wtorek, 11 lipca 2017

Lelek kozoduj, czyli ortografia wg Ministerstwa Środowiska

Update (19.07.2017)
część osób uważała, że to czepianie się szczegółów, ale trzecia pomyłka nie może być przypadkowa i, jak dla mnie, jednak ma znaczenie. Wychodzi na to, że oni na serio nie potrafią zwyczajnie pisać w tym ministerstwie... Jest trzecia wersja deklaracji i nadal jest masa błędów - przecież dziecko widzi, że ten tekst nie może iść oficjalnie do druku. A jednak poszedł.






Edycja (14.07.2017):
Tutaj przygotowana przez Fundację Greenmind korekta pierwszej wersji tekstu Ministerstwa Środowiska:
Ponieważ w Ministerstwie pracują światowej klasy fachowcy, znający się jak mało kto na ochronie przyrody Puszczy Białowieskiej i zagrożonych gatunkach, dokonali imponującej poprawy swojego tekstu likwidując zdecydowaną większość błędów językowych w ciągu zaledwie 48 godzin. W efekcie tej intensywnej pracy całego ministerialnego kolektywu zaprezentowano drugą, znacznie lepszą wersję pisma, która zawiera jedynie dwa błędy językowe (korekta autorstwa Fundacji Greenmind):



Nie wiem jak czytelnicy, ale ja jestem spokojny o losy Puszczy - wiem, że pozostaje w dobrych rękach...



By walczyć z ciemnotą i szkodnictwem "ekologów" Ministerstwo Środowiska opublikowało rozpaczliwy komunikat podsumowujący historię tworzenia Puszczy Białowieskiej przez lokalną ludność. Treść tego pisma jest nielogiczna i fałszywa, a główny przekaz mija się z prawdą średnio dwa razy w każdym zdaniu i polega, w skrócie, na przedstawianiu Puszczy jako dzieła rąk (siekier?) polskich leśników i myśliwych.

Mnie jednak zastanawia i autentycznie przeraża inna strona tego pisma. Mianowicie liczne błędy stylistyczne, gramatyczne i ortograficzne w tym piśmie się pojawiające (i nawet typograficzne)! Zastanówcie się proszę nad następującym faktem: ludzie którzy wskazują, że do bogactwa Puszczy należy "lelek kozoduj", podejmują decyzje odnośnie losu tego unikatowego ekosystemu. Piszą też o "zgłębku bruzdkowanym", lerkę przedstawiają jako "Lullula arboreta", a trójpalczastego jako "P. tradactylus" jako o gatunkach, o które się troszczą i które chcą chronić. Nie są to nieistotne szczegóły, ponieważ jest to oficjalne stanowisko Ministerstwa Środowiska - jak mamy, do cholery, dość do porozumienia z ludźmi, ktuży nie potrafio pisać???


a gdyby zniknęło z serwerów M.Ś. to tu jest wersja, do której odnosi się mój komentarz:
https://drive.google.com/open?id=0B6-oaYd8Um6KQUxBX001TVByaGc

Michał Żmihorski

42 komentarze:

  1. już samo użycie bezszeryfowej czcionki wiele mówi :) ale serio, czego się spodziewać po leśnikach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypraszam sobie takie argumenty ad personam. Jestem leśnikiem i z wieloma moimi kolegami niekoniecznie zgadzamy się ze wszystkimi argumentami strony rządowej. To że ktoś, kogo, zapewne, niedawno przyjęli do MŚ nie umie ułożyć pisma to zupełnie inna sprawa.

      Usuń
    2. Dobra zmiana...

      Usuń
    3. tak, te nie ma nic wspólnego z byciem leśnikiem i też bardzo proszę nie generalizować w ten sposób, to raczej do niczego nie prowadzi. Poza tym termin "leśnik" jest nieprecyzyjny: może to być absolwent wydziału leśnego albo pracownik Lasów Państwowych.

      Usuń
    4. to znaczy może inaczej, bo to też nie do końca prawda, co napisałem powyżej: wszyscy ludzie dziś chcący zdemolować Puszczę i najbardziej betonowi wyznawcy rozwiązań w stylu "wyciąć lub odstrzelić" są po leśnictwie. Taka niestety jest prawda - te wydziały coś takiego robią z mózgami młodych ludzi, że czasami wychodzą z nich ekstremiści, dla których Zasady Hodowli Lasu są świętą księgą, a nauka zerem. Ale oczywiście nie wszyscy i jest wielu absolwentów leśnictwa, którzy nadal myślą samodzielnie i wiedzę nabytą na studiach potrafią wykorzystać w odpowiedni sposób.

      Usuń
    5. Pogubil sie Pan, Panie Michale. Te uwagi o ortografii, czcionkach itp. sa tak banalne, ze nawet nie zasluguja na krytyke. Troche szkoda, bo ten Pana blog byl jednym z lepszych (byc moze nawet najlepszy) w kategorii blogow naukowych. Niestety jest teraz w mediach sporo bicia piany przez ludzi, ktorzy kontrolowali ten kraj przez ostatnie lata i wciaz nie moga pogodzic sie z przegrana (bo wladza to jednak rodzaj narkotyku i odsuniecie od wladzy boli). Ale nie nalezy tych ludzi nasladowac. Zycze Panu, aby sie Pan moze troche wypoczal i zeby sie Pan jednak pozbieral. To byl naprawde swietny blog. Pozdrawiam

      Usuń
    6. Te błędy, drogi Anonimie z 11:19, nie są banalne. Przecież, minister Szyszko oraz leśnicy kreują się przede wszystkim na obrońców Polski i naszego dziedzictwa przyrodniczego. Na demonstracjach śpiewają polski hymn, powtarzają jak mantrę, że tną dla dobra Polski, że bronią Polskę przed zagraniczną zgnilizną pseudo-ekologów, minister Szyszko regularnie się żegna, chodzi do kościoła, itd. Konkludując, jacy to obrońcy Polski i jej dziedzictwa, skoro nie potrafią poprawnie używać języka polskiego?

      Usuń
    7. do skorka. Panu tez zycze, aby Pan troche wypoczal. Zwlaszcza, ze jest fajna pogoda. I z mojej strony to tyle.

      Usuń
    8. wcale nie uważam, że te uwagi są banalne - w tym sporze duże znaczenie ma zaufanie. Wielokrotnie powtarzano: zaufajcie leśnikom, oni kochają las (ktoś nawet użył takiego argumentu tu na blogu). Tymczasem te błędy ministerstwa środowiska pokazują, że oni walczą o dobro gatunków, których kompletnie nie znają, nie potrafią nawet wymienić ich nazwy. Przepraszam, ale tyle błędów w kilku linijkach to jednak kompletna kompromitacja i nikt nie obroni ministerstwa w tej kwestii.

      Anonimowy z 12 lipca 2017 11:19 próbuje podpiąć moją krytykę pod polityczne bicie piany, ale nie pójdzie mu tak łatwo, bo ja nie jestem z definicji anty-Szyszko. Przypomnę, że tutaj na blogu broniłem (być może częściowo niesłusznie) przynajmniej części założeń do tzw. lex Szyszko (usuwanie drzew na prywatnych posesjach), i wtedy dostawałem po głowie za pro-PISowską postawę. Tutaj mój wcześniejszy post w tej sprawie:
      http://zmihor.blogspot.com/2016/12/rozmowy-przy-wycinaniu-lasu.html

      Myślę, że to choć trochę uwalnia mnie od podejrzenia o "naśladowanie ludzi niemogących pogodzić się z przegraną w wyborach". Nie, to nie jest takie proste. Krytykuję MinŚrod bo ich działania są szkodliwe - to jest aż tak proste.

      Usuń
  2. czcionki też są dwie - nawet tu nie dali rady...

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie tekst Ministerstwa jest źle napisany, to część "niemądrych ludzi" nie potrafi czytać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jak zwykle z linkiem:
    http://www.radiomaryja.pl/informacje/u-nas-a-konieczny-osoby-negujace-dzialania-ms-ws-puszczy-bialowieskiej-ponosic-konsekwencje-swojej-deklaracji/

    Wygląda na to, że min. Konieczny jest przekonany o ... słuszności zarówno komunikatu, jak i kłamstw, które wygłasza. M.in. o tym, że "...jestem zasmucony postępowaniem UNESCO. Zaprosiliśmy wszystkie delegacje z komitetu stałego dziedzictwa do Białowieży (…). Ci ludzie najprawdopodobniej nigdy tam nie byli, a wyrażają opinie pod wpływem licznych organizacji aktywistów, które uczestniczyły w tej sesji..."
    Draft decision przygotowali eksperci IUCN, którzy byli w Puszczy na... zaproszenie Min Środowiska, jeśli mnie pamięć nie zawodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może warto zacytować jedno zdanie więcej, tj.
      "Ci ludzie najprawdopodobniej nigdy tam nie byli, a wyrażają opinie pod wpływem licznych organizacji aktywistów, które uczestniczyły w tej sesji. Zgłosiła się tylko jedna osoba – przewodniczący delegacji z Finlandii – powiedział polityk."

      Usuń
  5. Dzień dobry,
    A można by prosić o krótkie ustosunkowanie się do zamieszczonych w liście ministerstwa "listów protestacyjnych"? Czegoś takiego jak świat światem chyba nikt nigdzie nie widział. (nie jestem biologiem)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć, co autorzy z Ministerstwa Środowiska mieli na myśli.

      Możliwe, że takie listy jak np. ten od uczestników Konferencji o Lasach:
      http://www.nationalpark-bayerischer-wald.de/nationalpark/forschung/conference_2017/letter_to_prof_jan_szyszko/index.htm
      albo indywudualne listy pisane przez naukowców europejskich (niewidoczne na stronie Ministerstwa).

      Jeśli tak, to dziwny jest brak informacji, że takie listy pisali też polscy naukowcy (w tym prowadzący od lat badania w Puszczy oraz naukowcy z wydziałów leśnych i instytutów związanych z leśnictwem,), polskie organizacje pozarządowe, towarzystwa naukowe oraz "zwykli obywatele".

      Więc jak zwykle nie wiadomo dokładnie "co ministerialny autor chciał wyrazić"

      Usuń
  6. OK, Panie Michale, sprobuje napisac co Pan robi zle w sprawie puszczy i swojego blaga. Otoz wg mnie jest zle, ze pan te dwie rzeczy laczy. Po kolei. Udalo sie Panu stworzyc swietne miejsce do dyskusji dla ludzi zwiazanych z naukami przyrodniczymi i scislymi. Przewazaja biolodzy, ale ja np. jestem z nauk scislych. Jako gospodarz, pelnil do tej pory Pan z wyczuciem role moderatora. A teraz zarzuca nas Pan swoimi pogladami. OK, ja nie mam pretensji o Pana poglady, ale redaktor prowadzacy powinien byc "ponad dyskusja". Czyli, wg mnie musi Pan cos z tym zrobic. Moze pan "dla dobra bloga" przeniesc sie ze swoimi pogladami w inne miejsce z puszcza (np. do Obywateli Nauki), albo "dla dobra puszczy" zamknac dyskusyjny charakter bloga i zamienic go w miejsce promocji Pana pogladow (co tez oczywiscie ma Pan prawo zrobic, to jest w koncu Pana blog, a nie czytelnikow).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na blogu zawsze prezentowałem swoje poglądy i nigdy nikomu nie broniłem wygłaszać innych, w tym skrajnie sprzecznych z moimi. Nie rozumiem dlaczego mogę krytykować NCN, MNISW, PAN, a nie mogę krytykować działania Min.Środ., dlaczego to zaczyna być problemem i "zarzucaniem innych swoimi poglądami"? Jeśli moje poglądy w tej sprawie są błędne proszę to wykazać, bardzo chętnie udostępnię Panu nawet osobnego posta, w którym wykaże Pan, że nie mam racji - na serio, piszę to bez odrobiny ironii albo złośliwości.

      Natomiast nie chciałbym być spychany wyłącznie do roli moderatora - też mam swoje poglądy z którymi raczej się nie kryję (i nigdy, jeszcze raz to podkreślam, nie rzutuje to na ograniczanie innym możliwości wygłaszania odmiennych opinii) i chciałbym tu je wyrażać. Przyznaję, że analiza pism Min.Środ. jest złośliwa i uderza bezpośrednio w osoby stojące za tą inicjatywą, ale jak mam inaczej skomentować ten kuriozalny tekst, który nie dość że jest biologicznie głupi, to jeszcze zawiera tak liczne błędy językowe? Nie do końca rozumiem czego konkretnie ode mnie Pan wymaga - zawsze jestem gotów poprawić funkcjonowanie bloga, ale muszę widzieć faktyczny problem i jego rozwiązanie. Będę wdzięczny za bardziej konstruktywne uwagi.

      Usuń
    2. Anonimowy 12:37 chętnie zostanie moderatorem, oczywiście z ramienia "dobrej zmiany".

      Usuń
    3. Rzecz w tym, ze w tej chwili problem puszczy, to problem wylacznie polityczny. Jest juz akcja KE i wiadomo, ze to chodzi o walke o wplywy w PL. Wczesniej mielismy np. list Prezesa PAN i trzech rektorow, w ktorym apelowano o ochrone lasu naturalnego (!). W jakim celu ci wazni panowie napisali taki dziwny list? Otoz w tle ciagle mamy problem NCBR-u, gdzie wtrzymano tzw. czolowym osrodkom duzy strumien pieniedzy i teraz chodzi o odwrocenie tego trendu. Toczy sie wsciekla walka o kase i dojscia, a Pan nas tutaj zabawia analiza ortografii. Ech, "malczik".

      Usuń
    4. To już nie tylko UE, Niemcy i Rosjanie walczą o wpływy w PL, ale również ekolodzy i rektorzy...do czego to doszło...

      Usuń
    5. oczywiście, że wielu polityków, albo przedstawicieli różnych grup ideologicznych czy grup interesów przy okazji Białowieży próbuje coś ugrać dla siebie. Nigdy nie miałem co do tego wątpliwości (patrz nasze 30 punktów!). Ale początkiem tego sporu i jego istotą jest nie list prezesa PAN, czy afery w NCBiRze, lecz masowe wycinanie suchych drzew w Puszczy Białowieskiej. Próba odwracania kota ogonem, że teraz źli ludzie, w imię politycznych interesów, atakują sprawnie działające ministerstwo nie zadziała. Przynajmniej nie na tym blogu, bo dla większości biologów jasne jest co było pierwsze, a co jest zjawiskiem wtórnym.

      Usuń
    6. Jako nie-biolog, obywatel moge powiedziec, tyle, ze jesli puszcza nie jest pierwotna, to dla mnie ochrona bierna i czynna sa rownowazne. Ponadto jesli do tej pory puszcza byla lasem pol-uzytkowym, to pozostawienie jej samej sobie pociaga za soba koszty. Ale jako naukowiec, w jakims tam stopniu moglbym poprzec kolegow z innej dziedziny, aby przerowadzic unikalny eksperyment z pozostawieniem puszczy samej sobie. Ale to wymaga oszacowania kosztow, znalezienia srodkow finansowych (jesli sa np.na synchrotron, to na puszcze pewnie tez mozna byloby znalezc). Ale to wymaga zasadniczo innego spojrzenia i innej argumentacji.

      Usuń
    7. Warto w tym miejscu przytoczyć komentarz leśnika. Na końcu komentarza poruszona jest sprawa ochrony czynnej i sposobu gospodarowania.

      https://naukadlaprzyrody.pl/2017/07/14/uwagi-do-komunikatu-ministerstwa-srodowiska-czy-bedziemy-jechac-do-puszczy-bialowieskiej-po-to-by-podziwiac-wzorowe-uprawy-i-wypielegnowane-mlodniki/

      Usuń
    8. Anonimowy z 14 lipca 2017 14:01, ale o jakich kosztach mówisz? Bo na razie to ponosimy koszty 23 mln zł rocznie (w 2016) za działania leśników polegające na wycinaniu świerków. Takie są oficjalne dane LP. Wyjaśnij proszę dlaczego miałyby wzrosnąć koszty w wyniku niewycinania? Za co konkretnie mielibyśmy płacić i kto miałby płacić? Ja nie widzę żadnych kosztów i właśnie analiza ekonomiczna pokazuje - nie pierwszy raz - że w przypadku zaburzeń w lasach to interwencja leśników generuje główne koszty.

      Usuń
    9. Jesli koszty wycinki sa 23 mln zl, to znaczy, ze te pieniadze ktos zarabia, czyli temu komus nalezy stworzyc miejsca pracy za 23 mln zl (puszcza to takze ludzie wokol niej). Poza tym wiele zdjec pokazuje drewno w peczkach (to chyba nie sa falszywe zdjecia). Wiec to drewno to chyba takze jest jakis zysk!?. Mowiac inaczej zacznijcie patrzec calosciowo na problem, a nie tylko dostrzegac te cenne korniki. Ale ja wiem. Goscie z jednostek PAN-u tak maja, ze oni widza tylko swoje hobby i publikacje. Ale mam paskudne podejrzenia, ze miejscowych na to nie da sie wziac. P.S. Tak w ogole, to sie na temacie prawie nie znam, poza tym, ze wiem, ze jak do gry wchodzi PAN, to nalezy spodziewac sie, ze wszystko bedzie organizowane tak, zeby nic na koncu nie wyszlo. Panu, Panie Michale, akurat wierze, ze Pan cos potrafi, ale niestety jakos zbyt wiele waznych osob chce nagle pomagac.

      Usuń
    10. Miejsca pracy za 23 mln można stworzyć bardzo łatwo: wystarczy płacić ludziom za kopanie dołów, a potem ich zakopywanie, i zapłacić im za to 23 mln zł. Gotowe. Więc samo tworzenie miejsc pracy nie jest rozwiązaniem, jeśli ta praca nie ma sensu, tak jak w przypadku PB (więcej wydajemy na paliwo niż zyskujemy ze sprzedaży drewna).

      Rozumiem Pana obawy i wątpliwości - jeśli zbyt dużo polityków, celebrytów i innych "ważnych ludzi" zaczyna nagle chronić Puszczę, to wiadomo że nie robią tego z pobudek przyrodniczych. Też tak na to patrzę. Ale to nie jest jeszcze dowód na niesłuszność postulatów o ochronie. Jeśli jakiś poseł-głupek nazwie krzesło krzesłem, czy powinniśmy z tego względu zmienić nasze słownictwo? Zachowajmy obiektywizm, odetnijmy się od polityki. Poza tym, ten sam argument można zastosować w drugą stronę - wielu polityków pojawia się także w obozie zwolenników "ochrony czynnej".

      Proszę spojrzeć z dystansu na ten spór - z jednej strony mamy leśników, którzy żyją ze sprzedaży drewna i którzy są największym zagrożeniem dla bioróżnorodności leśnej (użytkowanie gospodarcze lasu bardzo go zmienia i te zmiany są bardzo niekorzystne dla wielu gatunków, a korzystne lub neutralne dla niewielu). Z drugiej mamy osoby naprawdę mocno ideologicznie zaangażowane w ochronę przyrody (naprawdę złej woli trzeba by nazwać ludzie pracujących w większości przyrodniczych NGOsów za nieszczerych) i osoby prowadzące wieloletnie badania nad przyrodą Puszczy (chyba najlepszy przykład: prof.Wesołowski). Rozumiem, że ma Pan zastrzeżenia do wymiany listów poparcia itp., i że nie jest Pan ekspertem od tych spraw, ale czy w tym zestawieniu zaangażowanych stron na serio nie widzi Pan ostrej asymetrii wiarygodności? Ja ją widzę bardzo wyraźnie.

      Usuń
    11. To ze wzialem udzial w tej dyskusji, to tylko dlatego, ze chcialem/chce pomoc biologom. Na dzien dzisiejszy biolodzy przegrywaja z kilku powodow:(1) politykom opzycji zalezy na glosnym dlugim sporze, a nie jego rozwiazaniu, (2) rektorom i otoczeniu na zaznaczeniu swojej obecnosci i waznosci, i ewentualnym "odbiciu" NCBR-u, pozniej wynegocjowaniu emerytur w stanie spoczynku itp. (jak pojawi sie cos na stole to z poparcie dla puszczy mozna sie bedzie wycofac, ot zwykla polityka biznesowa) (3) ludnosci miejscowej zalezy na otrzymywaniu pensji (chociazby za kopanie i zasypywanie dolow). (4) A do tego wszystkiego biolodzy zle argmumentuja o co im chodzi. Im chodzi o pozostawienie kornika i obserwacje co dalej, a probuje sie w mediach przekonywac, ze chodzi o zachowanie naturalnosci. Poza tym koncepcja biologow wymaga znalezenia przynajmniej tych 23 mln rocznie, a oni nie chca widziec tego problemu. Podsumowujac, na dzien dzisiejszy zwolennicy pozostawienia puszczy samej sobie przegrywaja i robienie halasu politycznego wcale tego nie zmieni (wg mnie), gdyz opozycji zalezy wlasnie tylko na tym halasie, a strona rzadzaca, jak bedzie trzeba to zaplaci kare (ale sie nie cofnie, zyskujac przy tym politycznie). Trudno, taka jest moja ocena (moge sie mylic). Wg mnie, jak chcecie te sprawe wygrac, to trzeba znalezc te 23 mln rocznie (to wcale nie jest duzo w skali budzetu nauki, podejrzewam, ze genetycy przejada rocznie znacznie wiecej) i sprobowac dogadac sie z miejscowymi. I tyle. A co zrobicie to nie moja sprawa. PS. Bardzo dobra analize przedstawil Anonimowy15 lipca 2017 00:23, ktory zbna sie bardziej na temacie niz ja.

      Usuń
    12. no więc już znalazłem te 23 mln: likwidacja nadleśnictw i jesteśmy o 23 mln rocznie do przodu. Powtarzam raz jeszcze: nadleśnictwa są deficytowe, przynoszą stratę jako całość, więc nie trzeba nic dodatkowo znajdować, wystarczy odstąpić od przyrodniczo i ekonomicznie szkodliwej działalności LP w Puszczy.

      Usuń
    13. I tu jest problem, ktorego goscie wychowani w PAN chyba nigdy nie zrozumieja. Kto jest do przodu? Przeciez te 23 mln trafia do rak ludzi z tych okolic. Czyli, ze ci ludzie sa jakby czescia puszczy. I te 23 mln w kazdym ukladzie trzeba zaplacic, tylko co najwyzej za inne czynnosci. Boze, jakie elementarne rzeczy trzeba tlumaczyc. I to osobie, ktora jest prawdpodobnie z PAN-owcow najbystrzejsza.

      Usuń
  7. Może warto jednak spojrzeć szerzej, zostawić te nieszczęsne błędy i przede wszystkim skupić uwagę na tej kuriozalnej deklaracji na końcu tekstu? To jest prowadzenie przez MŚ polityki na poziomie upośledzonego gimnazjalisty. Wstyd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy pewnym poziomie absurdu prowadzenie dialogu jest niezwykle trudne. Jeśli Puszcza jest przedstawiana jako dorobek lokalnej ludności pod kierownictwem leśników, którzy w trosce o dzięcioły i sowy chcą wycinać dziuplaste świerki wiosną, to co więcej można powiedzieć? Akurat mój doktorat dotyczył wpływu zaburzeń w lasach na ptaki, mam wrażenie, że coś tam wiem na ten temat, również z własnych badań, ale mnie poziom tego pisma obezwładnia. Tu do każdego zdania mam szereg podstawowych zastrzeżeń natury nie tylko ekologicznej, ale wręcz logicznej i językowej (nie chodzi już o błędy, ale o znaczenie zdań i ich sens). Już w pierwszym zdaniu pojawiają się "chore drzewa" co jest absurdem gdy mówimy o Puszczy. Zdanie "W przypadku zaniku wymienionych powyżej siedlisk lub gatunków ..., co będzie możliwe do udokumentowania poprzez porównanie wyników z tej części Puszczy gdzie wykonano działania ochronne, deklaruję chęć pokrycia kosztów"
      jest kompletnie niezrozumiałe - porównanie wyników z czym? Ja nie rozumiem tego zdania w ogóle, nie wiem jak mam się do tego odnieść...
      Naprawdę, porównanie do upośledzonego gimnazjalisty nie jest wcale złośliwą przesadą.

      Usuń
    2. Sądzę, że celem opublikowania tego listu nie jest prowadzenie dialogu, tylko przekonanie przybocznych ze środowiska min. Szyszko, że on panuje nad sytuacją. Coś w stylu: "patrzcie, skoro te ekologi takie pewne siebie, to niech podpiszą deklarację, że w razie czego będą płacić, ho ho ho". A że sam tekst bez sensu? Kogo to obchodzi. Może jeszcze weksle in blanco należy podpisywać? Niestety, w momencie, gdy adresatem takiego listu są de facto wyborcy partii, z której wywodzi się minister, nie chodzi w ogóle o rzetelną analizę sytuacji.
      Obawiam się Michał, że to co robisz (aczkolwiek podziwiam zaangażowanie i wyważoną postawę), jest całkowicie pozbawione sensu, ponieważ ten spór stał się sprawą polityczną, jak praktycznie wszystko u nas w ostatnim czasie. Tu merytoryczne argumenty nie grają żadnej roli, bo jeśli masz inne zdanie, niż przedstawiciel obozu władzy, to jesteś (zależnie od sytuacji) lewakiem, eko-oszołomem, zdrajcą Ojczyzny, w najlepszym przypadku ignorantem. Taki jest obecnie stan debaty publicznej w Polsce. Ty masz o tyle dobrze, że pracujesz w Szwecji i nikt Ci kuku nie zrobi. Ale już np. organizacje, które protestowały w sprawie Puszczy, nie dostały dofinansowania krajowego ich zwycięskich projektów LIFE, choć było wstępnie obiecane przez NFOŚiGW. I nikomu wśród decydentów nie przyszło do głowy, że przecież tak naprawdę to Polska traci, a nie te organizacje.

      Usuń
    3. Idziemy na wschód, tam musi być cywilizacja...

      Usuń
    4. Z ta zachodnia pomoca to tez trzeba troche uwazac.
      http://www.bankier.pl/wiadomosc/Prasa-niemiecki-budzet-zarobil-na-pomocy-dla-Grecji-1-34-mld-euro-3717688.html

      Usuń
  8. "W przypadku zaniku wymienionych powyżej siedlisk lub gatunków ważnych z punktu widzenia Natury 2000, co będzie możliwe do udokumentowania poprzez porównanie wyników z tej części Puszczy gdzie wykonano działania ochronne, deklaruję chęć pokrycia kosztów odbudowy siedlisk i powrotu gatunków na powierzchni bez wycinki drzew. "

    Czy można rozumieć ten fragment jako "Jeżeli z jakiegoś powodu coś się źle podzieje w Puszczy i gatunki naturowe znikną, to chcę, żeby pieniądze idące z moich podatków na ochronę środowiska zostały przeznaczone na działania ochronne w Puszczy Białowieskiej"? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tu wrócę do rozważań "nauka a praktyka". Przypuszczam, że każdy naukowiec obdarzony ciekawoscią poznania zjawisk i procesów (nie każdy, kto ma tytuł i stopień naukowy, powiedzmy sobie szczerze) zgodzi się ze mną, ze ciekawiej byłoby "zostawawić PB samej sobie" niż prowadzić kontrolowaną uprawę drzew z przeznaczeniem na drewno uzytkowe. Wieloskalowy eksperyment przemian ekosystemu leśnego poddanego, w znacznej części sztucznemu obsadzeniu drzewostanem świerkowym, pozostajacego pod wpływem czynników antropogenicznych jak osuszenie, zanieczyszczenie powietrza oraz zmian klimatu. Przeciez to fantastyczny pomysł, a wyobrażona ilośc publikacji (w tym w Nature itp,) i punktów MNiSW moze ustawić na wiele lat nie jeden ośrodek naukowy. Z drugiej strony, mamy twarde fakty ekonomiczne (23 mln rocznie to koszt wycinki, ale jaki jest zysk ze sprzedaży drewna? Napewno większy) i mentalność częsci leśników, którzy patrzą na perspektywę pozostawienia w PB "martwego drewna" mniej więcej jak na miasto, w którym zaprzestano pochówku zmarłych (co jest sztuczną formą utylizacji martwej materii organicznej), i pozostawiono zwłoki w miejscach ich naturalnej śmierci, bo tak jest naturalnie i wzrośnie bioróżnorodność o ciekawe organizmy, prawda? Wbrew nadętym tonom tej dyskusji, uważam, że mamy do czynienia z kabaretem różnych narracji, a przyroda znajdzie rozwiązanie, które wystrychnie na dudka zarówno obrońców naturalnosci i pierwotnosci, jak i hodowców monokultury na nieodpowienim siedlisku. Tak, jak poprzednio powiedziałem: wycinka/nie wycinka to gra bez zwyciężców, o rozwiązaniu zero-zerowym. Pozdrawiam wszystkich graczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy powyżej: włącz myślenie. Tyle w temacie.

      Usuń
    2. nie, te 23 mln to strata po uwzględnieniu kosztów - to dopłata do puszczańskich nadleśnictw z funduszu leśnego w roku 2016.

      Usuń
    3. Może żle zrozumiałem. No, ale jeśli wycinka przynosi bieżące straty finansowe, to żyjemy w kompletnym wariatkowie, czego oczywiscie nie mozna wykluczyć. Chciałbym się dowiedzieć (szersze grono chyba też), ile wynosi zysk ze sprzedaży drewna z tej wycinki, na ile skoczą pobory drwali i innych pracowników Nadleśnictwa Hajnówka, ile z tego pobierze w postaci podaktu samorząd i co zamierza z tym zrobić (rozbudować drogi, zbudować przychodnię, przedszkole, itp?). Na wycince "przejadą się" przyszli użytkownicy, gdyż patogeny zaatakują sztucznie sadzone świerki znacznie wcześniej niz teraz, gdy nie osiągną "warości ekonomicznej". Teraz jednak tną piękne "strzały", które powinny przynieść niezłą kasę. Chodzi mi o prostą kalkulację: ile trzeba by zapłacic lesnikom, aby łaskawie odstapili od zrębów, a mieli taką kasę jakby sprzedali wycięte drewno. Ma ktoś o tym pojęcie?

      Usuń
    4. oczywiście, że żyjemy w wariatkowie - tutaj w punkcie 7 same Lasy Państwowe przyznają że nadleśnictwa puszczańskie są deficytowe:
      http://www.lasy.gov.pl/informacje/aktualnosci/10-faktow-o-puszczy-bialowieskiej
      Co do bardziej szczegółowych kalkulacji - tu niestety będzie problem z dostępem do danych. Generalnie LP działają w pół-rynkowej strefie: gospodarują zasobami państwowymi, ale zyski ze sprzedaży drewna zagospodarowują sami (np. kupując sobie samochody terenowe), a dodatkowo mają monopol (kontrolują użytkowanie nawet w lasach prywatnych), więc oni nie podlegają standardowej grze popyt-podaż i trudno zysk-strata.
      Nie wiem czy można im coś zapłacić - oni wycinając świerki wkładają nogę w drzwi, i zapewniają sobie "pobyt" w Puszczy na najbliższe 100 lat: będą odnawiać te powierzchnie sztucznie, zatem będą mieć pracę przy odnowieniach, przy grodzeniach, przy pielęgnacji upraw, może przy dosadzeniach, czyszczeniach wczesnych i późnych, trzebieżach wczesnych i późnych, ewentualnych cięciach sanitarnych. Jednym słowem: będą ten las nadal kontrolować i decydować co ma się z nim dziać, a w dużej mierze o to właśnie chodzi.

      Usuń
    5. No to, żeby zrozumieć działalnośc Lasów Państwowych należy studiować nie leśnictwo, ekonomikę, czy ekologię (tę najmniej), tylko psychiatrię. I żeby przeciwdziałać wycince proponuję rozpylać nad Nadleśnictwami i zwłaszcza nad centralą LP środki psychotropowe przywracające jasność sądzenia. No, ale zaraz, zaraz, przecież tę psychozę wspiera ...

      Usuń
    6. Zgodnie z cennikiem drewna dostępnym na stronie Nadleśnictwa Białowieża (http://www.bialowieza.bialystok.lasy.gov.pl/documents/62676/0/Cennik+detaliczny+24.01.2017/4ce16b0f-d875-4a71-bfd8-cf213b76958b)
      , Lasy Państwowe sprzedają świerk odbiorcom detalicznym w cenie od 195 PLN za 1 m3 (drewno średniowymiarowe) do 270-650 PLN za 1 m3 (drewno wielkowymiarowe). Średni koszt pozyskania 1 m3 drewna zgodnie z danymi podawanymi przez Lasy Państwowe (http://firmylesne.pl/lista/lasy-panstwowe/pokaz/posiedzenie_komisji_wspolnej_lp_-_27092016_r,3510) wynosi 53 PLN (wycinka 28 PLN, zrywka 25). Także nie ma co się oszukiwać, że nie chodzi o kasę.
      A deficyt Nadleśnictwa Białowieża - wystarczy spojrzeć na przetargi ogłoszone w roku 2017 - budowa osad leśnych trochę kosztuje (http://bip.lasy.gov.pl/pl/bip/dg/rdlp_bialystok/nadl_bialowieza/zamowienia_publiczne)

      Usuń