środa, 21 grudnia 2011

Lista ekspertow

Na stronie NCN pojawilo sie to:
http://www.ncn.gov.pl/aktualnosci/2011-12-21-lista-ekspertow
michal

23 komentarze:

  1. rozumiem, że jest to skład paneli, nie recenzentów? bo nie do końca rozumiem co znaczy "ekspert"...

    Z tych nazwisk, które znam to większość jest bardzo "mocnych" i super, że takie osoby udało się pozyskać do oceny, ale niestety kilka osób nie powinno się tam znaleźć... Nie chcę rzucać nazwiskami, ale jeżeli ktoś w 1971 r zrobił magistra, a ma index h=3 to znaczy, że NCN ma nieszczelne sito...

    OdpowiedzUsuń
  2. TAk, to jet lista czlonkow paneli.

    michal

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale dlaczego nie z podziałem na panele? Nie rozumiem, po co zaciemniać, jak można rozjaśniać.

    To jest podobne do robienia wyciągu z recenzji. Przecież ile to czasu i roboty pochłania, a niczego się w ten sposób nie osiąga, poza zaciemnieniem.

    Moim zdaniem to nieracjonalne działania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, ja tez myślę ze ten cały NCN knuje spisek przeciwko znakomitej Nauce Polskiej, przeciwko wolności zainteresowań naukowych i wielu latom ciężko wypracowanej tradycji. Ja mówię stanowcze NIE ! Białe jest białe i czarne jest czarne. Nie pozwólmy zabijać polskich osiągnięć naukowych jakimiś impakt faktorami i cytowaniami wytaczanymi przez członków paneli.
    Wspierajmy polską naukę! Chrońmy język polski w publikacjach naukowych! Precz z imperialistyczną, kapitalistyczną masonerią pseudonauki zachodnio-europejskiej! Precz spekulacjom knutym potajemnie w szarym budynku przy ul. Kijowskiej! Dość z oceną parametryczną, dość z rankingami i listami! - wytworami jednostek wątpliwego pochodzenia. Dość z uciemiężeniem polskiego proletariatu naukowego!
    Dzisiaj powiedzmy NIE systemowi!
    .
    .
    .
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Działalność obecnych decydentów nauki doprowadzi do upadku wiekszosci potrzebnych w konkretnych środowiskach polsko-jezycznych czasopism tematycznych.Kto będzie do nich pisał?? najlepiej wylać dziecko z kąpielą....ja akurat jestem współredaktorem czasopisma anglojęzycznego posiadającego IF, ale widzę skutki tego co sie teraz zaczya dziać!NIE IDŹCIE TĄ DROGĄ!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest! Najlepiej uprawiac nauke lokalna, ktorej nie nalezy wysylac nigdzie poza "Biedronkolapa srodkowopomorskiego". Przeciez wtedy przeczytaja to moi koledzy i powiedza mi, ze jestem wspanialy. Wtedy bedzie super!

      Usuń
  7. Spadek znaczenia lokalnych polskich czasopism to nie wymysł obecnych decydentów tylko trwający od dawna trend. Ale czy jest jakaś alternatywa? Czarno to widzę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Po polsku to sobie można wiersze pisać, a nie uprawiać naukę

    OdpowiedzUsuń
  9. z drugiej strony bez przesady - takie czasopisma mają jednak sporą rolę edukacyjną. Myślę, że to normalne, że pierwsze publikacje młodzi ludzie mają w polskojęzycznych czasopismach i w tym kontekście ich znaczenie jest duże. Nie oszukujmy się, ale początkujący ornitolog/entomolog/botanik będzie na starcie czytał i pisał do naszych czasopism.
    Poza tym druga sprawa - w ekologii stosowanej nasze polskie czasopisma to wciąż główne źródło danych naukowych. Żaden (albo prawie żaden) leśnik, myśliwy, urzędnik RDOSiu nie przeczyta artykułu po angielsku, stąd ważne jest by w lokalnej prasie naukowej publikować nowe doniesienia o rzadkich gatunkach itp.

    michał żmihorski

    OdpowiedzUsuń
  10. W temacie ekspertów.

    Popełniłem na blogu http://smarterpoland.pl/index.php/2012/01/kim-sa-eksperci-z-narodowego-centrum-nauki-czesc-3/, http://smarterpoland.pl/index.php/2012/01/kim-sa-eksperci-z-narodowego-centrum-nauki-czesc-2/ wpis prezentujący dorobek ekspertów z różnych dziedzin (dziedzin KBN z bazy danych ludzie nauki, a nie dziedzin - paneli NCN) na bazie wyników z Publish or Perish.

    Może Was zainteresuje. Zawsze to sensowniej prowadzić dyskusje oparta o liczby a nie przekonania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te analizy na blogu smarterpoland sa troszkę bez sensu, bo nic tak na prawde nie mówią. Wynika to z faktu, ze nie wiemy jaki jest przecietny poziom np. biologow (dla poszczegolnych stopni naukowych) w Polsce. No i jeszcze te zlogarytmowane osie, ktore w tym przypadku tylko zaciemniają ogląd sytuacji :))

      Usuń
    2. Argumenty za uzyciem skali logarytmicznej sa tak oczywiste, ze autorowi analiz zapewne nawet nie przyszlo do glowy, ze komus to trzeba tlumaczyc:

      1) Rozklad statystyczny liczby cytowan (a takze i liczby publikacji czy wspolczynnika h) jest silnie prawoskosny - z grubsza log-normalny. To zrozumiałe, bo proces ma w dużym stopniu charakter multiplikatywny (ktos kto ma dużo cytowań automatycznie staje się jeszcze bardziej cytowany - jego nowe prace szybciej będą ropoznawane itd.). Skala logarytmiczna "normalizuje" rozklad.

      2) Przy ocenianiu sily oddzialywania uczonego znaczenie ma to, czy ma cytowania pojedyncze, czy dziesiatki, setki, tysiace - a wiec rzedy wielkosci. Do tego typu porownan sluzy wlasnie skala logarytmiczna.

      Usuń
    3. To co napisałeś Anonimowy nie ma sensu. Własnie chodzi o to, żeby pokazać tą prawoskośność. Przecież autor wykresów nie robił analiz regresji itp, żeby założenia o homogeniczności wariancji, czy liniowości musiały być spełnione. To że autorem wykresów był znany statystyk nie zwalnia nas od krytycznego patrzenia na dane.
      Punkt drugi to tylko teoretyczne gdybanie, bo większość ekspertów mieściła się w jednym rzędzie wielkości, zarówno jeśli chodzi o cytowania, a tym bardziej w przypadku indeksu H i liczby prac.
      Poza tym wszystkim, większość zależności pokazanych na wykresach była, powiedzmy sobie to szczerze, trywialna i generalnie bardzo dobrze znana wszystkim.
      Pozdrawiam
      Statystyk

      Usuń
    4. Drogi Statystyku:

      A niby czemu mialoby specjalnie chodzic o pokazywanie czegos, co jest oczywiste(prawoskosnosc)? Oczywiscie, ze te wykresy nie pokazuja rzeczy bardzo odkrywczych, bo przeciez autor nie obiecywal niczego ponad analizy eksploracyjne. Ale przynajmniej mnie dostarczyly ciekawych informacji, ktore byly dla mnie zaskoczeniem.

      Po pierwsze, wbrew temu czego sie spodziewalem, fizycy mieli srednio nizsze indeksy cytowan niz biolodzy. Dla mnie to byla duza niespodzianka. Teraz bardzo chcialbym sie dowiedziec, czy tak samo jest dla proby losowej z populacji uczonych fizykow i biologow na swiecie i w Polsce. Jesli wzorzec jest przeciwny, to znaczyloby, ze w obszarze nauk biologicznych dolozono wiekszych staran, zeby do paneli oceniajacych trafili dobrzy ludzie. A moze w Polsce biologa jest relatywnie lepsza niz fizyka - w porownaniu do "swiata". A moze nasi najlepsi fizycy wypieli sie na NCN i nie chcieli w panelach uczestniczyc?

      Po drugie, zaskakujace dla mnie bylo to, ze w matematyce wariancja osiagniec (mierzonych cytowaniami) byla znacznie mniejsza niz dla biologow czy fizykow. Moze nie kazdego to bawi czy ciekawi - ale dla mnie to JEST interesujace zjawisko. I oczywiscie bardzo chcialbym zobaczyc analizy dla prob z calych populacji.

      Mozna wiecej tego rodzaju spostrzezen poczynic - i LATWIEJ jest takie ciekawostki zauwazyc wlasnie na skali logarytmicznej.

      Do autora tych analiz: tak trzymac.

      Usuń
    5. Akurat nasi najlepsi fizycy pracują poza granicami kraju, więc NCN ich mało obchodzi ;)
      (co nie znaczy oczywiście, że w Polsce nie mamy dobrych fizyków)

      Usuń
    6. Trzy grosze w postaci linka do pracy odnośnie transformacji danych i ja dorzucę:

      http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.2041-210X.2010.00021.x/abstract

      Pozdr,
      JSz

      Usuń
    7. Praca ciekawa, ale nie na temat, bo zmienna taka jak "liczba cytwan" (a tym bardziej indeks h) nie zachowuje sie tak, jak "count data" w badaniach ekologicznych, o ktorych w tej pracy mowa. Na przyklad, rozklad Poissona (jeden z tam zalecanych) zaklada, ze kazde zliczenie jest niezalezne i obecnosc jednego zliczanego obiektu nie wplywa na prawdopodobienstwo stwierdzenia nastepnego (a wiec ani sie nie "rozpychają:", a nie nie "przyciagaja"). Trudno o przyklad czegos co tak bardzo nie pasuje do tego modelu, jak wlasnie liczba cytowan (bo chyba dla kazdego jest jasne, ze cytowania "przyciagaja" nastepne). Choc technicznie rzecz biorac cytowania sie zlicza, to liczba cytowan znacznie sensowniej jest traktowac jako zmienna ciagla.

      Usuń
    8. Oszem - pracę wrzuciłem jako (moim zdaniem) ciekawą odnośnie samej transformacji danych, a niekoniecznie stricte odnosząc się do tego, czy logarytmować indeks H, czy nie ;)

      Pozdr

      Usuń
  11. No to Anonimowy, zaszlala/es. Na tym blogu mowisz, ze osie logarytmiczne zaciemniaja obraz? Swoja droga, cytuje z bloga 'smarter...': "Mam nadzieję, że informacje o dorobku ekspertów będą użyteczne nie tylko w kontekście konkursów NCN, ale też młodym ludziom dadzą wyobrażenie jak wyglądają dorobki osób w kraju uznanych."

    michal

    OdpowiedzUsuń
  12. Po prostu osie logarytmiczne "ścieśniają" dane, powstaje fajna chmurka punktów, i wyglada na to, ze wszyscy eksperci są do siebie w miarę podobni. Osie niezlogarytmowane pokazałyby, że de facto zróżnicowanie pomiędzy ekspertami jest ogromne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie bardzo rozumiem argument, że wyniki ekspertów nie są porównane z wynikami reszty naukowców. Po co miałyby być? Każdy może sprawdzić na GS swój dorobek i porównać go z przeciętnym dorobkiem ekspertów.

    Jeżeli ktoś ma 10 publikacji, eksperci mają 100 ale ten ktoś ma pretensje, że istnieją tacy co mają 1000 i eksperci są źli bo nie mają 1000 to jest moim zdaniem czepianie się.
    Jeżeli ktoś ma 1000 publikacji i widzi, że eksperci mają 100 to może uczciwie narzekać na ekspertów i ma teraz argumenty liczbowe.

    @Michał: osie logarytmiczne czasem są dobre czasem nie, zależy co się pokazuje. Nie wiem co chciałeś w swoim komentarzu napisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytajac zdanie o niejesnych osiach logarytmicznych przypomniala mi sie pewna dyskusja pomiedzy Kleiberem (Maxem) i chyba Francisem Benedictem, ktora zostala zrelacjonowana przez tego pierwszego chyba w ksiazce Ogien zycia (The Fire of Life). (nie mam ksiazki przed nosem, stad te chyba) Otoz ten chyba Benedict zarzucal Kleiberowi wykorzystywanie skali logarytmicznej gdyz ta falszuje obraz przwdziwej zaleznosci pomiedzy masza ciala a tempem metabolizmu. Koniec koncow wykorzystanie skali logarytmicznej do przedstawiania zaleznosci allometrycznych stalo sie w pewnym sensie standardem, ktory jest czytelny dla wiekszosci.

      Jesli zas chodzi o ta dyskusje. Rozmieszylo mnie krytykowanie skali logarytmicznej. Nie ona przeciez stanowi istote problemu! Ten, ktory stworzyl te wykresy (Biecek?) zrobil kawal dobrej roboty pokazujac kim z merytorycznego punktu widzenia byli eksperci. Rowniez wykresy (wlasnie z osiami w skali Log) pokazuja cos, co nie zawsze widac golym okiem: im wiecej publikujesz, tym bardziej jests widoczny i rozpoznawalny w biologii i wiekszosci innych dziedzin. Ta zaleznosc niejako niknie w socjologii i naukach o sztukach pieknych.

      Patrzac na te wykresy przypomnialy mi sie wczesniejsze analizy Michala na temat tego kto i na co dostal pieniadze, a kto nie dostal. Tez niby bez sensu, ale fajne!

      michal

      Usuń