wtorek, 17 stycznia 2017

"Przerzuć pionowo, przerzuć poziomo"

Profesor Pacholski powiedział kiedyś, że "Poziom etyczny w polskiej nauce, szczególnie w środowiskach, gdzie są duże pieniądze, czyli w naukach medycznych i technicznych, jest katastrofalny" (całość tutaj; warto przeczytać, choć to tekst sprzed półtora roku) i ja się z tym całkowicie zgadzam. Ewidentnie coś w tym jest, że nasze środowisko ma poważny problem z czymś, co teoretycznie powinno być dla nas najważniejsze - z dążeniem do prawdy i uczciwym jej przedstawianiem, nawet jeśli jest niewygodna dla nas. Zobaczcie jak łatwo zatrudnić naukę na stanowisku ochroniarza tej lub innej opcji politycznej. 

Dostałem dziś anonimowo namiary na ciekawy tekst na blogu "For better science" o publikacjach o western blot'ach produkowanych na polskim uniwersytecie. Autor dowodzi w nim, że ryciny w kilku publikacjach polskich autorów zostały spreparowane poprzez używanie tych samych prążków wielokrotnie. Wygląda na to, że prążki były po prostu przełożone w pionie i poziomie. Uważam, że nagłaśnianie takich spraw, które mają tendencję chowania się pod dywan, jest ważne, więc wrzucam namiary na ten post na blogu. Mnie przeraża sam fakt, ze takie "nieścisłości" (nie chcę tego nazywać inaczej, bo nie wiem czy cokolwiek udowodniono - na razie jest jedna praca wycofana z powodu błędów na rycinach) pojawiają się w medycynie, czyli dziedzinie mającej bezpośredni wpływ na efektywność leczenia itp. Całość jest podwójnie ciekawa, bo dotyczy Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, o którym ostatnio słyszeliśmy przy okazji powołania studiów z homeopatii...

Nie znam się na tej tematyce, więc nie będę się wysilał, by pisać od siebie merytoryczny komentarz, przeczytajcie i oceńcie proszę sami:


Michał Żmihorski


5 komentarzy:

  1. Mają rozmach Skur******

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobne rzeczy kiedys dotyczyły grupy prominentnych biotechnologów z Meksyku, w dużo bardziej prestiżowych czasopismach. Skończyło się tym, że chyba 3 z 9 artykułów zostały wycofane, a resztę potraktowano że błąd ludzki i wrzucono erraty. Jak później się okazało zbiegiem okoliczności był fakt, że badania tej grupy osób finansowane są głównie przez firmy biotechnologiczne. Osoba ta otrzymała również L'Oréal-UNESCO Awards for Women in Science, więc trochę kiepsko. Ale tutaj Pan Michał słusznie zauważa, pomijając etykę w badaniach, że wyniki badań medycznych mogą przekładać się bezpośrednio na zdrowie ludzkie, co jest dużo bardziej niebezpieczne dotkliwe w skutkach aniżeli łamanie etyki, choć ani na jedno ani na drugie powininniśmy się zgadzać.

    OdpowiedzUsuń
  3. najgorsze, że nic z tym się nie stanie - nikt nie poniesie konsekwencji, co najwyżej wycofają kilka prac i będą próbować dalej nauczeni, że samo przerzucanie poziomo jest niewystarczające... Właśnie dużym problemem nauki w Polsce jest tolerowanie różnych oszustów, plagiatorów, itp - taka osoba powinna być traktowana jak sportowiec na dopingu: skreślona z życia naukowego na jakiś czas, a w przypadku recydywy skreślona dożywotnio. Dla mnie to jest niepojęte, że na stanowiskach wymagających bezwzględnego zaufania i krystalicznej uczciwości pracują grupy oszustów i pobierają kupę forsy z budżetu! I nikt z tym nic nie robi

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, to chyba przejaw jakiejś głębszej choroby. Ja jakiś czas temu zgłosiłem przełożonym, że studenci sfałszowali wyniki zaliczenia przedmiotu. W efekcie zostałem oskarżony, że bezpodstawnie pomawiam studentów i zniechęcam ich do studiowania (mimo oczywistych dowodów na fałszerstwo).

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Michale,

    Wspomnialem o tym poscie (i materiale zrodlowym) u Pana Wronskiego. Moze po prostu wyslac mu maila w temacie? To a propos "nikt z tym nic nie robi". ;)

    OdpowiedzUsuń