poniedziałek, 28 maja 2018

Kolejny sukces polskiej nauki - piąta setka w rankingu!


Jak podaje ktoś w komentarzu do poprzedniego posta (dzięki anonimie), polskie uczelnie w najnowszym rankingu The Times Higher Education World University Rankings 2018 lokują się w piątej setce... Te najlepsze oczywiście, bo pozostałe w szóstej lub ósmej. Wyprzedza nas cały zachód, ale też Turcja, Estonia, Cypr, Węgry, Rosja, Pakistan, Uganda i Iran:


Tak złe notowania z pewnością nie odzwierciedlają prawdziwej (znacznie lepszej!) kondycji polskiej nauki. Otwieramy uniwersytety już nie tylko w małych miastach, ale budujemy też filie po wsiach i po lasach, pakując kupę unijnej forsy w szklane budynki i przestronne laboratoria. Tytuły naukowe już nie mieszczą się na drzwiach profesorskich gabinetów (dyrektor, prof. zwycz. dr hab inż. itd), odkąd nadawanie stopni stało się powszechne również wśród kadry bez zasług naukowych, za to z partyjnymi. A tu wciąż piąta setka - jakim cudem, skoro choćby polska szkoła leśna jest najlepsza na świecie, a takich "polskich szkół" mamy co najmniej kilka!?

W związku z powyższym postuluję wystąpienie z ostrą petycją do twórców ww rankingu z żądaniem co najmniej dwudziestego miejsca, albo (co na jedno wyjdzie) włączenia kilku naszych profesorów do komisji liczącej głosy...

Michał Żmihorski

PS czekam na postulaty zwiększenia finansowania - "pani Basia", co zrobiła habilitację z trzech publikacji i umowę bezterminową, z pewnością też będzie za!

31 komentarzy:

  1. A w której setce powinny być? Czy polska gospodarka potrzebuje absolwentów uczelni z pierwszej 100-tki? Czy byłaby w stanie zaspokoić ich wymagania finansowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy często megalomańskie zapędy (topowa nauka, topowe wojsko, itp.), nie myśląc o tym co stoi za sukcesem innych. Typowe myślenie życzeniowe uprawiane przez autora blogu. Nauka, armia, służba zdrowia, edukacja i inne zaawansowane "zabawki" nowoczesnych społeczeństw kosztują wiele, a właściwie to nie ma limitu wydatków. Gdyby autor blogu był prezydentem USA to pewnie do tej pory nie polecieliby na Księżyc (ale za to oszczędziliby kupę kasy i "pani Basia" nie wyżywiłaby się na garnuszku państwa). Kasa dawana przez polskiego podatnika na uczelnie i PAN-y wprost przekłada się na jakości edukacji i nauki.

      Usuń
    2. No cóż proponuję tym wiecznym narzekaczom na jakość i pozycję naszych uczelni wybrać pracę w Ugandzie, Iranie, Pakistanie czy Turcji. Są przed nami, dają fantastyczne warunki pracy, ich kraje to ostoja demokracji i wolności myśli. Tam się, Koledzy, wreszcie sprawdzicie i tam was docenią.

      Usuń
    3. W tej chwili - najlepsze oferty dla (najlepszych) naukowców to Chiny i Arabia Saudyjska.

      Usuń
    4. Do an. 11:10.

      A w Polsce masz fantastyczne warunki do pracy? Praca nad Wisłą jest pracochłonna, a przedsiębiorcy wolą zatrudniać pracowników na elastycznych warunkach niż inwestować w uzbrojenie linii produkcyjnych. Kuleje też sektor b+r, który prawie nie istnieje wśród mikro, małych, średnich polskich firm. Dziś Turcja, Iran, Pakistan ma więcej do zaproponowania potencjalnemu pracownikowi, jak współczesna Polska.

      Usuń
    5. An. z 11:10

      Do An. z 14:07. Pozwoliłem sobie na nieco ironii, bo ten blog zrobił się nieznośny przez to wieczne narzekanie i brak konstruktywnych pomysłów. Ranking THEWUR jest tworzony w bardzo złożony sposób i wiele czynników niezależnych od stanu nauki w Polsce wpływa na daleką pozycję naszych uczelni. Jednym z ważnych jest rozproszenie uczelni. Symulacje robione w kilku miastach pokazywały, że sama konsolidacja uczelni z jednego miasta automatycznie przesuwa uczelnię o kilkadziesiąt pozycji do przodu (a więc powrót do wielkich uniwersytetów, tak jak było zaraz po II wojnie). Podobnie jest z dofinansowaniem biurokracji uniwersyteckiej (o zgrozo kol. Żmihorski) w działach wspierających losy absolwentów (w sensie utrzymywania dobrych relacji z Alma Mater, tworzenia odpisów podatkowych dla absolwentów wspierających rodzime uczelnie itd.). Istotne też jest wsparcie finansowe ze strony państwa (znowu kol. Żmihorski się obruszy) i studentów (czesne wpływające na poziom finansowania edukacji). Nie jest to więc ranking o kondycji polskiej nauki tylko o kondycji i organizacji systemu edukacji na poziomie wyższym, przy uwzględnieniu jakości nauki. W tym ostatnim elemencie na pewno jesteśmy przed Ugandą, Pakistanem czy Iranem, ale tamte kraje lepiej zrozumiały, że inwestowanie w edukację wyższą jest projektem długoterminowym, przyszłościowym i w końcu przynoszącym profity. Tytułomania jest u nas trochę śmieszna ale zakładanie, że ona jest jedną z głównych przyczyn takich niskich pozycji w rankingu jest jeszcze śmieszniejsze (w gruncie rzeczy, przy tak niskich uposażeniach pracowników szkół wyższych zdobywanie tytułów staję się zastępczą formą podwyższania samooceny chroniący przed frustracją - to dobrze znany i opisany efekt psychologiczny).

      Usuń
    6. Do An. z 14:37.

      W znacznym stopniu zgadzam się z anonimem, ale łączenie uczelni wyższych na wzór federacji w polskich warunkach jest mało prawdopodobne. Faktem jest, że ranking THEWUR dotyczy kondycji i organizacji systemu edukacji na poziomie wyższym, przy uwzględnieniu jakości nauki. Kryteria oceny były następujące: jakość nauczania, liczba studentów przypadająca na jednego nauczyciela akademickiego, poziom badań realizowanych w danej szkole wyższej, wskaźnik cytowań. Tej rangi rankingi uświadamiają nam, że przed polskimi uczelniami wyższymi jest ogrom pracy i szereg wyzwań wynikających z procesu globalizacji. Można powiedzieć tak, że na dziś dzień szkolnictwo wyższe w kraju jest bardzo słabe.

      Usuń
    7. Polskie uczelnie faktycznie sa slabe, ale sa nam bardzo potrzebne. Natomiast instytuty badawcze PAN sa niepotrzebne. Dlatego poziom uczelni nalezy podwyzszyc, a instytuty PAN trzeba po prostu zlikwidowac.

      Usuń
    8. Pozycja Caltechu w rankingach 2018:
      QS - poz.4
      THE - poz. 3
      Małe też jest piękne koleżanki i koledzy federaliści...
      m.a

      Usuń
    9. Do An. 23:32.

      Tutaj nie podzielam anonima opinii. Pozauniwersyteckie centra badawcze, jak Polskiej Akademii Nauk są potrzebne. Na pewno przez najbliższe kilka ładnych lat będą istniały i miały coś dopowiedzenia w nauce.

      Usuń
    10. Prawdopodobnie takie centra beda faktycznie dalej istnialy, ale nie z powodu potrzeb tylko z powodu niezdrowych ambicji kierownitwa tych jednostek. I to jest niestety jeden z powodow dlaczego jest zle i dlaczego bedzie zle. “ -Dlaczego pijesz? -Zeby zapomniec. -Zapomniec o czym? -Ze sie wstydze. -Czego? -Tego ze pije. ” — Mały Książę

      Usuń
    11. Do An. 02:48.

      Bez przesady. Gdyby pozauniwersyteckie centra badawcze były niepotrzebne, to dawno by je zlikwidowano. Nauka nie rozwija się tylko na uniwersytetach, ale i w pozauniwersyteckich centrach badawczych, gdzie prowadzi się badania wyprzedzające, których nie realizują uczelnie wyższe. We współczesnej Polsce poziom badań naukowych prowadzonych na uczelniach wyższych jest słaby.

      Usuń
    12. Badania wyprzedzajace w PL? He, he, dobry zart, oj naprawde dobry.

      Usuń
  2. Anonimowi powyżej, jesteście żałośni. Przez takich buców i tępaków, ten kraj gnije od głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w pracy się nie pije!

      Usuń
    2. To fakt, że po polskich uczelniach (zwłaszcza uniwersytetach) Polacy nie potrafią liczyć. Przykład? Pozycja UW w tym rankingu to miejsca 501-600, a więc szósta setka, a nie piąta. Chyba, że była to popularna ostatnio celowa manipulacja liczbami dla podbijania narodowego bębenka. A wtedy, to przepraszam... polskie uczelnie.

      Usuń
    3. Z tych wypowiedzi można naprawdę odnieść wrażenie, że nauka polska stoi na wysokim poziomie. Bardzo uaktywniły się etatowe trole, czyli betonowi zależy na tym, żeby wszyscy myśleli, że jest ok i płacą niezłe pieniadze na tą durną propagandę. W dyskusji jeden głos sensowny (Anonimowy29 maja 2018 11:34), 7-8 głosów, że jest świetnie. Jakim to trzeba być id...tą, żeby nie widzieć, że jest źle. To pokazuje, że tym co zależy już przestało zależeć, szykują się na wyjazd, lub wsiąkneli w system.
      Nauka w Polsce jest katastrofalna, 6-setka, pierwszy Uniwersytet. Dno. Ale już niedługo, po wizycie Pana Gowina, będziemy mieli na Uniwersytetach kadrę z Izraela. Nawet nowe poprawki w ustawie, które na tytuł usunęły wymóg stażu i kierowania grantem stwarzają dla nich lepsze warunki, no i pobory na pozimie 20 tys. miesięcznie. Świetnie Pan Gowin przygotowuje lądowanie dla swoich rodaków. Dno!

      Usuń
    4. Z wypowiedzi An. z 15:41 wynika tylko jedno - ma problem z czytaniem ze zrozumieniem, A już te antysemickie wstawki pokazują, że dno to reprezentuje autor tych wypowiedzi. Wstyd czytać coś takiego na blogu rzekomo poświęconemu nauce w Polsce.

      Usuń
  3. THE pozwala też na sprawdzenie rankingu w obrębie dziedzin i tutaj wyniki UW są wyższe:

    - computer science 201-250,
    - life science 301-400,
    - physical science 301-400,
    - social sciences 301-400.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego jasno wynika, że należy natychmiast i bezwzględnie zlikwidować wszystkie wydziały humanistyczne, czyli to całe dno, które okrzyknęło się naukowcami.

      Usuń
    2. Jednym z kryteriów rankingu THE jest poziom badań naukowych, a prowadzonych w danej szkole wyższej. W przypadku UW jako największej polskiej uczelni wyższej, to kryterium badawcze w przypadku tej uczelni jest bezlitosne, czyli szósta setka świata.

      Usuń
  4. Zgadzam się z opiniami, że sposób powstawania rankingów wyklucza wysokie miejsca naszych uczelni, ale to wcale nie oznacza, że są one dobre i przydatne dla społeczeństwa w jakikolwiek sposób. Statystycznie jesteśmy najlepiej wykształconym narodem, bo większość młodych ludzi posiada dyplom wyższej uczelni. Gdybyśmy mieli zdrowe uczelnie i zdrową gospodarkę, powinniśmy być liderem na skalę światową. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie i młodzi ludzie z dyplomami głównie "siedzą na kasie" albo "wykładają chemię" w supermarkecie. Spokojnie obylibyśmy się bez zdecydowanej większości uczelni poza dużymi ośrodkami Warszawa/Kraków/Poznań/Wrocław.

    Nauka jako taka trzyma się w Polsce przywoicie i interesujące mnie dziedziny są niezmiennie w pierwszej 15-tce na Świecie, ale to też nie oznacza, że np. organizacja pracy w PAN jest dobra. Dokładnie tak samo, jak się to dzieje na uczeniach, w PAN pracuje ogrom nierobów i cwaniaków, a system wynagrodzenia odzwierciedla wyłącznie staż pracy i układy z aktualną dyrekcją, a nie przydatność i dorobek naukowy danego pracownika.

    Dlatego podobnie do Kolegi Zmihorskiego jestem gorącym zwolennikiem myślenia o poprawie jakości naszego środowiska, a nie tworzenia nowych jednostek i topienia kolejnych wielkich pieniędzy w niczym. Wyobraźcie sobie Państwo, że dana jednostka zwalnia dzisiaj z miejsca 1/3 pracowników. Gwarantuję, że jej liczba publikacji i osiągnięcia naukowe się nie zmienią, ale nagle etatowi doktorzy dostaną wynagrodzenia 5 tys. netto, a profesorowie po 10 tys. To są realne kwoty, bo zbędne stanowiska na uczelniach i w PAN naprawdę kosztują krocie, i głównie dotyczą najlepiej opłacanych ludzi, którzy nic nie muszą robić, bo już uzyskali swoje tytuły. To zresztą jest powód, dlaczego większość młodych bardzo źle ocenia tytułomanię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tworzenie nowych jednostek i likwidowanie starych jest najlepszą metodą omijania ograniczeń kodeksu pracy w dziedzinie zwalniania mało produktywnych pracowników.

      Usuń
    2. An. z 11:10
      Wreszcie jakiś rozsądny wpis. Podzielam tę opinię, na moim wydziale 1/4 pracowników w roku sprawozdawczym do oceny jednostek nie opublikowała żadnej pracy w czasopiśmie indeksowanym (a u nas do 3n liczą się tylko publikacje za min. 25 punktów ministerialnych, wydział jest bardzo duży i zróżnicowany z dużym udziałem nisko impaktowalnych dziedzin biologii). Utrzymuje się te osoby tylko z powodu nadmiaru dydaktyki, średnie pensum przekracza ustalony limit dla określonej kategorii stanowiskowej. To, że pieniądz idzie za studentem jest źródłem wielu patologii, między innymi utrzymywania na siłę tylu etatów praktycznie tylko dydaktycznych(choć formalnie są to stanowiska dydaktyczno-naukowe). Mniejszym problemem jest tutułomania, bo w tej chwili na dużych wydziałach z polskiej czołówki profesura z dawnego rozdania jest kompletnie zmarginalizowana i na wymarciu. Dominują młodzi habilitowani już z nowej ustawy i młoda profesura (w biologii molekularnej i eksperymentalnej uzyskanie z punktów profesury tytularnej koło 40-ki nie stanowi problemu). Natomiast niskie płace, również profesury (na uczelniach płace są sztywne, inaczej niż w PAN gdzie profesura może bardziej podwyższać swoje uposażenia) są problemem jeżeli porówna się je np. do płac profesury w takich krajach jak Portugalia (ponoć najniżej opłacana w starej Unii). Profesor zwyczajny z 40-letnim stażem na moim wydziale zarabia na rękę 4700 zł (bez dodatków za stanowiska kierownicze, ale wielu z nich już je nie pełni, bo zostali przez młodych odsunięci na boczny tor). Niestety, obecne przepisy nie pozwalają na przekazanie płac ze zwolnionych etatów na podwyżki dla pozostałych pracowników, bo po zakończeniu roku finansowego po prostu ministerstwo skreśla ten etat i nie przekazuje kasy za niego. To właśnie brak elastycznych instrumentów do kształtowania zatrudnienia i uzależnienie etatów i dofinansowania ministerialnego od liczby studentów jest największym źródłem problemów i blokuje rozsądne zmiany. No i brak czesnego, znaczącego motoru podnoszenia jakości uczelni w wielu krajach. Jak się płaci za naukę to się do niej bardziej przykłada i można też wymagać większej jakości od prowadzących zajęcia.

      Usuń
  5. Rankingi mierza wylacznie poziom atrakcyjnosci danego kraju dla studentow zagranicznych. Atrakcyjne sa kraje wysokorozwiniete, gdyz mozna sie tam czegos dowiedziec o calosci ich systemu gospodarczego. Polska, Rumunia, Bulgaria, Wegry itp. na dzien dzisiejszy atrakcyjne nie sa, bo sa to kraje wtorne. Koncepcje spoleczne i rozwiazania technologiczne sa po prostu importowane z zewnatrz, wiec czego naprawde ciekawego mozna dowiedziec w tych krajach? To nie ma znaczenia, czy male uczelnie sie polacza i nie ma znaczenia czy p. Basie, co denerwuje p. Zmihorskiego zwolni sie z pracy. Jestesmy malo atrakcyjni gospopodarczo i to jest czynnik decydujacy, zeby nas omijac. A p. Zmihorski niech lepiej doprowadezi do konca sprawe Puszczy (czyli niech sie zaangazuje aby byl to park narodowy). Bo tym kiedys mozemy przyciagnac cudzoziemcow, oni tam na Zachodzie wycieli juz sobie prawie wszystko co zielone. Tez nie sa tacy idealni. Tylko trzeba poszukac swojej szansy, a nie kopac sie koniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uzupelnienie. Ostatnie zdanie mialoby byc : Tylko trzeba poszukac swojej szansy, a nie kopac sie z koniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdzislaw M. Szulc30 maja 2018 14:11

    Niekonczaca sie parada "niewygodnych faktow": w przedziale rankongowym 1-250 pond polowe stanowia uniwersytety anglosaskie,a w 1-szej 100 stanowia ona prawie... 75%.Zaden polski uniwersytet nie nalezy do LERU,bo nie jest uniwersytetem badawczym, a funkcjonowanie systemu/szkol wyzszych/ w Polsce opiera sie WYLACZNIE o rozwiazania formalne, a nie fundamentalne (= przyjete i stosowane w praktyce standardy/etyka pracy-integralnosc akademicka i naukowa)!? Tego sie nie chce widziec ,wprowadzic do systemu i konsekwentnie stosowac! W takim ujeciu, pozoranci, miernoty, oszusci(+autorzy recenzji grzecznosciowych) , klamcy i zlodzieje moga beskarnie brylowac w pierwszej linii srodowska, do czasu, az organy scigania panstwa lub "wredne" media/"ulica" ich nie namierza /zdemaskuja. Srodowisko tego ..wciaz nie widzi/toleruje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że we współczesnej Polsce na kilkaset uczelni wyższych, nie ma ani jednego uniwersytetu badawczego. Ponoć w drugiej połowie 2019 r. przy pomocy ekspertów zagranicznych takowe uniwersytety zostaną wyłonione, ale na czas określony, bo nie wiadomo, czy podołają wyznaczonej misji.

      Usuń
  8. Wiecie, kiedy słucha się, przykładowo, prelekcji profesora (??!!) Guza, to zastanawiam się, czy nie powinniśmy się cieszyć, że w ogóle jakikolwiek ranking naszą naukę zauważa:
    http://www.facebook.com/oko.press/videos/2065477183713821/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku należy się cieszyć i podziwiać jak polska nauka "wstaje z kolan". Na zasadzie odwrotnej inżynierii powinny powstać odwrotne rankingi nauki i uniwersytetów. Nie sugerując się pomysłami "zgniłego Zachodu", "cywilizacji śmierci" i osobników wywodzących się od małp, w rankingu takim zwycięża KUL, zaciekle konkurując z Towarzystwem Płaskiej Ziemi. Natomiast zasługi dla nauki powinny byś liczone poprzez podzielenie tytułu profesora przez liczbę cytowań. W ten sposób nauka polska będzie obfitowała w geniuszy o wskaźniku genialności "nieskończoność", czym na łopatki położymy konkurencję i wreszcie polska nauka odzyska należne jej miejsce w galaktyce. A jeśli ktoś by śmiał kontestować nasz punkt widzenia, to takiego gościa w dyby.

      Usuń