niedziela, 19 marca 2017

o NCBiR

Przedwczoraj prof Stanisław Karpiński z SGGW na swoim profilu na facebooku zamieścił następujący komunikat, który przeklejam w całości bez komentarza (szczęśliwie się składa, że nie mam żadnych doświadczeń z NCBiR) - może komuś się przyda, takie inicjatywy zawsze warto wspierać:

"Dziś razem z moim przyjacielem Prof. Janem Piekarczykiem z UAM z Wydz Geografii i Geofizyki wygraliśmy w WSA w Warszawie sprawę przeciw NCBiR o nie przyznanie projektu z działania 4.1.2.2. Sad zmiażdżył argumentacje NCBiR, ze nasz projekt nie spełnił kryteriów regulaminu konkursu. Orzekł, że regulamin konkursu jest niejasny, i niezgodny z prawem nadrzędnym. Nakazał NCBiR ponowne rozpatrzenie naszego wniosku a to w praktyce oznacza przyznanie finansowania. Wyrok jest prawomocny! Kolejny projekt trafi do mojej wspaniałej grupy!

Sytuacja NCBiR po rozstrzygnięciu innego konkursu - Biostratega III jest moim zdaniem nie do pozazdroszczenia. Spośród 16 projektów rekomendowanych do finansowania po rozstrzygnięciu konkursu Biostrateg III, aż 12 projektów zostało przyznanych podmiotom w których na etatach zatrudnionych jest 3 członków Komitetu Sterującego programem Biostrateg (całość programu to ponad 400 mln zł), w tym 6 projektów przyznano do Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa - Państwowego Instytutu Badawczego.

Proszę wszystkich liderów wniosków złożonych w konkursie Biostrateg 3 (po otrzymaniu oficjalnych decyzji z NCBiR), których wnioski zostały odrzucone o kontakt ze mną, w celu udzielenia instrukcji jak mają przygotować wnioski odwoławcze."

Michał Żmihorski

22 komentarze:

  1. To się chyba skończy mocnym przeoraniem tej instytucji. Może i dobrze, pieniądze przechodzące przez NCBiR są olbrzymie, przejrzystość działania niewielka, a rezultaty chyba znikome.

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda jest taka, że granty z NCBiR otrzymują dwa instytuty - Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa z Puław i Instytut Agrofizyki z Lublina. Są to bardzo słabe jednostki, bez publikacji w renomowanych czasopismach, sprawa śmierdziała od dawna i dobrze że wreszcie się ktoś tym zainteresował.
    A wracając do sprawy prof. SK, wcale to nie gwarantuje otrzymania przez SK grantu, niech jeszcze nie otwiera szampana. NCBiR zrobi wszystko, żeby to zablokować, w przeciwnym razie będą mieli olbrzymi problem i nikt nie dopuści żeby się urzeczywistnił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bzdura. Niektóre z jednostek Instytutu Upraw Nawożenia i Gleboznawstwa z Puław akurat posiadają wybitny dorobek potwierdzony publikacjami o światowej renomie z IF powyżej 3. Proszę uważać co się pisze.

      Usuń
  3. To oczywiscie wymaga trochę czasu, obserwacji i własnych doświadczeń, ale wniosek jest jeden. Dopóki system finansowania nauki w Polsce będzie oparty na systemie wzajemnego wspomagania "grupy przyjaciół" i lekceważeniu podstawowych zasad recenzowania aplikacji grantowych (konflikt interesów j.w., a nawet sugerowanie recenzenta przez grantobiorcę, brak przejrzystości procedur, "szeptany" lobbing itp), nigdy polska nauka nie osiągnie poziomu niezbędnego do czerpania zysku z innowacji na skalę chociażby europejską. Olbrzymie kwoty podatników będą po prostu wyrzucane w błoto. Symptomatyczny jest brak jakiejkolwiek spójnej polityki naukowej dla pozyskania na szerszą skalę środków z programu Horyzont 2020 lub grantów ERC. Tam, niestety, procedury ocen grantów są jasno określone, a recenzenci z międzynarodowego grona nie należą do "grupy przyjaciół" lub "towarzystwa wzajemnej adoracji". Istnieje natomiast korelacja miedzy aktywnością w tych programach a stopniem innowacyjności gospodarki. Polska niestety zajmuje miejsce w dolnych zakresach tych wskaźników. I tak, poprzez osławioną polską "przedsiębiorczość i spryt do interesów" Polska została na peronie oglądając tyły "Europy pierwszej prędkości" na długo przed zwyciestwem 1:27.

    OdpowiedzUsuń
  4. w ogóle idea stymulowania współpracy biznes-nauka przez rządową agencję wydaje mi się nierealna. Nie wiem jak tam naprawdę jest w tym NCBiRze, ale nie bardzo chce mi się wierzyć, że to faktycznie działa. Już kilka razy słyszeliśmy o działaniach CBA wokół tej instytucji.
    Nawożenie i agrofizyka - po prostu czołówka światowych problemów technologiczno-biznesowych, koło zamachowe nowoczesnej polskiej gospodarki... Nie ma tam jeszcze jakiegoś instytutu melioracji, łowiectwa albo karczowania lasu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracam do tego wątku po dluższym czasie, ale sprawa jest "ciekawa". Złożonych zostało kilkanaście odwołań.... i nic. Minęło ponad pół roku od ogłoszenia wyników i odnosze wrażenie, że czas ten poświęcono na zamiatanie tej afery pod dywan.
      Biorąc pod uwagę, że budżet Biostratega to prawie pół miliarda... a większość grantów trafiła do konsorcjów związanych z instytucjami reprezentowanymi w tzw. komitecie sterującym, to trudno nie doceniać skali tego procederu.
      A co do tego instytutu melioracji (obecnie ITP), to trafione w dziesiątkę: jest to jeden z głównych beneficjentów tego programu, oczywiscie reprezentowany w komitecie sterujacym!!!.

      Usuń
  5. 1. Moim zdaniem istnieje niebezpieczeństwo, ze NCBiR to tylko przykrywka do finansowania wydatków na wojsko ponad te NATO-wskie 2% PKB. Stąd niejasność funkcjonowania tej instytucji. Ja w każdym razie chciałbym wiedzieć, jaki % budżetu NCBiR idzie na obronność i czy te pieniądze są przez państwo szufladkowane w dziale nauka czy obronność.
    2. Problem ze współpracą biznes-nauka jest taki, że w triadzie biznes-nauka-agencja aż dwa człony są państwowe, a więc zachowawcze, nastawione na spełnianie formalnych reguł, a jednocześnie słabo opłacane (kadry) i podatne na załatwianie prawdziwych biznesów po stołem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby NCBiR było przykrywką dla finansowania armii, to pół biedy. Ale obawiam się, że znaczny % się gdzieś po prostu rozchodzi, i beneficjenci na siłę kupują kolejny samochód terenowy, żeby wydać to, co dostali...

      co do punktu 2 to pełna zgoda. Tam zdaje się nawet trzy człony mogą być państwowe, bo w tym segmencie mamy też masę państwowych firm i spółek. Z takiego romansu nic sensownego nie powstanie

      Usuń
  6. IA w Lublinie juz na swojej stronie glowniej glosno krzyczy o SUKCESIE w BioStrategu (3 przyznane, 4ty jak starczy kasy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam się trochę na tym za co dostał finansowanie IA w Lublinie, i moim zdaniem to jest nic odkrywczego i innowacyjnego. To jest jakaś głupota, za którą wyciąga się miliony.

      Usuń
    2. ale to ma szanse być jakimś mega-innowacyjnym wdrożeniem/aplikacją? Napisz proszę coś więcej,
      dzięki

      Usuń
    3. Sorry, nie będę pisał o szczegółach, bo jeszcze mnie pozwą, tak jak prof. SK pozwał NCBiR. W tym głupim kraju wszystko jest możliwe. Bez względu na to czy rządzi PIS czy PO czy psl. A tak z innej beczki, z jednej strony działania prof SK, są dobre bo obnażają chory system (wskazując, że granty idą po znajomościach), z drugiej jednak strony nikt nie będzie chciał robić recenzji bojąc się spraw sądowych. Trudny temat.

      Usuń
  7. ok, rozumiem.
    Ale prof SK chyba nie pozywa recenzentów, tylko NCBiR. Z tego co pisze, chodziło o regulamin konkursu - i dobrze, że to zrobił, bo regulaminy są totalnie niejasne, uznaniowe i mogą być naciągane przez "trzymających władzę", tak jak to było w przypadku Iuventusa. Rola recenzenta też jest często niejasna - co ma właściwie oceniać - pomysł, dorobek, czy samego człowieka?

    OdpowiedzUsuń
  8. "rola recenzenta jest często niejasna - co ma właściwie oceniać". W systemie niejasnych reguł i grup interesu "krąg przyjaciół", "trzymający władzę" itp., rolą wyznaczonego przez układ recenzenta jest napisanie recenzji po myśli tego układu. Właśnie to, a nie pomysł, potencjał itp, itp. ma recenzent skrupulatnie ocenić, bowiem, jeśli napisze recenzję nie po myśli układu, cóż, następnym razem recenzji nie dostanie, choćby był wielkim autorytetem naukowym i świętym obiektywizmu. Proste?

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem bardzo ciekaw zakończenia tej sprawy. Przydałoby się sprowadzić do Polski więcej takich ludzi jak prof. Karpiński (notabene to była dobra robota FNP), którzy mają na tyle duży dorobek, że się nie boją konfrontacji. Wtedy zawsze więcej kijów byłoby włożonych w to betonowe mrowisko, jakim jest nauka w Polsce . Z drugiej strony faktem jest, że SK jakiś czas wygrażał sądami dla Intytutu Genetyki Roślin PAN za ustawienie konkursu Era-Chair, w którym przegrał. Chyba nic z tego nie wynikło.

    A NCBR to wg mnie największa przepalarnia pieniędzy w kraju. To chyba najbardziej niesamowite zjawisko w polskiej nauce, że politycy i minister nauki nie widzą, że nie da się budować innowacji w oparciu o przeciętnych naukowców, którzy generują przeciętne albo i żadne odkrycia. I zamiast stworzyć warunki, aby wybitni chcieli tu pracować, to idą miliardy rocznie w pseudoinnowacyjne start-upy i udawaną współpracę uczelni z biznesem.

    BTW - czy ktoś wie jak się skończyła sprawa poprzedniego dyrektora - siedział w areszcie 60 dni, a co się działo z nim dalej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prof. Stanisław Karpiński na ile mi wiadomo brał udział w różnych otwartych konkursach w polskim sektorze wiedzy.Bodajże w 2009 r. wystartował w konkursie na stanowisko dyrektora Instytutu Genetyki Roślin Polskiej Akademii Nauk - bez powodzenia, w 2014 r. wystartował w konkursie na stanowisko kierownika pracowni Era-Chair w IGR PAN - bez powodzenia, wystartował także w konkursie na stanowisko dyrektora Narodowego Centrum Nauki w 2015 r. - bez powodzenia.Zapewne brał udział i w innych konkursach, ale mniejsza oto.Jestem regularnym czytelnikiem postów prof. Stanisława Karpińskiego na FB stąd trochę poznałem Jego przygody w świecie nauki.Zawodowo związany jest od 2009 r. ze Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

      Usuń
  10. To nie FNP sciagnelo SK do Polski. On sam probowal wrocic i popadl bardzo szybko w konflikt z PAN (wg szefow tej instytucji, formalnie byl tylko magistrem). I wtedy faktycznie FNP troche mu pomoglo. Ale obecne stosunki SK i FNP raczej nie wygladaja na idealne. SK to gosc zupelnie z innej bajki, ktory na razie nie wpasowal sie w system ukladow i ukladzikow.
    Ale co do NCBiR, to faktycznie to jest i zawsze byla najwieksza "przepalarnia" pieniedzy (bardzo trafne okreslenie). Zamiast aplikowac do UE, liderzy z dobrych (i slabych) grup szukali tam dojsc. I jak znalezli, to byli ustawieni na lata.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie twierdzę, że NCBR nie jest potrzebny - ale jego budżet (5,5 mld w 2017, czyli 5x NCN) jest nieadekwatny do możliwości komercjalizacji innowacyjnych odkryć w Polsce, które są niewielkie, bo słaby jest ogólny poziom nauki. Wydaje mi się, że efekt byłby ten sam gdyby ten budżet wynosił np. 1 mld. W dużej mierze to są pieniądze unijne, i nie wiem dokładnie czy można je wydać na coś innego, ale wolałbym chyba, żeby to poszło nawet na drogi i pociągi. Należy zwrócić uwagę, że badania aplikacyjne i wdrożenia są jeszcze finansowane z innych źródeł, np. PARP a ostatnio też część programów FNP.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale zwróćcie uwagę, że to test właśnie ten typowo polski sposób na rozwój, czyli pchanie sznurka, podczas gdy znacznie łatwiej go ciągnąć. Piszę tutaj o tym regularnie. Zamiast wywalić nierobów, dać więcej forsy pracującym efektywnie i wprowadzić jakąś normalną ścieżkę awansu, to nie - lepiej trzymać stary system, ale powoływać kolejne instytucje, których zadaniem jest tę innowacyjność/doskonałość/wdrożenia wprowadzać... To jest niestety choroba jeszcze poprzedniego systemu (wszak ludzi mamy tych samych), gdzie wszystko było ręcznie sterowane (plan doprowadzony do każdego stanowiska pracy). Oczywiście działać to nigdy nie będzie.

    Co do marnowania pieniędzy - w dużej skali (kraju) one się nie do końca marnują, bo po prostu ktoś je rozkrada i wchodzą do obrotu gospodarczego tylnymi drzwiami. Marnuje się przede wszystkim czas ludzi zdolnych, którzy startują w tych konkursach, piszą te kilkusetstronicowe wnioski, czekają na wyniki, a wszystko to niepotrzebnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnio ktoś miał problem z habilitacją Pana Wiącka, no to co powiecie na ten "szoł": http://www.ck.gov.pl/promotion/id/11130/type/l.html
    Czy ktoś w końcu zatrzyma ten taniec chochołów ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. adiunktem nawet nie powinna być, ale takie osoby pracują w większości na uczelniach...

      Usuń
    2. O co chodzi? Delikwentka jest beneficjentką (ładne prawda?) systemu punktowego (476 pkt, to prawie profesura) i nauczyła się go ogrywać, i nie tylko ona. Trochę pogeneralizujmy. Czy Państwo nie widzą związku pomiędzy punktozą, "towarzystwem wzajemnej adoracji" sięgajacego CK, układami np. w NCBiR z jednej strony i słabą pozycją nauki polskiej w Europie (1% wykorzystanego budżetu Horyzontu 2020 wg komunikatu KPK, podczs gdy potencjał i wpłatę do programu mamy na 7%, czyli Polska traci ok. 500 mln Euro), niskim poziomem innowacyjnosci (patenty, wdrożenia) itp. itd.? Do refleksji dla apologetów punktomanii i systemu "awansowego" Centralnej Komisji ds. Adoracji Wzajemnej.

      Usuń