piątek, 15 października 2010

Język polski w nauce

Było ostatnio o filozofii (patrz wątek: Czyżby czyżyk - komentarze do prof Hartmana), było też o pisaniu doktoratów w wersji english vs polish (wątek jak wyżej). Mnie natomiast ostatnio dopadła refleksja nad słowotwórstwem w nauce, a może bardziej nad zbyt natrętnym englishowaniu języka polskiego. Englishowanie - czytaj jako wprowadzanie słów z języka angielskiego w wersji polskiej ale po angielsku.
Mimo, że koledzy robią to nagminnie, no nie mogę czasem słuchać jak kolejny raz ktoś zamiast siedliska mówi "habitaty" itp.

Przecież mamy w j. polskim dużo słów równych tym określeniom, dlaczego ich nie stosujemy. Z lenistwa, wygodnictwa, tak się tylko zastanawiam gdzie to wszystko zmierza?

Co o tym sądzicie?


Pozdr,

MS

8 komentarzy:

  1. ja nie przywiązuję wagi do języka polskiego w dyskusjach dot. biologii, statystyki itp. Ważne żeby się zrozumieć, a czasami naprawdę dużo łatwiej powiedzieć/napisać coś po angielsku niż szukać polskiego odpowiednika. Znajdź polski odpowiednik "predykora" albo "idnividual-based rarefaction" żeby nie był dużo dłuższy niż angielski...

    a przy okazji minikonkurs: co kryje się pod określeniem "KIA" w polskiej wersji programu Statistica???

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, "predyktor" to "czynnik".
    Co do "idnividual-based rarefaction" to raczej nie mam pomysłu. Chodziło mi o to, by to co posiada odpowiednik w j. polskim było właśnie tym odpowiednikiem nazywane.
    Przykład: mamy obronę rozprawy dr i prelegent mówi o habitatach i tego typu rzeczach, trochę to razi. Chodzi mi tutaj o styl przekazania informacji innym ludziom (innym niż my).
    Między nami to faktycznie nasze rozmowy czasem wyglądają dziwnie, taka mieszanka polskiego z angielskim. Widziałem jak ludzie stojący obok i mimochodem słuchający naszych rozmów mieli dość dziwne twarze ;)
    Trzeba się czasem mocno pilnować by nie wrzucać takich tekstów studentom na zajęciach.

    KIA - kojarzy mi się z marką samochodu, a może to Kawał Interesującego Algorytmu?? ;)
    Statistica jest przeze mnie wykorzystywana sporadycznie więc nie mam pojęcia co to takiego. Zapewne jest to jakieś trudne i podchwytliwe określenie skrótu dla jakiejś metody lub procedury statystycznej w tym pakiecie ;)

    MS

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, ja jestem zdania, ze w sytuacji, kiedy jako polski odpowiednik "trophic cascade" mamy jedynie "kaskada troficzna", to lepiej już sobie odpuścić i posługiwać się oryginałem ;) przynajmniej ja nie znam sensownego, polskobrzmiącego tłumaczenia powyższego terminu. Zgadzam się natomiast, że jeśli są funkcjonujące od dawna w naszym języku odpowiedniki terminów ang., to warto ich używać.

    OdpowiedzUsuń
  4. co do predyktora - jeśli przetłumaczymy go jako czynnik, to jak określimy "factor"??? Bo wg. mnie factor to właśnie czynnik (fixed factor=czynnik ustalony).

    co do KIA to może będą jeszcze jakieś pomysły. podpowiem, ze nic trudnego, wszyscy to znamy :o))

    żmihor

    OdpowiedzUsuń
  5. Michale S. - mysle, ze czepiasz się szczegolow;)) Jesli brakuje Ci języka polskiego to mogę Tobie pożyczyć Pana Tadeusza, gwarantuję Ci mnogosc polskich doznań językowych;)) Z innej strony - weźmy np. takiego Lema, ktory puszczał wodze fantazji i tworzył wiele różnych, dziwnych wyrazów i jakosc nikt tego się nie czepial ;)).
    Przyznaję się jednak bez bicia - sam czesto jestem autorem angielsko-polskiego słowotworstwa i przpraszam wszystkich, ze z premedytacja bede to kontynuowal ;))
    Pozdrowenia
    PSkorka

    OdpowiedzUsuń
  6. Piotrze S. Ja się aż tak bardzo nie czepiam. Pana Tadeusza nie lubię, nudzi mnie, Lema przeciwnie.
    Chciałem się dowiedzieć co koledzy o tym myślą :)

    MS

    OdpowiedzUsuń
  7. Drogi Michale S, tak zupełnie z innej strony, czyż nie byłoby to fantastyczne, gdyby język polski był, podobnie jak obecnie angielski, międzynarodowym językiem nauki? Już wyobrażam sobie tych Angoli piszących nieudolnie naukowe teksty po polsku ;))
    Pozdrawiam
    PSkorka

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, miód na serce. Od razu by się nam świetnie w najlepszych czasopismach pisało. Wydajność by wzrosła i każdemu Anglikowi z automatu można by napisać: "Język pracy powinien zostać sprawdzony przez osobę posługującą się nim biegle lub rodzoną w Polsce."

    Ale o takich rzeczach to jedynie śnić, co właśnie zamierzam zrobić.

    Pozdr,

    MS

    OdpowiedzUsuń