poniedziałek, 3 marca 2014

Umowa o zakazie konkurencji - tylko ustawowa czy dodatkowa także ?

Od pewnego czasu w placówkach naukowych dba się coraz bardziej o to, by pracownicy działali wyłącznie na rzecz (w sensie finansów i dorobku) zatrudniających ich uczelni lub instytutów. Sprawa ta, jak wiadomo, już od kilku lat jest uregulowana ustawowo, np. w ramach "Ustawy o PAN".
Zaciekawiło mnie, czy w Waszych uczelniach i instytutach takie dosyć ogólne, ale i jednoznaczne zapisy ustawowe wystarczają, czy jednak trzeba podpisywać jakieś bardziej precyzyjne umowy, np. dostosowane do specyfiki danej specjalności?

Krzysztof Kujawa

10 komentarzy:

  1. Na UWr trwa obecnie dyskusja nad uregulowaniem prawnym takich działań. Na razie są tylko wytyczne uchwalone przez senat, ale nikt indywidualnie takich umów nie podpisuje. Jednak dwoje profesorów, którzy zaangażowali się w realizację programów na konkurencyjnym Uniwersytecie Przyrodniczym zostało zmuszonych do zwolnienia się z pracy. Jednak nie z zastosowania tych wytycznych, bo one są prawnie nie wiążące, ale z tytułu ustawy o nie dochowaniu obowiązku powiadomienia Rektora o podjęciu pracy w drugiej jednostce (robili to oczywiście nie za friko).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...zmuszonych do zwolnienia się na UWr czy na Przyrodniczym?

      Usuń
    2. Oczywiście do zwolnienia się z UWr, ale dostali ciepłe posadki na Uniwersytecie Przyrodniczym. Nikt ich nie żałował, bo naukowo od lat nic nie robili.

      Usuń
  2. Jak zwykle w tym kraju dba się nie o to co ważne (=efekt naukowy), tylko o przestrzeganie procedur... Jak sobie obserwuję dorobek naukowy ludzi aktywnie publikujących to mogliby oni pracować nawet na pięciu etatach, a i tak w każdej z tych pięciu jednostek będą mieli większy dorobek niż ci z drugiego końca rozkładu aktywności naukowej. Ale to ci drudzy są w porządku, a pierwsi łamią prawo.

    Niestety co do konkretnych zapisów w umowach z pracownikami nie mam aktualnego rozeznania, więc nie pomogę zbyt wiele

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michał, tu nie chodzi o pracę naukową, dwuetatowcy ciągle funkcjonują i nikt nie ma o to pretensji. Na tym samym wydziale, z którego pochodzi przykład podany przez anonimowego z 5:43 został zatrudniony na stanowisku kierownika Zakładu Paleontologii profesor z PAN-u w Krakowie. I chociaż wciąż on swoje najlepsze publikacje afiliuje przy PAN to wszyscy doceniają jego wkład w podniesienie poziomu zakładu, uaktywnienie pracowników itd. Te anty konkurencyjne przepisy dotyczą raczej działalności na rzecz dydaktyki czy marketingu innych ośrodków (ten przykład z UWr podany wyżej takiej właśnie sytuacji dotyczy). Nie jest dla nikogo tajemnicą, że Uniwersytety Przyrodnicze stoją zwykle naukowo na niższym poziomie niż podobne wydziały uniwersytetów, ale marketingowo lepiej sobie radzą (przynajmniej we Wrocławiu tak jest) i wabią więcej studentów. Część z nich już po pierwszym roku przenosi się do nas uważając, że zostali oszukani, ale większość przecież idzie na studia dla dyplomu. A dziś walka idzie o studenta czego ty, jako pracownik PAN, może nie dostrzegasz tak ostro jak my, w znacznym stopniu dydaktyczni wyrobnicy.

      Usuń
  3. Dziękuję za komentarze. Mnie chodziło raczej o umowy, które dotyczyłyby ogółu działalności podejmowanej indywidualnie przez pracowników naukowych. Nie tylko w czasie pracy (jeśli on jest jakoś ściśle określony, co przecież oczywiste nie jest, wiedząc jak się w tym zawodzie pracuje), ale też poza nim. Myślę tu np. o podejmowaniu jakichś czynności w sumie na rzecz innych podmiotów. Np. o indywidualnym uczestnictwie w projektach realizowanych w innych jednostkach, nieformalnej (dlatego najfajniejszej ! :-) ) współpracy przy pisaniu publikacji lub po prostu o pomocy dla kogoś kto tej pomocy potrzebuje. Oczywiście te wszystkie rodzaje działań są w jakimś zakresie korzystne dla osoby je podejmującej, ale jednocześnie wspierają w jakimś stopniu placówki konkurujące, jak inne uczelnie czy instytuty. Czyli na przykład doradzenie komuś z nieswojej placówki, jak poprowadzić pewne badania lub analizy danych jest działaniem na szkodę własnej jednostki. W sumie pewnie takie wnioskowanie dało by się to przenieść także na konkurencję między wydziałami danej uczelni, i między instytutami danego wydziału itd... Myślę tu także o wykonywaniu zleceń typu ekspertyz, opinii itp., które przecież teoretycznie mogła by wykonać dana placówka naukowa (jako strona umowy). W końcu osobie X takie zlecenie daje się nie tylko dlatego, że coś potrafi, a także (a może raczej głównie) dlatego, że pracuje w jakiejś placówce naukowej.
    Czyli czasem korzyści indywidualne mogą powodować straty placówki, w której się pracuje i dlatego w różnych firmach (na razie chyba nie w placówkach naukowych??) wprowadza się umowy zakazu prowadzenia działalności konkurencyjnej, jak np. :

    http://www.druki.gofin.pl/pobierz,1098,umowa-o-zakazie-konkurencji-w-czasie-trwania-stosunku-pracy.html
    lub inne, ale one są do siebie podobne.

    I o tego typu regulacje prawne pytałem. Czy gdzieś w nauce, w Polsce (a może ktoś zna takie przykłady z zagranicy?) wprowadzono takie umowy regulujące szczegółowo i bardzo restrykcyjnie możliwości indywidualnego działania pracowników ? Myślę tu głównie o PAN, który nie ma tej "edukacyjnej" bazy finansowej i musi siłą rzeczy szukać pieniędzy, gdzie się da. Także na, mówiąc teraz bardzo ogólnie, rynku zleceń, o które mogą się ubiegać także poszczególni pracownicy.

    Odnośnie komentarza Michała - pełna zgoda. Moje zdanie jest takie samo, czyli pracownika naukowego powinno się oceniać po skutkach jego pracy, a nie po tym, jak procedury realizuje, w jakim czasie pracuje itp.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolego Krzysztofie, "edukacyjna baza finansowa" nie starcza nawet na fundusz płac, a co dopiero o jakieś ekstra pieniądze. Tu jest teraz największa zapaść w uczelniach i bez dodatkowych dochodów raczej nie ma szans na utrzymanie wielu etatów. Dlatego walczy się o każdego studenta i w tej działalności marketingowej szuka się głównie działań konkurencyjnych. Na jakieś nieformalne formy współpracy raczej nikt nie zwraca uwagi jak długo pracownik afiliuje publikacje w macierzystej jednostce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolego Krzysztofie, po co wywoływać wilka z lasu? Jeszcze tego brakowało, żeby się nasi przełożeni zaczęli zastanawiać co robimy po pracy i z kim piszemy publikacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysztof nie wywołuje wilka z lasu, tylko mamy tego wilka w postaci papierowej na biurku i dylemat czy to pojedynczy, kuriozalny wilk, czy też normalne, oswojone stworzonko pospolite na większości uczelni i instytutów. Stąd pytanie - czy ktoś podpisywał tak kuriozalna umowę o zakazie konkurencji, jak zalinkowana. Nie o pracy na drugim etacie.
      I mamy dylemat, co z tym wilkiem zrobić :-)

      Usuń
  6. Biurokracja sama w sobie jest już konkurencją dla podmiotów gospodarczych.
    Pozdrawiam. Świetny artykuł!

    OdpowiedzUsuń