poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Mobilność powraca

tym razem nie przez MNiSW lecz za pośrednictwem agencji NAWA:


Jeśli ktoś chciałby się na to decydować bardzo zachęcam do przedyskutowania tej decyzji z osobami, które już były na Mobilności. Niektóre rodzime jednostki naukowe na czas tego stypendium kierowały stypendystę na urlop bezpłatny, by zaoszczędzić na pensji wyjeżdżającego, w efekcie stypendysta zostawał bez składek emerytalnych, bez ubezpieczenia zdrowotnego i bez pensji, bo to stypendium jest jedynie zwrotem kosztów przejazdów i zakwaterowania. Ale wyjeżdżać zawsze warto.

Michał Żmihorski

44 komentarze:

  1. 12 tys zł/mc netto dla wyjeżdżającego to nie jest jedynie zwrot kosztów przejazdów i zakwaterowania, to kwota porównywalna z wynagrodzeniem Ministra Nauki :).

    OdpowiedzUsuń
  2. za 12 tys. na Stanford czy na Harvardzie, to wystarczy na mieszkanie i wegetację na "zupkach chińskich". Dalej upokarzają naukowców. Kiedy wreszcie powiemy im dość i nikt nie przyjedzie do pracy?!

    OdpowiedzUsuń
  3. Problem w tym, że te programy "mobilnościowe" układają osoby, które nigdy nie były na zagranicznych stażach i w ogóle rzadko, jeśli o ile, bywają za granicą. Kwota 12 tysi brzmi fantastycznie na polskie warunki, ale np w Norwegii czy USA wystarcza na bycie kloszardem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kwota 12 tys. zł to jest w miarę standardowe wynagrodzenie postdoka netto. Oczywiście nieco niżej niż w wymienionych: Stanford ($55000/rok to jakieś 15 tys. zł brutto) i Norwegii (500,000 koron/rok daje 18 tys. zł brutto, ale już 13 tys. zł netto), ale to są miejsca drogie. Na warunki niemieckie lub francuskie to dość rozsądne środki. Na stypendium NAWA absolutnie nie należy wyjeżdżać do Szwajcarii. Diabeł tkwi w szczegółach:

    - Ubezpieczenie medyczne - bardzo dużo zależy od tego, czy stypendysta ma tytuł do ubezpieczenia w PL (np. zatrudnienie na uczelni) - jeżeli tak, to w krajach UE+CH+EEA w ogóle znika ten problem, za to do krajów poza-UE można wykupić tanie ubezpieczenie "turystyczne". Przy braku tytułu w PL sprawa się bardzo komplikuje i koszty są wysokie, szczególnie, jeżeli wyjeżdża się z rodziną (a miejscowy postdok ma te koszty ponoszone przez pracodawcę).

    - Mieszkania - niektóre instytucje dysponują własną pulą subsydiowanych mieszkań i koszt wynajmu może być symboliczny, w innych miejscach koszty są okropnie drogie lub po prostu trudno znaleźć mieszkania na wynajem krótkoterminowy, co też podnosi koszty.

    - Różne podejście labów przyjmujących - niektórzy uczestnicy Mobilności+ dostawali niewielkie dodatki na miejscu (regulamin pozwalał na wynagrodzenie minimalne w celu zapewnienia ubezpieczenia), inni za to musieli dzielić się stypendium z miejscem przyjmującym płacąc "bench fee".

    Pewna elastyczność finansowania w tych kwestiach byłaby wskazana, ale zapewne utrudniałaby prowadzenie projektu. W przypadku wyjazdów europejskich, gdzie koszty transportu są niższe od ryczałtów, bo można wsiąść w pociąg lub polecieć tanią linią - to warunki finansowo raczej przyzwoite, dla wyjazdów pozaeuropejskich - rzeczywiście bliżej dolnej granicy. Różnice z M+ to długość finansowania nowego projektu (do roku, M+ pozwalała do trzech), co moim zdaniem jest na plus oraz klarowność podatkowa: M+ to kwoty brutto, stypendia NAWA zwolnione z podatku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Powinniśmy raczej dyskutować kwotę brutto. Problem wskazany przez Michała polega właśnie na skupianiu się na wartości netto, co sugeruje wysoką kwotę brutto, a tak nie jest. To stypendium jest ok, pod warunkiem, że rzeczywiście jest traktowane jak stypendium, czyli dodatek do istniejącego wynagrodzenia dla osoby, która ma chęć podnoszenia kwalifikacji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Troche jestem zaskoczony, ze p. Michal reklamuje NAWE, gdyz sam zdaje sie, ze dostal pieniadze bezposrednio od Szwedow.

    A programy takie jak NAWA nigdy dobrze nie beda funkcjonowac. Zeby na nich troche zarobic (z punktu widzenia postdoka), to sumy powninny byc znacznie wieksze, zwlaszcza w silnych osrodkach. Ale normalni ludzie, podatnicy sie na to nie zgodza. Wiec po co sa takie programy? Po prostu czasem trzeba zatrudnic na stale tzw. "swojego" i dorobic do tego ladne uzasadnienie, ze byl na stazu. No i poza tym dobrze zeby ten przyszly zatrudniony "nastrzelal" wczesniej punktow dla jednostki. To jest taki rodzaj biznesu, a nie wspanialomyslne wysylanie ludzi zagranice, zeby sie czegos nauczuli. Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie reklamuję jakoś specjalnie, po prostu wrzucam informację. To dość ważne, bo wiele osób nabrało się na to stypendium i w efekcie dostali kilkuletnią dziurę w składkach emerytalnych i ubezpieczeniu zdrowotnym, a do przetrwania za granicą muszą jeszcze dopłacać, szczególnie gdy ich US skasuje po powrocie.

      Usuń
  7. Środki finansowe przekazywane jako stypendium wcale nie oznaczają zwolnienia z podatku. Świadczy o tym bogate orzecznictwo WSA lub NSA i.e. poprzednie edycje mobilności. W regulaminie konkursu NAWA nie znalazłem informacji jakoby środki te były zwolnione z podatku. Tak więc dysponujemy 12 tyś. minus 32% podatek dochodowy oraz brak opłaconych składek zusowskich i emerytalnych w trakcie wyjazdu zagranicznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam przeczytać ustawę o NAWA - zmienia ona ustawę o podatku dochodowym od osób fizycznych, na liście zwolnień dodając punkt:

      39a) stypendia przyznawane na podstawie decyzji Dyrektora Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej wydanej na podstawie przepisów ustawy z dnia 7 lipca 2017 r. o Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej (Dz. U.
      poz. 1530);

      Usuń
    2. świetnie że pojawił się taki zapis, bo wielu stypendystów programu Mobilność było potem kasowanych przez urzędy skarbowe

      Usuń
    3. Trudno powiedziec czy swietnie. Glowny probem inicjatywy NAWA polega na tym, ze nie wiadomo kto za nia stoi. NAWA pojawila sie przed Ustawa 2.0, a nie jako jej komponent. A przede wszystkim nie byla konsultowana spolecznie. I nagle na te inicjatywe przydzielono bardzo duze pieniedze. To ma jednak charakter sporego przekretu.

      Usuń
    4. Wystarczy sprawdzić pochodzenie osób, które będę wracać do Polski w ramach tych kosztownych dla podatnika POLSKIEGO programów. Pewnie będą to głównie emigranci z 68 roku lub ich potomstwo.

      Usuń
    5. Znaczy się że ŻYDZI? O Matko Boska!

      Usuń
    6. Pan Michał pewnie broni Puszczy przed lesnikami (ktorzy chca w Puszczy sadzic drzewa). Chwala panu Michalowi za takie szlachetne czyny, ale szkoda, ze nie ma juz czasu pilnowac swojego bloga przed prowokatorami (An. 14:45 i An. 16:09).

      Usuń
    7. Ale czy ktoś został tutaj obrażony. Nie można mówić słowa na Ż ? Czego słowo na Ż przeszkadza samym Ż? A może przeszkadza bo ktoś rozwiązał zagadkę. Ktoś wcześniej pytał dlaczego NAWA powstała jak powstała i jest odpowiedź.
      Panie Michale proszę nie kasować, wpisu z 14:45, bo nikogo nie obraża, a odkrywa tylko potencjalnie niecne działania udeżające w dobro Polski i pieniądze polaków.

      Usuń
    8. faktem jest że z czasem u mnie kiepsko... Ale zostawię ten wpis, choć jest ewidentnie prowokujący - niech jego autor sam się tłumaczy (z głupiej, w mojej ocenie, hipotezy o pochodzeniu stypendystów).

      Usuń
    9. Oj Panie Michale, bardzo bym chciał, żeby to nie była prawda i żebym się mylił.

      Usuń
  8. Trochę Państwa ponosi z tymi wynagrodzeniami dla postdoców. Jak się jest wybitnym, znajdzie się dobrą ofertę w wybranym miejscu. Jak się nie jest wybitnym, trzeba mieć tupet, żeby liczyć, że na polskim stypednium dorobi się kokosów. Dodam więcej, o ile mi wiadomo, nawet w krajach pokroju Niemiec/Francji nie dają własnym przeciętnym postdocom wyższego wynagodzenia. Każdy słyszał, że bywają bardzo dobre oferty w różnych "drogich" krajach, ale średnia w UE nie jest tak wysoka, jak to się w Polsce wydaje. To jest praca dla hobbystów, jak ktoś chce zarabiać pieniądze i mieć pewne zatrudnienie, w rozwiniętych krajach tym bardziej idzie do przemysłu/biznesu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, dla hobbystów... No a potem polscy hobbyści konkurują z zachodnimi profesjonalistami.

      Nie chodzi o dorabianie się kokosów, tylko o to, żeby do wyjazdu nie dopłacać (jasne, na hobby można wydawać pieniądze, ale od jakichś 200 lat "naukowiec" to jednak zawód).

      Usuń
    2. do An 20:31. Moze to jest troche za ostro napisane, ale zgadzam sie z trescia. Osoba naprawde dobra znajdzie lokalne stypendium w dowolnym miejscu na swiecie. Natomiast oferta panstwa polskiego, ktore jest zwyczajnie biedne, nigdy nie bedzie zadawalajaca. Tutaj byl dyskutowany kiedys przypdek, gdy ktos pojechal do Kalifornii. Z jeden strony mial klopoty z przezyciem (bo to polskie stypendium bylo wzglednie niskie), z drugiej strony pieniadze wylozone przez polskich podatnikow byly jednak koszmarnie duze. An.11:08

      Usuń
    3. Czyli po co płacić wystarczające na godziwe utrzymanie pieniądze, "dobry wieprz i na wodzie się upasie"!

      Usuń
    4. Pieniadze nie biora znikad, ktos je musi wypracowac. Aby zapewnic Polakowi/Polce tzw. godziwe utrzymanie zagranica ze zrodel krajowych, trzeba wylozyc mnostwo kasy. Czy stac nas na taka rozrzutnosc? W dluzszej perspektywie z ta inicjatywa NAWA, to moze byc jeszcze wieksza afera niz z nagrodami Szydlo.

      Usuń
  9. Mobilnosc to jest super szansa na rozwoj dla naukowcow, ja trafilam do swietnego zespolu, ucze sie bardzo duzo itd itp, ale jak dla mnie, program ten ma tez ciemna, upokazajaca strone. Oprocz spraw podatkowych, powazne problemy sa na etapie urzednikow obslugujacych Program.


    Od poczatku kwietnia MNISW zostawilo mnie 15 tysiecy kilometrow od domu zupelnie bez pieniedzy, w Australii, jednym z najdrozszych krajow na swiecie, poniewaz maja opoznienia z dokumentami i platnoscia. Dyrektor mojego Instytutu kontaktowal sie w tej sprawie z MNISW i powiedziano Mu, ze pieniadze beda za 2-3 tygodnie.

    Pozdrawiam, Magdalena Lenda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj to pewnie będą jeszcze takie "jaja", że jak uczelnia dostanie, to też przetrzyma dwa tygodnie (przecież musi coś na tym zarobić). Więc prosze podać adres. Prześlę kompot z mirabelek i szczaw ;-) Przechodziłem to samo. Polskie uczelnie to dno. Wyrzucić wszystkich i zacząć zatrudnianie od nowa w oparciu o kwalifikacje i osiągnięcia naukowe.

      Usuń
    2. To, że polskie, publiczne uczelnie wyższe są bardzo słabe w skali Europy i globu, to fakt bezsporny, co potwierdzają rankingi międzynarodowe, ale twoje stwierdzenie o masowych zwolnieniach jest bezzasadne, gdyż w wielu dziedzinach nauki istnieje tzw. luka pokoleniowa, więc kto będzie uczył lub realizował badania niebawem?

      Usuń
    3. A czego oni są w stanie nauczyć?

      Usuń
    4. Poland is already pulling ahead of the rest of Eastern Europe in terms of research output, and it is gaining ground globally, according to Nature Index data from 2015–16. The nation is ranked 24th in the world for quality research output...

      -https://www.nature.com/nature/journal/v542/n7642/full/nj7642-507a.html

      Usuń
    5. Mamo chwalą nas ....
      Ile Polskich uczelni jest w pierwszych 400 według rankingu szanghajskiego ?

      Usuń
    6. Ranking szanghajski zależy głównie od laureatów Nobla (od 1911: w sumie ponad 50% punktów), a w mniejszej części od publikacji w Nature i Science. Rozumiem, że gdyby wreszcie "powyrzucać wszystkich" (żeby "niczego nie było", jak mawiał pamiętny kandydat na prezydenta), to Anonimowy wreszcie rozwinąłby skrzydła i dostał Nobla, a przynajmniej opublikował kilka artykułów w Nature/Science - i polska nauka poszybowałaby w rankingu.

      A na poważnie, stwierdzenia że polskie uczelnie to dno oraz zakała Europy i świata nie znajdują odzwierciedlenia w faktach (polska nauka ma mnóstwo problemów, ale są one dość typowe dla krajów tego regionu – i dla tego poziomu finansowania), a rozwiązania typu „wszystko zaorać” nie wnoszą do dyskusji niczego, oprócz pokazania poziomu frustracji dyskutującego. Jasne, można winić ubeków/Żydów/wszystkich po czterdziestce (niepotrzebne skreślić) za swoje niepowodzenia, ale z moich obserwacji wynika, że talent objawia się mniej więcej tak samo rzadko u młodych, jak i starych. W dodatku ci nieliczni młodzi, którzy rzeczywiście są zdolni, świetnie sobie radzą: mają nagrody, granty, liczne współprace międzynarodowe i regularnie publikują w prestiżowych czasopismach. Pewnie, często wkurzają się wkurzać na biurokrację i przeregulowanie, ale jakoś nie poznałem osób, które byłyby faktycznie wybitne (a nie tylko za takie się uważały), ale nie mogły robić świetnych badań przez uniwersyteckich starców.

      Dlatego sądzę, że ważniejsze jest wyławianie talentów, niż „wyrzucanie wszystkich”.

      Usuń
    7. @ anonim z g. 15:32.,

      Według wysoce prestiżowej bibliometrycznej bazy Scopus polska nauka zajmuje 19 miejsce w skali globu, bez podziału na dyscypliny, specjalności naukowe. Także sam Nature Index z okresu 2015-16 to za mało, aby uchwycić rzeczywistą pozycję polskiej nauki. Innym zagadnieniem jest to, kto faktycznie odpowiada za postęp, rozwój polskiej nauki?

      Usuń
    8. > anonim z g. 20:28.,

      W przypadku listy szanghajskiej masz rację, ale istnieją i inne międzynarodowe rankingi np. SIR, gdzie nagrody Nobla nie są determinantą oceny. Ponadto ocena polskiej nauki to jedno, a ocena polskiego szkolnictwa wyższego to drugie. Pomimo, iż oba sektory przenikają się nawzajem, to ostatecznie są czymś innym. Polska nauka zajmuje 19 miejsce w skali globu, bez podziału na dyscypliny, specjalności naukowe wedle bazy Scopus, a polskie szkolnictwo wyższe ogółem zajmuje 35 miejsce w świecie. Generalnie polskie uczelnie wyższe zajmują bardzo odległe miejsca w prestiżowych rankingach międzynarodowych pomimo, iż pożerają aż 16,5 mld zł. rocznie. Ponadto spośród 781 jednostek organizacyjnych/wydziałów polskich uczelni wyższych, które podlegają procesowi oceny KEJN, to jedynie kilka wydziałów z kilku uczelni wyższych uczestniczy w lokomotywie postępu polskiej nauki, a sercem tejże lokomotywy jest 35 instytutów naukowych PAN z 69 istniejących.

      Usuń
    9. PAN to instytucja patologiczna i tyle w temacie.

      Usuń
    10. Obawiam się, iż niewiele wiesz o PAN, ale ja za patologiczne uważam właśnie polskie uczelnie wyższe, co potwierdzają rankingi międzynarodowe.

      Usuń
    11. Kazdy uwaza, jak chce i ja nie zamierzam tutaj nikogo na sile przekonywac. Ale na wszelki wypadek, gdyby te komentarze czytal ktos podejmujacy faktyczne decyzje, to pisze jak jest: jakiekolwiek zestawienia nie moga byc celem samym w sobie.

      Usuń
    12. Rankingi potwierdzają dorobek badawczy danej instytucji naukowej w obiektywny sposób. Koniec kropka kolego.

      Usuń
    13. Kazda instytucja finansowana z pieniedzy publicznych pownnina wykazywac sie jakas uzytecznoscia spoleczna. Rankingi tym nie sa. A uczelnie, nawet bardzo slabe, ucza jednak studentow. Dobranoc Panu/Pani.

      Usuń
    14. Szkoły wyższe publiczne, niepubliczne mają swoje zadania do realizacji, a pozauniwersyteckie centra badawcze, jak Polskiej Akademii Nauk swoje. Nie wszystko w nauce przekłada się od razu na użytek społeczny. Proszę nie robić uników w kierunku dydaktyki polskich uczelni wyższych, gdyż jest ona masowa i na bardzo niskim poziomie na tle Europy. Dobranoc Panu/Pani.

      Usuń
  10. Anonimowy z 12 kwietnia 16.33:
    wczoraj moj instytut (Instytut Ochrony Przyrody PAN) szczesliwie udzielil mi pozyczki do czasu az wplynie kasa, wiec szczaw ani kompot nie beda potrzebne:)) zreszta za taka paczke w Australii dostalabym kare:)).
    Do tego, opisalam sprawe Ministrowi Gowinowi i jego Zastepcy. Odpisali:). Mysle ze takie problemy z urzednikami/administracja warto zglaszac gdzie trzeba, bo one sa rownie wazne jak brak srodkow na badania.

    Pozdrawiam Magdalena Lenda

    OdpowiedzUsuń
  11. W obecnym systemie i również po wprowadzeniu ustawy 2.0 sytuacja jest absurdalna i prowadzaca do nikąd. Podaję konkretny przykład. Baaardzo bogata Szwajcaria w latach 90tych miała program stypendialny dla postdoców. Warunki konieczne do starania się o takie stypendium były następujące: doktorat z uczelni szwajcarskiej i zgoda profesora/uczelni zagranicznej (nie pamiętam czy nie dotyczyło to tylko USA) na przyjęcie takiej osoby Z WŁASNYMI pieniędzmy do swojej grupy (nieuk i nieudacznik tylko w końcu przeszkadza w dobrym zespole). Opiniotwórczy L'Hebdo zatytułował artykuł opisujący sytuację osób, które odbyły kilkuletnie staże zagraniczne i powróciły do Szwajcarii - "STOSUNEK PRZERYWANY". Inwestujesz w siebie, robisz postępy, jesteś już blisko szczytu a potem system cię wyrzuca/nie wykorzystuje twojej wiedzy. Wprowadzone óœcześnie stanowisko profesorskie na 6 lat problemu nie rozwiązało do końca. Sytuacja jest prosta jak drut: tam gdzie to działa to nie ma systemów narodowych "wspierania" - są za to konkretne indywidualne uczelnie (stypendia) i zespoły z finansowaniem do decyzji w rękach profesorów, zaintersowane i poszukujące same z siebie kompetentnych młodych ludzi. Nigdzie doktorzy i postdocy nie są dobrze wynagradzani, bo jest to okres inwestowania w siebie (tak jak w czasie studiów). Istotna jest oferta PO (marchewka na końcu). W Polsce będziemy (właściwie od dawna dofinansowujemy część doktorantów), finansujemy sztuczną mobilność i potem.... WIELKIE NIC. To nie może zadziałać. Nie należy się w związku z tym dziwić, że młodzi w tym okresie głównie chcą wyciągnąć pieniądze z systemu a potem po prostu odejdą fizycznie lub mentalnie (będą traktować pracę na uczelni jako socjal).
    m.a

    OdpowiedzUsuń
  12. Pytanie do m.a.: No dobrze, a jak jest z wjezdzaniem do Szwajcarii? Czy trzeba miec pieniadze "narodowe", czy do prowadzenia badan mozna znalezc cos lokalnie (znaczy sie pieniadze szwajcarskie)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ' No dobrze, a jak jest z wjezdzaniem do Szwajcarii?'
      Jak? Proszę zapytać się wielkiego brata o stypendia i openingi, plus informacje konsularne o kraju - warunki uzyskania pozwolenia na pobyt i pracę. Powyższy komentarz dotyczy każdego kraju, który nie jest przysłowiowym batustanem.
      m.a

      Usuń
    2. Wjeżdżać do Szwajcarii należy szybko, póki jest nieograniczony przepływ ludzi z EU, którego Szwajcaria chętnie by się wyłączyła. Środki "lokalne" na naukę są duże - poza uczelniami jest też dość sporo firm, które chętnie wykorzystają umiejętności naukowców (Google, Novartis, etc.) i dość spore środki państwowe idą w tworzenie firm spin-off'ów przy instytutach naukowych. Należy jednocześnie zauważyć, że Szwajcaria jest krajem dość liberalnym - właściwie nie istnieje kodeks pracy i pracuje się dużo. Biorąc pod uwagę koszty życia - to kiepskie miejsce do pobytu na środkach "narodowych", zdecydowanie lepiej na środkach lokalnych.

      Usuń
  13. Koncze własnie 3 letni pobyt w USA na Mobilności. Chętnie coś doradzę jeśli są pytania. Btw. Wygrałem w WSA zwrot dużej części zapłaconego podatku, wiec mogę tez pokierować do dobrego prawnika z doświadczeniem z Mobilnością, który nie zedrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, poproszę o kontakt w sprawie zwrotu podatku z Mobilności na michaw89(at)gmail.com

      Usuń