzymuje za nie kasy ani stypendium, to nie widzę podstaw dlaczego ta instytucja ma mieć prawa wyników. Jak człowiek idzie do pracy i wtedy kończy analizy i wysyła tekst z pomocą nowych współpracowników, którzy jeszcze dadzą zarobić na życie, to afiliacja powinna być do wyboru przez autora - zapewne będzie to nowa placówka, chociaż proceduralnie jeżeli robiło się trochę tam trochę tu - pisze się dwie afiliacje. Moim zdaniem sporo także zależy od nastawienia placówek - jeżeli praca jest dobra, to zwykle odzywa się ta poprzednia instytucja, która wcześniej dajmy na to nie przejmowała się autorem artykułu. Jest to kwestia własności intelektualnej i uczciwości - trzeba brać pod uwagę ile dane instytucje pomogły i doceniły badania oraz czy robiło się je w poprzednim zespole wspólnie czy samemu. Warto pamietać, że artykuł to przede wszystkim koncepcja autora i jego mrówcza praca nad zebraniem danych i opracowaniem. Dlatego moim zdaniem powinno się mieć mozliwość wyboru afiliacji wedle własnej uczciwości i etyki, pod warunkiem że artykuł jest naprawdę nasz. Niestety bywa też tak, że isntytucje potrafią się wykłócać o prawa do artykułu i niestety najbardziej to szkodzi Bogu ducha winnemu autorowi, który tylko chciałby się czegoś nauczyć pisząc artykuł.
    Pozdrawiam,
    Emilia Grzędzicka
    IOP PAN, studium doktoranckie UJ

    OdpowiedzUsuń
  15. Na prośbę Romana Hołyńskiego wrzuciłem na serwer jego tekst nawiązujący do poruszanego problemu. Poniżej jeszcze krótkie wyjaśnienie od autora:

    http://www.miiz.waw.pl/pliki/pracownicy/zmihorski/RH.doc

    Czarny tekst to "dyskutowany" fragment książeczki, czerwony to uwagi Recenzentki, niebieski to moja odpowiedź.

    Wszystkiego dobrego!

    Roman

    OdpowiedzUsuń
  16. UW opracował ostatnio dość szczegółowe wytyczne ("Regulamin nabywania, korzystania i ochrony własności intelektualnej na Uniwersytecie Warszawskim"): www.monitor.uw.edu.pl/get.php?id=379

    Jest tam trochę kwiatków a co ciekawe afiliacja ma być zawsze uniwersytecka, niezależnie od innego miejsca pracy...

    Pozdrawiam
    Alina

    OdpowiedzUsuń
  17. Trafiłem na ten wątek w trakcie moich poszukiwań. Mam problem z podwójną afiliacją. Przez kilka lat współpracowałem z uczelnią A nad doktoratem, obroniłem go i przy okazji opublikowałem kilkadziesiąt publikacji z afiliacją uczelni A. Po obronie, głównie ze względu na to, że na uczelni A nie było wolnych etatów (no i te dojazdy), rozpocząłem pracę na uczelni B, ale w nieco innym obszarze badań - tu publikuję prace z afiliacją uczelni B. Ale z badań na uczelni B nie będzie habilitacji - uczelnia choć państwowa jest mniej "ambitna", obowiązuje tu "kolejka", a ja jestem nowy. Więc badania do habilitacji (nowej dorobkowej - składam wniosek w tym roku) kontynuuję na uczelni A, robiąc je z domowego komputera na stworzonym dla mnie serwerze na uczelni A (taka dziedzina, że głównie analizuje się już istniejące dane). Jak mam afiliować publikacje robione teraz na uczelni A? Już jako doktorant miałem propozycję programu habilitacyjnego, bo wstrzeliłem się w dziedzinę, ale uczelnia B nie chce o tym słyszeć, moje badania ich nie interesują (a robię je w ramach "starych" grantów na uczelni A), a ja nie chcę dopuścić do zmarnowania mojej pracy. Jak mam dzielić dorobek między te dwie uczelnie?

    OdpowiedzUsuń
  18. Przypominam, że w świetle przepisów podatkowych pracownik uniwersytetu jest w 70% nauczycielem akademickim, a tylko w 30% pracownikiem naukowym. Więc pensja może być traktowana jako zapłata za pracę nauczyciela. Pracownicy PAN-u są w trudniejszej sytuacji, bo oni w większości powinni dostawać zapłatę za produkcję naukową. Jak wiemy z badań statystycznych ta produkcja w PAN-ie wcale nie jest wyższa niż na uniwersytetach, mimo mniejszych obciążeń typu pensum. A co do afiliacji to jest też jeszcze inny problem: na wielu wydziałach podział pieniędzy statutowych dokonywany jest tylko za te publikacje, które weszły do 2n wydziału. Czy pracownik, który akurat opublikował prace nie wchodzące do 2n i który nie otrzymał później żadnych dotacji ze statutu może publikować pod prywatną afiliacją? W niektórych dziedzinach można całą pracę wykonywać w domu po tej przysłowiowej 16.30. Dodam, że może to dotyczyć też publikacji z listy filadelfijskiej bo na wielu wydziałach dolna granica 2n to już 20 punktów.

    OdpowiedzUsuń