wtorek, 6 maja 2014

Wyniki konkursów OPUS 6, PRELUDIUM 6, SONATA 6

Czołem,

pojawiły się wyniki konkursów OPUS 6, PRELUDIUM 6, SONATA 6, kilka tematów w NZ8 brzmi ciekawie.
Klik!



Pozdrawiam,
Jakub Szymkowiak


21 komentarzy:

  1. A to były jakieś konkursy? Śledząc wyniki w NZ8 można odnieść wrażenie (na pewno złudne), jakby wszystko zostało "przyznane ryczałtem"...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko 9 grantów w NZ8? Czy ktoś może zdradzić, czy to efekt cięć finansowych, czy poziomu wniosków?

    OdpowiedzUsuń
  3. To efekt polityki NCN

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba mogę zdradzić: w pewnym przewrotnym sensie mała liczba grantów w NZ8 jest wynikiem polityki NCN, bo NCN prowadzi politykę "bierną": przydziela fundusze na panele z grubsza proporcjonalnie do SUMY kwot WNIOSKOWANYCH w projektach złożonych do danego panelu. Do NZ8 składanych jest relatywnie mało wniosków, co zresztą nie powinno dziwić - więc też i mniej jest przyznawanych. O ile się orientuję, to % sukcesu jest +- 1 czy 2% taki jak w innych panelach - w OPUS to było ok. 17.5%. Ale trzeba zauważyć, że ten % się trochę obniżył. Wynika to z tego, że budżet NCN rośnie znacznie wolniej niż suma wnioskowanych kwot.

    O ile mi wiadomo, NCN nie prowadzi żadnej polityki dyskryminującej akurat NZ8. Natomiast wnioskodawcy w tym obszarze sami narzucają ograniczenie na tę dziedzinę badań, bo przeciętna wartość wnioskowanych budżetów jest dużo niższa w NZ8 niż w innych panelach (w dyskusjach po każdym konkursie o tym pisałem...). I ta różnica chyba się nawet pogłębia - np. przyznane granty OPUS są większe w NZ9 o ok. 230tys., a w NZ1 o 285 tys. Spieszę z wyjaśnieniem, że nie wynika to z niechęci panelu NZ8 do finansowania projekt dużych. Średnia wartość grantu przyznanego jest nawet nieco większa niż średnia kwota wnioskowana. Ale taka "polityka" wnioskodawców ma pewne skutki, bo w ramach NZ8 - przy całym budżecie na OPUS ok. 4.5mln - na pewno trudniej byłoby przebić się z wnioskiem na ponad magiczny milion, który w innych panelach nie jest już magiczną barierą...

    Czy niska liczba przyznanych grantów to nie kwestia poziomu wniosków? Nie. Widać wyraźny "postęp", w tym sensie, że nie stoimy już przed żenującym wyborem, czy sfinansować wniosek w zgodnej opinii panelu słaby, czy zrezygnować z wykorzystania przyznanych funduszy. Teraz raczej mamy świadomość, że ze względu na ograniczenie finansowe musimy odrzucić wnioski, które byłyby warte sfinansowanie. Mając przy tym bolesną świadomość tego, jakich komentarzy na tym forum można oczekiwać - zresztą nie trzeba było czekać długo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ronię łzy nad Pana nieszczęściem, Panie Profesorze...

      Usuń
  5. Patrząc na wyniki obecnego konkursu (opus6) i porównując z poprzednimi, mam niejakie kłopoty z wiarą w to zapewnienie (choć oczywiście nie wiem jakie są dane wyjściowe, tzn. ile wniosków złożono i na jakie kwoty oraz jaka jest dynamika wnioskowania w kolejnych konkursach) - szybko i zgrubnie licząc opus6 9 grantów na sumę ca 4,4 mln, opus5 19 grantów / 8,6 mln, opus4 16 / 7 mln, opus3 20 / 7,3 mln.
    Jak to nie wygląda na spadek finansowania, to na co? Jeżeli do tej pory walka była trudna, teraz wydaje się mordercza...

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyłączam się do lamentacji nad nieszczęściem członków panelu.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja z innej beczki. Nie rozumiem, dlaczego zadaniem badawczym w projekcie nie może być przygotowanie publikacji, skoro to z nich jesteśmy rozliczani?
    Po zakończeniu grantu mamy np. 2 miesiące na raport końcowy. Często dopiero zakończenie badań (=zakończenie grantu) umożliwia napisanie artykułu, a nie kazdemu uda się opracować dane i przygotować porządny manuskrypt w ciągu 2 miesięcy. Czy nie byłoby rozsądniej, gdyby mieć możliwość (=czas) spokojniej przygotować artykuł i do raportów końcowych załączać już gotowe manuskrypty, najlepiej już wysłane do redkacji? Przecież można ustalić, że np ostatnie zadanie to napisanie publikacji i że jest na to, nie wiem, 4-5 miesiący? Żeby mieć "komfort" napisania dobrej pracy i wysłania jej jak najwyżej, bez stresu, że jeśli odrzucą w pierwszej redakcji to nie wyrobisz z pownownym składaniem.
    Tymczasem w tej chwili jest tak, że niektórzy grantobiorcy często silą się na jakieś raporty merytoryczne (marnowanie czasu), po których i tak dostają pogróżki z NCN ;-), że nie rozliczą im grantu jeśli w ciągu jakiegoś czasu nie będzie publikacji (znowu marnowanie czasu NCN na pisanie pism). Potem zestresowani grantobiorcy piszą na prędce "byleco', żeby jak najszybciej i gdziekolwiek opublikuować, aby tylko rozliczyć grant w terminie... Czy to nie jest ze szkodą dla nauki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie może ponieść uszczerbku coś, czego nie ma. W naszym pięknym kraju nie istnieje "nauka", są tylko grupy interesu żyjące z przewalania kasy w imię tzw. badań naukowych: począwszy od biurokratów w NCN i Ministerstwie, środowiska "eksperckie" po tzw. "beneficjentów" z dwóch wiodących ośrodków akademickich....

      Usuń
    2. Po pierwsze - nierozsądnie jest tak konstruować projekt, żeby publikacja była możliwa do napisania dopiero na koniec. Więcej, nierozsądne jest planowanie tylko jednej publikacji. Zawsze powinna być możliwość napisania czegoś najdalej po roku od rozpoczęcia badań - zapewnia to święty spokój i sprawia, że na koniec nie zostaniesz z niczym.

      Po drugie - pisanie publikacji nie jest zadaniem badawczym, jeśli już to raczej "sprawozdawczym". Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby zaplanować zadanie, zatytułowane np. "Analiza statystyczna uzyskanych wyników i stworzenie modelu częstotliwości ćwierkania modraszki w zależności od kierunku wiatru" (ptasiarzy proszę o wyrozumiałość, tak sobie tylko radośnie tworzę...). Jeśli dobrze zaplanujesz to zadanie w czasie, to i publikacja się zmieści, i wszyscy są zadowoleni.

      Usuń
    3. z tym że nadal jest to stratą czasu,.. no i nie każdy wniosek można tak naciągnąć by napisać jeden lub dwa śmieci po drodze

      Usuń
    4. Przyznam szczerze, że ostatnie dwa wpisy trochę mną wstrząsnęły. Pisanie "śmieci", tylko po to, żeby rozliczyć grant...Trochę to kompromitujące dla wykonanwców takiego projektu. Z drugiej strony, nie mam pretensji do tych, którzy tak robią, tylko do tych, którzy innych do takich praktyk zmuszają. A miało być tak pięknie... Gratulacje dla NCN...

      Usuń
    5. Dlaczego zaraz "śmieci"? Powiem tak - nie wiem, o jakim budżecie mowa, ale projekt na jedną publikację, jeśli nie jest to papier w piśmie o IF minimum 5-6, to raczej nie ma większych szans na duże pieniądze. Nawet w przypadku Preludium, to co najwyżej 12-miesięczny za góra 50 tysięcy. Jeśli chcesz więcej pieniędzy - musisz mieć więcej wyników. Proste i jasne.

      Usuń
  8. ...albo mieć hardcore'owe wyniki, a na takie trzeba czasem długo pracować... nie zajmując się pisaniem,.. średnich prac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można by pomyśleć, że napisanie średniej klasy pracy np. z metodyki to przynajmniej pół czasu trwania projektu zajmuje. Kolega chyba przesadza. A jeśli mają być hardcore'owe wyniki, cokolwiek to znaczy, to raczej pracuje na nie zespół przez dłuższy czas. Chwila na napisanie czegoś w trakcie się znajdzie. Pomijam już fakt, że - z całym szacunkiem - jakieś wyjątkowo wartościowe rezultaty to się pewnie trafiają w kilku projektach w danym konkursie.

      Ja rozumiem postawę "uciskanego naukowca": ja tu rewolucję naukową przeprowadzam, a oni mnie straszą, że grantu nie rozliczę. Ale życie jest brutalne: dostajesz sporo budżetowych pieniędzy na coś, co raczej nie jest potrzebne do szczęścia 99% Polaków. Zaplanuj to tak, żeby było widać, że coś zrobiłeś. Nie rok po zakończeniu projektu i nie dwa lata, ale najdalej w momencie jego zakończenia. A jeśli regulamin danego konkursu Ci nie odpowiada - poszukaj takiej instytucji, która spełni Twoje oczekiwania. Ciskanie gromów na NCN za to, że próbuje wyegzekwować od kierowników projektów jakieś dane, poświadczające wykonanie prac zgodnie z planem, jest niepoważne.

      Usuń
    2. Ale chyba nikt nie ciska gromów, że trzeba pisać. To normalne, że granty są po to, żeby były publikacje! Wydaje mi się, że chodzi o to, że proces przygotowania i akceptacji manuskryptu w bdb czasopiśmie to czasem wiele miesięcy, którego to czasu nie ma. W mojej dziedzinie nie da się pisać publikacji zanim się skończy badania. Np. robię eksperymenty w terenie do sierpnia 2014 i 2015, grant trwa 2 lata i choć mam wyniki z pierwszego, to bez tego drugiego nic nie napiszę. Zaplanowane są 2 publikacje, tylko, że można je zacząć pisać dopiero 1 września 2015. A grant się kończy 1 października i raport trzeba złożyć do 1 grudnia 2015. Są więc 2 miesiące na 2 publikacje. Owszem jest wyjściem napisanie zadania badawczego, że będzie się opracowywać dane przez pół roku, po skończeniu badań. Ale czy recenzent nie uzna, że to trochę długo? Poza tym jestem naocznym świadkiem sytuacji, gdy ludziom którzy i tak przewidzieli sobie 3 miesiące na przygotowanie manuskryptu po skończeniu badań - odrzucono manuskrypt w pierwszej wersji w bdb czasopiśmie. Z braku czasu wysłali go więc od razu do najsłabszego jakie przyszło im do głowy, żeby tylko mieć pewność, że teraz przyjmą i że rozliczą się z NCN na czas... Gdyby mieli więcej czasu - posłaliby na pewno do lepszej redakcji bez stresu, że nie wyrobią z terminem rozliczenia.

      Usuń
    3. Anonimowy z 13 czerwca. To, że 99% się społeczeństwa ma się nie interesować (nie potrzebować do szczęścia) nauką, to żaden argument w tej dyskusji. Poza tym w bogatych i bardziej rozwiniętych krajach znacznie większy odsetek społeczeństwa potrzebuje "do szczęścia" nauki i nie ma problemu z tym, że jest ona finansowana z budżetu ;-) A z kolei inne analizy pokazują, że to właśnie poziom nauki i edukacji kraju koreluje z jego zamożnością.

      Usuń
    4. Dwie rzeczy zatem:

      1. Skoro planowane badania mają taki charakter, że nie da się przed zakończeniem projektu nic sensownego napisać, to niestety - jakieś końcowe zadanie, które na to pozwoli, musi być w harmonogramie. Inaczej jest to proszenie się o kłopoty. Cyniczne? Może. Nadmiar idealizmu nie jest w nauce wskazany. Co oczywiście nie zamyka dyskusji, czy dłuższy czas na rozliczenie grantu nie byłby pożądany.

      2. Ależ ja nie mam na myśli "interesowania się" nauką! Ja twierdzę, że zdecydowana większość badań finansowanych z budżetu NCN społeczeństwu zwyczajnie się w żaden sposób nie przyda. Nie będzie z tego wdrożeń, nie będzie z tego pieniędzy, gospodarka nie urośnie. Taka uroda badań podstawowych. Żeby było jasne - niezależnie od tego, uważam, że w Polsce finansowanie właśnie badań podstawowych jest na ZBYT NISKIM poziomie. Bo to, że społeczeństwo nic nie ma z projektów finansowanych przez NCN, to mały problem. To natomiast, że podobnie jest z projektami z NCBiR, woła już o pomstę do nieba.

      Nie zgadzam się z Tobą, że to nie jest argument. Finansowanie czegokolwiek z budżetu musi być połączone z jasną (i czasami wręcz ostrą) procedurą sprawdzania rezultatów wydawania pieniędzy. A że przez nasz kraj akurat radośnie przetacza się fala ocen parametrycznych, to naukowiec musi publikować dużo, szybko i możliwie wysoko. Czy to wpływa korzystnie na wartość tych publikacji? Nie wiem, często pewnie nie. Ale jest to jakaś metoda oceny - lepiej taka, niż żadna.

      Zatem: chociaż nasze badania (tak, moje też) są społecznie zbędne, nie są całkowicie pozbawione znaczenia. Ale jeśli już są zbędne, to chociaż publikujmy je dobrze, a nie w "Przeglądzie Naukowym Zadupia Górnego". Niestety - nie dość, że ma być dobrze, musi też być szybko. Reguły rozliczania grantów NCN są znane - nie twierdzę, że idealne - ale znane. Jeśli uważasz, że nie możesz im sprostać, nie staraj się o grant w tej instytucji. Można o tym dyskutować do upadłego, albo w tym czasie napisać niezłą publikację. Ja wybieram opcję nr 2, kończąc swój udział w tym wątku. Pozdrawiam i powodzenia z projektami!

      Usuń
    5. Aż musiałam iść sprawdzić do źródła, bo wydawało mi się niezbyt uzasadnione wysyłanie publikacji byle gdzie byle była przyjęta przed oddaniem raportu, skoro publikacje rozliczeniowe można uaktualniać później. Tu jest link do strony NCN:
      http://www.ncn.gov.pl/finansowanie-nauki/informacje-dla-realizujacych-projekty/projekty-z-ncn/raportowanie/wykaz-publikacji
      I jak dla mnie, o ile publikacja jest wysłana do druku gdziekolwiek przed wysyłaniem rozliczenia, problemu nie ma. Uaktualnia się ją później jako przyjętą- i tyle, a ile to potrwa to już inna sprawa. Jeśli jest tak tylko na papierze, a macie w tym względzie inne doświadczenia, to proszę o informację, bo to przydatna wiedza.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Dzień Dobry,
      Nie będę oryginalny, i dodam od siebie, że planując projekt i badania zawsze trzeba mieć przewidziane i przemyślane różne scenariusze. Po pierwsze, co się stanie jak danych nie da się zebrać, tak ja planowaliśmy. Po drugie, trzeba mieć przemyślane co stanie się, jeśli otrzymamy wyniki, które będą nieistotne. Czy takie wyniki pozwolą na sensowną publikację (tzn. czy próba jest na tyle duże, że wyniki są mocne pod względem statystycznym). No i najważniejsze - rozsądna osoba zawsze zbiera materiał na więcej niż jedną, a najczęściej więcej niż dwie, trzy prace z projektu. To nie jest kwestia złego NCNu, tylko sposobu w jaki uprawia się naukę. Obecna plastyczność w rozliczaniu projektów pozwala właśnie na zrobienie czegoś więcej, niż tylko jednego zaplanowanego eksperymentu. Trzeba to wykorzystywać, a dane publikować na bieżąco. Poza tym, za przeproszeniem, jak już ma się zebrany materiał, to nie róbmy z pisania maszynopisu jakiejś drogi cierniowej. Nawet jeśli projekt ma zakończyć się napisaniem jednego maszynopisu, to jego zrąb stanowi właśnie sam projekt, i jego przygotowanie nie powinno zająć wiele czasu. Nie rozumiem tego lamentu.

      Usuń