piątek, 22 stycznia 2016

Zmiany w NCN - ograniczenie możliwości składania odwołań

Dość kontrowersyjna decyzja rady NCN, opublikowana wczoraj:
"Począwszy od konkursów [...] ogłoszonych 15 czerwca 2015 r., odwołanie przysługuje wnioskodawcy wyłącznie w przypadku naruszenia procedury konkursowej lub innych naruszeń formalnych. [...] Złożenie odwołania z innej przyczyny będzie skutkowało wydaniem postanowienia stwierdzającego niedopuszczalność wniesienia odwołania"

Tutaj cały komunikat: 

W skrócie: nie przyjmujemy odwołań merytorycznych. Z jednej strony rozumiem tę decyzję, bo odwoływać można się praktycznie od każdego zdania w recenzji, dyskutować nad każdym argumentem panelu i przytaczać niezliczone dowody na słuszność swoich racji. To może się ciągnąć w nieskończoność, szczególnie jeśli trafi się niezadowolony osobnik z dużą fantazją i mnóstwem czasu, więc być może jest to decyzja rozsądna, odciążająca NCN. Przypomnę, że płacimy wszyscy za pracę osób rozpatrujących te odwołania, zamiast finansować nimi projekty (ale patrz niżej!). Z drugiej strony, panel, eksperci i recenzenci będą mogli napisać praktycznie wszystko, na przykład że trzmiel jest gryzoniem, więc odrzucają wniosek z uwagi na brak stosownego pozwolenia na odłowy drobnych ssaków, a aplikujący muszą to przełknąć bez mrugnięcia okiem. Nie wiem czy ta zmiana pozostanie bez wpływu (ujemnego) na jakość recenzji i pracy NCNu jako całości; mam co do tego wątpliwości. 

Zastanawiają mnie też konsekwencje tej zmiany dla samego NCNu - rozumiem, że taka decyzja jest podyktowana chęcią oszczędzenia czasu pracownikom NCN na niekończące się batalie z niezadowolonymi aplikującymi. Dobrze, przyjmuję ten argument. Pytam więc: ile etatów zaoszczędzi NCN tą decyzją? Założę się, że ani jednego. To pytanie uważam za istotne - uczmy się obywatelskiej kontroli nad środkami wypływającymi z budżetu. Po drugie, czy zmienianie wstecznie zasad oceny konkursów, które zostały zamknięte kilka miesięcy temu, jest realizowane w ramach hasła "#dobrazmiana"?

Michał Żmihorski

19 komentarzy:

  1. Problem odwolan od decyzji to jest problem zastepczy, wcale nie najwazniejszy. Problem glowny to taki: jaka powinna byc misja NCN, czyli jaki powinien byc rozklad grantow (w ujeciu kwotowych i liczbowym) w stosunku do instytucji akademickich w kraju. I paradoksalnie ten problem glowny nigdy nie byl na powaznie analizowany. NCN zaczelo dzialania nie od ustalenia misji (czyli wszechstronnego odpowiedzenia na pytanie, czego po tej instytucji oczekujemy), tylko od ustalenia zasad szczegolowych, ktore mniej lub bardziej sprowadzaly sie do tego, ze pieniadze beda glownie dla ludzi z Warszawy, dla "zaprzyjaznionych osob z Krakowa", no i jeszcze dla paru, ale juz doslowanie paru, wybranych osob. Czy to sie teraz zmieni? Trudno odpowiedziec. Jest nowy Minister, byc moze bedzie oczekiwal bardziej elestycznego podejscia do wydawania pieniedzy podatnikow pochodzacych, jak by nie patrzec, z calej Polski. Ale z drugiej strony w kazdym ukladzie ciezko mu bedzie walczyc z tradycja. Ja pamietam jak dawno dawno temu ostrzegano mnie, aby uwazac na Dworcu Centralnym w Warszawie, bo mozna tam latwo stracic portfel. Czasy sie zmieniaja, ale ta przestroga w zasadzie ciagle obowiazuje. Po prostu, taka jest sila tradycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. > pieniadze beda glownie dla ludzi z Warszawy, dla "zaprzyjaznionych osob z Krakowa", no i jeszcze dla paru, ale juz doslowanie paru, wybranych

      Wydaje się, że niektórzy jednak kompletnie nie rozumieją, nawet przez mgłę, statystyki. W Warszawie i Krakowie jest zlokalizowane łącznie chyba 17 uczelni publicznych. W Polsce uczelni publicznych jest prawie 60 (o ile dobrze pamiętam). Zakładając, że przyznawanie grantów jest losowe, to już otrzymujemy prawie 30% sukcesu. Teraz dodaj sobie do tego, że w Warszawie i Krakowie uczelnie są największe i najlepsze (w Polsce), to już, przy kompletnej losowości przyznawania grantów, wygeneruje duży sukces. Zarzucanie teorii spiskowych w przypadku NCN jest mało sensowne. Lepiej zwrócić uwagę na komisje w MNiSW, bo tam panuje prawdziwy bu.del.

      Wracając do głównego tematu. Uważam, że to bardzo zła decyzja NCN. Pomijając praktyczne aspekty takiego rozwiązania, to jednak decyzje o przyznaniu, bądź nie przyznaniu środków, są decyzjami administracyjnymi. Od takich przysługuje, według polskiego prawa, odwołanie. Rozumiem, że Rada NCN nie jest najwyższą instancją, więc nie rozumiem dlaczego strzela sobie w stopę, takimi rozwiązaniami.
      Ponadto, według polskiego prawa, nawet jeśli nie przysługuje nam prawo odwołania od decyzji, to zawsze zostaje prawo do złożenia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy (grantu).

      Przyznam, że jestem rozczarowany taką decyzją Rady.

      Były panelista

      Usuń
    2. a czy jako panelista spotkał się Pan może z rozpatrywaniem odwołania? Jak Pan myśli, z czego wynika ta decyzja - prawidłowo wskazałem motywacje NCN?

      Usuń
    3. NCN powinno przede wszystkim rozwijać kulturę grantową, tj. np. podejmować działania w wyniku, których naukowcy polscy zatrudnieni w różnych ośrodkach krajowych będą mieć podobne szanse na sukces otrzymania grantu. Taka jest rola instytucji mających w nazwie słowa "narodowa, narodowy, narodowe". Sprowadzanie roli NCN do opiniowania wnisków i przyznawania pieniędzy, to jakieś zupełne nieporozumienie (a tak było i jest).

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    5. sorry, ale to nie miejsce na takie teksty - komentuj proszę bez obrażania kogokolwiek.
      Co do Anonimowego z 24 stycznia 2016 14:44 - nie zgadzam się z Twoją wizją NCN. Dla mnie optymalny NCN to komputer przyznający granty tym, którzy mają najlepszy dorobek i napisali najlepszy grant. Odejdźmy w reszcie od idei centralnie narzucanej kultury, czy wizji. To my, naukowcy, mamy sami dbać o naszą "kulturę grantową" (cokolwiek by to miało oznaczać) i sami kreować naukę, a nie czekać aż urzędnik nam ją przygotuje do wdrożenia!

      Usuń
  2. > jaka powinna byc misja NCN, czyli jaki powinien byc rozklad grantow (w ujeciu kwotowych i liczbowym) w stosunku do instytucji akademickich w kraju.

    To dopiero byłaby patologia. Grant powinien być przyznawany na podstawie oceny merytorycznej wniosku a nie miejsca zatrudnienia wnioskodawcy.

    > pieniadze beda glownie dla ludzi z Warszawy, dla "zaprzyjaznionych osob z Krakowa"

    Znajomi chemicy z Wrocławia nie mają problemów z grantami. Moja obserwacja jest taka, że z chemii rozsądne wnioski przechodzą zawsze, średnie czasem. Możliwe, że w innych dyscyplinach jest inaczej. Jeśli kilka uczelni zgarnia wiele pieniędzy niekonieczne oznacza to, że jest to spisek. Może po prostu uczelnie te są lepsze.

    Odwołania powinny być jako element oceny recenzentów, aby usuwać niekompetentnych i nierzetelnych. Może warto wprowadzić ocenę recenzji przez wnioskodawców?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już widzę te oceny :-)
      Oceny recenzentów mogłyby podlegać losowo audytowi przez ncn, ale nigdy przez samych wnioskodawców - to byłby dopiero absurd. Dobrze napisany wniosek może zawsze trafić na nierzetelnego recenzenta, ale ile razy z rzędu? Statystycznie taki wniosek dostanie i tak finansowanie częściej niżby to wynikało z % sukcesu w danej dziedzinie. Ja nie spotkałem się, z przypadkiem osoby dobrze publikującej (czyt. potrafiącej napisać i opublikować tekst naukowy) by ta miała problem z otrzymaniem grantu. Ludzie składają czasami 2-3 wiosek, ale to chyba nie jest żadna przesada.

      Usuń
    2. > już widzę te oceny :-) Oceny recenzentów mogłyby podlegać losowo audytowi przez ncn, ale nigdy przez samych wnioskodawców - to byłby dopiero absurd.

      Owszem część będzie głupia (szczególnie wniosków niezakwalifikowanych). Z drugiej strony wnioskodawcy są kompetentni do oceny oceny. Oczywiście oceny wnioskodawców nie mogą być traktowane jak recenzje publikacji, raczej krytyczne opinie wnioskodawców (z konkretnymi zarzutami!) powinny być sygnałem do niezależnej oceny recenzji. Jeśli niezależny audyt potwierdzi zarzuty, recenzenci powinni być usuwani.

      Usuń
  3. Jesli kogos przyjma na uczelnie do pracy naukowo badawczej to jest zazwyczaj czlowiek dosc inteligenty bez wzgledu na to czy pochodzi z Warszawy, Krakowa czy z innej miejscowosci. Moze tak byc, ze zdaniem NCN wnioski z jakis osrodkow sa zle przygotowane. To wowczas obowiazkiem NCN powinno byc zorganizowanie szkolen z pisania wnioskow. Jesli osoby, ktore przeszly szkolenia dalej zle pisza wnioski, to znaczy to tyle ze szkolenia byly po prostu zle zorganizowane. Zadanie NCN powinno polegac na rozwijaniu pewnej kultury grantowej, a nie udowadnianiu, ze ludzie z Warszawy sa inteligetniejszy niz ci z reszty Polski. Ale to sa oczywiscie tylko moje pobozne zyczenia, aby NCN tak dzialal, gdyz w trakcie tych kilku lat NCN zostal juz na dobre uwlaszczony przez kilka intytutow, ktore nie zamierzaja zmieniac swojego podejscia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta dyskusja jest bez sensu. Agencja grantowa ma wybierac najlepsze projekty dobrych wnioskodawcow, czyli rokujace na realizacje wybitnych badan. Jakikolwiek uklon na rzecz slabszych osob/uczelni/regionow/projektow to po bylaby po prostu wielka nieuczciwosc! Nie ma w cywilizowanym swiecie chyba nigdzie mozliwosci odwolan od decycji "peer review"!!!
      Nie jest tez rola agencji grantowej szkolenie kogokolwiek, aby zlozyl lepiej napisany projekt. Jesli Polska, jako panstwo, chce rownowazyc nauke miedzy regionami to nie przez NCN, ale specjalnie dedykowane fundusze centralne, czy tez regionalne. W Warszawie jest pewno 50% potencjalu naukowego Polski (liczac jakosciowo), w Krakowie 20%, potem Poznan, Wroclaw, itd. Zapewne to nie jest zdrowe, ale dawanie grantow w ramach paraolimpiady, na pewno nie jest wlasciwa (a juz na pewno uczciwa) droga postepowania!

      Usuń
    2. Ta dyskusja nie jest po to, aby kogos z dyskutantow do czegos przekonac, gdyz to jest raczej niemozliwe, biorac pod uwage ogolne nastawienie dyskutantow. Ta dyskusja jest po to, aby ludzie z MNiSW przeczytali rozne mozliwe opinie i ewentualnie zdecydowali, czego powinni oczekiwac od NCN i ogolnie jaka strategie rozwoju naukowego Polski mozna/malezy przyjac. A to, ze ludzie z osrodkow warszawskich i "stowarzyszonych" beda "wsciekle" bronic swoich pozycji, to oczywiste. Nikt nie lubi dzielic sie kasa, ktora sobie zorganizowal.

      Usuń
    3. Pomysł by NCN uczył pisać ludzi jest absurdalny. W ogóle rozdmuchiwanie misji NCN uważam za błąd i dość krytycznie patrzę na popularyzację badań przez nich prowadzoną. Nie potrzebujemy żadnej popularyzacji, sami naukowcy jak będą chcieli to się tym zajmą, a NCN powinien tylko rozdzielić środki najlepszym badaczom. Idea pomagania też tym słabszym jest samobójstwem; można ją przyrównać do dawania medali również tym maratończykom, którzy nie dotarli do mety - krzywa inflacji jakości w nauce od razu celuje w kosmos, już pomijając brak środków na takie rozwiązania

      Usuń
    4. Szanowny Panie Michale, jako gospodarz tego bloga powinien Pan byc chyba bardziej stonowany w wypowiedziach. Chociazby z tego powodu, ze "gosciom nie wypada bic gospodarza". A o tym co pownien robic NCN, a czego nie powinien, to jest to sprawa do roztrzygniecia przez podatnikow i ich przedstawicieli, gdyz te pieniadze od nich pochodza. A osoby placace rachunki sa zawsze "troche" wazniejsze niz ci co wykonuja prace uslugowe. Pozdrawiam gospodarza bloga (mimo wszystko).

      Usuń
    5. Próbuję łączyć role gospodarza i komentującego. W tej drugiej jestem najczęściej bezpośredni i niekoniecznie stonowany - krytykuję tylko pomysł, proszę nie czuć się personalnie dotkniętym, szczególnie, że występuje Pan anonimowo. Najlepsze pozdrowienia,

      Usuń
    6. "Jesli kogos przyjma na uczelnie do pracy naukowo badawczej to jest zazwyczaj czlowiek dosc inteligenty bez wzgledu na to czy pochodzi z Warszawy, Krakowa czy z innej miejscowosci."
      To jednak dość optymistyczna opinia biorąc pod uwagę poziom polskich doktoratów czy chociażby ostatnie wypowiedzi władz Politechniki Warszawskiej o braku ludzi do prowadzenia dydaktyki i luce pokoleniowej. Może humanistom trudno w to uwierzyć, ale już jakiś czas temu były kłopoty ze znalezieniem dobrych kandydatów na etaty asystenckie na uczelniach technicznych w małych ośrodkach. Najwyraźniej dotarło to już do Warszawy. Po 1989 roku niewiele było lat gdy praca na uczelni była atrakcyjna dla najlepszych absolwentów - chyba, że jako miejsce płacenia ZUS lub wykorzystania bazy sprzętowej do wykonywania własnych poza uczelnianych zleceń lub zdobywania takowych w aureolii uczelnianych autorytetów...

      Usuń
  4. Mam nadzieje, ze ten komentarz to zart - co MNiSW moze wymoc od NCN? Wicie, rozumicie, ale nalezy sie wiecej grantow do Rzeszowa i Zielonej Gory??? Przeciez to jest jest bardzo proste. Jesli owe osrodki chca wiecej grantow, to niech zaproponuja pensje dobrym badaczom po 50 000/mies, do tego laboratoria, wyposazenie, pieniadze na wspolpracownikow i zaraz okaze sie, ze chetni sie znajda. Co wiecej, wniosa taka kase w kosztach posrednich, ze to sie nawet oplaci! No, problem, w tym, ze trzeba bedzie jakos wytrzymac z tymi wybitnymi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie, szkoda czasu na krytyke powyszego komentarza Anonimowego 18:00 (krytyka moglaby tylko przypadkowo dowartosciowac ten komentarz). Niech ludzie z MNiSW, jesli czytuja tego bloga, sami oceniaja takie wypowiedzi.

      Usuń
  5. No dobra. Przejrzałam tę nowelizację ustawy, na którą powołuje się NCN. Zmiana w tej nowelizacji dotyczy wszystkich konkursów: ministerialnych, NCBiRowskich i NCNowskich (dla każdego w osobnym punkcie będącym nowelizacją osobnej ustawy). NCN po prostu powiesił taką informację na swojej stronie, żeby ludzie od razu wiedzieli w jakim zakresie odwołania będą rozpatrywane, ale fakt jest taki, że to ustawodawca to wprowadził- i że tyczy się to wszystkich konkursów. Swoją drogą, jest to w dość pokrętny sposób spójne logicznie- skoro recenzje habilitacyjne są niezaskarżalne, to czemu recenzje grantowe miałyby być? A tak na poważnie, to zastanawiam się, czy niezaskarżalność opinii eksperckich jest zgodna z konstytucją. Albo równie ciekawe prawnie rozwiązanie stosowane przez Ministerstwo- rozpatrywanie odwołań przez ten sam Zespół, od którego decyzji się odwołuje.

    OdpowiedzUsuń