sobota, 28 lipca 2018

Znów o pseudonaukowych czasopismach

nie rozumiem dlaczego np w biologii jakiekolwiek czasopisma spoza ISI Core Collection mają jakiekolwiek punkty? Przecież ludzie publikują w tych fejkowych czasopismach nie dlatego, że lubią, tylko dlatego, że za opublikowanie w nich jakiegoś szajsu dostają punkty, czyli forsę, od Ministra Nauki. Wystarczy przestać płacić za te publikacje, a problem sam zniknie - nie ma sensu śledzić tych czasopism ani o nich gadać. Również CK powinna w wymaganiach dla habilitowanych i profesorów wskazać jasno, że tych spoza ISI w ogóle można nie nadsyłać

tu materiał prasowy na ten temat - wynika z niego, że nie jesteśmy osamotnieni:

15 komentarzy:

  1. Punktoza. Tak samo jest w przypadku różnych marnych "krajowych konferencji naukowych" dla studentów i doktorantów. Ludzie płacą kilka stów żeby mieć coś opublikowane w materiałach po konferencyjnych których nikt nigdy nie wykorzysta. A sama konferencja to też podobno ostry przemiał prezentacji. Punkty wpadają i liczą się do stypendium. Potem taka osoba widzi, że takie coś się opłaca i brnie dalej w publikowaniu w pseudonaukowych żurnalach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wszystko, co nieimpaktowe, jest od razu fejkiem i pseudonauką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zdecydowana większość. Jeśli jakieś czasopismo nie ma impaktu, to jest to podejrzane.

      Usuń
    2. Nie wiem czy "zdecydowana większość", bo nie mam żadnych danych liczbowych na ten temat, ale nie wydaje mi się. Jest całe multum czasopism typu "Przegląd Przyrodniczy", "Chrońmy Przyrodę Ojczystą" czy "Ornis Polonica" (i ich zagraniczne odpowiedniki, często indeksowane w wielu bazach danych), które IF nie mają i pewnie nigdy mieć nie będą, ale jednak nie sposób nazwać ich "fejkami" i "pseudonauką" - tam po prostu publikowane są rzeczy stosunkowo mało ważne albo ważne w tylko w skali lokalnej.
      Żeby nie było nieporozumień - za "publikację" w faktycznie pseudonaukowym czasopiśmie (jak "predatory journals", których głównie dotyczy zalinkowany artykuł) powinny być punkty ujemne, ale nie każdy tytuł spoza WoS Core Collection to od razu taki "predator". Tyle.

      Usuń
    3. jasne TS, masz rację. Te czasopisma, które wymieniłeś są pożyteczne i publikują cenne dane. Sam mam w nich publikacje, nie krytykuję ich. Chodzi tylko o to, by jednak od naukowców wymagać więcej, by zmuszać ich do cięższej pracy, skoro podatnik opłaca ich etaty.
      A pomysł punktów ujemnych za publikacje w predatory journals wydaje mi się ciekawy

      Usuń
    4. " które IF nie mają i pewnie nigdy mieć nie będą"

      To nieprawda, że takie tytuły IF nie mają i "pewnie nigdy mieć nie będą". Impact Factor można wyliczyć dla każdego czasopisma i na pewno część z nich ma wartość IF równą 0, ale czy większość to mam wątpliwości. Swojego czasu Komitet Zoologii PAN robił wyliczenia IF dla czasopism przyrodniczych wydawanych w Polsce (również tych tytułów, o których pisze TS) i większość z nich miało wartość IF powyżej zero, najlepsze (w sensie wartości IF) nawet do 0,35, a więc wyżej niż tytuły z ogona tabeli Zoologia w ISI.
      Rozumiem, że TS użył pewnego skrótu myślowego i tak naprawdę miał na myśli to, że takie tytuły nie znajdą się na listach czasopism indeksowanych przez duże bazy typu JCR czy Scopus. Takich wartościowych czasopism jest setki na świecie (a szczególnie w Europie, gdzie czasopisma na użytek badań regionalnych są bardzo liczne, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii czy Niemczech), o czym wielokrotnie na tym blogu wspominano. Są działy biologii jak np. nielubiana na tym blogu taksonomia, które mają mniej niż 30% tytułów indeksowanych w dużych bazach, podobnie jest z tytułami florystycznymi czy faunistycznymi, ważnymi regionalnie np. dla ochrony przyrody.
      Ostatnio w USA toczyła się ogólnokrajowa dyskusja czy naukowcy powinni publikować artykuły popularnonaukowe i czy powinny się one liczyć do dorobku. Całkiem spora grupa uniwersytetów stanowych z grup A i B (w USA uczelnie są klasyfikowane w trzech grupach, te z grup A i B należą do uczelni badawczych, z grupy C głównie dydaktycznych) zaapelowała do swoich badaczy o zaangażowanie w publikowanie w czasopismach popularnonaukowych czy generalnie w dyspucie na forach społecznościowych i podjęła decyzję o uwzględnianiu w dorobku i awansach taką aktywność.

      Usuń
    5. Mieszasz pojęcia drogi Anonimie. Czasopismo popularno-naukowe jest czymś innym, niż czasopismo pseudonaukowe. Dobre czasopisma popularno-naukowe mogą być nawet indeksowane przez duże bazy (np. Scientific American) i spełniają ważną rolę popularyzującą naukę. Problemem są "naukowcy" próbujący wmówić społeczeństwu, że publikowanie prac w czasopismach pokroju Fola Universitatis Tralalatis są ważnymi pracaymi naukowymi. Otóż nie są. I nie będą. I nie będą nawet pracami popularnonaukowymi. Są najzwyczajniejszym odpadem. Półproduktem intelektualnie słabych osób, próbujących usprawiedliwić swoją egzystencję w światku (najczęściej bardzo lokalnym) naukowym.

      Usuń
    6. Nic nie mieszam, w swoim wpisie w ogóle nie poruszam kwestii tzw. drapieżnych czasopism i innych słabych, bo jest dla mnie oczywiste, że jest to działalność biznesowa, a nie naukowa. Odnoszę się do apelu moderatora "nie rozumiem dlaczego np w biologii jakiekolwiek czasopisma spoza ISI Core Collection mają jakiekolwiek punkty?" i do faktu, że osoby wpisujące opinie na blogu mylą pojęcie IF z indeksacją w bazach danych. IF mozna wyliczyć dla każdego tytułu, nawet tych "drapieżnych", a wiele tytułów spoza listy ISI nie jest "odpadem" nie z powodu braku IF, a tylko dlatego, że baza ISI (czy jak ją teraz zwą) jest tworzona według bardzo niejasnych kryteriów.

      A tak odnosząc się do nowej ustawy, to ona zmusi słabe wydziały czy kierunki do wykazywania w parametryzacji właśnie słabych prac. No bo jak każdy pracownik będzie wskazywał 4 najlepsze swoje publikacje, to ci słabeusze z ogona rankingu będą wykazywać różne dziwne produkcje, bo innych nie mają. Dzisiaj na dobrych wydziałach do 3n wchodziły wyłącznie publikacje z listy ISI i ministerialnej za co najmniej 20 pkt. Ciekaw jestem jak będą punktowane takie prace tych bez publikacji z list ISI, i kto będzie decydował czy te tytuły to warte wsparcia prace popularnonaukowe, czy dobre prace z czasopism bez IF, czy właśnie "odpady".

      Usuń
  3. Szczerze nie bardzo rozumiem jak można być publikującym naukowcem i nadziać się na takie czasopismo... Jak się gdzieś już chce publikować i wybiera czasopismo to na pamięć się przecież zna ilość punktów ministerialnych, IF z ostatnich 2-3 lat itp., jest to dla mnie kompletna zagadka od momentu, kiedy o tym usłyszałem kilka lat temu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pomyśl o pismach takich, jak Nature Ecology & Evolution czy People and Nature wydawane przez British Ecological Society. W tych pismach warto publikować, a impaktów jeszcze żadnych nie mają.

      Usuń
    2. Szkoda polemizować z tym wpisem z 10:25 osoby zarażonej nieuleczalnie punktozą. Wydawnictwo Pensoft Publishers, jedno z wiodących w problematyce taksonomii, systematyki i bioróżnorodności wydaje 30 tytułów czasopism, z których tylko 16 jest do tej pory indeksowanych w bazach ISI i Scopus. Wartość tych pozostałych 14 jest niepodważalna, a niektóre wręcz nowatorsko podchodzące do formy publikowania danych dotyczących biologii środowiskowej. Każdy z mojej dziedziny nie ma wątpliwości, że warto publikować we wszystkich tych tytułach, nawet kosztem doraźnej straty punktów.

      Usuń
    3. Polemizować można, tylko z pokorą. Z zacietrzewiania się nigdy jeszcze nic nie wniknęło. W różnych dziedzinach biologii różne panują zachowania publikacyjne i różne są doświadczenia. Dla systematyka IF 2 oznacza bardzo dobre pismo, a dla biologa molekularnego wszystko poniżej IF 3 to śmieci. Bardzo proszę nie traktować tego dosłownie i nie łapać mnie za słowa. Traktujmy się jak ludzie inteligentni.

      Do An z 1 sierp 10:25 - nawiązując do tego, co napisałem powyżej: w zrozumieniu może pomóc otwarcie głowy na doświadczenia specjalistów z różnych dziedzin, a szczególnie rozmowa z koleżankami i kolegami spoza specjalizacji Anonima.

      Usuń
    4. Tu anonim z godziny 10:25. Widzę, że zostałem źle zrozumiany. Po pierwsze bardzo chętnie bym się z punktozy wyleczył, jak tylko przestaną mnie w ten sposób rozliczać - więc to choroba zdecydowanie wyleczalna. Po drugie chodziło w mojej wypowiedzi jedynie i to podkreślam - fake'owe czasopisma, które podszywają się pod prawdziwe, bez recenzentów, bez edycji, bez niczego, tylko pobierające opłatę za umieszczenie na stronie. Sam doceniam np wspomiane Ornis Polonica i często przeglądam niejednokrotnie znajdując interesujące mnie treści. Czasopism naukowych bez IF a z wieloletnią tradycją nie krytykuje, niech istnieją sobie, jak mówię sam do niektórych zaglądam.

      Usuń
  4. Recenzent wcale nie gwarantuje rzetelności tekstu. Kiedyś wysyłałem artykuł do czasopisma recenzowanego i dostałem uwagi, które jednoznacznie wskazywały na to, iż recenzent w ogóle nie przeczytał tekstu! Za to bardzo chciał ingerować w tekst, choć zapewne w ogóle się na tym nie znał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dostałem ostatnio bardzo krytyczne uwagi od recenzenta dotyczące eksperymentów których wcale nie przeprowadziłem... Tak więc recenzent recenzentowi nie równy.

      "Roses aren't red, violets aren't blue, life isn't fair, sincerely, Reviewer 2"

      Usuń