czwartek, 16 lutego 2012

Likwidacja CBE PAN

od jakiegoś czasu wiadomo, że Centrum Badań Ekologicznych PAN w Dziekanowie Leśnym zostanie zlikwidowane. Różne są przypuszczenia dotyczące sposobu samej likwidacji i sytuacji prawnej nieruchomości należącej do CBEPAN. Jednym z pomysłów jest podobno przejęcie majątku CBEPAN przez Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW) w Warszawie. Tak czy inaczej, wydaje się, że upadek CBEPAN jest już kwestią kilku najbliższych miesięcy. Tutaj decyzja Prezesa PAN w tej sprawie:

http://www.kancelaria.pan.pl/images/stories/pliki/akty_prawne_dokumenty/decyzje/decyzje%202012/Decyzja%20Nr%207%20z%20dn.23.01.12.pdf

michał żmihorski

39 komentarzy:

  1. CBE: Tango down;).Z drugiej strony, nie takie instytuty likwidowano. Płaczu nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. myślę, że CBE "zasłużyło" na tę decyzję - wszystkim ,którzy mają wątpliwości polecam krótki survey po ISI Web of Knowledge... Sorry, ale zagęszczenie osób które NIC nie robią naukowo w CBE jest niesamowite! Więc zgoda - płaczu nie będzie, ale z drugiej strony trochę szkoda, bo była szansa by zrobić coś fajnego...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, zaczyna się to co było nieuchronne, kiepskie jednostki będą likwidowane, i dobrze, ale sądzę, że na PAN-wskich instytutach to się nie skończy, bo jest w tym kraju sporo uczelni ("uniwersytetów") o poziomie naukowym wręcz żenującym, które pewnie, wcześniej czy później czeka ten sam los ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety z uniwersytetami nie będzie tak prosto, bo dla nich główny strumień pieniędzy idzie za studentem a nie za jakością nauki. Tak długo jak kiepskim uczelniom państwowym będzie się udawało przyciągać studentów tak długo będą rzeźbić :( Moim zdaniem prawdziwych uniwersytetów, które mają wiele wydziałów powinno być w Polsce kilka, Kraków, Warszawa, Poznań, Wrocław, Gdańsk, Toruń ... i w zasadzie by wystarczyło

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę,że tych podrzędnych uniwerków nie da się zlikwidować również dlatego, że jest to źródło dodatkowych pieniędzy dla wykładowców z "lepszych" uniwerków. Kadra na tzw "uniwersytetach", wyższych szkołach zawodowych jest często blisko w 100 procentach odzwierciedleniem kadry "lepszych" uniwersytetów. Wiadomo, rano wykłady na jednym uniwerku, a potem pociągiem do pobliskiego miasteczka, na kolejny wykład.
    I jakoś się interes toczy, a poziom naukowy - stacza.

    OdpowiedzUsuń
  6. To wszystko prawda co piszecie, ale jeszcze są zmiany demograficzne, w końcu młodych jest co raz mniej, siłą rzeczy kiedyś będzie duży problem ze studentami, z resztą już na niektóre kierunki jest problem, aby zamknąc nabór,. sądze więc, iż zarówno zmiany demograficzne jak i poziom naukowy wyeliminują drogą naturalnej selekcji, prędzej czy póżniej gorsze "uniwersytety" - ekonomia da o sobie znać i w panstwowych uczelniach, bo prywatne już są powoli likwidowane, gdyż studentów coraz mniej ........

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta "smutna" wiadomosc powinna zawisnac na tablicy ogloszen w kazdym PANie ku przestrodze, ze to czym sie straszy pracownikow moze sie stac faktem jesli nie zaczna publikowac i pisac grantow.

    OdpowiedzUsuń
  8. Majątek będzie rozparcelowany między instytuty, to wynika z decyzji Prezesa PAN.

    OdpowiedzUsuń
  9. W przypadku CBE sprawa jest jasna (kiepskie wyniki) ale jak rozumieć cięcia w finansowaniu dla wszystkich jednostek PAN-oswskich? Również tych najlepszych? Słyszałam, że w tym roku budżetowym jest problem ze środkami na pensje pracowników, a rok się dopiero zaczyna...Macie jakieś przemyślenia w tym temacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałem, że Ministerstwo robi eksperyment selekcyjny, aby wydobyć jednostki mogące przeżyć za głodową pensję i jednocześnie uprawiać wielką naukę ;-))

      Usuń
  10. A tak przy okazji - może ktoś wie, czy jakakolwiek jednostka została oficjalnie zlikwidowana np. "rękami" Akademii? Bo mam wrażenie, ze ciągle są to restrukturyzacje, połączenia instytutów, które chyba kończą się jakimiś zwolnieniami itd, ale nie było typowej likwidacji. Z Instytutu Ekologii zrobiono CBE, Zakład Ornitologii włączono do Instytutu Zoologii, Zakład Badania Antarktyki do Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN, teraz CBE będzie podzielone i chyba włączone do trzech innych jednostek.. Czy chodzi o to, ze oficjalnie nikt z "góry" niczego nie likwiduje? I jest to spychanie problemu niżej - na dyrektorów tych jednostek i nich się oni martwią? Przy okazji - Instytutowi Zoologii współczuje - druga bomba podłożona w ciągu ostatnich kilku lat (chyba, że samo chcieli, to wtedy zakładam, że wiedzą co robią).
    z pozdrowieniami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co wiem to wcale sami nie chcieli, ale odruch współczucia jest tu faktycznie na miejscu :-)

      Usuń
  11. Pamiętam jak likwidowano Instytut Ekologii PAN. Mówiło się wtedy, że miał zbyt obszerną formułę, że "ekologia powinna wrócić do swoich korzeni", że się mało publikuje. Minęło 12 lat CBE i co? Ekologią (w świadomości społecznej) zawładnęła grupa niekompetentnych krzykaczy medialnych i cwaniacy robiący na tym haśle kasę. CBE sobie smacznie spało nie rozwijając się i produkując głównie przyczynkowe prace z ekologii zwierząt. Ekologia, jako nauka o złożonych układach przyrodniczych przestała istnieć w Polsce, może poza grupą prof. Weinera z UJ. Tymczasem na Zachodzie ekologia kwitnie w związku z presją człowieka i zapotrzebowaniem na oceny środowiskowe. Modelowanie ekosystemów, analiza sieci, ekoinformatyka, ekologia i biogeochemia molekularna, toksykologia ekologiczna, ewaluacja środowiska i czynna ochrona przyrody. Utrzymując kontakt z ludźmi i literaturą z zagranicy widzę jak wpadamy w Polsce w ekologiczną czarną dziurę. Za ten stan należy podziękować przede wszystkim wierchuszce PAN-u i pomniejszym decydentom nie widzących świata poza układzikami i lataniem po trzeciorzędnych uczelniach za kasiorą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahahaha, dobry dowcipek. Obawiam się Anonimowy, że z ekologią w grupie prof. Weinera też nie jest najlepiej (o ile w ogóle jeszcze istnieje, bo jakoś nie słychać o przełomowych pracach z tamtej części Polski), a jeśli założymy że ekologia tam jest jeszcze uprawiana, to żyje ona wspomnieniami dawnych osiągnięć. Przyjmując twoje kryteria Anonimowy, to można rzec, że w tym samym instytucie zabija się klasyczną ekologię, ponieważ aplikacyjne badania są tam traktowane wręcz pogardliwie.
    Mało tego, dobrzy ekolodzy zamiast czerpać z możliwości prowadzenia aplikacyjnych badań za pieniądze, oddają to w ręce chłopaków z liceów i różnych specjalistów-amatorów, którzy robią te wszystkie waloryzacje i "ekspertyzy" ograniczając je najczęściej do spisów gatunków.
    Pozdrowienia z naukowej mekki,
    AnonimowyA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, i w Krakowie ekologia coś jakby przycichła (napisałem "może"). Natomiast widzę u ciebie echa dętych dyskusji sprzed lat o "klasycznej" i "aplikacyjnej" ekologii i To jest dopiero dowcip. Nie ma nauki teoretycznej, klasycznej, stosowanej, aplikacyjnej, czy jeszcze Bóg wie jakiej (kiedyś np. była socjalistyczna). Jest natomiast nauka dobra, albo zła. Dokumentacja gatunków lub ekspertyzy to nie jest nauka, nawet aplikacyjna.
      Pozdrawiam z naukowego Pipidówka.
      AnonimowyB

      Usuń
  13. A'propo tej 'ekologii klasycznej' i 'aplikacyjnej' i tym podobnym podziałom.
    Pamiętam, jak swego czasu miałem okazję słuchać cyklu wykładów prof. Balcerkiewicza (Zakład Ekologii Roślin i Ochrony Środowiska, UAM) i na jednym z wykładów wypowiedział zdanie, które mocno wpisało mi się w tylną część zakrętu skroniowego górnego: "Nie ma nauki stosowanej - jest tylko zastosowanie nauki.". Ot, taka ciekawostka.

    Ponadto, w kwestii ekspertyz, waloryzacji, etc. - tak jak paleta cegieł nie jest domem, tak tabela z danymi nie jest nauką.

    Jeśli chodzi o ekologię w Polsce, proponuję na chwilę zajrzeć do Poznania i samemu przekonać się, czy rzeczywiście stwierdzenie: "w Polsce nie robi się ekologii" ma rację bytu ;)


    Pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie, co do nauki stosowanej zgoda. Co do Poznania, to za podobny w sensie jakościowym zestaw publikacji, co w Pana Zakładzie, CBE PAN wysyła się na "zieloną trawkę". W obu przypadkach jest to ekologia zwierzątek należąca do zoologii. Chodzi pewnie o to, że UW największe, UJ najstarsze itd.
      Pozdrawiam z naukowego Pipidówka.

      Usuń
    2. o przepraszam - w CBE PAN nie wysyła się na zieloną trawkę nikogo, nawet za 10 lat całkowitego nicnierobienia! I to jest właśnie główny problem tej instytucji...
      Na szczęście wkrótce zostanie rozwiązany
      anonim C

      Usuń
  14. Witam,
    nie do konca jestem sie w stanie zgodzic, ze zestaw jakosciowy i ilosciowy prac z Poznania i CBE jest porownywalny..
    Co do CBE - nie wiem na ile zdradzam jakies tajemnice, znane mi z racji zajmowania sie tym "problemem", ale w okresie 2007-2010 (4 lata) srednio pracownik naukowy CBE "wyprodukowal" ok 2,3 pracy w czasopismie z listy filadelfijskiej i 1,1 pracy z 1 i II cwiartki.. Do 3N daleko i stad pewnie taka a nie inna decyzja PAN.
    1 dobra praca na osobe na 4 lata to nie jest porazajacy wynik. Dla Poznania nie mam takich danych, ale na tyle na ile sledze literature tematu "ekologii zwierzatek" (ze szczegolnym uwzglednieniem opierzonych) to na prace z tej uczelni trafiam dosc czesto..
    pozdrawiam TDM

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimie - myślę, że nie musimy sobie "Panować" ;)

    Absolutnie też nie zgodzę się z tym, że jakościowo publikacje CBE i uczelni z Poznania są na porównywalnym poziomie. Oczywiście jest sporo - na tyle, na ile mam 'przekrojowe' rozeznanie przez poszczególne zakłady z WB UAM - prac lądujących w przeciętnych czasopismach (czyt. słabych). Ale w ciągu roku wychodzi stąd też kilka-kilkanaście naprawdę dobrych papierów, które ukazują się w czołowych czasopismach z listy (to, że w większości publikowane są przez jeden zakład, to już inna kwestia). Nijak ma się to do tego, co prezentuje CBE..

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drodzy JS i TDM, czytajcie ze zrozumieniem. Pisałem o Zakładzie Ekologii i Taksonomii Zwierząt, a nie o WB, czy UAM, bo to nieporównywalne skale przy drobnym CBE PAN (duży to był IE PAN). Powtarzam, że ekologia zwierzątek, w tym tych opierzonych, to dział zoologii i słusznie część pracowników CBE wyląduje w Instytucie Zoologii PAN. Wasze opinie potwierdzają też moja tezę, że ekologii jako samodzielnej dziedziny w rozumieniu, o którym pisałem wyżej uprawia się tyle co kot napłakał. A potrzeby są wielkie. Polecam np. idee G. Likensa "From genes to ecosystems" i wielu innych.
      Pozdrawiam z naukowego Pipidówka

      Usuń
  16. Anonimie, a w którym miejscu dokładnie piszesz o Zakładzie Ekologii i Taksonomii Zwierząt? Bo nie widzę jakoś tych słów w tej dyskusji.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Cytuję z mojej wypowiedzi parę pięterek wyżej: "...co w Pana Zakładzie, CBE PAN wysyła się na "zieloną trawkę". Jeśli, Jakubie nie jesteś pracownikiem tego Zakładu, to przepraszam. Odwiedziłem Zakład w internecie na oficjalnej stronie WB.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak myślałem, że prawdopodobnie chodzi o to zdanie, ale nijak nie mogłem go przykleić do mnie, bo akurat z ZTiEZ nie mam nic wspólnego ;) Zbieżność nazwisk - choć już imiona różnią się dość wyraźnie ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, z powodu pomyłki. Niemniej bardzo mnie zaintrygowało, gdzie w Poznaniu jest mekka ekologii, o której piszesz. Mam swój typ.
      Pozdrowienia

      Usuń
  19. Anonimie, jeśli chodzi o Poznań, to (przy czym wyraźnie zaznaczam, że jest to tylko moje zdanie):
    ZEB UAM, częściowo ZZS UAM, też ZZ UP.
    + pewnie znalazłoby się kilka osób porozrzucanych po różnych zakładach, tak na WB UAM, jak i na UP.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze takie ogólne przemyślenia:
    Idąc wzorem CBE należałoby odesłać na 'zieloną trawkę' wiele instytutów/zakładów. Na większości uniwersytetów zapewne są takie osoby, których szczytem możliwości już od dawna jest praca w Wiadomościach Ekologicznych, Polish Journal of Ecology, lub Przeglądzie Komunalnym, tudzież Kosmosie. I tutaj pytanie: co takie osoby robią na uniwersytetach? Bo z pewnością nie robią Nauki.
    Przybywa z roku na rok doktorantów. Wielu z nich to przypadkowe osoby, które nie mają pomysłu, co ze sobą zrobić po mgr. Ale są wśród nich na pewno osoby zdolne, z pomysłem na siebie i na to, jak dalej się rozwijać. Niestety, bardzo często nie znajdują miejsca w kraju, bo stołeczki są pozajmowane przez bezproduktywnych 'starych wyjadaczy'.

    Mam świadomość, że zmiany są wprowadzanie, że jest to proces stopniowy, że to wszystko jest starym problemem, etc. etc. Ale czy rzeczywiście nic nie da się z nim zrobić? Może wzorem USA - ciąć pensje za bezproduktywną wegetację na uczelniach. Albo podzielić etaty - na pracowników naukowych, którzy tylko i wyłącznie mają 'robić Naukę', oraz dydaktyków - którzy będą odpowiedzialni za kształcenie studentów i od których nie będzie się wymagało publikowania, badań, itd. Oczywiście, z jakimś sensownym rozróżnieniem w zarobkach.

    Ot.. kilka luźnych myśli w piątkowy wieczór ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest problem całego systemu, który pomimo że ewoluuje we właściwym kierunku to jeszcze ma dużo do pokonania. Zbyt mały procent pieniędzy idzie za wydajnością a zbyt duży to tzw. pieniądze statutowe. Gdyby powiązać ściśle pieniądze statutowe z pieniędzmi z grantów, wydziały musiałyby chcąc nie chcąc cenić szczególnie tych co prowadzą badania i mają granty kosztem tych co pierdzą w stołki. Co więcej dla uczelni tytuły stałyby się drugorzędne względem produktywności, przez co młody doktor a nawet doktorant miałby w ręku świetną monetę przetargową, szczególnie gdyby maksymalnie uprościć procedurę przenoszenia grantów między instytucjami. Wtedy to nie naukowiec szukałby pracy, ale uczelnie szukałyby naukowców, bo byłby to jedyny sposób samofinansowania. Prosty mechanizm selekcji dla nierobów.

      Pozdrawiam,
      PR

      Usuń
    2. Wrzucić do jednego worka WE, PJoE i Przegląd Komunalny? Niemile chyba wspominasz IE PAN i jego zombie, czyli CBE (dwa pierwsze tytuły pochodzą z tamtego środowiska). CBE zalazł za skórę PAN nie tyle z powodu publikacji, co z powodu braku aktywności w grantach, a w szczególnie w projektach Programu Ramowego i innych międzynarodowych programach. Podane przez ciebie poznańskie zakłady są dobre (porównywalne z CBE), ale daleko im do dorobku Instytutu Dendrologii, a zwłaszcza zespołu prof. Oleksyna. Tam też uprawia się ekologię, tyle że nie zwierzątek.

      Pozdrawiam
      Anonim B

      Usuń
    3. No ludzie, bez przegięć - nie są porównywalne! Każdy kto ma dostęp do ISI lub Scopusa to powie...
      m

      Usuń
  21. Szczególnie biorąc pod uwage wiek prof. Oleksyna

    OdpowiedzUsuń
  22. Drogi Anonimie,
    przyznam, że stwierdzenie iż wymienione przeze mnie zakłady są porównywalne z CBE mnie rozbawiło ;) Myślałem, że dyskutujemy poważnie, a tu takie żarty wieczorową porą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do znawców SCOPUSA i Jakuba. Podaję liczbę wg SCOPUSA cytowań 5 geniuszy z 2 zakładów UAM (ZBE i ZZS) i 5 geniuszy z CBE: ZBE + ZZS = 713, CBE = 1875. No comments. Bardzo powściągam uwagi na temat zadęcia co poniektórych środowisk (liczę na docenienie). I tak przebija wszystkich razem wziętych Jacek Oleksyn (ale to Kórnik!) z liczbą cytowań 3851. Gratuluję dobrego samopoczucia.
      Pozdrawiam jak zwykle z naukowego Pipidówka

      Usuń
    2. Porównanie ciekawe, dla mnie nawet trochę zaskakujące, ale problem CBE polega na tym, że tych pięciu fajnie publikujących i cytowanych jest otoczonych przez czterdziestu takich, którzy nie zrobili nic przez całe życie i tylko trzepią inwentaryzacje, uczą na innych uczelniach /w szkołach, a CBE traktują jako miejsce gdzie można czasem wpaść i coś wydrukować, żeby nie obciążać drukarki domowej... Niestety, gdyby wywalić z CBE 50%, a najlepiej 80% staffu, to to byłaby bardzo dobra jednostka. Niestety, dyrekcja ma strategię trzymania wszystkich za wszelką cenę, także za cenę rozwalenia całej jednostki...

      Usuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Anonimie, czy wiesz już gdzie popełniłeś błąd w swoim rozumowaniu i ocenie, czy nadal uważasz, że wyniki powinny być przedstawione właśnie w taki sposób? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybierz inne 2-3 ekologiczne zakłady na UAM, których 5 geniuszy będzie miało ok. 1500 cytowań w SCOPUSie. Domyślam się, że "pijesz" do cytowań w PJoE. Otóż, tak jak wszędzie na świecie, funkcjonowanie pisma o miedzynarodowym zasięgu jest wypadkową jakości prac, które środowisko wydające pismo publikuje. Nic nie stało na przeszkodzie, aby takie czasopismo było wydawane przez UAM lub AR w Poznaniu (w Kórniku chyba jest takowe). Inna hipoteza: Czyżby mój błąd polegał na nieuwzględnieniu współczynnika "cały naród buduje stolicę"?
      Cytowania w SCOPUS zaplecza 5 geniuszy z CBE to 50 - 200 per capita.
      Pozdrawiam z naukowego Pipidówka

      Usuń
  25. Anonimie, nie piję do cytowań w PJoE ani budowania stolicy przez cały naród.
    Najzwyczajniej w świecie, porównanie zrobione w sposób zaprezentowany przez Ciebie nie mówi nam nic w interesującym nas temacie i jest błędne z metodycznego punktu widzenia ;)
    Nie wystarczy proste spojrzenie na dwie liczby podane w takiej formie, żeby mówić o jakimś sensownym porównaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jesteś tajemniczy! Czekam z niecierpliwością na poprawny metodycznie "punkt widzenia", a zastosuję go w swoim naukowym Pipidówku.
      Pozdrawiam

      Usuń