piątek, 6 grudnia 2013

"Monsanto Targets the Heart of Science"

Wraca temat szczurów, GMO i artykułu, który jakiś czas temu pojawił się na blogu - Przemek Chylarecki zwrócił mi uwagę na ciekawą sytuację z wycofaniem artykułu Seralini et al. 2012. Long term toxicity of a Roundup herbicide and a Roundup-tolerant genetically modified maize. Food and Chemical Toxicology.Cały artykuł, wraz z listą komentarzy w formie Letter to the editor można znaleźć tutaj

Artykuł pokazał, że szczury karmione kukurydzą GMO i poddane bezpośredniemu oddziaływaniu Roundup'u miały wyższą zachorowalność na nowotwory. Ale wiele kwestii na poziomie analizy i interpretacji danych było niejasnych i budziło kontrowersje. Stąd też prawdopodobnie tak ostra krytyka tego artykułu. Cały jego tekst, choć z już częściowo zasłoniętymi figurami, można znaleźć tutaj.

Zastanawiająca jest decyzja i uzasadnienie redaktora naczelnego Food and Chemical Toxicology, warto przytoczyć choć częściowo list wysłany do autora omawianej pracy:

Very shortly after the publication of this article, the journal received Letters to the Editor expressing concerns about the validity of the findings it described [...] Due to the nature of the concerns raised about this paper, the Editor-in-Chief examined all aspects of the peer review process and requested permission from the corresponding author to review the raw data. [...] The corresponding author agreed and supplied all material that was requested by the Editor-in-Chief. The Editor-in-Chief wishes to acknowledge the co-operation of the corresponding author in this matter, and commends him for his commitment to the scientific process. [...] Unequivocally, the Editor-in-Chief found no evidence of fraud or intentional misrepresentation of the data. However, there is legitimate cause for concern regarding both the number of animals in each study group and the particular strain selected. The low number of animals had been identified as a cause for concern during the initial review process, but the peer-review decision ultimately weighed that the work still had merit despite this limitation. A more in-depth look at the raw data revealed that no definitive conclusions can be reached with this small sample size regarding the role of either NK603 or glyphosate in regards to overall mortality or tumor incidence. [...] Ultimately, the results presented (while not incorrect) are inconclusive, and therefore do not reach the threshold of publication for Food and Chemical Toxicology
 
Cały list tutaj, a relacja z całej akcji na blogu Retraction Watch:

W sieci pojawiło się wiele komentarzy wiążących wycofanie (mimo braku ewidentnych błędów lub przekłamań) artykuły z powodu "inconclusive results" z pojawieniem się w redakcji czasopisma człowieka o nazwisku Richard Goodman (link do redakcji), który do niedawna pracował w Monsanto... Kilka linków:

Mój komentarz (w zasadzie trzy):
1. Zgadzam się z Przemkiem, że uzasadnienie wycofania jest cienkie i zarzut "inconclusive" dwa lata po publikacji mocno pachnie jakimś przekrętem...
2. Nie rozumiem, dlaczego autorzy podłożyli się z analizą tego materiału w tak oczywisty sposób - ten cały eksperyment można w łatwy, intuicyjny sposób mocno podrasować, by wyniki były nie do ruszenia.
3. Generalnie bardzo niewiele jest (według mojej skromnej wiedzy) badań pokazujących jak np. Roundup wpływa na bioróżnorodność (w stanie dzikim) - to jest wyjątkowo ciekawy temat, będący na topie z różnych względów i bardzo dziwi mnie, że nie cieszy się on popularnością wśród biologów środowiskowych. Chętnie bym zobaczył choćby proste badania z Polski o chrząszczach, pszczołach, nornikach, ptakach z pól GMO vs control... Czy boimy się Monsanto?? ;-)

michał żmihorski

11 komentarzy:

  1. Nie wiem, czy się boimy, może po prostu nie za bardzo jest o czym pisać? Co do samego tekstu - krótko po opublikowaniu przeczytałem, mam wrażenie, że autorzy robili wszystko, żeby wyszły takie właśnie wyniki. Gdyby zaplanowali ten eksperyment poprawnie (odpowiednio liczna grupa zwierząt; inna linia szczurów; dokładny opis sytuacji, w których zwierzęta usypiano; zastosowanie właściwych wytycznych - do testu chronicznego, nie sub-chronicznego), mogłoby się okazać, że nic ciekawego nie widać. Niestety, to nie pierwsza wpadka Seraliniego, każdy kolejny jego tekst wszyscy będą czytać podejrzliwie.

    Łukasz

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to nie ma o czym pisać? W tematyce applied ecology uprawy GMO i związane z nimi herbicydy to temat bardzo aktualny, a sam problem ma duże znaczenie biocenotyczne (=potencjalnie duży impakt biologiczny). Nie wiem tylko, czy prawnie producent herbicydu nie musi jakoś wyrazić zgody na takie badania - tutaj nie mam rozeznania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ty piszesz ogólnie, a ja szczegółowo: toksyczność glifosatu jako taka nie jest szczególnie powalająca, a większość interesujących upraw GMO to uprawy roślin odpornych na glifosat. Jakieś efekty środowiskowe będą, ale jak rozdzielić wpływ samej rośliny, pestycydu oraz po prostu obecności wielkich monokultur to już inna bajka. Producent oczywiście zgody wyrażać nie musi, glifosat używany jest od lat i wciąż brak (znanych) powalających efektów dla organizmów, które były nieraz notowane dla innych pestycydów. Badać można, ale na pierwszy rzut oka sensacji raczej nie będzie.

      Pozdrawiam,
      Łukasz

      Usuń
  3. Michał, problem w tym że u nas nie ma dobrej informacji o lokalizacji takich pól, wiadomo też że jest wiele upraw GMO które nie są zgłoszone jako GMO a ziarna sprowadzane są z Czech. Zeby się o tym przekonać wystarczy poczytać forum rolników. Wiec obawiam się że mógłby być problem z doborem kontroli. Producent herbicydu niestety musi wyrazić zgodę na badania i dlatego do testów naukowcy biorą nasiona od rolników, a nie od firmy, bo według wywiadów - nie jest możliwe pozyskanie nasion GMO od Monsanto.

    OdpowiedzUsuń
  4. a wiesz może czy liczenie ptaków/chrząszczy/roślin na polach z GMO też wymaga zgody monsanto??

    OdpowiedzUsuń
  5. ee na takie badania nie trzeba zgody firmy. pamiętam taki wywiad zrobiony z naukowcami którzy testowali rakotwórczość GMO na myszach, tam mówili o tym że Monsanto za żadne skarby świata nie chciała im dać ziarna do badań naukowych. Pomyśl sobie że te środki chem wpływają nie tylko na gryzonie, ale tez np na krukowate które wyjadają kiełki z pól, ale także na drapiezniki - jesli stężenie rundapu w ciele myszy jest takie i takie, to drapieżniki jedzące myszy tez będą narażone na dzialanie chemicznej substancji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie tego się Monsanto obawia,.. ich produkty są przeznaczone dla nas

      Usuń
  6. ściśle - ich produkty są przeznaczone dla rolniczego biznesu, natomiast to co z tego wyrośnie jest dopiero dla nas. Jak każda firma, tak też Monsanto ma swoje tajemnice handlowe produkcyjne, których chroni i ma do tego prawo. Tak jak coca cola

    OdpowiedzUsuń
  7. Przemek Chylarecki10 grudnia 2013 01:39

    hmmm..., a mnie nurtuje jednak główne proste pytanie, ktore michał zadał: czy ten artykuł powinien być retracted? wg mnie - nie, bo nie jest wynikiem oszustwa lub poważnego błedu analitycznego. Wycofanie go przez redakcję uważam za skandal:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Prace naukowe prowadzone w kontrowersyjnych obszarach na styku wielkie korporacje-opinia publiczna powinny być prowadzone z zachowaniem najwyższych walorów metodycznych i prezentacji wyników. Inaczej będą zawsze podejrzane, że albo biorą kasę od jednej strony albo z pobudek ideologicznych puszczają oko do drugiej strony. I tu jestem zwolennikiem brzytwy - trudno, zostałeś przyłapany na bałaganiarstwie, to ciach. Nawet, jeżeli te wyniki są w sumie prawidłowe. Zbyt to jest ważne, żeby powstawały wątpliwości etyczne.

    OdpowiedzUsuń
  9. No tak, ale jednak ktoś to najpierw recenzował i redakcja zaakceptowała - rozumiem i popieram Twoje podejście na etapie oceny i decyzji, ale na etapie wycofywania pracy???

    OdpowiedzUsuń