czwartek, 25 stycznia 2018

Lustracja w nauce

Trochę niepokoi mnie ten temat z uwagi na temperaturę sporu, ale nie sposób od niego uciec - lustracja w nauce. Ma to sens tak późno (po 28 latach)? Pozwoli trochę oczyścić nasz świat z niekompetentnych osób na wysokich stołkach (takie, jak rozumiem, są założenia), czy też będzie kolejnym niewiele wnoszącym zamieszaniem, a może pretekstem by powsadzać na te stołki swoich?

Tutaj opis założeń nadchodzących zmian:

a tutaj komentarz ministra dot. akceptacji w środowisku naukowym dla tego pomysłu:

Wiem, że temat może budzić emocje, wiec z góry prośba by w komentarzach powstrzymać się od personalnych ataków, a skupić na istotce sprawy; z góry dzięki.

Michał Żmihorski

38 komentarzy:

  1. Jak dla mnie to zdecydowanie za późno. Teraz już to nie ma większego sensu, ci co się „zasłużyli” w poprzednim ustroju są albo na emeryturze albo tuż przed. Poza tym problemem są „wychowankowie” tychże a oni lustracyjne i tak będą czyści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przecież sam proces lustracji wdrożono w polskim środowisku akademickim 11 lat temu wraz z ustawą lustracyjną z 14 lutego 2007 r., która jest nowelą ustawy z 18 października 2006 r. Istotne znaczenie w sprawie lustracji środowiska akademickiego w Polsce ma wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 11 maja 2007 r., gdyż precyzyjnie określa, kto podlega procesowi lustracji w środowisku, a także wyjaśnia bardzo pojemne zagadnienie funkcji publicznej w demokratycznym państwie prawa, więc procesowi lustracji podlegają jedynie te osoby, które pełnią kierownicze funkcje publiczne w szkolnictwie wyższym i nauce także, ale nie ogół polskiego środowiska akademickiego. Z perspektywy ponad 28 lat polskiej demokracji parlamentarnej, i ponad 20 lat trwania instytucjonalno - prawnej lustracji w kraju vide pierwsza ustawa lustracyjna z 1997 r. samo zagadnienie lustracji uległo deformacji, kompromitacji, ponieważ jest wykorzystywane do gier politycznych, co dekadę przez poszczególne ekipy rządzące. Ten proces nie może trwać w nieskończoność, i nie może być ciągle poszerzany o nowe grupy zawodowe i warstwy społeczne, gdyż ze względów czasowych, finansowych, osobowych ma ograniczony charakter. Były w tej kwestii stosowne zalecenia Rady Europy z 90 lat. XX w. dla dawnych państw postsocjalistycznych. We współczesnej Polsce to zagadnienie jest cyklicznie odsmażane, jak przysłowiowy kotlet, aby przykryć inne poważniejsze sprawy np. finansowanie polskiej nauki na poziomie 0,45 % PKB, czyli najmniej spośród państw członkowskich UE itd., itp. Także, odsmażana lustracja pomimo prawie 30 lat transformacji ustrojowej, i naturalnej wymiany pokoleń jest najlepszym lekarstwem na wszystko. Niektórzy z niej bardzo dobrze sobie żyją, a naiwny lud kupi każdy kit, jak zawsze zresztą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro planowana jest lustracja to równolegle powinno się bezwzględnie wprowadzić działania, które likwidowałyby analogiczne patologie powstające aktualnie w środowisku naukowym. Sądzę że w każdym ośrodku naukowym są osoby które uczelnię wyższą, czy też inny ośrodek naukowy powinny oglądać co najwyżej na zdjęciach, a robią kolejne stopnie naukowe, bo są dopisywane do publikacji. Co za różnica czy ktoś uzyskuje dany stopień/tytuł bo współpracował ze służbami bezpieczeństwa czy dlatego, że ma plecy w swoim środowisku. I w tym i w tym przypadku mu się nie należy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ anonim z g. 22:27.,

      Planowana lustracja w środowisku akademickim ma dotyczyć przyszłych kandydatów do tytułu naukowego profesora, ale tutaj winien decydować dorobek badawczy i organizacyjny kandydata, a nie cenzus moralny, gdyż inaczej takowy cenzus narusza prawa, wolności i swobody obywatelskie, co oznacza kłopoty dla polskiego państwa np. w pozwie zbiorowym przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu. Pomijam to, iż lustracja kandydatów do tytułu naukowego profesora, to kuriozum niespotykane w UE. Czekam aż ktoś w Polsce otrzyma Nobla za lustracje.

      Usuń
    2. No naprawdę niespotykane w Europie :):) wystarczy wpisac w google jak było w Niemczech.
      Cytuję "Po pierwsze, cała Stasi została zlikwidowana. Żaden z funkcjonariuszy nie wszedł no nowych służb RFN. Wszystkim agentom zakazano zajmowania stanowisk publicznych, co wiązało się często ze spektakularnymi finiszami karier wielu polityków. W ten sposób z działalnością publiczną pożegnał się pierwszy demokratycznie wybrany premier NRD - Lothar de Maizière, który po ujawnieniu faktu jego współpracy musiał podać się do dymisji i od tej pory droga działalności publicznej była dla niego zamknięta. Podobny los spotkał wielu urzędników oraz adwokatów (również broniących opozycjonistów), ponieważ prawo obejmowało również zawody zaufania społecznego." - to samo tyczyło się naukowców - zawód zaufania społecznego
      Źródło: https://www.pb.pl/jak-niemcy-przeprowadzili-lustracje-821886

      Usuń
    3. @ anonim z g. 22:57.,

      Casus byłej NRD to zupełnie inne zagadnienie, gdyż tutaj prawo stanowili Wessis, którzy wchłonęli Ossis z całym dobrodziejstwem inwentarza. Trzecia Rzeczpospolita Polska jest kontynuatorką w sensie prawnym Polski Ludowej.

      Usuń
    4. Jasne, każde państwo to zupełnie inne zagadnienie, w Czechach też porządek zrobili i podobnie jak RP była spadkobierczynią PRL, tak Rep. Czeska spadkobierczynią Czechosłowacji i problemu nie było, czeska nauka się nie rozpadła. Powiem więcej - jak pan chce to proszę porównać naukę czeską ze słowacką (nie było lustracji) - która z nich jest obecnie na wyższym poziomie

      Usuń
    5. @ anonim z g. 11:01.,

      Znam historię lustracji w Europie Środkowo - Wschodniej bardzo dobrze, ale przeprowadzono ją różnorodnie, i jest to proces zamknięty. W Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej ten proces trwa już ponad 20 lat, i ma trwać dalej, gdyż jest źródłem utrzymania dla pewnych osób. Nauka w Republice Czeskiej jest na bardzo wysokim poziomie, co odzwierciedla np. pozycja Akademii Nauk Republiki Czeskiej w międzynarodowym rankingu SIR. Pozycja czeskiej nauki w świecie nie jest związana z przeprowadzoną tam lustracją, ale przede wszystkim z odpowiednim jej finansowaniem. Bodajże w granicach 2 % PKB z tendencją wzrostową. Na koniec, jak chcesz anonimie wdrażać porządek, to rób to w świetle obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej.

      Usuń
    6. Zgadzam się z powyższym, niepotrzebne bicie piany, potencjalnie niezgodne z prawem i bez żadnego znaczenia praktycznego (ilu osób dotyczy? kilkuset?). Być może jest to jednak sondowanie środowiska i przygotowywanie gruntu pod inne zmiany, np. lustrację kandydatów pod kątem "moralności". Niewierzący? Co najwyżej dr hab. Lewak? Nie więcej, niż dr. Trochę kpię, ale politycy w Polsce miewają bardzo głupie pomysły.

      Usuń
    7. @ anonim z g. 13:01.,

      Jeżeli ustawa 2.0 wprowadzi dla przyszłych kandydatów do tytułu naukowego profesora cenzus moralny, to sprawa trafi przed oblicze Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

      Usuń
    8. Mnie tez sie wydaje, ze ten pomysl lustracji to takie "sondowanie sytuacji", przy czym wg mnie inicjatywa tym razem wyszla od Gowina. A to dlatego, ze poslowie PiS-u w ogole nie chca Reformy 2.0 i zaczynaja sie teraz polityczne targi. Partia Gowin przydaje sie przy glosowaniach w koalicji i co ciekawe, partia ta zyskala ostatnio pare posad okolorzadzowych. To moze byc chec zrekompensowania Gowinowi odrzucenia jego Reformy 2.0 i zastapienia jej pomyslami Bernackiego, ktory od zawsze chcial widziec profesure belwederska w roli glownej. Wiec byc moze te targi polityczne zmierzaja w kierunku ustanowienie specjalnych swiadczen emerytalnych dla profesoorw w stanie spoczynku (z czym PiS szedl oficjalnie do wyborow), ale z wylaczeniem tych co wspolpracowali ze sluzbami. Cos takiego pasowaloby do aktualnej retoryki PiS-u.

      Usuń
    9. @ anonim z g. 14:49.,

      Wiesz, cały ten kabaret z lustracją ma przykryć nędzę finansową polskiej nauki na poziomie 0,45 % PKB. Według jednego z ostatnich raportów Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD wynika, iż na 40 państw europejskich i kilka pozaeuropejskich w finansowaniu badań naukowych i prac rozwojowych Polska zajmuje dopiero 35 miejsce. I w najbliższych latach, nie ma co liczyć na jakąkolwiek poprawę owej sytuacji, więc wszystkie te reformy organizacyjne polskiej nauki są niewiele warte, bo nie pójdą za nimi odpowiednie fundusze. Tego nie trzeba nikomu tłumaczyć.

      Usuń
    10. Anonimowy 26 stycznia 2018 22:33,
      Można prosić o link do tego raportu OECD?

      Usuń
    11. Informacje ws. najnowszego raportu OECD przedstawił prof. Andrzej M. Brandt w artykule Rozwój czy zastój nauki w Polsce? Artykuł ten jest dostępny dla każdego w ostatnim numerze 412 tygodnika PAUZA via PAU.

      Usuń
  4. Skoro brak realnej lustracji naukowej w oparciu o realne i wymierne parametry (total IF, liczba publikacji z Listy Filadel.) , to lustracja co do bywszego szpiclowania może okazać się korzystna , bo u mnie na wydziale osoby o które szpiclowały ( wiadomo o nich z kwitów które otrzymały status pokrzywdzonego od IPN)to z reguły słabi badacze którym PZPR załatwiła habilitacje. Więc skoro istniej związek kariery ze szpiclowaniem -a przynajmiej z mego wydziału z 6 takich osób mogę wskazać to jestem za.

    OdpowiedzUsuń
  5. @ anonim z g. 14:40.,

    Wskaźniki bibliometryczne trudno określić jako wymierne parametry oceny dorobku badawczego, gdyż nie mają takiej samej wagi, znaczenia w odniesieniu do wszystkich dyscyplin, specjalności naukowych, a i w przypadku nauk internacjonalnych są jedynie pochodną dorobku danego naukowca. Ponadto członkostwo w PZPR, a ewentualna współpraca ze służbami specjalnymi Polski Ludowej, to dwa odrębne zagadnienia, więc trudno tutaj mówić o związku przyczynowym kariery akademickiej ze szpiclowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten pomysł jest tak głupi, że aż się w pale nie mieści. Lustracja funkcji kierowniczych, zapewne od kierownika zakładu w górę, trwa kilkanaście lat. Nie widać do k. nędzy żadnej zmiany, ani na plus, ani na minus. Żadnej. Teraz weźmy się za lustrację kandydatów na profesorów. To nie jest lustracja, tylko swoista dekomunizacja a raczej wybiórcza deubekizacja. Karze się osoby nie za to, że popełniły czyny zabronione, tylko za współpracę z legalnymi strukturami państwa. To się w pale nie mieści. Do tego łamie się niegdyś dane obietnice (że kto przeszedł lustrację w latach 90. i poparl nowy ustrój, te jest czysty).

    Ten zapis otwiera pole do depisyzacji zwolenników obecnych władz. I to dopiero jest ciekawa perspektywa. Np. zredukować emerytury do 800 zł wszystkim członkom AKO/KOD (niewłaściwe skreślić). Wyjątkowo durna, niebezpieczna gra w wykonaniu oślizgłego kretyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ anonim z g. 13:09.,

      Warto tutaj dodać, iż owa lustracja kandydatów na profesorów jest sprzeczna z ustawą zasadniczą i unijnym prawodawstwem, ponieważ ma charakter dyskryminacyjny i wykluczający pracowników czynnych zawodowo z życia społecznego i zawodowego. W europejskiej przestrzeni prawnej taka kwestia nie ma racji bytu, bez dwóch zdań.

      Usuń
    2. Akurat na takie argumenty, to bym nie liczyl. Przyklad NRD pokazuje, ze one nie sa obowiazujace nawet na Zachodzie. Ponadto, od samego poczatku bylo wiadomo, ze Gowin niewiele moze i ze w ostatecznie to kto inny bedzie decydowal. Wlasciwie to teraz dopiero zaczyna sie jakas dyskusja o reformie. Wczesniej to bylo bardzo zyczeniowe bujanie w oblokach.

      Usuń
    3. Przypadek b. NRD jest zupełnie inny, gdyż tam zlikwidowano państwo w całości przez przejmujących Wessis. Likwidacji uległy wszystkie sektory życia polityczno - społeczno - gospodarczego. Wessis mieli przygotowane własne kadry administracyjne, naukowo - badawcze. Ponadto sprawa rozbiła się w kontekście zjednoczenia obydwu państwowości niemieckich, czyli w określonej czasoprzestrzeni prawnej i politycznej.

      Usuń
    4. Tak, ale gdyby zrobiono precedens w przypadku skargi "wykluczonych" Polakow, to "wykluczeni" Niemcy tez probowaliby dochodzic swoich praw w ramach UE. Poza tym takie sprawy ciagna sie latami, a rzecz dotyczy glownie osob w wieku 60+. Ewentualne zwyciestwo za 10 lat chyba niewiele im da. Ale nie wiem, to w ogole nie moja bajka.

      Usuń
    5. @ anonim z g. 15:28.,

      Nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek precedensie, gdyż zagadnienie Ossis nie jest tożsame z zagadnieniem współczesnych Polaków i ich problemów. Wykładnię prawa pozostawmy stosownym sądom, trybunałom i osobom kompetentnym w sprawie. Jeszcze raz słów kilka o lustracji. Wedle wytycznych Rady Europy dla państw postsocjalistycznych proces lustracji to zagadnienie, które winno zostać zrealizowane w określonej czasoprzestrzeni prawnej i politycznej, i nie powinno trwać dłużej niż 10 lat. Ten proces ma ograniczony charakter ze względów czasowych, finansowych, osobowych, a który nie może trwać w nieskończoność, i być wiecznie poszerzany o nowe grupy zawodowe i warstwy społeczne. W Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej lustracja instytucjonalno - prawna funkcjonuje od ponad 20 lat, i końca tego procesu nie widać, co niewątpliwie kompromituje i ośmiesza całe zagadnienie. Pewne kwestie mnie nurtują i nie tylko mnie, a mianowicie szacuje się, iż na podstawie zachowanych kompletnych list rejestracyjnych potencjalnych tajnych współpracowników, kontaktów operacyjnych, służbowych UB/SB w latach 1944 - 1990 zarejestrowano ok. 90 tys. osób, ale fakt rejestracji niejednokrotnie nie oznaczał podjęcia świadomej i tajnej współpracy ze służbami specjalnymi. Historycy twierdzą, że co najmniej 50 % z tych prawie 90 tys. osób już odeszło, a systematycznie odchodzą i świadkowie tamtych zdarzeń, więc przy życiu pozostało może 40 lub 45 tys. osób, które zapewne są w wieku emerytalnym, lub w orbicie tego wieku. Ile faktycznie osób z tej puli współpracowało z UB/SB? 50 %, a może zdecydowanie mniej? Według mnie agentura w okresie istnienia Polski Ludowej miała ograniczone zasoby w porównaniu z innymi państwami socjalistycznymi. Mimo to we współczesnej Polsce tworzy się mit o rozbudowanej agenturze i jej wszechobecnych mackach. Poszerza się lustrację w nieskończoność, co generuje ogromne koszty i zarazem bardzo dobrze płatne miejsca pracy dla całego aparatu państwowego vide archiwiści, historycy, prokuratorzy, biegli sądowi, sędziowie itd. Ile obecnie w Biurze Lustracyjnym IPN spoczywa oświadczeń lustracyjnych do weryfikacji? Na ile mi wiadomo, to 31.12.2012 r. było ich 302 tys., ale spoko mieliśmy po drodze wybory samorządowe z 2014 r., wybory parlamentarne z 2015 r., weryfikację osób ze służb mundurowych z 2016 r.- tutaj ze 100 tys. osób itd., itp. O co tutaj w ogóle chodzi? Od upadku realnego socjalizmu w Polsce upłynęło ponad 28 lat, a lustracja nad Wisłą trwa w najlepsze. Tajni współpracownicy dawnych służb specjalnych rozmnażają się jak króliki, czy pieski preriowe. Co jest grane?

      Usuń
  7. To chyba należy się spodziewać, że oprócz ubeków na uczelniach (i nie tylko) będą szukali rzekomych Żydów i Banderowców...quo vadis?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni chyba jeszcze sami niewiedzą kogo będą lustrowali? W swoim czasie były i takie wizje, plany, aby zlustrować polskie społeczeństwo ogółem, ale nie ma takich pieniędzy w budżecie polskiego państwa. Bodajże przyszpilenie jednego kłamcy lustracyjnego przez Biuro Lustracyjne IPN, to wydatek rzędu nawet kilku milionów zł., gdyż potencjalny współpracownik służb specjalnych Polski Ludowej odwołuje się do wszystkich możliwych instancji sądowych, aby bronić swojego dobrego imienia - jego konstytucyjne prawo - a sam proces lustracyjny trwa zazwyczaj długimi latami stąd astronomiczne koszty procesu, obsługi prawnej, administracyjnej itp. Lustracja to bardzo drogie, kosztowne zagadnienie, więc jak długo jeszcze ów kabaret lustracyjny będzie trwał nad Wisłą?

      Usuń
    2. Lustracja to już bardzo zardzewiałe i tępe narzędzie, które bywa wykorzystywane do bieżących rozgrywek politycznych w Polsce od grubo ponad 20 lat, co staje się już męczące i żenujące zarazem. A co z funduszami dla polskiej nauki?

      Usuń
    3. Należy lustrować z całą stanowczością. Uczeni-ubecy są bardzo żywotni i nawet jeśli ostanie się garstka, to będą szkodzić polskiej nauce do końca swoich dni, co jest o tyle groźne, że system nauki jest hierarchiczny, a ci konfidenci zajmują nierzadko kierownicze stanowiska.

      Usuń
    4. Przecież lustracja kierowniczych funkcji publicznych w szkolnictwie wyższym i nauce trwa od 11 lat. Natomiast moim zdaniem polskiej nauce najbardziej szkodzi finansowanie na poziomie 0,45 % PKB i brak jakichkolwiek perspektyw na poprawę owej sytuacji. Jednak temat finansów został skrupulatnie zamieciony pod dywan i cicho sza, ale trzeba było znaleźć temat zastępczy w postaci starej, poczciwej i nieco zardzewiałej lustracji, aby ustawić niejako polskie środowisko akademickie do pionu. Moim zdaniem ponad 28 lat po upadku realnego socjalizmu w kraju, istnieje potrzeba wyłonienia nowej klasy politycznej, która nie będzie obciążona garbem przeszłości, a będzie potrafiła patrzeć w przyszłość doceniając rolę i znaczenie nauki w procesie modernizacji Polski.

      Usuń
  8. Może warto zainteresować się tym problemem
    https://www.facebook.com/S.M.Karpinski?hc_ref=ARTfEZ_mmtgoivpgkqAsRC-Ju07pEy_FEm2OWs6a7pLVoabrYprVVBbrncIykXtTIbQ&fref=nf
    To pokazuje, jak cenieni są naukowcy w Polsce. Tak się dzieje na każdej uczelni, kierownikami, dziekanami i rektorami zostają miernoty. Żadna reforma nie zmieni fatalnej sytuacji w nauce polskiej, żadna !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwny jest ten świat i koleje, kulisy dobrej zmiany także. Odwołano po pół roku urzędowania profesora Stanisława M. Karpińskiego ze stanowiska dyrektora IHAR - PIB w Radzikowie. Moja babcia zawsze mawiała, że w życiu wnuczku raz będziesz na górze, a drugi raz będziesz na dole. Babcia miała rację. Samo życie.

      Usuń
  9. Jesli ktos jest niezdolny do kierowania czymkolwiek, to moze lepiej by nie piastowal zadnych funkcji... "Osiagniecia" prof. Karpinskiego mowia same za siebie, niezaleznie od wladzy, do ktorej tak bardzo probuje sie przykleic za kazdym razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że prof. Stanisław M. Karpiński reprezentuje nauki o życiu, ale poza tym nie wiem nic o osiągnięciach profesora. Mógłbyś coś nadmienić w tej kwestii? Z góry bardzo dziękuję.

      Usuń
  10. Postdoc z Cambridge20 lutego 2018 03:01

    Chciałbym zalinkować bardzo "ciekawą" historię opisaną na łamach formum akademickiego:
    I część (straszna, ale też troche śmieszna) https://prenumeruj.forumakademickie.pl/fa/2018/01/rodzinny-doktorat-cz-i/

    II część - (już raczej tylko straszna) https://prenumeruj.forumakademickie.pl/fa/2018/02/rodzinny-doktorat/

    Być może warto utworzyć o tym oddzielny wątek - mogłaby wyniknąć z tego ciekawa dyskusja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz analizować historię tego rodzinnego doktoratu? Po co? Sprawa jest w toku, jak dobrze mniemam, więc nie wszystko jest takie proste, oczywiste w życiu.

      Usuń
    2. Ciekawe, czy bracia mają również odmienne upodobania polityczne :-)

      Usuń
    3. Ugryź zagadnienie lustracji we współczesnej Polsce, które stało się pomysłem na dobre życie dla pewnych cwaniaków na koszt niewyedukowanych, niedoinformowanych podatników.

      Usuń
    4. Tak to jest, kiedy tatuś traktuje pracę na uczelni jak rodzinny interes i wpycha swoje potomstwo na stanowiska. Mam nadzieję, że się tam pozagryzają na tym AGH.

      Usuń
  11. Jestem weteranem 3 uczelni : 1 uniwerka standartowego , 1 uniwerka przymiotnikowego, 2 uczelni prywatnych oraz pwsz. I co jaki wniosek ,a no taki że zwykle ten profesor o którym się mówi że kablował jest także słabo publikujący dziś i dawno .Przypadek ? -ni esądzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to ma dorzeczy? We współpracę ze służbami specjalnymi PRL byli uwikłani różni uczeni, o różnorodnej randze akademickiej. Paradoks lustracji polega na tym, iż potępia się ludzi za współpracę z legalnymi służbami ówczesnego polskiego państwa. A kim dziś są współpracownicy obecnych służb specjalnych? Nie są przypadkiem kablami, kapusiami?

      Usuń