czwartek, 11 października 2018

Field assistant needed



27 komentarzy:

  1. No wynagrodzenie powalające, to się nazywa optymalizacja wydatków, czyżby chętni studenci na UAM już się skończyli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ale nie wszystko robi się dla natychmiastowego zysku w postaci wynagrodzenia pieniężnego. Praktyki, wolontariat itp., dużo uczą a niekoniecznie przynoszą forsę gotówką

      Usuń
    2. To jest wyjazd finansowany z grantu PRELUDIUM NCNu i w świecie często płaci się za możliwość udziału w tego typu badaniach jako wolontariusz. Nie wiem więc dlaczego te pretensje.

      Usuń
    3. Nie mam pretensji, ale uważam że poszukiwana jest osoba z konkretnymi umiejętnościami technicznymi związanymi z łapaniem ptaków (dla dobra badań i samych zwierząt). Nabycie takich umiejętności wymaga czasu i pracy. Pytanie jak długo trzeba zdobywać doświadczenie żeby zyskać prawo do uczciwej zapłaty. Bo takie oferty to dla mnie jednak przesunięcie kosztów badań na osoby trzecie, i nie każdego młodego pasjonata na to stać. Jednocześnie podejście że najlepiej uczą w "praktyki i wolontariaty" a gratyfikacja przyjdzie z czasem jest chyba trochę nadużywana.

      Usuń
    4. Ja jako "młody naukowiec" na to patrzę inaczej. Wydaje mi się że okazja do samego wyjazdu jest ową gratyfikacją. Każdy może aplikować a "wygra" najlepszy. Sama oferta jest skierowana raczej do osoby która rozpoczyna swoją przygodę z badaniami i nauką mając już pewne podstawy, które można wyrobić w 1-2 lata na studiach. Po takim wyjeździe ma się mocną pozycję w CV co jest mile widziane zarówno podczas starania się o przyjęcie na doktorat jak i przy ubieganiu się o granty.
      Oczywiście masz rację, iż nabycie umiejętności specjalistycznych jak obchodzenia się z ptakami wymaga czasu i pracy. Sam sporo czasu spędziłem na obozach obrączkarskich i wiem jak to wygląda. Natomiast nawet w Polsce są sytuacje gdzie do większych projektów poszukują wolontariuszy którzy oprócz tego że będą normalnie pracować, muszą się również sami utrzymać. Nie wiem czy dobrze pamiętam ale chyba taka sytuacja miała miejsce parę lat temu np. przy monitoringu niedźwiedzi w Karpatach. Z resztą, nawet biorąc udział w obozach obrączkarskich masz poza wyjątkami wyznaczoną dniówkę i musisz sam dotrzeć na miejsce. Więc taka praktyka/wolontariat nie jest darmowa.

      Usuń
    5. Nie dziwcie się, że pensje w nauce w Polsce są niskie, skoro sami naukowcy nie szanują pracy. Uważam, że każda praca powinna być wynagradzana. Taka jest idea samej pracy. Jeśli jakiś wolontariusz znajdzie się, to OK. Ale czy moralnym jest oferowanie pracy bez zapłaty?

      Usuń
    6. czyli co, zabronić wolontariatu? Wg mnie to nonsens, sam spędziłem jako wolontariusz kilka lat w PAN i nie czuję się z tego powodu oszukany.

      Usuń
    7. Na moim wydziale (UWr) są wolontariusze na własna prośbę, ale jest to taka sytuacja, że nie ma obecnie wolnych etatów, więc proponujemy wolontariat mając w perspektywie rok lub dwa czekania, aż ktoś przejdzie na emeryturę. Te osoby pracują na innych stanowiskach, w naszym przypadku są to nauczyciele lub pracownicy PAN (prawo dopuszcza wolontariat osób zatrudnionych w innych miejscach).
      To trochę inna sytuacja, niż ta opisana w dyskutowanym wątku, gdzie wolontariat proponuje wykonawca grantu i chce mieć tanią siłę roboczą. Rozumiem, że w neoliberalnym porządku świata (wiemy, że Michał jest entuzjasta tego nurtu społeczno-ekonomicznego) taka oferta pracy za friko jest nie tylko dopuszczalna, lecz nawet powinna nobilitować (tak wynika z niektórych wpisów), ale osobiście skłaniam się ku tym wpisom, że jest to forma wykorzystywania młodych ludzi, nawet jeżeli taka praca jest jakąś przygodą. Ale skoro przymusu nie ma, to może znajdzie się taki fan pracy za friko.

      Usuń
    8. Anonimowy15 października 2018 15:24
      To jak nazwiesz kierownika projektu który nie pobiera wynagrodzenia przez cały czas trwania projektu żeby sfinansować prace terenowe i lab?

      Usuń
    9. W Preludium, jak pewnie wiesz, jest pewien limit kosztów ogólnych. Po skalkulowaniu wszystkiego wyszło, że nie za bardzo na wszystko starcza a jednak priorytetem jest to, żeby pewne rzeczy po prostu wykonać w projekcie. Jak dla mnie była to zwykła zdroworozsądkowa decyzja wyboru między tym, czy wziąć więcej kasy dla siebie, czy raczej trochę mniej a za to zrealizować ciekawsze badania, opublikować wyniki i mieć lepszy punkt wyjścia do dalszej kariery. Sam zwykle też nie brałem maksymalnego wynagrodzenia. Nie chce mi się aż tak daleko sięgać wstecz, ale chociażby w aktualnym projekcie (Opus) ja jako kierownik dostaję 18 tys. rocznie a postdoc 60 tys. Jasne, że dla mnie jest to tylko dodatkowe wynagrodzenie ale przynajmniej wg przepisów mógłbym spokojnie wpisać sobie wyższe wynagrodzenie argumentując większym nakładem pracy w projekcie.
      Ja kiedy byłem studentem to normalnie "po ręcach" bym całował, jakby mnie ktoś bezkosztowo chciał zabrać na miesiąc do Afryki, a do tego jak się można domyślać, spokojnie wchodzi w grę np. napisanie z części zebranego materiału pracy dyplomowej.
      Pozdrawiam,
      T. Osiejuk

      Usuń
    10. do an. z 15:51
      Trudno mi odpisywać na takie pytania, bo ja jako kierownik dwóch grantów (ale samodzielnych) brałem honorarium 0 zł, własnie z powodów, o jakich piszesz. Finansowałem z całej kwoty prace i lab (teraz mi go zazdroszczą koledzy z krajów dużo bogatszych). Może byłem frajer, moi koledzy z molekularnej mieli takie honoraria, o jakich ja mogłem tylko marzyć.
      Ale kiedy doszło do grantu wspólnego z doktorantem, to oddałem jemu całe honorarium i sam też nie wziąłem ani złotówki. Chyba znowu byłem frajer.
      Ja rozumiem ten romantyzm, o jakim kol. Osiejuk pisze, ale ten młody człowiek obudzi się kiedyś z kalkulacją emerytury z ZUS-u.

      Usuń
    11. A może wręcz przeciwnie. Poprzez takie romantyczne podejście i doświadczenie w badaniach w Djibouti Mathieu i jego pomocnik dostaną atrakcyjną pracę. A emerytury z ZUSu nie dostaną bo wcześniej polski system emerytalny upadnie. Takie gdybanie...
      Fajnie że pojawiają się możliwości takich wyjazdów. Kto będzie chciał to skorzysta. Inni będą marudzić że romantyzm, że wolontariat, że czarnuchowanie za frajer.

      Usuń
    12. Przepraszam za pytanie nieco offtop, ale czy w ramach paneli w NCN jest źle widziane pobieranie maksymalnego możliwego wynagrodzenia w projektach? Jeśli składam wniosek o OPUS i planuję zatrudnienie pełnoetatowe, zgodnie z przepisamu NCN na wynagrodzenie przeznaczone jest 150 tys. złotych rocznie (brutto brutto). Czy ubieganie się o taką kwotę źle świadczy o kierowniku? Czy powinien on zmniejszyć wynagrodzenie do, powiedzmy, 120 tyś zł, aby pokazać że nie wykorzystuje pełnej puli? Pytam całkiem serio, właśnie stoję przed takim dylematem.

      Usuń
    13. Po to te stawki są podane, żeby w ich ramach nikt się nie czepiał i tak to działa. Natomiast musisz jeszcze skalkulować jaki czas poświęcasz na projekt a to zależy co jeszcze robisz, na jakim jesteś etacie, czy jesteś w innych projektach itp. Na pewno nie możesz dać 100% jeśli już jesteś choćby jako wykonawca w innym grancie. Ja de facto w tym grancie, który gdzieś tu powyżej czy poniżej wspominałem, jestem o wiele bardziej zaangażowany niż by to z kwoty wynikało. Ale miałem w tym czasie jeszcze inne projekty + dydaktyka itp. Także było dla mnie jasne że wpisywanie maksymalnej kwoty byłoby przesadą, choć teraz w jego końcówce w zasadzie 90% czasu poświęcam tylko na ten projekt.

      Pozdrawiam,
      T. Osiejuk

      Usuń
    14. Dziękuję za odpowiedź. Czyli zakładając, że projekt jest bardzo rozbudowany i angażuje kierownika w pełnym wymiarze, a dodatkowo kierownik nie ma dochodów z innego źródła, to wpisanie pełnej kwoty 150 tyś. rocznie nie powinno budzić wątpliwości?

      Usuń
  2. Kierownik projektu pewnie pochodzi z takiego kraju, gdzie za garść prosa zasuwał w uprawach rolnych, więc nic dziwnego. Tyle, że do machania motyką umiejętności wiele nie trzeba. A tutaj wymagania, doświadczenie i CV jak u profesora, co najmniej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kierownik zrobił magisterkę we Francji, ma całkiem fajne publikacje i pewnie lepsze CV niż nie jeden Anonim. A na tego typu oferty w ciekawych miejscach wolontariusze sami płacą, żeby móc pojechać.

    Pozdrawiam,
    T. Osiejuk


    Villain, A.S., Mahmoud-Issa, M., Doligez, B., Vignal, C. (2017) Vocal behaviour of mates at the nest in the White-throated Dipper Cinclus cinclus: contexts and structure of vocal interactions, pair-specific acoustic signature. Journal of Ornithology 158: 897-910.

    Mahmoud-Issa, M., Marin-Cudraz, T., Party, V., Greenfield, M.D.(2017) Phylogeographic structure without pre-mating barriers: Do habitat fragmentation and low mobility preserve song and chorus diversity in a European bushcricket? Evolutionary Ecology 31: 865-884.

    OdpowiedzUsuń
  4. W zasadzie to w ogóle bym nie zabierał głosu w tej sprawie, ale Mathieu nie zna polskiego więc sam się nie obroni. Ale jest właśnie tak, to jest grant Preludium, więc pieniądze nie są powalające. Robiąc kosztorys musieliśmy po prostu skroić go tak, żeby wystarczyło na najważniejsze rzeczy, nawet Mathieu nie pobiera wynagrodzenia przez cały czas trwania projektu. Natomiast stwierdziliśmy, że nie ma co się ograniczać w wyborze do studentów z UAM, bo może z zewnątrz znajdzie się ktoś lepszy.
    Natomiast wszystko to jest pikuś, bo przecież nikt nikomu nie każe się zgłaszać jak mu takie warunki nie odpowiadają. Natomiast forma komentarza Anonima z 12 października 2018 17:54 pięknie świadczy o mentalności tej osoby. Jak ktoś pochodzi z innego kraju, ma inny kolor skóry, a pewnie cokolwiek innego niż szanowny Anonim, to już to jest powód żeby taką osobę obrażać. W zasadzie to pewnie pod jakiś paragraf podpada.

    Pozdrawiam,
    T. Osiejuk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam pytanie do tych co chcieli by zarabiać kokosy. Jeżeli jedziesz na taki staż to uczysz się nowych rzeczy, uczysz się ich od starszych i bardziej doświadczonych kolegów. Dlaczego nikt się nie oburza za płacenie za różne kursy doszkalające, przecież na kursie np. angielskiego też tracisz swój czas. Na takim kursie nie tylko prowadzący Ci nie płaci, ale to nawet ty musisz płacić prowadzącemu. Chora sytuacja ;-).
      Według Twojego sposobu myślenia powinna płacić Ci osoba, która cię szkoli, bo przecież twoim kosztem podwyższa sobie doświadczenie w nauczaniu!

      Tutaj jest podobny układ jak na szkoleniu, tylko że nie musisz płacić, a w zamian za to, że możesz się czegoś nauczyć od starszych i bardziej doświadczonych kolegów, udzielasz im swojej pomocy. Ta pomoc jest w zasadzie gówniana na początku, bo zanim się nauczysz, to starsi zrobiliby to szybciej i profesjonalniej; jednak istnieje coś takiego jak chęć uczenia i pomagania innym .... a tego kolego to nie zrozumiesz bo dla ciebie najważniejsza jest kasiorrrra.
      Ja też rezygnowałem z wynagrodzenia w grantach, żeby kupić lepszą aparaturę. Kto tego nie zrobił nie zrozumie. I mogę się założyć że Pan Osiejuk, podobnie jak ja, nie chciałby osoby na to stanowisko twojego pokroju, bo wy tylko umiecie "chcieć, żądać, wymagać" a nic z siebie nie potraficie dać "dla sprawy". Więcej z was szkody niż pożytku.
      Sam będąc aktualnie profesorem z przyjemnością pojechałbym na taki wyjazd, żeby zobaczyć coś nowego i czegoś nowego się nauczyć.

      Usuń
    2. do an. z 19:19

      Koledzy, odróżniajmy wyjazd po zdobywanie doświadczeń dla młodego człowieka u progu kariery (sam byłem bezpłatnym wolontariuszem w stacji terenowej w bardzo atrakcyjnym przyrodniczo miejscu poza Polską) od poszukiwania kogoś, kto ma już jakieś umiejętności i doświadczenie, a chcemy go do pracy bez honorarium. To jednak są zupełnie różne opcje.
      Kiedy idę do mechanika samochodowego on bierze na wejściu jakąś kasę za samo przyciśnięcie palca do odpowiedniej śrubki, a jak się oburzamy, że chce za to kasę to odpowiada "ale ja wiedziałem jaką śrubkę dotknąć. W Polsce wszyscy uważają, że np. jakiś znawca fauny lub flory pracujący na uczelni to powinien za darmo oznaczać próbki zbierane przy innej okazji (naukowej lub nie), bo przecież jest zatrudniony jako biolog na uczelni i to powinien być jego psi obowiązek. W tym kraju, w którym byłem na wolontariacie, taki pracownik ma tez obowiązek oznaczać takie materiały, ale na koniec wystawia fakturę za tę umiejętność (jak ten mechanik samochodowy) i nie ma znaczenia czy oznacza masówkę pospolitych gatunków, czy jakieś rzadkości. Trochę w tej dyskusji widzę pokłosie takiego myślenia, że pracownik uczelni, zwłaszcza młody, to powinien pracować jak chłop pańszczyźniany i jeszcze mentora po rączkach całować za te doznania estetyczno-przygodowe.

      Usuń
    3. A mnie dziwi ta dyskusja. Jeśli jeden z drugim będziecie mieć swój grant, będziecie angażować ludzi na zasadach, jakie Wam odpowiadają. Wiele jest powodów, dla których autorzy tego akurat projektu nie mogli lub nie chcieli przeznaczyć środków na wynagrodzenia. Po co to bicie piany? Nie podoba Ci się, to nie aplikuj.
      Ja z kolei mogę zrozumieć angażowanie ludzi przy takim projekcie bez wynagrodzenia. Porównałbym to np. do nauki języka. Za taką naukę musisz zapłacić, aby zdobyć pewne umiejętności i kompetencje. Zwróci Ci się to w przyszłości z nawiązką, gdy dostaniesz lepszą pracę dzięki znajomości języka. Podobnie jest z wolontariatem. Jeśli zdobędziesz nowe umiejętności i doświadczenie pracując jako wolontariusz w innym projekcie, z pewnością w przyszłości będziesz miał większe szanse na własny projekt lub doktorat w dobrym ośrodku. To się nazywa "inwestycja w siebie". Ale powtórzę, jeśli się komuś nie podoba, nie musi się na to zgadzać.

      Usuń
    4. i tak na wolontariacie do 60/65 roku życia...a później to już tylko emerytura :-)

      Usuń
  5. Mnie sie wydaje, ze Admin. bloga powinien takie wpisy jak 12.10.2018 17:54 po prostu usuwac. Podobne zreszta, jak wszystkie anonimowe komentarze atakujace indywidualne osoby wymienione z imienia i nazwiska.

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie się wydaje, że Anonim 17:54 raczej żartował, chociaż oczywiście trudno się wypowiadać za kogoś. Internet tak funkcjonuje, że w podobnych kwestiach nie warto się spinać. Ja na ten przykład kiedyś byłam zapisana na listę "Ptaki" T.Osiejuka i nigdy nie napisałam na nią posta, ale napisałam jeden grzeczny komentarz prywatnie do admina i jakoś niebawem zostałam z niej wykasowana po uzyskaniu odpowiedzi od tegoż admina, że "niby jestem taka sprytna". Rady do bloga Michała są może i dobre, ale każdy może sobie założyć swoją niszę w sieci i tam wprowadzać sobie swoje zasady, np. na liście "Ptaki", na którą niemal nikt nie pisze. W ogłoszeniu zadbałabym o kindersztubę - wiadomo, że eksperci NCN oceniają konstrukcję zespołu do grantu, w tym wynagrodzenie. W Preludium płatne jest wykonanie zadań badawczych, przy czym umowa konkretyzuje, czy wykonawca biorący za nie pieniądze może przekazać część zadań osobom trzecim bez wynagrodzenia, czyli w tym wypadku studentowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie pamiętam tej sprawy. Co do listy Ptaki to usunięcia osób z listy zdarzały się dosłownie incydentalnie, pamiętam pojedynczy przypadek ewidentnego spamowania, kiedy ludzie sami do mnie pisali, żeby co zrobić (ale to był jakiś mężczyzna, więc nie chodzi o Panią :). I przez jakiś czas starałem się zniechęcać osoby wysyłające o charakterze komercyjnym, ale raczej bez wypisywania.
      Natomiast listę zastąpiły inne media, takie życie. Parę razy chciałem ją już zamknąć, ale zawsze ktoś odpisywał, żeby jednak została. Także w tej chwili utrzymywana jest przez UAM raczej jako zabytek klasy zero, powstała chyba w 1995 r.
      Pozdrawiam,
      T. Osiejuk

      Usuń
  7. są głosy za i przeciw wolontariatowi, poparte argumentami dość sensownymi. Zwróćcie jednak proszę uwagę, że nie ma obowiązku brania udziału w wolontariacie - to tylko opcja. Można od razu zacząć pracę na wysoko-płatnym etacie - jeśli ktoś ma taką opcję, niech z niej korzysta. Ale wielu nie ma, a wolontariat jest okazją do zdobycia doświadczenia i sprawdzenia, czy taka praca w ogóle nam pasuje. Ale, podkreślam, nie ma obowiązku - idea wolności w nauce (nie tylko), której zwolennikiem rzeczywiście jestem, właśnie dopuszcza wiele różnych dróg rozwoju kariery, i wyklucza narzucanie innym tego, co nam się wydaje za właściwe.

    OdpowiedzUsuń