poniedziałek, 5 czerwca 2017

Mieczysław O. et al., czyli o kadrach


Nie chciałbym tutaj jakoś szczególnie rozwijać sekcji kryminalistycznej E&E ale nie sposób nie odnotować tego co się wyrabia. Otóż postawiono kilka dni temu poważne zarzuty dyrektorowi IMGW:

co staje się powoli tradycją, bo o podobnych sprawach było wcześniej głośno:

(nawiasem mówiąc, mamy tu dylemat Tarskiego: gdy portal "twojapogoda", korzystający z danych IMGW, informuje że dyrektora IMGW zatrzymano za oszustwa, to portal kłamie, czy mówi prawdę?)

A bardziej poważnie; przyjrzyjmy się charakterowi jednego z zarzutów:

"Dyrektor miał ponadto fikcyjne zatrudnić w IMGW kilka osób na etatach, chociaż w rzeczywistości nie świadczyły pracy"

Takie zatrudnienie jest możliwe, bo ludzie nie są rozliczani z efektów pracy, tylko z przestrzegania regulaminu. Poza tym, pensja dyrektora nie jest uzależniona od efektywności pracy całego instytutu - przecież w swojej prywatnej firmie nie zatrudniłby kogoś na takich zasadach, bo to by przede wszystkim jego (dyrektora) uderzało po kieszeni. Zobaczcie jak ogromny teren ma IMGW - to są tysiące metrów kwadratowych w części miasta, gdzie metr kosztuje kilka tysięcy złotych, a malutkie mieszkanie kilkaset tysięcy. Sama portiernia przy bramie jest wielkości małej willi, a budynek główny mógłby lekko pomieścić kilka moich szwedzkich Departament of Ecology. I co ci ludzie tam produkują? Poza gromadzeniem danych ze stacji pomiarowych, co przy dzisiejszej cyfryzacji można byłoby zmieścić w tej właśnie portierni, nie przychodzi mi nic do głowy. Byłem tam kilka razy - śmierdzi PRLem, że aż trudno oddychać, masz wrażenie, że zza rogu zaraz wyjdzie Gomułka, jeśli nie Bierut!

Szersza perspektywa - powiedzmy sobie jasno: w Polsce powstał system mafijny okupujący różne instytucje i jednostki naukowe, w którym przestępcy lub zwykli durnie (albo osobniki łączące obie te cechy) mają prawie zupełnie niekontrolowaną władzę i dysponują całkiem sporym majątkiem państwowym, na szkodę tych instytucji, nauki i społeczeństwa jako ogółu (proponuję przetestować łatwość uzyskania danych pogodowych na cele naukowe = pisma, prośby, czekanie...). Każdy kolejny dyrektor, tego i innych instytutów, będzie poddawany silnej pokusie korupcyjnej, bo może niemal wszystko i podlega tylko ogólnej kontroli. I takich instytucji są dziesiątki, mają swoje bazy terenowe, stacje pomiarowe, filie w różnych miastach, dyrektorów, sekretariaty, samochody, itp. Myśląc o tej sprawie dochodzę do wniosku, że większość tych instytutów należy jak najszybciej zamknąć, a całe towarzystwo rozpędzić. Tu nigdy nie będzie żadnej poprawy - wiara, że coś się zmieni jest skrajną naiwnością. 

I jeszcze szerzej - ta afera jest dowodem, że w Polsce prawdopodobnie wcale nie brakuje pieniędzy na naukę, i w żadnym wypadku nie należy zwiększać na nią nakładów, dopóki nie zlikwidujemy takich właśnie czarnych dziur. 

Michał Żmihorski

28 komentarzy:

  1. Michał,
    Pamiętaj tylko, że IMiGW nie podlega pod Ministerstwo Nauki, tylko pod Ministerstwo Środowiska. Więc chyba nie do końca wiązałbym ich z nauką, a pewnie i obca jest im wszelaka ocena, parametryzacja itd..
    T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, racja - to instytut badawczy. One podlegają pod różne ministerstwa, np. rolnictwa, środowiska itp. Ale ocenie naukowej podgalają - są w końcu instytutem badawczym i chwalą się że prowadzą badania naukowe i zatrudniają naukowców (IMGW ma akurat kategorię B):
      http://www.nauka.gov.pl/g2/oryginal/2013_09/485ab765cf1189945f7b95572d728cb0.pdf

      Te instytuty zgarniają całkiem sporą kasę z tych ministerstw w postaci tzw. programów wieloletnich, m.in. na prowadzenie badań i opracowywanie wdrożeń. Taki jeden program, trwający 5 lat, może mieć wartość np. 30 mln PLN.

      Usuń
  2. Panie Michale,

    Patologie w środowisku akademickim były i będą.Śmiem twierdzić, iż w dobie polskiej demokracji parlamentarnej i kapitalizmu ich ilość wzrasta i wzrastać będzie, gdyż w tym systemie społeczno - polityczno - ekonomicznym liczą się tylko pieniądze.Nie ma też kraju na świecie, gdzie tychże patologii, skandali by nie było.Brakuje także jakiejkolwiek recepty na wszelkie patologie w środowisku akademickim.Może trzeba byłoby zacząć od wychowania w rodzinie, szkole, środowisku zawodowym?

    Maciej Łada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, ale wydaje mi się, że jednak nie jesteśmy zupełnie bezradni w walce z takimi patologiami. Przede wszystkim, warto przemyśleć opcję likwidacji tego typu jednostek, z których znaczna część środków wycieka nielegalnie. Po prostu lepiej żeby taki instytut nie istniał w ogóle, niż żeby funkcjonował na zasadach jak powyżej.

      Usuń
    2. Patologie są i będą, co nie oznacza, że należy je tolerować. Kradzieże, oszustwa, morderstwa, włamania itd. też są i będą, ale rzecz w tym, aby je ograniczać.

      Usuń
    3. Panie Tomaszu,

      Zgadzam się z Pana wypowiedzią.Tylko jak mamy ograniczyć skalę tych patologii? Pewne rozwiązania organizacyjno - prawne zaproponował Pan prof. Zdzisław Marian Szulc z USA.Poniżej podał stosowne informacje.

      Maciej Łada

      Usuń
    4. Mi chodziło o to, że w pewnych instytucjach nie damy rady ich ograniczyć. Jak fabryka produkuje stalowe pręty, to komisja może przyjechać i sprawdzić: "no, towarzyszu dyrektorze, ile prętów żeście wyprodukowali?" To są jakieś konkrety, a tutaj? Co oni robią? Być może moja opinia jest niesłuszna, ale mam wrażenie, że te działania wypisane na stronie są tak mętne i niejasne, że tu zawsze będzie dochodziło do nieprawidłowości, bo dyrektor może powiedzieć, że właśnie dokonuje obserwacji meteorologicznych na plaży jakiegoś egzotycznego kraju i potrzebuje drogiego sprzętu fotograficznego, żeby te obserwacje dokumentować... Równie dobrze osobny instytut z kilkunastomilionowym budżetem i hektarem ziemi w centrum miasta możemy zrobić z każdej technicznej działalności albo jakiejkolwiek innej - łatwo mogę sobie wyobrazić na przykład instytut grzybiarstwa i gospodarowania runem leśnym (przecież to poważna sprawa, ile zatruć co roku!) z jakimś starym grzybem na stanowisku dyrektora...

      Usuń
    5. Rozwiązania prawne to jedno, a praktyka to drugie. Wydaje mi się, że jest zbyt słaby nacisk opinii publicznej na polityków, aby zrobić porządek w aparacie państwowym. Za to gdyby zlikwidować jakieś gniazdo patologii (nie mam na myśli żadnej konkretnej instytucji) zaraz podniosłyby się wrzaski i protesty. Nawet jeśli ktoś z osób decyzyjnych dostrzega marnotrawienie publicznych pieniędzy to zwykle woli dla świętego spokoju zostawiać sprawy po staremu. Poza tym pod instytucje publiczne często podpięci są działacze partyjni i ich rodziny, co nie ułatwia radykalnych rozwiązań. http://wyborcza.pl/1,155287,18140687,W_Elewarze_dobrze_jest__NIK_chce_likwidacji__prezes.html

      Usuń
  3. Mnie sie wydaje, ze mamy tutaj troche filozoficzny problem: jak pogodzic zasade uczciwosci (propagowana przez szkole, Kosciol itd.) z regula "pierwszy milion trzeba ukrasc". Wg mnie tych rzeczy pogodzic sie jednak nie da. Normalne, rozwiniete panstwa funkcjonuja w oparciu o zasade uczciwosci. Jednak okresy przejsciowe, nawet w takich panstwach, maja charakter irracjonalny i wowczas regula "pierwszych milionow" ma sie dobrze. Po bankructwie komunizmu u nas nastapil taki okres. No, ale zamiast trawac 10 lat, rozciagnal sie ten okres na prawie juz 30 lat. Oczywiscie trzeba przywrocic normalnosc. Ale szukanie sprawiedliwych w sytuacji, gdy bylo przyzwolenie z gory na mega-przekrety moze byc trudne. W uproszczeniu mozna powiedziec, ze w zasadzie to nie kradli tylko ci co nie mieli dostepu do publicznej kasy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdzislaw M. Szulc6 czerwca 2017 19:07

    Przypadki odosobnione, czy tez wrecz niska wykrywalnosc/sprawnosc organow scigania panstwa w powiazaniu z przyzwoleniem na zlo/jego banalizacja przy braku jakichkolwiek srodkow zabezpieczajacych interes obywateli/panstwa/plus demoralizujacy i wszechobecny brak odpowiedzialnosc, w tym srodowisku/instytucjach,np. https://dorzeczy.pl/kraj/31366/ABW-w-krakowskiej-AGH-Pracownicy-uczelni-podejrzewani-o-korupcje.html ..?

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę pojawił sie wątek kryminalny, to Panowie was przebiję. Wasze przykłady, to zaledwie "drobne cwaniaczki" (jakies nudne korupcje i machloje na delegacjach) przy wyczynie olsztyńskim https://ro.com.pl/ruszyl-proces-glownego-oskarzonego-w-aferze-wegorzowej-profesor-uwm-mial-narazic-uczelnie-na-duze-straty-finansowe/01336933. Ile tu smaczków dotyczacych rzetelności badań, recenzowania i finansowania projektów, wykorzystania funduszy UE, mentalności profesorskiej itd, itp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdzislaw M. Szulc6 czerwca 2017 20:10

      Jak widac, ciagle "nauka" opiera sie tu na..roznych...bledach/zaniechaniach..(http://olsztyn.wyborcza.pl/olsztyn/1,48726,15581247,Mial_byc_wegorz_z_probowki__jest_afera_na_uniwersytecie.html )..?!"Za Wielka Woda" od lat funkcjonuje,co najmniej, podwojny system kontroli przyznawanych/uzytych w grantach srodkow na badania: u dystrybutora oraz u odbiorcy(w roznym zakresie, odnosnie ich rozliczenia plus okresowe raporty/ocena wnikow/rezultatow)

      Usuń
  6. Panie Zdzisławie,

    Po uzyskaniu stopnia naukowego doktora na Politechnice Wrocławskiej w 1979 r. wyjechał Pan realizować karierę zawodową do USA, a gdzie pracuje Pan do dziś będąc zatrudnionym na stanowisku służbowym profesora.Podejrzewam, iż znajduje się Pan w orbicie wieku emerytalnego lub niebawem przejdzie Pan na zasłużoną emeryturę.Proszę mi powiedzieć, czy w USA nie brakuje różnej kategorii patologii, nadużyć, cwaniactwa i zła w tamtejszym środowisku akademickim? Zapewne inaczej konstruowany jest tam system prawny i ewentualne narzędzia ochrony, kontroli, ale według mnie patologie mają wymiar globalny, jak nowotwory.Moim marzeniem jest aby już do szkół podstawowych w Polsce wprowadzono obowiązkowo lekcje etyki.

    Maciej Łada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdzislaw M. Szulc6 czerwca 2017 20:57

      ..(.) Nie da sie tego wszyskiego..ukryc!? Naduzycia/patologie wystepuja wszedzie,w tym w USA. Niemniej, ich skala/zakres/szkodliwosc moze byc/jest limitowana przez praktyczne zastosowanie roznego typu rozwiazan fundamentalnych ( standardy postepowania/etyka pracy, tu- integralnosc akademicka i naukowa) i prawne plus wielopoziomowy sprawny system kontroli (przeplywu/zuzycia srodkow finansowych na badania/ksztalcenie i zwiazana z tym dzialalnoscia osobowa)oraz egzekwowania odpowiedzianosci na wielu pozimach (patrz np. dzialnosc rola takich organizacji jak ORI, UKRIO oraz tutaj:https://grants.nih.gov/policy/research_integrity/index.htm )! Niestety, czegos takiego/takich rozwiazan/zabezpieczen w obie strony/ jeszcze w Polsce nie ma!? Oczywiscie,sa powolane tu i tam przerozne fasadowe strazackie Komisje ds Etyki, lecz przyjete zasady/standardy sa tylko do "pokazania na scianie" i ida...do szuflady! W rezultacie, niektore granty w Polsce sa nadal w pelni "rozliczane" tylko...przez organy scigania panstwa! " Na zakończenie moja konkretna propozycja reform w tym temacie. Przygotowana została ona na zaplanowaną na jutro debatę w Sejmie RP która poswięcona będzie sprawie nowelizacji Ustawy o szkolnictwie wyzszym (przesłuchanie #3391; zgloszenie #1396). Z tym, co zaproponowałem, można sie zapoznać tutaj...< http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/zgloszms?OpenAgent&6 > "(.)...Jest to czesc tekstu opublikowanego w 2010roku tutaj: http://percipipolonia.blogspot.com/2010/11/poziom-integralnosci-akademickiej-i.html . Jak mozna zauwazyc,podobnych petycji, zgloszonych przez Obywateli RP do Sejmu, jest... mnostwo!? Nie wiem czy jakakolwiek z nich zostala , nawet po czesci, wprowadzona do nowych rozwiazan formalnych/ustaw..?

      Usuń
  7. Panie Zdzisławie,

    Dziękuję Panu za odpowiedź i podane informacje, a także za inicjatywy, które podejmuje Pan na rzecz polskiego środowiska akademickiego.Ma Pan wieloletnie doświadczenie zawodowe i wiedzę na temat organizacji sektora wiedzy na Zachodzie stąd warto proponować, podsyłać różne rozwiązania organizacyjno - prawne tu w Polsce.Tym bardziej, iż niebawem powstanie nowa ustawa o szkolnictwie wyższym, Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej, czy o Uniwersytecie Polskiej Akademii Nauk.Niech Pan wspiera owe inicjatywy wiedzą, doświadczeniem, które Pan zdobył w USA.

    Maciej Łada

    OdpowiedzUsuń
  8. Srodowisko akademickie w PL funkcjonuje w sposob patologiczny. Ale zadne szkolenia z etyki tego nie zmienia. Potrzebne sa dobre zwyczaje. Z tym jest trudno. Jesli jeszcze calkiem niedawno ludzie w PL dorabiali sie setek milionow nowych zlotych na tanim kupnie akcji polskich firm i odsprzedazy tych akcji firmom spoza Polski, to takie sytuacje dzialaly innym na wybraznie bardziej, niz wczesniejsze wychowanie w szkole. Duzy skok na kase to bylo to o czym marzyli prawdziwi faceci, a nie jakies tam bieganie z teczka do pracy. Ostatnio jest juz jakby troche lepiej, ale srodowisko akademickie ciagle nie potrafi sie odnalezc. Byla taka sytuacja, z obrona doktoratu Goliszewskiego na UW. Praca doktorska byla nieco dziwna i zrobil sie szum medialny (GW nie przepada za Goliszewskim). Wiec doktoratu ostatecznie nie przyznano. I co dalej? Ano nic. Wina Goliszewskiego byla tak powiedzmy na 1/3, drugie 1/3 to wina recenzentow, a trzecie 1/3 to wina wydzialu UW, na ktorm rzecz miala miejsce. Ale "ukarano" tylko doktoranta. Recenzentem byl mi.n. Woznicki, przewodniczacy Rady Glownej Nauki i Szkolnictwz Wyzszego. Co ciekawe, mamy obecnie dwie wazne grupy opiniotworcze: Obywateli Nauki i Komitetet Kryzysowe Humanistyki Polskiej. Obie te grupy podkulily ogony, czyli udaly, ze ostatecznie wszystko zalatwiono OK. Czyli: nowe czasy, nowe wielkie ambicje, a zwyczaje dalej te same. Ot, sila przyzwyczajenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do anonimowego z g. 00:12.,

      A jaka grupa zawodowa, warstwa społeczna, czy dziedzina życia w Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej funkcjonuje prawidłowo? Niech anonim nie rozciąga przymiotnika patologiczny na całe polskie środowisko akademickie, bo jest to nieporozumienie.Ponadto lekcje etyki już w szkołach podstawowych to inwestycja w przyszłe wychowanie młodzieży, a dobrych manier można nauczyć się samodzielnie.Także przede wszystkim etyka.

      Maciej Łada

      Usuń
    2. Moim zdaniem zadna grupa w RP nie funkcjonuje obecnie prawidlowo. Z tym, ze to mozna stopniowo zmienic wprowadzaniem dobrych praktyk (moga byc tez w ramach tych zmian dodatkowe lekcje etyki, ale musza byc tez odpowiednie zachowania na "gorze"). Oczywiscie rola srodowiska akademickiego jest ogromna, gdyz jest to jednak najbardziej swiatla czesc spoleczenstwa. I bede sie upieral, ze obecnie to srodowisko jako calosc jest patologiczne. Po zlej erze lesnych dziadkow, nastala jeszcze gorsza era mlodych wilczkow (a wlasciwie to takich obrzydliwych, mlodych wilkolakow).

      Usuń
    3. Nie jest tak źle. Zawsze i w każdej grupie zachowania nieetyczne po prostu się opłacają tak długo, jak ktoś nie zostanie na nich przyłapany. Nie ma się więc co dziwić, że i u nas tak się zdarza. Znam ludzi, którzy (w bardzo różnych kwestiach) zachowują się patologicznie, oraz takich, którzy zachowują się przyzwoicie. Tych drugich jest więcej, ale przecież nikt w gazecie nie napisze "Dr Jan Kowalski nic nie ukradł przez całą swoją karierę".

      Usuń
    4. Sposob funkcjonowania srodowiska akademickiego nalezy rozpatrywac w oparciu o konkretne przyklady. Podalem przyklad glosnej sprawy na UW. I teraz moje dwa pytania do innych forumowiczow.
      (1) Czy sposob zalatwienia tej sprawy polegajacy na ukaraniu tylko doktoranta byl wlasciwy?
      (2) Czy wlasciwa byla postawa KKHP i Obywateli Nauki, ktorzy sprawe sledzili, ale nie zajeli jakiegokolwiek stanowiska?
      Mam takie wrazenie, ze srodowisko akademickie stracilo zdolnosc dokonywania jakichkolowiek osadow spraw wokol nas. I dla mnie to jest przyjecie patologicznej formy funkcjonowania. I tyle.

      Usuń
    5. Po pierwsze, nawet ta głośna sprawa na UW nie jest problemem całego środowiska, tylko części środowiska warszawskiego oraz CK. Sposób rozwiązania nie był właściwy, pretensje kierujmy do tych dwóch grup ludzi. KKHP i ON to nie jest emanacja środowiska, raczej samozwańczy reprezentanci. Nie czuję żadnego związku z tymi grupami. Pewnie dlatego, że jestem "ścisłowcem". My żyjemy w trochę innym świecie, niż oni. Inne problemy, odmienna perspektywa.

      Usuń
    6. Zaraz zaraz, sprawa dotyczyla jednej z dwoch najlepszych uczelni w Polsce oraz przewodniczacego Rady Glownej Nauki i Szkolnictwa Wyzszego. Sama gora, wyzej sie nie da. Wiec jak to nie jest problem calego srodowiska? No chyba, ze przyjmiemy, ze najwazniejsze jest, aby pan hydraulik i pan elektryk na uczelni w Poznaniu byli uczciwi i rzetelnie wykonywali swoja prace. Przy takim zalozeniu, zgoda, sprawa dotyczyla tylko "warszawki".

      Usuń
  9. Zdzislaw M. Szulc8 czerwca 2017 23:18

    Skala,zasieg oraz znaczenie i konsekwencje odstepstw od zasad integralnosci akademickiej i naukowej sa ujete w tej specyficznej ankiecie : < http://147.52.72.177/limesurvey/index.php/331862/lang/en/newtest/Y > Kto chce, moze tam zaprezentowac swoja opinie nt "kondycji moralnej" otaczajacego go srodowiska....

    OdpowiedzUsuń
  10. I dalej w dół:
    http://tvn24bis.pl/ze-swiata,75/qs-world-university-ranking-najlepsze-uczelnie-na-swiecie,747346.html
    Może mi ktoś wytłumaczyć z czego wynika sukces UW czy UJ w skali polskiej? Jak patrzę na dorobek ludzi zajmujących się podobnymi zagadnieniami, ten dorobek jest mizerny, publikacje w czasopismach płatnych, z IF<2, itd.
    Możliwe że sukces UW/UJ wynika z tego, że jest tam kilka silnych grup na każdym wydziale, ponadto mają wielu pracowników, z których większość nie jest produktywna. Tak więc ilościowo wychodzą całkiem nieźle natomiast w rankingach światowych spadają, bo na innych uczelniach następuje rozwój dobrych grup badawczych podczas gdy na UW/UJ jest zastój. Nie należy jednak liczyć na zmiany i polepszenie w rankingach, ze względu na fakt, że na tych dwóch uczelniach zapatrzonych na siebie nic się nie zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może sukces UJ/UW w skali polskiej wynika po prostu ze słabości innych jednostek w polsce??

      Usuń
  11. Do anonimowego z g. 01:01.,

    Polskie uczelnie wyższe faktycznie kiepsko wypadają w międzynarodowych rankingach np. ARWU czy SIR.Generalnie najlepsze, jak UJ lub UW znajdują się dopiero w piątej setce np. UJ - 456 miejsce według SIR, czy UW - 503 miejsce według SIR, ale podobne lokaty owe uczelnie zajmują w rankingu ARWU.Z każdym rokiem ich pozycja obsuwa się o kilkadziesiąt miejsc w dół, choć obydwie uczelnie są prymusami w zdobywaniu grantów krajowych z badań podstawowych.Oczywiście UJ i UW posiadają potencjał badawczy, a który jest dobry na Europę Środkowo - Wschodnią, ale za mały jest na świat.UJ i UW to są uczelnie dydaktyczno - badawcze, a nie badawcze w swej istocie, co też czyni pewną różnicę w wyścigu globalnym.Generalnie daleko nam do czołówki świata.Niestety.

    Maciej Łada

    OdpowiedzUsuń
  12. Takie fikcyjne "zatrudnianie" pracowników nie jest niczym zaskakującym w jednostkach o dużej autonomii. Bardzo fajnie wygląda ono zwłaszcza w przypadku emerytów (kawałek etatu). Ostatecznie ci wirtualni pracownicy nie mają istotnego wpływu na ocenę danej jednostki naukowej, więc system jakby do tego zachęcał.

    Mnie bardziej zastanawia problem powszechności zatrudnienia naukowo-dydaktycznego. Często taki "naukowiec" bierze pół pensji, za które "w rzeczywistości nie świadczy pracy" i z tym wirtualnym zatrudnieniem też system nigdy przesadnie nie walczył. Tymczasem skala tego zjawiska jest gigantyczna i trudno sobie wyobrazić, jakie pieniądze są przejadane przez armię takich naukowo-dydaktycznych.

    Jednostkowe zatrzymania i afery robi się pod publiczkę w przypadku naprawdę zuchwałych przewinień, ale prawdziwa patologia ukrywa się u podstaw naszego systemu. Mam wrażenie, że zmiana pokoleniowa niewiele tutaj pomaga, bo młodzi pracownicy nie mają możliwości stanowienia czegokolwiek. Mogą jedynie adaptować się do zastanych warunków, które ustalają szanowne rady naukowe, komisje, ministerstwa itp. itd. Głową muru się nie przebije, a chce się jeszcze utrzymać pracę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patologia jest nie to, ze takie rzeczy maja miejsce, tylko to, ze sa one powszechnie akceptowane w srodowisku akademickim (nalezy czytac: nie przeszkadzaja zadnym instytucjom typu CK, RGNiSW, zwiazkom zawodowym, czy grupom opioniotworczym typu ON i KKHP). Natomiast wszyscy mowia zgodnie: no k..., nalezy nam sie wiecej kasy. Czyli patologia polega na zupelnym braku odpowiedzialnosci polaczonym z postawa roszczeniowa. A wieloetatowosc, wielograntowosc itp. to tylko pochodne takiego infantylnego podejscia do zycia.

      Usuń