poniedziałek, 16 października 2017

Nowa ocena jednostek naukowych!

jak w temacie - na szybko wrzucam linka, wkrótce więcej:

http://www.nauka.gov.pl/komunikaty/wyniki-kompleksowej-oceny-jakosci-dzialalnosci-naukowej-lub-badawczo-rozwojowej-jednostek-naukowych-2017.html

Obywatele Nauki podają linka do pliku Excela:

A tutaj nasza kategoria biologiczna PANowska:

I Uniwersytety:

a tutaj (chyba) ostateczna interpretacja kategorii 1-4:

Dziwi mnie brak ostatecznego rankingu - wg czego w końcu nadawane są te kategorie?

Michał Żmihorski

104 komentarze:

  1. Co to jest N-jednostki? Praktyczne efekty działalności? A cóż to za kryterium dla placówek zajmujących się ściśle naukami podstawowymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie też nie wiem co to jest N_jednostki...

      Usuń
    2. Myślę, że to średnioroczna liczba osób wchodzących do B+R w tym okresie. Czyli to N, na podstawie którego liczą 3N publikacji..

      Usuń
  2. Mam mieszane uczucia względem kategoryzacji jednostek naukowych w Polsce w 2017 r., których łącznie jest aż 993.Polska nauka dzieli się na następujące sektory: szkoły wyższe - 781 jednostek organizacyjnych, instytuty badawcze - 114, instytuty naukowe Polskiej Akademii Nauk - 69, i inne - 29.Ogólnie rzecz ujmując najlepiej wypadły placówki badawcze PAN, gdzie 12 otrzymało kat. A+, 38 kat. A, 18 kat. B, 1 kat. C.Oczywiście w zestawieniu z innymi sektorami polskiej nauki ogółem.Pomimo faktu, iż większość krajowej kadry badawczej pracuje w szkolnictwie wyższym, jak i, że lwia część krajowych grantów jest tam realizowana, to nadal polskie uczelnie nie przejęły palmy pierwszeństwa w obszarze badań naukowych podstawowych.Nie udało się tym razem.Może za 4 lata?

    OdpowiedzUsuń
  3. "Nencki" tylko A bez plusika???

    OdpowiedzUsuń
  4. Generalnie widać, że wydziały uniwersyteckie, które podzieliły się na biologię s. str. i biologię molekularną utraciły swoją pozycję np. Wydziały Biologiczne Uniwersytetu Warszawskiego i Wrocławskiego spadły na pozycję B (miały A), ale też straciły na tym "molekuły" bo często ubył im + przy A (chyba to efekt spadku potencjału w wyniku podziału kadry na dwie mniejsze grupy). Zaskakująco wysoko i równomiernie uplasowały się jednostki Uniwersytetu w Poznaniu.
    Niektóre wyniki są jednak "podejrzane" np. niektóre wydziały mające duże nadwyżki (nawet do 300%) względem A dla trzech kryteriów spadły do B z powodu wyraźnie niższego jednego kryterium i zwykle to nie jest kryterium odpowiedzialne za publikacje. Z tego wynika, że lepiej mieć wyrównane wszystkie kryteria niż napomopowane publikacje kosztem np. zastosowań praktycznych. To krzywdzi wydziały zajmujące się wyłącznie badaniami podstawowymi. Na Facebooku chodzą już teorie spiskowe, że układ i moc kryteriów były robione pod konkretne jednostki (ale to może tylko takie typowo polskie szukanie spisków). W każdym razie biologia uniwersytecka generalnie straciła na nowej parametryzacji, zyskał PAN. Dobrze wygląda też grupka wydziałów teologicznych z kategorią A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiedziałbym że PAN utrzymał swoją pozycję (wcześniej większość też miała kat "A") ale faktycznie straciła biologia uniwersytecka. A co do źródła problemu, to zanim postawimy tezę o jakimś negatywnym efekcie spadku potencjału w wyniku podziałów na mniejsze grupy, warto rozważyć przyczynę najprostszą i najbardziej oczywistą: na tych wydziałach jest masa nierobów, którzy nic nie publikują.

      Usuń
    2. Nawet jeżeli jest to przyczyna oczywista (trochę podzielam tę opinię i nie płaczę, że mój wydział spadł z A do B) to winię ustawodawcę, że nie daje uczelniom prostych i bezwzględnych narzędzi do usuwania takich nierobów. W PAN-ie takie ruchy kadrowe są łatwiejsze do wykonania (pracowałem tu i tu i wiem jak to działa), na uczelni jest się też nauczycielem i to prawnie bardziej chroni nierobów uniwersyteckich.

      Usuń
    3. racja. Ale w PAN też jest trudno - leśne dziadki z tytułami na umowach bezterminowych, produkujące jeden papier w lokalnym czasopiśmie raz na dwa lata, co przez radę naukową jest z entuzjazmem przyjęte jako wybitny dorobek (i osobnik kolejne kilka lat nie do ruszenia).

      Usuń
  5. N to średnia liczba pracowników zaliczanych do potencjału badawczego jednostki w okresie parametryzacji. a zatem liczbę punktów uzyskanych w kryteriach I-III dzieli się przez N. ocena końcowa wynika z porównania uzyskanych punktów z punktami jednostek referencyjnych A i B (na stronie Ministerstwa podane są jednostki referencyjne).

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydział Biologii UW w kategorii B??? Pracuje tam wielu świetnych ludzi, szkoda że cała grupa miernot ciągnie ich w dół!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowieku, pisząc ten post nie miałeś najmniejszego pojęcia o kryteriach parametryzacji (pytanie co to jest N), a obrażasz ludzi wyzywając ich od miernot. A może to nie wydział jest 'B" tylko algorytm kategoryzacji jest 'be'?
      Warto wiedzieć o czym się pisze bo inaczej jest się samemu miernotą intelektualną tak jak większość polskich dzielnych i dumnych SIFOWCÓW, fascynatów PUNKTOZY i nieuczciwych cyników żerujących na systemie grantowym.
      A sensem istnienia uczelni jest szkolnictwo wyższe i dydaktyka. Jak ktoś tego nie rozumie to niech zmieni zawód. Miernoty ciągnące w dół "świetnych ludzi"? Jakich? Jakoś nie ma ich wśród highly citated reaserchers... Zresztą nigdzie. A rankingi międzynarodowe, o ile mnie pamięć nie zawodzi, to chyba nie są uzależnione od liczby paracowników na etatach badawczych a polscy "świetni" są wszędzie w ogonach!!!
      A mały CALTECH króluje

      Usuń
    2. Anonimowy leśny dziadek nauczył się pisać na komputerze i smaruje farmazony. Przy takich emocjach może niedługo jakąś pracę naukową napisze.

      Usuń
    3. @ Anonimowy18 października 2017 11:05, nie do konca rozumiem co chcesz powiedziec. Na UW jest sporo ludzi, ktorzy maja dorobek naukowy skrajnie mizerny, taka jest niestety prawda, sprawdz sam. I jesli te osoby wchodza do N a nie daja nic do 3N to znaczy ze ciagna w dol wydzial, czy nie?

      Co do highly cited researchers - racja, ale nadal jest ogromna przestrzen miedzy nie robieniem niczego latami a bycie w swiatowej czolowce.

      Usuń
  7. No i fajnie to wygląda. W instytutach PAN za kryterium publikacje do kat. A wystarczyło mieć tylko 91 pkt., na uczelniach kat. A zaczyna się od 102 pkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale ogółem to instytuty naukowe PAN nadal dzierżą palmę pierwszeństwa w obszarze badań naukowych podstawowych, a nie uczelnie wyższe.

      Usuń
    2. Po czym wnosisz, Anonimie z 19:28?

      Usuń
    3. Po uznanym i międzynarodowo zaindeksowanym dorobku badawczym np. w bazach Web of Science czy Scopus, co zasadniczo przekłada się na pozycję danej instytucji naukowej w międzynarodowych rankingach, jak i po realizacji wielkich programów badawczych np. w obszarze humanistyki, kultury narodowej vide atlasy historyczne, leksykony, słowniki językowe itp.I nie tylko.

      Usuń
  8. Jak to się ma do faktu że na wydziałach leśnych średni impact pracujących tam ludzi jest pod stołem,albo pod podłogą, a dwie na trzy z tych są w A? To jakiś sen? Czy żart?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to też mnie zastanawia. Kategorie są oczywiście relatywne (są wyliczane w danej grupie tematycznej jednostek) co nie zmienia faktu, że te z A w leśnictwie są znacznie poniżej niektórych w B w innych dziedzinach. Ten relatywizm nie koniecznie musi być czymś dobrym - coraz częściej to widzę

      Usuń
  9. W praktyce kategoria nie bardzo się przekłada na finansowanie, bo na uczelniach tylko znikoma część budżetu ma pochodzenie "naukowe". Poza tym nawet dla jednostek PAN ostateczne finansowanie jest zorganizowane według krętych algorytmów, które powodują, że przesunięcie się o jedną "literkę" nie robi nagle jednostki biedną ani bogatą. Kategoryzacja ma dosyć fikcyjny charakter - jednostki są oceniane, ale nie niesie to wielkiej mocy sprawczej. Są jednostki, które od zawsze są A. Są też takie, które od zawsze są B i jest to już wliczone w ich długoletnią działalność. Kadry się nagle nie pogorszą ani nie poprawią.

    Mnie bardzo ciekawi, co by było, gdyby ocenie podlegała średnia z osiągnięć poszczególnych pracowników, a nie jak teraz - wybrane najlepsze osiągnięcia całej jednostki. Wtedy mogłoby się okazać, że niektóre duże instytucje z kategorii A jednak mają wybitnie nierównomierny rozkład osiągnięć pracowników. W tej chwili jeden pracuś może nadrobić za dziesięciu mniej ambitnych i jednostki w ogóle nie muszą się martwić przyzwoitą polityką kadrową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca jest prawdą to co piszesz. Kategoryzacja wpływa na dotację statutową, a wartość punktu przeliczeniowego w każdej z kategorii jest inna. Spadek z kategorii A do B oznacza więc realny spadek dotacji statutowej. A z tej dotacji korzysta wciąż większa liczba pracowników niż z innych źródeł. Nie ma to znaczenia dla osób mających granty, bo taki grantobiorca ma często więcej pieniędzy niż wynosi cała dotacja statutowa instytutu czy katedry.

      Natomiast druga część twojej wypowiedzi jest bardziej interesująca. Jedna z grup przygotowującej Ustawę 2.0 proponowała takie rozwiązanie, aby do 3n (a raczej 4n lub 5n) wchodziło po 3-4-5 najlepszych publikacji każdego pracownika, a nie 3n całego wydziału (znam wydziały, gdzie jedna osoba rocznie produkowała po 10-25 prac za minimum 20 pkt i te prace wchodziły do 3n wydziału zaciemniając fakt, że na tych wydziałach było wiele osób, które nie wniosły ani jednej publikacji do 3n). Ta propozycja była ostro oprotestowana, zarówno przez jednostki, w których grupa najmocniejszych podbijała kryterium 1 kryjąc słabość ogona jednostki jak i przez jednostki, gdzie większość prac jest wieloautorska, bo to rzekomo rodziło by konflikty komu przypisać konkretny tytuł. Bierze się to stąd, że na wielu wydziałach podział statutowych na osoby jest wg tych samych publikacji, które wchodzą do 3n. Dominatorzy (profesura itp.) mogli by przechwytywać najlepsze (tzn. najwyżej punktowane) publikacje wieloautorskie na swoje konto. Mocne osoby ze słabych jednostek też były przeciwne bo uważały, że ponosiły by karę za politykę kadrową, na którą często nie mają wpływu. Ostatecznie ta propozycja upadła. Ale myślę, że symulacja kategoryzacji wg tej opcji mogła by być interesująca.

      Usuń
  10. Poniewaz tutaj pojawiaja sie prawdziwi fachowcy od oceny parametrycznej, to ja mam dwa pytania czysto techniczne.

    (1) Co oznacza liczba punktow w kryterium I. Czy jest to moze srednia liczba punktow ministerialnych na pracownika jednostki, czy byc moze sa to publikacje i inne rzeczy brane pod uwage z roznymi wagami.
    (2) Jak ta nowa kategoryzacja przelozy sie na wspolczynniki w dotacji statutowej i od kiedy to wejdzie w zycie?

    Byc moze ktos zna odpowiedzi dokladne.

    OdpowiedzUsuń
  11. ad. 1. W kryterium I brane są pod uwagę obok publikacji także patenty, wdrożenia, wynalazki. Wzory w rozporządzeniu (http://www.dziennikustaw.gov.pl/du/2016/2154/1)
    ad. 2. Nowy algorytm podziału dotacji obowiązuje od 2017 roku.
    (www.dziennikustaw.gov.pl/du/2016/2016/D2016000201601.pdf)

    OdpowiedzUsuń
  12. Polowicznie dziekuje. Tzn. dziekuje za podanie zrodel. Ale my tutaj chyba nie mamy zbyt duzo wolnego czasu, aby samemu wchodzic w te wszystkie detale, wiec krotki komentarz, tak na gora 10 zdan od fachowca bylby takze pomocny. Ja wiem, prawnikom placi sie spore pieniadze wlasnie za wylowienie najwazniejszych szczegolow z duzych tekstow. Ale czasem zdarzaja sie ludzie bezinteresowni. Oczywiscie czasem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeglądając wyniki "kategoryzacji" i głosy w dyskusji, proponuję utworzenie (najlepiej w OECD, poprzez złozenie wniosku przez ministra) nowej dyscypliny naukowej "kategorologia stosowana", w której badaniom poddany byłby zapoznany do tej pory przez swiatową naukę system "kategoryzacji jednostek naukowych wystepujący w Polsce". Poprawiłoby to pozycje polskiej nauki na forum światowym, ugruntowało jej autonomiczną pozycję jako opartą na idei Trójmorza i Dobrej Zmiany, i wreszcie utworzyło oryginalny polski obszar rozwoju innowacyjności, o karierach naukowych i okołonaukowych nie wspominając. Mnie osobiście bardzo odpowiada, że moja jednostka spadła z A do B, co powinno obciąć dotacje na tzw. badania statutowe. Schizofrenia tego systemu polega na tym, że w ramach jednego wydziału, na dorobku (publikacje+ granty) 2-3 zespołów, żerują 3-4 katedry, których pracownicy dobrze sobie żyli z monografii i śmieciowych publikacji rozdzielając kasę wypracowana przez kilka "rakiet" naukowych. Modle się o to, aby system "kategoryzacji" i "badan statutowych" znalazł swój epilog w jakiejś komisji sejmowej na wzór reprywatyzacyjnej. To są zwyczajnie, i to od lat pieniądze wyrzucane w błoto. Gdyby był czytelny system grantów krajowych (bez towarzystw wzajemnej adoracji) i stworzony administracyjny system ułatwiajacy pozyskiwanie grantów zagranicznych np. z UE, wówczas kategorie nie były do niczego potrzebne, a nauka w Polsce oddychałaby powietrzem pozbawionym absurdalnej biurokracji, a kazdy 'pracownik naukowy" liczyłby tylko na siebie i swój zespół, a nie na układy, kategorie i korzystanie z dorobku pokrzywdzonych w tym całym burdelu ludzi posiadajacych talent i zdolnosci intelektualne preferujące do pracy naukowej na miedzynarodowym poziomie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ładnie napisane, zgadzam się! Ocena indywidualna naukowców (bez żerowania), więcej forsy idącej poprzez granty i mamy od razu zdrowszą atmosferę!

      Usuń
    2. Panie Michale, czy Pan kiedykolwiek prowadzil dzialalnosc dydaktyczna? Jak sie czyta Pana wypowiedzi, to poza troska o nauke, bije z nich takze jakby niezrozumienie, jakie sa/powinny byc cele fukncjonowania srodowiska akademickiego w ogolnosci.

      Usuń
    3. w niewielkim stopniu chociaż ostatnie 4 lata pracuję na uniwersytecie (chociaż nie mam dydaktyki) - ale na pewno ma Pan rację pisząc o mojej nieznajomości tematów uczelni w Polsce i problemów dydaktyki bezpośrednio. Będę wdzięczny za komentarz: jak powyższa wypowiedź (moja i przedmówcy) kłóci się z wymaganiami/realiami dydaktycznymi?

      Usuń
    4. Napisze tak: "normalne" srodowiska akademickie zazwyczaj maja jakies zadania do realizacji. Wezmy USA (system liberralny) czy Japonie (system quasi-sredniowieczny). W obu przypadkach uczelnie sa po to aby uczyc, a jednostki badawcze, typu laboratoria rzadowe, sluza realizacji badan szczegolnie potrzebnych w danej gospodarce. Sa wiec wyrazne cele spoleczne dla srodowiska akademickiego. I to pracuje. U nas nauka tak naprawde od 30 lat nikomu nie jest potrzebna. Dydaktyka owszem, gdyz sluzy ksztalceniu kadr. Tylko, ze uczelni niepublicznych w obecnej formie w ogole nie powinno byc, gdyz one sluza tylko nabijaniu kasy panstwowym akademikom. Efektywnie wszyscy zyjemy sobie troche w takim wariatkowie. A od czasu do czasu przeprowadzane sa oceny, ktore z punktu widzenia celow spolecznych nic nie mierza. Ale jest troche paniki, czasem troche radosci, ze sie udalo (ot chociazby z "legalnymi" przekretami typu wspolne publikacje miedzynarodowe itd.). Tak wiec jesli podchodzic do tego jako pewnego rodzaju lokalnej rozrywki, to jest to nawet fajne, gdyz w sumie quasi-wariaci tez wmusza sie w cos bawic. Natomiast mnie troche niepokoja rozwazania osob, ktore wszystkie te rzeczy traktuja absolutnie na serio. I wierza, ze poprzez ewentualne lepsze ustalenie zasad szczegolowych uda sie rozwizac problemy fundamentalne, typu po co nam jednostki PAN-owskie, lub, po co nam siec szkol niepublicznych "konkrolowanych" przez kadre ze szkol publicznych. I tyle. Wiecej luzu.

      Usuń
    5. Laboratoria narodowe w USA, a jest ich 17 podlegają amerykańskiemu Ministerstwu Energii i realizują badania naukowe głównie na zlecenie agencji federalnych, przemysłu, US.Army itd.Mówiąc krótko w Polsce nie mamy ani rozwiniętego przemysłu, ani rozwiniętych sił zbrojnych.Dlatego brakuje poważnych zleceniodawców badań i wielkich celów, wyzwań społecznych dla środowiska akademickiego.Według mnie przywołanie zagadnienia laboratoriów narodowych jest bezsensowne w odniesieniu np. do Polski.Struktura prowadzenia badań naukowych w świecie jest różnorodna, a My próbujemy coś małpować, bez sensu, ładu i składu.

      Usuń
    6. Wlasnie, absolutnie zgadzam sie, ze laboratoria rzadowe nie sa obecnie w Polsce potrzebne. Czyli po prostu PAN nalezaloby zlikwidowac. Ale badzmy realistami, lobby PAN-owskie nigdy na to nie pozwoli. Bedziemy dalej tkwili w tej patologii. Dlatego wlasnie wszelkie kategoryzacje nalezy traktowac jako pewien rodzaj rozrywki: jedni wygrywaja, inni przegrywaja, cos sie dzieje.

      Usuń
    7. W obecnej sytuacji likwidacja PAN jest pomysłem niczym bełkot chłopa po trzech flaszkach taniej wódy. Osiągnięcia (czy też "osiągnięcia") naukowe jednostek PANowskich przerastają te z uniwersystetów, czyli można powiedzieć, że PAN w końcu zaczął zmierzać w kierunku, jakim został powołany. PAN należało likwidować 10-15 lat temu, kiedy to było prawdziwe dno. Ponadto wiele instytutów PAN prowadzi badania, których nie prowadzi żadna uczelnia (i są to właśnie te najbardziej powiązane z potrzebami społecznymi badania - fizyka, chemia, medycyna). Zobaczymy, czy uczelnie zdołają dogonić naukowo PAN po reformie Gowina, która powinna odciążyć dydaktycznie akademików uczelnianych.

      Usuń
    8. Jest jeszcze inny argument, po co likwidować PAN-y skoro ich utrzymanie kosztuje prawie nic? Rządzącym, i słusznie, szkoda ruszać temat! To już rozsądniej byłoby likwidować parę słabych, "lokalnych", uniwersytetów (patrz kategoryzacja).

      Usuń
    9. do An. 7:49 i An. 08:23. Przeciez napisalem, ze PAN-u zlikwidowac sie nie da (a przynajmniej szybko). Patologie spoleczne maja wlasnie to do siebie, ze przechodza z pokolenia na pokolenie. Ludzie wychowani w takich systemach, nawet jesli dostrzegaja zlo, to i tak powielaja potem ten schemat, gdyz niczego innego tak naprawde nie doswiadczyli. Nawet Administrator Michal Zmihorski, czlowiek niewatpliwie bystry, od czasu do czasu przejawia sposob myslenia, ktory mu wpojono za mlodu. Bardzo trudno uwolnic sie od mentalnosci wlasnego srodowiska. I dlatego szybkiej jakosciowej zmiany w polskim srodowisku akademickim nie bedzie. Bez wzgledu na to, czy w ocenie bedzie liczone 3N, czy 4.1N itd.

      Usuń
    10. Anonimowy z 7:49

      Obiektywnie, "osiągnięcia" jednostek PAN nie przerastają tych z dobrych uniwersytetów. Słusznie jeden z piszących zauważył, że dla jednostek PAN w kryterium 1, tym najważniejszym bo w publikacjach, dolna granica kat. A była aż o 10 punktów bazowych niższa niż dla jednostek uczelnianych. O tak dużej reprezentacji jednostek PAN-owskich w kat. A decydowały inne kryteria (czy równie ważne, to sprawa dyskusyjna). Być może w niektórych jednostkach PAN prowadzi się badania, których nie prowadzi żadna uczelnia, ale też na żadnej uczelni nie ma reprezentowanych wszystkich kierunków i specjalizacji. Pewne ośrodki tradycyjnie specjalizowały się w jednych badaniach, na innych dominują inne. Oceniając te rzekome "przewagi" PAN-u to ja, jako były pracownik PAN, a obecnie pracownik uniwersytetu oczekiwał bym jednak, aby pracownicy PAN-u, nie mający innych obowiązków poza naukowymi, mieli wyżej ustawione kryterium 1 i wyraźnie lepiej wypadali od pokrewnych jednostek uczelnianych, gdzie pracownicy mają jednak dużo obowiązków poza naukowych. Też widzę postęp w jednostkach PAN-owskich, ale to jeszcze nie powód, żeby tak podnosić ich rzekome przewagi, bo na papierze się one nie bronią. PAN broni w tej chwili fakt, że zlikwidowano tam naprawdę słabe jednostki i wyrównuje się poziom pozostałych. Uczelnie mają dużo bardziej dramatyczny rozrzut jakości ale, jak to zauważył inny wpisujący, mają też mniej narzędzi prawnych do takich ostrych rekonstrukcji. Między innymi dlatego, że rola dydaktyczna na uczelniach jest stawiana na równi z naukową, a pracownicy dydaktyczno-naukowi chronieni są bardziej ustawami najwyższej kategorii takimi jak karty nauczyciela, układy zbiorowe czy kodeks pracy niż pracownicy PAN, którzy mają wąskie zakresy wymagań i obowiązków co ułatwia ich ocenę i ewentualne zwolnienia.

      Osobiście, podzielam opinie tych, którzy piszą, że te kategoryzacje to trochę pic i bardziej skok na kasę niż jakaś polityka naukowa. Moim zdaniem pieniądze powinny nie zależeć od kategoryzacji ale od jakości zespołów, a zespół badawczy powinien być jedynym punktem odniesienia w ocenach i finansowaniu. Tak jak to jest w USA, gdzie zespoły występują o takie pseudostatutowe (można to nazwać granty grupowe) obok grantów indywidualnych i innych dotacji (np. stanowych, czy miejskich). Wtedy może być bardzo dobry zespół na słabszej uczelni (i ta słabość nie ciągnie go w dół), który nie musi się bać, że słabsi koledzy z innych grup obniżą im dotację. Słabe uniwersytetu powinny zostać przekształcone w college dydaktyczne, a PAN-owskie instytuty badań podstawowych powinny wejść w fuzję z dobrymi uniwersytetami.

      Usuń
    11. Zupełnie się nie zgadzam, że PAN-y powinny mieć inne kryteria bądź progi niż uniwersytety (powinny być takie same). Jeśli będą inne, np. ze względu na brak dydaktyki, to jako ojciec dwójki dzieci też proszę o inne "progi" bo mam mniej czasu na naukę niż moje koleżanki i koledzy nieobciążeni dziećmi (a takich jest sporo, co pewnie jest wpływem tych rzekomych olbrzymich pieniędzy w nauce, o których pisze często autor bloga). Utyskiwanie ludzi z uniwersytetów mnie śmieszy, chcesz mieć dzieci to twoja sprawa, chcesz pracować na uniwersytecie to też sobie radź, bądź przejdź do PAN-u :-)

      Usuń
    12. Pracując na Uniwersytecie - 35% mojego czasu pracy mam poświęcać na badania naukowe. Tak mam napisane w umowie o pracę i tak płaci mi państwo. 60% mojego czasu pracy i moich obowiązków to dydaktyka.

      Usuń
    13. to zamiast narzekać przejdź do PAN-u, jeśli jesteś dobry to Cię przyjmą; będziesz miał 100% czasu na naukę.

      Usuń
    14. Pomysły likwidacji wszystkich instytutów PAN są słabe nie tylko z powodu relatywnie niewielkich wydatków na te jednostki względem kosztów bizantyjskiego szkolnictwa wyższego w Polsce, ale przede wszystkim z powodu wydajności naukowej tych jednostek. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby włączenie jednostek PAN do struktur dużych uczelni poprawiło czyjąkolwiek sytuację naukową. Raczej spodziewam się odwrotnego efektu, czyli kolejnej walki o stołeczki, pieniążki i wpływy, ogólnie polityki w czystej postaci, a nie żadnej nauki. Lepiej byłoby jednak merytorycznie rozmawiać o poprawie wydajności naukowej jednostek PAN, a nie grozić ich zawłaszczeniem.

      Polsce potrzebne jest kształcenie wysokiej klasy specjalistów, którzy miejmy nadzieję, zaczną nas wydobywać z pozycji "białych niewolników" w UE. Tymczasem produkujemy rekordowe w skali świata ilości licencjatów i magistrów bez żadnych kompetencji, które trafiają potem do najprostszych prac, gdzie nawet matura nie jest potrzebna. Całe pokolenia kupiły bajeczkę, że jak się skończy studia, będzie się żyło wygodnie i dostatnio. Tymczasem tylko nieliczni specjaliści mogą tak żyć i dlatego wykształcenie w krajach wysoko rozwiniętych jest bardzo drogie. Jest dla elity, której jest do czegoś potrzebne. U nas większość ludzi z wyższym wykształceniem zmarnowała tak naprawdę kilka lat życia i górę pieniędzy (własnych, rodziców i budżetu państwa), z punktu widzenia bogatych krajów wyglądamy na rozrzutnych szaleńców. A można było nauczyć się pożądanego fachu, rozkręcić biznes, zrobić coś produktywnego ze swoim życiem.

      Co ciekawe, nie jest to wina uczelni prywatnych, tylko polityki kolejnych rządów, które rozpychały system edukacji wyższej do granic rozsądku. Nie jest tajemnicą, że w polityce jest bardzo wielu akadamików i uczelnie wyższe są jedną z uprzywilejowanych grup, bez względu na rządzącą w danym momencie opcję polityczną. Budżetowe środki leją się wielkim strumieniem zarówno do uczelni państwowych jak i prywatnych. Jakość kształcenia nie ma znaczenia, bo liczy się tylko pogłowie studentów. Ten system po coś został zorganizowany i zgadzam się z ludźmi, którzy twierdzą, że to jeden wielki skok na kasę.

      Uważam, że w Polsce powinny pozostać tylko najsilniejsze uczelnie z prawdziwym nastawieniem dydaktyczno-naukowym, co zapewne będzie się wiązało z poważną redukcją liczby studentów i kadry akademickiej... Przy tym samym budżecie zaczną nagle błyszczeć. Słabsze uczelnie są do natychmiastowego zamknięcia. Zostanie po nich ogrom środków, które będzie można zagospodarować częsciowo na naukę, częściowo na szkoły zawodowe z prawdziwego zdarzenia, itp.

      Dopiero po takiej reformie szkolnictwa wyższego będzie miało sens włączenie dobrych jednostek PAN do dobrych uczelni. Słabsze jednostki PAN też powinny zostać zlikwidowane.

      Na szczęście żaden rząd nie odważy się zabrać Polakom ich pseudoprestiżowej pseudodarmowej pseudoedukacji, więc będziemy sobie dalej żyli w aktualnym systemie i zastanawiali się, dlaczego nasze uczelnie z byle jakimi kadrami i byle jakim finansowaniem działalności badawczej od dawna przegrywają z profesjonalnie prowadzonymi jednostkami w krajach, które do niedawna uważaliśmy za nisko rozwinięte. Niestety w globalnej skali zostaliśmy już daleko w tyle.

      Usuń
    15. OK zalozmy, ze trzy laboratoria rzadowe moglyby zostac po rozwiazaniu PAN-u. Nalezy rozopisac konkurs i niech startuja, wykazujac po co maja funkcjonowac. PS Oczywiscie ze sie wyglupiam,bo to u nas nie przejdzie. Napisalem to tylko, aby pokazac jak te rzeczy traktuje sie w kulturze Zachodu. Nikt sie nie ceregieli.

      Usuń
    16. Do An. 19.10.17., g. 16:13.,

      Najpierw zbuduj od podstaw polski przemysł, który będzie chłonął krajowe patenty, wynalazki itp.Muszą zaistnieć polskie podmioty gospodarcze, które miałyby kapitał inwestycyjny na sektor B+R.Wówczas możesz zakładać laboratoria rządowe, bo na dziś nie ma po co.Jedynie międzynarodowe korporacje mogłyby aktualnie wdrażać nasze patenty, wynalazki, bo mają olbrzymie pieniądze, ale ich to nie interesuje poza pewnymi wyjątkami, gdyż ich centra badawcze są poza granicami Polski.Nikt się z Nami nie ceregieli.

      Usuń
    17. do An. 20.10 01:41

      OK, wycofuje sie z tego pomyslu z trzema laboratoriami rzadowymi. Tzn. uwazam, ze trzy niewielkie lab-y z jasno zdefiniowanymi celami spolecznymi (nie mylic z naukowymi) moglyby byc potrzebne, aby biznes patentow, wynalazkow itp. zaczac sie rozkrecac. No tylko, ze jak znam zycie, to w praktyce slowo "trzy" zamienionoby na "dziesiec", a slowo "niewielkie" na slowa "sredniej wielkosci". I zostaloby to co jest, pod inna nazwa.

      Czyli podsumowujac, wg mnie jedyne senswne rozwiazanie, to pociac ten caly PAN na kawalki i wlaczyc do istniejacych uczelni.

      Usuń
    18. uczelnie są gorsze naukowo od PAN-ów, więc po co rozcieńczać? prawdziwy Polak nie rozcieńcza...

      Usuń
  14. Moim skromnym zdaniem ta cała kategoryzacja jednostek naukowych w Polsce anno domini 2017, gdzie po drodze zmieniono zasady oceny z 2013 r. zda się psu na budę.Nie wiem, jakie są szczegóły miar oceny jednostek naukowych w Polsce, ale nie sądzę, aby były identyczne wobec światowych.Po kategoryzacji wynika, iż najlepszą uczelnią wyższą kraju, choć niebadawczą jeszcze jest stary, poczciwy Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, który uzyskał trzykrotnie kat. A+, a A dla pozostałych wydziałów.Można powiedzieć świetnie, gdyż konkretne fundusze przekazane UJ na rozwój przed laty przynoszą efekty, ale jest jedno ale, iż w międzynarodowych rankingach UJ jawi się, jako bardzo słaba uczelnia, bo klasyfikuje się dopiero w piątej lub siódmej setce np. ranking SIR - 422 miejsce, ranking CWUR - 421 miejsce, ranking ARWU - 401-500, ranking THE - 601-800 itd.Także tworzymy cyklicznie przez siebie dla siebie kategoryzacje jednostek naukowych, ale owe kategorie mają się nijak, względem międzynarodowych kryteriów oceny naukowo - badawczej.Smutne to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  15. Do anonimowych krytyków Polskiej Akademii Nauk,

    Żaden Państwa post nie zawiera merytorycznej, uzasadnionej krytyki Polskiej Akademii Nauk poza wyplataniem zabawnych historii, osobistych wynurzeń.PAN to największa i najważniejsza ogólnopolska państwowa instytucja naukowa, która w bieżącym 2017 r. obchodzi jubileusz 65 - lecia istnienia.Żadna instytucja naukowa w Polsce nie posiada tak rozległego, wszechstronnego i merytorycznie doniosłego dorobku badawczego, jak PAN.W bazie danych Web of Science uznany i międzynarodowo zaindeksowany dorobek Akademii pod względem ilościowym jest taki, jak dotychczasowy dorobek w całości tam zaindeksowany czołowych polskich uczelni wyższych: Uniwersytet Warszawski, Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, Uniwersytet Wrocławski i Politechnika Warszawska - 35 - 40% dorobku.Rokrocznie też instytuty naukowe PAN wytwarzają ok. 35% dorobku polskiej nauki, a zaindeksowanego międzynarodowo.Ponadto centrum badawcze Akademii realizuje kilka tysięcy dużych programów badawczych o charakterze multidyscyplinarnym, interdyscyplinarnym i wyprzedzającym badania naukowe podstawowe realizowane w szkolnictwie wyższym.Szczególnie cenne są te prowadzone wspólnie przez Akademię z instytucjami równorzędnymi, ale i te kontynuowane w ramach badań statutowych plus granty krajowe, zagraniczne.Niektóre badania Akademii mają także fundamentalne znaczenie dla kultury narodowej i edukacji itp.Specyfika badań naukowych podstawowych wykonywanych w centrach badawczych narodowych akademii nauk ma zawsze charakter wyprzedzający, ale komplementarny wobec badań prowadzonych w uczelniach wyższych.Póki co centrum badawcze PAN przez najbliższą dekadę zachowa status najważniejszego ośrodka badań naukowych podstawowych w Polsce, a ową palmę pierwszeństwa dzierży już 65 lat, jak dotąd nikt jeszcze nie dorównał Akademii (próbuje boksować UJ vide ranking SIR - 422 miejsce).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety za to upupienie PAN-ów jest odpowiedzialnych wielu byłych pracowników (patrz autor blogu). Myślę, że nie wynika to z rzekomej miernej jakości PAN-ów (raczej podobna do czołowych polskich uniwersytetów), ale traumy pracowników, czyli sporych wymagań (rozmowy roczne, rankingi, nie można się zasłaniać tym, że przecież robi się dydaktykę, itd.) a z drugiej strony wypłatami na poziomie najmniej płatnych zawodów. Stąd też, tak myślę, wielka niechęć byłych pracowników do tej instytucji.

      Usuń
    2. Jednostki PAN zostały powołane, żeby być elitą polskiej nauki. Nie ulega wątpliwości, że są wydajne naukowo i w większości przypadków nie musimy się za nie wstydzić. Jednak krytyka jednostek PAN jest spowodowana wieloma konkretnymi czynnikami, miedzy innymi:

      1. Słaby pracownik uczelni jest nauczycielem, natomiast słaby pracownik jednostki PAN jest w zasadzie... bezużyteczny. To się obchodzi poprzez generację dowolnej liczby stanowisk technicznych, co przy okazji obniża N do kategoryzacji. Naprawdę trzeba się "nastarać", żeby zostać zwolnionym. Tymczasem ma uczelniach jest bardzo duży problem ze znalezieniem godzin do pensum i nie można tak przechowywać pracowników.

      2. "Ciśnienie" na stanowiskach naukowych jest paradoksalnie podobne zarówno na uczelniach jak i w PAN. System oceny jednostek naukowych nie bierze pod uwagę pojedynczego pracownika, a jedynie sumę osiągnięć całości. Nie ma istotnych powodów, żeby wewnętrzne systemy oceny pracowników PAN mocno odbiegały od systemów uczelnianych. Oczywicie w tym temacie jest bardzo duża autonomia jednostek naukowych i każda robi to po swojemu. Jednak wszędzie jest regułą, że samodzielni są zasypywani kasą bez względu na wyniki, żeby nie pouciekali. Ale młodzi już miewają bardzo różnie.

      3. Jednostki PAN należy porównywać wyłącznie z najlepszymi uczelniami. System pracy w PAN powinen powodować skok jakościowy nawet w porównaniu z tymi najlepszymi uczelniami, bo pracownicy PAN teoretycznie zajmują się na pełen etat tylko i wyłącznie nauką. W praktyce różnie to bywa, bo robi się popularyzację nauki, dydaktykę itp. itd., ale nie jestem przekonany, czy do tego stworzono te instytuty. Ogólnie dorobek naukowy pracowników PAN powinien wyraźnie przewyższać osiągnięcia uczelniane. Raczej nie jest to regułą.

      4. Biorąc pod uwagę elitarność jednostek PAN, trudno jest zrozumieć, po co utrzymywane są najsłabsze z nich. Już kategoria B powinna być żółtą kartką i następne B powinno powodować drastyczne skutki (całkowitą reorganizację, przejęcie przez lepszą jednostkę, nawet likwidację).

      5. Zbieranie dorobku do habilitacji jest zdecydowanie łatwiejsze i wygodniejsze w PAN. Sytuacja młodych pracowników na uczelniach jest trochę gorsza, a w zasadzie muszą tak samo starać się o habilitację, "bo statystyki muszą się zgadzać".

      Nie ma mowy o likwidacji jednostek PAN, ale jest sporo znaków zapytania. Niechęć pracowników uczelni/PAN do swojego miejsca pracy bierze się z bezsilności wobec systemu i ogólnej sytuacji pojedynczego naukowca. Z gigantycznych nierówności płacowych, folwarcznej kultury pracy, czasem korporacyjnego ciśnienia, a czasem całkowitego braku motywacji. Do tego dochodzi problem zdobywania funduszy poza jednostką, o co jest trudno, a ostatecznie nie daje wyraźnej gratyfikacji materialnej i często prowadzi do samych problemów (papierologia).

      Praktycznie wszystko dałoby się tanim kosztem regularnie poprawiać, ale ludziom aktualnie decydującym o systemie nigdy nie będzie na tym zależało.

      Usuń
    3. co do punktu "4" to warto zwrócić uwagę na to jak zrobiony jest algorytm oceny: wydaje się, że jest on relatywny, więc każdorazowo jakaś jednostka znajdzie się w kat B, więc tak po kilku ocenach zlikwidujemy wszystkie jednostki. Jestem jak najbardziej za likwidacją jednostek, ale to też musi być przemyślane.

      Usuń
    4. ojej ale bzdury (anonimowy 10:23); znacie kogoś kto woli pracować w PAN-ie niż na uczelnianej ciepłej posadzie? Ja nie...i to jest ta elitarność? Nie wystarczy powiedzieć, przy zakładaniu czegokolwiek, że coś jest elitarne by tym się stało. Dla mnie PAN to taka zwykła uczelnia (no może o trochę wyższym poziomi) tylko bez dydaktyki, zyskiem za brak dydaktyki nie jest postulowany skok jakościowy, ale (ależ to proste!) dużo mniej kasy na wszystko! Powtarzam, jeśli w PAN-i jest tak super, to zapraszam Was, i już nie przynudzajcie jaki to ten PAN zły...

      Usuń
    5. Do apologety PAN,
      Być może utrzymywanie PAN ma głęboki sens, pewnie taki jak "badania statutowe". Jeszcze raz powtórzę, utrzymywanie nieefektywnej lub cwaniackej (układy, sposoby nabijania punktów) nauki to, z punktu widzenia np. niedofinansowania słuzby zdrowia, po prostu kryminał. Pamietając o tym i o potencjale PAN wynoszącym podobno tyle co 4 czołowe uczelnie, warto zwrócić uwagę na zestawienie beneficjentów grantów ERC (www.kpk.gov). Otóż te prestiżowe (frontier science) granty otrzymali w Polsce (łącznie 24 od 2006, co jest jednym z niższych wyników w UE): 13 badaczy z UW, 9 z PAN i 2 z innych uczelni (brak UJ!). Proszę apologetów PAN o pozbycie się kretyńskiego nadymania się na centrum galaktyczne nauki w Polsce. PAN z kraju liczącego 38 mln jest na poziomie bratnich instytucji ze Słowacji, czy Rumunii (relatywnie do liczby mieszkańców, za statystykami UE). To nadymanie się PAN-owskie (dotyczy to również UJ) jest tylko wskaźnikiem kompleksów nabytych w zetnięciu z nauką swiatową po otwarciu sie Polski na Zachód. Styl przekonywania o wyższości nauki PAN w Polsce przypomina czasy komuny, gdy PAN rozdawał kasę i rządził. Na końcu takiego stylu jest emeryturka ok. 2000 dla szaraczków (w tym profesorów) i nabita kabza "kierownictwa".

      Usuń
    6. @ anonim z g.19:45.,

      Otóż Polska Akademia Nauk jest bezdyskusyjnie centrum badań nauk podstawowych w Polsce, co do grantów ERC to funkcjonują one w europejskiej przestrzeni naukowej od niespełna 10 lat, i ich pozyskiwanie jest wyzwaniem dla całego polskiego środowiska akademickiego.Ponadto PAN nie ma żadnych kompleksów w kwestii kontaktów z nauką globu, gdyż nawiązał współpracę z czołowymi instytucjami naukowymi świata już w 1956 r., gdzie realizował z powodzeniem wspólne programy badawcze - fenomen w radzieckiej strefie Grossraumu.Powiem grzecznie, bo szkoda mi czasu dla anonima, iż proszę się douczyć.

      Usuń
    7. do anonima 20:09
      Ja juz chyba kiedyś polemizowałem z Panem apologetem PAN-u, co poznaje po stylu. Pan o ile pamietam jest z innej branży i Pana nie dotyczy suspens "emeryturka 2000 zł dla szaraczków i nabita kabza "góry". Granty ERC istnieją w "przestrzeni naukowej 10 lat" dla wszystkich, a wyniki PAN są i w skali krajowej i (zwłaszcza) miedzynarodowej dość mizerne. Po prostu wstyd. Proponuję aby zamiast nadymania się nauką PAN, przyczynił się Pan do wzrostu efektywności naukowej tej instytucji. Pozdrawiam.

      Usuń
    8. @ anonim z g. 20:34.,

      Owszem polemizowałem z Panem w miesiącu kwietniu, i jak na byłego pracownika tej szacownej instytucji naukowej z ponad 30 - letnim stażem, to wiedzą Pan nie grzeszył i nie grzeszy nadal.Pozdrawiam Pana.

      Usuń
    9. do anonima 20:34

      Przepraszam, co to znaczy "nadymać się nauką PAN".Na ile mi wiadomo nauka jest jedna, bez podziałów na PAN, uczelnie, instytuty badawcze lub inne.Nadymać się, o co chodzi? To oznacza być macho wśród samców alfa?

      Usuń
    10. Do anonimów 20:34 1:26
      Z tym "nadymaniem się " to miałem na myśli bardziej bajkę o żabie La Fontaine'a (chciała dorównać bykowi, az pękła) niż "macho". Bowiem rzeczywistość w nauce polskiej i PAN to taka żaba, przepraszam, szacowna żaba z kontaktami z zagranicą od 1956 roku i 10-letnim okresem przygotowań do grantów ERC. Można jednak pogratulować PAN wyhodowania BMW (biednych, miernych ale wiernych).

      Usuń
    11. Do anonima z g. 07:06.,

      Znawca z Pana Akademii żaden więc pozostała Panu faktycznie jedynie bajka o żabie.Aczkolwiek można odnieść ową bajkę do pozycji, znaczenia polskiego państwa w Europie, świecie.Zastanawiam się tylko, kto ma być tym przysłowiowym bykiem? Nikt też z polemizujących z Panem nie jest BMW.

      Usuń
    12. Do anonima 10:59
      Staram sie podawać fakty na poparcie moich tez, a apologeci PAN w kółko to samo, ze nie jestem znawcą PAN, a jesli podaja fakty to na poparcie moich tez (to 10-letnie przygotowania do grantów ERC). Bykiem dla PAN są w zalezności od kierunku leczenia kompleksów: uczelnie polskie, instytucje podobne w innych krajach, rankingi i inne "byki", które stoją rzekomo na drodze do podboju swiata nauki przez PAN. Co do BMW, to prosze zerknąć na post poniżej i policzyć prognozę swojej emeryturki, no chyba, ze "polemizujący" należą do jak to się mów, do wierchuszki PAN. A to co innego.

      Usuń
    13. @ anonim z g. 14:09.,

      Wypisuje Pan zwyczajne bzdury.Po pierwsze narodowe akademie nauk w Europie nie koncentrują się tylko i wyłącznie na pozyskiwaniu grantów, czy grantów ERC.Ich domeną jest realizacja wielkich programów badawczych o charakterze multidyscyplinarnym, interdyscyplinarnym w ramach umów bilateralnych z instytucjami równorzędnymi, a także prowadzenie statutowych, wieloletnich prac badawczych, co nie oznacza, iż zespoły naukowe z placówek badawczych tychże akademii nauk zrezygnowały z aplikowania o granty jako takie.Ubiegają się one o nie z różnym skutkiem.Po drugie Polska Akademia Nauk spośród instytucji równorzędnych zajmuje trzecie miejsce w Europie Środkowo - Wschodniej po Rosyjskiej Akademii Nauk i po Akademii Nauk Republiki Czeskiej, ale PAN zajmuje dużo wyższe lokaty w międzynarodowych rankingach niż np. zachodnie akademie, jak Królewska Niderlandzka Akademia Nauk, Austriacka Akademia Nauk, czy Królewska Szwedzka Akademia Nauk itd., itp.PAN nie ma tutaj żadnych kompleksów.Podobnie jeżeli chodzi o międzynarodowe rankingi, indeksy cytowań, to PAN spośród polskich instytucji naukowych jest bezdyskusyjnie najlepsza, a i w Europie nie ma się czego wstydzić.Przy całym szacunku do polskiego szkolnictwa wyższego, ale na dziś dzień żadna krajowa uczelnia wyższa nie stanowi poważniejszej konkurencji dla Akademii, choć z potencjalnych rywali przyszłości wytypowałbym UJ w Krakowie.Na koniec o podboju nauki ogółem winno myśleć całe polskie środowisko akademickie, a którego PAN jest najpiękniejszym fragmentem.

      Apologeta PAN

      Usuń
    14. Do anonima 14:09,
      No wreszcie trochę konkretów (fajnie sie porównywac z byłymi demoludami i najsłabszymi akademiami na zachodzie). Tylko wyraźnie Pan nie rozumie o co chodzi we współczesnej nauce. Proszę zajrzeć do statystyk UE (portal KPK) i zapoznać się ze wskaźnikami innowacyjności w krajach UE (na głowę mieszkańca). Polska niestety jest na szarym końcu (z Rumunią i Bułgarią). Jezeli nauka na uczelniach obciążona jest dydaktyka, to większa niestety odpowiedzialnośc za efekty praktyczne nauki (innowacyjność) spoczywa na akademiach nauk. Jeżeli Pan pisze, że akademie "nie koncentrują się tylko i wyłącznie na pozyskiwaniu grantów", to co to znaczy? Chyba tylko to, ze obciążają budżety swoich państw kosztami bez jak widać znaczących efektów. Proponuje: więcej pokory, zabranie się do pozyskiwania grantów, zamiast obciązania budżetu Państwa wydmuszkami "o charakterze multidyscyplinarnym, interdyscyplinarnym", no i na poletku krajowym dorównanie UW w pozyskiwaniu prestizowych grantów ERC. Pozdrawiam

      Usuń
    15. @ anonim z g. 07:12.,

      Akademie nauk, które wymieniłem nie należą do najsłabszych ani na Wschodzie ani na Zachodzie.Mógłbym wymienić i wiele innych, które mają własne centra badawcze, a są zdecydowanie słabsze od PAN.Tylko i tak Pan tego nie zrozumie.Jeżeli chodzi o zagadnienie innowacyjności w Polsce, to rozbije się ono o strukturę polskiej gospodarki, inwestycje w obszar B+R, a nie strukturę polskiej nauki.Ponadto za efekty praktyczne po stronie polskiej nauki odpowiadają przede wszystkim instytuty badawcze - 114, które były i są najbliżej gospodarki narodowej.Dalej liderem w zgłaszaniu patentów w kraju jest sektor szkolnictwa wyższego, ale ich jakość raczej jest niewielka skoro niecałe 3% podlega wdrożeniom.Natomiast narodowe akademie nauk odpowiadają za tzw. czystą naukę, czyli doskonałą w swej istocie.PAN pozyskuje granty krajowe i zagraniczne z sukcesem.W kwestii grantów ERC, to UW jest liderem w Polsce, bo ma ich 13, a PAN 9, ale tutaj chyba najważniejsze jest, aby całe polskie środowisko akademickie poprawiło swoją pozycję w aplikacji o granty ERC.Tak sądzę.Pozdrawiam.

      Usuń
    16. An. 14.59.
      Dziękuję za odpowiedź "doskonałą w swojej istocie". Nie jest prawdą, że PAN odpowiada za tzw. czysta naukę. To raczej rola uczelni. Najlepszymi instytutami PAN są utrzymujące ścisłe zwiazki z gospodarką i służbą zdrowia: Międzynarodowy Instytut Biologii Molekularnej i Komórkowej, INSTYTUT CHEMII FIZYCZNEJ POLSKIEJ AKADEMII NAUK, Instytut Biochemii i Biofizyki PAN. A zatem w tzw. czystej nauce, PAN wypada jeszcze słabiej niż w stosowanej. Jest się czym chwalić? Chyba nie. Pana panegiryki na temat PAN utwierdzają mnie w słusznej decyzji opuszczenia tej dziwnej pasożytującej na w znacznym stopniu na budzecie Państwa instytucji. Gratuluję dobrego samopoczucia i pozdrawiam.

      Usuń
    17. @ anonim z g. 21:04.,

      Otóż podtrzymuje swoją wypowiedź, jak napisałem powyżej, iż narodowe akademie nauk - w Europie odpowiadają za tzw. czystą naukę, ale i prowadzą badania aplikacyjne czy prace rozwojowe, to dotyczy najbardziej dynamicznie rozwijających się nauk internacjonalnych np. nauki o życiu, techniczne, medyczne itd.Natomiast kontakty instytutów naukowych PAN z sektorem gospodarczym były i są rozwijane, jak i całego sektora polskiej nauki z umiarkowanym sukcesem.Jest jeszcze sporo pracy do wykonania po stronie polskiej nauki i po stronie gospodarki narodowej, aby mechanizm współpracy funkcjonował z pewnym rozmachem.Kilka słów na temat Pana osobistej, zawodowej decyzji i przygód również.Dziś w centrum badawczym PAN pracuje 3740 pracowników naukowo - badawczych, czyli tyle ile na poziomie dużego uniwersytetu, a w przeszłości pracowało w PAN wiele tysięcy naukowców, którzy opuścili centrum badawcze PAN w różnych okolicznościach np. zazwyczaj przechodząc na emeryturę bądź odchodząc do uczelni wyższych, instytutów badawczych, firm prywatnych itd.Ta Pana osobista historia z Akademią ma wydźwięk subiektywny dla potencjalnych czytelników Pana postów, co jest zrozumiałe.Ma Pan prawo do krytyki Akademii, jak i ja mam prawo do obrony tej szacownej instytucji naukowej.Zaznaczam, iż robię to bezinteresownie, gdyż jak Pan wie jestem jedynie skromnym pasjonatem polskiej nauki.Takim kopciuszkiem.Pozdrawiam Pana.

      Usuń
    18. @ anonim z g. 21:04.,

      Przed snem polecam Panu jeszcze lekturę artykułu pana Jakuba Kapiszewskiego pt."Made in Poland.Kiedy zaczniemy poważnie zarabiać na nowych technologiach?". Artykuł dostępny jest za darmo w dzienniku GP w wersji elektronicznej.Ów tekst potwierdza moje spostrzeżenia, iż problem innowacji w kraju rozbije się o strukturę polskiej gospodarki, inwestycje w sektor B+R lub ich brak, a nie o strukturę polskiej nauki, jak sugeruje Pan.Także w przeciwieństwie do Pana tez tu przedstawionych, moje zdecydowanie lepiej się bronią, bez dwóch zdań.Pozdrawiam Pana.

      Usuń
    19. Nie rozumiem dlaczego dyskusja jest o tym nieszczęsnym PANie, a nie o dziesiątkach czy też raczej setkach tych beznadziejnych "uczelni" zlokalizowanych gdzieś tam w Radomiu, Toruniu czy Jarosławiu, które ochoczo pochłaniają pieniądze podatników, a w zamian produkują głupców z etykietką magistra. Nie ma tam ani prawdziwej edukacji, ani prawdziwej nauki. To jest problem, a nie PAN.

      Usuń
    20. do An. 08:12.

      Problem PAN istnieje i jest bardzo powazny. A dyskusja jest dlatego, ze niektorzy upieraja sie, ze to jest normalna instytucja. Czyli An. 08:12 tez nakreca te dyskusje.

      Usuń
    21. Do An. 09:58.

      Nie ma żadnego problemu PAN, ale jest problem szkół wyższych i ich bardzo słabych jednostek, co potwierdziła parametryzacja.Istnieje też problem byłych pracowników PAN, którzy są zawiedzeni własną karierą i psioczą na PAN, bez merytorycznego uzasadnienia.W zasadzie tylko to im pozostało.

      Usuń
    22. Do Anonima 12:41
      Ciekawe, że do Pana nie docierają te zdawałoby się oczywiste wskaźniki jak udział PAN w programach ramowych UE, nie tylko w ERC (gdzie przgrywa z klasyfikowanym w 5 setce wg rankingu szanghajskiego UW), ale również w projektach kooperacyjnych. Cała nauka polska "wyciąga" tylko ok. 20-30% środków włozonych przez budzet państwa w te programy (w Horyzoncie jeszcze mniej). Czy tu odpowiedzialności PAN za traconą kasę nie ma żadnej? Czy problemem nie są niskie płace (patrz post poniżej). Z PAN-em nie widzą problemu tylko ludzie w nim "urządzeni". Oczywiście jest 4-5 instytutów na europejskim poziomie, ale to tylko wyspy w morzu przeciętności. Inna rzecz to nie wiadomo czemu służąca struktura centrali PAN z synekurami w postaci np. stacji zagranicznych itp. Problem PAN jest obciążanie budzetu państwa bizantyjską administracją, posiadłosciami ziemskimi, którym obcy jest rachunek ekonomiczny. Uśmiałem się z problemu "byłych pracowników PAN". Karierę naukową można z powodzeniem kontynuować na uczelni, praca dydaktyczna to wspaniała rola społeczna, a zarobki ok. 2-3 razy wyższe. Ot i problem :)

      Usuń
    23. @ anonim z g. 19:19.,

      Na ile mi wiadomo polska nauka ogółem ma swój udział w programach ramowych Unii Europejskiej.Faktem jest, iż od 2004 r. włożyliśmy w programy ramowe UE 7 mld zł., a niewiele odzyskaliśmy 20-30%.Sądzę, iż w programie HORYZONT 2020 będzie jeszcze gorzej, gdyż tutaj nacisk położony jest na kooperacje z przedsiębiorstwami na zasadzie tworzenia konsorcjów i wdrażania patentów, wynalazków itp.To jest wielkie wyzwanie dla polskiej nauki ogółem i dla polskiej gospodarki ogółem, a z którym jak dotąd nie poradziliśmy sobie, i nie poradzimy w przyszłości - według mnie.Ponadto na ile mi wiadomo Polska Akademia Nauk ma swój udział w programach ramowych UE, a to, że przegrywa z Uniwersytetem Warszawskim o granty ERC to prawda, ale w międzynarodowych rankingach doskonałości naukowej zdecydowanie wygrywa.Zależy jakie kryteria oceny przyjmiemy.Nie podzielam Pana opinii, iż jedynie 4-5 instytutów naukowych PAN jest na europejskim poziomie.Na jakiej podstawie wydaje Pan taką opinię? Na bazie pozyskanych grantów ERC, czy uczestnictwa w programach ramowych UE? Niech mnie Pan nie rozśmiesza.Natomiast utrzymanie PAN relatywnie jest niewielkie w porównaniu z sektorem szkolnictwa wyższego kraju, który dysponuje i bizantyjską administracją, nieruchomościami, gruntami i 2-3 krotnie wyższymi zarobkami.A jaka jest pozycja tychże uczelni w międzynarodowych rankingach: SIR, CWUR, ARWU, THE itp.Praktycznie są nieobecne, a przecież dysponują największą siecią placówek badawczych w kraju, gdzie pracuje 90% krajowej kadry badawczej, a zarobki są 2-3 krotnie wyższe niż w PAN.I co? Będzie się Pan ponownie asekurował dydaktyką?

      Usuń
    24. Do An. 21:21.
      Po co te nerwy? Ja nigdzie nie napisałem, że uczelnie polskie są na wysokim poziomie. Podałem pozycję UW w rankingu szanghajskim. Jedno badziewie. Jednak, podstawową misją uczelni jest kształcenie kadr, a misją PAN jest doskonałość naukowa. No i pewnie PAN wygrywa z UW i innymi badziewowatymi szkołami w rankingach naukometrycznych na zasadzie jak UW wygrywa z PAN w pozyskaniu grantów ERC. Czyli np. 350 miejsce wygrywa z 470-tym. Brawo. Na krajowym podwórku można sie tak zabawiać długo i namiętnie. Niestety, ale to na PAN, która w statucie wpisaną ma naukę i tylko naukę, spoczywa odpowiedzialność wydźwignięcia polskiej nauki na poziom europejski. Wspomniał Pan o Horyzoncie 2020. Dokładnie jest tak jak Pan pisze. Trzeba miec coś do zaoferowania przedsiębiorcom, a wtedy ściagalnośc składki wzrośnie, wskaźniki innowacyjności pójdą w górę. I co? Znów Pan będzie mi wypominał dydaktykę?

      Usuń
    25. @ anonim z g. 22:27.,

      Nie kieruje się nerwami w polemice z Panem, bo gdyby tak było, to bym zwyczajnie spasował.Według mnie odpowiedzialność za poziom polskiej nauki ponoszą wszystkie jej sektory: szkolnictwo wyższe 78,6%, instytuty badawcze 11,5%, instytuty naukowe PAN 6,9%. Wszystkie one zaangażowane są w badania naukowe i prace rozwojowe z większym lub mniejszym udziałem procentowym.Jednak, aby doszło do pewnego awansu polskiej nauki, to potrzebna jest zaawansowana współpraca pomiędzy nimi, a także zasadniczy wzrost nakładów na naukę, bo dziś wynosi on 0,4% PKB i jest najniższy w UE.Także bez zaawansowanej współpracy i wzrostu nakładów na naukę, nie ma mowy o jakimkolwiek awansie cywilizacyjnym.

      Usuń
    26. W końcu ktoś przyznał, że UW to badziewie. Podobnie UJ. Badziewie do badziewia i na śmietnik. Tam nie ma żadnej edukacji.

      Usuń
    27. Słabe mamy uczelnie to fakt.Wpompowano w nie kupę kasy i nadal się pompuje a rezultatów brak.

      Usuń
    28. Do Anonimowy z 10:10

      Jaką kupę kasy wpompowano w uczelnie? Ten ułamek PKB, najniższy w Europie. Już tu kiedyś pisano, że miejsce polskiej nauki (łącznie, uczelnie + instytuty poza uczelniane) liczona parametrycznie jest wiernym odniesieniem do pozycji Polski w wielkości PKB - ok. 30 miejsce w świecie, ale efektywność liczona stosunkiem części PKB przeznaczonej na naukę w stosunku do parametrów ściśle naukowych (tych ulubionych na tym blogu czyli i-H itd.) winduje nas w połowie drugiej dziesiątki. Ranking szanghajski jest wieloparametryczny i część naukowa w nim stanowi poniżej 40% całości. Gadanie więc, że nauka polska to dno i wodorosty jest nieuzasadnione. W większości rankingów naukowych w dziale Science, w zależności od dyscyplin, jesteśmy od 24 do 35 miejsca, a więc średnio właśnie na krzywej PKB. Znacznie gorzej wypadamy w rankingach złożonych (takich jak szanghajski), gdzie liczy się też warunki nauczania, sprawy bytowe studentów, losy absolwentów, strukturę uczelni itd. To te wskaźniki ciągną nas najbardziej w dół. Naprawdę wystarczy poświęcić ok. 30 min w internecie, żeby znaleźć rankingi pokazujące pozycję Polski z każdej strony. Ale na tym blogu niektóre Anonimy lubują pisać z góry założoną tezą używając efektownych przymiotników.
      Dyskusja powinna iść w kierunku co można zrobić w tych obiektywnych warunkach żeby było lepiej. Obrzucanie się epitetami przez strony (uczelnie konta PAN) nic nie daje. Ja osobiście uważam, że instytuty PAN mają za niską efektywność w stosunku do warunków pracy (niskie płace młodszego personelu nic do tego nie mają, bossowie PAN-owscy zarabiają całkiem nieźle, wiem z autopsji). Dlatego też jestem zwolennikiem fuzji instytutów badań podstawowych PAN z uczelniami (instytuty nastawione na praktyczne rozwiązania mogą funkcjonować jako państwowe, ale podlegać rygorystycznym ocenom efektywności).

      Usuń
    29. @ anonim z g. 18:54.,

      Na ile mi wiadomo to na sektor nauki przeznaczyliśmy 8,4 mld zł, a na sektor szkolnictwa wyższego 16 mld zł w budżecie 2017 r.W przypadku nakładów na szkolnictwo wyższe, to ponoć zajmujemy miejsce wśród tzw. europejskich średniaków, a ponadto rozwijane są wieloletnie programy rozbudowy czołowych polskich szkół wyższych.Także niemałe fundusze płynęły i płyną do szkolnictwa wyższego.W odniesieniu do pozycji polskiej nauki w świecie, to zajmujemy 32 miejsce w skali globu, a jeśli chodzi o ilość publikacji naukowych na milion mieszkańców.Natomiast w 2015 r. polska nauka zajęła 21 w skali globu, w oparciu o wskaźniki naukometryczne (indeks Hirscha, ogólna liczba cytowań prac naukowych itp.).To typuje Nas w gronie globalnych średniaków.Oczywiście należy się starać, aby było jeszcze lepiej.
      Co do przyszłości centrum badawczego PAN to rozpatrywane są trzy warianty: uniwersytet badawczy PAN, horyzontalna współpraca z sektorem szkolnictwa wyższego, ewaluacja w kierunku organizacyjno - strukturalno - prawnym Towarzystwa Maxa Plancka.Która koncepcja zwycięży? Czas pokaże, choć ja kibicuje trzeciemu wariantowi.Wiem jedno, że będzie dobrze po prostu dobrze.

      Usuń
    30. Jesli zwyciezy wariant trzeci, to bedzie nie tyle dobrze, co tak samo (po prostu tak samo). Ale ludzie w ogolnosci nie lubia zmian, wiec jest duze prawdodpobienstwo, ze ten warianr przejdzie.

      Inny Anonim

      Usuń
    31. @ anonim z g. 21:08.,

      Wariant 3 jest jak swoisty pociąg TGV, który już wjechał na tory i ruszył w podróż.Wczoraj dzwonili do mnie moi przyjaciele z Austrii i Niemiec, a którzy interesują się życiem Polskiej Akademii Nauk i pytali mnie właśnie o wariant 3.Także będzie dobrze naprawdę dobrze.

      Usuń
    32. No, czyli w sumie tak jak sie spodziewalem. Bedzie dobrze dla tych, co maja dobrze. Z patologiami zawsze ciezko sie walczy. Na tym polega istota patologii. Ale od zawsze byly one czescia rzeczywistosci.

      Usuń
    33. Wiem jedno, że będzie dobrze po prostu dobrze.

      Usuń
    34. Dobranoc i pozdrawiam serdecznie.

      Inny Anonim

      Usuń
  16. Adiunkt w moim Instytucie PAN (kategoria A) zarabia ~2000 zł netto, produkując rocznie publikacje za łącznie ~120 punktów ministerialnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, to jest ten ból - pieniądze nie idą tam gdzie jest realna nauka i efektywna praca, tylko są rozdrapywane przez tych z układami albo zwyczajnie marnowane na głupoty.

      Usuń
    2. Na uczelniach płaca też nie ma nic wspólnego z dorobkiem naukowym. Są "widły" ministerialne na każde stanowisko. Wiele wydziałów ma długi wynikające z przeszłości więc płace są zwykle ustawione na dolnej granicy widełek. Na moim wydziale też są pracownicy, którzy potrafią wypracować nawet do 500 punktów ministerialnych rocznie (za publikacje wyłącznie indeksowane), ale mają płace takie same jak i te osoby co "wyrabiają" do 30 punktów rocznie (z różnej drobnicy). Ale etaty uczelniane to głównie etaty nauczycielskie. Wydział może takim pracusiom co najwyżej dać nagrodę naukową (do dwóch średnich pensji rocznie, ale zwykle mniej bo fundusz na nagrody też jest niski, nie to co w ministerstwach). Na uczelni nie ma możliwości "rozdrapywania" kasy (czy sugerujesz Michale, że w PAN coś takiego się odbywało?), bo podział płac odbywa się odgórnie, na poziomie negocjacji rektora ze związkami zawodowymi, więc jak już się dogadają, to na każde stanowisko jest ta sama płaca, profesorskie również. Dziekani mają minimalne kwoty motywacyjne do podziału, ale to są naprawdę grosze i na moim wydziale one idą rzeczywiście do najlepiej pracujących bez względu na stopień i tytuł.

      Usuń
    3. według mnie bólem jest to, że o PAN-ach dyskutuje się w kontekście pieniędzy, to bzdura bo w PAN-ie nie ma pieniędzy! Chcecie bardziej efektywnie dysponować pieniędzmi w nauce? Jestem za, ale Wy wolicie dyskutować nad PAN-owskim wdowim groszem zamiast zajmować się sferami nauki w Polsce gdzie rzeczywiście jest kasa, tj. uczelnie, NCBiR itd. Podkreślam, według mnie nie ma problemu PAN-u, jest raczej problem traumy byłych pracowników...

      Usuń
    4. jak to w PANie nie ma pieniędzy? Przecież PAN prowadzi ogólnopolską akcję charytatywno-zapomogową pod tytułem "pensje dla bezrobotnych" utrzymując tysiące ludzi (wraz z budynkami, pracowniami, sprzętem, samochodami...), którzy nic nie robią (oczywiście nie wszyscy, ale tych co de facto nie pracują są tysiące).
      Przecież to kosztuje kupę forsy!

      Usuń
    5. Masz rację, ale podobnie robią uniwersytety (nie kojarzę aby studenci płacili za naukę), więc czemu huzia na PAN?

      Usuń
    6. nie ma chyba jakiejś szczególnej nagonki na PAN - ktoś akurat pisał o PAN to się odniosłem, wyżej krytykowałem też uniwersyteckie wydziały biologii. Chociaż w PAN, wobec braku dydaktyki, można naprawdę latami nic nie robić

      Usuń
  17. Niektórzy komentatorzy na tym forum twierdzą, że akademików pracujących w uczelniach wyższych pochłania przede wszystkim dydaktyka, ale 90% krajowej kadry badawczej pracuje w szkolnictwie wyższym, i tam realizuje się także lwią część krajowych grantów.Dlatego przestańmy asekurować się dydaktyką przy organizacji pracy badawczej, bo to bzdura.Anonim z g. 10:23., w punkcie 4 poruszył problem jednostek kat.B, ale gdybyśmy zastosowali ich likwidację, to trzeba byłoby skasować większość wydziałów polskich szkół wyższych wraz z jednostkami organizacyjnymi kat.C.Jakoś nikt ich nie likwiduje, bo i algorytm oceny w swej istocie podlega ciągłym modyfikacjom, zmianom, a więc jest niedoskonały.Najlepiej zlikwidujmy wszystko, a pozostanie Nam jedynie ściernisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolego, nie umiesz albo raczej nie chcesz czytać ze zrozumieniem. Etat na uczelni tak jest skonstruowany, że w 60% to jesteś nauczycielem akademickim, a w 30% badaczem naukowym (wystarczy spojrzeć na umowy i zestawienie podatkowe żeby to zobaczyć). To, że na uczelniach realizuje się lwią część grantów i mnóstwo projektów badawczych świadczy tylko o tym, że ci najlepsi pracownicy uczelniani pracują więcej i bardziej wydajnie niż pracownicy PAN za tylko nieco większe pensje. Jak pisałem wyżej pracowałem w PAN-ie i przeniosłem się na uczelnię, więc mam ogląd na obie instytucje. Należę już do kadry kierowniczej i raczej do tej grupy pracującej na wyższą kategorię swojej jednostki (grubo powyżej średniej). W obu jednostkach było sporo nierobów, ale w uczelni spora część z nich jednak pracowała jako nauczyciele, w PAN-ie nie robili praktycznie nic poza okresowymi robotami technicznymi. Nikt więc się na uczelni nie asekuruje dydaktyką ale wręcz przeciwnie, oczekujemy, że pracownicy PAN-u nie obciążeni tą dydaktyką powinni być bardziej efektywni niż pracownicy uczelni. I mamy prawo od nich wymagać, aby w tym rankingu wyżej stali. Tylko czy po wchłonięciu przez uczelnie nadal by oni utrzymali ten, miejscami wysoki, poziom za ok. 500 zł na rękę więcej? Czy nadawali by się do prowadzenia dydaktyki na odpowiednim poziomie? Już grupa bossów PAN-u wymyśliła sobie uniwersytet panowski, ale wyłącznie ze studiami doktorskimi, bez zwykłej dydaktyki i studiów 1 i 2 stopnia. Genialny pomysł, oczywiście za dużo większą kasę niż mają obecnie. To z powodu takiego cwaniactwa pracownicy uczelni źle patrzą na PAN. Pamiętają też czasy, gdy to PAN dzielił pieniądze na naukę i gdy rzucał uczelniom ochłapy, a w statystykach naukowych stał daleko za nimi. Chcemy uczciwej konkurencji, tylko tyle.

      Usuń
    2. 500 zł więcej na rękę...heehhheee...chyba dawno pracowałeś w PAN-ie (bądź pamięć nie ta)...chyba 5000 zł więcej!

      Usuń
    3. Biedaku, 5000 zł na rękę to nie ma nawet profesor zwyczajny na uczelni (przynajmniej na naszym wydziale). Początkujacy adiunkt na moim wydziale ma właśnie 500 zł na rękę więcej niż jego odpowiednik w PAN-ie (potem dostaje 1% podwyżki rocznie z wysługi lat). Ja wciąż współpracuje z kolegami z PAN-u i mam bardzo dobre rozeznanie w panujących tam warunkach pracy.

      Usuń
    4. @ anonim z g. 14:06.,

      Ilość realizowanych programów i grantów nie decyduje o ich jakości ponieważ istotne jest, czy owe badania mają charakter multidyscyplinarny, interdyscyplinarny, wyprzedzający, a przede wszystkim twórczy poznawczo.Zestawiając obydwa sektory polskiej nauki, to szkolnictwo wyższe nie zdominowało Polskiej Akademii Nauk pod względem wydajności pracy i publikacji twórczych w międzynarodowym obiegu naukowym.Tutaj zwyczajnie ściemniasz.Na razie żadna uczelnia wyższa w kraju nie stanowi poważnej konkurencji dla PAN, co potwierdzają międzynarodowe rankingi.Natomiast podtrzymuje swoją wypowiedź o asekuracji dydaktyką nauczycieli akademickich, a zatrudnionych w szkolnictwie wyższym przy organizacji pracy badawczej.Co do przyszłości centrum badawczego PAN, to rozważane są trzy opcje: uniwersytet badawczy PAN, poszerzenie współpracy badawczej z uczelniami wyższymi, ewoluowanie w kierunku organizacyjnym Towarzystwa Maxa Plancka.Osobiście kibicuje trzeciemu wariantowi.

      Usuń
  18. teraz staje się dla mnie trochę jaśniejsza ta nieuzasadniona niechęć do PAN ludzi z uczelni, to po prostu kombatanckie wspomnienia leśnych dziadków (a propos widać kto wygrał...uczelnie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam do emerytury ponad 20 lat, pamięć mam wciąż dobrą, a uczelnię wybrałem nie tylko dla pieniędzy ale dlatego, że dano mi możliwość stworzenia zespołu z młodymi ludźmi od zera (co w PAN-ie nigdy by nie było możliwe). Ja wiem, że prawda czasem boli i jak się nie ma argumentów w dyskusji to pozostają tylko inwektywy. Ale to jest twój problem, który mnie w ogóle nie rusza. Na tym blogu zabiera głos sporo sfrustrowanych świrów, takie signum temporis.

      Usuń
    2. Twój przez małe "t" to inwektywa...

      Usuń
    3. a dlaczego w PANie to nigdy nie byłoby możliwe?

      Usuń
    4. Może nie nigdy, ale w moim przypadku w najbliższej perspektywie na to się nie zapowiadało. Taka demografia i taka polityka kierownictwa, mieli inne priorytety.

      Usuń
  19. Ja jestem jedna z osob optujacych za podzieleniem PAN-u i przylaczenia wszystkich jego zespolow do istniejacych juz uczelni. Dla mnie, PAN to struktura po prostu patologiczna.

    Ale napisze jednak cos na obrone drugiej strony. Otoz te minione 30 lat to byl okres przejsciowy z glowna zasada "pierwszy milion trzeba ukrasc". Trudno powiedziec, czy taki okres byl potrzeby, ale jest faktem, ze prawie wszystkie kraje rozwiniete mialy w swojej historii takie okresy. Poczatki sa zawsze trudne.

    I jak sie slyszy i oglada, jakie skoki organizowano w III RP, to oczywiscie te przekrety akademikow z kasa buzetowa to jest to naprawde male piwo. Z tym, ze normalne panstwo nie moze jednak funkcjonowac w oparciu o permanentne skoki na kase. No chyba, ze chcemy byc zawsze w szeregu z Meksykiem, czy Argentyna.

    Podsumowanie, PAN trzeba skasowac. To bylby dowod osiagnciecia normalnosci. Ale inna sprawa, ze to moze zajac jeszcze ze dwadziescia lat. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  20. @ anonim z g. 11:48.,

    A ja jestem akurat z tych osób, które uważają, iż forma organizacyjno - strukturalno - prawna Polskiej Akademii Nauk jest właściwa, bo typowa dla rozwiniętych narodowych akademii nauk w Europie.Instytuty PAN cieszą się wielką swobodą organizacyjną.Każdy posiada osobowość prawną, a dyrektorzy podejmują autonomiczne decyzje.Nikt nic lepszego nie wymyślił i nie wymyśli.Rektorzy uczelni wyższych takowej swobody nie mają.Dziś polskie szkolnictwo wyższe liczy sobie 781 jednostek organizacyjnych/wydziałów, które podlegają kategoryzacji z czego większość ma kat. B i sporo także C.Zdecydowanie jest ich za dużo stąd mowa o jakichkolwiek fuzjach nie ma sensu, gdyż decydujący głos mają względy finansowe, a z tym odwiecznie był i jest problem wszędzie.Twierdzisz, iż struktura Akademii jest patologiczna, a ja takowej patologii nie dostrzegam, gdyż struktura PAN, jak wspomniałem powyżej jest typowa dla rozwiniętych instytucji tej rangi w Europie.Na koniec, to Polska Akademia Nauk istniała, istnieje i będzie istnieć nadal.Życzę anonimowi powodzenia w próbie kasacji Akademii.Proponuję poszukać walecznych wojowników za sprawę.W swoim czasie jeden z tutejszych forumowiczów miał takowych pozyskać, ale na razie sza.Ktoś jedynie puścił bąka za sprawę.Sza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciesze sie, ze Pan tak uwaza. Ale ja jednak pozostane przy swojej opinii.

      An. 11:48

      Usuń
  21. @ anonim z g. 20:35.,

    Żyjemy w dobie demokracji stąd różnorodność opinii, stanowisk, postaw jest wskazana.Życzę powodzenia w walce za sprawę.Ja jestem spokojny o Akademię.

    OdpowiedzUsuń
  22. Po kategoryzacji polskich jednostek naukowych, których jest 993 sytuacja przedstawia się następująco: jednostki organizacyjne szkół wyższych - 781 kat. A+ i A 35,7%, kat. B 49%, kat. C 15,2%, instytuty badawcze - 114 kat. A+ i A 38,5%, kat. B 47,4%, kat. C 14%, instytuty naukowe PAN - 69 kat. A+ i A 72,4%, kat. B 26%, kat. C 1%, pozostałe jednostki - 29 kat. A+ i A 20%, kat. B 41,3%, kat. C 37,9%. Teraz przyjdzie czas na odwołania od decyzji KEJN.

    OdpowiedzUsuń
  23. Pytanie ogolne. Czy ktos moze wie, czy ankiety jednostek przeslane do oceny beda (lub byly) gdzies upublicznione?

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawa sytuacja: nikt nic nie wie. A podobno w tych ankietach jednostek to prawdziwe cuda-wianki byly.

    OdpowiedzUsuń