czwartek, 22 listopada 2018

Pracownik terenowy do badań w Puszczy Białowieskiej


31 komentarzy:

  1. No, cztery publikacje nie powalają. Krytykuje się innych a samemu nie stawia się zbyt wysokich wymagań. Kiepsko.
    https://www.biol.uni.lodz.pl/pl/content/postepowanie-habilitacyjne-dr-michala-zmihorskiego-z-instytutu-ochrony-przyrody-pan-w

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ilość a jakość się liczy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Może Anonim z 5:17 rano się troszkę nie wyspał, proponuje obejrzeć cały dorobek...

    OdpowiedzUsuń
  4. Oceniane jest głównie dzieło, a dzieło nie powala.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale - jak niedawno ze zdziwieniem stwierdziłem - w biologii jest raczej tendencja do małych cykli, o bardzo silnym powiązaniu. Siłą rzeczy, masa papierów trafia do "reszty dorobku". Jeśli spojrzysz na postępowania z chemii, to zauważysz inną tendencję: szersze ujęcie, więcej publikacji w cyklu. Nieraz w stosunku 1:1, patrząc na cykl i całą resztę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak to fajnie dorabiać teorię do g..na. A tak na prawdę g..no jest g..nem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimie, z 05:17. A Ty jakie prace wykazałeś w swoim dziele habilitacyjnym? Poziomem pewnie sięgnąłeś Sylwana, albo Zootaxy, a teraz silisz się na głupie uszczypliwości. 95 % polskich profesorów ekologii nigdy nie miało pracy w czasopismach wydawanych przez British Ecological Society czy nawet takim Biological Conservation. Teraz pewnie czujesz się mocny, bo czasopisma w których publikujesz wskoczyły na Scopusa i masz wrażenie, że jesteś wielkim naukowcem. A w rzeczywistości jesteś małą pospolitą mendą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bioresource Technology (IF5_2016 = 6,102), Journal of Hazardous Materials (IF5_2016 = 6,393), Waste Management (IF5_2016 = 4,669), Chemosphere (IF5_2016 = 4,506), Environmental Toxicology and Chemistry (IF5_2016 = 3,080), Science of the Total Environment, Ecotoxicology and Environmental Safety, Environmental Toxicology, i jeszcze kilku. N
    Nie jestem wielkim naukowcem, ale na tle polskiej miernoty wyróżniam się, włączając takich jak ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem wyróżniasz się, ale głupotą. W działce toksykologi i environmental sciences te czasopisma to raczej przeciętna wystawka w przydrożnym kiosku.

      Usuń
    2. Czyżby wysoki h-indeks uderzał do głowy? Jak to się robi, że Chińczyki tak cytują? Pytam się całkiem poważnie

      Usuń
    3. Anonimowy29 listopada 2018 23:30. To napisz mi o tych lepszych czasopismach, bo sam jestem ciekawy. Rzadko się trafia na takiego znawcę tematu i w ornitologii i w ekotoksykologii, i pewnie w biologii molekularnej i psychologii. Więc bardzo Cię proszę szanowny kolego o wskazanie tych czasopism. Będę widział gdzie publikować, żeby zdobyć Twoje uznanie na którym mi tak bardzo zależy.

      Usuń
    4. Ciekawa dyskusja: jeden się chwali nie wiadomo po co, drugi twierdzi, że dobre pisma są słabe... Tak się składa, że też mam papiery w dwóch z wymienionych, ale w cyklu ich nie będzie. Będą za to publikacje z pism o mniejszym IF, ale pasujące mi tematycznie. To tyle, jeśli chodzi o "dorabianie teorii do g****a" - bo jestem anonimem z 14:47.

      Usuń
  9. Halo, policja? Proszę przyjechać na bloga, wielcy naukowcy się kłóco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łeło, łeło, tu bagiety.
      Czy libacja na tym skwerku jeszcze trwa?

      Usuń
  10. Poziom tego dawniej ciekawego blogu zaczyna schodzić poniżej dna. Nie wiem czy to punktoza zżarła tak mózgi młodym uczonym, czy to jakieś szczeniaki bawią się na blogu w podjudzanie kabotyńskich skłonności tego środowiska (choć do artystów to i tak pracownikom nauki daleko). Jakbym widział scenę z "Dnia świra" kiedy każdy krzyczy, że moje jest mojsze. Wstydźcie się panowie, a to żonglowanie i chwalenie się IF-ami w dorobku to jest żenujące.

    Mam wiele zastrzeżeń dla poglądów kol. Żmihorskiego, ale akurat jego dorobek habilitacyjny na tle tego co ostatnio miałem okazję obserwować i oceniać jest niezły i myślę, że recenzenci go uznają. Nie wiem tylko, czemu ta dyskusja jest w wątku o poszukiwaniu pracownika do projektu badawczego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Poziom tej dyskusji jest faktycznie troche niesmaczny, ale fakt, ze ma ona miejsce az taki zaskakujacy nie jest. Pan Michal wykreowal sie na lidera mlodych wilczkow (zreszta calkiem zasluzenie), ale teraz bedzie musial ciagle dbac o te pozycje. Nie ma przepros, inne mlode wilczki mu nie odpuszcza. Faceci tak maja.

    OdpowiedzUsuń
  12. Odezwały się ćwioki o dorobku z listy B. Tych zwykle boli dobry dorobek.

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzę, że tu dyskusja o moim dorobku, a w dodatku pod postem zupełnie niezwiązanym :-) Wiecie co, ten blog nie przestaje mnie zaskakiwać, jest nieprzewidywalny ale jednak wciąż żywy, to mi się podoba!
    Anonim nie jest zachwycony moim dorobkiem - sam też nie jestem, robię co mogę. Nie przypominam też sobie bym się kreował na jakiegokolwiek lidera, myślę koleżanki i koledzy, że trochę przesadzacie.
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja rozpocząłem tą dyskusję, więc odnoszę się do powyższego posta. W tym wątku, bo gdzie ? Jak Pan zrobi oddzielny wątek pt. habilitacja dr M. Żmihorskiego, wtedy można łatwo wszystko przenieść.
    Ja nie mówię o dorobku, bo akurat dorobek bardzo dobry ale tym co Pan dał do osiągnięcia. Wymaga Pan od innych dużych osiągnięć i stygmatyzuje miernoty, a sam Pan się do nich zalicza przedstawiając do oceny takie dzieło. Ja wiem, że czasami niem a sensu, "wszyscy mierni i przechodzą, to po co ja mam się wysilać...". Ale czy od siebie nie powinniśmy wymagać i dawać najwięcej, żeby nikt nam nie mógł zarzucić tego co my innym zarzucamy ??? W tym momencie nie bardzo różni się Pan od dr hab. W..cka i innych osób, które krytykowane były na tym blogu. Szczerze mówiąc myślałem, że zaprezentuje Pan coś mocnego ... szkoda, że tak się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  15. Proszę, nie kontynuujmy...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ależ kontynuujmy! I upubliczniajmy ile wlezie. Niech podatnicy mają szeroki ogląd na kondycję Nauki polskiej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Poważnie?!? Oceniać kondycję nauki polskiej po tym, że dynamiczny młody naukowiec do dzieła habilitacyjnego wybrał solidne, zbieżne tematycznie, pierwszoautorskie prace o sumarycznym "impact factor" 14.3, a nie np. mniej zbieżne tematycznie prace o sumarycznym impakcie 20?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Po poziomie wypowiedzi. Jest godzien komentarza w poczytnej gazecie. I niestety dobrze oddaje specyfikę Nauki polskiej. Do dorobku nie mam żadnych zastrzeżeń. Podatnicy zresztą nie mają pojęcia czym jest IF, ale mają pojęcie czym jest kultura osobista.

      Usuń
  18. Myślę, że Anonim, który poczuł się zawiedziony osiągnięciami kolegi Michała Żmihorskiego, nie rozumie, że osiągnięcie habilitacyjne przede wszystkim powinno udowodnić, że kandydat jest dojrzałym naukowcem. Proponuję na chłodno to przeanalizować. Michał robi habilitację z dyscypliny "ekologia". Tak bardzo na szybko rzuciłem okiem na dorobek pierwszych 15 osób w tej dziedzinie na stronie CK. Zakres liczby publikacji wykazanych jako osiągnięcie habilitacyjne wynosi 4-8, średnia 5.6. Średni impakt czasopism/na osiągnięcie wynosi 1.69 +/- 0.79(sd), zakres: 0.61-3.25. Zgodnie z oczekiwaniami istnieje negatywna korelacja między liczbą prac wchodzących do osiągnięcia, a ich średnim impaktem (r = - 0.518, p = 0.047). Innymi słowy, osoby o słabszych pracach być może mają tendencję do wykazywania większej liczby prac. Teraz osiągnięcie Michała: Średni impakt czasopism: 3.4 zakres(0.89-5.301). Zatem osiągnięcie Michała jest o grubo ponad 2 odchylenia standardowe powyżej (opierając się na IF) przeciętnego osiągnięcia w tej dyscyplinie.
    Jestem bardzo ciekaw w jakiej dyscyplinie robił habilitację zawiedziony Anonim, bo być może w działkach chemicznych/toksykologicznych, gdzie dominują prace laboratoryjne jest tendencja do wykazywania większej liczby prac. Tego nie wiem. Myślę jednak, że dorobek Michała, jeśli chodzi o jakość prac w osiągnięciu odstaje bardzo in plus.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dla wszystkich uczestników dyskusji, przypominam, że między rozsądną krytyką a zwykłym hejtem często jest cienka granica...

    OdpowiedzUsuń
  20. Najbardziej zabawne jest to, że Michała krytykują chojracy, którzy panicznie boją się ujawnić swojej tożsamości, by nie narazić się na możliwość analogicznej oceny. Przestałem zaglądać na tego bloga chyba ze 2 lata temu, bo wydawało mi się, iż sytuacja, w której zaciekle dyskutuje ze sobą po kilkanaście podmiotów o nazwie "Anonimowy" musi pochodzić z Monty Pythona i jest polem bezproduktywnego pianobicia ludzi mocno sfrustrowanych. Najbardziej mnie wzruszał fakt, iż dyskutanci nie wpadli nawet na pomysł, że - skoro tak się boją ujawnić - to może odnalezienie się w dyskusji ułatwi im przyjmowanie jakichś nicków. Nic z tego, elita intelektualna krajowej nauki wciąż woli się identyfikować hasłami "to ja jestem tym Anonimowym z 12:46" niż nawet fejkowymi awatarami. Food for thought:-)).
    Wracając do tematu tego shitstormu: czekam, aż ktoś z hiper-krytycznych, anonimowych uczonych wykona pracę pt. "rozkład kluczowych parametrów scjentometrycznych habilitantów z dyscypliny "ekologia" w zbiorze obejmującym ostatnie 3 lata w bazie CKjavascript:void(0)K". I pokaże, jak na tym rozkładzie lokuje się Michał. Bo bez tego wszelkie głosy krytyczne i hiper-krytyczne kwalifikują się na rozmowy przy stole u cioci na imieninach, a nie jako wypowiedzi naukowców.
    Przemek Chylarecki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czesciowo mozna sie zgodzic z ta opnia.

      (1) Atak na p. Michala byl faktycznie niepowazny. Ale nie dlatego, ze byl anonimowy, tylko dlatego, ze byl oparty na slabych argumentach.

      (2) Anonimowe sa recenzje we wszystkich powaznych czasposmach. Anonimowe sa tez wybory polityczne itp. A to dlatego, ze jak ktos jest w mniejszosci, lub pisze rzeczy niezbyt przychylne dla wladzy, to lepiej zeby sie nie ujawnial. Bo ludzie bywaja jednak zlosliwi, tak po prostu.

      (3) Ale jak ktos chce komus wchodzic do d... i chce zeby ta osoba o tym wiedziala, to nikt chyba tutaj nikomu tego nie zabrania. Czyli chwalic mozna z podaniem pelnych danych osobowych, jak wszedzie.

      Usuń
    2. (1) Atak na Michała mógł być oparty na słabych argumentach głównie dlatego, że był anonimowy; słabe argumenty są pochodną tej anonimowości:
      (2) W każdym chyba czasopiśmie wybór anonimowości recenzji jest opcjonalny. Nikt Ci nie zabrania ujawnienia swej tożsamości. Nie mówię o tym, że nie-anonimowa recenzja jest z reguły bardziej odpowiedzialna i mniej złośliwa, bo to oczywista oczywistość dla każdego, kto przełączył sobie ten switch (anonim->nie-anonim) po napisaniu recenzji. Być może dlatego recenzje w postępowaniach doktorskich, habilitacyjnych i profesorskich nie są anonimowe.
      (3) Zaręczam Cię, drogi Anonimie z 19 gru, 23:48, że każda krytykowana władza ma daleko bardziej w du*** anonimy, niż krytyczne wypowiedzi sygnowane nazwiskami. (4) Spróbuj zdjąć maskę, bo to co piszesz tutaj nie jest nieprzychylne dla władzy, więc o co chodzi? Boisz się Michała?
      (5) Piszesz recenzje doktoratów? habilitacji? profesur? - podpisujesz je "anonimowy 19 grudnia 2018 23:48"?? A jeśli podpisujesz je nazwiskiem, to znaczy, że "wchodzisz" itd?
      Podsumowując: tylko częściowo mogę zgodzić się z Twoją opinią;-)
      Przemek Chylarecki

      Usuń
  21. Posluchaj gosciu, zwyczajnie odpieprz sie ze swoimi radami. Administratorem jest p.Michal i to jego ustalenia obowiazuja. Jak ktos sie chce podpisywac to jego sprawa, ale to nie upowaznia go do krytykowania z tego powodu innych. No chyba, ze z jakichs powodow chce sciagac na siebie krytyke. A co do czasopism, to w mojej dzialce recenzje sa zwykle anonimowe. Podsumowujac, do zmiany zasad prosze przekonywac nie mnie tylko p. Michala, bo to on tu zarzadza.

    OdpowiedzUsuń
  22. dzięki za Wasze opinie (choć sugestia odpieprzenia się z radami nie jest dobra), już wielokrotnie rozważaliśmy, i sam też uczciwie nad tym się zastanawiałem, anonimowość na blogu. Przemek ma wiele racji pisząc o problemach z anonimowością, jednak nie żyjemy w świecie idealnym i dla każdego z nas jest chyba jasne, że niepochlebne opinie o szefie, dyrektorze, dziekanie, kierowniku MOGĄ bezpośrednio przekładać się na niekorzystne dla krytykującego decyzje i czyny. Tak u nas to funkcjonuje, każdy bierze krytykę mocno do siebie, a już szczególnie ci z wyższych szczebli hierarchii akademickiej. Brak dopuszczalnej anonimowości w tym momencie w praktyce likwiduje krytykę, a moim zdaniem jest ona potrzebna. W zestawie dostajemy niestety nie zawsze poważne dyskusje, trochę bardziej swobodną wymianę zdań, ale nadal uważam, że całość dyskusji jest wartościowa.
    No i odbijając argument Przemka: tutaj też, podobnie jak w przypadku recenzji, można wyjść z anonimowości. Wielu tak robi: Ty, ja, Piotrek Skórka i wiele innych osób też, teraz i w przeszłości.

    OdpowiedzUsuń