czwartek, 30 sierpnia 2018

Konferencja ekologiczna już niedługo!


Ministerstwo Nauki patronuje konferencji ekologicznej pt. „Ekologia, solidarność społeczna, zrównoważony rozwój”. Na otwarciu konferencji słowo wstępne wygłosi m.in. sam Minister Jarosław Gowin.

Wg opublikowanego programu w Konferencji udział wezmą (w roli panelistów lub moderatorów) najważniejsi przedstawiciele tej dyscypliny w Polsce - wymieniam tylko kilka kluczowych postaci, których aktywność naukową w dziedzinie ekologii z pewnością warto znać i śledzić:

Abp dr Józef Górzyński, Metropolita Warmiński
Ks. dr Janusz Urbańczyk, Stały Przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przy Organizacjach międzynarodowych w Wiedniu
Ks. prof. dr hab. Marian Machinek MSF Wydział Teologii UWM w Olsztynie
Ks. dr Andrzej Kilanowski Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Elbląskiej
Prof. dr hab. Michał Wojciechowski Wydział Teologii UWM w Olsztynie
Ks. dr hab. Marek Żmudziński prof. UWM Dziekan Wydziału Teologii UWM w Olsztynie.


Poza tym kilku polityków.

Tu więcej informacji: https://www.nauka.gov.pl/konferencja-ekologia-solidarnosc-spoleczna-zrownowazony-rozwoj/

ktoś się wybiera?

Michał Żmihorski




40 komentarzy:

  1. Widzę, że apologetom "dobrej zmiany" zasłony spadają z oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy powyżej. Przynajmniej teraz widać jak ogromna jest w Polsce pula głupców, którzy zowią siebie naukowcami.

      Usuń
    2. Boli, ale najtrudniej jest zdać sobie sprawę z własnej pomyłki...

      Usuń
    3. pewnie tak, ale przypomnę, że krytykowałem ministra gdy robił coś - wg mnie - źle, od samego początku:
      https://zmihor.blogspot.com/2016/05/minister-gowin-sie-myli.html

      Usuń
    4. Panie Michale, troche sie Pan wyglupil z ta nadeta naukowoscia. A konkretniej, to jest tak, ze Pana post "Konferencja ekologiczna już niedługo!" jest po prostu arogancki, i najgorsze w tym wszystkim jest to, ze Pan nie zdaje sobie nawet z tego sprawy. Sa dwie mozliwosci: albo brakuje Panu IQ, albo czerpie Pan ze zlych wzorcow. W niskie IQ raczej nie wierze, bo zdarzalo sie Panu tutaj autentycznie blysnac. Ale czerpanie ze zlych wzorcow jest prawdopodobne. Jest takie pisemko laczone ze skrotem "gw", ktore przez lata uwazalo, ze w dobrym tonie jest osmieszac ludzi, ktorzy w cos wierza. Starzy durnowaci redaktorzy. Szkoda, ze mlodzi ludzie "kupuja" takie zachowania w imie nowoczesnosci. Wszelkie nabijanie sie z czyjejs tozsamosci, czy czasem nawet odmiennosci itp., nigdy nie jest w dobrym tonie.

      Usuń
    5. Cytuję oficjalny komunikat o tej konferencji, ażebyśmy wiedzieli o czym rozmawiamy. Zwracam uwagę tylko na jedno: "redefiniowanie ekologii".
      "Jej organizatorzy, redefiniując rozumienie ekologii, zamierzają poddać analizie eksperckiej zwłaszcza trzy rodzaje środowisk „naturalnych", mających istotny wpływ tak na byt i przyszłość Polski oraz jakość życia jej mieszkańców, jak i szerzej na dobro całej Rodziny Ludzkiej, mianowicie środowisko przyrodnicze, środowisko społeczne i środowisko osobowe.

      Postępująca degradacja wszystkich tych środowisk, stwarzająca realne zagrożenie dla współczesnych i przyszłych pokoleń, stanowi fundamentalnie ważne wyzwanie natury etycznej, społecznej i politycznej, a dla wierzących, także religijnej. Z wyzwaniem tym organizatorzy Konferencji zwracają się zwłaszcza do ekspertów różnych nauk, w tym między innymi katolickiej nauki społecznej, zapraszając do poszukiwań możliwych rozwiązań tak wieloaspektowo rozumianej kwestii ekologicznej, kierując się zarówno obowiązkiem solidarności z innymi jak i zasadą zrównoważonego rozwoju.

      Konferencja „Ekologia – Solidarność społeczna – Zrównoważony rozwój", kładąc akcent na bardziej integralne rozumienie ekologii oraz rozwój tego rodzaju myślenia i wrażliwości w polskim społeczeństwie, równocześnie stanowi także impuls do pogłębionej debaty na temat współczesnych postaci właściwego tym środowiskom ludzkiego życia dobra wspólnego. Zatem, na temat aktualnie istotnych postaci „naturalnego dobra wspólnego" (środowisko naturalne), „instytucjonalno-instrumentalnego dobra wspólnego" (środowisko społeczne) oraz „osobowego dobra wspólnego" (środowisko osobowe)."

      Usuń
    6. w żadnym razie nie nabijam się ani nie ośmieszam ludzi, którzy w coś wierzą - zupełnie nie tak. Ale ekologii jako nauki będę bronił, i jeśli ktoś zamierza redefiniować dziedzinę nauki i poddawać eksperckiej ocenie środowisko przyrodnicze, to musi się tym naukowo zajmować. Jedym słowem: musi być ekologiem. Z każdej innej próby będę się nabijał, niezależnie jaka gazeta ją wspiera. Naprawdę, to nie jest kwestia ideologii, złych czy dobrych wzorców, nie interesują mnie spory plemienne.

      Usuń
    7. Co to znaczy, ze nie interesuja Pana spory plemienne? Wyobrazmy sobie, ze rzecz dzieje sie w USA na terenach zamieszkanych przez Indian. Czy wyobraza Pan sobie konferencje na temat tych ziem, bez udzialu starszyzny plemiennej? Czy sie to komus podoba czy nie Kosciol Katolicki jest wpisany w historie Polski. Nie wszyscy musza sie z tym utozsamiac, ale niektorzy to robia. Np. ja. I takie osoby Pan jednak obraza. Moge zgodzic sie tylko z tym, ze robi Pan to nieswiadomie. Ale jest Pan juz duzym chlopcem i takich rzeczy trzeba jednak unikac, bo zamiast "leczyc" efektywnie generuje Pan zarzewie konfliktu. Nie ma czegos takiego jak niezalezna ekologia. Ekolodzy biora kase od ludzi zyjacych na terenach polskich i musza sie liczyc ze zdaniem tych ludzi.

      Usuń
    8. Anonimowy z 21:25, masz na myśli tych klechów, którzy będą mówcami na tej konferencji ekologicznej?? To tak jakby chłopców spod budki z piwem zaprosić do wygłaszania referatu na konferencji fizycznej. Wszakże, z perspektywy pijaczka grawitacja jest przykładowo ważna. Więc toż to obraza nie zaprosić ich na taką konferencję i zarzewie konfliktu całkiem gotowe.

      Usuń
    9. I to jest to co udalo sie osiagnac p.Michalowi. Serie wpisow z okolic mowy nienawisci. Mam nadzieje, ze Pan Michal sobie to jednak przemysli. A ja sie juz wylaczam, takie ubikacjowe dyskusje to nie moja bajka.

      Usuń
    10. "Nie ma czegos takiego jak niezalezna ekologia. Ekolodzy biora kase od ludzi zyjacych na terenach polskich i musza sie liczyc ze zdaniem tych ludzi."
      To na mój gust jest totalne nieporozumienie. Właśnie niezależna nauka, w tym ekologia to podstawa.
      Od naukowców wymagamy rzetelnego badania zjawisk, niezależnie od tego jak niepopularne będą uzyskane wyniki. I za te rzetelne badania biorą 'kasę'. Natomiast 'liczenie się ze zdaniem ludzi' to rola decydentów i polityków, którzy wyniki te mają wcielać w życie i decydować co ew. poświęcać w imię czegoś innego, być może ważniejszego.

      Usuń
    11. Do Anonim z g. 21:25.,

      Po pierwsze, KK to instytucja międzynarodowa. Po drugie, diecezje i prowincje zakonne, to ekspozytury obcego mocarstwa, czyli Watykanu. Po trzecie, polityka zagraniczna Watykanu nie jest zbieżna z polityką innych państw. Po czwarte, nie wszyscy nad Wisłą są katolikami itd., itp.

      Usuń
    12. Do Anonim z g. 21:25.

      Tak samo politycy i kk dostają kasę od podatników, wśród których również są ekolodzy, ekoterroryści, weganie, wyznawcy kościoła latającego potwora spaghetti i osoby LGBT. Więc analogicznie musza się liczyć ze zdaniem tych ludzi.

      Usuń
    13. Emocje jakby opadly, wiec mysle, ze mamy kilka spraw, ktore nalezy przeanalizowac osobno.

      (1) Rzadzenie nigdy nie ma charakteru demokratycznego, tylko rzadzi ta grupa, ktora wygrywa wybory. W tym kontekscie, wybory jakichkolwiek wladz sa wazne.

      (2) Sytuacja taka, ze lewica dyktowala warunki byla jeszcze calkiem niedawno. I wowczas patronat medialny nad wieloma wydarzeniami miala GW, co np. mnie przyprawialo o dreszcze, gdyz stanowlio to ewidentne zawlaszczanie nauki przez lewice. Dla mnie tez oczywiscie najlepsza sytuacja bylaby taka, ze politycy nie mieszaja sie do nauki. Tylko wiem, ze to czysta utopia. W naukach humanistycznych to jest w ogole niemozliwe, a i w techniczno-przyrodnicznych sa takie sprawy, jak energetyka jadrowa, czy wlasnie ekologia, gdzie glos uczonych moze byc tylko jednym z wielu glosow, gdyz sa to sprawy zbyt powazne, aby decydowala jakas waska grupa.

      (3) Co do srodowisk LGBT, feministycznych innych tego typu, ja osobiscie nie mam nic przeciwko, aby uczestniczyli w roznych wydarzeniach i prezentowali swoja opinie. Skoro placa podatki, to maja prawo sie wypowiadac.

      (4) Ale pragne zwrocic Panstwa uwage, ze post p. Michala nie dotyczyl tego, ze kogos definitywnie wykluczono z dyskusji, lecz tego, ze kogos do niej zaproszono. Czyli w pewnym uproszczeniu, p. Michalowi marzy sie powrot do "starych, dobrych" koncepcji "wykluczania" z dyskusji prawicowych grup.

      Usuń
    14. Do anonima z 15:48
      Absurdalny jest sam pomysł parytetów politycznych w dyskusji naukowej. Co ma prawica i lewica do ekologii, która jest (a przynajmniej powinna być) nauką, czyli wolną od ideologii. Wczytując się w program konferencji wyraźnie widać, że gro wystąpień będzie miało charakter polityczno-ideologiczny, nie mający nic wspólnego z nauką przyrodniczą jaką jest ekologia. Można i tak, nie mam nic przeciwko temu, ale ta konferencja nie ma nic wspólnego z nauką. A twierdzenie, że lewica do tej pory dyktowała warunki, traktuję jako żart. Nasza nauka od pewnego czasu jest pod wyraźnymi wpływami koncepcji neoliberalnych, czyli odrzucając skrajności, najbardziej prawicowych jakie panują w naukach społecznych. To te koncepcje stały u podstaw poprzedniej ustawy o uczelniach i nauce, a główną wartością i bożkiem była mamona.

      Usuń
  2. To żart? Wiedza w temacie?
    Ekolodzy, dobre sobie

    OdpowiedzUsuń
  3. No, no, nie wiedziałem, że teolodzy są również specjalistami z zakresu ekologii. Chyba posiedli szereg specjalizacji naukowych? Czyżby, to miały być nowe elity polskiej nauki? Tak sobie dumam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta konferencja nie ma żadnego sensu (w tym naukowego), oprócz jednego. Jest nim dość cyniczne podlizanie się władzy państwowej i kościelnej przez władze lokalnej uczelni, które drżą o jej przyszłość, a w przeszłości raczej nie były kojarzone z partią rządzącą. Takie czasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bzdura. Akurat ta uczelnia rozwija się dynamicznie i nie ma powodów, aby drżeć o swoją przyszłość.

      Usuń
    2. Rozwija?? Chyba zwija się dynamicznie....

      Usuń
    3. A jednak niektóre części tej uczelni faktycznie rozwijają się dynamicznie - na przykład wydział teologii dokonuje ekspansji na ekologię.

      Usuń
    4. Do TS,

      Nie bądź złośliwy, gdyż np. nauki weterynaryjne czy rolnicze są na wysokim poziomie.

      Usuń
    5. Przyznaję, że widząc konferencje takie jak opisana powyżej, z trudem przychodzi mi hamowanie tej mojej złośliwości. A do UWM nic nie mam, choć znam raczej kiepsko (campus biologii mają ładny) - taka sytuacja mogła się zdarzyć niemal gdziekolwiek, po prostu teraz "taki mamy klimat".

      Usuń
    6. Może źle się wyraziłem na początku tego wątku. UWM "drży", aby pozostać uniwersytetem. Taką, czy inną uczelnią z 2-3 wydziałami na poziomie krajowym będzie w przyszłości na pewno.

      Usuń
    7. Do Anonim z g. 07:28.,

      OK. Rozumiem i dzięki za wyjaśnienia. Na razie UWM utrzymał się w pierwszej dziesiątce najlepszych krajowych uniwersytetów. Jeżeli chodzi o dziedziny naukowe to nauki biologiczne, rolnicze i weterynaryjne są na wysokim poziomie po dziś dzień. Tradycje wypracowała już wcześniej Akademia Rolniczo - Techniczna w Olsztynie, która jest poprzedniczką UWM. Generalnie nie jest źle.

      Usuń
  5. Nie wiem czy to dobre miejsce. Znam tam kilku naukowców lewackich. Uważam, że aby konferencja była w pełni udana, grupa teologów powinna najpierw skropić cały obiekt wodą święconą, ewentualnie przyprowadzić egzorcyzmy na niektórych uczestnikach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po czym odróżniasz naukowców lewackich od prawackich? Jeżdżę na różne konferencje ekologiczne i boję się, że mogę zadawać się z niewłaściwymi osobami. Oświeć mnie.

      Usuń
    2. Człowiek prawej wiary z łatwością ich odróżni. W ich obecności będziesz czuł się nieswojo, będą przechodzić przez twoje ciało dreszcze, mogą wystąpić zimne poty. Lewaccy naukowcy nerwowo reagują również na znak krzyża. Ale najłatwiej rozpoznać ich powitaniem "Szczęść Boże", na które to pojawia się u nich silny grymas na twarzy.

      Usuń
    3. Do anonim z g. 19:59.,

      Gdybym miał zaryzykować i naszkicować sympatie ideowe panujące w krajowym środowisku akademickim to dominują: socjaliści, socjaldemokraci, liberałowie, technokraci, konserwatyści. Osobiście nie znam żadnych "prawackich" akademików, a szczególnie tych, którzy używają powitania, jak wyżej przedstawiłeś.

      Usuń
    4. Idź na jakikolwiek wydział leśny, to z takim powitaniem się spotkasz (a przynajmniej mi się przytrafiło).

      Usuń
    5. Jeżeli tak jest na jakichkolwiek wydziałach leśnych w kraju, jak prawisz powyżej, to włos na głowie się jeży. Dokąd zmierza polska nauka dziś?

      Usuń
  6. Śmiejcie się śmiejcie...gdy w panelach przyznających granty znajdziecie tych gości w czerni to się zdziwicie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Może z innej beczki. Czy może ktoś wie na podstawie jakich kryteriów będą przydzielane czasopisma do poszczególnych dyscyplin naukowych w nowej ocenie ?
    Np. wspomniane już tutaj Applied Vegetation Science, jest w kategoriach: Ecology, Forestry i Plant Sciences. Według nowego podziału dyscyplin, ekologia wchodzi do dyscypliny biologia, natomiast leśnictwo do dyscypliny "rolnictwo, leśnictwo i rybactwo". Jeżeli pracuję na biologii i "przypiszę się" do dyscypliny biologia a AVS zostanie przypisane do dyscypliny "rolnictwo, leśnictwo i rybactwo", wtedy zgodnie z nowymi zasadami nic nie będą warte te publikacje. Dobrze główkuję?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze główkujesz. Taka publikacja będzie dla jednostki warta zero. Tak to sobie dziady profesory z MNISW wymyślili. Moja rada - lepiej od razu zająć się jakimś rzadkimi robakami i zacząć je mierzyć na lewo i prawo, bo prace w jakimś g....m Annales Zoologici będą lepiej punktowane niż w Oecologia czy Oikosie.

      Usuń
  8. Co za brednie pan Gowin rozpowiada. Przecież wprowadzany system ograniczy interdyscyplinarność. Nowoczesna interdyscyplinarność to współpraca między np. biologami i chemikami, a nie między chemikami z chemii fizycznej i z chemii analitycznej. Teraz, nie będzie się opłacało współpracować chemikom z biologiami. Gdy publikacja pójdzie do czasopisma biologicznego, które nie będzie się liczyło u chemików, nikt z chemików nie będzie chciał tracić czasu. Działania Pana Gowina i spółki to jest cofnięcie nauki polskiej o kilkadziesiąt lat. Chyba, że Pan Gwowin zakłada, że prace będą szły do Nature i Science, ale też tylko tych głównych bo np. Nature Microbiology zalicza się do kategorii nauk biologicznych, więc u Chemików nie będzie się liczyło ;-) Czy ktoś wogóle przemyślał lub wie jak czasopisma będą przyporządkowywane ? Mam wrażenie, że nikt nad tym się nie zastanawiał a teraz pojawi się olbrzymi problem i opóźnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ktokolwiek zastanowił się nad treścią ustawy 2.0, która ma wejść w życie 1 października? Na ile mi wiadomo, to ma być niebawem nowelizowana (ad infiniutum). Praktycznie wskaźniki jakościowe gdzieś przepadły po drodze, podobnie jak mityczne fundusze, które miały pójść za ustawą 2.0. Wszystko poszło jakoś nie tak, jak pierwotnie zakładano. Wyszedł jakiś prawny dziwoląg, a proponowany sztywny gorset dyscyplin naukowych pogrzebie interdyscyplinarność w polskiej nauce. Faktycznie MNiSW zaczyna nas cofać o kilkadziesiąt lat do tyłu. A miało być prawie wszystko na wzór USA.

      Usuń
  9. Zgadzam się, ale tak na marginesie nie można się cofać do tyłu ;)

    OdpowiedzUsuń