czwartek, 14 maja 2015

List prof. Jacka Matyszkiewicza, uczestnika panelu ST10 w NCN

Dostałem list od prof. Jacka Matyszkiewicza, odnoszący się do komentarzy pod poprzednim postem. Komentarze te były krytyczne wobec dorobku prof. Matyszkiewicza, jak również działania panelu ST w NCN. List uważam za bardzo pożyteczny z dwóch powodów. Zawiera on szczegółowy opis funkcjonowania wspomnianego panelu, w tym przede wszystkim zasady oceny dorobku aplikujących. Po drugie doceniam postawę Autora listu, który staje z otwartą przyłbicą do konfrontacji z krytykującymi go anonimami. Wklejam zatem list w całości poniżej, a do osób, które rozpoczną pod nim dyskusję i zechcą zamieścić komentarz mam bardzo jasny komunikat: nie będę tolerował wpisów przekraczających granicę dobrego smaku, więc szkoda Waszego czasu - zachęcam do dyskusji merytorycznej.
michał żmihorski


Szanowna/ny ?Pani/?Panie Anonimie,

Nazywam się Jacek Matyszkiewicz i w ostatnim konkursie OPUS byłem przewodniczącym panelu ST10. Uprzejmie dziękuję za ocenę mojego dorobku i postawy etycznej zawartej w komentarzach z dnia 6 maja. Nieśmiało pozwolę sobie przedstawić się szerzej. Oprócz podanych przez Anonima moich wskaźników scjentometrycznych mam w życiorysie kilka innych „zawstydzających” epizodów: stypendium Humboldta (1996-97), a aktualnie członkowstwo Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, przewodniczenie Komitetowi Nauk Geologicznych PAN oraz wybór na członka korespondenta PAU. Wybory do trzech ostatnich gremiów były wyborami tajnymi. W przypadku CK wyboru dokonywali polscy profesorowie tytularni nauk o Ziemi, w przypadku KNG PAN środowisko polskich geologów posiadających co najmniej habilitację, a w przypadku PAU - jej  członkowie. Stypendium Humboldta także nie uzyskałem drogą protekcji lub z nadania. Cóż, mogę jedynie podzielić Pani/Pana ubolewanie, że wszystkie te gremia wybrały takiego nieuka. Na dodatek obecny panel  ST10, to już 7 z kolei, któremu przewodniczyłem a 8, w którym brałem udział. Nie znam osobiście przewodniczącego Rady NCN prof. M. Karońskiego i nigdy z nim nie rozmawiałem, nie mówiąc już o zabieganiu o przewodniczenie w panelach eksperckich. Tak się dziwnie składa, że jedynym moim atutem było i jest uczciwe stawianie sprawy, co geolodzy, jak można domniemywać z wyników różnych wyborów, bardzo sobie cenią. Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że na moje wskaźniki scjentometryczne wpłynęło 7-letnie pełnienie funkcji dziekana dużego wydziału (no, cóż sam chciałem…, a dopisywać się do prac kolegów nie zwykłem), ale i tak wśród geologów, nie mam z tego powodu przesadnych kompleksów. Oczywiście w zestawieniu z fizykami, chemikami czy astronomami wskaźniki te są niskie. Przestrzegałbym jednak przed automatyzowaniem oceny dorobku, wyłącznie na podstawie indeksu H. Wiele ikon polskiej geologii (do których nie uzurpuję sobie prawa zaliczania się) ma te wskaźniki bardzo niskie. Geologia to nie biochemia, czy fizyka eksperymentalna, gdzie często spis autorów przekracza objętość tekstu. Mapy geologiczne robi się kilka lat, a opublikowanie ich w czasopismach z JCR jest praktycznie niemożliwe.
Uważam, że szerokie forum, które bierze udział w dyskusji na temat NCN powinno jednak poznać, przynajmniej skrótowo, warunki oceny grantów. Może to, części z Państwa, pozwoli na chłodną refleksję w miejsce rozbudowanych paszkwili. Panel ST10 jest panelem eklektycznym, w którym rozpatrywane są wnioski z zakresu geologii (średnie indeksy H wnioskodawców około 5), geografii (średnie H wnioskodawców około 2), geofizyki (średnie H wnioskodawców około 7), klimatologów (H około 6), geodetów (średnie H około 2) i jeszcze paru innych dyscyplin naukowych związanych pośrednio z naukami o Ziemi. Na czym polega rola przewodniczącego? W moim przypadku, na proponowaniu panelowi jednolitych kryteriów oceny wniosków, które po dyskusji są lub nie są przyjmowane w głosowaniu. W ostatnim (i w każdych z paneli, którym przewodniczyłem) decydujące (ale nie jedyne) znaczenie w ocenie dorobku wnioskodawców miał właśnie indeks Hirschsa. Dlaczego nie jedyne? Dlatego, że w przypadku mechanicznej oceny dorobku wnioskodawcy tylko na podstawie indeksu H, zajęcie to można by powierzyć urzędnikom NCN, a nie naukowcom. Mogę Państwa zapewnić, że jeśli grant nie zawierał usterek formalnych (np. bardzo naciąganego kosztorysu; nieprawdziwych danych w ankiecie wnioskodawcy etc.), to wnioskodawca ze sporym Hirschem z pewnością znalazł się w II etapie oceny.
Drugi etap – to wyłącznie domena recenzentów z zagranicy. Kto ich wybiera? Nazwiska potencjalnych recenzentów zgłaszają wszyscy członkowie panelu (16 osób z różnych ośrodków reprezentujących różne dyscypliny), ale o tym, kto wykonał recenzje członkowie panelu (w tym jego przewodniczący) dowiadują się dopiero po zamknięciu listy rankingowej na końcu posiedzenia. Bywa często tak, że recenzent zagraniczny nie wykonuje recenzji, ale sugeruje innych kompetentnych recenzentów, do których urzędnicy NCN przesyłają wniosek. Rola panelu ekspertów na II etapie oceny wniosków sprowadza się wyłącznie do ujednolicania kryteriów w zakresie oceny dorobku wnioskodawcy. Chodzi o to, aby zgodnie z przyjętymi przez panel jednolitymi kryteriami, zweryfikować ocenę recenzenta zagranicznego, który uznał wnioskodawcę za wybitnego naukowca przy np. H=2, lub za bardzo słabego badacza przy wysokim H. Te przykłady, pochodzą właśnie z ostatniego konkursu OPUS w panelu ST10. W zakresie oceny merytorycznej części projektu naukowego panel (TEN PANEL) przyjmował średnią ocen recenzentów i nie wprowadzał żadnych zmian. Do końcowej oceny nie zaliczano ocen ekspertów z I etapu oceny, tak, że końcowy ranking jest ustalony wyłącznie na podstawie średniej ocen zagranicznych recenzentów w II etapie oceny.
Podsumowując, system oceny wniosków jest pewno niedoskonały, ale z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że jest UCZCIWY. Komentarze zawarte na forum, oprócz tego, że dają upust emocjom, wskazują na całkowity brak informacji o tym, jak działał panel ST10 w ostatnim konkursie, choć ?Pani/?Pan Anonim pisze, iż: „ST10 jest mi bliskie i dlatego dobrze mam to rozpoznane”. Trudno to wręcz komentować.
Cenię dyskutantów, którzy potrafią przedstawiać swoje sądy z otwartą przyłbicą. Być może ?Pani?/?Pan Anonim ma świetne wskaźniki scjentometryczne, ale status samodzielnego pracownika naukowego (tak sądzę, gdyż Anonim pisze, że ma doktorantów) zobowiązuje do zachowania z klasą. Szkalować anonimowo jest łatwo, podpisać tekst swoim nazwiskiem już nie. To wymaga odwagi cywilnej i pewnego poziomu kultury, której nie zastąpi się wysokim Hirschem.
Na koniec pozwolę sobie zapewnić Państwa, że jeśli Anonim złożył wniosek grantowy, który nie został zakwalifikowany do finansowania przez panel ST10, to powodem tego z pewnością nie była ortografia na poziomie komentarzy z 6 maja. „Naprawdę” pisze się razem a nie osobno…
Pozdrawiam uczestników forum i obiecuję, że więcej się już nie odezwę. Wybaczcie Państwo, muszę polepszać Hirscha!

prof. Jacek Matyszkiewicz

73 komentarze:

  1. Szanowny Panie Profesorze. Środowisko naukowe dziękuje za szczery list na forum publicznym. Martwi nas jednak Pana nieco "prześmiewcza" postawa wobec obiektywnych wskaźników dorobku naukowego (wskaźnik Hirsha), które są jedynym kryterium oceny naukowca w normalnym, cywilizowanym kraju ! Dlaczego w Polsce niektóre środowiska deprecjonują te wskaźniki ? Jednym z najważniejszych kryteriów doboru ekspertów do European Research Council są właśnie wskaźniki cytowań ! Nie zasługi dla państwa czy instytucji ! Dlaczego to właśnie kryterium, obok innych wskaźników, IF i wartości publikacji nie stanowi o przyjęciu do grona oceniających w NCN ?

    OdpowiedzUsuń
  2. "jedynym kryterium oceny naukowca w normalnym, cywilizowanym kraju"

    Są normalne, cywilizowane kraje (np. USA) gdzie te kryteria są tylko częścią oceny wartości badacza, i to tą mniej znaczącą. Powiem więcej, taka nadmierna parametryzacja jak w Polsce jest raczej rzadziej spotykana i to w większości cywilizowanych krajów europejskich. Zwykle, dominuje ocena merytoryczna, a wskaźniki parametryczne są dodatkowe. Zwykle też, dostrzega się różnice wynikające z parametryczności różnych działów nauki. Znam całkiem spore grono osób w Polsce z i-H powyżej 10 (sam mam 15), których nigdy bym nie proponował do gremiów oceniających w takich instytucjach jak NCN (sam byłem oceniającym i z racji wieku znam wielu badaczy z topu nauk biologicznych). Przy ocenie projektów, zwłaszcza na późniejszym etapie, potrzeba oprócz tych wysokich wskaźników jeszcze określonych horyzontów intelektualnych, a to wcale nie musi iść w parze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale te cywilizowane kraje nie mają najczęściej takiego bagażu historycznego, skutkującego takim zagęszczeniem sieci układów i nieformalnych zależności na metr kwadratowy przeciętnej naukowej jednostki, jak u nas... Więc im twardsze i bardziej przejrzyste kryteria tym lepiej.
      Z resztą na przykład w Szwecji dorobek jest bardzo brany pod uwagę

      Usuń
  3. "Horyzontów myślowych" - czy to żart ? czy Pan tak naprawdę myśli ?
    Dlatego w kraju jest jak jest, czyli bardzo źle. Liczy się: wiek, przynależność do grona "starszych i mądrych" i znajomości z innymi. To właśnie dlatego młody człowiek przed 40-tką z Hirshem np. 30 nie może się przebić, nie jest zapraszany do panelu jako recenzent bo nie ważny jest jego wkład w światową naukę, ale to, ze nie jest w kręgu wtajemniczonych. Pani minister nauki teraz już wie, dlaczego jest tak źle w polskiej nauce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś tak nabuzowany, że nawet nie potrafisz zrobić właściwego cytatu z krótkiego tekstu. Horyzonty myślowe to nie to samo co intelektualne. W komisjach, w których pracowałem było całkiem sporo osób koło 40-ki i nikt ich nie traktował z góry, byli nawet aktywniejsi niż "leśne dziadki" i bardziej krytyczni. Powtarzasz jak mantrę te same półprawdy. W polskiej nauce jest sporo złych rzeczy i jestem jednym z ostrych krytyków wielu rozwiązań, nigdy nie wspierałem miernot tylko dlatego, że system umożliwiał im osiąganie wysokich pozycji bez należytego dorobku, nie uznaję też solidarności plemiennej utytułowanych, ale nie znoszę też takiego uogólniającego biadolenia jakie na tym blogu od czasu do czasu się zdarza. Nie masz kolego zielonego pojęcia jak działają mechanizmy tych wszystkich instytucji, jak się to naprawdę odbywa "od kuchni" i nie dziwi mnie, że prof. Matyszkiewicz potraktował was z lekką ironią (nie znam człowieka, nie moja bajka, dorobek ma rzeczywiście przynajmniej w warstwie parametrycznej nie rzucający na kolana, ale jego poczucie humoru znamionuje jednak jakąś wartość dodaną).

      Usuń
    2. Więc teraz wyobrażamy sobie, że amerykański profesor-naukowiec powiedzmy ze Stanford czy Harvard University publikuje oficjalnie i publicznie podobną wypowiedź skierowaną do naukowców i na końcu z "poczuciem humoru" żartuje, że wraca do pracy aby "polepszyć Hirsha". Jak sądzisz, jak było by to odebrane przez Dean of Faculty i wszystkich pozostałych, włączając studentów i kolegów po fachu ?

      Usuń
    3. Ja nie wiem jak - podpowiesz? Na szczęście obie te uczelnie są prywatne, więc jeśli ten naukowiec jest dobry, to by go nie ruszyli...

      Usuń
    4. Anonimowy powyżej napisał, że pan pokroju pana Matyszkiewicza, więc czy jest dobry sam sobie odpowiedz.

      Usuń
  4. Zgadza się, nieprawdą jest, że Hirsh się nie liczy w USA, liczy się i to bardzo. A teraz najlepszy przykład - wskaźnik H jest definitywnie zależny od wieku naukowca i ponieważ wzrasta liczba cytowań jednostce czasu. Wniosek - jeżeli w wieku po 50 wskaźnik H jest niski - po prostu publikacje nie są docenione na świecie i mają niską wartość naukową. Taka jest prawda !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Index H zależy także od liczby współautorów; koledzy mają kolegów i ci mają kolegów itd. Tak więc nie przeceniałbym, co jeśli praca zacznie być cytowana po 15 latach? Zresztą bazowanie na H to mówienie wprost, róbcie to co inni bo ryzyko nie popłaca. Wreszcie, podawanie indeksy H dla prac opublikowanych w ostatnich 5 latach jest zwyczajnie bez sensu, zwłaszcza dla młodego naukowca. Jeśli ktoś opublikował szybko kilka prac z doktoratu to nawet jeśli są to dobre prace, opublikowane w niezłych czasopismach, to jego indeks H przez kilka lat będzie właściwie zerowy. Tak więc Hirsh nie zwalnia od myślenia.

      Usuń
    2. Bzdura!

      Usuń
  5. Proszę zwrócić uwagę na jeden dość istotny fragment z listu: "Panel ST10 jest panelem eklektycznym, w którym rozpatrywane są wnioski z zakresu geologii (średnie indeksy H wnioskodawców około 5), geografii (średnie H wnioskodawców około 2), geofizyki (średnie H wnioskodawców około 7), klimatologów (H około 6), geodetów (średnie H około 2)..." . Indeks H sprawdza się w wąskich zakresach, ale porównywanie różnych działek tym indeksem to jak mierzenie wzrostu jednej osoby w centrymetrach a innej w calach...

    OdpowiedzUsuń
  6. Index H zależy też od auto-cytowań. A niektórzy takowych mają sporo. Porównanie dorobku kilku osób, to nie może być mechaniczne sprawdzenie wartości H, nawet osób pracujących w tej samej dziedzinie. Po to są eksperci, którzy - jak to ludzie - czasem różnie na to patrzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej w panelu NZ indeks H nie był decydujący. Raczej oceniano w czy składający grant ma prace (oraz ile) w renomowanych czasopismach od dużym impakcie w ciągu ostatnich 5 lat. To znacznie lepiej charakteryzuje osobę i jego aktualną aktywność naukową, choć wartość indeksu H i liczba publikacji prawie zawsze są pozytywnie skorelowane. Znam jeden wyjątek jednak, kiedy szacowny profesor dostał bardzo niskie oceny za dorobek (pomimo sporego H i liczby cytowań) przez to, że nie miał żadnych publikacji z listy w ciągu ostatnich pięciu lat).

      Usuń
  7. W NCN podaje się publikacje za ostatnie 5 lat, ale indeks h jest za CAŁY dorobek. Zauważcie, że ten wskaźnik nie zależy od tego ile prac faktycznie się napisało. Można być zawsze "środkowym" autorem, a indeksy rosną.
    Bierzmy się do pisania!!!!
    Joanna Rutkowska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinna Pani zatem napisać - szukajmy kolegów. Po co pisać skoro możesz być n-tym autorem i mieć indeks wyższy niż ktoś koto pisze prace. Cały ten indeks to wróżenie z fusów. Młody naukowiec powinien robić to co go interesuje a nie zakładać, bo niby na jakiej podstawie, kogo jego badania zainteresują. Oceniajmy pracę a nie to jak wiele osób zajmuje się daną działką i ilu ma kolegów.

      Usuń
    2. Joanna, Google Scholar podaje dwa indeksy, w tym obliczony na podzbiorze prac od 2010 roku

      Usuń
    3. nie zupełnie Michale, tą są cytacje od 2010, ale ze wszystkich prac więc nijak da się porównać 2 osoby

      Usuń
    4. aha, ok - nie wiedziałem, dzięki

      Usuń
  8. Ale nikt nie chce przecież na podstawie indeksu H oceniać całego dorobku - taki pomysł byłby zupełnie szalony. Ten indeks ma tę ogromną zaletę, że zagęszcza informację, jak analiza składowych głównych: przy pomocy jednej lub dwóch cyfr wyjaśnia dość dobrze dorobek naukowy. I dlatego stosuje go Scopus, ISI, Google Scholar itp. Bywa pomocny, ale trzeba umieć go używać.
    Natomiast pytanie o indeks H można uszczegółowić: czy index H=1 nadal nie mówi nam nic o kandydacie? Moim zdaniem mówi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i-H jest tylko jednym z wielu parametrów oceny, a o jego wadach pisano w najlepszych czasopismach (o zaletach też, ale wady przeważają). Ale problem jest w czym innym. Wartość takich indeksów jest bardzo zależna od kompletności baz, z których jest wyliczany. Obieg informacji w nauce nie jest rozłożony równomiernie, nawet w biologii są całe dziedziny, które nie są penetrowane równomiernie przez podstawowe bazy (często tu przytaczano biologię molekularną i systematykę jako takie bieguny tej nierówności). Zacytowanie jakiejś pracy w innej publikacji jest tylko drobnym elementem wartości danej publikacji (durne prace często mają wiele cytacji właśnie z powodu durności). Wiele wysokiej jakości publikacji (zwłaszcza monografie książkowe) umyka indeksowi bo są pisane w celach użytkowych, a nie dla cytowania. Nadmierne wartościowanie i-H sprzyja podawanym wyżej przykładom kombinowania nad podbijaniem wskaźnika zamiast skupianiu się na meritum, rodzi tworzenie spółdzielni publikacyjnych i innych lekko korupcyjnych działań. Poza tym, jak w całym polskim systemie oceny, brak punktu odniesienia dla poszczególnych dziedzin. i-H 10 w biologii molekularnej to przeciętny wynik, w taksonomii wybitny (im mniej popularna grupa organizmów tym ta wartość nabiera znaczenia). Dlatego nawet twoja teza Michale, że "przy pomocy jednej lub dwóch cyfr wyjaśnia dość dobrze dorobek naukowy" jest nie do końca prawdziwa (choć co do i-H = 1 to podzielam twoje zdanie). Wiem, że zaraz zacznie się gadanie iż nie wymyślono nic lepszego,ale skoro jakiś indeks jest ułomny to dlaczego robić z niego uniwersalnego bożka.

      Usuń
    2. jest jeszcze dodatkowo typowo polski problem - w naszym kraju wszelkie metody oceny wiążące się z odejściem od meritum, choćby na minimetr, są zaraz sposobem na to by obejść system. Innymi słowy, jeśli walutą są punkty to Polacy staną się wkrótce świetni w ich zdobywaniu, ale na tym koniec. Jednocześnie nie będą konkurowali o te punkty z naukowcami z zagranicy bo niby po co, skoro o pieniądze aplikuje się w Polsce. i-H ma sens w USA albo w UK, gdzie istnieje pewien wysoki średni poziom. Dlatego nikt już w Polsce nie dyskutuje o nauce, ale wszyscy o punktach. Na uczelniach, seminaria świecą pustkami bo ludzie nie naukę mają w głowach, ale punkty. Ja uważam, że odbije się nam to czkawką bo nie tędy droga. Należało wpierw podnieść średni poziom nauki poprzez zwolnienia osób bez dorobku. Bez rozliczeń nie można niczego posunąć do przodu i to dotyczy całego sektora publicznego - zgniliznę trzeba wyciąć, nie da się jej rozcieńczyć bo to co jest zepsute nie ulegnie samo-naprawie. Jesteśmy już po kolejnych rundach reform i widać czarno na białym że od 2007 nic nie uległo poprawie.

      Usuń
  9. Panie Michale, zgadzam się z panem. Denerwuje mnie to wszechobecne podawanie USA lub innych krajów zachodnich i mówienie, że tam Hirsh i publikacje z IF nie liczą się. Przepraszam, ale publikacje i Hirsh się liczą wszędzie, w USA, Japonii, Australii, Chinach, Koreii, Europie Zachodniej i nawet w Grecji. Przestańcie Państwo pleść te dyrdymały. W USA osoba pokroju pana przewodniczącego ST10 nie miałby szans żeby zasiadać w komisjach rozdzielających granty a już nie byłaby przewodniczącym. Możliwe, że zdarzają się wyjątki, mała liczba publikacji lub niski H, ale to zwykle dotyczy geniuszy, którzy swoje dokonania potwierdzili 1-2 b. dobrymi publikacjami lub coś ważnego odkryli, teraz spijają śmietankę. Jednak takich osób jest nie wiele. Skąd niby wzięło się powiedzenie "publish or parish". Kto to wymyślił, Polacy? Nie! Amerykanie, więc to jest też dla nich ważne. No chyba, że wymyślili to po to, żeby takim geniuszom jak przewodniczący panelu ST10 utrudnić życie. Najśmieszniejsze jest to, że zwykle H i IF krytykowane jest przez osoby, które tego dorobku nie mają. Proszę osiągnijcie średni H i IF dla swojej dziedziny, i później możecie mówić, że H i IF są beee!
    A nawiązując jeszcze do listu pana przewodniczącego z ST10. Teraz rozumiem dlaczego został pan wybrany na przewodniczącego i dlaczego ma pan dorobek jaki ma. Zawsze się zastanawiałem dlaczego mi nikt czegoś takiego nie zaproponował, mam dorobek, byłem kierownikiem grantów, spędziłem kilka lat na stażach zagranicznych, współpracuję z naukowcami z różnych części świata, jestem redaktorem pomocniczym w czasopismie z IF>2, prace publikuje w czasopismach z if >4, recenzuję granty dla agencji nukowych w Holandii, Austrii, Czechach, itd. Ale teraz już wiem. Bardzo dziękuję za wyjaśnienia. Wybrałem jednak złą drogę kariery. Zamiast pisać publikacje, trzeba było pchać się w "dziekany", układać się z kolegami, żeby wybrali mnie do CKK, zasiadać w komisjach, które podejmują ważne decyzje odnośnie nauki. To na prawdę wymaga "dużo ciężkiej naukowej pracy" i bardzo dobrze tłumaczy dlaczego nie miał pan czasu publikować, bo przecież gdyby pan chciał to by pan publikował, ale robił i robi pan to wszystko dla nas, dla tych szarych, sfrustrowanych nieudaczników, którzy muszą pisać, publikować, walczyć o nic nieznaczącego H i IF! Prawdziwymi naukowcami jesteście Wy - jeden staż za granicą, 7-lat dziekanowania, zasiadanie w CKK. Jakbyście nie wiedzieli takie parametry cechują prawdziwego naukowca. Nie jakieś tam IF i Hirsh. Jeżeli w przyszłości ktoś by chciał zasiadać w panelu ST10, niech nie traci czasu na pisanie publikacji z IF, niech "dziekanuje" i udziela się w komisjach.
    Broni pan ST10, dwa razy zostałem skrzywdzony/oszukany przez ten panel. Nie przeszedłem nawet do drugiego etapu pod pretekstem, że mój wniosek nie kwalifikuje się do panelu ST10. Gdy złożyłem wniosek drugi raz i przedstawiłem moje uzasadnienie, zostało one całkowicie zignorowane przez panel, żadnej odpowiedzi, żadnego ustosunkowania się do moich argumentów, nic! Powtórzona decyzja. Mam list wcześniejszej przewodniczącej która się tłumaczy i przyznaje mi rację, że było za mało czasu, żeby bardziej do tego podejść.
    A podsumowując już i tak przydługiego posta już zupełnie chorą dla mnie sytuacją jest to że zasiadał pan jako ekspert 7 razy i 8 był przewodniczącym. Po prostu jest pan nie zastąpiony, istny geniusz i omnibus ! Skąd znaleźć czas na publikowanie. Można zacytować klasyka - systemy się zmieniają a pan panie przewodniczący panelu ST10, ciągle zasiada w różnych komisjach.
    Patryk Oleszczuk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktem jest, że osoba o dużym dorobku będzie miała wysokie indeksy - raczej trudno byłoby uzyskać H > 15 przez dopisywanie, ale większość osób będących w nauce od mniej niż 10 lat ma indeksy 'przekłamane' w jedną bądź drugą stronę. Tak więc można porównać 2 profesorów. Ja jednak znam wiele osób, których wskaźniki są podrasowane przez kilka prac, których ani nie napisali ani nie zaplanowali; po prostu są jednymi z wielu współautorów z nikłym składem. Gdybyśmy ważyli liczby cytowań przez wkład to miałoby to sens, ale tylko wrzuć taki temat to zaraz zacznie się krzyk i bicie piany, albo że niby się nie da.

      Usuń
    2. "Proszę osiągnijcie średni H i IF dla swojej dziedziny, i później możecie mówić, że H i IF są beee"

      A przepraszam, w jakim dokumencie ministerialnym mamy podane średnie H i IF dla dziedziny? U Thomsona też nie ma tych wyliczeń. Nigdy nie spotkałem się z sytuacją, aby na wydziale ktoś podawał wartość tych wskaźników w odniesieniu do średniej. Koledzy przy prezentacji dorobku robią walki na miny jak z Gombrowicza szermując bezwzględnymi wartościami. W wytycznych do autoreferatu przy habilitacji też podaje się tylko bezwzględną wartość, a nie ma tam pozycji "średnia wartość w dziedzinie". I można tak dalej wyliczać. Znam sytuacje w USA bardzo dobrze (z autopsji) i pisałem już parokrotnie na tym blogu, że system jest tam bardzo elastyczny i nawet w topowych uniwersytetach (ale poza tymi klasy Harvard itp.) mają bardzo różne podejście np. w mojej dziedzinie nie stosują w ogóle IF jako wskaźnika oceny (wymagają tylko publikowania w czasopismach indeksowanych). Więc nie zawsze mówienie o tym to "dyrdymały". A czy inicjatywa z San Francisco nie pojawiła się przypadkiem w USA jako efekt krytyki wszechobecnych parametrów? I czy na pewno stoją za nią tylko badacze o niskich wartościach H i IF? Więc świat nie jest też taki czarno-biały jak Pan przedstawia. A żeby nie było, że jakich koleś "leśnych dziadków z CKK itp." to pisze, to mój i-H i IF (liczony od wszystkich cytacji wyłapanych w piśmiennictwie światowym) jest grubo powyżej średniej dla dziedziny (tą średnią musiałem sam wyliczać z baz Thomsona), więc nie wszystkie osoby z dobrym parametrycznie dorobkiem podzielają Pańskie poglądy w kwestii używania tych wskaźników jako głównych mierników wartości.

      Usuń
    3. Do Pana Piotra Oleszczuka: Pana komentarz powinien być wywieszony na drzwiach wszystkich instytucji odpowiedzialnych za tragiczny stan nauki polskiej i odczytywany na Radach Wydziałów. Dzisiaj cały instytut przeczytał wypowiedź i wszyscy się z Panem zgadzają w 100%. Dlaczego nie powołano Pana na recenzenta lub co najmniej eksperta panelu jako osoby ze znakomitym dorobkiem ? Dlaczego NCN nie wyciągnął konsekwencji wobec osób, które tak procedowały z Pana wnioskiem ? Niestety, w podobniej do Pana sytuacji są setki naukowców, którzy są celowo deprecjonowani ponieważ są po prostu bardzo kompetentni w swojej dziedzinie. A decydenci nadal śmieją się z tych, którzy tworzą dobrą naukę, publikują w dobrych czasopismach i reprezentują najlepszy światowy poziom. Oni nie muszą się martwić, mają stanowiska i dożywotnie emerytury.

      Usuń
    4. Sorry ... nie mogłem się powstrzymać po tym poście :) Pan Oleszczuk na Prezydenta !! Jego przekonanie o własnej doskonałości jest takie samo jak polityków.
      Nie sposób kwestionować dorobku Pana Piotra. Ale jednak panel ST10 to nauki o Ziemi ale być może jednak projekty były za daleko od środowiska a za blisko probówki czy retorty.

      Usuń
    5. Gdy się Pan/pani przedstawi to z miłą chęcią wyślę Panu/Pani projekt, i wtedy będzie miał Pan okazję sprawdzić, czy projekt dotyczył probówek czy retort, a może tego i tego. Chcę również przypomnieć, że panel ST10 obejmuje coś takiego jak "Kształtowanie środowiska", więc eksperci tego panelu powinni mieć szersze horyzonty myślowe i z klapkami na oczach nie ograniczać się tylko do geologii i klimatologii. A na prezydenta to proponuję przewodniczącego panelu ST10, ja nie mam doświadczenia w rządzeniu i decydowaniu za innych tak dobrze jak ten pan i co ważniejsze nie chce zdobywać tego doświadczenia, bo wolę robić to co lubię czyli naukę a nie politykę.

      Usuń
    6. @ Patryk Oleszczuk
      Właściwie dlaczego osoba z nienajwyższym (choć wciąż przyzwoitym) hirschem nie może siedzieć w panelu? Mogę sobie wyobrazić dwie odpowiedzi: 1) bo czuje solidarność z innymi miernotami i wycina co lepszych 2) nie zrozumie wniosków. Co do (1) to chyba nikt przy zdrowych zmysłach w to nie wierzy. (2) to kwestia wiary nie wiedzy. Ja w każdym razie jestem przekonany, że nie tylko wybitny, ale dość dobry naukowiec jest w stanie prawidłowo ocenić dobry wniosek. Przecież to nie ekspert ma dokonać odkrycia, on ma tylko zrozumieć czy hipoteza ma sens, jest ważna i czy się da udowodnić w taki sposób w jaki to wnioskodawca zaproponował. Pan się ze mną pewno nie zgodzi, Pan zapewne uważa, że zrozumienie prawdziwej nauki następuje dokładnie w momencie, kiedy hirsch przeskakuje z 9 na 10. Trudno, pozostańmy przy swoich przekonaniach.
      I jeszcze co do retort: nie znam się na tym kompletnie i nie mówię o Pańskim przypadku, natomiast wiem, że próby aplikowania przedstawicieli nauk "wysokoimpaktowych" w panelach "niżejimpaktowych" w nadziei, że tam pójdzie łatwiej było, jest i będzie. W związku z tym panele bywają w tych sprawach podejrzliwe i ja to rozumiem.

      Usuń
    7. Do apana Patryka Oleszczuka. Mamy nadzieję, że pana komentarze wywołają zmiany w patologicznym systemie i za kilka lat oceniajacymi wnioski i ekspertami będa osoby takie jak Pan, uprawiające prawdziwą nauke, nie uwikłane w układy, piszące prawdę, oddane pracy naukowej i nie będące adminstratorami, którzy tylko udają naukowców. Proszę się nie przejmować innymi i walczyć o swoje. Pozdrawiamy

      Usuń
    8. "uprawiające prawdziwą nauke"

      A ja myślałem, że chodzi o jakość nauki, a nie "prawdziwość". Niestety, pamiętam czasy gdy w biologii była prawdziwa genetyka (Łysenko, Miczurin) i nieprawdziwa (genetyka amerykańska) i jak czytam taki wpis to mi pachnie Talibanem. Do Pana Oleszczuka nic nie mam ale też uważam, że osoba z takim dorobkiem powinna mieć wyczucie w jakiej dziedzinie startuje. Zapoznałem się z jego aplikacją przy okazji innej dyskusji i mam wątpliwości co do czystości intencji jego wniosku i prawidłowości wyboru panelu. Jak anonimowy z 7:49 też uważam, że panele niskoimpaktowe są podejrzliwe w takich przypadkach. Przecież z takim dorobkiem nie powinien się Pan bać konkurencji w bliższym swojej specjalności panelu.

      Usuń
    9. Do osoby z 09:36: m.in. z powodu takich zagrywek - wypychanie super naukowca do innego panelu przez recenzentów, aby przypadkiem nie był konkurencją z powody dużego dorobku - setki polskich naukowców wyjeżdżają z kraju, a nauka polska upada. Tak, to Wy odpowiadacie za aktualną sytuację w polskiej nauce.

      Usuń
    10. Kolego, nadal nie rozumiesz istoty sporu. Projekt kol. Oleszczuka słabo przystawał do zakresu tego panelu i bardziej pasował do innego. Tę opinię podzielała większa grupa badaczy, a nie tylko członkowie panelu.

      A co do setek polskich naukowców wyjeżdżających z Polski - mam nadzieję, że kol. poda źródło tych statystyk, chętnie się z nim zapoznam. Nauka jest światowa i ja też zachęcam sfrustrowanych, aby stawali do konkursów w innych krajach skoro czują się tacy silni, a dyskriminowani u nas. Mój syn skorzystał z takiej okazji i pracuje na topowym uniwersytecie w USA (notabene polski system też by go dyskriminował, ale z innych powodów niż te, które dotknęły kol. Oleszczuka).

      "Tak, to Wy odpowiadacie za aktualną sytuację w polskiej nauce"

      Ja za nic nie odpowiadam, jestem skromnym priwat-uczonym. Nie zasiadam w żadnym gronie decydującym o rozdziale kasy, jestem na etacie przypominajacym "areszt domowy" (bo pracuję w domu, nie prowadzę już zajęć), kieruję bardzo małym zespołem. Naukę uprawiam głównie z prywatnych pieniędzy bo miałem to szczęście, że za swoje produkcje naukowe zarobiłem całkiem spore pieniądze (tantiemy z książek). Ale kajam się i przepraszam: w przeszłości rzeczywiście 4-krotnie byłem kierownikiem grantów, zasiadałem w panelu (w KBN, to się wtedy nazywała komisja) i wycinałem młodych zdolnych uczonych, napisałem kilka negatywnych recenzji dorobku habilitacyjnego i profesorskiego paru geniuszy i złamałem im życie; z przykrością też przyznaję się, że od wielu lat, od czasu jak wprowadzono ranking naukowy na moim wydziale (kat. A, ostatnio liczony tylko na podstawie publikacji za co najmniej 20 pkt.) nigdy nie spadłem poniżej 5 miejsca, a często byłem na 1-szym i tym samym blokowałem to zaszczytne miejsce młodym; zostałem profesorem tytularnym w wieku 40 lat, aby skutecznie utrącać kariery wybijającej się młodzieży. Mam pewnie jeszcze wiele innych grzechów na sumieniu, ale z powodu starczej demencji już nie pamiętam. Trzeba by się spytać tych dziesięciu wypromowanych przeze mnie doktorów (dwoje to to już profesorzy pracujący w Polsce) jak bardzo się nad nimi znęcałem i utrudniałem im karierę.
      Ale teraz naprawdę nie mam już na nic wpływu, może kolega odetchnąć.

      Usuń
    11. Człowiek z takimi osiągnięciami nie powinien ukrywać się pod anonimem, ja odkryłem karty Pan też mógłby odkryć a nie chować się. Przedstawia Pan swoje racje a boi się stanąć z otwartą przyłbicą. Albo ma Pan coś do ukrycia, albo się czegoś wstydzić, albo to co Pan napisał jest nie prawdą.

      Poniżej moja odpowiedź na temat zarzutu, że mój projekt nie pasował do panelu ST10 i widzę, że nie tylko członkowie panelu widzieli projekt ale również "większa grupa badaczy". Czy to nie brzmi podejrzanie ? Kto jeszcze widział mój projekt ??? Czy może NCN zainteresowałby się tym kryminogennym działaniem w panelu ST10, że każdy może oglądać projekt, który został "uwalony" w pierwszym etapie.

      Ponizej moje wyjaśnienia po I odrzuceniu. Później list od pani przewodniczącej panelu, która przyznaje, że ... to już sami możecie sobie przeczytać i zinterpretować. Człowiek jest bezradny w walce z tym kryminogennym systemem.

      Moja odpowiedź po pierwszym odrzuceniu, która oczywiście została całkowicie zignorowana przez "ekspertów":
      The main reason for the rejection was the fact of the project being forwarded to a wrong panel. In my opinion the decision to reject the project was unfair and unjustified. The project is concerned with the study of transformations and the force of the effect of contaminants in the course of composting of sewage sludges and their toxicity, followed by estimation of transformations of the contaminants after the application of the composts to soils.
      That subject-matter of the proposed research fits perfectly in the areas of interest of the following sub-panels in panel ST10:
      ST10_4 Geochemistry
      ST10_10 Pollution of waters
      ST10_14 Soil science, contamination of soils
      ST10_16 Transformations/management and conservation of the natural environment
      Within the scope of research it is planned to conduct a series of experiments concerning the transformations of two highly popular contaminants, i.e. heavy metals and polycylic aromatic hydrocarbons. The behaviour of the contaminants (persistence, bioavailability, toxicity) fit perfectly in the area of interest of two sub-panels, ST10_4 and ST10-16, i.e. geochemistry and transformations/management and conservation of the natural environment. The composts obtained in the course of the research will then be applied to soils where it is planned to study their properties and those of the contaminants present there. Such studies absolutely relate to the areas of soil science and soil contamination (two subjects from group ST10_14). The planned soil column experiments are aimed at the estimation of the migration of contaminants and the potential pollution of waters, which fits perfectly in the area of interest of group ST10_10. I cannot understand why, in spite of such evident relation of the proposed research to the areas of interest of several sub-panels within panel ST10, the experts decided that, and I quote: “The planned research, though interesting, does not fit within the subject matter of Earth sciences”.
      I would also like to emphasise that the experts’ suggestion of the chemistry panel as more appropriate for the financing of the proposed research is, in my opinion, groundless. Although the project does involve the use of chemical methods, they are only a tool to the achievement of objectives that will provide new information in the field of research related to Earth sciences, and in particular: geochemistry, soil science, soil contamination, contamination of waters, and especially the transformations/management and conservation of the natural environment.
      I wish to use this opportunity to explain certain doubts and to comment on the remarks of Reviewer #2 that may affect the final points rating of the project, and namely:
      1. The cost calculation is not fully justified due to the purchase of a TOC and nitrogen analyser. Fundamental research of this type will be much cheaper by way of sub-contracting, there more so as it does not determine the significance of the planned project.

      Usuń
    12. LIst pani przewodniczącej panelu ST10 na moje niezadowolenie z wyników:

      Przewodniczący panelu nie podejmuje decyzji jednoosobowo, toczy się
      dyskusja i potem oceny podlegają głosowaniu. W ciągu dwóch dni pracy
      mieliśmy do oceny 114 projektów. Każdy oceniany był wcześniej przez dwóch ekspertów. Przewodniczący panelu widzi całość projektu dopiero podczas panelu, przedtem ma dostęp tylko do wniosków recenzowanych przez siebie.
      Zatem błędy na pewno się zdarzają i mam wrażenie, po dokładnym
      przeczytaniu całego Pana wniosku, że ten przypadek dotknął Pana. Mam Pan zatem prawo do odwołania. Obaj eksperci byli zaskakująco zgodni w swojej ocenie, liczba punktów jaką Panu przydzielili leżała daleko pod granicą projektów kwalifikowanych do II etapu, więc dyskusja w tym przypadku była niestety krótka.
      Trzy główne punkty, w których moim zdaniem eksperci nie doszacowali oceny Pana wniosku, to: dorobek kierownika projektu, kosztorys (zakup
      analizatora jest dobrze uzasadniony) i wpływ realizacji projektu na rozwój dyscypliny naukowej.
      Rozumiem w pełni, ze to dla Pana żadna satysfakcja. Pamiętam swoje
      odczucia, gdy czytając recenzję zdałam sobie sprawę, że recenzent albo nie przeczytał, albo nie zrozumiał co miało być celem mojego wniosku, dwa razy odrzuconego, za każdym razem z zupełnie innych przyczyn.
      Z jednej strony czuję się niekomfortowo, że stało się to podczas mojego
      kierowania panelem. Z drugiej jeden niezadowolony zespół na 114 wniosków, to może nie najgorszy wynik. To oczywiście żadna radość dla tego właśnie zespołu.

      Nie dostałem finansowania i pani ... jest przykro, że nie przyłożyła się do swojej pracy za którą wzięła wynagrodzenie! Za to sama we wcześniejszym konkursie dostała prawie milion złotych z czego będą dwie publikacje o IF: -10, bo przenież ludzie z ST10 nie publikują dla if tylko dla siebie samych. To jest ST10.
      P. Oleszczuk

      Usuń
    13. ciąg dalszy wcześniejszego posta, nie wiem dlaczego nie został wcześniej włączaony.

      The Reviewer’s reservations may result from the fact that the shortened version of the application does not include the information that the scope of research is also to include the determination of the so-called black carbon fraction. That carbon fraction determines the bioavailability of contaminants and affects their mobility in the environment. Within the framework of the project it is planned to analyse nearly all samples in this aspect, which will probably require over a thousand analyses. Many of those analyses will concern materials that have not been studied so far, and therefore may require the development of non-standard methods. In a method-development situation permanent access to the apparatus is a necessity. It is known that subcontracted work is not always performed immediately. Very often one has to wait for results. Moreover, in accordance with the Public Procurement Law, tender procedures are required in certain cases, and those also consume a lot of valuable time. Very often the results are needed very fast to permit the realization of further analyses. The purchase of the analyser will significantly reduce the potential hindrances and delays and will permit efficient and fast realization of the tasks included in the project.
      2. Although the effect on the development of the research discipline is hard to estimate, it will probably be moderate as the idea of biochar utilisation in the reduction of contaminants is neither exceptional nor innovative (e.g. Méndez et al., 2012 Chemosphere 89,1354-1359; Waqas et al., 2013 Chemosphere, in press).
      The publications cited by the Expert, even though apparently similar, relate to a different issue. In both of those studies sewage sludge was transformed into biochar and then the accumulation of contaminants after the addition of the biochar to soils was studied. Therefore, in those cases biochar was not used for the immobilisation of contaminants, as suggested by the Expert. I also cannot agree with the statement that the proposed research concerning the immobilisation of contaminants will have only a moderate effect on the development of the discipline.
      A preliminary study which I realized in collaboration with Prof. Cornelissen (Norwegian Geotechnical Institute, Norway), Prof. Lehman (Cornell University, USA) and Prof. Xing (University of Massachusetts in Amherst, USA), concerned with a similar issue, has been published in the best four journals pertaining to this subject-matter (Environ. Sci. Technol. 47 (15), 8674–8683: IF=5.865; Bioresource Technol. 2012, 111, 84-91: IF=5.172; Ecotox. Environ. Safe. 80, 321–326: IF=2.572; Ecol. Eng. 60, 50–59: IF=3.272). Within a month from its publication in EES, the paper was ranked 11th among the most frequently downloaded articles (Top 25 Hottest Articles) in that journal (http://top25.sciencedirect.com/subject/environmental-science/13/journal/ecotoxicology-and-environmental-safety/01476513/archive/39/). Therefore, I find it groundless and unjustified when the Expert writes about a moderate effect of the proposed research on the development of the discipline, without a thorough study of the subject, and cites publications that are not related with the subject matter of the proposed project.

      Usuń
    14. Dziękujemy ze ujawnia Pan nieprawidłowości (patologie?) systemowe na forum publicznym. To jedyny sposb, aby uzdrowić chory system. Przyznanie lub nieprzyznanie grantu jest decyzją administracyjną i konsekwencje błędnych decyzji powinien ponowić w pełni urzędnik je podejmujący. Prosze nagłośnić sprawę w mediach, wysłać artykuł do Forum Akademickiego, tylko tak można stopniowo zmienić system.

      Usuń
    15. "Człowiek z takimi osiągnięciami nie powinien ukrywać się pod anonimem"

      A dlaczego nie, może wolę dyskusję na poglądy, a nie personalnie. Parę razy odsłaniałem przyłbicę na tym blogu, ale spotkałem się z chamskim hejtem. Oczywiście, Pańskiego projektu w całości nie widziałem, ale Pan się już drugi raz na tym blogu żali więc z czystej ciekawości, na podstawie danych z internetu próbowałem w dyskusji z kolegami z wydziału (my mamy znaczącą katedrę, która zajmuje się geochemią, mam nadzieję, że to nie oni byli ekspertami w ocenie) zrozumieć czy projekt pasował czy nie. Przyznam, że po zamieszczeniu tych informacji powyżej mam więcej wątpliwości na Pańską korzyść. W KBN-ie zdarzały nam się też takie drażliwe sprawy i pisałem już parokrotnie na tym blogu, że czasem panel (komisja) stawał przed trudnym dylematem, które z równorzędnych projektów finansować, a które odrzucić. Wtedy też nas odsądzano od czci i wiary, że forsujemy swoich, utrącamy zdolnych itd., a na wszystkich po prostu nie było pieniędzy. Moja dziedzina ma jeszcze większe problemy z uzyskaniem grantów z NCN, bo jest najniżej impaktowalną w biologii i oficjalnie (również na tym blogu ustami szefa panelu) dano nam do zrozumienia, że nie mamy po co występować o granty, bo nie uprawiamy nauki. Dlatego korzystamy raczej ze źródeł zewnętrznych takich jak granty UE programu Synthesis, granty Fundacji Mayra Uniwersytetu Harvarda czy National Geographic i mamy sukcesy na tym polu, które pozwalają nam się utrzymać w światowym nurcie nauki (na szczęście nasza dziedzina jest nisko kapitałochłonna). Z tego powodu mój syn wyemigrował, a jako stypendysta Harvardu skutecznie uzyskał stanowisko na Uniwersytecie Kalifornijskim, a obecnie przebiera w postdocach.
      Daję też Panu gwarancję, że to co napisałem w moim "życiorysie" powyżej jest prawdą i tylko prawdą. Jak ktoś się nieco wysili to może bez trudu namierzyć moje personalia w internecie, tak dużo podałem informacji, a nasze środowisko jest dość małe. Ale hejterom nie zamierzam ułatwiać sprawy.

      Usuń
    16. Któryś raz pojawia się sprawa kwalifikowania projektu do panelu, co jest powodem odrzucenia wniosku. Moim zdaniem jest to skandal, że tak błaha sprawa powoduje, że praca zespołu naukowców ląduje w koszu. Przecież wystarczyłoby przerzucić ten wniosek do panelu odpowiedniego, co w systemie OSF można pewnie zrobić jednym kliknięciem.

      Usuń
    17. Problem w tym przypadku polega na tym, że samo przerzucenie w osf projektu do innego panelu niewiele daje. Wynika to z tego, że kiedy zapadają decyzje (na I zebraniu panelistow) czy projekt jest złożony do właściwego panelu, czy nie to jest już za późno. Projekt musi być przeczytany i przeanalizowany przez ekspertów. Przeniesienie do innego panelu spowodowałoby zatem, że nagle pojawiałaby się tam wniosek, który wymagałby kolejnej oceny, co paraliżowałoby zupełnie pracę wszystkich panelów. Ewentualnie, pierwsze posiedzenie panelu musiałoby być poświęcone czy wnioski są złożone do właściwych paneli, co znowu znacznie wydłużyłoby ocenę. Rzeczywiście, wnioski z pogranicza dyscyplin mogą przez niektórych twardogłowych panelistów, być negatywnie oceniane formalnie, i to czasami może być problem. Trzeba tez zaznaczyć, że wiele wniosków jest też ewidentnie źle skierowanych (np. zdarzały się wnioski czysto matematyczne złożone do panelu biologicznego). Wydaje mi się, że w takich wątpliwych przypadkach, paneliści powinni iść na rękę wnioskodawcom, zwłaszcza kiedy wnioski są bardzo dobre. Tak przynajmniej podpowiada głos rozsądku.

      Usuń
    18. W przypadku p. Patryka Oleszczuka nie chodzi o "przerzucenie" do panelu, ale o ewidentlny błąd urzedników ! Zasiadającym w panelach wydaje się, że nadal są tylko powołani chwilowo i działają jak na swoich uniwersystetach. Błąd w założeniu, w działając np. w NCN są powołanymi ekspertami w randze urzędnika, który musi w pełni odpowiadać za swoją błedną decyzję, tak jak każdy urzędnik w jednostce będącej państwową agencją. Utrzymywanie anonimowości recenzentów jest również po to, aby wnioskodawcy nie mogli dochodzić swoich praw na drodze powództwa cywilnego.

      Usuń
    19. Bardzo ciekawy tekst orzeczenia NSA w Krakowie, teraz widać jak podejmuje się ważne decyzje w NCN:

      Po rozpatrzeniu odwołania A Sp. z o.o. z/s w K, Komisja Odwoławcza Rady NCN decyzją z dnia [...] 2012 r. nr [...], na podstawie art. 33 ust. 3 ustawy o NCN i art. 138 ust. 2 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (t.j.: Dz.U. z 2013 r., poz. 267 ze zm.), dalej "K.p.a.", uchyliła powyższą decyzję Dyrektora NCN i przekazała sprawę do ponownego rozpatrzenia.

      Komisja Odwoławcza Rady NCN uznała, że decyzja Dyrektora NCN została wydana z naruszeniem przepisów postępowania, a mianowicie § 4 ust. 3 trybu sporządzania ocen wniosków przez Zespoły Ekspertów, wprowadzonego zarządzeniem Dyrektora NCN z dnia [...] 2011 r. nr [...], z uwagi na brak przeprowadzonej przez Zespół Ekspertów oceny w trybie kolegialnym.

      Zdaniem Komisji, trudno za taką uznać obliczoną na spotkaniu panelowym średnią arytmetyczną z dokonanych przez dwóch członków Zespołu Ekspertów indywidualnych ocen. Komisja wskazała, że Zespół Ekspertów podczas oceny wniosków o finansowanie projektów badawczych jest w pełni autonomiczny i nie jest związany ocenami indywidualnymi, które stanowią jedynie punkt wyjścia do dyskusji. W związku z powyższym, nie można, zdaniem Komisji, uznać za rzetelną oceny, polegającej na obliczeniu średniej z dwóch wzajemnie wykluczających się indywidualnych ocen.

      Komisja stwierdziła, że wzajemna sprzeczność tych ocen przejawia się zarówno w przyznanej wnioskowi liczbie punktów, jak i w ocenie każdego istotnego dla oceny wniosku kryterium (ocena dorobku naukowego kierownika projektu, zespołu wykonawców, poziom wnioskowanych do finansowania badań, etc). W aktach sprawy brak jest jakiegokolwiek śladu dyskusji i uzasadnienia takiej właśnie oceny wniosku dokonanej przez Zespół Ekspertów. Komisja wyjaśniła, że na pierwszym etapie oceny merytorycznej tryb oceny wymaga uzyskania dwóch niezależnych ocen indywidualnych właśnie ze względu na potrzebę dysponowania podczas spotkania panelowego w miarę szerokim materiałem pod ostateczną dyskusję. W opinii Komisji tak sprzeczne dwie oceny wymagają szczegółowego omówienia wniosku i uzasadnienia rzeczywistych mocnych i słabych stron wnioskowanego projektu.

      Komisja Odwoławcza nakazała, by w ramach ponownego postępowania, Dyrektor NCN wyjaśnił, jaka jest rzeczywista wartość przedmiotowego wniosku w oparciu o dwie dokonane dotychczas indywidualne oceny i w miarę potrzeby zlecił ocenę wniosku dodatkowemu zewnętrznemu ekspertowi na okoliczność wyjaśnienia rozbieżności między ocenami indywidualnymi.

      W wyniku ponownego rozpatrzenia wniosku, Dyrektor NCN decyzją z dnia [...] 2012 r. nr [...], powołując się na art. 33 ust. 1 ustawy o NCN, odmówił A Sp. z o.o. z/s w K przyznania środków finansowych na realizację projektu badawczego pt. " [...]".

      W uzasadnieniu decyzji organ wskazał, że podczas ponownej oceny przedmiotowego wniosku uznano, iż dorobek kierownika projektu jest wprawdzie znaczący, jednakże w ostatnich latach wskazuje na niską aktywność naukową, gdyż wśród prac, które mają wysoki impact factor, tylko jedna powstała w ciągu ostatnich 10 lat (2003 r.), a ogromna większość pochodzi z lat 80-tych. Także spadła częstotliwość, z jaką cytowane są prace wnioskodawcy.

      Usuń
    20. Jeżeli Pan Patryk nie składał jeszcze odwołania w trybie krajowym, proszę spróbować założyć casus u Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich, (EU Ombudsman). Prosta procedura on-line, polski tekst można przetłumaczyć u tłumacza przysięgłego i przesłać tradycyjną pocztą do biura ombudsmana.

      Usuń
    21. I mamy całkiem podobny przypadek do batalii z NCN p. Patryka Oleszczuka. u Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich.

      Włoski naukowiec zaskarżył decyzję ERC, ombudsman w końcowym orzeczeniu z 2010 roku potwierdział, że jest to przypadek 'misadministration' czyli nieprawidłowego działania organów administracji !

      http://www.ombudsman.europa.eu/en/cases/decision.faces/en/5543/html.bookmark

      Wniosek na końcu:

      The Redress Committee wrongly refrained from addressing, when answering the complainant's appeal, the issue regarding the incorrect application of criteria, or the application of irrelevant criteria. This was an instance of maladministration.


      Usuń
    22. Do osoby z 13:58 to, to jednak tacy jak Pan i Pana pokolenie (zapewne około 50tki) jesteście winni za fakt, że na 25 lat zabetonowano cały system szkolnictwa wyższego, utrzymano habilitację, wprowadzono monopol oligarchii grantowej, wprowadzono minima kadrowe i dano dożywotnie emerytury oraz kontrolę nad środkami publicznymi dla pewnej grupy. Tak, to wy za odpowiadacie, za to, że byliście bierni, daliście pełne przyzwolenie na blokowanie korzystnych dla polskiej nauki zmian i cieszycie się przywilejami. Przez was ubywa każdego roku młodych i zdolnych naukowców, ktrózy muszą się pomniewierac po świecie, ponieważ nie ma dla nich miejsca w kraju. Nazywacie to mobilnością, sami trwając na swoich stanowiskach i dając negatywne recenzje tym, którzy są po prostu dobrzy naukowo. Proszę spojrzeć na artykuły o emigracji, wyjechało już kilka milionów, kto będzie płacił na wasze emerytury ?

      Usuń
    23. "to jednak tacy jak Pan i Pana pokolenie (zapewne około 50tki)"

      Nic o mnie nie wiesz i bełkoczesz niedoszły rewolucjonisto. Zajmij się polityką i zmienia ten kraj, ustawy o SzW i co się tylko da. Życzę sukcesu, a ja oddalam się aby nacieszyć przywilejami, o które tak zażarcie walczyłem.

      Usuń
    24. Do "Anonimowy16 maja 2015 13:58" miałem nie odpowiadać na pana post'a, bo z zasady dyskusja z anonimaami nie ma sensu ale jednak mnie pan przekonał tymi aroganckimi i chamskim odpowiedziami. Już rozumiem dlaczego ukrywa się pan również pod anonimem. Pewnie na co dzień jest pan elokwentnym i kulturalnym profesorem a tutaj może wyjść chamstwo i może sobie pan poużywać! W stosunku do wszystkich jest pan agresywny, wredny i zachowuje się pan jakby wszystkie rozumy pozjadał. Ja się "żalę", kolega wyżej bełkocze, nie chce mi się czytać innych pana postów bo tyle złości i zawiści jest w nich, że po prostu nie mam ochoty. Rzuca pan obelgi i bezpodstawne oskarżenia na prawo i lewo, mnie pan uraził nie znając szczegółów po czym łaskawie stwierdził, że może jednak mam rację. Wie pan powiedziałby gdzie mam pana opinię ale nie zniżę się do pana poziomu.
      A jeśli chodzi o pana syna, to że przebiera miedzy post-doc'ami to nie jest wielkie osiągnięcie, "robole" bardzo potrzebni są w USA i jak jest dobrym wyrobnikiem to na pewno znajdzie pracę, no i na pewno decyzja o jego pracy nie opiera się "na pięknych oczach" ale musi te "papiery" produkować. "Pojechałem" trochę osobiście, bo pana zadufanie i arogancja jest po prostu powalająca.
      P. Oleszczuk

      Usuń
    25. Jak Pan, z takim brakiem dystansu i drażliwością w ogóle wytrzymuje w nauce? Porażki wpisane są w nasz zawód i każdy z nas wielokrotnie się z nimi spotkał, ten Anonimowy szyderca pewnie też (domyślam się kto to napisał). Uczeni, po artystach, to najwięksi kabotyni i często trzeba być bardzo gruboskórnym żeby się w tym towarzystwie obracać. Mam wiele słów krytycznych dla tej reformy nauki i do funkcjonowania NCN-u, ale takie uogólnienia jak pisze Anonimowy z 6:49 to gruba przesada. Życzę więcej pogody ducha.

      Usuń
  10. Nie pamiętam gdzie to czytałem, ale jest w internecie opracowanie, w którym można sobie porównać indeks H z dziedziną nauki. I na pewno nie jest tak jak to podaje przewodniczący ST10, ze geografowie mają h=2. Jeżeli pan/pani przyśle mi e-mail'a, znajdę link do tej strony i prześlę. Przyjmuje się również, że przyrost indeksu Hirsha powinien wynosić 1 na rok, czyli po 10 latach od doktoratu powinien wynosić 10.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Przyjmuje się również, że przyrost indeksu Hirsha powinien wynosić 1 na rok"

      Przepraszam, a kto to przyjmuje? Przecież to absurd. Dynamika wzrostu i-H jest bardzo zależna od dziedziny. Są takie dziedziny dynamiczne, gdzie ten przyrost jest mniej więcej stały z roku na rok i takie gdzie efekt i-H jest odłożony w czasie. Systematycy zwykle zyskują pośmiertnie albo pod koniec aktywnego życia, bo tam jest zastępstwo pokoleniowe w badaniach nad określonymi grupami organizmów. Ja sprawdziłem i-H tych kolegów (z Polski i zagranicy), którzy założyli profile na Google Scholar i większość z najwyżej 15-letnim stażem pracy ma go na poziomie 4-5, przy ok. 30 letnim stażu wzrasta on u najlepszych do 15, a ponad 30 mają zwykle umrzyki i to najwybitniejsze (np. Linneusz dobrze się trzyma, bo jego prace są ciagle cytowane, co nie da się powiedzieć o większości biologach molekularnych i eksperymentalnych bo tam wiedza szybciej się dezaktualizuje).

      Usuń
    2. Á propos ortografii: Hirsch pisze się przez sch (po niemiecku Hirsch to jeleń).
      Chyba tylko na wydziałach teologicznych obowiązuje zasada publish or parish (publikuj, jak nie to parafia), na pozostałych panuje zasada publish or perish (publikuj, jak nie to zdychaj).
      PT

      Usuń
    3. Tak dwie literówki, ale satysfakcja, gratuluję! Spostrzegawczość bardziej ważna niż IF i Hirsch! Powinien pan dostać profesurę, bo przeciez IF i Hirsch jest nieważny, ale spostrzegawczość to jest to, za co warto dać doktorat, habilitację i profesurę. Geniusz, Napoleon ... mistrz!

      Usuń
  11. i oczywiście nie ma takich informacji w dokumentach ministerialnych, bo by się okazało, że przewodniczący panelu ST10 o indeksie h=8, po 30 latach pracy naukowej nie powinien nie tylko być przewodniczącym panelu ale również nie powinien pracować na uczelni, a podobnych panu przewodniczącemu zasiadających w różnych gremiach decyzyjnych są setki, więc przecież nie będą sobie strzelali w kolano.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szanowni Koledzy i koleżanki - czy czytaliście wpis na forum Doktorat-Nauka-Uczelnia ?

    "Prezes PAN powołał nowego dyrektora INE PAN - została nim dr Urszula Skorupska, która ma zero publikacji z list A, zero publikacji jakiejkolwiek za ostatnie dwa lata, zero grantów.
    www.inepan.waw.pl/images/pliki/inne/Komunikat_2-2015_Ocena_INE_PAN_2012-2014.pdf
    Mamy zatem nowe standardy doskonałości w wydaniu Prezesa PAN! Czy ktoś dziś odważy się skrytykować Prezesa PAN, który odwołał Wójcika po przesłaniu mu swojego referatu"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    2. Kilka miesięcy temu czytaliśmy blog profesora Stanisława Karpińskiego wybitnego biochemika i jego problemy z uprawianiem nauki w Polsce, pomimo światowych osiągnięć. Dopiero po kilku latach jego zespół dostał pierwszy grant NCN. Tak wygląda cała prawda o nauce w Polsce, bez hipokryzji. Profesor Karpiński opisał prawdziwe kulisy nauki w kraju.

      Usuń
    3. Zgadzam się z tą smutną prawdą, ale to problem też całego systemu, ktory został opanowany przez 'leśne dziadki' od PAN - zob. INE, NCN zob. konkursy, uczelnie, CK, itp

      Usuń
    4. to nie są leśne dziadki wcale! System został opanowany przez sprytnych i dobrze ustawionych ludzi, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tego jak wygląda rzeczywistość ale robią na tym duuuże pieniądze

      Usuń
    5. Potwierdzam, mit o leśnych dziadkach jest na rękę tym, którzy rzeczywiście przejęli kontrolę nad finansami w nauce. Te "leśne dziadki" największy wpływ to jeszcze mają przy pisaniu recenzji na awanse naukowe, ale istotny wpływ na system mają spryciarze z średniego pokolenia szybko awansującego w ostatnich latach. Na moim wydziale profesura od 60-ki wzwyż praktycznie nie ma na nic wpływu. Wielu z nich przestała przychodzić na rady, a wszystkim kierują osoby z przedziału 45-55 (chyba o to reformie nauki chodziło). Wszystko obraca się wokół kasy, punktów itp., zamarły seminaria naukowe i dyskusje o meritum nauki. Wydział jest z kategorii A i podobnie to wygląda na innych wydziałach z tej kategorii. Sukces polega na wejściu we właściwy układ gwarantujący dopływ kasy, jak się raz załapiesz to zwykle przejmujesz kontrolę, bo takie grupy potem pilnują aby beneficjenci byli z tej samej grupy. To się dzieje już na poziomie wydziału, gdzie kasa jest stosunkowo mała, więc można sobie wyobrazić, że w gremiach dzielących dużo większe pieniądze proces się nasila.

      Usuń
    6. Muszę przyznać, że profesor Karpiński jest całkiem niezły w tworzeniu swojej legendy- bo inaczej nie potrafię zinterpretować tego, że osoba, która jest w takim stopniu beneficjentem systemu grantowego potrafi się wykreować na jego ofiarę. Z jednej strony pisze o tym, że pozyskuje dla swojej jednostki środki rzędu 10 mln a jednostka niewdzięczna nie chce mu ludzi zatrudniać, z drugiej narzeka na to, że mu grantów nie dają. Z rozstrzygnięć tylko kilku ostatnich konkursów NCN kojarzę 2 granty Karpińskiego, na łączną sumę chyba ponad 4 mln- a to tylko jedno źródło finansowania (wiadomo, że tych źródeł było od powrotu profesora więcej- np. miał duże granty z FNP). Jak rozumiem w ocenie niektórych to mało? Fakt, że ktoś kiedyś śmiał z jakiś względów projekt odrzucić to skandal, gdyż dla tak wielkich powinny być zagwarantowane środki za samo nazwisko? No to się trochę różnimy w ocenie, mnie się nie podoba koncentracja tak wielkich pieniędzy w rękach pojedynczych osób, i bynajmniej nie chodzi tutaj wyłącznie o ten konkretny przypadek.

      Usuń
    7. Profesor Karpiński to bardzo specyficzny człowiek.... opisy jego "problemów" czytałabym z przymrużeniem oka :)

      Usuń
  13. Mimo wszystko wiele sie zmienilo w ostatnich latach. Jesli po krytyce czyjejs osoby na prywatnym blogu innej osoby, ta skrytkowana osoba decyduje sie napisac pare zdan o sobie, tzn. ze jednak stajemy sie powoli spoleczenstwem obywatelskim, tj. odchodzimy od modelu w ktorym "profesor nic musial". I to jest pozytywne.

    Co do dyskusji o waznosci ideksu H, to nie jest ona dla mnie przekonywujaca. Warto pamietac, ze wszystkie te narzedzia bilbliometryczne powstaly po to, aby sekretarka byla w stanie ze 100 podan o prace, w ciagu 15 minut odrzucic 95 podan. A te 100 podan zaczelo brac sie stad, ze w niektorych dyscyplinach byla duza nadproducja doktoratow, ale nie u nas tylko w USA. Tylko, ze wszyscy normalni ludzie wiedza, ze ten rodzaj oceny to fikcja.

    Skad wiec tylu obroncow oceny na podstawie indeksu H? Otoz w kazdym systemie sa zawsze ci co gorzej w nim wypadaja i co wypadaja lepiej. To ostatnie nie jest trudne, gdyz kazdy system oceny automatycznej daje sie latwo "zlamac" (zazwyczaj srodkami watpliwymi moralnie, ale jednak legalnymi). Czyli mowiac inaczej, tak jak kiedys byli profesorowie, ktorym sie pieniadze nalezaly "i juz", tak teraz jest armia ludzi ze starannie wygenerowanymi indeksami H, ktorzy tez beda walczyc do upadlego, aby system dawal im pieniadze "z rozdzielnika" "i juz".

    OdpowiedzUsuń
  14. Taki news:
    http://rmn.org.pl/iuventus/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli jednak będzie nowa edycja :-)

      Usuń
  15. Szokujący artykuł w Polityce nt. grantów !:

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1619711,1,naukowcy-ktorzy-oszukiwali-na-grantach.read

    Na tym forum przedstawiciele NCN zapewniali rok temu, że nie były to granty NCN, ale byłego KBN. Czy ktoś może to potwierdzić ?

    OdpowiedzUsuń
  16. wg artykułu były to projekty zrealizowane w latach 2005-2013 więc z KBN ale być może też o NCN zahaczyli

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak decydenci, dlatego wlasnie masowo wyjezdzaja mlodzi ludzie i pada demografia w Polce. Nikt juz nie wierzy w uczciwosc, a naukowcy nadal naiwnie wierza, ze bedzie lepiej i system przydzielania grantow bedzie transparentny. Anonimowi recenzenci nadal beda tworzyc anonimowe opinie wnioskow bez zadnej odpowiedzialnosci za to co napisza w recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dlaczego nie zarządzono pełnego audytu i rozliczenia środków przydzielonych w grantach ? Dlaczego dopiero prasa śląska i rektor zawiadomili i nieprawidłowościach ? Nie sądzicie, że np. Naczelna Izba Kontroli powinna przeprowadzić weryfikacji prawidłowości wydawania środków w grantach po takim artykule jak w Polityce ?

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziwne, szukajac tego artykulu w polityce na temat grantow i wpisujac w google "mafia naukowa" pojawia sie wywiad z prof. Bujnickim w polskim radio z 21 maja, ktory opisuje sukcesy polskiej bioinformatyki, a ja szukalam artykulu w Polityce o oszukiwaniach w grantach ktory pojawil sie wczoraj.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ważne orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego !

    Postępowanie konkursowe w NCBiR jest podlega kodeksowi postępowania administracyjnego i można zaskarżyć decyzje jak każdą inną decyzję urzędnika !

    Wobec powyższego Naczelny Sąd Administracyjny uwzględnił, że Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, jako agencja wykonawcza (art. 1 ust. 2 ustawy o NCBiR) w rozumieniu ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz. U. Nr 157, poz. 1240 oraz z 2010 r. Nr 28, poz. 146), powołana do realizacji zadań z zakresu polityki naukowej, naukowo-technicznej i innowacyjnej państwa, jest jednostką sektora finansów publicznych – art. 9 pkt 5 ww. ustawy o finansach publicznych. Jako jedna z jednostek tego sektora (podobnie jak np. ZUS, NFZ czy uczelnie publiczne) załatwia sprawy indywidualne w drodze decyzji administracyjnych, czyli została objęta postanowieniami art. 1 pkt 2 k.p.a.


    http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/7B9DD8085D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odmowa finansowania jest decyzją administracyjną !

      W konkluzji przedstawionego wywodu trzeba zatem zająć stanowisko, że skoro decyzja (promesa) przyznająca dofinansowanie jest decyzją administracyjną, to złożony wniosek jest wnioskiem wszczynającym postępowanie administracyjne. Postępowanie to jednak nie zawsze musi kończyć się przyznaniem dofinansowania, ale może to też być odmowa jego przyznania.

      Konsekwentnie więc należy przyjąć, że tak jak przyznanie dofinansowania ma formę decyzji administracyjnej, tak samo i jego odmowa powinna mieć tę samą formę

      Usuń