poniedziałek, 2 lipca 2018

Nowe impakty

Przegapiłem, ale już się poprawiam.
Jakie największe zaskoczenia? W czołówce ekologii J.Appl.Eco. poszedł mocno w górę i wyprzedził J.Anim.Ecol oraz J.Ecol. 
Ecology relatywnie nisko, za Biol. Conserv.
Methods in Ecol Evol wspina się coraz wyżej
Ornis Fennica dość wysoko, Acta Orn na stabilnym poziomie koło jedynki
Nature Ecol Evol bez impaktu...

Dostęp do całości tu:
http://jcr.incites.thomsonreuters.com/JCRJournalHomeAction.action?


Jakie są Wasze komentarze?
Michał Żmihorski

36 komentarzy:

  1. PloS One oraz Scientific Reports nurkują w dół :-) Warto jeszcze zwrócić uwagę na wysokie impakty niektórych chińskich czasopism biologicznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie będę za nimi płakał, nie przepadam za tymi dość niechlujnymi czasopismami :-)

      Usuń
    2. dziwne, bo te czasopisma prezentują typowy model biznesowy w nauce, czyli zaczynamy od wysokiego IF a następnie odcinamy kupony, później kolejne czasopismo, i tak dalej...Friedman wiecznie żywy :-)

      Usuń
    3. wydawnictwom IF służy do lewarowania zysków. Wydawnictwa mogą czynić inwestycje długoterminowe w IF albo krótkoterminowe (Plos One, Scientific Reports, itd.)

      Usuń
    4. Moją uwagę najbardziej zwracał fakt, że Sci. Rep. było dotychczas wyceniane na 40 pkt. ministerialnych, zatem traktowane jako bardzo prestiżowy tytuł. Jakby listę układali ludzie, którzy lubią za pieniądze z grantów publikować swoje "impact neutral" wyniki. A tak na poważnie, dopóki Sci. Rep. będzie miało relatywnie wysoki IF, będzie to prestiżowy tytuł. Trafia tam sporo dobrych prac, a nasz system oceny czasopism nie przewiduje w ogóle istnienia takich czasopism "impact neutral" o paradoksalnie wysokim IF. Dziwię się, że nie jest w tej chwili powszechną praktyką płacenie za takie publikacje ze środków statutowych, żeby sobie wykręcić bardzo dobrą ocenę jednostki. Na razie te 2 tys. dolarów są zaporową ceną.

      Mam jednak ciekawy pomysł. Od jakiegoś czasu jest parcie w Polsce na ogólnodostępne wyniki badań naukowych i moglibyśmy spokojnie wprowadzić program "Publikacja+", żeby poprawić sytuację naukowców, którzy nie mają dużych grantów. Może się to wydawać trochę kpiną, ale jeżeli czasopismo za 40 pkt. przyjmuje wszystko, byle za to zapłacić, sens punktowania publikacji poniżej 40 pkt. jest już w tej chwili mocno dyskusyjny.

      Usuń
    5. Muszę rozwiać mit, że np. taki PLoS One przyjmuje wszystko. Miałem przyjemność recenzować dla nich tekst, recenzja była dość krytyczna, druga jeszcze bardziej, odrzucili.

      Usuń
    6. No właśnie, przyjmują wszystko, co jest dobre naukowo (tzn. przejdzie recenzję naukową - nie edytorską). Takie przynajmniej jest założenie.

      Usuń
    7. Fakt, że tekst musi być po angielsku i nie może zawierać błędów merytorycznych jest oczywisty. Problem stanowi oficjalna deklaracja, że Sci. Rep. chętnie przyjmują "scientifically-justified replications".

      Usuń
    8. Przeciętny artykuł z mojej dyscypliny opublikowany w PLoS One zazwyczaj korzysta z metod zaliczanych do standardu i nie zawiera rażących błędów. Natomiast nie pamiętam, aby któryś z nich faktycznie się przyczynił do rozwoju dyscypliny. Jednocześnie, zdecydowanie najgorsze artykuły jakie kiedykolwiek widziałem w "renomowanym" czasopiśmie też były z PLoS One: treść, metody i interpretacja roiły się od błędów, a łamaną angielszczyznę trudno było zrozumieć. W wypadku PLoS One, peer review nie zawsze działa... Nie kibicuję temu czasopismu. Ale zgadzam się, że ich model biznesowy się sprawdził!

      Usuń
  2. owadziarskie Ecol. Entomol. bardzo ładnie w górę, 1.77 -> 2.24 :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też do PLoS ONE podchodziłem z ostrożnością, mam tam dwie prace, czyli jakieś 2% mojego "urobku na szychcie nauki". W obu przypadkach recenzje były bardzo dobre, długie, czepiające się i znacząco podniosły jakość manuskryptów i w żaden sposób nie dało się odczuć, że ... jak zapłacisz to opublikujemy :)
    Dla mnie ważne było to, że jedna praca, naprawdę bardzo solidna w mojej opinii, dawała wynik negatywny, tzn. nie potwierdzała tego co pokazuje większość badań nad tym problemem. Co więcej, mieliśmy w tej pracy 2 razy większą próbę niż we wszystkich eksperymentach na ten temat u innych gatunków, które tą hipotezę potwierdzały. Myślę, że szanse na opublikowanie tych wyników gdziekolwiek wyżej byłoby niezwykle trudne, ze względu na to jaki był wynik badań. "Negatywów" się nie bierze, bo się nie sprzedają.

    Natomiast ogólnie jest jasne, że mamy do czynienia z sytuacją gdzie ewidentnie działa pewnie nacisk selekcyjny z walutą selekcji w postaci kasy i jeszcze nie wiadomo jaka będzie strategia ewolucyjnie stabilna.
    Moim zdaniem najuczciwsze byłoby open access wszystkich czasopism i płatność ze strony autorów (granty) połączona ze zwolnieniem z opłaty dla badaczy z krajów rozwijających się czy mających inne ważne powody, kiedy zapłacić nie mogą. No i double blind review na wejściu.

    A i jeszcze jedna uwaga. Podniecanie się zmianami IF jest trochę chore. Coroczne zmiany w większej mierze są efektem jakości pracy redakcji (np. opóźnienia w procesie recenzji czy podejmowania decyzji) niż jakości nadsyłanych prac. Jakość tak naprawdę lepiej widać jak się popatrzy na IF5 czy na cytowalność prac w jeszcze dłuższym okresie. I piszę to z perspektywy osoby, która była redaktorem czasopisma z pierwszej trójki w mojej działce i wciąż jestem w redakcjach kilku innych.


    Pozdrawiam,
    Ryjek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "podniecanie się" impactami niekoniecznie jest chore - wynika z prostej przyczyny jaką jest ocena jednostek naukowych, która bazuje na punktach MNISW, które bazują na impaktach właśnie.
      Co do patrzenia na cytowania - to właśnie postulowałem we wpisie wcześniejszym: że zbyt dużo uwagi przywiązujemy do impaktu (a więc średniego cytowania wszystkich prac z danego czasopisma), a zbyt mało do cytowań własnych prac, spójrz proszę tu:
      http://zmihor.blogspot.com/2015/08/impakt-oczekiwany-vs-zrealizowany.html

      Usuń
  4. Michale, no właśnie o to mi chodzi. IF służą do zgrubnego oceniania jakości czasopism, jednostek itd. Natomiast jeśli o tym gdzie słać pracę podejmujesz głównie na podstawie IF, albo oceniasz badania na podstawie tego w czasopiśmie o jakim IF się ukazało, to jest to ... złe bo zostawia gdzieś zupełnie na marginesie kwestię odkrycia naukowego, a o to chyba jednak głównie chodzi. Popatrz np. na to, że zasadniczo słabo cytowane prace o niektórych kopalnych zwierzakach wciąż ukazują się w Nature i Science. Dzieje się tak, mimo że niewiele osób tym się zajmuje i wiadomo, że cytacjami nigdy nie dorównają pracom np. z biologii molekularnej, ale przynoszą jakieś naprawdę nowe odkrycia.
    Czytając na bieżąco literaturę ze swojej działki (wiadomo, środa przegląd Scopusa, czwartek po 18 WoS :), wiem gdzie i jakie prace się pokazują i gdzie mogę posłać swoje wyniki. Czasem próbuję jakieś czasopismo, żeby sobie sprawdzić jak działa redakcja i czy warto o nim myśleć na przyszłość czy nie. 90% prac mam akceptowanych przy pierwszej próbie, choć nie publikuję zbyt dużo, średnio ok. 5 prac rocznie.

    I jeszcze taki ogólny komentarz. Ja w nauce działam od 20 lat, myślę że raczej jestem odbierany jako osoba, która odniosła sukces, choć ja sam jestem sceptyczny, wiem że mogłoby być lepiej. Natomiast pamiętam jak 20 lat temu w mojej jednostce prawie w ogóle nie pojawiały się artykuły z czasopism z IF, teraz prawie nie ma osób, które nie publikują w takich czasopismach, a ta pojedyncza osoba, która tego nie robi jest na wylocie. Do kategoryzacji jednostki wchodzą od nas prace które mają min. 30 pkt. ministerialnych. Nie ma Michale takiego przełączniczka, który sprawi, że od razu będzie lepiej. Trzeba po prostu pracować jak najlepiej, dokonywać zmian gdzie się da i gonić czołówkę. Zabierać głos na radach, wchodzić do ciał decyzyjnych. Bardzo często ludzie, którzy krytykują nigdy nie widzieli jak to wygląda z perspektywy, kiedy zarządza się jakąś jednostką czy jej częścią. A nie rządzi się za pomocą IF tylko przez ludzi, a ludzie mają słabości, rodziny, dzieci. Jak to ostatnio powiedziała jedna moja koleżanka, przejmując władze w dużej jednostce, "myślałam że to będzie orka na ugorze, ale to jest rycie w litej skale".
    A i na pocieszenie, popatrz na ostatni numer Journal of Avian Biology, 14 artykułów w tym 3 fajne prace z Polski. Naprawdę z perspektywy 20 lat postęp jest duży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z wieloma stwierdzeniami, które poruszasz, ale jednak nie podzielam ogólnego optymizmu. Kilka punktów:

      1. Jasne, że cytowania są ważne i nie ma co przeginać z IFem, jednak z drugiej strony jest silna pozytywna korelacja między IFem, a jakością badań publikowanych w danym czasopiśmie. Ten wskaźnik nie jest przecież losowym szumem, sporo nam mówi, trzeba po prostu umieć go interpretować i nie przeceniać jego znaczenia.

      2. Publikujemy w czasopismach z IF częściowo dlatego, że coraz więcej czasopism ma IF. Oczywiście nie tylko, ale też dlatego.

      3. Niewątpliwie dokonał się duży postęp w PL przez ostatnie 20 lat, tu pełna zgoda. Mnie jednak nurtuje pytanie: czy jest to postęp DZIĘKI polskiemu systemowi rozwoju nauki, czy też MIMO tego systemu? Myślę, że często to drugie niestety - w polskim systemie wciąż preferowane są miernoty, a pracowici i chcący coś robić/zmieniać są w mniejszości i mają utrudnione życie. Przepraszam za pesymizm, być może zbyt wiele w swoim życiu wypisałem próśb o przydział ryzy papieru do drukarki, a późniejsze 50 miesięcy w Szwecji do reszty mnie zdemoralizowało...

      4. By nie kończyć pesymistycznie: bardzo popieram Twoją postawę, by zabierać głos, brać udział w radach, wpychać się w różne komisje decydujące i oceniające to czy tamto. To jest droga, którą powinniśmy iść. I tu wracamy do punktu wyjścia: w tym przydaje się Impact Factor, bo często jedynym argumentem przeciwko zdaniu genialnego profesora, niekwestionowanego autorytetu, który 60 lat już zaszczyca polską naukę swoją obecnością, jest właśnie ten argument: ale panie profesorze, pan publikuje w niskoimpaktowych czasopismach i nikt pana nie cytuje...

      Usuń
    2. Tu inny "ja", odnośnie punktu pierwszego mała uwaga: jest korelacja nie tylko pomiędzy IF a jakością badań, ale też pomiędzy IF a popularnością tematu. Sam to pewnie znasz chociażby z miejsc, w których publikuje biologia molekularna. Ja akurat nie jestem biologiem, ale jak patrzę na jakość (metodologiczną + statystyka) tekstów niektórych moich znajomych w pismach z IF rzędu 4-6, to mi się nieistniejący nóż w kieszeni otwiera. Żeby było jasne, to żadne przełomowe teksty, klasyczna chemiczna sieczka na dużą skalę, tylko w modnym temacie.

      Usuń
    3. Dzisiaj sejm przegłosował Konstytucję dla nauki. Wg niej do ewaluacji jednostek każdy badacz będzie sam wskazywał 4 swoje najlepsze prace z ostatnich czterech lat. Pytanie, które będą wskazywane? Te z najwyższym IF, czy te z najwyższym potencjałem cytowania. Prawie na pewno będą wskazywane te z najwyższym IF, bo system działa w krótkim okresie czasu oceny. Pęd do coraz wyższego IF jeszcze się zwiększy (czy to się przełoży na pozycję nauki polskiej w rankingach, jak sugeruje Michał, to poczekamy, zobaczymy).
      Plusem jest to, że w tej sytuacji najlepiej i najwięcej publikujący w jednostce nie będą przesłaniać faktu, że jakieś miernoty publikują słabo. Zmusi to dziekanów i kierowników jednostek do usuwania najsłabszych, bo oni w tym momencie będą bardzo silnie wpływać na pozycję jednostki w rankingu. Pytanie, czy inne przepisy ustawy dadzą dobre narzędzia do rotacji kadrą, bo poprzednia ustawa w tej kwestii działała tylko teoretycznie.

      Usuń
    4. ależ skąd pomysł że prace "z najwyższym potencjałem cytowania" i te w czasopismach z najwyższym IF to dwie różne grupy? Tu dochodzimy do jakiegoś absurdu wręcz, tak jakby prace w czasopismach impaktowych, czyli w ekologii np. J.Anim.Ecol albo Ecology, to są prace ze słabym potencjałem, natomiast te w Folia Forestalia Polonica to potencjał mają. To jest jakiś skrajnie fałszywy obraz, niemający nic wspólnego z rzeczywistością, proszę nie idźmy tą drogą

      Usuń
    5. Wbrew twemu zdziwieniu mogą to być różne grupy, o czym na tym blogu już kilkakrotnie dyskutowano. Monografie, za które w naszym systemie można otrzymać maksymalnie 25 pkt mają w wielu dziedzinach najwyższy potencjał cytowalności (patrz na link, który sam zamieściłeś http://zmihor.blogspot.com/2015/08/impakt-oczekiwany-vs-zrealizowany.html, tam się wypowiada osoba z inicjałami LB, chyba się domyślam o kogo chodzi), ale gdy do 3n wchodzą prace od 30 pkt wzwyż, to osoba mająca opublikowane monografie i mniejsze prace w czasopismach o wyższym IF dające ponad 25 pkt wskaże raczej te drugie. Świat, kolego Michale, jest dużo bardziej zróżnicowany niż go przedstawiasz.

      Usuń
    6. racja jeśli chodzi o monografie (właśnie dlatego o tym pisałem), ale ja mówię o czasopismach: czy są jakieś rzeczywiście dobre z niskim IF (relatywnie niskim, w obrębie danej dziedziny)? Moim zdaniem nie ma takich czasopism, tak jak nie ma świetnych wpływowych naukowców, odkrywających nowe rzeczy, którzy nie są cytowani i nie publikują w dobrych czasopismach. Oczywiście jest jakaś zmienność (np. J Wild Manage uważam za dobre czasopismo, a ma dość niski IF) ale ogólna tendencja/korelacja jest oczywista. Ja rozumiem, że świat jest skomplikowany, ale nie komplikujmy go jeszcze bardziej.

      Usuń
  5. Przyjęcie impakt faktorów jako podstawy do ewaluacji jednostek i naukowców było jak połknięcie czerwonej pigułki w słynnej scenie z Matrix. Nagle okazało się, że nic nie jest takie jak się wydaje, że polscy profesorowie są na niby, że opowieści o ich wybitnych osiągnięciach to bujdy. Ale polski matrix cały czas walczy, co raz pojawiają się obrońcy "wiedzy", albo "dziedzictwa narodowego", albo zbulwersowani profesorowie lub innej maści pseudonaukowcy wieszczący koniec nauki. Tak, moim zdaniem potrzeba nam więcej impakt faktorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż to! I dlatego mamy ciągle próby zastąpienia "impaktów" oceną uczelnianej komisji, a zamiast liczb wolimy prozę, w niej wszystko można - w zależności od potrzeb - ukryć albo uwypuklić.

      Usuń
  6. Niestety, czytam tutejsze komentarz i coraz bardziej z rozczarowaniem krece glowa. Oczywiscie, absurdalne komentarze byly tutaj zawsze. Ale jednak przykro jest widziec, jak Kierwonik tego miejsca coraz bardziej staje sie podobny do tych, ktorych krytykuje, czyli rentierow zyjacych ze zdobytej kiedys pozycji. Oni oczywiscie zyli/zyja ze zdobytych stopni i tytulow. Kierownik postanowia to poprawic zastepujac stopnie i tytuly impactami, ale koncepcja renty od sztywnych osiagniec zostaje. No, a wydawalo sie, ze to madry czlowiek byl/jest (znaczy sie ten tutejszy Kierownik bloga). Przekonuje mnie to tylko coraz bardziej do tezy, ze nikt kto przeszdl szkole instytutow PAN-u calkiem madry byc nie moze. Obserwujemy takie powolne, przeistaczanie sie artysty w szablonowego disko-polowca. Fuj, nieladnie Panie Kierowniku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym właśnie pisałem (to ja anonim z 7lipca, 7:20) i na to czekałem. I oto zjawia się on - naukowa zjawa. Rozczarowany (prawdopodobnie) profesor, którego świat nie zadowolił, a własne ego zaczęło dusić. Zero konkretów, mętne czepialstwo (związki Kierownika bloga z PAN) i nieodparta chęć personalnej oceny bądź dyskredytacji w oparciu o brak obiektywnych kryteriów. To taki niemiły pierd z poprzedniej epoki.

      Usuń
    2. Gosciu (An. 17:53), dosc slabo spekulujesz, ale to nie ma znaczenia. Post byl do Kierownika bloga, zeby to i owo sobie przemyslal. No i przy okazji zobaczyl jakiej klasy intelektualisci go wsperaja (argument: "taki niemily pierd z poprzedniej epoki"). Disko-polo zaczyna tutaj rzadzic na calego.

      Usuń
    3. No tak, najgorsze to "renta od sztywnych osiągnięć" - znacznie lepsza jest płynna renta od wirtualnych osiągnięć, szczególnie gdy płynnością kieruje szacowne grono profesorskie...

      Usuń
    4. Panie Michale, w dyskusje wdawal sie nie bede, gdyz poziom wypowiedzi, ktore Pan obecnie przepuszcza jest taki, ze czlowiek jednak ryzykuje przesiakniecie "klimatem". Swoja opinie wyrazilem i z mojej strony to na razie wszystko.

      Usuń
    5. Anonim 15:45

      Co ty pijesz człowieku do instytutów naukowych PAN? Dla otrzeźwienia umysły polecam ranking Scimago Institutions Rankings 2018. Instytuty PAN panują suwerennie w obszarze badań naukowych podstawowych kraju. Publiczne uczelnie wyższe są daleko w tyle. Szkoda gadać.

      Usuń
    6. Nie dziw się, że Anonim 15:45 czepia się instytutów PAN. Przecież ten osobnik wyznaje model nauki, w którym nauka nie polega na prowadzeniu badań i publikowaniu w najlepszych czasopismach, tylko na bliżej nie wyjaśnionej obecności na uniwersytecie. Ba, taka wybitna jednostka pracą zapewne się brzydzi.

      Usuń
    7. Panie i Panowie, krytykujmy, ale bez nadmiernej złośliwości. Z góry dzięki

      Usuń
  7. Ale trol z tego Anonimowego z 10 lipca 2018 15:45, szacuneczek.

    Bardzo mi się podoba porównanie naukowca do artysty. Artyści, którzy nie posiadają wystarczająco dobrego dorobku i umiejętności, bardzo szybko kończą swoją karierę. Tak samo powinno być w nauce. Tymczasem podejście "czy się stoi, czy się leży" chyba rzeczywiście powraca na uczelnie. Już cofnięto wymóg habilitacji i wybitni słabeusze odetchnęli.

    Jednak reforma poszła miejscami w dobrych kierunkach. Przy ewaluacji podobno będą analizowane osiągnięcia każdego naukowca z osobna. Oczywiście może się okazać, że będzie to silny bodziec do spółdzielczości, ale powinno to też rzucić światło na najmniej efektywne zespoły, które w tej chwili żyły sobie wygodnie zupełnie niezauważone. Walka z dotychczasową punktozą przybierze prawdopodobnie formę wyraźnego premiowania lepszych impact factorowo prac, ale może też średnie publikacje zyskają trochę na wartości, bo aktualna sytuacja z progami odcięcia była groteskowa. Wszystko zapewne rozbije się o szczegóły i sposób tworzenia list punktowych, więc na razie nie można jednoznacznie stwierdzić, czy to będzie wzmocnienie efektywności naukowców, czy gra pod jedną dobrą pracę i zniechęcenie do innego publikowania. Nie ulega wątpliwości, że najsłabsi będą mieli w końcu potrzebę publikowania, co jest krokiem w dobrą stronę.

    Było tutaj ostatnio trochę dyskusji na temat czasopism i cytowań. Jestem zdania, że publikacja w Nature bez cytowań po kilku latach ma taką samą wartość jak podobna publikacja gdziekolwiek. Bardzo dobre wkaźniki cytowalności wykręca się wyłączonie dużą całkowitą liczbą publikacji, czyli głównie na średnio cytowanych pracach w średnich czasopismach. Tak się robi naukę. Cytowaniami rządzą pewne prawa statystyczne. Poza wyjątkowymi przypadkami cytowania są dosyć losowe. Dlatego nie można zniechęcać naukowców do publikowania w średnich czasopismach. Dosyć sensowym systemem oceny publikacji jest ten skandynawski, gdzie mocno premiuje się najlepsze prace, a cała reszta publikacji w czasopismach z IF jest wrzucana do jednej klasy osiągnięć. Jednak w naszych warunkach doprowadziłoby to do zalewu zupełnie śmieciowymi pracami, więc jakieś klasy punktowe są potrzebne, ale wydaje mi się, że szersze niż na dotychczasowych listach ministerialnych, które i tak miejscami powstawały w bardzo dyskusyjny sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tu z wieloma stwierdzeniami się zgodzę! W Szwecji obecnie nagrody za publikację to ok. 6500zł za artykuł (dosłownie: per article or book chapter) nawet bez specyfikacji, czy to artykuł z IF w ogóle (plus 2500zł jeśli jesteś pierwszym autorem). U nas ktoś zaraz by nakosił 30 artykułów w Zeszytach Szkoły Zarządzania i Łowiectwa w Żyrardowie albo czymś podobnym... Niestety, kultura pracy i niepisane zasady - u nas trochę brakuje tego

      Usuń
    2. Zacznijmy od tego, że u nas - poza nielicznymi wyjątkami - nie ma żadnej gratyfikacji za artykuły. Mam wrażenie, że w umysłach rządzących naukowiec powinien wszystko robić z poczucia misji, bodźce finansowe (poza tymi dla najmłodszych) po prostu nie istnieją.

      Usuń
    3. Nie tylko w umysłach rządzących. Przykład z INoŚ UJ: starsza kadra wręcz podkreśla, że naukowiec powinien pracować WYŁĄCZNIE z poczucia misji, inaczej się go psuje. Niektóre rodzynki ze starszej kadry dodatkowo pozwalają sobie publicznie wyrażać niezadowolenie z wysokich zarobków młodszej kadry zatrudnionej w ramach grantów. Przy czym nikt nie chce zauważyć, że ta młodsza kadra zapracowała sobie na własne zarobki niezłymi publikacjami.

      Usuń
  8. No i prosze, jeden moj post (10.07 15:45), tyle cytacji wywolal, ze chyba powinienem krotko sie wypowiedziec.

    An 10.07 17:53. Radze troche poczytac na temat zachowan biznesowych. W sumie, to nie moja sprawa. Ale jesli trafi sie kiedys, ze bedzie Anonim na tyle dobry
    zawodowo, ze gdzies zostanie zaproszony, to jednak bedzie trzeba umiec sie
    zachowac. Impakty nie pomoga, a manier z godziny na godzine zmienic sie nie da.
    Moze wyjsc niepotrzebna afera.

    An 10.07 21:47 Instytuty PAN-owskie dobre? Ha, ha, ha..., ha, ha... Ale mnie Anonim rozbawil. Duze dzieki.

    An 11.07 08:19 Ludzie w PAN pracuja? Mysle, ze raczej nalezy to ujac tak, ze
    niektorzy ciagle cos robia (np. pisza artykuly do wysokopunktowanych czasopism). Ale z praca ma to tyle wspolnego ile jest prawdy w twierdzeniu, ze to sw. Mikolaj przynosi prezenty. Ale mlodym ludziom zaleca sie czasem, aby w to wierzyli.

    An 11.07 20:13. W sumie calkiem ciekawy i sensowny post.

    Kierownik bloga. Panie Kierowniku, nie mylmy oceny prametrycznej z ocena wartosci naukowca. OK, jakas ocena prametryczna byc musi, bo ludzi trzeba jakos poganiac. Ale warto pamietac, ze wszyscy juz od dzisiaj beda grali pod te nowa ocene. Ale to tez jest OK, bo ludzie zawsze kombinowali. Ale jesli ktos uwaza, ze ocena parametryczna mierzy rzeczywiste osiagniecia naukowe ... to chyba przejsciowe upaly mu zaszkodzily. W sprawie oceny parametrycznej warto pamietac o zasadzie: "niemozliwe jest zbudowanie niezawodnego urzadzenia - glupcy sa zbyt pomyslowi".

    I to tyle. Gdybyscie Panstwo jeszcze kiedys chcieli poznac moja opinie (zdaje, ze niektorzy nawet na nia czekali), to prosze apelowac do "miernoty (bardzo zle) wychowanej na prowincji angielskiej". Jak bede mial chwile czasu to byc moze cos wowczas napisze, ale gwarancji nie daje. A na razie udaje sie na wypoczynek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ranking SIR jak najbardziej należy do obiektywnych, miarodajnych rankingów oceniających dorobek badawczy danej instytucji naukowej, a także poziom badań naukowych tam realizowanych. Tym samym instytuty naukowe PAN stanowią najlepszą i najnowocześniejszą sieć placówek badawczych kraju.

      Usuń