piątek, 25 lutego 2011

Polskie piekiełko...

Wraca sprawa odkrycia tropów tetrapodów w Górach Świetokrzyskich, tym razem w troszkę innym kontekście... Kilka linków opisujacych konflikt tutaj:

Spór o tetrapoda. Kto pierwszy zobaczył tropy?

A dziś jeszcze tu:

Kto pierwszy trop zobaczył. Ciąg dalszy sporu o tetrapoda

michał żmihorski

7 komentarzy:

  1. Spory występują nie tylko w Polsce. Nie biczujmy się "polskim piekiełkiem". To ludzka specyfika, a nie czysto polska.

    Ciekawe jest to zdjęcie: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80273,9144124.html?i=0

    Triumf odkrywców.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może faktycznie, chociaż szkoda, że dotyczy akurat takiego spektakularnego odkrycia, o którym było głośno na całym świecie. Ten drugi gość napisał list do Nature, więc sprawa trochę też wyszła poza kraj... Kurcze, mam nadzieję, że się chłopaki jakoś dogadają...

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezły Forfiter z tego tetrapoda ;)

    MS

    OdpowiedzUsuń
  4. To jak spór Wallace'a i Darwina. Po prostu, kto pierwszy ten lepszy. Kto pierwszy opublikował, ten jest odkrywcą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli jakby jakis badacz przyniosl okaz np. owada do badan, ktorego nie podejrzewal o odrebnosc gatunkowa, a genetyk odkryl ze ten okaz to calkowicie nowy gatunek i opisal go w jakims zurnalu nie uwzgledniajac jako wspolautora (pracy, opisu gatunku) tego badacza to byloby OK? Bez dostarczyciela okazu nie byloby odkrycia ...
    Sadze, ze tu mozna by podpiac szerszy problem - jaki wklad do badan jest wystarczajacy zeby dopisac kogos jako wspolautora. Sam mam z tym problem, bo zdaza sie ze za dostarczenie pojedynczych okazow (nie o randze nowego gatunku!:) ludzie oczekuja wspolautorstwa (podziekowania to czesto za malo:)i nie mam tu na mysli osob ktore faktycznie pozniej angazuja sie w dalsze badania i pisanie pracy)
    pzdr
    LK

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeżeli korzystam z czyichś danych to zawsze pytam tą osobę jak się zapatruje na współautorstwo, jednakże tylko wtedy gdy np. ja nie jestem w stanie danych zebrać, ale mam pomysł i jego wykonanie (analiza oraz pisanie pracy). W takim przypadku osoba, która mi dostarczy danych będzie moim współautorem. Bo bez danych nie ma wyników, a bez wyników nie ma papieru, a bez papieru... nie ma papieru ;)
    Natomiast, jeżeli ktoś dostarcza mi jakieś dane uzupełniające i generalnie nie ma ochoty zaangażować się w pracę = podziękowania.
    Mi najfajniej się pracuje w zgranych zespołach 2/3 osobowych gdzie każdy wie co robi i nie ma z tym później kwasów.

    Pozdr,

    Michał S.

    OdpowiedzUsuń
  7. LK (Lukasz Kajtoch?) mysle, ze w przypadku tego owada opisanego jako nowy gatunek wspolautorstwo sie nalezy rowniez znalazcy. Co do szerszego problemu wspolautorstwa to mysle, ze mozna sprawe postawic jasno na samym poczatku: zbieram material, jak ktos ma to bede wdzieczny, a jak ktos zbierze wiecej niz 50 osobnikow to dopisuje jako wspolautora.

    OdpowiedzUsuń