niedziela, 19 czerwca 2016

Przyznawanie kategorii jednostkom naukowym - projekt rozporządzenia

Jak dotąd na blogu nie pojawiła się informacja, że trwają konsultacje projektu rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie przyznawania kategorii naukowej jednostkom naukowym.
Nikt więc nie komentuje nowej propozycji oceny parametrycznej gdzie m.in. obecne 3N zostaje zamienione przez 2N, czyli:
1. najlepsi zrobią robotę a reszta będzie się mogła obijać, byle tylko opublikować cokolwiek, żeby nie wpaść w punkty odejmowane jako N0;
2. konkurencja między jednostkami będzie coraz bardziej zaciekła, bo publikacji będzie wchodziło mniej. Wtedy duże znaczenie zyskają punkty za osiągnięcia przyznawane dotąd arbitralnie przez oceniających - tj tak było poprzednio, jak ma być teraz przyznaję jeszcze dokładnie nie sprawdzałem..
2a. Z drugiej strony może ma to działać odwrotnie - punktacje między jednostkami będą bardzo zbliżone, więc wtedy prawie z definicji (znowu poprzedniej - teraz jeszcze się nie wczytałem) wszyscy będą zaliczani do jednej kategorii.

Całości propozycji jeszcze nie czytałem, ale ten pomysł z 2N mnie zdenerwował...

Termin zgłaszania uwag do tej propozycji przez PAN jest do 30 czerwca, a ogólnie chyba do 08 lipca. Warto się zapoznać i przedyskutować także bardziej publicznie. Rozporządzenie i e-mail do zgłaszania uwag po tym adresem:

http://www.nauka.gov.pl/konsultacje/projekt-rozporzadzenia-ministra-nauki-i-szkolnictwa-wyzszego-w-sprawie-przyznawania-kategorii-naukowej-jednostkom-naukowym.html
 
Tomasz Mazgajski

9 komentarzy:

  1. Na pewno ważny temat, wart przedyskutowania.
    Co do samego 2N: efektem tego kryterium jest zmniejszenie sumarycznej liczby prac, które potrzebuje dana jednostka do oceny (w porównaniu z kryterium 3N). Nie rozumiem tego ruchu - jeśli ktoś produkuje 2 prace po 40 punktów to jest to lepiej niż 1 praca za 40 punktów, czy się mylę?? Tymczasem kryterium 2N zmniejsza wagę jaką ma produktywność naukowców w danej jednostce. Dla mnie ruch bez sensu, zmniejszający rozdzielczość tej oceny: dwie 30-osobowe jednostki, pierwsza produkuje 60 prac, druga 160 prac, zostaną ocenione tak samo, bo 2N=60, i reszta nie ma znaczenia, nie wchodzi do oceny. Jeśli te prace są podobnej jakości, to - tak jak pisał Tomek - dwie jednostki będą ocenione bardzo podobnie i wzrasta znaczenie różnych dziwnych aktywności albo eksperckiej oceny komisji oceniającej... Dziwne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy obecnej, dość płaskiej punktacji czasopism, rzeczywiście przejście z 3N do 2N jest mało sensowne. Zwłaszcza z tego powodu, że opublikowanie artykułu w czasopismach za 40 pkt lub więcej to często nie jest jakiś wyjątkowy wyczyn naukowy. Jest wiele czasopism tzw. megajournals (np. Plos One i pochodne), które mają bardzo wysoką punktację a jednocześnie przyjmują umiarkowanie dobre, czy nawet dość słabe artykuły. Pewnie intencją przejścia z 3N do 2N jest to, aby zmotywować ludzi do publikowania w najlepszych czasopismach, czyli bardziej skupić się na jakości a nie na ilości. Tylko ze względu na to, że wyższa punktacja czasopisma nie zawsze oznacza lepszą jego jakość, to raczej nie przyniesie to dobrych efektów, oczywiście o ile wejdzie w życie.

      Usuń
    2. A nie można by brać do tego wszystkich publikacji z listy A i nie kombinować z jakimś głupim N. To co na liście B to mogło by być do oceny ogólnej przy założeniu, że np. nie powinno to być więcej niż 10% całej oceny. Inaczej dojdzie do jeszcze większego rozleniwienia.

      Usuń
    3. Dochodzę do wniosku, że ta ocena staje się coraz bardziej losowa - jeśli mielibyśmy np. 0.1N to do oceny całej jednostki liczyłoby się zaledwie kilka prac, których punktacja dodatkowo się waha co roku, bo zmienia się przecież lista czasopism punktowanych. Więc taki wskaźnik staje się bardzo niestabilny i oddaje głównie pół-losowe wahania rankingu czasopism, niezależne od pracy naukowców danej jednostki, a w zasadzie przestaje w ogóle karać zatrudnianie leni. Moim zdaniem powinniśmy iść w kierunku zwiększania N (4N, 5N), wtedy patrzymy nie tylko na kilku geniuszy co piszą do Science (najczęściej podłączeni do jakichś międzynarodowych zespołów), lecz na pracę całej jednostki, mocno w tedy też punktujemy ujemnie zatrudnianie nieproduktywnych pracowników, a o to chyba chodzi, prawda? Odróżnijmy ideę oceny osoby (tu można prosić o 3 najlepsze prace) od oceny jednostki - przecież pieniądze z budżetu idą na wszystkich pracowników, więc dlaczego ci lepsi mają usprawiedliwiać zatrudnianie tych słabych?

      Usuń
  2. Można to oczywiście przeliczać potem na sztukę czy etat ale też niekoniecznie. Lepsze są zespoły badawcze niż jakieś kilkuosobowe pseudozespoliki ja 5 osobowe Katedry lub coś w tym stylu. Tytułem uzupełnienia tego co powyżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to właśnie ta ocena miałaby pokazać czy zespoły, zespoliki, czy praca indywidualna jest lepsza. Proponujesz, jak rozumiem, dopasowanie oceny do założenia a priori co jest lepsze... Trochę nielogiczne. Z punktu widzenia podatnika ważne jest pytanie, czy jego pieniądze się nie marnują.

      Usuń
  3. Masz rację - to trochę nie logiczne bo dla podatnika ważny będzie choćby 1 osobowy "zespół :-)", który wynajdzie lek na raka niż stado badaczy w wielkiej jednostce, którzy udowodnią, że jak będziemy mieli źródło energii to polecimy na Marsa krócej niż dotychczas. Dla podatnika punkty są mniej ważne - ważne co za sobą niosą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, to faktycznie dość istotny temat, ale proszę, nie w tej formie. Dopuszczam na tym blogu nieraz mocną krytykę i akceptuję subiektywne oceny, bo na tym moim zdaniem polega wolna wymiana myśli, ale bez personalnych epitetów. Przykro mi, usuwam ten komentarz - gdybyś chciał/chciała napisać ponownie o problemie, to zapraszam, ale w wersji kulturalnej.

      Usuń