piątek, 18 września 2015

Dlaczego nie może być lepiej

Spróbuję ująć rzecz przenośnią: znacie program Google Earth? Można tam śledzić szczegóły budowy morfologicznej i sposoby użytkowania gruntów, widać rzeki, domy, drzewa. Ale śledząc te detale nigdy nie zrozumiemy procesów zachodzących w skali makro. Musimy więc użyć opcji "Zoom out", dzięki której możliwe jest spojrzenie całościowe, z dużej wysokości, a tym samym dostrzeżenie procesów, wzorców i zjawisk, których nie widać z poziomu ziemi, a które jednak determinują wszystko co zachodzi lokalnie. 

To samo dotyczy nauki w Polsce. Na wielu forach, blogach, w komentarzach do prasowych artykułów, na konferencjach, w grupach takich jak Obywatele Nauki, Rada Młodych Naukowców, Akademia Młodych Uczonych PAN, czy Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej - tysiące ludzi diagnozuje problemy i wynajduje możliwe rozwiązania. Ale wszystko to wyłącznie w skali mikro (czy obcięcie o 10% punktacji za artykuł to dobry pomysł) lub tylko nieco większej (Rada NCN postuluje by pomóc doktorantom). Tymczasem nikt nie wspomina o generalnych procesach i zjawiskach, które mają największy wpływ na naukę w Polsce. Stąd moja prośba o "Zoom Out" i spojrzenie możliwie szerokie. A obraz z wysokości wygląda następująco:

Całe szkolnictwo wyższe i nauka nie są zawieszone w próżni, tylko w ekonomiczno-prawnych strukturach zwanych państwem. W Polsce dominuje nauka państwowa, więc uniwersytety, PAN, instytuty badawcze są podłączone do kroplówki o nazwie "budżet państwa". Tym samym kondycja budżetu jest najważniejszym czynnikiem determinującym kondycję nauki. Natomiast jeśli gospodarka jest w złym stanie, to choćbyśmy mieli samych noblistów na uczelniach i Papieża Franciszka w MNISW, ten system nie pociągnie dłużej niż miesiąc (do najbliższej wypłaty). Dodatni bilans budżetu jest warunkiem sine qua non funkcjonowania nauki, jakiegokolwiek rozwoju naukowego i dobrobytu naukowców. Bez pieniędzy nawet najznakomitszy profesor po sześciu godzinach robi się głodny i zatrudnia się przy odśnieżaniu parkingu, nie trzeba tego chyba dalej udowadniać.

Tymczasem kondycja budżetu jest zła. Budżet na 2016 zakłada, że 56 miliardów zł (=dwukrotność całego budżetu na naukę) pokrywamy z wysoko oprocentowanej pożyczki. By zrozumieć ile to jest: Polska przez cały rok 2016 bierze "chwilówkę" w tempie 1700zł/sekundę (albo: równowartość gruntów ornych w kwadracie o boku 165km). I to tylko w roku 2016, a przez ostatnie lata sytuacja była identyczna. A co robimy jak trzeba spłacić część pożyczki (obligacje kończące się akurat w danym roku)? Rolujemy dług, czyli spłacamy dług długiem, bo przecież nie ma żadnej nadwyżki budżetowej od wielu lat. Dotacje UE, z których się cieszymy, nie rozwiązują problemu, bo po pierwsze są dość małe (na mieszkańca ok. 90 zł/miesiąc), po drugie wymagają sporego wkładu własnego (uczestnictwo w kosztach + składka członkowska), więc de facto powiększają zadłużenie, bo tego wkładu nie mamy (więc znowu pożyczamy). W efekcie mamy gigantyczny dług, a jego obsługa (spłata części długu + odsetki w danym roku: ok. 40mld/rok=280mld zł/7 lat) pochłania wszystkie dotacje Unijne razem wzięte (430mld-130mld składka-20mld koszty obsługi=280mld zł/7 lat). Nie wspominam już o samym długu, który stale rośnie i wynosi (w zależności od tego, czy uwzględnia zobowiązania emerytalne) 1-3 biliony zł. Przypomnę, że obligacje skarbu państwa są opatrzone adnotacją: "Rzeczpospolita Polska gwarantuje wykup obligacji wraz z odsetkami całym swoim majątkiem". Chyba żaden inny kraj w Europie (poza Grecją kilka lat temu i Słowacją od wprowadzenia Euro) nie ma takiej struktury budżetu - wykresy dla porównania, można to sprawdzić szczegółowo tu:
(z prawej strony trzeba wybrać Rząd --> Bilans budżetu)

Więc sama obsługa długu kosztuje nas co roku znacznie więcej niż te wszystkie śmieszne pieniądze na naukę - budżety NCNu czy PANu wyglądają w zestawieniu ze spłacanymi co roku odsetkami tak (powierzchnia kwadratu odpowiada kwotom):

Nie jestem ekonomistą - jeśli robię gdzieś błąd w tych wyliczeniach lub ich interpretacji, to wskażcie proszę gdzie. Moim zdaniem jesteśmy (PL) w złym stanie finansowym i przez to sytuacja nauki z definicji nie może się poprawić.

I teraz z tej makro-perspektywy oceńmy postulaty różnych grup i organizacji, o konieczności dofinansowania nauki: stypendiów doktoranckich, grantów, upadającej humanistyki, wydawnictw, muzeów, podniesienie wydatków na naukę do 2% PKB i wielu innych. Możemy głośno krzycząc wyrwać chwilowo część forsy przeznaczonej na pielęgniarki albo emerytury, ale pomyślcie, czy ten zabieg długoterminowo generuje jakikolwiek dobrobyt? Przypomnijcie sobie Pakt dla Nauki wręczany marszałek Kidawie-Błońskiej, w nadziei, że sypną forsą i humaniści zaczną dobrze zarabiać. Przypomnijmy sobie wszystkie nasze, artykułowane lub nie, oczekiwania i nadzieje, że może w przyszłym roku będzie lepiej.  Ludzie, zrozumcie wreszcie: żadnej dodatkowej forsy nie ma i nie będzie, a w kolejnych latach zabiorą jeszcze to, co mamy obecnie!  
Mam nadzieję, że się głęboko mylę...

michał żmihorski

55 komentarzy:

  1. Nie mylisz się, w kolejnych latach będzie gorzej. Ba, już w 2016 naukowcy przeżyją szok, jak mało pieniędzy dostaną....

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to za koszmarny system, w którym naukowiec wegetuje całe życie, sam dokłada do nauki, a decydenci śmieją się z naiwnych, którzy chcą zmienić świat na lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego oni nas cały czas okłamują. Lepiej niech powiedzą - dajemy wam naukowcom tylko tyle, aby nie umrzeć z głodu, chcecie się bawić w naukę to musicie mieć świadomość, że będzie coraz gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od 8 lat pilnie zestawiam na portalu FIAP pożyczki finansowane przez EBI na działaność R&D (głównie) i SW - dzisiejszy komunikat prasowy podsumowuje te kwoty - pożyczyliśmy już prawie BILION EURO.
    http://www.fiappl.info/2009/07/linia-kredytowa-europejskiego-banku.html

    Mało kogo to interesuje, a jak są te pieniądze wydawane i jak się środowisko akademickie poczuwa do odpowiedzialności za przyszłość naszego Kraju każdy widzi dookoła siebie (jak kształcimy studentów i co robimy ze środkami, które obecne dzieci i studenci będą musieli spłacać).

    Ciekawe jak wykorzystają środki Brytyjczycy
    http://www.eib.org/infocentre/press/releases/all/2015/2015-198-oxford-university-to-benefit-from-largest-ever-european-investment-bank-university-loan.htm


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska = Czarna dziura = tak zostaną te środki wykorzystane

      Usuń
  5. Niech do wyborów chodzi 7% uprawnionych i będziemy mieli zmiany. W Polsce panuje mentalność Kalego, wszystko co złe to nie my. Ludzie lubią pomarudzić na rządzących a jednocześnie oczekują od nich gruszek na wierzbie. Przecież ta dziura budżetowa nie powstała dlatego, że rząd tak chciał, ale dlatego, że są wybory i trzeba sypać groszem jeśli chce się rządzić. I ludziom to odpowiada bo dla nich państwo to jakiś kosmiczny byt - tamci, oni itp. Do wyborów nie chodzą nie dlatego, że nie wierzą w zmiany, ale dlatego, że tak jest wygodniej; zawsze można zrzucić winę na kogoś. Polacy chcą by myślano za nich i każdy sobie rzepkę skrobie.
    A wracając to meritum to Michale porównaj sobie poziom długu i finansowania nauki na świecie - nasz dług jest dużo niższy niż wielu państw zachodnich a % PKB idący na naukę już wielokrotnie niższy. Problem nie jest zatem w dziurze, ale dystrybucji pieniądza i priorytetach. Co nie oznacza, że dziura nie jest problemem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Niech do wyborów chodzi 7% uprawnionych i będziemy mieli zmiany. W Polsce panuje mentalność Kalego, wszystko co złe to nie my"

      No cóż - Swietna samokrytyka środowiska akademickiego (w ramach tych 10%). W końcu czas uderzyć się w piersi, że właśnie to nasze środowisko odpowiada za całokształt EDUKACJI w tym kraju.

      Zawsze są winni "oni" - tak jak by "biurokracja" kształciła nauczycieli, kształtowała ich wiedzę, mentalność, która potem rzutuje na wychowanie całych pokoleń. Najbardziej zbiurokratyzowana ustawa Prawo o Szkolnictwie Wyższym to znowu jacyś oni, a nie zespół prezydencki prof. Woźnickiego, "demokratrycznie" wybranego przedstawiciela środowiska (kręgi konferencji rektorów), dawne standardy kształcenia zostały przygotowane przez RGNiSW, kuriozalne zapisy KRK to znowu Kraśniewski i eksperci bolońscy - też "creme de la creme" "demokracji akademickiej". Urzednicy ministerialniu tylkom zatwierdzali propozycje "środowiska".

      Krótko. Osobiście uważam, że to właśnie egoizm i mentalność środowiska akademickiego jest przede wszystkim odpowiedzialna za obecny kształt polskiego społeczeństwa. Ani tak potrzebny pozytywizm, ani romantyzm - tylko egoizm i ciągnięcie pod siebie przy często po prostu braku kompetencji. Czy to ma być składnik tych 7% ?

      Oto odpowiedź dlaczego nie może być lepiej.
      No chyba, że przy nowej waadzy będzie uchwalony stan spoczynku dla profesorów. Tylko komu będzie lepiej?

      Usuń
  6. Z tych danych wyciągam dokładnie odwrotne wnioski. Środki na naukę (nawet liczone łącznie z nakładami na szkolnictwo wyższe) są minimalnym obciążeniem dla budżetu państwa, zatem ewentualny skokowy wzrost nakładów jest możliwy, o ile taka będzie wola polityczna. "Czarne dziury", o wiele większe niż w nauce, są w wielu innych miejscach.

    Moim zdaniem jednak, te obecne skromne środki są bardzo źle wykorzystywane. W systemie nauki (a zwłaszcza szkolnictwa wyższego) są ogromne rezerwy. Dużo da się zrobić bez dodatkowych nakładów. Wystarczą odpowiednie przesunięcia w największych strumieniach finansowania, zwłaszcza w dotacji podstawowej dla szkół wyższych (tego kwadratu nie ma, a byłby to spory kwadrat, o boku będącym co najmniej połową boku tego wielkiego kwadratu). Podział BSt dla uczelni (kwadracik wielkości mniej więcej NCN) też przedstawia wiele do życzenia (sporo pieniędzy idzie nie tam gdzie trzeba, a robiącym prawdziwą naukę często środków brak na podstawowe sprawy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jan, tak nie jest. Mówisz tak: "mam długi, których nie spłacam, bo zarabiam mniej niż wydaję, ale jeszcze jedno piwo, stanowi jedynie niewielki ułamek tego długu, więc czemu nie?"
      Sorry, ale to jest optymizm szaleńca. Jesteśmy cały czas na minusie, i zabranie pielęgniarkom żeby dać doktorantom, może chwilowo przynieść tym drugim ulgę, ale całościowo wciąga nas głębiej w bagno. Bo za rok dług jest o kolejne 50 miliardów większy. Z resztą, czy doktorantom będzie naprawdę lepiej jeśli stan służby zdrowia się pogorszy? Wątpię...

      Zgadzam się całkowicie z Tobą, że dużo da się zrobić bez dodatkowych nakładów, ale: (1) całe państwo jest deficytowe (nawet rozsądnie gospodarujący zasobami pasożyt, by użyć biologicznego porównania, ginie wraz z żywicielem), (2) nikomu nie zależy na poprawie sposobu wykorzystywania tych zasobów które mamy (powiedziałbym nawet, że w kolejnych latach są marnotrawione jeszcze bardziej).

      Usuń
    2. To wszystko prawda. Ale nauka w tych kalkulacjach jest elementem bardzo ubocznym. "Optymizm szaleńca" dominuje wśród współczesnych polityków i, paradoksalnie, to może być dla nauki szansą. Punkt (1) chyba jakoś przeżyjemy, gorzej z punktem (2). Wola zmian nie dominuje nawet wśród samych naukowców.

      Usuń
  7. Dobrze, dług publiczny w Polsce w stosunku do PKB jest mniejszy niż np. w Niemczech (chociaż właśnie Niemcy mają już zakaz deficytu). Ale pomyśl jaki mają potencjał Niemcy by spłacić swój dług, a jaki potencjał mamy my. Znasz takie firmy jak porshe, audi, mercedes, bmw, opel? A znasz jakieś polskie firmy produkujące samochody? My eksportujemy tylko jabłka i wieprzowinę. Jak zaczął ostatnio kursować pociąg do Chin, przywożąc chińskie towary do Europy, to okazało się, że w zasadzie nie ma co od nas zabrać w drogę powrotną. W końcu jogurty wyeksportowaliśmy, produkt na miarę XXI wieku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie demonizowałbym jednak tego długu. Skoro nasze państwo może lekką ręką dodać lub odjąć 6 punktów procentowych w skali roku, a takie zmiany miały miejsce w ostatnich latach, to przy odpowiedzialnej polityce możliwe jest zejście do poziomu poniżej 30% w skali jednej kadencji sejmu. Możliwe, bo jak napisałem wcześniej (18 września 2015 17:23) mało prawdopodobne. Do tego potrzebna jest odpowiedzialne społeczeństwo a nie politycy. Politycy robią to czego oczekuje od nich społeczeństwo a nasze społeczeństwo nie obawia się bankructwa państwa bo państwo to nie my, ale oni. W tym podejściu je jesteśmy trochę podobni do greków - komuna wypruła z nas elementarne poczucie wspólnoty i odpowiedzialności za dobro wspólne. Ludzie czuja się okradani przez państwo, ale sami korzystają z każdej nadarzającej się okazji by je orżnąć. Na nas działa tylko nóż na gardle. Nie jesteśmy społeczeństwem obywatelskim i potrzebne nam jest jednak chomąto.

      Usuń
    2. "Politycy robią to czego oczekuje od nich społeczeństwo...." Dobry żart. Oj anonimowy, użyłbym silniejszych słów, ale powiem tylko, że jesteś oderwany mocno od rzeczywistości. Chomąto, wzorem niektórych zakonników, powinieneś sam sobie zastosować, tak w ramach terapii wstrząsowej.

      Usuń
    3. wyjaśnij proszę o jakie 6% chodzi?

      Usuń
  8. Witam Wszystkich,

    Co do tej "nowej" pozyczki to mam mieszane uczucia,
    wiec wyjasnie rzecz w punktach.

    (1) W ogolnosci, zadluzenie Polski to bardzo powazny
    problem. Tu nie chodzi nawet o procenty. Tylko o to,
    ze gdyby trzeba bylo cos nagle "oddac", to zostaly nam
    juz tylko lasy i ziemia. Jako narod w zasadzie nie mamy
    w rekach nic z przemyslu, gorzej nawet nie mamy
    konecpcji na jakies inicjatywy typu high-tech. Na dzien
    dziesiejszy jestesmy krajem prostych ludzi do "wynajecia".

    (2) Jesli chodzi o te pozyczke dla "naukowcow", to sprawa
    jest jednak bardziej skomplikowana. Wielu osobom wydaje
    sie, ze my sobie mozemy decydowac, czy chcemy te pozyczki
    z Unii, czy nie. Sposob funkcjonowania UE jest zas taki, ze kraje
    biedniejsze "powinny" brac pozyczki (chociazby po to,
    aby kraje bogatsze mogly sprzedac nam troche swojego
    sprzetu "roznej jakosci"). Po prostu taki jest sens fukcjonowania
    UE, wszystkim musi sie to troche oplacac. Wiec problem jest
    taki, jesli juz te pozyczki bierzemy, to warto zwrocic
    uwage na co ida te pieniadze i czy sa wydawane z pozytkiem.
    W tym kontekscie przekazanie tych pieniedzy naukowcom
    jest na pewno lepszym pomyslem niz byloby budowanie np.
    nowych parkow wodnych lub nowych lotnisk. Ale co do tego,
    ze w ciagu najblizszych pieciu lat w Polsce nie powstanie
    nic innowacyjnego, co dziala i co sprzedaje sie na Zachodzie
    to ja watlpiwosci nie mam.

    (3) Mysle, ze my w PL mamy pewne problemy z mentalnoscia
    spoleczna. Ja zawsze powtarzam, ze przez ostatnie sto lat,
    Polacy sprawdzali sie glownie w mniej lub bardziej sprawnym
    organizowaniu "napadow" na pociagi (robili to juz zolnierze Pilsudskiego).
    Zas prace typu, polozyc tory, zbudowac ekologiczna lokomatywe
    itd. zawsz uchodzily za "nieco nudne". I tu jest mysle najwiekszy
    problem: jak przekonac ludzi w PL do "malych", rzetelnych prac,
    a nie do organizowania tylko efektownych spektakularych akcji.
    Wg mnie ta zmiana mentalnosci jest zadaniem najtrudnieszym
    (chocby czesciowa, gdyz na pelna rezygnacje z akcji z dreszczykiem
    to nie ma co liczyc, zreszta, mnie tez by sie to chyba nie podobalo).


    Pozdrawiam wszystkich dyskutantow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do punktu 1 pełna zgoda - właśnie dlatego nie należy porównywać długów Polski i krajów zachodnich, bo my nie mamy potencjału by oddać choćby 5% tego długu. Cała Polska obecnie wisi na założeniu, że będziemy rolować ten dług, czyli spłacać "zapadające" obligacje (=kończące się) kolejnymi. Gdyby jednak wierzyciele powiedzieli "dobra, nie chcemy już kolejnych obligacji, oddajcie nam forse" to mamy tydzień grecki w Lidlu w całym kraju...

      Punkt 2 - też pełna zgoda, ale warto zwrócić uwagę, że ta forsa, która idzie bezpośrednio na naukę, jest również na potęgę marnowana. Przypominam swój wpis sprzed dwóch lat:
      http://zmihor.blogspot.se/2013/03/kolejne-laboratoria-przyrodnicze-w.html

      Ad.3. Nieprawda, jesteśmy zdolni do pracy, ale w grupach nie większych niż ~10-30 osób, potem organizacyjnie wszystko się przewraca. Budujemy przecież te łaziki marsjańskie, które wygrywają konkursy NASA. Może właśnie powinniśmy bardziej postawić na przeorganizowanie systemu w kierunku mniejszych jednostek, konkurujących ze sobą i uwolnionych od biurokracji?

      Usuń
  9. Przyjrzyjmy się, ile w naszym środowisku jest osób, które pobierają wynagrodzenia za pracę o znikomym lub zgoła żadnym pożytku społecznym. Pieniądze te można by było wykorzystać do wspierania prawdziwej aktywności naukowej i szkolnictwa wyższego na przyzwoitym poziomie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomek, ale czy nie jest to pozorna oszczędność? Jeśli całość jest deficytowa, to tych pieniędzy wcale nie można wykorzystać do wspierania aktywności naukowej, bo to nie są nasze pieniądze - to są pieniądze naszych wierzycieli. Tych pieniędzy w ogóle nie ma w pewnym sensie.
      Ja się zgadzam w 100% że sposób gospodarowania pieniędzmi jest tragiczny, pisałem tu o tym wiele razy, ale czy nie jest to drugorzędny problem, w sytuacji gdy mówimy o długoterminowej wizji rozwoju naukowego w PL?

      Usuń
    2. Ale te pieniądze można potraktować jako inwestycję, która ma szansę przynieść zysk netto. Trzeba tylko dobrze zarządzać dostępnymi środkami. Szkolnictwo wyższe i niektóre badania naukowe mają duże przełożenie na kondycję gospodarki, a więc także na bilans budżetowy poprzez wpływy z podatków.

      Usuń
    3. No dobrze, to dlaczego tak nie jest? Słuszny postulat - należy rozsądnie zarządzać, no i jak to się przekłada na rzeczywistość? Słuchaj ,to jest tak jak z PGRami - w teorii było to rozsądne żeby scentralizować produkcję rolną, wtedy były mniejsze koszty jednostkowe pewnych prac, teoretycznie można było efektywniej pracować (bo na dużych obszarach), rozsądniej zarządzać czasem i sprzętem itp. Tak, ale to jest teoria. W praktyce to nie działa. Wiele razy widzę argument "wystarczy tylko rozsądnie zarządzać całością" - ale nigdy nie ma rozsądnego zarządzania państwowym przedsiębiorstwem. Nie znam żadnej firmy państwowej, która jest rozsądnie zarządzana. Dookoła same Elewary... Wiem, że to już pachnie mocnym liberalizmem, ale empiria bezlitośnie weryfikuje nasze założenia o tym co powinno być.

      Usuń
  10. To nie jest tylko problem osob, ktore niewiele robia. Nawet jesli te osoby zaczna cos robic, nawet, jesli najlepsi ludzie w najlepszych grupach zwieksza swoja aktywnosc trzy razy, nawet jesli wylozymy nie 1 mld tylko 10 mld, to i tak nic z tego nie bedzie...To jest problem zsychronizowania calosci. A tego elementu u nas nie ma i nigdy nie bylo. Umiemy pracowac indywidualnie nad detalami. Dlatego Polacy swietnie sprawdzaja sie na Zachodzie. Ale jako narod nie dojrzelismy do umiejetnosci rzetelnej pracy zespolowej. Nie tylko my jedyni na tym swiecie mamy ten problem. Ale problem jest i jest on jednak dosc powazny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może rozwiązaniem byłoby odejście od systemów kolektywnych i właśnie pozwolenie na pracę indywidualną w nauce??

      Usuń
    2. Obawiam się, że wiara w "synchronizowanie całości" jest lekko naiwna. Takie coś istniało jedynie w ustrojach totalitarnych, z wiadomym skutkiem. Cała sztuka w tym, żeby możliwie najprostsze regulacje dawały w efekcie wysoką efektywność jednostek (i zarazem, całości). Problem obecnego systemu polega nie na braku synchronizacji, ale właśnie nadmiarze starań w tym kierunku.

      Usuń
    3. W pełni się zgadzam! Właśnie to nieustanne dążenie do administracyjnego uporządkowania nauki nas wykańcza.

      Usuń
    4. Problem ujecua calosciowego postawil nie kto inny tylko Michal Zmihorski w swoim glowym wpisie, a teraz zdaje sie, ze ten sam autor chcialby domagac sie pelnej wolnosci dla badan szczegolowych. To przeczy poprzednim tezom.

      Usuń
    5. Nie przeczy, ale może było niejasne: chciałem pokazać obraz całości, na którym widać, że budżet nauki, podpięty jest do budżetu centralnego który ma ogromny deficyt i ogromny dług. Natomiast pytanie o stopień kolektywizacji działań naukowców w obrębie samej już nauki, to inny temat: być może nie wszystkie jednostki muszą być administracyjnie jednolite, być może MNiSW nie musi narzucać swoich wizji, tylko pozostawić wolność wyboru i działania niższym poziomom organizacyjnym. To są dwie różne rzeczy: całość jest deficytowa, ale nie musimy wszyscy trzymać się za ręce.

      Usuń
    6. Jako naukowcy nie musimy trzymac sie za rece, ale jestesmy czescia panstwa i nie mozemy sie z niego wylaczac. Gdyby fizycy umieli zbudowac niebieski laser, ktory dziala i ktory sie sprzedaje jak cieple buleczki, to caly Kraj na tym by skorzystal. Ale takiego lasera nie zbudowali.Sa glosy, ze z grafenu tez nic wyjdzie... (na razie nie wiadomo, ale o sukcesach na tym polu jest juz jakby cicho). Czyli w jakims tam stopniu ten brak umiejetnosci wspoldzialania naukowcow przeklada sie na calosc sytuacji w Kraju. I warto zdawac sobie z tego sprawe, takze podczas domagania sie wiekszych pieniedzy na nauke. Od kogo prosci ludzie maja przejmowac wzorce, jak nie od ludzi uwazanych za "madrych".

      Usuń
  11. A ILE WYNOSI, zatem jak duży jest kwadrat budżetowych dopłat do KRUS, lub jednorazowych dopłat do górnictwa?
    To co budżet daje na naukę to było nie było inwestycja (mogłaby być pewnie lepiej wydawana, ale zawsze inwestycja. A tamte wydatki to na pewno nie są działania rozwojowe dla kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt tego nie kwestionuje, że warto inwestować w naukę - chodziło mi o pokazanie, że w złej kondycji jest całość budżetu, więc niezależnie od tego jak potrzebne/rozsądne są poszczególne inwestycje, to budżet centralny determinuje wszystkie pozostałe, w nim się zawierające

      Usuń
  12. Naprawdę wierzycie, że ktoś się przejmuję nauką w Polsce ? Kolejny przykład dobijania szkolnictwa wyższego w Polsce.

    "Szkoły wyższe stoją nad przepaścią. Rząd zabiera pieniądze na szkolnictwo wyższe" Gazet Prawna. Obywatele Nauki FB.

    Tyle pięknych słów, jak to nauce i szkolnictwu wyższemu będzie lepiej, (mityczne 2% PKB), jak to nakłady będą rosły, że ważna jest ta, jak jej tam, innowacyjność i no, podpowiedzcie... tak - społeczeństwo wiedzy, itd., itp. A wyszło jak zwykle. I to wystarczy jako odpowiedź na pytanie, jaką strategię rozwoju Polski będziemy realizowali w następnych latach. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że jednak dziennikarze się mylą. (AP)

    http://serwisy.gazetaprawna.pl/emerytury-i-renty/artykuly/894604,szkoly-wyzsze-rzad-zabiera-pieniadze-na-szkolnictwo-wyzsze.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bo nie ma pieniędzy, to jest właśnie wizualizacja tego, co opisałem. Nie ma forsy, a nawet to co mamy zabiorą. 50 miliardów rocznie brakuje, to czego innego można się spodziewać?

      Usuń
  13. Lepiej nie będzie na pewno, wystarczy przeczytać co najprawdopodobniej czeka polską naukę: http://wyborcza.pl/1,91446,18856714,bernacki-zapowiada-zmiany-w-systemie-szkolnictwa-przywrocimy.html#ixzz3mIiUQ0Gv

    OdpowiedzUsuń
  14. Czy ktoś wie o co chodzi w tym fragmencie dotyczącym sprawozdania z posiedzenia rady ncn ? Co oni znowu wymyslili? To znaczy, że mój wniosek, który nie otrzymał finansowania w poprzednim konkursie nie może byc teraz złożony ??? Jakim prawem ???
    "Decyzją Rady, do oceny merytorycznej niedopuszczone będą wnioski, które złożone zostały w poprzedniej edycji tych konkursów, z wyjątkiem tych, które zostały odrzucone podczas oceny formalnej, zostały zakwalifikowane do II etapu oceny merytorycznej lub zostały niezakwalifikowane do II etapu oceny jedynie z powodu niespełnienia warunków konkursu lub nieuzasadnionego kosztorysu czy też skierowania wniosku do niewłaściwego panelu."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ERC, po odpadnieciu na pierwszym etapie, byl zakaz starania sie przez dwa lata, na drugim przez rok...

      Usuń
    2. Pod warunkiem, że nie osiągną jakiegoś limitu punktów. Jak osiągnął treshold można było składać na następny konkurs.

      Usuń
  15. A może rada ncn podjela by taka decyzje, ze w następnych kilku konkursach projektów nie mogą składać rudzi i blondyni a tylko bruneci. Co to za debil za tym wszystkim stoi?

    OdpowiedzUsuń
  16. Wg mnie Bernacki z PiS-u blefuje, a chodzi glownie o te emerytury spoczynkowe. On proponuje takie rzeczy, ktore nie maja "prawa" wrocic. Sa to rzeczy absurdalne, podobnie zerszta jak te emerytury spoczynkowe. Tylko po takich propozycjach, jesli skonczy sie ostatecznie tylko na tych emeryturach spoczynkowych to wszyscy odetchna ulga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oni teraz są gotowi wszystko obiecać - jakoś trzeba przetrwać do końca kampanii...

      Usuń
  17. Sorry, taki mamy klimat ... społeczno-polityczny, chciałoby się rzec.
    "...od momentu transformacji ustrojowej do roku 2012 Polacy dopłacili do produkcji prądu z węgla mniej więcej tyle, ile wynosi roczny polski PKB – 1,6 biliona złotych. Kwota niebagatelna. Średnio blisko 70 miliardów rocznie." (wg WISE)

    70 MILIARDÓW ROCZNIE na - a jakże - "tanią" energię elektryczną z węgla.
    http://csr.forbes.pl/ile-naprawde-kosztuje-polski-wegiel-,artykuly,175873,1,1.html

    A zgadzam się też, zwłaszcza po wyjrzeniu poza przyrodniczą tematykę dzięki lekturze imponującego ilością informacji "Świata na rozdrożu" Marcina Popkiewicza, że jest po prostu niedobrze i długoterminowo nie może być lepiej. Granice wzrostu są tuż, tuż, PKB musi rosnąć, bo inaczej nie ma jak spłacać długów, a rosnąć już za bardzo nie może. Zooming-out warto by zrobić jeszcze silniej, by pokazać, jak wyczerpywanie zasobów, zmiana klimatu, napięcia polityczno-społeczne, dewastowanie środowiska, fikcyjny pieniądz, globalne zadłużenie plus krótkowzroczność (a czasem głupota) polityków i pazerność stwarzają niebezpieczną mieszankę. Cenny wpis, nawet bardzo, Michale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, to są ważne pytania, a my jako naukowcy, więc teoretycznie ludzie rozumni i świadomi, powinniśmy te tematy również obejmować i uwzględniać w dyskusji. Niestety jest to rzadkie podejście

      Usuń
  18. MNiSW oglosilo wlasnie program dzialania na lata 2015-2030
    (http://www.nauka.gov.pl/aktualnosci-ministerstwo/program-rozwoju-szkolnictwa-wyzszego-i-nauki-na-lata-2015-2030.html). Obywatele Nauki okreslili go jako ciekawy, ale dodali tez realistycznie, ze jest to program poboznych zyczen.

    Warto poswiecic tej sprawie pare chwil. Sam program faktycznie
    zawiera czesto dosc sensowne punkty. Ale brak tam jest
    zarowno marchewki, jak i kija. O braku marchewki napisali
    juz Obywatele nauki. Po prostu, polska nauka potrzebuje
    powaznego traktowania w ramach budzetu. Zepchnecia naukowcow
    na margines, to niestety efekt rzadow elit post-solidarnosciowych.
    Uznali oni, ze w zasadzie Polsce wlasna nauka nie jest potrzebna.
    Gorzej, nikt za bardzo nie kwapi sie, aby to zmienic.

    A dlaczego programowi MNiSW brakuje kija? Bo tak naprawde nie
    wiadomo kogo reprezentuje grupa ustalajaca program dzialania
    i z tego wynika taki fakt, ze grupa ta nie ma zadnej mocy sprawczej,
    jak tez kontrolnej. MNiSW, jego struktury i podstruktury wbrew
    pozorom nie reprezentuja podatnikow. Jesli juz, to taka reprezentacje
    stanowi Komisja Sejmowa d/s Nauki. Dalej grupa ustajaca program
    dzialania, nawet jesli zlozona jest z sensownych osob, wcale nie
    reprezentuje polskiego srodowiska akademickiego. Predzej za taka
    reprezentacje mozna byloby uznac Obywateli Nauki i KKHP. A jesli
    ktos cos ustala, a nie ma na to mandatu spolecznego, to efektywne
    srodki do kontrolowania wdrazania tych ustalen sa zerowe.

    Posumowujac, pare osob spotkalo sie i cos ustalilo. Sobie ustalilo.
    Taka gra pozorow, ze cos sie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przedwyborcze próby tworzenia wrażenia rozsądnych działań i racjonalnej troski o dobro nauki w PL - sorry, ale nie kupuję tego. Pobożnych życzeń i list wymarzonych prezentów gwiazdkowych mamy na tony, potrzebny jest konkret, z datą wykonania, budżetem i osobą odpowiedzialną, która z automatu traci robotę jak nie zrealizuje zadania.

      Usuń
  19. Przeczytajcie na stronie NCN Facebook wpisy Jerzego Bielec, który wygrał sprawę sądową z NCN. Nadal nie ma zamieszczonej listy recenzentów z podziałem na ośrodki.

    OdpowiedzUsuń
  20. Cieszmy sie! EcoEvo docenione!
    https://www.ncn.gov.pl/o-ncn/nagroda-ncn/laureaci-2015
    https://www.youtube.com/watch?v=YmGwEMaT0r8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest żadne EcoEvo tylko GenBioch

      Usuń
    2. Liczy sie problem, a nie metody. Pytania badawcze Babika sa EcoEvo, a odpowiada na nie po prostu nowoczesnie...

      Usuń
    3. raczej trudno powiedzieć o kolesiu, który publikuje w Evolution i Molecular Ecology, że to nie jest EcoEvo... ;-)
      Fajnie, że te prace zostały docenione!

      Usuń
    4. ... tylko taksonomia jest EcoEvo, a cała reszta to szarlataneria ;-)

      Usuń
    5. Ta nie budzaca wiekszego zainteresowania dyskusja wydaje sie byc fundamentalnie wazna. Rodzi sie bowiem pytanie, czy EcoEvo to dziedzina wiedzy, czy obszar nauki? Jesli to pierwsze, to metody badawcze nie maja znaczenia, liczy sie zagadnienie poznawcze. Jesli to drugie, to oczywiscie nauka moze byc definiowana poprzez swoj warsztat badawczy. W takim rozumieniu, oczywiscie nauka jest pdrzedna wobec wiedzy. Pytanie zatem o co komu chodzi? Czy, aby byc naukowcem (vide "zawod naukowiec"), czy tez aby zglebic prawde i poszerzyc wiedze?

      Usuń
    6. a mógłbyś trochę rozwinąć wątek i lepiej opisać jego znaczenie? Bo na pierwszy rzut oka jest to trochę niejasne...

      Usuń
  21. Chris skały jest prywatną spółką akcyjną z kapitałem zakładowym. Oferujemy kredyty i usługi finansowe (kredyty Xmas) i wszystkich typów. Nasze pożyczki waha się od firmy do osobistego lub z krótkimi lub długimi warunkach terminowych w przystępnej odsetek (2%). Nasz proces pożyczki jest bardzo szybki i niezawodny z gwarancji. Aby uzyskać więcej informacji na temat naszych usług, prosimy o poinformowanie nas kwoty kredytu, który chcesz. można wysłać wiadomość na adres email poniżej.

    chrisrocksloanoffice1@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Chris - Nauka Polska ciebie potrzebuje. Uratuj ją swoją fantastyczną pożyczką. Tylko Ty możesz to sprawić, tylko Ty możesz ruszyć ten beton!

      Usuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń