środa, 13 maja 2015

"Zmiany" w PAN: dyrektor Wójcik już odwołany

Prezes PAN, prof Duszyński odwołał ze skutkiem natychmiastowym dyrektora Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN, prof. Wójcika. Na Onecie Prezes uzasadnia swoją decyzję m.in.:

instytut to nie tylko regulacje prawne, pomieszczenia i gabinety. To przede wszystkim kadra naukowa. Dyrektor instytutu PAN musi dbać o to, żeby jego współpracownicy działali w atmosferze życzliwości i ufności – tylko to pozwala na prowadzenie badań na wysokim poziomie. Tutaj gromadzą się moje coraz poważniejsze wątpliwości, czy atmosfera panująca w INE PAN jest prawidłowa i czy prestiż instytutu nie został nieodwracalnie nadszarpnięty

cały tekst tutaj:

A tutaj dla równowagi dzisiejsza wypowiedź zwolnionego właśnie dyrektora Wójcika (ale wypowiedź z 7 maja):

Instytut Nauk Ekonomicznych PAN (INE PAN) – po zaledwie 1,5–rocznym okresie reform – znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepszych ośrodków ekonomicznych w Polsce i po raz pierwszy w swojej historii został sklasyfikowany wśród najlepszych ośrodków ekonomicznych na świecie. Liczba artykułów w prestiżowych pismach wzrosła sześciokrotnie, a grantów – siedmiokrotnie. Wartość przyznanych grantów wzrosła z ok. 150 tys. do ponad 2 mln. złotych. Silnie wzrosły cytowania w pismach międzynarodowych. Odwrócona została piramida wieku – 30% kadry to młodzi, nowozatrudnieni, pracownicy posiadający dorobek w prestiżowych pismach zagranicznych. 
 
więcej tutaj:

Mój komentarz? Proszę bardzo:

michał żmihorski

18 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sorry, ale zbyt ostro, więc usuwam - zapraszam do merytorycznej dyskusji i komentowania

      Usuń
    2. Rozumiem, nie czuję urazy, ale chyba miałem prawo tak zareagować.

      Usuń
    3. sytuacja jest faktycznie przygnębiająca, szczególnie że chyba liczyliśmy na jakieś zmiany... Okazuje się, że zmian raczej nie będzie

      Usuń
  2. A dlaczego niby próba wpłynięcia na wybory miałaby być naganna? Zdaje się, że żyjemy w demokratycznym państwie, gdzie panuje wolność głoszenia poglądów. PAN to instytucja opłacana z publicznych pieniędzy i każdy podatnik ma prawo być zainteresowany wyborem tego czy innego kandydata, zwłaszcza że Zgromadzenie Ogólne to nie Kolegium Kardynalskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomek, nie żyjemy w demokratycznym państwie, a próba wpłynięcia na wyniki wyborów, choćby przez głosowanie, skutkuje - jak widać - wyrzuceniem z pracy ;-)
      A bardziej serio: zupełnie nie rozumiem tego argumentu, jak dla mnie byłby niepoważny gdyby nie próbował wpłynąć na wyniki wyborów, mają jakąś wiedzę o kandydatach, ich kompetencjach itp.

      Usuń
  3. Początkowo wydawało mi się, że ten prof. Duszynski, to dobry wybór. Niestety, potem usłyszałem jego kilka publicznych wypowiedzi i wyszło na jaw, że ten człowiek nie ma kompletnie pojęcia jak, a co gorsza nawet nie ma chęci żeby zmienić funkcjonowanie PAN. Zaspokaja tylko łapczywie swoje ego byciem prezesem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem osoba, która jest profesorem/dyrektorem/kierownikiem nie wie jakie są problemy i ograniczenia większości pracowników. Dyrektor/dziekan/rektor nie zetknie się nigdy z problemami, z którymi my - szeregowi pracownicy - walczymy na co dzień. Żadna sekretarka nie będzie dla niego opryskliwa, nikt z działu zamówień nie odważy się nawet prosić go o wypełnienie formularza, w drukarce zawsze jest papier na czas, a księgowość zawsze z uśmiechem czeka na możliwość sfinansowania jego wydatków, naukowych lub nie. Taki osobnik chodzi sobie po korytarzach swojego instytutu/wydziału i z podziwu wyjść nie może, jak to wszystko dobrze działa i jak świetnie kieruje jednostką. A narzekających ma ochotę odesłać do stu diabłów, bo przecież czarno na białym widzi, że nie mają racji i zapewne robią to z wrodzonego lenistwa.
    Moim zdaniem warto zatem dotrzeć do prezesa Duszyńskiego z listą problemów, które nam przeszkadzają w "robieniu nauki"... Myślicie, że taka próba skutkowałaby tym samym, co naciśnięcie czerwonego guzika na grafice powyżej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewien czy to by coś dało, choć próbować zawsze warto. Wprawdzie Kartezjusz uważał, że zło bierze się z niewiedzy, to jednak trzeba wziąć pod uwagę także brak dobrej woli. W Instytucie, w którym pracuję jakiś czas temu ponad 40 pracowników wystosowało pismo do dyrektora zwracając uwagę na opryskliwość i niejasny zakres obowiązków jednego z pracowników technicznych. Z tego co wiem, nie spotkały go za to żadne konsekwencje, być może dlatego, że dyrektorowi raczej nie odmawia wykonywania poleceń.
      Z tego płynie wniosek ogólny: wiadomo, że pracownicy techniczni i administracyjni zarabiają mało, więc wiele od nich się nie wymaga. Władzy wystarcza więc, że wobec niej zachowują się oni w porządku. Obie strony wychodzą na tym dobrze, tracą pozostali pracownicy. Problem jest podwójny: zbyt niskie uposażenia i brak należytego nadzoru ze strony przełożonych.

      Usuń
    2. Jakby na 40 pracowników było choć 10 technicznych to może by coś wskórali w sprawie jednego. U nas raczej też techniczny jest zarezerwowany przez kierownictwo i jak się coś od niego chce to trzeba ustalać z szefem, któremu de facto podlega. Nie pozostałym. Druga sprawa to żenująco niskie uposażenie technicznych i raczej na takie stanowiska zbyt litni ludzie nie trafiają. Chyba, że są pamiętając jeszcze minione czasy gdy różnic w wynagrodzeniu aż tak istotnych nie było.

      Usuń
    3. No dobra, ale naukowi tez kokosów z tej pracy nie zbijają. Moja koleżanka pracująca na kasie w Kauflandzie zarabia prawie tyle samo co adiunkt w naszym instytucie. My tu w ogóle nie rozmawiamy o godziwych pensjach, tylko o pensjach które pozwalają wegetować/przeżyć z miesiąca na miesiąc.

      Usuń
  5. A może warto zapytać co sądzą o tym studenci i doktoranci INE ?
    Bo jak na razie słychać jedno wielkie westchnienie ulgi. I jedyne komentarze to takie, że stało się to zbyt późno. Pan CW wyrządził niestety wielkie szkody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne,że "doktoranci" odetchnęli z ulgą...Jeżeli za poprzednich władz, można było być doktorantem bez magisterium, to przy wprowadzeniu normalności dla niektórych to musiał być szok...

      Usuń
  6. główne szkody to takie, że wyrzucił z pracy leśne dziadki, którzy nic nie publikowali, nie robili badań, nie prowadzili zajęć a brali pensje ok.10tys. Dla młodych miejsca tam nie było, brak publicznych pieniędzy dla ambitnych młodych naukowców. Ta niekorzystna atmosfera, o której mowa powyżej to taka, gdzie nie ma pozwolenia na wynagrodzenie 50 tys zł za przygotowanie jednej strony sylabusu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzien Dobry,
    jestem uwaznym czytelnikiem bloga. Zapraszam Pana na rozmowe.
    pozdrawiam
    Jerzy Duszynski
    PS Termin ustalmy listownie, adres mojego sekretariatu:
    president@pan.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  8. Zdzislaw M. Szulc17 maja 2015 19:35

    @Autor/Jerzy Duszynski. Sedno problemu :zle ujeta/nieudolnie realizowana misja instytucji:http://www.naukaonline.pl/news/item/1417-panorama-pan-przed-wyborami

    OdpowiedzUsuń
  9. w najnowszej Polityce wywiad z prof. J. Duszyńskim

    OdpowiedzUsuń