środa, 7 maja 2014

Eco & Evo - spadek finansowania przez NCN?

Update:
szybka analiza typu leave-one-out pokazuje, że konkurs nr 6 ciągnie trend w dół. Co jest jednak marnym pocieszeniem, bo konkurs nr 6 nie był przecież fikcją i trend oparty na wszystkich sześciu punktach jest bardziej wiarygodny niż dowolny bazujący na pięciu


liczba wniosków też nurkuje, już niezależnie od wyłączania poszczególnych konkursów z analizy:

 



W wolnej chwili wbiłem do excela sumaryczne kwoty dofinansowania w ramach konkursów OPUS, PRELUDIUM, SONATA dla kategorii NZ8 podane na stronie NCN. Chciałem sprawdzić jak wygląda trend czasowy, bo wyniki ostatniego konkursu OPUS dla NZ8 (jedynie 4mln sumarycznego dofinansowania) mnie zaniepokoiły. Oto wyniki:

1. Trend dla wszystkich trzech jest negatywny a kolejność konkursu (od nr 1 w roku 2011 do nr 6 w roku 2014) jest wiarygodnym predyktorem sumarycznej kwoty (GLM, średnia estymacja = -322 tysiące na każdy kolejny konkurs, t=2.55, p=0.02). 


2. Spada również liczba projektów finansowanych w kolejnych konkursach (Est=-2.6, t=3.7,p=0.001), w przypadku OPUS można ten spadek nazwać chyba drastycznym

3. Jako konsekwencja dwóch powyższych wykresów, średnia wartość projektu rośnie, chociaż nie dla wszystkich typów konkursów (troszkę się rozsypują interakcje...) - wyraźnie dla OPUS, mniej wyraźnie dla dwóch pozostałych


Komentarz:
* Główna refleksja: kasy jest mniej. Prawdopodobnie część środków idzie na nowe konkursy, których wcześniej nie było, ale trudno je uwzględnić, bo np. SonataBIS nie ma podziału na kategorie w obrębie grupy NZ, chociaż dla innych pewnie byłoby to możliwe. Inne konkursy mają też inne terminy ogłaszania. Jaki jest ogólny bilans? Nie wiem.

* Jednak w obrębie tych trzech głównych kategorii jest coraz słabiej z finansami. Nawet po ucięciu dwóch pierwszych lat estymacje dla kwoty w zależności od czasu (=kolejność konkursu) nadal są ujemne. Nie wspominając już o istnieniu inflacji...

* Najnowsze rozdanie OPUS i PRELUDIUM było najsłabsze, pod względem przyznanych środków, w historii NCNu - przyznano ok. 50% kwot z lepszych lat. Czy ten drastyczny spadek jest rekompensowany przez skierowanie strumienia finansowania na inne konkursy?? Intuicyjnie obstawiałbym, że mamy dwa źródła tego wzorca: jest po prostu mniej kasy i więcej typów konkursów

* Szybciej niż sumaryczna kwota spada sumaryczna liczba projektów (w przypadku OPUS prawie trzykrotnie!) co skutkuje wzrostem średniej wartości projektu. Pytanie, czy to jest na pewno dobry trend, pozostaje otwarte - dla zarządzania systemem pewnie tak, ale czy dla powstawania nowych idei i wpuszczania nowych graczy do tego systemu również? Nie wiem, rzucam pytanie po prostu, bo zastanawia mnie, że tak łatwo NCN rozwiązał odwieczny dylemat SLOSS ;-)

michał żmihorski

45 komentarzy:

  1. Michał, pamiętaj o tym, że i preludium i sonata mają granice finansowe, wiec ich stabilny wzór w pkt. 3 jest raczej artefaktem.
    A co do mniejszego finansowania, nie do końca kupuję to, co napisał Paweł. Nie wydaje mi się prawdopodobne, że nagle złożono wniosków na sumaryczną kwotę o około 1/2 mniejszą niż rok temu, a średnie finansowanie/wniosek wyraźnie wzrasta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. MIchale Z,
    Zostawny na boku Sonate i Preludium, bo jak zauważył Michal M. regulamin się zmieniały. Popatrzmy tylko na Opus. Zdawałoby się oczywisty negatywny trend wynika z tego, że w pierwszym konkursie finansowanie było dużo wyższe, a w ostatnim dużo niższe niż w czterech środkowych. Ale tego pierwszego nie należy liczyć, bo w pierwszym konkursie NCN wydała cały roczny budżet na jeden konkurs - potem były po dwa konkursy na rok. Biorąc to pod uwagę widać, że w dwóch następnych latach nastąpił wzrost sumarycznego finansowania. Szczególnie dobry dla NZ8 był konkurs 5, w którym złożyły się dwa pozytywne efekty. Po pierwsze, łączna pula pieniędzy na wszystkie panele w Opus 5 (ok. 246mln) była większa niż w poprzednim (Opus 4: ok 211mln). Po drugie, w Opus 5 do panelu NZ8 wpłynęło aż 67 wniosków na łączną kwotę 31mln (w Opus 4 - 65 wniosków na łączną kwotę 27mln). Była więc dobra koniunktura, bo caly budżet był duży i dużo wnioskodawców z NZ8, więc i udział spory. To wszystko są informacje dostępne w "statystykach konkursów" na www NCN.

    Co się stało w ostatnim konkursie, w Opus6? Po pierwsze, łączny budżet na cały OPUS 6 został bardo obniżony - do 180mln, Po drugie w NZ8 złożono znacznie mniej wniosków, bo tylko 51 na łączną kwotę tylko 23mln.

    W więc w ostatnim konkursie NZ8 dostał mniej pieniędzy bo: A) wszyscy dostali mniej (o 25%) i B) bo środowisko ewo-eko-takso zgłosiło zapotrzebowanie na znacznie mniej niż poprzednio (też 25%) - już widać skąd 50% spadek. Już raz napisałem w innym wątku - nie widze wyraźnej polityki dyskryminującej NZ8 (choć głowy za to w ciemno nie dam, kto ma czas i chęć niech policzy, gdy już statystyki zostaną udostępnione).

    Z pojedynczego epizodu nie można wnioskować o trendzie - ale ogłoszenie Konkursu OPUS 7 pokazuje, że trend niestety jest: w na Opus 7 znowu jest tylko 180 mln. NCN roszerza gamę różnych ścieżek finansowanie, a jego całkowity budżet nie rośnie znacząco (nie wiem nawet czy w tym roku wzrósł w ogóle!) - arytmetyka jest nieubłagana. Na pulę przyznawaną na cały Opus wpływu nie mamy, ale to ile z tego trafi do NZ8 zależy też od sumy wnioskowanych kwot...

    Michal pyta, czy w takiej sytuacji korzystna jest polityka, by nie dyskryminować projektów OPUS o dużych budżetach. Sądzę że tak. Wpuszczaniu "nowych graczy" służą osobne ścieżki finansowania, takie jak Preludium, Sonata, Sonata-bis, Fuga, Etiuda. Do tego są też różne programy dla młodych badaczy z FNP, stypendia ministerialne... Ścieżka "Opus" nie ma służyć wprowadzaniu nowych graczy, a umożliwiać robienie poważnych projektów ludziom, którzy już są w grze (ale warto zauważyć, że dość młodzi ludzie, będący post-dokami, te granty też zdobywają). Narzucanie niskich pułapów na budżety byłoby w tej sytuacji zabójcze - np. oznaczałoby, że w naukach biomedycznych polscy uczeni są automatycznie skazani na odpadnięciu ze światowego peletonu, nie mówiąc o szansach na trafienie do czołówki.

    Pozdrawiam,
    Pawel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oczywiście, a świstak siedzi i zawija w sreberka....To skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? I jeszcze drobna uwaga do powyższego wpisu: ścieżka "Opus" nie ma służyć wprowadzaniu nowych graczy, a umożliwiać robienie poważnych projektów ludziom, którzy już są w grze, pochodzącym z Krakowa, Poznania i Białowieży (bo Ci z innych ośrodków nie są już poważni).
      I co wspólnego mają projekty biomedyczne z NZ_8?

      Usuń
    2. A w NZ1 dla odmiany na 10 przyznanych Opusów aż 6 jest z Warszawy - a nie ma ani jednego dla ludzi z Krakowa, o Białowieży nie wspominając... Ciekawe o czym to świadczy. Pewnie wg anonimowego powyżej tamten panel opanowała inna klika. A może jednak chodzi o to, że jest jakieś geograficzne zróżnicowanie najsilniejszych ośrodków w różnych dziedzinach?

      Usuń
    3. Znając życie, to pewno i jedno, i drugie...

      Usuń
  4. A nie wiem czemu się tu dziwić, że najwięcej kasy idzie do najlepszych ośrodków. Chyba jakby było odwrotnie, to byśmy musieli się martwić. Pamiętajcie, że w panelach nie zasiadają ludzie, którzy sami aplikują, a jak są rozpatrywane wnioski z danego ośrodka, to jest się delikatnie acz skutecznie wypraszanym z sali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc zmniejszanie ilości pieniędzy na nasz kochany panel NZ_8 niepokoi, natomiast przyznawanie projektów ciągle tym samym jednostką skłania do myślenia. Ja chcę myśleć, że po prostu w kraju wyłaniają się najlepsze ośrodki, a słabsze - są po prostu słabsze i to wychodzi w konkursach. Sama niestety doktoryzuję się w dość średnim ośrodku. Ale nie obrażam się, że nie dostajemy pieniędzy na kiepskie pomysły badawcze, albo przez słaby dorobek. Po prostu muszę gonić najlepszych, bo inaczej odpadnę! Jeżeli natomiast w ocenę wniosków wchodzą względy niemerytoryczne - to jest mi przykro i wstyd za ten kraj...

      Usuń
    2. jednostkOM

      Usuń
  5. nie, nie, bądźmy poważni - w zapewnienia, że ludzie wychodzą z sali i takie tam podobne historie to ja nie wierzę i chyba niewielu jeszcze bierze to na serio. Model oceny wniosków jest obecnie tak subiektywny, że każdy losowo wybrany projekt można ocenić bardzo dobrze/źle* (niepotrzebne skreślić).

    Jeśli najwięcej kasy idzie do najlepszych to bardzo dobrze, oczywiście wnioskowanie o równość w nauce jest absurdem, im większe nierówności tym lepiej, bo słabi będą zmotywowani do podnoszenia kwalifikacji lub będą łączyli się z lepszymi, a o to właśnie chodzi. Pytanie czy tak jest faktycznie pozostaje bez odpowiedzi, bo nie wiadomo kto aplikuje (NCN tego nie ujawnia), wiemy tylko kto wygrywa konkursy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapewniam Pana, że "ludzie wychodzą z sali" (eksperci z jednostki, której wniosek jest rozpatrywany). Koordynatorzy dyscyplin z NCN o to dbają. Jeżeli zna Pan chociaż jeden przypadek, gdy było inaczej, to proszę o informację.

    Warto też przestudiować statystyki publikowane na stronie NCN po każdym konkursie, a także zbiorczo za cały rok. Można tam zobaczyć jakie są współczynniki sukcesu jednostek, które dostały chociażby jeden grant z NCN, a także mapy z pokazaniem sukcesów poszczególnych województw. Można stąd całkiem nieźle wyciągnąć wnioski, które jednostki dostają w NCN granty, a które nie. A aplikują praktycznie wszyscy, którzy prowadzą badania naukowe.

    Andrzej Jajszczyk

    OdpowiedzUsuń
  7. Panie Profesorze, dziękuję za informację, wiem, że robi Pan wiele by proces oceny był maksymalnie obiektywny, ale wychodzenie ludzi z sali niewiele zmienia, gdyż spółdzielnie nie zawiązują się "na sali", lecz właśnie poza nią. Mogę umówić się z kolegą, że on będzie oceniał dobrze mój wniosek, a ja jego, a to kto jest na sali nie ma znaczenia - na sali to ja będę jadł paluszki i argumentował, że to świetny projekt, mimo, że kierownik ma niewielki dorobek, ale warto dać mu szansę... W moim odczuciu problemem są nie ludzie na sali, tylko subiektywność ocen, w tym niewielka waga dorobku kierownika, o czym już były na blogu liczne dyskusje.

    proszę nie brać tej krytyki do siebie, bo chyba wszyscy zabierający tu głos bardzo doceniają pracę Rady i Dyrekcji NCNu, ale tak znaczna subiektywność ocen zawsze będzie generować problemy,

    pozdrawiam serdecznie,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    2. wszystko pięknie ale bardzo proszę trzymajmy poziom dyskusji! Nie ma możliwości edycji postów więc usuwam powyższy i wklejam poniżej, bez zdania "wprowadzającego"

      Usuń
    3. [POST ANONIMOWEGO, EDYTOWANY PRZEZ MŻ]
      Pewnie ci specjaliści od informatyki z Wrocławia w KBN też wychodzili z sali (nie tylko w NCN jest taki zwyczaj) i sądząc po wnioskach prokuratury, nie mieli żadnego wpływu na rezultaty konkursów:-) Mam bardzo dużo krytycznych uwag na temat funkcjonowania NCN: uważam, że ten system w ciągu kilku lat doprowadzi do całkowitej zagłady kierunków taksonomicznych (entomologia, botanika, helmintologia etc.) A zadufanie w sobie Dyrektora NCN i Szefa NZ-8 (wystarczy poczytać ich wypowiedzi na tym blogu), źle świadczy o nich, jako o naukowcach. Można bronić swojego stanowiska, ale zawsze trzeba brać pod uwagę, że można nie mieć racji. Tej pokory w podejściu do rzeczywistości raczej u w/w osób nie dostrzegam. Wniosków w NZ_8 jest coraz mniej, bo coraz mniej ludzi je składa: realnie oceniają swoje szanse na sukces. Zamiast przygotowywać wnioski, które i tak przepadną, czesto pod byle bzdurnym pretekstem, wolą skupic swoją energię na innych rzeczach (publikowaniu, etc.). Tylko na jak długo wystarczy in zapału i zapasów odczynników, sprzętu, etc.?
      Jestem daleki od teorii spiskowych, ale to, że w NZ_8 w ostatnich konkursach zdecydowana większość środków trafia do dwóch dużych ośrodków (każdy wie jakich) uważam co najmniej za zastanawiające. A te dwa granty dla Białowieży o zbliżonych tytułach w ostatnim rozdaniu- to siłą rzeczy musi budzić wątpliwości...

      Usuń
    4. Z panelem NZ8 w ogóle od pewnego czasu coś złego się dzieje - nie widziałem w innych panelach sytuacji, żeby w danym konkursie nie przyznano finansowania dla żadnego wniosku, lub dla 1-2. W NZ8 takie sytuacje były. Wszyscy widzą też, jakie wnioski przechodzą, w poprzednich konkursach niektóre decyzje były nieco kontrowersyjne (obecnego nie prześledziłem, więc nie komentuję, chociaż dwa wnioski z Białowieży wyglądają na trochę na sztuczne pocięcie jednego tematu na dwie sztuki).

      Usuń
  8. Jeszcze odnośnie tego co napisał prof Koteja - nie wnioskuję o trendzie z pojedynczego epizodu, tylko z sześciu epizodów. O ile dobrze rozumiem wszystkie sześć konkursów faktycznie miało miejsce i jedynie ten pierwszy był realizowany na trochę innych zasadach niż inne.

    I druga sprawa: nie do końca rozumiem dlaczego fakt wzrostu średniej kwoty grantu jest dobrym sygnałem - co prawda nie myślałem o tym zbyt długo. Ale jeśli jakiś projekt uda się wykonać za mniejszą kwotę, to chyba lepiej dla wszystkich, a nie gorzej (przy porównywalnym zakresie projektu) ??

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzień dobry,
    A ja bardzo chętnie zobaczyłbym trend w liczbach wniosków, które zostały odrzucone z powodów formalnych (tj. braku wpisanego 0 przy H, braku tytułu itp.). Przyznam, że nie szukałem takich informacji na stronie NCN, ale w ubiegłym tygodniu spotkałem sześć osób (całkiem niegłupich), których granty zostały odrzucone właśnie z tego powodu. Być może to odpowiada za obserwowane trendy?
    Pozdrawiam
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  10. Piotrek, trafiasz w sedno!!! Ja mam na koncie jeden wielki projekt, który kosztował mnie masę pracy i który został odrzucony bo wnioskowałem o zakup jakichś drobiazgów, które wydawały się niekwalifikowalne. Ok, błąd formalny, ale w KBNie po prostu te koszty by obcięto, a tu cała moja praca idzie do kosza (potem wniosku już nie składałem). To są dziesiątki tysięcy (?) osobogodzin w skali kraju wyrzucone na śmietnik, i to często bystrych ludzi - nie mówię o sobie - którzy zamiast robić naukę uczą się wypełniania tabelek. Przygotowuję z resztą o tym osobny post, ale chcę zebrać trochę danych.

    Niestety takich trendów prawdopodobnie nie zobaczysz... A może się mylę? Jest jeszcze z nami prof. Jajszczyk? A Prof Koteja??

    OdpowiedzUsuń
  11. Koledzy i Koleżanki. Czy ktoś z Was zauważył oficjalne ogłoszenie, że NCN likwiduje pomoc publiczną dla wniosków po 2014 roku ? Pamiętacie dyskusję na temat anonimowych recenzentów ? Prosze skojarzyć te dwa fakty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyjaśnij wszystkim proszę, bo ja od początku nie bardzo rozumiem całą tę pomoc...

      Usuń
  12. Likwidacja zasady pomocy publicznej dla wnioskodawców w NCN to może być pierwszy (i mam nadzieję, że nie zaplanowany) krok do wyłączenia NCN spod przepisów Kodeksu Postepowania Administracyjnego. Mamy nadzieję, że osoby odpowiedzialen ze legislacje w tym kraju nei dopuszczą do tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy możesz bardziej rozwinąć ten temat? Przyznam szczerze, że brzmi to trochę przerażająco, chociaż z drugiej strony, to NCN i tak ma obecnie KPA w ...głębokim poważaniu. Bardzo liczę na dalsze informacje i z góry dziękuję

      Usuń
    2. Za pieniądze podatnika NCN finansował projekty badawcze dla uczelni/jednostki/instytutu jako przedsiębiorstwa, które nie mogły przynosić dochodu, czyli musiały być non-profit. Teraz przykład teoretyczny - jeżeli te pieniądze szły an działania komercyjne uczelni: np. wynajmnowanie sal, publikacje wydawnicze z przychodem komercyjnym, to było to niezgodne z przepisami i teoretycznie beneficjenci powinni zwracać pieniądze. Być może organy kontroli zaczęły kwestionować pewne przepisy, albo po prostu wygasają zapisy w ustawie o działalności NCN.

      Usuń
    3. przydałoby się żeby ktoś bardziej biegły w temacie wrzucił jakiś tekst o tej sytuacji i jej ewentualnych konsekwencjach... Gdyby był ktoś chętny to bardzo proszę o kontakt, chętnie udostępnię bloga

      Usuń
    4. Czy Autor teorii spiskowej na pewno rozumie pojęcie pomocy publicznej? wstrzymanie jej udzielania oznacza generalnie rzecz biorąc wykluczenie z konkursu przedsiębiorców. a wynika ona - o czym wspomniano w informacji na stronie NCN - ze zmiany prawodawstwa centralnego (Unia, rozporządzenia rządowe). Wstrzymanie (przecież nie powiedziano: zaprzestanie) udzielania pomocy jest czasowe - czytajcie z uwagą: "Możliwość ponownego udzielania pomocy publicznej jest uzależniona od wejścia w życie nowego rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego..."! Przecieram oczy ze zdumienia widząc, że ktoś usiłuje połączyć tą sprawę z KPA... Ilu z Was, drodzy dyskutanci, reprezentuje sektor prywatny, żeby tak się oburzać? Występujac o finansowanie z ramienia uniwersytetów nigdy nawet nie poczujecie tej chwilowej zmiany wynikającej z transformacji przepisów.

      Usuń
    5. Nie do końca tak jest. Jednostki prowadzące działalność naukową również mogą spełniać definicję 'przedsiębiorstwa' jeżeli spełniają pewne "kryteria" pomocy publicznej. Przykład ? firma założona na terenie uczelni przez pracowników taj uczelni i np. za pieniądze NCN wyposażająca swoje laboratorium, a następnie świadcząca usługi zlecone dla innych firm.

      Usuń
  13. Okręgowy Sąd Administracyjny w Krakowie kilka razy już wydał ciekawe orzeczenia w kwestiach grantów i NCN. Było to w jakimś komentarzu z kwietnia br.

    OdpowiedzUsuń
  14. Michale Ż,:
    W jednym z postów powyżej zadałeś pytanie - "czy jest na nami jeszcze prof. Jajszczyk? Koteja?". Powiem, ze w ogóle nie mogę wyjść z podziwu, ze prof. Jajszczyk dalej tak pilnie tego bloga czyta, mimo stałego zalewu pozamerytorycznej krytyki, ocierającej się o oszczerstwa. Jakże mam polemizować z twierdzeniem, że jestem "zadufany" - podczas gdy od początku całej debaty, od początku działania NCN, niejednokrotnie wskazywałem na różne problemy/niedoskonałości w jego pracy i dalej to zresztą robię. Piszesz, że "zawsze trzeba brać pod uwagę, że można nie mieć racji". To znaczy co? Że mam powiedzieć "Tak, macie rację: nieuczciwie oceniam wnioski, stworzyłem samo-wspierającą się klikę, odrzucam kapitalne wnioski osób mi obcych a zakulisowo uzgadniam przyznanie grantów na kiepskie projekty moich znajomków-miernot?" A przecież to jest charakter absurdalnych zarzutów, które się tu nieustannie stawia. Zdaje mi się, że mógłbym krytyków zadowolić tylko w taki sposób, żeby właśnie ZREALIZOWAĆ takie zarzuty, tzn. żeby w oparciu o pozamerytoryczne kryteria przeforsować przyznanie grantów paru osobom, które nakręcają tę falę krytyki. Ale jak w jednym z dawniejszych wpisów bardzo cierpliwie i dokładnie wyjaśniałem, choćbym chciał, nie potrafię sobie wyobrazić jak taki przekręt mógłbym skutecznie zorganizować. Pisałem o tym, że skład panelu w znacznej mierze zmiana się z konkursu na konkurs (podawałem nawet dane ilościowe), że nie mam pojęcia kto będzie w następnym, więc nie mam się jak umówić na "wzajemność". Pisałem że członkowie panelu pracują nie tylko przy obecności ale w praktyce pod kierunkiem koordynatora dyscypliny (jego pozycja jest de facto silniejsza niż przewodniczącego), a koordynator nie jest sam, bo jest jeszcze zawsze obecny inny pracownik administracji, itd. Nie będę tych obszernych informacji powtarzał nie tylko dlatego, że szkoda na to czasu, ale przede wszystkim dlatego, że tłumaczenie się z takich absurdalnych zarzutów - teraz już w zasadzie personalnie postawionych! - po prostu jest poniżej godności.

    Dalej - jakże mam prowadzić merytorycznie sensowną rozmowę z kimś, kto wielokrotnie powtarzaną informację, iż osoby powiązane albo poprzez miejsce pracy albo poprzez prowadzenie współpracy z wnioskodawcą nie uczestniczą w ocenianiu wniosku (i nie jest to nawet szlachetny obyczaj a prozaiczne respektowanie jednoznacznych przepisów działania paneli NCN) odpowiada, że "w zapewnienia, że ludzie wychodzą z sali i takie tam podobne historie to ja nie wierzę i chyba niewielu jeszcze bierze to na serio."

    Jeśli w to nie wierzysz i nie bierzesz na serio, to po prostu automatycznie wykluczasz się poza nawias merytorycznej dyskusji, bo znaczy to, że odmawiasz uznania faktów stwierdzanych przez obiektywnych świadków (protokolantów, którzy są pracownikami administracyjnymi w NCN i jest im wszystko jedno komu grant zostanie przyznany - a mogliby bardzo dużo stracić gdyby wyszło na jaw, że to co zapisują w protokołach jest niezgodne z prawdą). Ale i to mało - nawet jeśli ktoś Cię przekona, że faktycznie ta zasada działa, to Ty i tak mówisz, ze to bez znaczenia "bo spółdzielnie zawiązuje się poza salą". Itd. Jak nie kijem to pałką. Jest oczywiste, ze nie ma sposobu by wobec tak prowadzonej krytyki udowodnić swoją niewinność.

    Napisałeś przy jednym z postów "bardzo proszę trzymajmy poziom dyskusji!" i usunąłeś jakiś fragment czyjegoś postu. Zastanawiam się, co TAM musiało być napisane, skoro poziom dyskusji którą prowadzisz uznajesz za właściwy...

    Pozdrawiam,
    Pawel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie profesorze, znowu przypisuje mi Pan nie mój tekst! To nie ja napisałem że jest Pan "zadufany", tylko ktoś to napisał anonimowo, tak samo nie napisałem "trzeba brać pod uwagę, że się nie ma racji" tylko ktoś to napisał - ja pod swoimi komentarzami się podpisuję!

      W stwierdzeniu "czy jest jeszcze z nami prof..." nie widzę nic złego - no nie dajmy się zwariować, pytam po prostu czy prof Jajszczyk może jest online i mógłby coś w tej sprawie napisać, bo nie pierwszy raz pada to pytanie. Nie ma w tym tekście żadnego dodatkowego przesłania, które Pan dostrzega...

      Co do wychodzenia z sali precyzuję i oświadczam, że:
      1. wierzę, że wychodzą z sali
      2. nie wierzę, że to ma jakikolwiek wpływ, bo przecież wykryta spółdzielnia jest faktem mimo "wychodzenia z sali", a również ja sam dostałem w uzasadnieniu zarzut niespełnienia wymagań nieistniejącego przepisu - dlaczego nie odniesie się Pan do tego???

      Rozumiem, że pojawiająca się tu krytyka nie jest przyjemna (czasami jest wręcz złośliwa), wcale nie zazdroszczę Panom funkcji odpierania ataków na NCN, ale nie przesadzajmy też w drugą stronę, bo Pan znajduje już między wierszami cudzych postów moje wstawki.

      pozdrawiam

      Usuń
    2. Michale,
      Najpierw - czy mogę się tak zwracać? I prosiłbym by do mnie też zwracać się po imieniu, a już na pewno nie profesorze, bo to mnie krępuje. Do rzeczy: personalnie przypisałem Tobie (poprawnie) wyłącznie pierwsze zacytowane zdanie, żeby wskazać, że poczułem się personalnie wywołany do tablicy. I oczywiście, że w takim wywołaniu nie ma nic złego - nic takiego nie imputowałem. A w dalszej części odnosiłem się ogólnie do stwierdzeń z różnych listów, nie wskazując z których konkretnie - bo też to i nie ma sensu. Nie napisałem, że to były cytaty z Twoich wypowiedzi. Pozwoliłem sobie na krytykę pewnej postawy, sposobu krytykowania i prowadzenia dyskusji, demonstrowaną na tym forum przez szereg dyskutantów - a nie akurat przez Ciebie. Powstrzymałem się nawet od wskazania Twojego autorstwa kuriozalnej wypowiedzi - tej, że "wychodzenie z sali to bajeczki w które nie wierzysz" (cytuję z głowy, pewnie niedokładnie). Teraz się z tego wykręcasz, ale wypowiedzianych słów nie cofniesz - trudniej poważnie traktować kogoś, kto wyjściowo taki pogląd wygłosił. Ale właśnie nie chciałem personalnie tej szpilki wbijać - a Ty sam się teraz wywołałeś.

      To samo dotyczy Twojego wielokrotnie przytaczanego zarzutu (to już chyba dziesiątki razy na tym forum), że Twój wniosek został odrzucony na skutek niespełnienia wymagań nieistniejącego przepisu. Niezależnie od zasadności/niezasadności, absurdalne jest traktowanie tamtej decyzji panelu jako argumentu dowodzącego istnienia "spółdzielni" (implikowane w punkcie 2 powyższego postu).

      Wzywasz mnie, żebym się do tego odniósł - ale niby jak mam się do tego odnieść? Mogę tylko powiedzieć, że zgodnie z zasadami prowadzenia poważnego dyskursu, to po stronie osoby głoszącej jakieś twierdzenie leży obowiązek przedstawienia dowodów na jego prawdziwość, a przynajmniej przesłanek jakoś je uprawdopodabniających. Przedstaw mi ciąg logiczny prowadzący od stwierdzenia "mój grant został odrzucony na podstawie nieuprawnionych przesłanek" do konkluzji iż "działa spółdzielnia" (dla skrócenia nie rozwijam znacznie słowa "spółdzielnia", wiemy o co chodzi). Jak uda Ci się to zrobić, to wtedy może będę się w stanie do tej wypowiedzi się odnieść.

      Ale może źle zrozumiałem o co Ci chodzi - może kolejny raz wzywasz na tym forum, żeby ktoś z osób, które wówczas w panelu pracowały, opisał co się na tym posiedzeniu działo, jak przebiegała dyskusja, jakie rozpatrywano argumenty itd. Zadziwia mnie, że dla kogoś kto tak żywo jest zainteresowany kwestią poprawności działania panelu i tak dużo w tych sprawach wie nie jest oczywiste, że tego zrobić nie mogę - bo byłoby to jawne i karygodne złamanie zasad obowiązujących panelistów.

      Jest niestety rażąca asymetria na tym forum - zwłaszcza w "feedbacku". Wnioskodawcy mogą zamieszczać dowolnie wybrane przez siebie fragmenty ze swoich wniosków i z uwag ekspertów - ale druga strona "konfliktu" tego robić nie może. Nie mam pretensji o to, że taka asymetria jest - uniknąć się jej pewnie nie da - ale mam wątpliwość na ile tak organizowany feedback przyczynia się do wyjaśniania czegokolwiek. Wyjaśnienie wymagałoby platformy, na której wnioskodawca "wykłada" CAŁY swój wniosek - i pozwala by teraz inni mogli zestawić jego treść z opiniami recenzentów i decyzją panelu. Tylko wtedy byłaby możliwość by ktoś skomentował rzecz i powiedział np, że "sprawa nie jest oczywista, bo panel - w kontekście regulaminu obowiązującego w konkretnym konkursie - mógł mieć takie a takie przesłanki by podjąć taką a taką decyzję". To by nie naruszało zasad działania panelu. Natomiast - powtórzę - nie możesz oczekiwać, że ktokolwiek z członków panelu opowie, jak przebiegała dyskusja w tej sprawie.

      Tzn. oczekiwać możesz, ale to znaczy, że w istocie rzeczy CHCESZ żeby członkowie panelu łamali reguły obowiązujące ich zasady. Jeśli o mnie chodzi - NIEDOCZEKANIE :-)

      Paweł

      Usuń
    3. Pan Profesor Koteja kreśli się tutaj jako obrońca procedur, prawa i porządku całego wszechświata. Szkoda tylko, że nie zachował wszystkich wymaganych procedur podczas prowadzenia własnej hodowli nornic, co poskutkowało zarażeniem pracowników wirusem pumala.

      Usuń
    4. chyba puumala?

      Usuń
    5. Sorry za brak PL liter ale Szwedzka klawiatura :-)
      Tak, nie mam problemu z pomijaniem tytulow!!

      Precyzuje: na podstawie recenzji ktore otrzymalem wnioskuje ze w obecnym mega-subiektywnym sposobie oceny panel moze wszystko, kazdy grant moze wrzucic na sam szczyt albo sam dol rankingu, pod pretekstem typu brak rejestracji obuwia gumowego itp. O istnieniu spoldzielni wnioskuje z doniesien prasowych, nie na podstawie mojego przypadku. Nie oczekuje tez ze ktos mi odpowie jak to bylo naprawde, bo wiem mniej wiecej jak bylo - panel NCN posluzyl do rozgrywki personalnej, a ze oceny grantow sa super subiektywne, to swietnie sie do zalatwiania takich spraw nadaja... Staram sie byc obiektywny - po prostu taki system jest zly

      wiecej ewentualnie jutro,
      pozdrowienia,
      michal zmihorski

      Usuń
  15. W sprawie odrzuceń na podstawie braków formalnych może uda się porozmawiać merytorycznie:

    Uważam iż słuszna jest zasada rygorystycznego przestrzegania wymagań formalnych. Jeśli ktoś kto prosi o dużą kasę na badania nie ma dość cierpliwości by z wymaganiami formalnymi się zapoznać, to słusznie że "odpada". Obyczaje takie, ze już po terminie składania wniosków można pójść do "pani Kasi/Jasi itd" i załatwić polubownie zmiany w treści wniosku nie powinny być kontynuowane i dobrze, ze NCN ich nie wprowadził (bo to jest właśnie furtka którą potem można łatwo poszerzyć o inne rodzaje załatwiania).

    Można by dyskutować o wprowadzeniu szerzej możliwości oficjalnego poprawienia pewnych braków formalnych w jakimś terminie po oddaniu wniosku. Ale to niebezpieczne, bo - w naszej kulturze - oznaczałoby że wiele osób z zasady oddawałoby wnioski niekompletne, licząc na to że potem odbiorca pokaże palcem co uzupełnić. Poza tym, taki system oznacza dalsze wydłużeniem procedury oceniania, bo ocenę merytoryczną można zacząć dopiero wtedy gdy wszystkie wnioski są zaakceptowane formalnie.

    Duża liczba wniosków odrzucanych ze względów formalnych obciąża jednak NCN. Uczeni nie mogą przecież poświęcać absurdalnych ilości czasu na studiowanie stale zmieniających się regulaminów. Tak więc system w którym w każdym niemal kolejnym konkursie są jakieś zmiany w regulaminach nie jest dobry (wiem - rozwój...). Po drugie, te regulaminy powinny być czytelnie napisane, nie przy pomocy nowomowy biurokratycznej, ale językiem jakim się normalnie posługujemy - a nie zawsze są (albo niech im towarzyszą tłumaczenia z prawniczego na nasze). Wreszcie, najważniejsze, skoro wnioski składamy przez system elektronicznym, to formularze elektroniczne nie powinny dopuszczać wniosków, które mają wady formalne takie, które da się wykryć automatycznie. Taką wadę miał formularz, który dopuszczał nie podanie wartości H, i miał ją też formularz ostatnio używany, który też pozwalał na jakiś formalny brak (jakiegoś oświadczenia, wszystko jedno), co było powodem odrzucenia z czysto formalnych względów wielu wniosków (na wszelki wypadek dodam, że to nie na etapie oceny przez panel - tych wniosków w ogóle nie widzieliśmy).

    Gdyby ktoś miał wątpliwości - przekazałem te uwagi krytyczne od razu koordynatorowi, a zresztą zarząd NCN z pewnością zdaje sobie sprawę z tego, że to JEST słaby punkt i domaga się poprawienia. Wiem też, że są obiektywne powody dla których to nie działa tak świetnie jak by każdy chciał - zaczynając od tego, że NCN ma koszty własne rzędu 3% przyznawanych grantów, a np. NSF rzędu 30%... Ale tak czy inaczej warto w takich sprawach NCN naciskać.

    W sprawie licznych granów dla PAN w Białowieży:
    Też mnie ten sukces zaskoczył i wzbudził zazdrość - ale zauważyłem dopiero po tym, gdy lista rankingowa była gotowa. W procesie oceniania wniosku W OGÓLE nie jest brane pod uwagę to, ile innych wniosków z jakiejś instytucji jest przyznawanych. No i mogę jeszcze chyba dodać, że w składzie NZ8 tym razem nie było nikogo z Białowieży...
    Inne instytucje dostały zaskakująco mało albo wcale. Mogę ogólnikowo powiedzieć, że niektóre "duże" firmy złożyły zaskakująco mało wniosków (np. jeden), więc nie można się dziwić, że nie ma tych firm wśród laureatów. W przyszłym konkursie może będzie odwrotnie. O wzorcach sukcesu decyduje nie tylko "geografia", ale też losowy rozkład czasowy "aktywności aplikacyjnej" w różnych instytucjach. Statystyki warto robić dopiero na materiale większym, a statystyki udostępniane na www NCN są - powiedzmy delikatnie - dość "proste" i nie odpowiadają na szereg ciekawych pytań. Sądzę że NCN mógłby udostępnić do zewnętrznych analiz obszerne, odpowiednio anonimizowane, dane źródłowe o wnioskach złożonych i przyznanych i ocenach punktowych paneli. To by chyba nie naruszało zasady poufności wniosków - a byłoby kapitalnym materiałem do porządnych analiz, w kierunkach takich jak próbuje czasem robić Michał.

    Pozdrawiam,
    Paweł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie zgoda i rozumiem część argumentów (efekt docierania się systemu itp), ale dodam jedną rzecz:
      istnieje taka liczba wymagań formalnych koniecznych do uzupełnienia w formularzu, dla której nikt w kraju nie będzie potrafił przygotować poprawnie wniosku. Po prostu na końcu tej drogi, którą zmierzamy jest konkurs, w którym nie przyznano żadnego finansowania, ponieważ 100% wniosków odrzucono z powodów formalnych. Nie musimy testować eksperymentalnie tego założenia. Obecnie pisanie grantów zamienia się w osobną gałąź nauki, ja na przykład już się wypisałem z tej zabawy. Niewielka strata ale słyszałem, że kilka innych osób również wybrało tę drogę, co może już niepokoić... Po prostu warto zwrócić uwagę na ten problem.

      Usuń
    2. Zaskakująco gładko Pan Profesor Koteja pomija niektóre (pewnie niewygodne dla siebie) wątki...Może odpowie Pan na pytanie, co z dziedzinami typowo taksonomicznymi? Przy obecnym systemie przyznawania grantów, nie mają one szans z różnorodnością genetyczną kopytnych, czy też nastrzykiwaniem jaj sikorek hormonami steroidowymi. Jak ma przetrwać np. entomologia? Niech Pan ma odwagę i powie wprost, co dalej? Najlepsi wyjadą, pozostali się przekwalifikują, a za 30 będzie dramat, bo nikt nie będzie w stanie oznaczyć najprostszego chruścika. W tej chwili mają właśnie tego typu problemy w British Museum, bo okazało się, że topowi specjaliści od barcodingu (w wielgachnym indeksem h) nie są w stanie oznaczyć klasycznymi metodami najprostszych ślimaków czy tasiemców, a daleko nam do zsekwenowania wszystkich organizmów. Klasyczni zoologowie też są potrzebni. Niestety, tutaj sprawdza się czarny scenariusz, przed którym przestrzegał kilka lat temu Profesor Borowiec (wielki szacunek dla Pana za odwagę w głoszeniu niewygodnej dla niektórych prawdy).

      Usuń
    3. miało być 30 lat

      Usuń
    4. Pytanie "co z taksonomią" padało wiele razy i swój pogląd przedstawiałem. Ale jestem znów wywołany więc odpowiem. Mój Ojciec po całym życiu taksonoma-entomologa ma widocznych w ISI kilkanaście prac i liczbę cytowań taką jak niektórzy z naszych doktorantów. A był błyskotliwszy (o pracowitości nie mówiąc) od biologów molekularnych czy ekologów z tysiącami cytowań. Paneliści wiedzą o tej wrodzonej nierówności i biorą to pod uwagę. W panelu zawsze są osoby taksonomią się zajmujące. Tym razem, na łącznie 14 osób, było dwóch taksonomów-filogenetyków i jedna osoba zajmująca się po równi taksonomią i ekologią. Biorąc pod uwagę zakresu panelu NZ8 nie można powiedzieć, NCN dyskryminuje taksonomów.
      Projekty taksonomiczne nie są bez szans na grant NCN; były w poprzednich rozdaniach finansowane. Przyznaję, praktyka pokazuje, że małą szansę mają projekty czysto taksonomiczne, nie powiązane z filogenetycznymi albo ekologicznymi. Panel nie miałby pewnie kłopotu z przyznaniem wysokiej oceny projektom taksonomicznym o dużej skali - rewizja rzędu czy coś w tym rodzaju. Ale takie projekty się nie pojawiają (może były pojedyncze wyjątki).

      Historię o tym, że umarł ostatni człowiek, który potrafił rozpoznawać gatunki z jakiejś dużej grupy owadów też znam od dzieciństwa - i nie uważam, że to drobiazgi bez znaczenia. Jednakże, nie byłoby dobre "dziurawienie" systemu oceniania wniosków w NCN tak, by bardziej sprzyjał badaniom alfa-taksonomicznym. By szanse takich projektów wzrosły, trzeba by zmienić - w mojej opinii popsuć – fundamenty oceny. Wielką wagę przywiązujemy do tego, czy w projekcie podejmuje się próbę rozwiązania jakiegoś problemu o znaczeniu szerszym niż opisanie jakiegoś zjawiska u jakiegoś organizmu. W podanym przykładzie z nastrzykiwaniem jaj sikorek nie chodzi przecież akurat o sikorki, a o problem bardziej ogólny, na "modelu" sikorek badany.

      Z tej perspektywy trudno wysoko ocenić projekt, w którym chodzi tylko o opisanie gatunku czy zrobienie "rewizji gatunków rodzaju xxx w na obszarze Wschodniej Małopolski" (mniej więcej takie bywają cele projektów). Nic na to nie poradzę. Wstawienie nogi w drzwi, tak by zostawić w NCN szczelinę przez którą takie projekty mogłyby się prześliznąć, oznaczałoby przelanie się przez nią masy "chłamu" z innych dziedzin. Przecież nie można ustanowić odrębnych zasad akurat dla projektów taksonomicznych!

      Co zatem z finansowaniem podstawowej taksonomii? Jedna ścieżka to łączenie zainteresowań badawczych. Ja sam się rozrywam między "ekologiczną energetyką zwierząt", w której się wychowałem, a szeregiem obszarów do niedawna dla mnie kompletnie obcych. Nie widzę powodów, dla których "podstawowy taksonom" nie miałby też zajmować się paleontologią, filogenetyką, filogeografią, bioróżnorodnością itp. Wszystkie te obszary są szczodrze finansowane - nie dlatego, że ktoś je faworyzuje kosztem taksonomii, a dlatego że polscy uczeni pracujący w tych dziedzinach skutecznie publikują w wiodących czasopismach naukowych i cały czas przedstawiają nowe dobre projekty.

      Drugą drogą POWINNO BYĆ finansowanie takich badań z zupełnie innych źródeł, w których fundusze przyznawane są w oparciu o inne kryteria. Ministerstwo Środowiska powinno finansować badania w parkach narodowych. Jedną z największych firm w Polsce są lasy Państwowe - tam tez powinno być miejsce dla pracowników naukowych. Jednostki administracji terytorialnej i samorządowe powinny wspierać prowadzenie prac opisowych na swoich terenach. Oczywiście nie mam na myśli tego, że osoby w tych urzędach mają robić badania (broń Boże!), ale że stamtąd powinny być finansowane zamawiane projekty dotyczące jakichś obszarów, a oprócz tego instytucje te powinny prowadzić otwarte konkursy na oddolnie proponowane projekty. I oczywiście Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa itp. powinno finansować prace naukowe prowadzone przez kustoszy muzeów.

      Powie ktoś, że tam tych pieniędzy nie ma, a na pewno nie ma dość dużo. Słuszne pretensje - ale przecież nie do NCN!
      Pozdrawiam,
      Pawel

      Usuń
    5. To są jaja...Szef Panelu dopiero oglądając listę rankingową, zorientował się , że 2 z 9 finansowanych projektów idą do Białowieży. Biedny panel, przy 9 przyznanych projektach pogubił się całkowicie...Przepraszam, ale takie kity to my możemy wciskać, ale nam już nie. To o czym gadają eksperci podczas oceny wniosku (wiadomo kto składa, wiadomo, kto jaki ma dorobek, aż ciśnie się na usta"wiadomo kto ma przejść")? A może w tok obrad ingerowały "zielone ludziki", które namieszały w papierach?? Tak oczywiście zapomniałem, że w NCN mamy system double blind...

      przepraszam za sarkazm, ale szlag mnie trafił...

      Usuń
    6. Przeprosiny niepotrzebne, bo sarkazm jest tak kompletnie chybiony, że raczej mnie rozśmieszył niż podrażnił :-)
      Po pierwsze, to były nie dwa, a aż cztery na dziewięć przyznanych. Podtrzymuję co powiedziałem: że ten sukces był dla mnie zaskakujący - sądzę że dla innych członków panelu też. Anonimowy jest przekonany, że nie mogłem na serio mówić, iż dopiero po zamknięciu listy rankingowej zobaczyłem, jaka jest SKALA tego sukcesu (a nie to, że w ogóle jakieś z projekty z IBS przeszły, bo to trywialne). Ale to po prostu dlatego, że nie wie jak przebiegają obrady panelu. Miałem szczery zamiar się wyłączyć, ale uznałem że warto to wyjaśnić:
      1. Najpierw jest wstępna lista rankingowa, którą robi automat na podstawie niezależnie wystawianych ocen ekspertów (i recenznetów na drugim etapie) – i z istoty rzeczy jest "zaskakujący".
      2. Podczas posiedzenia panelu omawiamy projekty z grubsza kolejno od góry tej listy (nie wiem jak na innych panelach). Ważne, że omawiane są każdy z osobna, a nie na zasadzie porównywania z sąsiednimi.
      3. Panel ma obowiązek wystawić każdemu projektowi ocenę "uzgodnioną" dla każdego punktu (dorobek, realizacja poprzednich projektów, itd). Może to być "średnia z automatu", albo zmieniona. Dyskusje mają bardzo różny przebieg. Często mimo dużych różnic w ocenach wstępnych, uzgodnienie następuje błyskawicznie, bo jeden z ekspertów informuje, że po zapoznaniu się z drugą opinią przyznaje, że nie miał racji i rekomenduje ocenę taką jak zaproponował drugi ekspert. Albo obaj zgodnie oznajmiają, że średnia jest najbardziej adekwatna. Czasem jednak dyskusja jest długa – gdy eksperci oceniający "upierają się" przy swoim zdaniu, albo gdy osoba, która nie była wyznaczonym ekspertem znajduje w treści wniosku jakiś problem przez wyznaczonych ekspertów nie dostrzeżony (na etapie dyskusji panelowej każdy członek panelu ma takie samo prawo wypowiadania opinii jak wyznaczeni wcześniej eksperci). W większości przypadków dochodzi do konsensusu, w nielicznych trzeba rozstrzygać przez głosowanie.
      4. W wyniku dyskusji oceny się zmieniają, więc pozycja projektu na liście rankingowej (w systemie OSF) się zmienia. W zasadzie mógłbym po każdym kolejnym projekcie "przeładowywać" na swoim notebooku listę, tak by widzieć aktualny stan – ale to dezorganizowałoby pracę, bo idąc po liście rankingowej w dół trafiałbym na projekty już omawiane, których ocena się obniżyła. Pracuję więc w zasadzie na liście wstępnej. Nawet jeśli listę przeładuję (to się zdarza jeśli kliknę "otwórz" zamiast "otwórz w nowym oknie"), to po prostu NIE MAM CZASU by śledzić jak zmieniają się pozycje poszczególnych projektów. Naprawdę, współprowadzenie tych obrad (z koordynatorem) wymaga 100% zaangażowania w to co się dzieje w danym momencie.
      5. Dopiero po dojściu do końca listy omawianych projektów "przeładowuję" skorygowaną listę – i dopiero wtedy widzę i przeglądam cały "ranking wstępnie uzgodniony" (to jeszcze nie koniec pracy, ale to inna sprawa).
      Ot i cała tajemnica tego, że dopiero pod koniec pracy zobaczyłem, że z IBSPAN przeszły aż cztery projekty. Nie widzę w tym żadnych jaj. Ale każdy widzi co chce :-))

      Pawel

      Usuń
  16. Dodam tylko, że zgadzam się w pełni, że wniosek powinien być przygotowany starannie pod każdym względem, również formalnym, ale póki co wydaje się, że to przecinki i kropki decydują o odrzucaniu przynajmniej części projektów. Nie dyskutuje tutaj z jakimiś grubymi błędami np. w kosztorysie, co jest oczywiste. Wydaje mi się jednak, że przeciętnie wyedukowany informatyk mógłby w systemie OSF wstawić pętelkę kodu, tak aby jeśli wystąpi nieprawidłowość, to system generowałby jakieś ostrzeżenie czy błąd.
    Swoją drogą, sporo wniosków odpadających z powodów formalnych była ponoć pieczołowicie sprawdzana przez administrację, co też nie jest najlepszym świadectwem - albo tejże administracji, albo procedur w NCN.
    Pozdrawiam
    Piotrek Skorka

    OdpowiedzUsuń
  17. Długość i stopień skomplikowania wniosków to rzeczywiście problem i, w moim przypadku, chyba największy powód do frustracji kiedy nie dostaję grantu to właśnie stracony czas, który trzeba poświęci na przygotowanie aplikacji. Sądzę, że dobrym wnioskiem racjonalizatorskim byłoby składanie skróconego wniosku w pierwszym etapie i, jeżeli projekt przejdzie do drugiego etapu, uzupełniałoby się, powiedzmy w ciągu 2 tygodni, pełną wersję. W taki sposób działa to np. w niektórych programach EU. Panel wszak i tak na początku patrzy wyłącznie na wersję skróconą, więc po co od razu komplet?
    M. Zych

    OdpowiedzUsuń
  18. Drodzy dyskutanci,
    Bardzo Was przepraszam, ale muszę przerwać na jakiś czas mój udział w tej dyskusji, mimo tego, że pojawiają się kolejne pytania czy komentarze bezpośrednio do mnie kierowane. Nie chodzi o to, że się obrażam ani że lekceważę dyskutantów. Po prostu dalsze uczestnictwo w dyskusji oznaczałoby nie tylko utratę szansy na dostanie grantu, ale i narażenie się na żądanie z NCN zwrotu poprzedniego, ze względu na brak publikacji. Nie mogę poświęcać na polemikę tutaj więcej czasu niż na pisanie tekstów naukowych.

    Odniosę się jeszcze tylko do jednej wypowiedzi, bo ze względu na jej personalny charakter trudno mi się uchylać. Anonimowy z 13.05 12:43 napisał: "Pan Profesor Koteja kreśli się tutaj jako obrońca procedur, prawa i porządku całego wszechświata. Szkoda tylko, że nie zachował wszystkich wymaganych procedur podczas prowadzenia własnej hodowli nornic, co poskutkowało zarażeniem pracowników wirusem pumala."

    Nie jestem nieomylny, ale potrafię się do swoich błędów publicznie przyznać. 7.11.2013 przedstawiałem na otwartym seminarium Instytutu Nauk o Środowisku referat pod tytułem "The emergence and elimination of Puumala virus infection in the experimental colony of bank voles". Na referat ten zaprosiłem specjalnie osoby z Państwowego Zakładu Higieny z Warszawy i z krakowskiego Inspektoratu Sanitarnego (były obecne), a także koordynatora dyscypliny z NCN (nie mógł przybyć). Znaczną część tego wystąpienia poświęciłem na punkt "The analysis of failures", w którym przedstawiłem analizę popełnionych przez siebie błędów (zawstydzająco długa lista). Jeśli ktoś jest zainteresowanym, to mogę przyjechać i opowiedzieć tę całą historię, bo sądzę że jest zarówno interesująca jak i pouczająca.

    A najważniejsza z niej nauka jest oczywiście taka, że nie wolno lekceważyć procedur.

    Jeszcze raz przepraszam - ale nie będę mógł przez najbliższe tygodnie uczestniczyć w dyskusji i reagować na nawet bardzo personalnie skierowane pytania. Brak odpowiedzi NIE oznacza milczącej aprobaty, a tylko dotkliwy brak czasu na reagowanie.

    Pozdrawiam,
    Paweł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zrozumiałe, wielkie dzięki za dotychczasową dyskusję, liczymy na więcej w wolnej chwili.
      A co do pomyłek - ten się nie myli, kto nic nie robi, proste!
      pozdrowienia,

      Usuń