niedziela, 5 marca 2017

Uniwersytet PAN

 
W Ministerstwie Nauki powstał pomysł, który spotkał się z pozytywnym przyjęciem we władzach Akademii, by z jednostek PAN stworzyć uniwersytet. Pracę nad ogólną koncepcją są podobno "średnio zaawansowane" a prezes Duszyński ocenia, że szczegółowa koncepcja powstanie do końca roku. 

Skąd ten pomysł? Ten tekst nieco tę kwestię wyjaśnia:

...inicjatywa ta ma mieć charakter wizerunkowy. - Wszyscy jesteśmy świadomi, że jeśli chodzi o rankingi międzynarodowe, polskie uczelnie znajdują się na dalekiej pozycji[...] Rankingi [...] nie są przychylne polskiej nauce. [...] Nowa placówka ma przynajmniej częściowo rozładować ten problem, a na dodatek uruchomić dodatkowy potencjał, jaki drzemie w PAN. Na uniwersytet złoży się pięćdziesiąt najsprawniejszych instytutów Akademii z Wydziałów: Nauk Humanistycznych i Społecznych, Biologicznych i Rolniczych, Ścisłych i Nauk o Ziemi, Technicznych i Medycznych. [...] Nad kształtem nowego uniwersytetu pracuje zespół złożony z dziesięciu dyrektorów instytutów PAN.

więcej tutaj: 

oraz tutaj:

 Mój komentarz, kilka punktów:
1. Ogólnie sam pomysł uważam za bardzo dobry. O ile często jestem sceptyczny wobec różnych form reformowania PAN i nauki w Polsce w ogóle (co najczęściej sprowadza się do powoływania nowych komitetów, które wołają o pieniądze), to ten pomysł stwarza przynajmniej dwie okoliczności do poprawy sytuacji. 
1A. Po pierwsze i najważniejsze - jeśli powstaje coś nowego, to jest okazja do oczyszczenia kadrowego. Władze PAN, zarówno na szczeblu centralnym jak i w pojedynczych jednostkach, mogą używać tej reorganizacji jako pretekstu do wręczania zwolnień i wymówień dożywotnich umów o pracę wszystkim "pracowitym inaczej". Organizujemy nową strukturę, może zmieni się nazwa jednostek, może będą nowe budynki, itp - niekoniecznie musi się w nich znaleźć miejsce dla "pani Halinki" która od 30 lat popija kawę... Jeśli będzie taka wola polityczna we władzach PAN, to tej okazji nie powinny zmarnować. Zwracam uwagę, że po cięciach kadrowych łatwiej będzie znaleźć finanse na tę inicjatywę. 
1B. Kontakt ze studentami, to jest coś, czego w PAN obecnie brakuje. Teoretycznie miał to być zbiór jednostek ściśle naukowych, bez dydaktyki, ale ten model - moim zdaniem - się nie sprawdził. W większości przypadków skończyło się na totalnym skostnieniu i w większości jednostek czas się zatrzymał kilkadziesiąt lat temu. Wierzę, że trochę młodych osób zadających pytania i wymagających uwagi, może w ten muzealny zaduch wpuścić nieco świeżości. Szczególnie, jeśli zasady finansowania nie będą promowały ilości studentów, tylko jakość studiów. 

2. Myślę, że poprawianie pozycji w rankingu, postawione jako cel powoływania tej uczelni, to grube nieporozumienie. Zadajmy sobie pytanie: czy uniwersytety powstały i funkcjonują po to, żeby zajmować dobre miejsce w rankingach? Myślę że to istotne, by jasno powiedzieć, że powołujemy nową uczelnię w celu poprawy jakości kształcenia i doskonalenia naukowego, a nie dla prestiżu! Prestiż jest skutkiem ubocznym, a ktoś zabiegający o prestiż z definicji nie może go osiągnąć. Wiem, że to jedynie kwestia przedstawienia całej inicjatywy, ale moim zdaniem ważna. Zerwijmy z kompleksami i róbmy dobrą naukę, a postrzeganie nas przez innych z pewnością się poprawi.

3. Widzę tu poważne zagrożenie przerostu formy nad treścią - już zaczynamy dyskusję od finansów, nowych budynków, adaptacji istniejących, budżetu itp. Myślę, że to jest najpoważniejsze zagrożenie dla tej inicjatywy - oczyma wyobraźni już widzę nowe, urządzane z przepychem i w złym guście, gabinety dyrektorów/dziekanów/kierowników i ich nieuprzejme sekretarki, oznajmiające że profesor teraz nie ma czasu. Znowu zaczynamy od formy i narzędzi, a nie od treści i koncepcji (przynajmniej takie odnoszę wrażenie czytając doniesienia prasowe). Nie będę udawał, że mam gotowy przepis na tę inicjatywę, ale przypomnę jedno: w ostatnich latach wybudowaliśmy od jasnej cholery (określenie brzydkie, ale idealnie oddające skalę zjawiska) nowych budynków, szklanych domów po lasach, sal wykładowych i wielopiętrowych laboratoriów, które stoją puste... Wykorzystajmy to, dogadajmy się z Wyższą Szkołą Łowiectwa i Kosmetologii, która dostała z UE 60 milionów na nowy kampus, zamiast budować kolejne gmachy!

4. Jak czytamy, inicjatywą kierują dyrektorzy instytutów... Przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać by nie przytoczyć tu sformułowania Stefana Kisielewskiego o "domaganiu się wyłączności do naprawiania zegarka przez tego, kto go zepsuł"... Albo inna metafora - jeśli chcemy zrobić odrzutowiec, nie możemy zatrudniać ludzi całe życie pracujących nad samolotami śmigłowymi, bo oni już z tych śmigieł się nie wyleczą... Rozumiem, że potrzebujemy ludzi z doświadczeniem, bardzo fajnie, że dyrektorzy włączają się w tę inicjatywę, ale jeśli ma się coś zmienić, to należy zacząć zmianę od kadr. Zaznaczam, że opieram się na zdawkowych komunikatach prasowych - być może moja krytyka jest przesadzona, ale nauczony doświadczeniem, krytykuję nieco na zapas.

Tak czy inaczej, cała inicjatywa jest ciekawa i trzymam za nią kciuki. 
Michał Żmihorski

29 komentarzy:

  1. Jak nie wyjdzie Uniwersytet PAN to najwyższej zrobią Muzeum PAN i też będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na miejscu PAN to ja bym najął najlepszą agencję PR, tak złego wizerunku, zwłaszcza w piekiełku naukowym, nie ma chyba żadna inna instytucja naukowa w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  3. a jak skomentujecie sam pomysł? Zgodzicie się, że nie jest to zły kierunek?

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi się przypomina inne powiedzenie: od mieszania łyżeczką herbata nie stanie się słodsza. Przeciez pokaźna część kadry PAN, żeby przeżyć do 1-szego już pracuje w różnych szkołach wyższych, a studenci mogą realizować prace mgr i dr wykorzystując infrastrukturę PAN. Poza tym, nałożenie na biurokrację PAN-owską biurokracji uczelnianej (ze wszystkimi KRK, sylabusami, Polonami, biurami transferu ciasteczek z kawką itd, itp). No nie, wybaczcie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, to jest ważne - obecnie w PAN i tak jest dużo biurokracji, a nie pomyślałem o tej bezpośrednio związanej z uczeniem... Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach więc wszystko zależy od wykonania tego projektu.

      Usuń
    2. W pełni zgadzam się z tym co napisał Anonimowy (12:25). Różnica pomiędzy PAN a Uniwersytetami polega między innymi na tym, że pracownicy PAN nie mają obowiązku prowadzenia zajęć dydaktycznych i dzięki temu mają więcej czasu na działalność naukową. W momencie kiedy na kogoś, kto może w całości może poświęcić się badaniom, pozyskiwaniu grantów, etc. spadnie na głowę przygotowywanie sylabusów, weryfikacja sylabusów, weryfikacja założeń KRK, przygotowanie ćwiczeń i wykładów, realizacja zajęć w wymiarze > 200h + czasami nadgodziny, sesje egzaminacyjne, godziny konsultacji ze studentami, prowadzenie prac magisterskich (a obecnie w większości przypadków polega to na pomocy magistrantowi w laboratorium oraz napisaniu za niego maszynopisu) to tego czasu na naukę juz nie będzie tak wiele. Może okazać się po jakimś czasie, że potencjał naukowy PAN zostanie bezpowrotnie zaprzepaszczony.
      Obecne rozwiązanie też nie jest dobre, bo jak Gospodarz bloga wielokrotnie podkreślał instytuty PAN są źle zarządzane. Jednak dokładanie do obowiązków naukowych kształcenia nie poprawi niczego a moim zdaniem wręcz przeciwnie. W pierwszej kolejności kierownictwo PAN powinno zacząć od sprzątania w instytutach i wyczyszczeniu atmosfery poprzez pozbycie się osób nieefektywnych a uczelni w tym kraju mamy aż nadto.

      Usuń
  5. Myślę, że gdyby w związku z tym pomysłem wzrosły pensje pracowników PAN do racjonalnych poziomów, a nie takich jak obecne to sami z siebie mogliby się zapalić do tego pomysłu i jego rozwijania. Prawdą jest, że filary takiej instytucji mogłoby być spokojnie drugą jagielonką, ale naciskiem na studia stricte naukowe, anie tylko po to aby zdobyć tytuł mgr. Poza tym gdyby PAN stał się placówka w jakimś świetle edukacyjną mógłby na taki cel pozyskiwać fundusze co na pewno poprawiło nie tylko sytuację materialną pracowników, ale też i samej instytucji. Na dodatek gdyby takie studia połączone byłby ze stypendiami dla wybitnych to byłby taki "polski harvard".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grabo chcialby nadac logiczny sens funkcjonowaniu instytutow PAN-owskich. Ale to nie takie proste. Jest fundamentalny problem z ksztalceniem w Polsce na poziomie studiow doktoranckich. W krajach rozwinietych tacy absolwenci sa potrzebni w gospodarce i mozna sobie pozwolic na zalozenie, ze tylko jeden powiedzmy na pieciu pozostaje w systemie akademickim. Na pozostalych czterech, a wlasciwie na ich wiedze i umiejetnosci, jest bowiem zapotrzebowanie na zewntarz. U nas (czyli w kraju transferu technologii) tak naprawde mozemy ksztalcic doktorow tylko na wewnetrzne potrzeby systemu akademickiego. Mimo to, w PL wprowadzono trostopniowy system bolonski dokladnie na wzor zachodni i to generuje przepiecia. Czyli mamy duze nadwyzki doktorantow. Wymysla sie wiec takie kwiatki, ze tych ludzi wypycha sie pozniej poza Polske, czesto za polskie pieniadz ew ramach tzw. pseudo-mobilnosci. Poonosimy jako kraj ogromne koszty bez jakichkolwiek korzysci. A teraz PAN chcialby brac na takie rozwiazania jeszcze wieksze kwoty. Naroslych problemow szybko sie nieda rozwiazac. Paradoksalnie, nalezy ograniczyc liczbe doktorantow i zaczac powoli tworzyc zaawansowana infrastrukture gospodarcza. Ale to praca na lata i goscie z PAN-u na to nie pojda. Wiec skonczy sie na malowaniu trawy na pokaz. W tym od zawsze bylismy dobrzy.

      Usuń
    2. Zgaszam się z Anonimowym z 23:37. PAN chce się brać za kształcenie doktorantów, bo na to idą pieniądze. Może niech lepiej władze PAN zastanowią się, co zrobić, aby ich instytucja przynosiła większy pożytek społeczny (nie twierdzę bynajmniej, że obecnie go nie ma) zamiast proponować wypuszczanie doktorów tylko dlatego, że państwo za to (jeszcze) płaci bez względu na ich późniejszą przydatność. Pozytywne jest to, że nie wpadli na pomysł monopolu na prowadzenie 20-letnich studiów profesorskich w celu lepszego przygotowania młodzieży na wejście w rynek pracy i zapewnienia wysoko wykwalifikowanej kadry dla innowacyjnej gospodarki.

      Usuń
    3. Tomaszu Włodarczyk. Jak zawsze, mylisz się. PAN stał się problemem, ponieważ w ostatnich kilku/kilkunastu latach zaczął dominować nad uniwersytetami w liczbie publikowanych prac i ich jakości, a co za tymi idzie - liczbie grantów. Na uniwerkach życie toczy się po staremu, a tu nagle, przynajmniej niektóre, instytuty PAN-owskie zaczęły przeganiać w ocenach nędzne uniwersytety z Opola, Łodzi, Wrocławia itp. PAN kole w oczy ludzi z uniewerków dlatego, że właśnie w ostatnich latach zaczął, przynajmniej częściowo, spełniać funkcję, do jakiej został powołany. Ileż to ja się nasłuchałem jaki ten PAN be i fu od ludzi, którzy okupują jakieś podrzędne uniwerki, zasypujące rynek pracy bezrobotnymi absolwentami. Ponieważ w ostatnich latach PAN pokazał, że drzemie w nim potencjał, dlatego pomysł utworzenia Uniwersytetu PAN jest sensowny. To rzeczywiscie może być jakieś novum na rynku szkolnictwa wyższego w Polsce.

      Usuń
    4. Pomysł uważam za bardzo dobry, o ile uczelnia taka będzie naprawdę elitarna (ograniczona do absolutnego minimum liczba studentów). W starciu z takim tworem, podrzędne uniwersytety/akademie produkujące bezrobotnych (nie wspominając już o calkowitej katastrofie naukowej, zwłaszcza w społ-humach) nie będą miały żadnych szans i chyba stąd bierze się ten skowyt. Niby wszyscy wiedzą, że mamy w Polsce o 50% studentów za dużo i kołderka będzie coraz krótsza, zwałszcza przy obecnym systemie finansowania. Za 10-15 lat wiele podrzędnych uniwerków/akademii (np. Słupsk, Szczecin, Siedlce) po prostu zdechnie, bo nie będzie studentów, a z nauki na ich poziomie nie da się wyżyć. Będą liczyli się tylko najlepsi i najwięksi...

      Usuń
    5. Jesli bedzie ksztalcenie na poziomie licencjackim i magisterskim to OK. A skowyt bierze sie stad, ze wielcy uczeni z PAN-u prawdopodobnie chca sie skoncetrowac tylko na studiach doktoranckich. Czyli robiac dokladnie to samo co teraz, goscie chca po prostu przekierowac do siebie duzy strumien pieniedzy (po tym jak NCN wprowadzil ograniczenia na honoraria).

      Usuń
    6. Zgadzam się - jeśli chodzi o studia I i II stopnia, to niech rynek zweryfikuje. Ale studia III stopnia - powiedzmy sobie szczerze - okazały się niewypałem, do którego by nie doszło, gdyby nie naiwne małpowanie rozwiązań zachodnich. Państwo płaci za doktoranta 6-krotnie więcej niż za zwykłego studenta, ale w sytuacji spadającego wciąż bezrobocia i braków kadrowych w wielu branżach, chyba lepiej aby ludzie wchodzili na rynek pracy przed 30-stką.
      Zwolenników tropienia spisku wiadomych sił zachęcam do gimnastyki intelektualnej: a co jeśli pomysł z Uniwersytetem PAN podsunęli podstępnie panu prezesowi Duszyńskiemu naukowcy ze słabych uczelni, aby obciążyć tych z PAN-u dydaktyką i zgłosić się po większe pieniądze na badania? Mamy obecnie wiele świetnych instytutów PAN-owskich, więc chyba byłoby korzystniej, aby zajmowały się tym, w czym są najlepsze.

      Usuń
  6. Anonimowy Krakus
    jagiellonka to Biblioteka Jagiellońska (Biblioteka UJ). A ujot to ujot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś na tym forum już wspominałem, nie ma sensu zastanawiać się nad reformowaniem PAN-ów. Nie twierdzę, że nie jest to możliwe bądź potrzebne, ale gra nie jest warta świeczki. Koszty utrzymania PAN-ów są, w skali polskiej nauki, znikome. To tak jakby, optymalizując miesięczny budżet domowy, zastanawiać się, czy kupić pudełko zapałek za 50 groszy, czy może za 45 gr. Koszty zaplanowania oraz wprowadzenia będą wyższa niż same zyski z reformy. Wydatki z budżetu ponoszone na uczelnie wyższe za to wynoszą setki milionów złotych w skali roku...i tu się "opłaca" wprowadzać reformy...a wrzucanie co chwilę informacji o reformach PAN-ów to już chyba hobby (bądź jakaś głęboka trauma) autora blogu :-)

      Usuń
    2. Być może jedno i drugie ;-)
      Ale bardziej poważnie, to nie do końca się zgodzę - przykładowo, koszty tej reformy szacuje się na setki milionów, tymczasem cały budżet NCNu to niewiele ponad miliard... Więc warto chyba o tym trochę podyskutować?

      Usuń
  7. To ja pozwolę sobie trochę pod prąd: przecież to jest ewidentny skok na kasę, która prawdopodobnie popłynie do tzw. "uczelni badawczych". Wygodne - bez obecnych obciążeń dydaktycznych, z góry i za zasługi (pytanie brzmi: jakie?) zgarnąć duże pieniądze. Bo że to od razu ma być uczelnia badawcza, to prof. Duszyński nawet zbytnio nie kryje. Przewiduję jednak spektakularny kolaps pod ciężarem połączonej biurokracji, o której już wspominali przedmówcy. Niestety, pozostałe uczelnie dotkliwie odczują imperialne zapędy PAN, UJ, UW i UAM.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z PAN-u powinny pozostać tylko instytuty o renomie miedzynarodowej (powinny ewoluowac w jednostki z kadrą miedzynarodową). Uczelnie (też najlepsze) mogłyby korzystac z kadry tych instytutów na zasadzie visiting professor lub czasowej umowy. Byłoby i ciekawie (dla studentów) i ekonomicznie. Tak mniej wiecej wyglada to na Zachodzie. No ale cóż, my zdajsię musimy tworzyć jakąś Nową Cywilizację i Nową Matematykę, w której skrócenie pracy badacza (o dydaktykę i biurokrację uczelnianą) da w efekcie wiekszy efekt w rankingach naukowych, a może nawet nagrodę Nobla. Ministra Gowina nie ratuje tu wykształcenie humanistyczne, to matematyka na poziomie szkoły podstawowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to sa grupy o renomie miedzynarodowej? Moim zdaniem stosujac tawrde kryteria mozna je okreslic jako takie, co maja finasowanie z grantow UE na poziomie rzedu 30%. A uzywanie nazw typu "europejski instytut" itp. powinno byc stosowane, gdy finansowanie z grantow UE jest na poziomie >50%. Ciekawe czy w ogole sa u nas takie grupy.

      Usuń
  9. A może PAN powinien wyspecjalizować się w studiach doktoranckich? Może taki scenariusz byłby bardziej realistyczny? Mniej ludzi do "przerobienia". Ewentualnie, jak ktoś wspomniał powyżej, studia mega-elitarne, max 30 osób na roku, wysoka poprzeczka wejścia itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Michale, dokladnie na tym ma polegac ten planowany przekret. W PAN-ie doktorantow ksztalci sie juz obecnie. Zmienionoby tylko organizacje przeplywu papierow, dodano pare nowych stron web-owych i efektywnie przyciagnieto strumien kilkudziesieciu milionow PLN. Taki klasyczny skok na kase, w ramach malowania trawy. Przy czym moim zdaniem to jest scenariusz, ktory prawdopodobnie zostanie zrealizowany. Gdyz ograniczono gosciom finanosowanie z NCN, wiec oni przezywaja w tej chwili "bol d..py". A ze oni sa blisko ministerstwa, wiec jak troche pochodza kolo tej sprawy, to prawdopodobnie uda im sie to zalatwic.

      Usuń
    2. Przyznam szczerze, że nie bardzo rozumiem, dlaczego spora część piszących wypowiada się w kasandrycznym tonie i grzmi o "przekręcie". Jak dla mnie, jest to zwykła dywersyfikacja działalności, bardzo korzystna zarówno dla PAN, jak i potencjalnych przyszłych studentów. Ciekawe, bo pewnie nikt nie krzywiłby się, gdyby prywatna firma, zatrudniająca wysoko wykwalifikowany personel chciałaby otworzyć własną szkołę/uczelnię. Jest swoboda prowadzenia działaności edukacyjnej na poziomie wyższym, przy zachowaniu odpowiednich procedur określonych prawem. Jak dla mnie, to te negatywne głosy świadczą wyłącznie o tym, że jest to bardzo dobry pomysł.

      Usuń
    3. Odpowiadam jako "negatywny głos, który świadczy...". Na pierwszy rzut oka to wygląda logicznie i cacy. "Pierwszy rzut oka" to przywilej top-decydentów (typu minister, prezes (nie, nie Ten, tylko Akademii, he, he) i laików j.w. Policzmy: w ciagu roku pracownik naukowy instytutu PAN ma do dyspozycji ok. 2000 h na prace naukową (pracoholików zaniedbujacych zycie rodzinne nie biore pod uwagę). Odjąć od tego nalezy ok. 300 (1/2 h dziennie) na biurokrację PAN-owską (wypisywanie planów, zamówień, sprawozdania projektów, tematów itp., więc na badania i pisanie publikacji zostaje 1700 h. Dodajmy teraz do tego 240 h pensum + 60 h na egzaminy, wyciaganie za uszy nieuków itp., i do tego + na sylabusy, USOS-y komisje, rady wydziału, polony, autoewluacje (jest też cos takiego śmiesznego) ok 200 h. Do tego trzeba dodac opracowanie wykładów i ćwiczeń i ich aktualizacje - lekko 200 h/rok. W efekcie mamy zamiast ok. 1700 h na twórczą prace naukową w instytucie PAN w aktualnym systemie, zaledwie ok. 1000 h/rok w nowym, czyli "Uniwersytecie PAN". Decydenci podniecają się kasą (głównie dla siebie), a nie myslą o efektach swoich pomysłow. Szybko by sie bowiem okazało, ze po spadku efektywności (który wykazałem) "Uniwersyet PAN" wyladowałby w 5 setce rankingu szanghajskiego, ale tez pozycja (IF, H itp.)) nauki polskiej (podtrzymywana teraz przez kilka instytutów PAN) opadłaby jeszcze bardziej. Zresztą, czy którys z cywilizowanych krajów przeprowadził podobną operację? Naogół sieć instytutów badawczych i uczelni są wzajemnie sobie potrzebne i konkurencyjne. No ale cóż, widzę tu na forum wielu wyznawców Nowej Cywilizacji, i tylko pytanie: z ręką w czym my się w niej obudzimy?

      Usuń
    4. Nie sądzę, aby ktokolwiek rozsądny w PAN poszedł w schemat opisany powyżej (ale jaka decyzja zostanie podjęta to już zupełnie inna bajka). Według mnie jedyną szansą powodzenia takiego przedsięwzięcia jest (wspominana już powyżej wielokrotnie) jego elitaryzacja. Tylko brak masowości zagwarantuje wysoki poziom naukowy przy wysokim poziomie kształcenia - każda inna opcja skończy się katastrofą...

      Usuń
    5. Tylko dlaczego PAN miałby wchodzić z ofertą "elitarną", podczas gdy inne uczelnie będą nadal walczyć z hordą studentów niekoniecznie elitarnych? I skąd pomysł, że na wspomniany uniwersytet ci "elitarni" studenci będą walić drzwiami i oknami? Jako argument za jeden z dyskutantów wyżej przywołał fakt, że niektóre instytuty PAN zaczęły prześcigać słabe uniwersytety. O matko, i to ma uzasadniać ich prawo do tworzenia takiej elitarnej jednostki i zapewnić przewagę nad lepszymi uczelniami publicznymi?

      Usuń
    6. Dodajmy do tego konieczność przygotowania programów nauczania, regulaminu studiów, zatrudnienia osób do obsługi administracyjnej spraw studenckich, znalezienia lokali na sale wykładowe, laboratoria, akademiki, zakupu sprzętu dydaktycznego, uzupełnienia bibliotek, organizacji mobilności studentów, ewaluacji zajęć, praktyk studenckich, uzupełnienia wiedzy przez kadrę dydaktyczną, zmiany ustawy o PAN, zatrudnienia przytomnych ludzi, którzy będą w stanie to wszystko zorganizować, a na koniec Chińczycy zmienią kryteria rankingu i szlag jasny wszystko trafi. Pytanie nie brzmi, czy do tego dojdzie, czy nie, tylko dlaczego komuś zależało, by puszczać taką wiadomość w świat?

      Usuń
    7. Do 18:06. Kto to jest "rozsądny w PAN"? Przecież ci ludzie (top-decydenci) żyją na innej planecie. Na przykład, nie wiedzą ile pracy i "sałaty tekstowej" (zgodnej z wytycznymi KRK) wymaga wysłanie do MNiSW projektu nowego kierunku studiów. Wyobrazajac sobie, że na U. PAN bedą tylko "elitarne" kierunki (po ok. 30 studentów/rok), co zaangazuje wg rozporzadzenia Ministra tylko 3 nauczycieli akademickich (przelicznik 1 n.a./11-12 studentów), azeby zatrudnić wiekszośc badaczy instytutów PAN nalezy stworzyć kilkadziesiat "elitarnych" kierunków. Proces tworzenia ich programu, USOS-ów, sylabusów, weryfikacji przez MNISW, to 2 lata pracy ("wyjęte z życiorysu"). Kto to w PAN w bedzie robił (+ szkolenia)? Większośc rzuci laboratoria i bedzie uprawiac sałatę słowną wg KRK? W dodatku za darmo? A potem okaże się, że ich ambitne programy nie przystają do nowego programu nauczania i maturzyści zamiast np. fizyki kwantowej albo biologii ewolucyjnej wybiorą zarządzanie, pedagogikę lub turystykę i rekreację. Tęstkniącym za elitarnością przypominam, w jakim kraju żyjemy. Elitarne studia (na renomowanych uczelniach, a nie w instytutach) w krajach cywilizowanych są studiami płatnymi, i to słono, ze wzgledu na olbrzymie koszty takich studiów. Nie przeskoczymy za pomocą sprytnego manewru organicznej pracy najpierw w szkołach, a potem na uczelniach, tym bardziej, ze przeciez budujemy Nową Cywilizację.

      Usuń
    8. Trik polega na tym, ze nikt nie zamierza tworzyc uniwersytetu wg obowiazujacych obecnie zasad (tak opcja byla od lat i goscie z PANu nie byli ta opcja zainteresowani). Natomiast zostanie zmienione prawo (i przepisy wykonawcze), aby to co juz jest nazywalo sie uczelnia badawcza. Bedzie tylko takie fokus-pokus na tablicach infomacyjnych, do czego zrezta goscie z PANu nas juz od dawna przyzwyczaili.

      Usuń
    9. Do 19:45. OK. "Alleluja i do przodu" panie Kazimierzu.

      Usuń