poniedziałek, 9 września 2013

Chcesz studiować na UMCS? Trenuj zapasy!

Obywatele Nauki wrzucili ciekawą informację więc przedłużam ją tutaj:

By dostać się na studia na UMCS nie jest ważna punktacja z matury ani żadne egzaminy, tylko: "to, kto pierwszy wszedł do pokoju i złożył komplet dokumentów". Czyli sam fakt wejścia do pokoju dziekanatu decydował o dostaniu się na bezpieczeństwo narodowe, politologię, dziennikarstwo i stosunki międzynarodowe! W cywilizacjach zachodnich taka rekrutacja nosi nazwę FREESTYLE WRESTLING i jest sportem olimpijskim, ale UMCS nie dostrzega tu żadnego problemu. W artykule czytamy:
"Dziekan Wydziału Politologii podkreśla, że szczegółowo nikt tego jeszcze nie analizował, bo takie analizy robi się w październiku. Ale wstępnie przeglądano świadectwa. I wiadomo, że wśród tych, którzy się dostali, są osoby z bardzo słabymi wynikami, ale są i te z bardzo dobrymi. - A tak przecież było i w zeszłym roku. Poza tym trzeba powiedzieć, że kandydaci ze słabszymi ocenami z liceum często w czasie studiów się rozwijają i potem dobrze sobie radzą - mówi prof. Janusz"

Jednym słowem problem jest przereklamowany, cały artykuł tu
a tutaj kilka zdjęć z samej rekrutacji:



michał żmihorski

10 komentarzy:

  1. Niewiarygodne... Ja rozumiem, że to jest trochę pracy z konkursem świadectw, ale z tego by wynikało, że oni naprawdę mają gdzieś poziom studentów na starcie. Ja nawet rozumiem, że mogą być kierunki, gdzie "przyjmuje się wszystkich", zwłaszcza w obliczu sposobu finansowania szkolnictwa wyższwego, ale żeby rada wydziału sama wybrałą sobie losowych studentów to aż trudno uwierzyć.

    Sam nie lubie tego typu insynuacji, ale tu nie widzę innego racjonalnego wyjaśnienia niż łatwiejsze "dopisanie" znajomych przy "naborze otwartym" niż przy konkursie świadectw, co mnie przeraża jeszcze bardziej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bartek, oni nie wybrali losowych - wybrali najszybszych ;-)
      A tak na serio to pełna zgoda z tym co napisałeś!

      Usuń
    2. najszybszych z tych którzy na AWF się nie dostali

      Usuń
  2. Prestiż.

    pozdrawiam,
    Michał Bogdziewicz :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panuje obecnie burzliwa dyskusja o sensowności i formie zajęć z WFu w szkołach. Teraz przynajmniej dzieciaki będą miały motywację, żeby rozwijać się fizycznie a nie umysłowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tym sposobem nowy system rekrutacji rozwiązał problem niechęci do WFu...

      Usuń
  5. To wszystko jest po prostu chore. Ale widzę, że w Lublinie to chyba norma, bo oto inna, podobnej miary, żenująca historia z Lublina: http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,14594045.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej to będzie norma w związku z niżem demograficznym. Na UWr na wszystkie specjalizacje biologiczne przyjęto każdą osobę, która złożyła papiery, a ponieważ nie wszystkie miejsca zostały obsadzone to obecnie trwa dodatkowa łapanka na odrzuty z innych kierunków. Trudno więc marzyć o jakimkolwiek konkursie, rywalizacji itp. A w oczach kadry dydaktycznej widać strach, bo jak będzie mało studentów to będą braki w pensum, mniejsza kasa i może trzeba będzie redukować kadrę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta sytuacja z niżem demograficznym ukazuje, że nasz system szkolnictwa wyższego jest jednak co najmniej lekko chory. Zamiast wykorzystać ten niż demograficzny do podwyższenia jakości kształcenia poprzez pracę w mniejszych grupach ćwiczeniowych lub bardziej zindywidualizowane zajęcia i tok studiów, to oczywiście dofinansowanie dalej ślepo oparte jest na liczbie studentów. Podobnie, gdyby ktoś w tym całym ministerstwie/systemie był bardziej rozgarnięty, to też mógłby stworzyć rozwiązania, pozwalające na przeniesienie pensum dydaktycznego na kształcenie wysokiej klasy osób na studiach doktoranckich, co zaowocowałoby, być może, lepszymi badaniami i jakością nauki w Polsce, a w efekcie jej konkurencyjnością.
      Pozdrawiam
      PS

      Usuń