czwartek, 30 kwietnia 2015

Pakt dla Nauki

Obywatele Nauki przygotowali i przedstawili "Pakt dla Nauki", czyli obywatelski projekt zmian w nauce i szkolnictwie wyższym w Polsce. Wszelkie szczegóły, prezentacje i dokładny opis Paktu można znaleźć na stronie ON:

Sporo teraz się mówi na ten temat w mediach, tutaj na przykład audycja w RDC:

a tutaj skrócona wersja video:

Pakt ten został niedawno przedstawiony minister Kolarskiej-Bobińskiej a także marszałkowi Sikorskiemu. Zachęcam do zapoznania się z tą inicjatywą i wspieranie jej, rozpowszechnianie, reklamowanie itp.

Całość Paktu tutaj (Uwaga: >90 stron):

Ale jeszcze komentarz ode mnie, niestety dość gorzki:
Moim zdaniem Pakt jest zestawem w większości słusznych postulatów, stworzonych przez zaangażowanych w naukę osób, którym szczerze leży na sercu rozwój nauki w Polsce. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Niestety nie mam też większych wątpliwości, że realny impakt tych słusznych postulatów będzie niewielki, bo nie może być inaczej. Jest to zestaw życzeń, z których znaczna część rozbija się o problem braku forsy. Po prostu nie ma pieniędzy w budżecie, a cała budżetówka chce więcej pieniędzy - górnicy, nauczyciele, pielęgniarki, emeryci, pacjenci w szpitalach... Tymczasem ON piszą o:
* potrzebie powołania nowych jednostek, 
* wzroście nakładów na naukę, 
* stworzeniu stałego budżetu NCN, 
* utrzymaniu sukcesu na poziomie 25% (bez sensu - a co jeśli nagle spłynie dwa razy więcej grantów?), 
* stworzeniu programu szkoleń dla liderów grup naukowych,
* stworzeniu programów stażowych,
* stworzenie centrów szybkiego prototypowania,
* stworzenie grantów finansujących fazę koncepcji,
* stworzenie programów finansujących tworzenie analiz rynkowych
* wsparcie rozwoju metropolii (serio?)
* zwiększenie wymiaru zajęć przeznaczonych na pracę w grupie...
* stworzenie systemu postdoków w najlepszych jednostkach,
* zwiększenie liczcby grantów na popularyzację,
i wielu podobnych postulatach, co w obecnej sytuacji określiłbym jako lekkie oderwanie od rzeczywistości. Ludzie, zrozumcie, że Polska zadłuża się w tempie ok 5000zł na sekundę (www.dlugpubliczny.org.pl), w czasie pisania przeze mnie tego posta zadłużenie kraju wzrosło o równowartość całego konkursu Opus w sekcji NZ8! Roczna spłata samych odsetek kosztuje nas więcej niż wszystkie dotacje unijne razem wzięte (policzcie sami!), więc jakim cudem w obecnym systemie ma poprawić się sytuacja nauki? Jak sobie to wyobrażacie, skąd wziąć forsę na nowe jednostki, stypendia, programy, granty, jeśli ZUS jest bankrutem i emeryci walczą o biologiczne przetrwanie, a każde nowo narodzone dziecko dostaje becikowe -28 tysięcy? Naprawdę jestem ostatnią osobą, która jest przeciw nowym inicjatywom, jestem w zasadzie zawsze "na tak", sam też się staram trochę angażować (stąd ten blog i niniejszy tekst), ale czytając te postulaty naprawdę mam wrażenie, że są pisane przez grupę bogatych naukowców z USA, którzy nie potrafiliby znaleźć Polski na globusie... Mam wrażenie, że słyszę ten śmiech polityków-oszustów, którzy dostali od Was Pakt w ostatnich dniach i przeglądają go teraz popijając winem za 1000 zł kupionym z budżetu ministerstwa. 

Przepraszam za gorzkie podsumowanie, ale uważam, że jedynie bezkompromisowe pisanie prawdy ma sens, stąd moja krytyka. Uważam, że Pakt powinien mieć max 10 stron, zawierać przede wszystkim postulaty bardzo konkretnych rozwiązań dot. zarządzania nauką, w tym głównie oceny naukowców i transparentności zatrudnienia (np. ogólnopolski formularz konkursowy na nowe stanowiska z rozwijaną listą wymogów, żeby ukrócić przekręty). Obecnie Pakt to wizja świata idealnego, gdzie ludzie są dobrzy, uczciwi i bogaci.

michał żmihorski

58 komentarzy:

  1. Ja bym w tym pakcie jeszcze dodatkowo zwarł postulat zatrudniania na uczelniach wróżbitów/jasnowidzów (np. takiego Jackowskiego), żeby przewidywać rozwój sytuacji w naszym kraju i dostosowywać edukację do potrzeb rynku i w służbie społeczeństwu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie tak Michał. Niestety, kolejny górnolotny manifest, który zostanie szybko zapomniany. Zero konkretnych rozwiązań, zero odniesienia do największych patologii w nauce, zero realnych rozwiązań. A szkoda. Mam szacunek do ON, mam nadzieję, że robią to co robią w dobrej wierze, ale czasem mam wrażenie (tylko moje odczucia), że to takie dobre źródło powstałe w celu odwrócenia uwagi od prawdziwych problemów, które trawią naukę. Przepraszam, jeżeli się mylę. Wielokrotnie ON nie publikowali moich komentarzy związanych z np. niesprawiedliwą alokacją środków statutowych, lub wydawaniem ich niezgodnie z przepisami, czy ich marnotrawieniem. Nie ma nic o patologiach dopisywania do publikacji. Nic się nie zmieni...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bodajże w czasach Gomułki dochodziło do następujących sytuacji: na pochodzie 1-majowym, lub podobnej dużej imprezie, w której uczestniczył towarzysz Gomułka, nagle ktoś wyrywał się z tłumu, przebijał się przez kordon ochroniarzy, podbiegał do niego i wręczał mu list z opisem prawdziwej sytuacji w kraju. Działo się tak, ponieważ ludzie na serio myśleli, że tow.Wiesław jest dobry i chce dobrze, tylko nie wie jak jest naprawdę, nie wie że w kraju panuje nędza, bo jego otoczenie skutecznie odizolowało go od rzeczywistości. Niestety podobne skojarzenie miałem czytając ten Pakt, a szczególnie gdy usłyszałem o wręczeniu go prezydentowi, marszałkowi, minister... Oni po prostu nie wiedzieli, że nauka jest w złym stanie i że potrzeba więcej forsy, więc teraz jak już wiedzą - bo z pewnością z uwagą przeczytali całość - będzie lepiej.
    Otóż nie będzie lepiej nawet o milimetr! Udanego weekendu

    OdpowiedzUsuń
  4. Złote słowa. W nauce nie będzie lepiej, nic się nie zmienia. Na uczelni utrzymuje się całą masę nierobów, którzy nie są w stanie zrobić habilitacji i doktoratu, wszyscy jednak uważają, że nie można ich zwolnić, bo co oni biedni zrobią... Ja składam papiery na MCF, może uda mi się w końcu uciec z tego chorego kraju.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdzislaw M. Szulc1 maja 2015 17:42

    W 50% zgadzam sie z Autorem wpisu. Niemniej, waznym tu jest tez to, aby decydenci/reprezentacja srodowiska/organy je wspierajace, mieli do wgladu pakiet spraw do wgladu , wybranych z pewna perspektywa, jak, w jakich warunkach sie ksztalci i tworz wiedze w panstwie oraz po co? Rzetelne podejscie z obu stron, nawet do czesci zaadresowanych spraw ( w tym finansowych) , moze uchronic przed demontarzem/wlasciwie wesprzec ten sektor dzialalnosci panstwa! Nieco wiecej, w tym temacie, zamiescilem pod wpisem Gospodarza tego Bloga..na stronie ONu(5/01/2015,5:24AM).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, jaki to bełkot. Poza tym, człowieku - jeśli już chcesz się pisemnie udzielać, to naucz się podstaw gramatyki polskiej... pliisss.
      Wiesław

      Usuń
  6. Można wytykać ON, że naiwnie wierzą w dobrą wolę polityków.
    Ale przynajmniej ON chce coś robić, ma postulaty zmian, w większości bardzo sensowne.
    Lepsze to niż narzekanie na wszystko wokół.

    Politycy oleją raport, jeżeli zobaczą, że mogą go bezkarnie olać.
    Jeżeli raport wywoła szerszą dyskusję nad przyszłością nauki to nawet politycy będą musieli jakoś się do tych postulatów ustosunkować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kolejna dyskusja z udziałem niby polityków będzie trwała do naszej emerytury, realnie system będzie taki sam jak w latach 30 lat temu, czyli feudalny. Czy decydenci nie zdają sobie sprawy, że to oni są odpowiedzialni za masową emigrację tysięcy naukowców w Polski, za marazm naukowy i słabą pozycję kraju pod względem rozwoju naukowego ?

      Usuń
  7. Nic się nie zmieni. Totalnie nic. Dodadzą tylko więcej kodeksów i niby prawdziwych regulaminów. Fikcja będzie trwać nadal. Tak jak u nas - dziesiątki tysięcy wydawane na konferencje z dotacji statutowych, w tym samym czasie zwykły pracownik musi sam wydać kilkaset złotych ze swojej pensji uniwersyteckiej na odczynniki. Chory system ma się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak rozumiem według autora byłoby lepiej, aby środowisko milczało. Tak odczytuję ten tekst. Jak wynika z niektórych komenatrzy dobrze byłoby się jeszcze pobiczować (+ upatrywanie wysokiej jakości badań w zdobywaniu stopni i tytułów - jakież to złudne i odbiegające od życia). Jesteśmy kiepscy w związku z tym nie dawać nam pieniędzy? Wszak dług publiczny rośnie, więc ograniczajmy się w żądaniach? Jeśli więcej jest osób tak myślących (a jest) w środowisku naukowym to faktycznie nie ma szansy na więcej. Aż dziw bierze, że lekarze w ciągu ostatnich 10 lat zwiększyli swoje wynagrodzenia o blisko 100%, a naukowcy o ponad 10%. Czy ktoś ma wrażenie, że podniósł się w tym czasie profesjonalizm lekarzy? Ja nie. Biedacy, nie wiedzieli nic o długu publicznym, bo pewnie pohamowaliby swoje apetyty. GGG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GGG, oczywiście nie namawiam do milczenia, tylko do realizmu. Wcale nie brak środków jest problemem w nauce, a przynajmniej nie głównym, tylko ich dystrybucja. Uważam, że zwiększenie środków na naukę o 100% w obecnym systemie byłoby szkodliwe, bo - jak to napisał ktoś wcześniej - zgarnie te pieniądze oligarchia, prezesi, dyrektorzy, dziekani, kierownicy, zatrudnią swoich bliskich i kupią sobie nowe komputery, a przeciętny naukowiec będzie orał za marne grosze jak dotychczas.

      Usuń
    2. Zastanawiające jest fakt rozbieżności w postrzeganiu patologii systemu przez uczciwych i rzetelnych naukowców "pierwszej linii" oraz pozostałych: decydentów i tych na stanowiskach. My widzimy codzienne dramatyczne problemy środowiska, oni uważają, że jest super i będzie jeszcze lepiej. U nas administracja żyje z uzyskanych grantów i dotacji dla studentów, a naukowiec bez habilitacji jest nikim. Sam płaci za wszystko, odcina się go od źródeł finansowania, środki ze statutowych kierownicy zabierają dla swoich doktorantów, pisząc nieprawdę w sprawozdaniach. Zespoły naukowe, które mają największy dorobek za publikację, otrzymują często mniej środków na kolejny rok niż ci, którzy nic nie napisali. Czy to nie jest patologia ? Dlaczego Ministerstwo nie podejmie działań naprawczych ? dlaczego nie interweniuje ?

      Usuń
    3. Pieniądze powinny być większe, przynajmniej % PKB średniej unijnej czyli chyba coś ok. 3 razy musiałyby podskoczyć. W Polsce nic nie da się zrobić także z powodu niskiego poziomu etycznego. Widać to najlepiej w praktyce akademickiej i dotyczy zarówno kadry jak i studentów. Dlatego w Polsce nie sprawdzi się żaden system dystrybucji środków na naukę. Nawet gdyby przyznanie funduszy odbywało się drogą losowania, to ktoś przecież tą korbą musiałby kręcić. GGG

      Usuń
  9. Naprawdę wierzycie, że wzrosną nakłady na naukę ? Być może, ale wyłącznie jako dotacja dla NCN, NCBiR, a tą zgarnie oligarchia grantowa oraz przedsiębiorcy z tworzącego się nowego układu, którzy chcą jeszcze mieć zyski z własności intelektualnej naukowców. Już teraz coraz mniej programów dla samych uczelni, niedługo beneficjentami większości konkursów NCBiR będą typowi 'biznesmani', a wiedza naukowców jako narzędzie do zgarnięcia pieniędzy podatnika.

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas jest tak: samodzielni i kierownicy śmieją się z nas, planujących badania, składających wnioski do konkursów i piszących dobre publikacje ze swojej wypłaty. Oni już nic nie muszą, nie muszą tworzyć dorobku, nikt nie będzie ich sprawdzał. Jako kierownicy dostają całą kasę na statutowe, rozdzielają według uznania i nic nie muszą. Dlaczego te środki nie trafiają bezpośrednio do tych, którzy coś robią ?

    OdpowiedzUsuń
  11. Brałem udział w pracach nad "Paktem dla Nauki" i muszę powiedzieć, że bardziej od twardogłowych polityków i ministerstwa finansów boję się defetyzmu i bierności samych naukowców. Jeżeli nie ma wiary w zmianę, nie będzie woli zmiany. A skoro nie ma ani jednego i drugiego, to nie będzie ŻADNEJ zmiany.

    OdpowiedzUsuń
  12. Do kolegi/koleżanki z 11:43 - byłem taki sam jak Ty, ale po kilkunastu latach uświadomiłem w końcu sobie całą patologię tego co się dzieje na uczelniach. Popieram Was, ale nie wierze w poważne o konieczne zmiany. Rozglądnij się wokół siebie i sam oceń jak jest naprawdę na katedrach i wydziałach. Uświadom sobie również, że najważniejsze akry prawne nas dotyczące są tworzone przez osoby, którym nie zależy na tym, aby było normalnie. Nigdy nie zniosą habilitacji, ani minimów karowych, ani wieloetatowości. Natomiast już są zakusy na super kontrolę adeptów do habilitacji, wejdź na blog habilitanta. Tej grupie zależy wyłącznie na kontroli innych, przywilejach, dodatku do pensji z grantu i dobrej emeryturze, nie na tym, aby było lepiej. Niestety. pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
  13. Ad. Anonim 12:45 (to ja, Anonim z 11:43):
    No właśnie o tym mówię! Jeżeli ktoś "uświadamia" sobie, że świat naukowy jest do bani i nic się nie da zmienić, to należy odejść z nauki, albo chociaż z nauki w Polsce. A nie kisić się we własnej frustracji i wciąż być częścią tego marazmu! Ja buduję plan B na swoje wyjście z nauki, ale póki co idzie mi w niej znośnie (i to w Polsce).
    Jakoś nie mam przekonania, że ktoś bierny, tak po ludzku życiowo, w ogóle może być dobrym naukowcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się z diagnozą dot. tej bierności - niestety nasze środowisko jest okropnie bierne. Ludzie pracują w tragicznych warunkach, ale nic z tym nie robią, większość nie ma cywilnej odwagi by mówić o tych patologiach. Natomiast mamy też problem z diagnozą źródeł otaczającej nas patologii, jako obywatele mamy szczątkową wiedzę o mechanizmach ekonomicznych i zasadach funkcjonowania państwa, więc trudno nam wskazać winnych i zaproponować rozwiązania.

      Usuń
    2. Większość patologii nauki została utrwalona skutecznie po 1990 roku. Tak jak w innych dziedzinach w kraju. Dlatego jest coraz gorzej. Marzę, aby było inaczej, ale na 99% za dwa miesiące po spotkaniu przedstawicieli ministerstwa i Obywateli Nauki dostaniemy kolejną stertę dokumentów, które nic nie zmienią.

      Jak już napisano - jak to możliwe, że w tym systemie, ci którzy od kilkunastu lat nie napisali żadnej publikacji, dysponują wszystkimi środkami na zadania statutowe z ministerstwa nauki, a ci którzy tworzą cały dorobek wydziału płacą sami za swoje badania i sami pokrywają ich koszty w całości. Na ten temat cisza, skutecznie unika się tego tematu, ON również nie zamierzają tego zmienić. Czy to nie jest co najmniej dziwne ?

      Usuń
    3. to znowu ja "Anonim z 11:43"
      Panie Michale, nie zgadzam się z Pana diagnozą - gdy wyrosła potrzeba dozbrojenia armii, to pieniądze się znalazły. Raczej nauka i naukowcy przegrywają z innymi ciągnącymi polską krótką kołderkę w swoją stronę. Rożnica w stosunku do wielu innych części budżetówki jest taka, że dobrze rozwijana nauka się na dłuższą metę zwraca z nadwyżką.
      ON nie domaga się 4% PKB na naukę jak Izrael czy 3% jak Niemcy, ale JEDNEGO procenta.

      Usuń
    4. Nawet jeżeli przed moją o Twoją emeryturą podniosą do 1% to naprawdę sądzisz, że będzie dobrze ? Jak napisał profesor, finanse są na drugim miejscu, natomiast ogromnym problemem są układy, mentalność i wszystkie przywary środowiska. Dlaczego Obywatele Nauki nie zajmą stanowiska w sprawie niesprawiedliwego rozdziału (na poziomie wydziału i uczelni) środków ministerstwa na podstawową działalność statutową ? Dlaczego nie chcą zmienić monopolizmu kierowników w tym obszarze, którzy decydują któremu pracownikowi dać wszystko, a któremu nie dać nic ?

      Usuń
    5. "Anonim z 11:43"
      Ależ chcą! Przeczytaj "Pakt...". ON mówi otwarcie, że etyka środowiska musi się zmienić. Ja powiem więcej - ktoś będzie musiał wylecieć z systemu, aby on stał się lepszy.

      Usuń
  14. Także uważam, że roszczenia finansowe należy odsunąć na plan dalszy. Istotniejsze są zmiany systemowe. Patologiczną strukturę generują: algorytm podziału dotacji podstawowej (nie mylić z dotacją statutową) oraz minima kadrowe. Odpowiednio zmieniając te elementy (a może nawet tylko algorytm) można radykalnie (acz nieomal niezauważalnie dla postronnych) zreformować (albo popsuć) system. Wady algorytmu oraz remedium na jego poprawę opisałem w paru krótkich tekstach (proszę wpisać np. "Cieśliński algorytm").

    OdpowiedzUsuń
  15. Panie Profesorze, potrzeba właśnie takich osób jak Pan, zaangażowanych, którzy dążą do konkretnych rozwiązań. Problem w tym, że jest Pan w istotnej mniejszości. W czerwcu Ministerstwo Nauki planuje spotkanie ze przedstawicielami środowiska ( w tym ON). Pytanie zasadnicze - czy Pana, jako osoby, która doskonale zna problemy akademickie, ministerstwo zaprosiło do dyskusji w charakterze eksperta i doradcy ? Jeżeli nie, to najlepszy znak, że wszystkie zmiany w przyszłości to będzie fikcja do kwadratu. Mamy nadzieję, że uzdrowi Pan to co się dzieje z nauką w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaproszono, zresztą oni mają chyba inny pomysł na rozwój polskiej nauki (elementem tej strategii jest degradacja większości uczelni). Gorzej, że liderzy środowiska naukowego akceptują - jak się wydaje - taką strategię. Tu widzę największy problem ("chcącemu nie dzieje się krzywda"). Na tym tle postulaty ON wyglądają całkiem dobrze, ale są zbyt liczne i nierealistyczne, i jako takie - łatwo je zignorować lub przyjąć nieistotną ich część,.

      Usuń
  16. Ja również zgadzam się z tym, że problemem jest bierność środowiska. Wydaje mi się, że na początku kariery naukowej większość ludzi żywi przekonanie, że dokona wartościowych rzeczy. Później okazuje się, że to nie takie łatwe, m. in. z powodu różnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu uczelni. Człowiek taki z czasem nabiera przekonania, że za jego porażki winę ponosi otoczenie, co z kolei jest najlepszą drogą do tego, by samemu utrwalać patologie, gdy już osiągnie pozycję na to pozwalającą. Można więc powiedzieć, że wraz z długością stażu pracy maleje wiara w jej sens, a wzrasta przekonanie, że trzeba dopasować się do reguł gry (nawet jeśli oznacza to nieetyczne zachowania), aby coś osiągnąć w sensie korzyści osobistych. Trudno w takich warunkach zebrać ludzi chcących coś zmienić, dlatego tym bardziej należy się uznanie ON. Z mojego oglądu sytuacji wynika, że przyczyny problemów nauki w Polsce tkwią w zasobach ludzkich, czyli mają charakter rozproszony ale i fundamentalny. Z tego powodu uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby powoływanie nowych jednostek niż naprawianie starych. Jeśli jednak mowa o reformach to powinny one być prowadzone albo bardzo starannie albo radykalnie. Oczywiście lepiej byłoby przeprowadzić zmiany precyzyjne i stopniowe, z wszechstronną analizą możliwych rozwiązań i skutków, ale raczej przekracza to możliwości zaplecza kadrowego Ministerstwa i chyba także poziom profesjonalizmu organizacji społecznych. W tej sytuacji lepszym pomysłem na poprawę jakości funkcjonowania szkolnictwa wyższego i nauki w Polsce są zmiany radykalne. Oczywiście wiąże się to z pewnym ryzykiem, ale czynnikiem sprzyjającym zdecydowanym zmianom może być fakt, że do popsucia jest coraz mniej (i może o to chodzi Ministerstwu, które przez swoją politykę chce zmniejszyć koszty polityczne przyszłych cięć i likwidacji).

    OdpowiedzUsuń
  17. Mysle, ze w dzialaniach ON jest bardzo duzy pozytywny potencjal, ale paradoksalnie nie wynika ten potencjal z samego Paktu dla Nauki. Podobne propozycje juz byly. Ale u ON-ych widac duza dojrzalosc do dzialania w grupie. U wczesnieszych reformatorow tego elementu nigdy nie bylo. Dominowala chcec pokazania wlasnego "ja", czesto przez osoby, ktore zastrzegaly sie, ze ich jedynym celem jest tylko dobro spoleczne. Nie bede wymienial o kogo chodzi, ale w sumie takich osob bylo sporo (niektorzy nawet posiadaja tzw. tytuly naukowe). Mowiac inaczej, dotychczasowi reformatorzy miewali dobre pomysly, ale czesto strzelali sobie w stopy. Ich "osoby" byly zawsze wazniejsze niz sprawa. Grupa ON wyglada na dobrze zorganizowana i na razie, to jest jej glownym atutem. Trzymam kciuki za ON.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czy profesorowie, będący aktywistami ON, będą na tyle zdeterminowani (odważni), aby wprowadzić istotne zmiany w systemie, często niekorzystne dla nich samych ? np. ograniczenie wpływu kierowników na rozdział środków statutowych i ich rozdział wyłącznie według dorobku naukowego pracowników ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie w tym rzecz, czy ktos jest w stanie cos poswiecic "teretycznie". Do tej pory nie brakowalo smialych propozycji, ktore odbieraly przywileje i autorami tych propozycji bywali profesorowie. Ale problem byl w tym, ze ci sami ludzie nie potrafili jednak posklejac, z osob chetnych do dzialania, sprawnych grup wokol siebie. Brali sie za reformy kraju, nie przechodzac testu w skali lokalnej. Nie zganiajmy wszystkiego na tzw. wladze, czasem dobrze jest na trzewo ocenic dotychczasowe dzialania reformatorskie (nie programy, a wlasnie dzialania).

      Usuń
  19. Zasadniczych zmian nigdy nie będzie. Grantobiorcy na to nie pozwolą.

    OdpowiedzUsuń
  20. Podstawowym błędem ON było od początku założenie, że można przeprowadzić reformy academii w oparciu o "consensus" wypracowany w środowisku akademickim. Właściwie od 1989 roku wiadomo, że jest to po prostu NIEMOŻLIWE bo w kraju post komunistycznym zwyczajnie brakuje nam ELIT. Uczelniom pozostawiono całkowitą swobodę decyzji, autonomię i... nie zmieniło się nic. Młodym pracownikom nauki zapewne Handke kojarzy się z wprowadzeniem gimnazjum tymczasem wróbelki ćwierkają, że minę podłożono mu za próbę zreformowania szkolnictwa wyższego. Znam osobę, której Handke jako ówcześnie JMR uniemożliwił wyjazd na kolejną z rzędu konferencję (chociaż miała być finansowana z własnego grantu) ze słowami, że trzeba "skończyć z tą turystyką konferencyjną". Wtedy mnie to oburzało - teraz widzę w tym głęboki sens widząc ile pieniędzy podatników jest marnowanych na rozliczne pseudo i/lub poważne konferencje, z których nic nie wynika (ani kontakty, ani "knowledge dissemination"). ONi chcą oprzeć reformę o młode pokolenie naukowców i słusznie. Tylko czy to jest możliwe? Czy macie świadomość, że od momentu gdy pojawiły się studia doktoranckie ( w wersji mniej masowej) towarem porządanym stał się etat na uczelni, a statystycznie jego gwarantem bynajmnie nie excelence naukowa tylko poparcie i układy promotora? Biorąc pod uwagę statystyczny poziom naukowy polskich samodzielnych i rankingową pozycję polskiej nauki można sobie świetnie wyobrazić jakie kryteria były decydujące. Osobiście slyszałam opinię, że ówcześni polscy doktoranci to najbardziej konformistyczna i egoistyczna grupa na polskich uczelniach. Nie wierzycie to dotrzyjcie do opini przedstawicieli doktorantów na temat założeń do reform MBK. Sprawdźcie np. czy "chcieli" utrzymania habilitacji czy nie :-)
    Dalej. Pierwsza Rada Młodych Naukowców powołana przez MBK. Co oni zrobili dla młodych naukowców? Wróbelki znowu ćwierkają, że ich zainteresowania w większości dotyczyły tego co bezpośrednio ich dotykało. Może ktoś przedstawi jaki jest bilans działań kolejnych RMN? Co o nich wie środowisko poza prywatnymi informacjami na blogu Kulczyckiego, który jest głównie zaangażowany w "listę czasopism". Wiem, że ON to jest "ruch" ochotników z nałożonymi na niego próbami wpływu dawnego i obecnego establishmentu. Założenia są i były niewątpliwie szczytne - natomiast paradoksalnie w zapisach najwięcej widać "spraw do załatwienia" i rozwiązań szczegółowych, które przez swoją "modularność" mogą być wyjątkowo groźne. I tak np. z popieranego przeze mnie od lat zniesienia profesury belwederskiej (jeszcze przed zniesieniem habilitacji) może nic nie wyjść za to zostanie zrealizowany TYLKO "przeciwważny" postulat zwiększenia minimów kadrowych i centralizacji habilitacji. Czy naprawdę nikt nie widzi jak starzy wyjadacze polityczni "ogrywają" reformatorów tak jak ograli MBK? Wierzę w szczytne intencje, ale dla mnie z paktu najbardziej widać właśnie stronę roszczeniowo-finansową - o czym świadczy chociażby dyskutowany wpis Autora. A przecież od lat wiadomo, że finanse są ważne lecz wpompowanie kolejnych środków (bez wcześniejszych głębokich reform systemowych) w w polskie uczelnie to droga do wielkiego marnotrastwa, a w 2020 pieniądze europejskie się skończą. Tymczasem od lat NCBiR robi co chce i jakoś nie widzę większej presji ze strony naukowców by to zmienić, a NCN idzie w kierunku odpowiedniego doboru paneli ekspertów, bo jego Rada jest od samego początku całkowicie bezkarna i nie podlegająca praktycznie żadnej kontroli społecznej (i środowiska). Przy okazji pozdrawiam Jana z dawnych wspólnych dyskusji :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być NCN idzie w kierunku "odpowiedniego" doboru paneli ekspertów. To naprawdę bardzo smutna konkluzja dla rzetelności polskiego środowiska, że panel 20 ekspertów podejmujacych wspólnie decyzje o przyznaniu grantów nie jest WYSTARCZAJĄCYM zabezpieczeniem przed "recenzjami na krzyż", spółdzielniami typu Adam J. i spółka, etc. I jeszcze jedna uwaga - postulat o asystenturze dla doktorantów. To jest wręcz kompromitacja w mojej osobistej opinii w tym punkcie dla Paktu. Asystentura już JEST i tam gdzie jest pensum dla doktorantów tam się ich zatrudnia, ale to wcale im nie ułatwia pracy nas doktoratem (niska pensja plus obciążenie "normalnymi" etatowymi obowiązkami. Natomiast zwiększenie budżetu na etaty dla "asystentów-doktorantów" to jest czyste odejście od projakościowego finansowania nauki i wręcz na szkodę młodych kandydatów na naukowców. Właściwe rozwiązanie to ETATY CZYSTO NAUKOWE w ramach grantów promotorów. Osobiście omijała bym szerokim łukiem promotora, który nie jest w stanie zaofiarować takiego etatu gdyż z dużym prawdopodobieństwem (abstrahując od niedoskonałości polskiego systemu grantowego) nie prowadzi badań na śwatowym poziomie i nie ma propozycji "dobrej" tematyki dla doktoranta. Piszę to z własnego doświadczenia osoby, która jako asystent zajmowała się "bzdurami" a po wyjeździe z kraju już po 2 tygodniach pracy miała pierwsze rozsądne wyniki wstępne do przyszłego doktoratu (etat naukowy, inny promotor, inna tematyka - najpierw stypendium, potem grant). To czego nie ma w polskim systemie to nie asystentury lecz etaty naukowe dla doktorantów w ramach grantów. Last but not least polskiego systemu. Wszędzie na świecie praca nad doktoratem to okres poświęceń (też osobistych) i inwestowania w siebie. W RP mamy brak jakichkolwiek rozsądnych propozycji (i w ogóle rynku pracy) dla "świeżych" doktorantów oraz zwłaszcza dla ludzi po postdokach!!!! Propozycja nieustawianych konkursów i mobilności jest może szczytna i godna popracia, ale nie ma propozycji jak to osiągnąć, a to jest klucz do wszystkiego. Skończy się jak zawsze czyli BMW w stosunku do mediokracji to ten, który się w polskim systemie sie odnajdzie, a to zabija naukę a przede wszystkim polskie szkolnictwo wyższe, bez którego nauki nie będzie.

      Usuń
    2. Z grantów NCN i NCBiR uczelnie dostają w sumie kilkaset milionów. Abstrahując od sensowności ich wydawania (skoro do tej pory nie robi się prostego posunięcia jakim jest deklarowanie procentu czasu pracy na rozmaite aktywności i procentu finansowania danej publikacji przez różne źródła to słabo wierzę w dobre intencje), trzeba pamiętać, że fundusz płac uczelni to kilkanaście miliardów (i są to etaty o wiele lepsze: bo w miarę stabilne). Gdyby choć 20 procent tej puli to była "składowa naukowa" - to mamy istną rewolucję. Moim zdaniem - w dobrym kierunku.

      Usuń
    3. Janie (unknown?) - nie można tego wprowadzić z persepktywy tylko Twojej działki, bo np. w mojej sytuacja jest na przeciwnym biegunie - wg obecnego algorytmu akurat w moim instytucie mamy w tym roku 170% pensum ustalonego na 240h. Przesunięcie 20% na składową naukową nie jest "globalnie" słusznym rozwiązaniem. Szukamy w końcu rozwiązań dla uczelni w założeniu kształcących MASOWO. Stąd dla mnie punktem wyjścia jest consensus środowiskowy jak "przeorganizować" to kształcenie w skali kraju - zarówno na poziomie róznych typów uczelni, jak i w ramach nich. Jak zwiększyć znaczenie "masowego" licencjata/inżyniera na rfynku pracy, jak ograniczyć studiua magosterskie do c.a. 20% populacji, podnieść ich rangę (nie tylko poprzez nierealizowalny w obecnych realiach ustawowy wymog udziału magistranta w badaniach naukowych promotora). Jak zwiększyć jakość doktoratu i jego rangę by w końcu spełnić warunki by był to najwyższy stopień naukowy w RP. Żonglowanie algorytmem finansowania i typem etatów nie da odpowiedzi na te pytania, chociaż jest wskazane w jakimś stopniu juz teraz. Wszyscy wszystkiego nei mogą robić dobrze, ale to że polskie uczelnie działają jak "pospolite ruszenie" to nie tylko wynik algorytmu finansowania i samej ustawy - to jest przede wszystkim odbicie mentalności środowiska i przedkładania status quo nad wprowadzenie zmian, które są możliwe w ramach istniejącego już prawa.

      Usuń
    4. Ten efekt (kompletne przeciążenie politechnik) wynika dokładnie z obecnego algorytmu. On prowadzi do "wyścigu szczurów" o studenta. Kto przegra - nieco traci na dotacji (i musi ciąć etaty), kto wygra dostaje trochę dotacji, ale za mało na kształcenie tych tłumów (dzięki którym wygrał), a zatem musi zwiększać pensum, nadliczbowe i liczebność grup. Uczelniom trzeba płacić MNIEJ za liczbę studentów. Wtedy będą ją trzymały w ryzach. Upieram się, że działanie uczelni wynika najbardziej z algorytmu (albo raczej z tego, jak rektorzy postrzegają działanie algorytmu).

      Usuń
    5. "Ograniczyć studia magisterskie do c.a. 20% populacji" można jednym prostym rozporządzeniem (przy okazji działającym silnie antyplagiatowo): "Jeden promotor może mieć w sumie co najwyżej N wypromowanych magistrów w danym roku kalendarzowym". Ja bym dał przejściowo 10<N <15, a docelowo gdzieś około N=5. Wtedy studia magisterskie nabierają sensu i stają się automatycznie znacznie mniej liczebne.

      Usuń
  21. A jaka jest Pani recepta na poprawę sytuacji? Także pozdrawiam i żałuję iż Pani ciekawy blog już nie jest interaktywny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Który blog? Ten, na którym wspólnie dyskutowaliśmy o reformach za czasów "wczesnej Kudryckiej" nigdy nie był "moim" blogiem. Było więcej osób, które miały prawo zamieszczania tam postów i dalej je mają!!!! :-)
      Blog informacyjny FIAP ma od początku zablokowane komentarze bo takie było jego założenie zgodnie z moją wypowiedzią w komisji sejmowej w 2007 roku. To tak jak z elementarzem działalności naukowej - najpierw dobra znajomość "the state of the art" dopiero potem punkt wyjścia do naszej własnej działalności naukowej inaczej będzie zagrożnie powstania makulatury, powtórzenia błędów innych oraz wyważania już otwartych drzwi. Podobnie z reformami SW i B&R w Polsce. Moim głebokim przekonaniem było (i jest), że środowisko akademickie (także polityczne i medialne) potrzebuje takiej akcji informacyjnej i zebrania w jednym miejscu wielu informacji z różnych źródeł. Po prostu uważam, że bez takiej wiedzy nie można nic sensownego w kwestii reform zaproponować. Pozostaje żałować, że ON nigdy nie stworzyli możliwości(?) swoim aktywistom, sympatykom i ewentualnym sympatykom możliwości zaznajomienia się z takim "the state of the art" refom... Może wtedy wprowadzenie paktu w życie miało by mniej wspólnego z decyzjami o zwiększeniu fianansowania niemożliwymi do spełnienia? BTW - uważam, że nie mam wystarczającej wiedzy na temat finansowania i jego skutków, którą posiadają(?) funkcyjni rektorzy i dziekani. Może wspólnie z "pi" i środowiskiem z jego uczelni pójdziecie jeszcze dalej w analizie i konkretnych porpozycjach? Chętnie zamieszczę lub podlinkuję.

      Usuń
    2. Niestety wiedza rektorów o algorytmie jest bardzo nikła. Najlepszy dowód, że w zasadzie nikt, poza izolowanymi głosami z Białegostoku czy Zielonej Góry, nie oburzył się ewidentnym przekrętem jakim był składnik "dostępności" kadry (mocno premiujący... niedostępność i jeszcze przy okazji liczbę studentów zaocznych, zupełnie wbrew deklaracjom p. MBK, może faktycznie i ją oszukano?). A wiele uczelni straciło na tym, i to spore miliony. Ktoś inny - zyskał.

      Usuń
    3. Takich "przekrętów" moim zdaniem jest i było więcej. Wytrawni "gracze" o to zadbali wszędzie - tez w KEJNie... A rektorzy? No cóz - nie mają oni MBA z zarządzania. Można mieć do nich co najwyżej pretensję o podejmowanie się mission impossible... Ta ignorancja niestety wychodzi wszędzie. Oj rozblogowałam się. Czas na pracę...

      Usuń
    4. Przykład podobnego przekrętu chyba trudno wskazać. Bo to było (w zasadzie jeszcze jest: skutki będą się ciągnęły parę lat) coś na wzór poniższej metafory,

      Robimy konkurs na najszybszego, odbywają się zawody, ale nagrody dostają tylko ostatni, najwolniejsi (Nie najszybsi i "odpowiednia" cześć najwolniejszych, to struktura przeciętnych przekrętów. Tu było tak, że szybcy nigdy nie zostali nagrodzeni, powolni - zawsze. Tak to wyszło). A jednocześnie trąbi się w mediach, ze w końcu doceniliśmy najszybszych bo to im się należało. Zasady tych "zawodów" ogłoszono w Dzienniku Ustaw, zatem wstyd i hańba zapomniana nie zostanie.

      Usuń
  22. Koleżanki, koledzy - przypominam o mojej prośbie: używajcie pseudonimów, nicków, imion - prawdziwych lub zmyślonych, podpisując się pod swoimi postami! Bardzo uciążliwe jest polemizowanie z "anomimowym z godz. 11:33", a taki prosty zabieg ułatwi nam wymianę poglądów!
    Z góry dzięki

    OdpowiedzUsuń
  23. Recepta? Mentalność środowiska głupcze - parafrazując klasyka. Sama się nie zmieni, ale jak ją przebudować nie wiem skoro o kierunku zmian decydują ludzie właśnie o tej "mentalności". Ostatnia opinia jaka do mnie dotarła z kręgów reformatorskich. Reformy MBK miały ją w założeniu przebudować, a tymczasem zmienia się w praktyce w dokładnei odwrotnym kierunku - vide skok wielograntowy na kasę i niewyobrażalne wypłaty "do kieszeni" poprzez np. wielokrotny system krzyżowych podzleceń...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją receptą jest przede wszystkim zmiana algorytmu. Proszę zobaczyć jak to samo środowisko przeorientowało się na "walkę o liczbę studentów". Robią to naprawdę nieźle, Wymagało to dużej zmiany świadomości (moim zdaniem - raczej in minus, ale jednak). Podejrzewam, że podobną skuteczność działania można uzyskać i w innych sprawach (zwłaszcza - nauka), ale trzeba je docenić w algorytmie.

      Usuń
  24. Co to za debilizm NCN opublikował raport gdzie eksperci ocenili sami siebie, i wyobraźcie sobie, że swoją pracę ocenili bardzo dobrze. Kto za to głupotę zapłacił. Przecież to jest ewidentna głupota. Przychodzi mi do głowy stare przysłowie "Mamo ! Chwalą nas, Kto ? Ty mnie a ja Was", czy jakoś tak. Grupa w wielu przypadkach niekompetentnych i niskiej moralności ludzi, ocenia siebie. Przecież to co się dzieje w ST10 to jest skandal. Przekazywanie kierowaniem panelu swoim podwładnym lub kolegom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Anonimie, pisz proszę o konkretach bez emocji i epitetów - wiem, że ta czy inna sprawa może bulwersować, ale chciałbym by to forum pozostało dość chłodne i konkretne. Mógłbyś podesłać linka do tego raportu i napisać na ten temat coś więcej?
      pozdrowienia

      Usuń
  25. Przepraszam! Ale na prawdę nieraz nerwy potrafią puścić gdy widzi się taki nonsens, a ma się nie miłe doświadczenia z pracami komisji pseudo-ekspertów. Pełny raport znajduje się tutaj https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/statystyki/2015_04_streszczenie_badania_opinii_ekspertow_wewnetrznych_ncn.pdf
    i został umieszczony na stronie NCN.
    Coś co dla mnie jest nie do zrozumienia jest fakt, że ludzie o bardzo, bardzo, bardzo słabym dorobku oceniają innych, których dorobek kilkakrotnie przekracza ich dorobek. To jest po prostu niedopuszczalne. Nie pisze o wszystkich ekspertach i przewodniczących bo wśród nich są na prawdę ludzie z poważnym dorobkiem, ale są również ludzie bardzo słabi nie publikujący w czasopismach z listy. Ekspertami zostają osoby jak np. w ST10 z 18 publikacjami z listy i indeksem H 7 !!! Większość tych publikacji jest w polskich czasopismach anglojęzycznych z IF<0.9. No ludzie i taki człowiek decyduje o kształcie nauki w dziedzinie nauk o ziemi. Ponadto zatrudniony jest na dwóch uczelniach, więc jak ma robić naukę jak jest typowym przedstawicielem tego z czym się na tym forum walczy. Kto zdecydował o wyborze człowieka z tak niskim dorobkiem, kto to zatwierdził, kto zgodził się, żeby człowiek można powiedzieć o zerowym dorobku i dokonaniach w nauce decydował, że ktoś dostanie grant, czy nie. ST10 jest mi bliskie i dlatego dobrze mam to rozpoznane, ale w innych grupach pewnie jest podobnie, trzeba na to zwracać uwagę, może przy następnym rozdaniu prof. Karoński (w którego dobre intencje mimo wszystko wierzę), będzie zwracał większą uwagę na dobór przewodniczących i tego typu patologie będzie eliminował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie zamieszczenie sprawozdań z oceny działania cateringu może odrobinę rozdrażnić osoby czekające na wyniki 8 rozdania konkursów.
      Patrząc na zmiany, które będą obowiązywały od konkursu czerwcowego optymistyczna bym nie była. Aż strach pomyśleć jakaż to rewolucja będzie w Sonacie bis.
      Anonimie z 05.11, jak piszesz już takimi szczegółami, podaj nazwisko tego eksperta.

      Usuń
  26. Tu można znaleźć wszystkie nazwiska: https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/uchwaly-rady/2015/uchwala3_2015-zal1.pdf
    a propos wyników, ktoś wie kiedy będą ?

    OdpowiedzUsuń
  27. Gorzkie i frustrujące. Nie tylko dlatego, że te zmiany wprowadzone nie zostaną, ale ze względu na to co rządzący robią z naszym budżetem.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ale... co jest gorzkie i frustrujace? Lektura dokumentow NCN wymienionych powyzej nastraja raczej bardzo pozytywnie - szefami paneli sa zwykle osoby o znaczacym dorobku, NCN zbiera informacje o pracy ekspertow, a do tego wszystko jest jawne.

    OdpowiedzUsuń
  29. Chyba zaraz pęknę ze śmiechu. Czy dorobek pana prof. Jacka Matyszkiewicza można uznać za znaczący ?! Mój doktorant ma więcej publikacji i indeks H po 3 latach pracy niż ten pan profesor.

    OdpowiedzUsuń
  30. Czy ta szopka w Szczecinie organizowana przez NCN wpłynie na ogłoszenie wyników ze OPUS'a ?

    OdpowiedzUsuń
  31. Wg regulaminu mają czas do 15 czy 16 czerwca. Skoro zapewnili sobie mniej pracy uwaleniem tych co nie przeszli do II etapu, jak widać idą dalej i nie dadzą szans także tym co przeszli do II etapu ale nie dostali, bo fizycznie nie zdążą poprawić wniosków i ich złożyć. I wskaźnik sukcesu się poprawi. Brawo.

    OdpowiedzUsuń
  32. Zwykle wyniki grantów są miesiąc wcześniej niż mają termin, czyli jak termin jest 15 czerwca, to wyniki są w maju. Ostatnio były chyba 4 maja i 29 kwietnia, tylko raz były po 20-tym. Ciekawi mnie jak to działa, czy wszyscy wpisują do systemu uzasadnienie i jak ostatnia osoba wpisze to się gdzieś pojawia komunikat, że wszystko gotowe, można zaczynać ... czy mają jakiś wewnętrzny termin, wpisujemy do n-ego i dzień później ujawniamy. Kto decyduje o ujawnieniu. A może jest tak, że po wpisaniu wszystkiego, prof. Karoński dostaje informację, wszystko wpisane, podpisuje jakieś dokumenty i dopiero wtedy pojawiają się wyniki. Zwykle też wyniki pojawiają się po południu. Ma ktoś jakieś dane na ten temat. Tak ze zwykłej ciekawości. Przecież to nie jest jakaś tajna informacja, to powinno być znane, a procedura ujawnienia wyników opisana i powszechnie dostępna. Z drugiej strony powinien być określony termin wyznaczony. Np. 14 czerwca jest ogłoszenie wyników i każdy by wiedział, że nie ma co się denerwować do 14, tylko trzeba czekać, a teraz nikt nic nie wie i nagle pojawiają się wyniki. W sumie to wielkie g... kiedy dostanie się wynik ale np. ja się niecierpliwię i chciałbym wiedzieć jak najszybciej albo przynajmniej znać datę kiedy to nastąpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyniki będą opublikowane najprawdopodobniej 15-tego maja. Uzasadnienia oceny są pisane przez ekspertów, zaraz po zakończeniu posiedzenia. Następnie jest to jeszcze formalnie sprawdzane przez koordynatora panelu w NCN.

      Usuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń