wtorek, 11 czerwca 2019

Stypendium doktoranckie, Instytut Oceanologii PAN


Nowa, poprawiona wersja ogłoszenia jako osobny post, treść poniższa nieaktualna, ale zachowuję dla archiwizacji dyskusji (MŻ)

INSTYTUCJA: Instytut Oceanologii Polskiej Akademii Nauk
MIASTO: Sopot
STANOWISKO: doktorant
DYSCYPLINA NAUKOWA: nauki o Ziemi, biologia, ekologia, oceanografia
DATA OGŁOSZENIA: 10.06.2019
TERMIN SKŁADANIA OFERT: 14.08.2019
SŁOWA KLUCZOWE: pelagiczne Ostracoda, taksonomia, biogeografia, modelowanie rozmieszczenia, Ocean Arktyczny     
OPIS (tematyka, oczekiwania, uwagi):
Nazwa stanowiska: doktorant - stypendysta w Zakładzie Ekologii Morza

Tematyka doktoratu: Planktonowe małżoraczki Oceanu Arktycznego – głębokowodne historyczne i współczesne dane vs. predykcje dotyczące składu gatunkowego i rozmieszczenia na tle zmian klimatycznych

Wymagania formalne:
- tytuł magistra biologii, oceanografii biologicznej, ochrony środowiska, ekologii lub pokrewnych oraz pozytywny wynik rekrutacji na studia doktoranckie w MŚSD (do dnia rozpoczęcia pracy)
- podstawowa umiejetność identyfikacji zooplanktonu
- umiejętność w zakresie przeprowadzania wielowymiarowych analiz statystycznych
- bardzo dobra znajomość języka angielskiego w mowie i piśmie
- podstawowe doświadczenie w pisaniu artykułów naukowych
- wysoka motywacja i entuzjazm do pracy naukowej
- kandydat musi spełniać warunki regulaminu Międzynarodowej Środowiskowej Szkoły Doktorskiej przy Centrum Studiów Polarnych w Uniwersytecie Śląskim w Katowicach (MŚSD): http://bip.us.edu.pl/sites/bip.us.edu.pl/files/prawo/zal_do_308_2018.pdf


Dodatkowo od powyższych wymagań formalnych od kandydata oczekuje się:
- wykształcenia w szeroko pojętym zakresie nauk biologicznych oraz zainteresowania wykorzystaniem metod numerycznych dla lepszego zrozumienia procesów ekologicznych
- zaangażowania w prace terenowe w trudnych warunkach (np., choroba morska, ograniczona przestrzeń na statku badawczym) i nienormowanym czasie pracy (np. nocne wachty podczas rejsów, dojazd na konferencje w weekend) oraz brak przeciwskazań zdrowotnych do pracy na morzu
- aktywnego udziału w konferencjach, festiwalach nauki i innych formach rozpowszechniania wyników projektu oraz przygotowywania publikacji naukowych w języku angielskim na wysokim poziomie
- umiejętności komunikacyjnych i pracy w zespole interdyscyplinarnym
- dużego entuzjazmu do pracy terenowej oraz prowadzenia badań naukowych.

Opis zadań wymaganych od kandydata w trakcie trwania projektu:
Doktorat dotyczy taksonomii i biogeografii planktonowych małżoraczków (Ostracoda) Oceanu Arktycznego na bazie bardzo cennej kolekcji głębokowodnych materiałów zooplanktonowych pochodzących z kilku niemieckich, amerykańskich i rosyjskich ekspedycji badawczych. Uzyskane wyniki będą stanowiły podstawę do modelowania rozmieszczenia małżoraczków w Oceanie Arktycznym z uwzględnieniem postępującego ocieplenia i związanych z tym zjawiskiem zmian biogeograficznych na przykładzie pelagicznych Ostracoda.

Typ konkursu:

Warunki zatrudnienia: Stypendium doktoranckie w szkołach doktorskich wg. regulacji:
na okres 48 miesięcy.

Termin składania ofert: 14.08.2019 do godziny 16:00.
Ofertę proszę przesłać pocztą elektroniczną na adres: kasiab@iopan.pl (opiekun naukowy)

Wymagane dokumenty:
1) List motywacyjny
2) Curriculum vitae
3) Potwierdzenie posiadania tytułu magistra (dokument należy dostarczyć do końca sierpnia 2019 r.)
4) Krótkie 'portoflio' ilustrujące tematykę i dotychczasowe doświadczenie badawcze (np. streszczenie pracy magisterskiej lub wybranej prezentacji w PowerPoint i/lub plakatu)
5) List rekomendacyjny i/lub opinia o kandydacie autorstwa poprzedniego opiekuna naukowego/promotora wraz z danymi kontaktowymi osoby opiniującej
6) Klauzula informacyjna o przetwarzaniu danych osobowych (http://www.iopan.gda.pl/praca
/INFORMACJE_O_PRZETWARZANIU_DANYCH_OSOBOWYCH.pdf) wraz z podpisaną zgodą na przetwarzanie danych osobowych (skan) - http://www.iopan.gda.pl/praca/KLAUZULA_ZGODY.pdf

Konkurs składa się z dwóch etapów:
  • wstępna ewaluacja z opiekunem naukowym odbędzie się do 26.08.2019,
  • drugi etap przeprowadzony zostanie na poczatku września 2019 r. (szczegóły u opiekuna naukowego) na podstawie konkursu wg. systemu punktowego: http://bip.us.edu.pl/uchwala-nr-3712019
 Z wybranymi kandydatami, którzy zakwalifikują się do drugiego etapu, skontaktujemy się do 30.08.2019 poprzez e-mail lub drogą telefoniczną w celu umówienia się na rozmowę osobiście lub za pośrednictwem Skype.




35 komentarzy:

  1. Wymagania z kosmosu za pensję niższą niż kasjerka. Chyba, że jest jakiś projekt, który podniesie stypendium. I potem się dziwić, że ciężko kogoś rozsądnego znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  2. tak szczerze, to spośród wszystkich doktorantów w mojej jednostce (ok 30 sztuk) tylko 3-4 osoby mają na tyle satysfakcji z tego co robią vs warunki w jakich to robią, że chcą zostać (tzn. liczą, że dostaną jakiś grant, bo etaty to mrzonka)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pytanie, czy to jest dobra proporcja? Tzn zawsze do kolejnych etapów przechodzi mniej ludzi, z różnych względów...

      Usuń
    2. Pytasz czy jeśli 90% osób nie ma satysfakcji z warunków pracy to dobrze. Nie, to nie jest dobrze.

      Usuń
    3. To prawda, ale z drugiej strony dziś co druga spotkana na ulicy osoba robi doktorat, musi być ostra selekcja, by nie nastąpiła inflacja tytułu (która i tak następuje), a ostra selekcja to jest coś, co na ogół skutkuje nieprzyjemnymi konsekwencjami...

      Usuń
  3. Tylko że ta selekcja jest totalnie od dupy strony - z tego co widzę, zostają nie najlepsi, z konkretnym pomysłem na siebie i na swoje badania, tylko miernoty bez pomysłu na to, co chcą robić i z na tyle giętkim kręgosłupem, aby móc utrzymać się w labilnym i zdegenerowanym świecie akademickim. Ci, którzy olewają karierę akademicką, nie tracą na tym nic, mogą tylko zyskać (lepsze pieniądze, możliwości rozwoju, etc.), traci na tym tzw. środowisko i szeroko pojęta nauka. Środowisko jest tak zabiegane o swoją wyimaginowaną wielkość pielęgnowaną w zaciszach gabinetów, że nie widzi tego, że za kilka lat (z nielicznymi) wyjątkami z tzw. "nauki" zostaną zgliszcza. W tej chwili każdy, kto ma odrobinę instynktu samozachowawczego i potrafi coś robić, ucieka z tego bagna jak najdalej..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. An. 13:05.

      Bredzisz kolego od rzeczy. Wizjonerów wieszczących upadek polskiej nauki w ostatnim 30-leciu było wielu, ale wszystkie te rojenia ostatecznie trafiły na śmietnisko historii.

      Usuń
    2. Gosc z 13:05 troche przesadza, ale w sumie tylko troche. Co znaczy dzisiaj polska nauka? Jesli porwnac nas z trzecim swiatem, to OK - jakis tam poziom jednak trzymamy. Ale do najlepszych to juz nam duzo brakuje i przede wszystkim w Polsce, polska nauka nie jest komukolwiek potrzebna. Funkcjonuje jako taki dodatek "artystyczny", ktorego mogloby nie byc i tez byloby OK. Wszelkie wazne decyzje w oparciu o ustalenie naukowe sa podejmowane poza Polska i nie bazuja na polskich dokonaniach. Jestesmy wylacznie krajem transferu wiedzy i technologii. I w tym kontekscie wszelkie deklaracje Zylicza i spolki, jak to mozemy byc potega (powtarzane od 20 lat) brzmia rownie glupkowato, jak te, ze beda tutaj niebawem naukowe zgliszcza. Mamy solidna pozycje nijakosci, tak na ocene powiedzmy 3.5.

      Usuń
    3. An. 12:13.

      OK., więc co należy zrobić, aby ten stan, pozycje nijakości polskiej nauki zmienić?

      Usuń
    4. Mysle, ze w ciagu najblizszych lat ten stan nijakosci bedzie trwal. Paradoksalnie, Polska gospodarka rozwija sie wyjatkowo dobrze, bez wzgledu na to kto rzadzi, wiec sieganie po rady polskich naukowcow nie jest politykom na razie potrzebne. Zeby cos zmienic nalezaloby zaczac pompowac w nauke polske spore srodki i sprawdzac efekty. Sytuacje polskiej nauki moglyby poprawic troche dzialania GTW (czyli grup trzymajacych wladze) w polskiej nauce, gdyby faktycznie te grupy mialy to na celu. Ale na dzien dzisiejszy skupiaja sie one glownie na obronie wypracowanych pozycji dyzurnych celebrytow. To np. widac przy ustalaniu kryteriow i sposobu oceny jednostek. Przypomne, ze np. dane do tej oceny ktora byla niedawno nie sa i nie beda upublicznione (czyli mamy osrodki "dobre", bo tak sie one same nazwaly, ale dlaczego sa "dobre", to tego juz sprawdzic nie mozna). A wydawanie srodkow z NCBR to bylo od zawsze i ciagle jest czyste rozdawnictwo wsrod znajomych krolika. Podsumowujac, politycy nie chca tego zmieniac i grupy ustawione w systemie tez nie. Wiec calosciowo jest nijako: ani dobrze, ani zle.

      Usuń
    5. An. 15:25.

      Faktycznie nic nie wskazuje na to, aby wciągu np. najbliższych sześciu lat coś się zmieniło w polskiej nauce. Obecna nijakość nauki odpowiada zarówno politykom, jak i naukowcom. Nie ma potrzeby transferu wielkich funduszy do polskiej nauki ze strony polityków, ani większego wysiłku intelektualnego po stronie naukowców. Wszyscy tym samym są zadowoleni. Generalnie podzielam opinie anonima. Niemniej Polska to dziwny kraj.

      Usuń
  4. Ta selekcja (od d..y strony) jest oczywistym skutkiem niskich płac w nauce! Ambitni i zdolni idą do biziznesu (szeroko rozumianego), a w nauce...zgliszcza (podobna sytuacja dotyczy nauczycieli edukacji podstawowej i średniej). Śmieszy mnie to oczekiwanie ostrej selekcji w nauce w Polsce. Z tymi pensjami? Raczej dziękujmy, że ludzie chcą przychodzić do pracy. Idąc tym tropem to wymagajmy od przysłowiowego dziadka klozetowego biegłej znajomości pięciu języków oraz protokołu dyplomatycznego...Na kasie w supermarkecie zarabia się więcej niż na uczelniach i PAN-ach i to bez specjalnych wymagań (wystarczy się nie spóźniać do racy)...jaka selekcja Panie Michale?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. częściowo racja, pieniądze nie są duże, sam to doskonale czuję porównując pensję szwedzką z PANowską. Ale też nie bardzo się zgadzam, że w nauce zgliszcza a zdolni w biznesie - ej, bez przesady, choćby patrząc na ekologię: mamy jednak grupę ludzi publikujących na wysokim poziomie. Ok, nie najwyższym (nie Nature, nie Science, raczej nie PNAS), ale wysokim (w journalach z impaktem 3-5). To jest przyzwoity poziom, w takie czasopisma celują wybitni naukowcy z USA, UK, NRF itd., więc nie gadajcie że gramy w drugiej lidze. Mam raczej wrażenie, że ten długi i ciężki ogon zbudowany z tysięcy bardzo słabych naukowców jest problemem. Dlatego gadam wciąż o tej selekcji, że jest potrzebna, itp.

      Usuń
    2. Tak, selekcja jest potrzebna i powinna być prowadzona w dużej mierze na etapie ubiegania się o status doktoranta. Do tej pory brało się każdego, kto chciał i zdał egzamin (egzamin, który niczego nie sprawdzał). Kompletny brak zarządzania zasobami ludzkimi to jeden z czynników wpływających na złe warunki pracy.

      Dużym problemem jest również brak przygotowania studentów na studiach magisterskich. Skąd oni mają wziąć ten warsztat naukowy, którego się od nich wymaga?

      No i w końcu mam wrażenie, że przy obecnych nakładach na naukę odpowiednie zarządzanie personelem jest kluczowe dla wyników naukowych całej jednostki.

      Usuń
    3. ale selekcja na etapie przyjmowania to niestety trochę randka w ciemno - bardzo trudno ocenić potencjał doktoranta podczas krótkiej rozmowy, osoby nieśmiałe ale świetne łatwo przegapić, itp.

      Usuń
    4. Wiesz, naukę w ogóle trudno jest uprawiać, to może jej nie róbmy ;) To, że coś jest trudne, to żaden argument. Promotorom potrzebny jest trening w zakresie liderowania, planowania, zarządzania, w tym: jak dobrze skomponować zespół. Inteligentny człowiek sobie z tym poradzi. Odpowiednio długą rozmowę przeprowadzić choćby przez Skypea.

      Usuń
    5. Rozmowa kwalifikacyjna na studia doktoranckie nie daje poglądu na to czy dana osoba zrobi doktorat. Było mnóstwo przypadków, że doktorat zrobiły osoby, którym nie przyznano stypendiów, a te, które miały pełne warunki i finansowanie nie dokończyły go. Ba, znane są sprawy, że promotor podziękował za współpracę komuś, kto potem obronił doktorat, a jednocześnie ten sam promotor nie wypromował niektórych wychowanych przez siebie doktorantów. Nie ma reguły, dlatego ja jestem za tym, żeby wymogi na doktorat z finansowaniem były trochę "ponad przeciętność" jak w ogłoszeniu powyżej. Tych, co obowiązki pracy wyliczają sobie od linijki skutecznie odstraszy na starcie, a być może zgłosi się jakiś pasjonata, którego różne trudności nie zrażą. Ze względu na sytuację w nauce mamy w niej głównie z jednej strony pasjonatów, a z drugiej osoby, którym z różnych powodów jest dobrze tam gdzie są.

      Usuń
  5. Bredzicie o selekcji, a spójrzcie na poziom co niektórych habilitacji. Kto ma dokonywać tej selekcji, te miernoty? Życzę powodzenia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Do anonima z 11.14

    Jak słyszę o 'pasjonatach' i 'misji' to otwierają mi się różne ostre przedmioty i z ust zaczynam toczyć pianę. Te słowa to tylko wytrychy, aby ukryć indolecję decydentów na różnych poziomach waadzy. Ja pasjonatem to byłem kiedyś, teraz chcę zarabiać konkretną kasę za swoją wiedzę i umiejętności. Ale ponieważ jestem "pasjonatem" i "mam misję" to można mnie rżnąć na każdym kroku i płacić mi grosze (tak samo jak nauczycielom, pielęgniarkom, lekarzom stażystom, rehabilitantom, etc.). Zresztą dla wielu słowo pasjonat=frajer, co to za miskę ryżu będzie zapieprzał...
    Te czasy się skończyły. Ja sam niedawno odkryłem, że istnieje życie poza nauką. I trawa tam jest bardziej zielona, i pieniądze większe, o kulturze pracy nie wspominając. Teraz jestem na okresie wypowiedzenia, od 1 września zaczynam nowe życie...

    OdpowiedzUsuń
  7. W pasji i misji nie ma nic złego, wprost przeciwnie! Niech tylko praca będzie godnie opłacana. Z głodową pensją to można stracić i misję i pasję, tak jak Anonim z 20:56.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak mi ktoś mówi o pasji i powołaniu to się zaczynam zastanawiać jak mnie będzie chciał okraść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie czułeś pasji? Współczuję...

      Usuń
    2. Czułem, czułem i dalej czuję. Po prostu, jeśli ktoś mi zaczyna mówić o tej pasji to wiem, że to wstęp do wyjaśnienia czemu będzie chciał mi zapłacić mało. Albo będzie liczył, że będę pracował za darmo.

      Usuń
    3. An. 18:51 slusznie rozumuje, ale mam paskudne poderzenia, ze nie ma od tego ucieczki. Tzn. atrakcyjnosc pracy jest opocz zaplaty jej druga wazna cecha. I jesli wykonywanie pracy daje lub moze dac spora satysfakcje, to ten ktory placi dobrze wie, ze mozna zaplacic mniej niz np. kasjerowi na kasie za ten sam czas pracy. Ten, ktory podejmuje taka pracy tez to wie. Problemy sa tylko wtedy, gdy trzeba to jakos wytlumaczyc wlasnej malzonce i dorastajacym dzieciom. I na to nie ma juz uninwersalnego rozwiazania. Czasem trzeba sie np. wowczas zatrudnic dodatkowo jako stroz nocny i olac tych, ktorzy mowia, ze tak nie wypada.

      Usuń
    4. Atrakcyjność pracy to kwestia względna: jednemu wystarczy wyrywanie nóżek muchom, topienie ich w balsamie kanadyjskim i dorabianie do tego nauki/ideologii (niepotrzebne skreślić). Nie przeszkadza im przy tym fakt, że w sytuacji niedoboru szczawiu i mirabelek w przydrożnych rowach sytuacja aprowizacyjna staje się trudna.
      Inny chciałby jeszcze do tego zabrać rodzinę na wakacje, od czasu do czasu żonę do restauracji i umieć odpowiedzieć sensownie na pytanie zadanie przez dziecko: " Skoro uczyłeś się tyle lat, zdobywałeś stopnie naukowe, napisałeś mnóstwo ważnych publikacji, to dlaczego zarabiasz tyle, ile ta pani w warzywniaku, która ma tylko skończone gimnazjum" w sposób inny niż standardowe: "ponieważ moją PASJĄ jest nauka, która niesie ważną MISJĘ dla ludzkości'
      Wot, i wsio...

      Usuń
    5. Nie musisz dziecku wmawiać, że masz pasję...po prostu powiedz, że ludzie czasami popełniają błędy i źle wybierają..

      Usuń
    6. Anonim 09:06. Jest od tego ucieczka. Wystarczy odejść z akademii. Okazuje się, że w mojej działce mogę robić całkiem ciekawe rzeczy w sektorze prywatnym. Za przynajmniej 2 razy większe pieniądze. Dodam, że jestem w tej chwili z grantu NCN zatrudniony, więc i tak zarabiam lepiej niż standard.

      W tej chwili jestem na etapie rozmów z kilkoma podmiotami, żeby coś razem zacząć, a jak się współpraca zacznie układać i projekty faktycznie będą ciekawe to trzeba będzie zostawić akademię

      Usuń
    7. Owszem na swiecie takie rzeczy dzialaja. Ale wariant polski wyglada najczesciej tak. Zaczyna sie szukanie kontakow poza akademia. Zglaszaja sie chetni, zawiazywana jest wspolpraca i organizowany jest wielomilionowy grant NCBiR. Grant ten zwykle juz nie ma nic wspolnego z nauka ani z dzialalnoscia wdrozeniowa o czym wszyscy wiedza od poczatku. Ale rzecz funkcjonuje przez klika lat. Po czym wkracza prokurator. Pisze jak jest. Zycze An. 18:03, zeby nie poszedl taka "latwa" droga. Na swiecie wspolpraca rynku i akademii dziala, ale trzeba bardzo krytycznie oceniac otoczenie. W PL, poza akademia, bardzo czesto celem sa tylko pieniadze.

      Usuń
    8. An 19:31. Ja nie mam zamiaru pisać grantu do NCBR. Są firmy, które mogą takie rzeczy finansować z własnej kieszeni i miałem szczęście na takie trafić.

      Plus tego taki, że nie mam nad sobą całej władzy mojej jednostki. Ja się nie muszę użerać, a firma płaci mniej.

      Usuń
    9. Ok, ja mysle, ze wszyscy tutaj bedziemy kibicowac, zeby sie udalo. Do tej pory w PL takie rzeczy nie wychodzly. Ale poniewaz powoli, wbrew wszystkiemu, stajemy sie jednak krajem wysoko rozwinietym, to byc moze takie sciezki zawodowe beda sie sprawdzac takze u nas.

      Usuń
  9. Pasja na pewno nie przeszkadza i w wielu dziedzinach biologii jest wartością dodaną.
    Niestety, punktoza i pogoń za pieniądzem za wszelka cenę może prowadzić do takich rzeczy jak opisywane w linku poniżej:

    https://forbetterscience.com/2019/05/30/magdalena-migocka-blames-students-for-impending-retractions/

    Myślę, że osoby z pasją są mniej podatne na takie zachowania patologiczne. Ciekawe, jak Wydział Nauk Biologicznych UWr wybrnie z tego skandalu. Czy będzie to tradycyjne zamiatanie pod dywan, czy zrzuci się winę na wrednych doktorantów (współautorów w tych pracach) i co na to władze uczelni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy można zrobić dużą karierę będąc "fejkowym" naukowcem? Pocieszające, że chyba nie...

      Usuń
  10. No to niezłe bagno...Jak to nie jest fałszowanie wyników badań, to ja jestem Sułanem Zanzibaru. A winny już jest: po dwóch godzinach intensywnego śledztwa, przesłuchania zainteresowanych i drobiazgowego sprawdzenia wszystkich kwitów winny się już znalazł: to doktorant. W tempie śledztwa, to co niektórzy habilitowani są lepsi niż hiszpańska inkwizycja:-)
    Przypomnijmy, że to nie pierwsza wpadka wspomnianej osoby i włos jej z głowy do tej pory nie spadł..

    OdpowiedzUsuń
  11. A na czym polegały wcześniejsze wpadki, jeśli można spytać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczytaj w podanym linku, tam jest opisana cała historia..

      Usuń