niedziela, 22 lipca 2018

"Państwo to ja"

Gdybym miał wymienić jedną i najważniejszą różnicę między Szwecją a Polską, to byłoby to podejście kadry kierującej do jednostki naukowej, którą kierują. Oczywiście w PL jest od niżej opisanej reguły sporo (coraz więcej chyba) wyjątków, ale jednak ta reguła jest ewidentna:

W Szwecji, jak jesteś dziekanem/dyrektorem/kierownikiem, twoim obowiązkiem jest służenie dobru jednostki - powierzono ci opiekę nad wspólną własnością, masz więc starać się, by ona funkcjonowała jak najlepiej. Masz obowiązek wszystko dobrze załatwić, pomóc pracownikom, ułatwić im pracę, podpisać grzecznie granty i jeszcze upewnić się, że wszystkim się komfortowo pracuje.

Tymczasem w Polsce, jak jesteś dziekanem/dyrektorem/kierownikiem, to jakbyś był królem plemiona ludożerców - możesz praktycznie wszystko. "Instytut to ja" - możesz parafrazować słowa króla Francji, choć wiek siedemnasty mamy już jakby trochę za sobą. Możesz matoła, jeśli go lubisz, zrobić swoim zastępcą, możesz najzdolniejszego wyrzucić, bo nie podoba ci się jego krawat, nawet jeśli miałoby to zaszkodzić całej jednostce, nawet gdyby oznaczało to utratę grantów za miliony itp. A po cholerę dyrektorowi granty - przecież jego pensja nie zależy od tego, czy będzie jeden grant mniej czy więcej. Może więc swobodnie zrobić młodemu drobną złośliwostkę nie podpisując jakiegoś wniosku lub sprawozdania, w związku z czym młody straci półtorej bańki (a instytut kilkaset tys. pośrednich). Niech wie kto tu rządzi!

Popatrzcie na ten film:

Michał Żmihorski

50 komentarzy:

  1. Panie Michale, Zapewniam Pana, że w Polsce też są tacy dziekani, dyrektorzy czy kierownicy jak Ci opisani w drugim akapicie Pana postu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, wiem o tym - sam to zaznaczyłem już w akapicie pierwszym. Jednak ogólnie jest duża różnica pod tym względem, proszę nie mówić, że nie ma

      Usuń
  2. Niewiele wiadomo z tego reportażu. Tego typu kwestie zapewne rozstrzygnie ostatecznie sąd pracy. Natomiast za instytut odpowiada dyrektor i rada naukowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wdając się w szczególną analizę zajrzałam na profile kierownika Tracza i pana Palasyuka na Researchgate. Kontrast jest dość znaczny na korzyść drugiego z panów. Nie jest chyba niczym nowym, że w Polsce osoby młode, zdolne i wybijające się nie są mile widziane jeżeli ich umiejętności wybijają się w środowisku, w którym się znajdują. Będę kibicować panu Palasyukowi, ponieważ jeżeli wygra będzie to dla mnie świadectwo, że jest jakaś nadzieja na wygranie z dziurawym systemem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ktoś by się może w końcu zainteresował profesorem Koteją, jego znęcaniem się psychiczmym nad doktorantami, rzucaniem wszystkim na panelu NCN, gdy coś mu się nie podoba, i sterroryzowaniem całego wydziału swojego? Gościem, który zabił studentowi wszystkie zwierzętana na złość? Który uważa, że dobieranie samic myszy do eksperymentów, to wymysł feministek?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiele zależy od tego jakie kto miał wzorce, ale generalnie trochę się w tej kwestii zmienia. Osoby z pokolenia adiunktów okresu pierwszej "Solidarności", które uzyskały stopień doktora habilitowanego, są zupełnie inne od tych co robili karierę wcześniej. Bardzo mnie to cieszy, bo kończy mi się miejsce w domu na gromadzenie cennych pozycji literatury, rękopisów i okazów, wyciąganych z makulatury i gemeli, tylko dlatego, że jeden dureń postanawiał czyścić wszelkie ślady w jednostce po poprzednim durniu. Paweł Urbański

    OdpowiedzUsuń
  6. Profesor Opałło ewidentnie zbłaźnił się publicznie w tym felietonie. Zresztą ten instytut jest jakiś dziwny, bo to już nie pierwsza sprawa związana z tą instytucją, np.
    https://wiadomosci.wp.pl/burza-w-instytucie-chemii-fizycznej-pan-dyrekcja-lamala-ustawe-kominowa-6027677675766401a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam powyższe i drażni mnie wyjaśnianie nieporozumień kwestiami typu "ktoś mnie nie lubi to mi się dostało" albo "w normalnym kraju dostałbym order". Co do filmu to nie podoba mi się np.: złożenie skargi na pracownika będącego na zwolnieniu do ZUS bo ukazał się jego artykuł. Jak dla mnie wszystko jest ok - papiery można poprawiać w domu nawet i mając gorączkę. Nie wiem czy kapowanie leży w obowiązkach dyrekcji. Zależy na co ten pan dostał zwolnienie - czy na odpoczynek psychiczny od pracy czy przeziębienie. Tak naprawdę tutaj nigdy nie dojdziemy do tego kto ma rację w przepychankach w wymienionym instytucie PAN. Ale tak sobie myślę, że każdy z nas przeżył cząstkę tego co TP w tym instytucie. Pytanie czy da się jakoś polubownie wyjaśniać nieporozumienia i żyć oraz pracować dalej (czyt. mieć normalny kraj) czy wszędzie muszą być afery z prokuratorem, audytami i podsrywaniem.

      Usuń
    2. Anonim z g. 17:49.

      Znasz szczegóły tej sprawy? A swoją drogą to IChF PAN należy do grona czołowych instytutów naukowych w kraju z kat. A+. Natomiast po publikacji przytoczonej powyżej w WP, odbyły się w tym instytucie dwa audyty i kontrola NIK w ubiegłym 2017 r. I gdyby pojawiły się tam jakieś rażące nieprawidłowości, to sprawa już dawno byłaby nagłośniona w mediach itd.

      Usuń
    3. W życiu ludzie karmią się różnymi medialnymi informacjami zakładając, iż zawierają one odpowiedź na wszelkie pytania w danej sprawie, ale niestety tak nie jest. Samo życie.

      Usuń
    4. anonimowy z 22 lipca g. 19:10.

      Do swojego postu powyżej muszę dodać, iż faktycznie w ub. 2017 r. miała miejsce kontrola NIK w centrum badawczym PAN, a dokładnie w pięciu instytutach Akademii na 69 istniejących, ale nie wiem dokładnie, czy objęła także IChF PAN. Napisałem wcześniej, że tak niejako automatycznie, bo kontrola NIK dotyczyła zarobków kierownictwa instytutów Akademii w kontekście przepisów ustawy kominowej. Jeżeli podałem błędną informacje to przepraszam tutejszych forumowiczów.

      Usuń
    5. Zobaczymy jak ten Instytucik wypadnie w nowej ocenie parametrycznej, z której zostaną wyłączone "lokomotywy publikacyjne". Nagle się okaże, że tych w dołku są całe setki i nie można już zapychać dołków, publikacjami innych naukowców. W tym Instytucie ale również w innych jednostkach ukrywają się całe masy pracujących inaczej. Dotychczas w ocenie parametrycznej jak ktoś opublikował 10 prac a ktoś 1, średnio wychodziło około 5, teraz na szczęście to się skończy, i będzie widać jak na dłoni tą genialność "nałki" polskiej.

      Usuń
    6. Anonim z 02:53

      Nie wiem za wiele o wspomnianych przez ciebie lokomotywach publikacyjnych, ale polska nauka nie wypada źle w międzynarodowych rankingach publikacyjnych. Póki co, to ten instytut ma akurat kat. A+.

      Usuń
    7. A na którym miejscu w rankingu Szanghajskim, bo mi jakoś uleciało ?

      Usuń
    8. Masz na myśli dziedziny naukowe, czy ogólne pozycje polskich uczelni?

      Usuń
    9. Gwoli dopowiedzenia, to nauka nie powstaje wyłącznie na uczelniach wyższych, ale niejednokrotnie w pozauniwersyteckich instytucjach naukowych np. w Niemczech vide Towarzystwo Maxa Plancka, Towarzystwo im. Fraunhofera, Wspólnota badawcza im. Helmholtza, Wspólnota badawcza im. Leibniza. Można nazwać owe podmioty mianem lokomotywy niemieckiej nauki.

      Usuń
    10. Nie wierze, zeby nowe reguly oceny parametrycznej zmienily stosunek sil. W PAN-ie kroluje "narcyzm". To ludzie okropnie samolubni, dbajacy tylko o wlasne kariery i korzysci. Ale wbrew pozorom inteligentni i przebiegli (zli ludzie, wbrew pozorom, niekoniecznie maja niskie IQ). Jak bedzie trzeba to zatrudnia "sluzbe", aby im pisala prace naukowe. Sytuacje moga zmienic tylko dziennikarze dociekajacy na co ida ich podatki. Tak jak w tej rozgrywce teraz. Bez etosu i czapkowania. A algorytmy to sa do dyscyplinowania sredniakow.

      Usuń
  7. A mnie irytuje ta niemoc Duszyńskiego (i to dosłownie na każdym polu). Jako prezes PAN powinien wziąć Opałłę na dywanik i powiedzieć: gościu albo załatwiasz tą sprawę tak, żeby konflikt zakończyć i granty rozliczyć, albo wylatujesz ze stołka dyrektorskiego, bo nie pozwolę, aby trwonić państwowe pieniądze. A ten ciągle coś kręci, puszcza te głupie uśmieszki do kamery, ze niby coś zrobił, że niby pomógł. Taki PAN prezes na niby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonim z 19:21

      Każdy instytut naukowy PAN posiada osobowość prawną i autonomię w sferze organizacji badań i finansów. Pion korporacyjny Akademii sprawuje nadzór merytoryczny i kontrolny nad instytutami, ale nie ingeruje w sprawy organizacyjne instytutów, a do takowych należą relacje na linii dyrektor - pracownik, czy kierownik - pracownik. Także bezpodstawnie pijesz do prezesa waść.

      Usuń
    2. A co to znaczy "pion korporacyjny Akademii sprawuje nadzór merytoryczny i kontrolny"? Kiedy nie są rozliczane granty przez dąsy jakiegoś tam dyrektora, to jest to dokładnie miejsce, kiedy nadzór kontrolny powinien się uaktywnić. Poza tym, kto powołuje dyrektorów w instytutach PAN? Duch Święty?

      Usuń
    3. Proste, każdy wydział Akademii, a jest ich pięć poprzez rady kuratorów ocenia cyklicznie podległe im instytuty m.in. pod kątem zrealizowanych i prowadzonych tam badań naukowych, prac rozwojowych itp. Ponadto wnioskuje o okresowe audyty wewnętrzne, zewnętrzne instytutów. W kwestii tego przypadku z IChF PAN nie mogę się wypowiadać, bo nie znam szczegółów tej sprawy. Jednak wątpię, aby chodziło tam tylko o jakieś dąsy. Natomiast dyrektorów w instytutach PAN powołuje Prezes Akademii.

      Usuń
    4. Dokładnie - skoro Prezes PAN powołuje dyrektorów, to może również ich odwołać, co ponoć kilka razy zrobił.

      Usuń
    5. Skoro IChF PAN ma kategorię A+, a ponadto publikuje, patentuje i zdobywa granty, to nie ma jakichkolwiek podstaw do odwołania dyrektora placówki. Natomiast pewnych rzeczy nie rozumiem, a mianowicie zerknąłem z ciekawości do bazy realizowanych grantów NCN, aby rzucić okiem na granty wybitnego młodego naukowca, i obydwa są już zakończone, ale w bazie NCN nie ma ani jednego artykułu, chyba że ja coś przeoczyłem. Czy można zrealizować grant, bez jakiegokolwiek artykułu w bazie NCN? Zerknij tam, jak masz wolną chwile. Jestem tym zdziwiony.

      Usuń
    6. Można. To zależy od panelu i typu grantu. W niektórych są duże opóźnienia i wprowadzane są dane dopiero z kilku lat wstecz. To znaczy, że mimo iż kierownik rozliczył grant publikacjami i wprowadził te publikacja do systemu OSF, te dane mogą nie być widoczne na stronie z informacjami o konkretnym grancie. Trzeba czekać na uzupełnienie.

      Usuń
    7. Dziękuję za rzeczowe wyjaśnienie.

      Usuń
    8. Ja czegoś tutaj nie rozumiem. Prezes PAN w wywiadach mówi, że ma związane ręce i nic nie może zrobić w związku z aferami w IChF i powyższą sprawą, a podobno dyrektora Instytutu ochrony przyrody odwołał w trybie natychmiastowym za jakąś błahostkę. Coś mi się wydaje, że pan Prezes nieźle ściemnia przed kamerami.

      Usuń
  8. Dziwne to wszystko, ponieważ wszyscy w tym reportażu uśmiechają się. Oj dziwne to jest.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatni akapit Twojego wpisu doskonale opisuje funkcjonowanie INoŚ UJ. Niestety. I nie widzę szans na poprawę, bo jednostka dodatkowo promuje chów wsobny (to dotyczy nie tylko pracowników naukowych, ale też administracji i technicznych).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no, nie wiedziałem, że stara, poczciwa Jagiellonka tak podupadła.

      Usuń
    2. >stara, poczciwa Jagiellonka tak podupadła.
      Może UJ podupadł, ale Biblioteka Jagiellońska ma się świetnie

      Usuń
  10. Na Zachodzie było kilka głośnych spraw o mobbing całkiem niedawno (zwykle akurat dotyczy to genialnego super-naukowca, który terroryzuje podwładnych), polecam poczytać, jak się rozwiązuje te sprawy:
    https://www.nature.com/articles/d41586-018-05683-z
    https://www.mpg.de/12129551/statement-mip-astrophysics
    https://www.theguardian.com/society/2018/jul/17/top-cancer-genetics-professor-quits-job-over-bullying-allegations

    Szczególnie końcówka ostatniego artykułu, gdzie napisano, że sprawie przygląda się agencja grantowa i to moim zdaniem clou sprawy - bo poszkodowanym całej sprawy (na setki tys. zł) jest NCN, którego grant został przerwany w trakcie - więc to co wydano poszło na zmarnowanie. Jedynie presja organizacji grantowych może pomóc (pod groźbą zwrotu już wydatkowanych środków, wstrzymania wypłat innych grantów lub gorszego oceniania instytucji w następnych - do wszystkiego NCN ma narzędzia, którymi grozi przy zupełnych błahostkach). Moim zdaniem to jest główny czynnik, czemu w podanych wyżej przypadkach w DE i UK zadziałano stanowczo, a nie to czy kierownik traktuje swoją pracę w kategoriach służby.

    OdpowiedzUsuń
  11. PAN to instytucja patologiczna i w tym kontekscie cala ta sytuacje jest normalna. Szkoda tylko tego mlodego czlowieka, ktoremu wydawalo sie, ze Warszawa to nie zadupie tylko Zachod. Natomiast Duszynski zostal prezesem wlasnie dlatego, ze jest kompletnie nijaki i jest gwarantem tego, ze dalej bedzie tak samo.
    PS. Swoim postem daje zarobic temu gosciowi, co zaraz napisze, ze PAN jest swietny. Trudno ulicznym grajkom tez czasem wrzucam piataka. Ludzie musza z czegos zyc, i trzeba o tym pamietac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekałem na twój merytoryczny post, ale rozczarowałem się. Nie zarabiam na pisaniu postów, gdyż mam określoną umiejętność na rynku pracy, która gwarantuje mi utrzymanie. Natomiast twoje stwierdzenie, iż PAN to instytucja patologiczna w swej istocie jest fałszywe, co wielokrotnie uzasadniłem na tym forum. Wymyśl coś bardziej twórczego.
      PS. Jeszcze trochę będę obecny w sieci, więc skrobnij coś mądrego, ciekawego.

      Usuń
    2. Pozdrawiam i zycze udanego dyzuru w sieci.

      Usuń
    3. Również cię pozdrawiam, ale raczej życz mi udanych wakacji. Zamierzam spędzić je w Prowansji z moją kochanką.

      Usuń
    4. OK, zycze udanych wakacji. P.S. Panie nie za bardzo lubia, gdy okresla sie je mianem kochanek (gdyz sprowadza to ich role do jednego, a panie prawie zawsze maja wieksze oczekiwania od zycia). Raczej nalezy stosowac okreslenie "partnerka". Tak wiec zycze udanych wakacji z partnerka. Dobranoc.

      Usuń
    5. Ależ w czym problem? Kochanka = kobieta tzw. "druga" poza związkiem. Partnerka = kobieta tzw. "pierwsza", ale nie żona :) Proste jak konstrukcja cepa, przepychanki zbędne.

      Usuń
  12. były pracownik PAN24 lipca 2018 16:03

    Pojawiły się raporty NIK o nadużyciach finansowych w PAN, niektórzy muszą oddać sporo gotówki.

    https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/finansowe-nieprawidlowosci-w-polskiej-akademii-nauk-wynagrodzenia-naukowcow-niezgodne-z-ustawa-kominowa.html

    raporty szczegółowe:
    https://bip.nik.gov.pl/kontrole/I/17/002/KNO/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych raportów wynika przerażający obraz kombinatorstwa osób kierujących jednostkami PAN. Kapitalny jest ten wykaz dodatków specjalnych windujących zarobki: dodatek toksyczny, dodatek szczepienny, dodatek szkodliwy, dodatek komputerowy, dodatek w formie lunchu itd. A przy tych rozdmuchanych zarobkach kierowników poniżające zarobki młodych pracowników naukowych. Z raportów wynika, że te kryminalne wręcz praktyki obejmowały wszystkie jednostki PAN, nie tylko te, które objęto szczegółowymi kontrolami. Wyraźnie to pokazuje jak patologiczne stosunki panują w tej instytucji. Na uczelniach większość tych przekrętów byłaby niemożliwa z powodów systemowych. Ktoś kiedyś na tym blogu napisał, że duet dyrektor + księgowy to w instytutach PAN najbardziej podejrzane towarzystwo poza kontrolą rad naukowych. Etatowy obrońca PAN zabierający głos na tym blogu natychmiast grzmiał, że to pomawiający wpis i groził konsekwencjami prawnymi. Ciekawe jak teraz skomentuje wyniki tych kontroli.

      Usuń
    2. Do Anonima z g. 16:18.,

      Musisz trochę poczekać na mój komentarz, gdyż jestem w tej chwili w restauracji z moją panią i przyjaciółmi. Na razie pobieżnie przejrzałem raport NIK. Moim zdaniem wszystko się okaże niebawem. Na różne zawiłości prawne zwrócił uwagę i słusznie anonim T z 19:16 z postu powyżej. Natomiast, co do ciebie to podtrzymuje swoje spostrzeżenie o pomówieniu tej zacnej instytucji.

      Usuń
    3. do p.Michala. Jestesm pod wrazeniem miejsca internetowego, ktore Pan wykreowal Ludzie zagladaja tutaj nawet podczas wieczorow w restauracji, gdyz boja sie, ze moga stracic cos waznego. Inna sprawa, ze ja mam coraz wiecej podejrzen, ze my wszyscy dyskutanci tutaj, dostaniemy za miesiac, moze za dwa (no moze za trzy) wezwania "celem zlozenia wyjasnien". Ale trudno czego sie nie robi dla nauki.

      do An 20:16 Gubie sie w tym troche. Miala byc kochanka (czyli nr 2), a jest "moja pani".

      "przedwczorajszy Anonim"

      Usuń
    4. Do 16:18 i 00:50. Pragnę Panów uspokoić co do An. 16:18. zauwazyliscie, ze polemika z tym panem jest dość dziwna? To jest Pan nie mający nic wspólnego z nauką. Sam się do tego przyznał po jakiejś wielo-postowej polemice. To jest Pan, który PAN ogląda tylko z portali i materiałów promocyjnych. Dla niego "zacna instytucja" jest jak armia ołowianych żółnierzyków ustawiona w zwycięskim szyku. Zepsucie dziecku zabawy wprawia je w złość i groźby (straszenie sankcjami za "pomówienie"). O infantylnym usposobieniu świadczy też określenie partnerki: "moja pani". Proponuję zostawić pana ze swoimi fantazjami. Niech się dziecko bawi.

      Usuń
  13. Dziwny ten reportaż (https://vod.pl/programy-onetu/reportaze-onetu-mobbing-w-pan/z81mgth). W instytucie A+ gnębi się pracownika i utrudnia doktorat jego żonie dlatego, że reprezentowali zbyt wysoki poziom naukowy??? Czy "dziennikarz śledczy" nie mógł zapytać dyrektora Opało o powody "utraty zaufania do pracownika"? A może pytał, tylko odpowiedź nie pasowała do tezy? I dlaczego nie udzielił glosu p. Traczowi, jak rozumiem głównemu sprawcy "mobbingu"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszam, ale co to w ogóle za tekst, że dyrektor stracił zaufanie - przecież instytut to nie prywatna własność dyrektora!

      Usuń
    2. Bardzo dobry tekst, Panie Michale. Dyrektor (i jego kumpel) stracił zaufanie do odgrywania roli murzyna przez pracownika.

      Usuń
    3. C.d. 13:49. Ja oczywiście przepraszam wszystkich negroidalnych braci. Niemniej, stosunki pomiędzy szefostwem a pracownikami w PAN rzeczywiście przypominają relacje międzyludzkie w latyfundiach z XiX wieku (jak kto woli z przyczyn patriotycznych, w folwarkach I RP). Plantacje bawełny i jej zbiory to "punktoza" okupiona wysiłkiem niewolników, do której "szefostwo" łaskawie się dopisuje, a profity zostawia dla siebie.

      Usuń
  14. An. 16:10.

    Jeżeli te relacje pomiędzy szefem a pracownikiem są rodem z XIX w., to warto poszukać pracy w uczelniach wyższych lub branżowych instytutach badawczych. Praca się znajdzie, jak się chce pracować. A w sprawie profitów za wykonaną pracę, to o urawniłowce zapomnij, gdzie byś nie robił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do 20:21. Problem w tym, że te folwarczne stosunki w pracy młodych zdolnych wypychają do biznesu lub zagranicę ze szkodą dla nauki w Polsce, a nie do innych krajowych folwarków (uczelnie, PIB-y). Skąd wykombinowałeś tą "urawniłowkę"? Praca powinna być doceniana adekwatnie do jej wartości.

      Usuń
    2. Słuchaj, skoro praca nie jest doceniana adekwatnie do jej wartości w krajowych folwarkach uczelnianych, czy innych to lepiej wyjechać z kraju lub przejść do biznesu. Wspomniałem o urawniłowce, bo niejednokrotnie mam takie odczucie, iż niektórzy pragną ujednolicenia wynagrodzeń, ale mniejsza oto.

      Usuń
  15. Ponoć w PAN została powołana komisja do zbadania tej sprawy. Zapewne nieźle zlinczują tego młodego człowieka: http://instytucja.pan.pl/images/2018/decyzje_prezesa/Decyzja_Prezesa_PAN_nr_22.pdf

    OdpowiedzUsuń