niedziela, 9 sierpnia 2015

Eksperymentalna uczelnia flagowa

W środowisku akademickim jest wiele pomysłów na to, jak poprawić jakość polskiego szkolnictwa wyższego i poziom nauki. Reformy w tej branży to na pewno setki problemów i pułapek: konserwatywna kadra profesorska, układy koleżeństwie i grupy wzajemnego wsparcia, zbędne etaty, tytułomania, brak motywacji do podnoszenia jakości pracy dydaktycznej, roszczenia płacowe, nieprzejrzystość postępowań awansowych, ustawiane konkursy itd. To praca dla dużego zespołu, wysoko zmotywowanych, kompetentnych i pracowitych ludzi. Na razie nie zanosi się, by takowy miał się cudownie wyłonić z chaosu. Zamiast więc reformować szkolnictwo wyższe razem z całym jego balastem, warto skoncentrować się na wybranych jego obszarach. Dobrym pomysłem są uczelnie flagowe. Panowie profesorowie z dużych uczelni przekonali władze państwowe, że to ich ośrodki powinny być flagowe. Zapomnieli tylko powiedzieć reszcie społeczeństwa, co zaoferują w zamian za większe finansowanie. Uważam, że z dowolnej średniej wielkości uczelni w kraju można w ciągu kilku lat stworzyć liczącą się w skali międzynarodowej jednostkę. Wystarczy tylko lokalne wdrożenie kilku pomysłów, które w skali kraju, głównie ze względu na opór środowiska, niechybnie zakończyłyby się porażką.

1. Jawność postępowania w konkursach na stanowiska, standaryzacja wymagań wobec kandydatów, udział z głosem doradczym w komisjach konkursowych ekspertów spoza uczelni (w tym zza granicy), możliwość zaskarżenia wyniku konkursu.
2. Obiektywna ocena okresowa pracowników z udziałem ekspertów spoza uczelni.
3. Ustalanie wysokości wynagrodzenia wg wykonywanych funkcji i zadań, a nie ze względu na stopień/tytuł naukowy.
4. Zwolnienie “uczelni flagowej” z obowiązku posiadania minimum kadrowego. Dawałoby to większą elastyczność w polityce kadrowej.
5. Profesjonalne zarządzanie - ograniczenie znaczenia wybieralnych ciał kolegialnych do roli doradczej, powoływanie rektora w drodze konkursu.
6. Wprowadzenie przyzwoitych progów punktowych dla kandydatów na studia.
7. Odpowiednia liczba etatów dydaktycznych (bez obowiązków naukowych).
8. Ocena wykładowców nie tylko na bieżąco przez studentów, ale również przez absolwentów.
9. Ocena doświadczonych pracowników wg sukcesów ich wychowanków (motywacja do ich promowania i umożliwiania samodzielnej pracy naukowej, jak również do zabiegania o najlepszych kandydatów).
10. Szkolenia, wykłady i warsztaty dla pracowników w celu podnoszenia ich kwalifikacji dydaktycznych.
11. Nieskrępowana tytułami i stopniami naukowymi możliwość zatrudniania praktyków na stanowiskach dydaktycznych.
12. Brak sztywnej struktury organizacyjnej z podziałem na zakłady i katedry, a przez to możliwość łatwego tworzenia nowych zespołów badawczych i specjalności naukowych oraz wygaszania innych.
 
Taką uczelnię mogliby szybko zasiedlić wybitni naukowcy i dydaktycy z całego kraju. Jednak byłby to spory problem dla pozostałych uczelni, gdyby okazało się, że bez wielkich pieniędzy da się jednak coś zrobić.

Może coś jeszcze warto dorzucić do listy pomysłów?


Tomasz Włodarczyk

113 komentarzy:

  1. Ja bym jeszcze dorzucił wykwalifikowaną administrację, która nie rzuca kłód pod nogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystarczy uzależnić zatrudnienie w administracji (przynajmniej części) od decyzji naukowych - jeśli nie są pomocni w naszej pracy, to ich zwalniamy i tyle.

      Usuń
    2. Obecnie uczelniami często zarządzają osoby nie znające prawa, procedur, niepotrafiące podejmować strategicznych decyzji. W wielu sprawach są zdani na życzliwość administracji, żeby nie wpaść na jakąś minę. Skuteczność ich rządów w dużej mierze zależy od dobrych kontaktów z pracownikami administracyjnymi, dlatego biurokracja ma się dobrze. Profesjonalny manager były osobą bardziej samodzielną, a przez to mógłby też więcej wymagać od podległych mu pracowników. Myślę, że to by wystarczyło, żeby było lepiej niż przeciętnie.

      Usuń
  2. ważny punkt: odrzucenie w całości Kodeksu Pracy i zatrudnienie wszystkich na umowach terminowych. To obecne prawo pracy paraliżuje właśnie naukę - konieczność zatrudnienia bezterminowego, a jak chcesz takiego lenia zwolnić, to sprawa nierzadko kończy się w sądzie. Rozwalenie tego układu to podstawa - umowy zlecenie na rok, max dwa, przedłużane wg. klarownych zasad w ściśle określonym terminie, żeby pracownik miał jasność kiedy będzie decyzja i według jakiego klucza.

    A co do pomysłu - jest to pomysł ciekawy i pożyteczny, ale obawiam się, że zupełnie nierealny, bo obecne kadry naukowe nigdy nie zgodzą się na wszczepienie sobie nowotworu i spokojne obserwowanie jego rozwoju. Poza tym opór ze strony administracji (MNiSW)... to byłby zapewne bieg przez płotki w basenie ze smołą. Ale rozumiem, że dyskusja ma charakter teoretyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sprawie takiego jak i każdego innego pomysłu kadry naukowe pewnie byłyby podzielone. Zresztą opór nie powinien być duży, bo nie chodzi o to, by komuś odbierać przywileje, ale żeby skoncentrować i przez to lepiej wykorzystać potencjał naukowy, który obecnie jest rozproszony w różnych miejscach i nie ma siły przebicia do projakościowych zmian. Jeśli taka koncepcja uzyskałaby poparcie polityczne, to moim zdaniem jest jej wdrożenie byłoby realne.

      Usuń
    2. Zaraz ktoś z UJ lub UW wykrzyknie, że lepiej zainwestować w gronostajowe czapki, bo zamiast tworzyć utopię, lepiej utopić miliony w tych zacnych uczelniach.

      Usuń
    3. Na poczatek flagowe instytuty:
      http://www.fnp.org.pl/ogloszenie-w-sprawie-planowanej-realizacji-przez-fnp-projektu-miedzynarodowe-agendy-badawcze/

      Usuń
    4. Tomek, a czy nie sądzisz, że łatwiej (albo bardziej realnie) coś takiego zrobić poprzez prywatną uczelnię? O ile na serio Twój pomysł wydaje mi się ciekawy, to środowisko naukowe w żadnym razie nie zgodzi się na implant z nowotworu - pomijając już fakt, że nie ma forsy na takie rzeczy. Coraz intensywniej myślę ostatnio o prywatnych uczelniach, nawet SWPS ostatnio już się przekształcił w uniwersytet - może to jest droga wyjścia z impasu?

      Usuń
    5. Nie wiem czy w Polsce jest ktoś z dużym kapitałem, kto chciałby zainwestować w uczelnię typu badawczo-dydaktycznego. Ona dość szybko by musiała stać się konkurencyjną dla uczelni publicznej, aby móc ustawić wysokie czesne i liczyć na solidne donacje. Z całym szacunkiem, ale Polacy to naród wieśniacki, a dla takich myślenie perspektywiczne jest dość abstrakcyjne.

      Usuń
    6. Myślę, że jeśli chodzi o opór establishmentu naukowego, to właśnie w przypadku uczelni niepublicznych może on być skuteczny. Trudno sobie wyobrazić działalność badawczą uczelni niepublicznej w dziedzinie nauk podstawowych bez wsparcia państwa.
      Przedstawiając ten pomysł, chciałem zwrócić uwagę na to, że na przeszkodzie do poprawy jakości funkcjonowania polskich uczelni stoją różne interesy środowiska. Z tego powodu należy tworzyć instytucje wg nowych reguł, odpornych na dotychczasowe problemy. Alternatywnie można skłaniać stare instytucje do reform w zamian za większe dofinansowanie. Wg mnie status uczelni flagowej powinien być przyznawany tej uczelni, która zobowiąże się do wdrożena dobrych praktyk i nowoczesnych metod zarządzania, tj. otwartość na pracowników z innych ośrodków, egzekwowanie wymagań wobec pracowników itd. Jeśli jakaś uczelnia pretenduje do roli flagowej, czyli chce otrzymywać dodatkowe fundusze, to w zamian powinna zagwarantować zwiększenie wymagań wobec własnej kadry.

      Usuń
    7. Ale przecież uczelnie niepubliczne dostają jakieś wsparcie ze strony państwa? Po drugie, dlaczego działalność badawcza w dziedzinie nauk podstawowych ma być szczególnie trudna do wykonania bez wsparcia państwa?

      Usuń
    8. Są takie działy nauki, gdzie ten kapitał podstawowy jest rzeczywiście mały. Wyobraź sobie jednak uczelnie z wydziałem biologii, biotechnologii itp. startujące od zera. Budowanie ich stopniowo przez projekty grantów itp. byłoby praktycznie niemożliwe.
      Cały czas narzekamy na opór establishmentu, ale naprawdę są wydziały, które chętnie by podjęły ostrą reformę, ale na gruncie obecnego prawa (zarówno ustawy o szkolnictwie, nauce czy kodeks pracy) jest prawie niemożliwe. Bez zmian w ustawach zasadniczych (nie mylić z konstytucją) budowanie takich uczelni od podstaw jest bardzo trudne. W prywatnych uczelniach kodeks pracy też by obowiązywał, bo to jest po konstytucji ustawa nadrzędna nad innymi. Ktoś, kto jako osoba reformująca nie spędzał czasu w sądach pracy próbując wyegzekwować zwolnienie osoby negatywnie ocenionej nie potrafi sobie wyobrazić jaki to cyrk, jak łatwo się wyłożyć na drobiazgach (a zwalniani często mają lepiej opanowane prawo niż prawnicy pełnomocnicy rektora, a sąd zawsze jest po stronie zwalnianego, to strona zwalniająca musi spełnić wszystkie procedury).
      LB

      Usuń
  3. Masz Michale skłonność do naiwnego upraszczania rzeczywistości. Sporo w Tobie ślepego idealizmu a Twoje propozycje to fantastyka bez reszty. Jest w tych propozycjach tyle realizmu co w założeniach obywateli nauki. Widzisz świat czarno biało a wszystko wokół szare.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zapewne się domyślasz bardzo sobie cenię takie anonimowe docinki i biorę je do siebie - ale to w związku z czym konkretnie ten komentarz? Propozycji Tomka odnośnie uczelni flagowej, czy mojego życia ogólnie?
      pozdrowienia dla anonimowych psychologów ;-)

      Usuń
    2. Dobrze Michał, że to Tobie się dostało za mój pomysł. Ja po tak miażdżącej krytyce nie mógłbym spać przez tydzień i pewnie zupełnie straciłbym zapał to pisania fantastyki.

      Usuń
  4. Polecam str. 6 tekstu: http://jajszczyk.pl/wp-content/uploads/A_Jajszczyk_Polskie_uczelnie_czas_na_jakosc_w_Misja_i_sluzebnosc_uniwersytetu_2013.pdf. Ale warto przeczytać całość, aby widzieć kontekst.
    Andrzej Jajszczyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podoba mi się rozdział "Trudność we wprowadzeniu zmian". Szanuję Pana Panie profesorze, ale bez obrazy - to są brednie. Każdy kto pracuje w nauce i mu na czymś zależy dobrze wie co jest problemem we wprowadzeniu zmian - ludzie. Rektorzy w głównej mierze to słabi naukowcy, którym zależy tylko na nachapniu się i rządzeniu. Ci profesorowie i otaczający ich adiunkci, którym taki układ odpowiada są kolejnym problemem. Bez podjęcia radykalnych kroków nikomu nie uda się naprawić systemu i nauki w Polsce. U nas na wydziale ostatnio przedłużono zatrudnienie profesorom po 70-ce. Jeden z nich nie publikuje nic od kilku lat a nie ma miejsca na zatrudnienie młodych. Wszystkie uczelnie można uratować, nie trzeba podejmować specjalnych działań z utworzeniem tych śmiesznych uczelni flagowych. Wystarczy zrobić ocenę z prawdziwego zdarzenia, i odrzucić na początek 30% najgorszych pracowników, na ich miejsce zatrudnić młodych ale etaty powinny pójść do 20% najlepszych pracowników. Po 2 latach zrobić znowu ocenę i powtórzyć sytuację (30% najsłabszych wyrzucamy, 30% nowych przyjmujemy). Kolejna ocena po 5-latach. Jest to bardzo proste rozwiązanie, które w ciągu 4-lat uzdrowiłoby naukę polską i usunęło z niej nie publikujące i nic nie robiące patologie.
      Jednak jestem realistą i nie wierzę, że ktoś kiedykolwiek coś takiego zrobi, dlatego poważnie się zastanawiam, czy nie wyjechać z Polski na post-doc'a mimo, że tutaj mam stanowisko prof. nadzw. Po prostu rzy.. mi się chce gdy widzę ten syf, z którym nic nie mogę zrobić. Tego Woźnickiego i Kleibera, którzy od 30 lat reformują naukę a nic się nie zmienia na lepsze tylko na gorsze. Granty przyznawane są miernotom z układami, itd, itd.

      Usuń
    2. u nas w PAN też profesorowie po 70-ce są zatrudniani (tzn umowy przedłużane) i pełnią różne kierownicze stanowiska...

      Usuń
    3. Od lat wszyscy wiedzą, że największym problemem jest brak możliwości rotacji kadrą, a w szczególności efektywnych narzędzi pozwalających na eliminowanie osób nie nadających się do pracy naukowej. Tymczasem Pan Profesor Jajszczyk proponuje nam kolejny raport ślizgający się po problemie i eksponujący problemy drugo- i trzeciorzędne. Miałem okazję być dyrektorem bardzo dużego instytutu w jednej z wiodących uczelni i wiem w czym tkwi problem. Wpis anonimowego z 1:37 trafia w sedno.

      Poza tym, Panie Profesorze, warto sięgnąć po aktualne statystyki żeby zauważyć, że na wielu wydziałach studia magisterskie nie są już masowe. Na moim wydziale do końca studiów licencjackich dociąga ledwie połowa tych co startowała, a połowa lub mniej absolwentów kontynuuje studia na kierunkach magisterskich. Właściwie stopień magistra prawie nic już nie znaczy, a ci którzy chcą iść na studia doktoranckie mogą się o nie starać np. w Anglii już po licencjacie (parę moich wychowanków tak zrobiło). System boloński przy wspomnianych przez Pana zaletach, zaowocował niestety typową dla UE biurokracją i większość nauczycieli akademickich chętnie by wróciła do dawnych 5-letnich studiów bez tego bełkotu na papierze, którym jesteśmy zalewani każdego roku i który właściwie nie wiadomo czemu służy (poza dobrym samopoczuciem administracji uniwersyteckiej, która widzi w tym utrzymanie swojego nadmiernego etatyzmu).
      LB

      Usuń
    4. Zgadzam się z prof. Jajszczykiem co do koncepcji powołania uczelni badawczych "od nowa". Jednak z powodu wspomnianego oporu części środowiska oraz kosztów przedsięwzięcia na razie bardziej realne wydaje mi się wykorzystanie uczelni już istniejących (choć jest to wariant gorszy z punktu widzenia zamierzonego celu).

      Usuń
  5. Główna idea (lista wymagań od uczelni flagowej) podoba mi się, natomiast nie widzę najmniejszej możliwości, by taka idea "sama" się zrealizowała. Ewentualne wysokie czesne będzie finansować dydaktyczną działalność uczelni, a nie naukową przecież. Bez działalności naukowej na odpowiednim (a zwłaszcza "flagowym") poziomie trudno liczyć na prestiż generujący takie czesne. Skąd wziąć duże pieniądze na rozkręcenie działalności naukowej?

    Jedyną realną drogą jest chyba zmiana modelu finansowania uczelni, tak aby zawierała (w funduszu płac) znaczną komponentę naukową (obecnie jest to w zasadzie zero). Nie mówiąc o tym, iż warto uzależnić BSt od dorobku wydziału (obecnie... nie zależy, zmienia się tylko skokowo przy zmianie kategorii). Przy tak niemotywacyjnym systemie, trudno się dziwić, że praktycznie nikt nie podejmuje tych bardzo trudnych (a zwykle zupełnie nieopłacalnych) działań w celu podniesienia efektywności i poziomu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Według opinii większości znajomych z tytułami naukowymi, przez ostatnie 15 lat zniszczono większość zasadniczych wartości świadczących o doskonałości naukowej. Obecnie to pogoń za zyskiem na uczelniach i tworzenie grup magnatów grontobiorczych. Zapomnieliście, dlaczego powstał blog Michała i jaka był główny tego powód ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według opinii mojej i wielu moich znajomych (z tytułami i bez) w ciągu ostatnich 15 lat nie zniszczono wielu zasadniczych wartości-doskonałości, bo one po prostu nie istniały. Jedyną wartością powszechnie akceptowaną tak teraz, jak i 15 (a nawet 1500) lat temu był, jest i będzie zysk. Jedynym sposobem tworzenia „doskonałość” jest motywować ludzi do roboty płacąc za pracę, a nie profesorskie dyplomy.

      Usuń
  7. Koledzy i koleżanki gorąco polecamy zapoznanie się z najnowszym orzeczeniem Sądu Administracyjnego w Krakowie z 16 lipca 2015 w sprawie udzielenia informacji publicznej przez NCN ! To przełom dla nas wszystkich w dostępie do informacji na temat 'ekspertów' i 'recenzentów' ! Przekażcie tą informację dalej.

    Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie w składzie następującym: Przewodniczący: Sędzia WSA Aldona Gąsecka-Duda Sędziowie: WSA Mirosław Bator (spr.) NSA Anna Szkodzińska Protokolant: specjalista Anna Balicka po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 16 lipca 2015 r. sprawy ze skargi J.B. na decyzję nr [...] Dyrektora Narodowego Centrum Nauki w K. z dnia 27 marca 2015 r. znak: [...] w przedmiocie odmowy udostępnienia informacji publicznej I. uchyla zaskarżoną decyzję w zakresie, w jakim utrzymano nią w mocy decyzję tego samego organu z dnia 27 lutego 2015 r. punkt 1, jak również decyzję z dnia 27 lutego 2015 r. w punkcie 1; II. w pozostałym zakresie skargę oddala; III. zasądza od Dyrektora Narodowego Centrum Nauki w K. na rzecz skarżącego J.B. kwotę 200 (dwieście) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania.

    Uzasadnienie

    Dyrektor Narodowego Centrum Nauki w K. decyzją z dnia 27 lutego 2015 r. nr [...] działając na podstawie art. 16 ust. 1 w związku z art. 17 ust. 1 oraz art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej po rozpoznaniu wniosku J.B. z dnia 16 grudnia 2014 r. odmówił udostępnienia informacji publicznej w zakresie:

    1/ zestawienia miejsc zatrudnienia ekspertów, w tym wskazania miejsc zatrudnienia ekspertów z rekomendacji których przyznano środki finansowe;



    OdpowiedzUsuń
  8. Michale, czy mógłbyś utworzyć nowy wątek z tą informacją o orzeczeniu sądu w sprawie dostępu do informacji publicznej dotyczącej recenzentów NCN, która jest niezwykle istotna dla naukowców w kraju ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolejne, bardzo ważne, najnowsze orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego z 12/06/2015 w sprawie odmowy dostępu do informacji publicznej ze strony NCBiR !

    I OSK 1395/14 - Wyrok NSA
    http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/51CAB7F4BCUwzględniając skargę w części Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził, że status Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które zgodnie z ustawą z dnia 30 kwietnia 2010 r. o Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (Dz.U. Nr 96, poz. 616, ze zm.) jest agencją wykonawczą w rozumieniu ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz.U. Nr 157, poz. 1240, ze zm.) powołaną do realizacji zadań z zakresu polityki naukowej, naukowo–technicznej i innowacyjnej państwa. Przychodami Centrum są środki finansowe otrzymywane w formie dotacji celowych i podmiotowych, a także środki finansowe: z tytułu realizacji innych zadań Centrum oraz zadań, o których mowa w art. 27 ust. 3 ustawy o Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, budżetu Unii Europejskiej, międzynarodowych programów badawczych, komercjalizacji wyników prowadzonych badań naukowych lub prac rozwojowych, odsetek od wolnych środków przekazanych w depozyt zgodnie z przepisami o finansach publicznych, zapisów i darowizn (art. 46 ww. ustawy). Realizacja zadań Centrum obejmuje, m.in. ocenę i wybór wniosków dotyczących wykonywania projektów (art. 35 ust. 1 pkt 3 ustawy), a przyznanie przez Centrum środków finansowych na wykonanie projektów następuje w drodze decyzji Dyrektora wydanej na podstawie listy rankingowej pozytywnie zaopiniowanych wniosków. Zatem Dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju jest, co do zasady, podmiotem zobowiązanym do udzielenia informacji publicznej.

    W końcu otworzy się dostęp do informacji publicznych NCN i NCBiR !



    OdpowiedzUsuń
  10. Orzeczenie NSA - reporty wewnętrzne NCBiR stanowią informację publiczną w rozumieniu przepisów u.d.i.p !

    "Wnioskowane w niniejszej sprawie do udostępnienia, jako informacja publiczna, kopie protokołów z kontroli/audytów realizowanego przez beneficjenta zadania finansowanego ze środków przyznanych przez Dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, stanowią dokumenty wytworzone przez NCBR, jako jednostkę wykonującą zadania publiczne. Również sprawozdania z realizacji tych zadań pozostają w użyciu przez NCBR dla realizowanych przez NCBR zadań z zakresu finansowania nauki. Prawidłowo zatem Sąd pierwszej instancji uznał powyższe dokumenty za informację publiczną w rozumieniu przepisów u.d.i.p., a NCBR za zobowiązane do stosowania w przedstawionym zakresie przepisów u.d.i.p., w tym procedury rozpatrywania wniosku o udostępnienie informacji publicznej".

    OdpowiedzUsuń
  11. Link do orzeczenia:

    http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/86B284B641

    Polecamy bardzo przeczytanie tego fragmentu - Może jako środowisko naukowe razem wystąpimy o udzielenie pełnych informacji do NCN ? Tutaj sugestia do Obywateli Nauki. W końcu dowiemy się wszystkiego, danych: kto, z jakiego ośrodka, ile grantów, kwota, itp.


    "Z pisma tego wynika więc, że listami ekspertów organ Narodowego Centrum Nauki w K. jakim jest Rada jednak dysponuje. Nie wydaje się być zatem nadmiernie utrudnione, aby Rada listy te przekazała Dyrektorowi a on materiał ten wykorzystał do udzielenia informacji publicznej żądanej przez wnioskodawcę w zakresie w jakim informacja ta nie nabiera cech informacji przetworzonej (wskazane wyżej okoliczności dotyczące obliczenia korelacji między miejscami zatrudnienia ekspertów i ośrodkami uzyskującymi środki finansowe). Informacja o miejscach zatrudnienia ekspertów z rekomendacji których przyznano środki finansowe jest z całą pewnością informacją prostą gdyż wymaga jedynie zestawienia danych w dyspozycji których znajduje się Dyrektor Narodowego Centrum Nauki w K. bez konieczności dokonywania analiz, obliczeń czyli wytworzeniu nowej informacji z posiadanych prze ten organ danych. Jeżeli Dyrektor Narodowego Centrum Nauki w K. danych tych w pełni nie posiada (wskazywana w decyzji okoliczność o braku danych o miejscach zatrudnienia zagranicznych ekspertów) nie daje to podstawy do wywnioskowania, iż jest to informacja przetworzona ale daje asumpt do dokonania czynności technicznej jaką jest poinformowanie wnioskodawcy o tym fakcie tj. braku danych o miejscu zatrudnienia danego eksperta recenzującego dany wniosek grantowy".

    OdpowiedzUsuń
  12. Żądanie podania szczegółowych danych dotyczących miejsc zatrudnienia ekspertów NCN, co ma jakoby ujawnić fakt, że więcej ekspertów pochodzi z dużych, najbardziej znanych uczelni, niż z uczelni prowincjonalnych, to tylko, moim zdaniem, bicie piany. Jak już odpowiadałem wielokrotnie w różnych miejscach, taka zależność jest oczywista i brak wspomnianej korelacji wskazywałby raczej na jakąś patologię. Pisemne uzasadnienie, dlaczego NCN nie podawał tego typu statystyk, można znaleźć w artykule opublikowanym w Forum Akademickim: https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/centrum-prasowe/2015.04.30.statystyki-ncn-wazne-zrodlo-informacji.pdf .
    Chciałbym też dodać, że to co niektórym dyskutantom wydaje się proste i łatwe, nie zawsze takie jest. Jako dyrektor NCN często stawałem przed wyborem jak podzielić zadania między zbyt małą kadrę centrum. Starałem się wybierać to co, moim zdaniem, było najważniejsze, bo wszystkiego nie byliśmy w stanie zrobić.
    Andrzej Jajszczyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet sad w orzeczeniu przyznal racje skarzacej osobie, ze zestawienie szczegolowych danych na temat ekspertow jest technocznie proste i wykonalne dla NCN

      Usuń
  13. Dziennikarze (ttylko oni mają wpływ na otaczającą rzeczywistość) powinni zażądać dostępu do tych publicznych informacji, dokonać szczegółowej analizy "rozkładu grantów na poszczególne jednostki w korelacji z recenzentami NCN", a następnie dokładnej analizy, jakie jest przełożenie tych wydanych miliardów polskiego podatnika na społeczeństwo. Należy sobie wyobrazić reakcję społeczeństwa na informację, że do rozliczenia milionowego grantu wystarcza po prostu dowolna publikacja i wyniki badań w żaden sposób nie muszą służyć społeczeńśtwu. Takie opracowanie było by hitem, czytanym przez wszystkich naukowców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ręce opadają jak czyta się takie brednie .. "analiza rozkładu grantów na poszczególne jednostki w korelacji z recenzentami NCN"... co w ogóle znaczy takie zdanie (poza tym, że piszący nie myśli kompletnie, co pisze)?? Dalej: "Należy sobie wyobrazić reakcję społeczeństwa ....". W POlsce ostatnio byłby afery na wielomiliardowe przekręty i zostały przyjęte ustawy, ktore uderzają bezpośrednio w społeczeństwo. Jakoś owe społeczeństwo nie zareagowało, nie wyszło na ulice, a i tak ok. 30 % wierzy, że jest wspaniale.
      Naprawdę, jak czyta się takie komentarze (a takie dominują niestety na tym blogu), to nie dziwię, się że granty dostaje garstka po prostu w miarę inteligentnych ludzi...

      Usuń
    2. Ręce opadają jak czyta się takie bzdury jak komentarz z 03.20 (zapewne recenzent/ekspert (?!) lub wielokrotny grantobioraca). Parafrazując komentującego: gdy każdego miesiąca prasa pisze o patologiach na uczelnach," jakoś owe społeczeństwo akademickie nie reaguje, a ok. 30 % pracowników uczelni wierzy, że jest wspaniale".
      "Naprawdę, jak czyta się takie komentarze (a takie pojawiają się niestety na tym blogu), to nie dziwię, się że jesteśmy na samym końcu w światowych rankingach uniwersytetów". Samouwielbienie ma sie dobrze.

      Usuń
    3. Chyba zupełnie nie zrozumiałeś anonimie wcześniejszego anonima (03:20). Bo rzeczywiście bełkot dominuje na tym blogu.

      Usuń
    4. To chyba Ty zuplenie nie zrozumiales, ze sad nakazal ujawnienie informacji publiczych zwiazanych z recenzentami i nie rozumiesz, ze od od momentu orzeczenia Naczelnego Sadu Administracyjnego nie mozna odmowic takich informacji.

      Usuń
    5. Zgodnie z ustawa o dostepie do informacji publicznej wnioskujacy nie musi podawac zadnego uzasadnienia swojego zapytania i nie musi to byc zaden 'wazny interes publiczny' jak sugerowala broniaca sie strona. Przekazcie ta informacje znajomym pracujacym na uczelniach.

      Usuń
  14. Nawet Komisja Europejska rozumie, że recenzenci grantów nie mogą być anonimowi ! Komisja Europejska opublikowała listę ekspertów oceniających wnioski w programie Horyzont 2020. Lista podzielona jest na obszary tematyczne i panele programu. Do władz NCN - kiedy w Polsce będzie tak samo ? Kiedy będzie pełna lista z podziałem na na obszary tematyczne i panele programu ? Dlaczego tego nei ma w Polsce ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Apel do NCN o ujawnienie pełnej listy z podziałem na obszary tematyczne i panele konkursów. Tylko to może naprawić niewydolny system.

      Usuń
    2. Link do dokumentu zawierającego pałną listę recenzentów grantów European Research Council w programie Horizon 2020, z podziałem na obszary tematyczne i panele konkursów. Do recenzentów i dyrekcji NCN i NCBiR - skoro największe żródło finansowania nauki otwarcie podaje wszystkie szczegółowe dane na temat ekspertów - dlaczego w Polsce jest inaczej ? Dlaczego nie podaje się pełnych informacji jak to robi Komisja Europejska ?

      http://ec.europa.eu/research/participants/portal/desktop/en/funding/reference_docs.html#h2020-expertslists

      Usuń
    3. to gdzie jest ta pałna lista? bo link kóry podałeś nie jest linkiem do żadnej listy

      Usuń
    4. I to jest przykład młodego naukowca (anonimowy z 16:52) i jego inteligencji, który uważa, że powinien pracować od 8 do 15 a najlepiej od 9 do 14, a wszyscy profesorowie to wyzyskiwacze. Nie potraficie czytać ze zrozumieniem, macie wielkie oczekiwania a za grosz chęci do pracy i zaangażowania. Nie potraficie krytycznie spoglądać na siebie i tylko jedyne co wam przechodzi przez gardło to żądania większych zarobków, większej samodzielności, większej wolności, itd. Jak przeczytasz ze zrozumieniem to znajdziesz coś takiego jak " Lists of H2020 expert evaluators". Tam masz do wyboru różne konkursy, rozwijając listy dojdziesz do pliku pdf z danym konkursem, ekspertami, itd.
      Ps. To nie ja umieściłem link, jakiś czas temu informacja rozsyłana była przez KPK i bez problemu znalazłem informację. Ale to trzeba być zainteresowanym nauką, żeby umieścić się na liście KPK, ale wy tylko wymagacie i żądacie nie dając z siebie choćby odrobiny zaangażowania. Hymn waszego pokolenia obecnych doktorantów powinien być "Żądam, chcę, wymagam, nie angażuję się, olewam, nie pracuję w weekendy, świetą, dni wolne, i po 14!"

      Usuń
    5. pliku xls, pomyliłem się

      Usuń
    6. Anonimowy 22:53. Zrobiłeś niedawno profesurę wyzyskując innych i jeszcze masz czelność ganić młodych ludzi? Rozpychałeś się łapskami i nogami, żeby zyskać ten wymarzony tytuł, wioząc się na pracy innych. Twoje wypowiedzi świadczą, że albo płynie w Tobie krew gnidy dworskiej albo albo dostałeś na doktoracie w 4letter word. Twój dziad pewnie biczował chłopów pańszczyźnianych w polu i czerpał z tego różnorakie satysfakcje. Teraz to przenosisz na grunt nauki, myśląc, że ktoś za garść kartofli będzie za Ciebie orał w polu. Tak - jesteś profesorem, takim typowym dla Polski.

      Usuń
  15. Klasa przedstawiciela doktorantów. Ćwiczysz już na zmywak w Londynie ?

    OdpowiedzUsuń
  16. Zamiast prowadzić polemikę, doktoranci i pozostali naukowcy powinni całą swoją energię skierować na rzecz kampanii wspierającej pełną jawność recenzji wniosków NCN i NCBiR. Opcji jest wiele, poprzez działania oddolne wywierające nacisk na grantodawców, aż po zmianę ustawy o funkcjonowaniu NCN, która uniemożliwia recenzentom podpisywanie się pod opiniami, które tworzą jako zwykil urzednicy powołani jako eksperci w określonej dziedzinie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczytajcie blog Jerzego Bielec i jego starania o dostęp do danych o recenzentach NCN. Bardzo ciekawe informacje. Pokażmy poparcie dla jego inicjatywy.

    https://www.facebook.com/notes/jerzy-bielec/ncn-w-krakowie/793145244066380?fref=nf

    https://www.facebook.com/SiecObywatelskaWatchdogPolska/posts/793146444066260

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie chce Cię martwić, ale jak recenzje nie będą anonimowe to wcale nie poprawi sytuacji. Po pierwsze bardzo trudno będzie znaleźć recenzenta, po drugie niektórzy będą bali się robić rzeczową recenzję uznanemu profesorowi z obawy o zemstę. Ludzie będą się mścić na sobie, itd. Wcale to nie polepszy sytuacji. Rozwiązaniem ewentualnym jest system anonimowych recenzentów i autorów wniosków. Taką metodę wprowadziło ostatnio "Nature". Problemem zostaje ocena dorobku kierownika, ale to można zrobić podczas pierwszego etapu a do recenzji zewnętrznych wysyłać tylko wniosek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W bardzo wielu czasopismach gdzie jest podwójnie ślepy system recenzji w ostatnim zeszycie rocznika jest publikowany pełny zestaw nazwisk recenzentów rocznika (również tych artykułów, które zostały odrzucone). Nasze ministerstwo przy ocenie czasopism na listę B też daje dodatkowy punkt za coś takiego. Ponieważ często jakimś problemem zajmuje się wąska grupa badaczy to można mniej więcej się zorientować kto był potencjalnym recenzentem. Z pewnością dobór recenzentów to był i jest piętą achillesową w systemie ocen. Mnie osobiście też zastanawia dlaczego nie byłem proszony o recenzje do niektórych grantów, których temat był bardzo bliski temu czym się zajmuję (zdecydowanie z polskich badaczy byłem najbliżej tematów), a z projektodawcami nie łączyły mnie żadne interesy, ani środowiskowe, ani wspólne publikacje itd. Tak naprawdę to nie wiem, czy ujawnienie recenzentów coś poprawi. Na pewno spowoduje dodatkowe wojenki. Podwójna anonimowość projektodawców i recenzentów w naszym małym środowisku też niewiele da. W wielu tematach badawczych jest tak mało specjalistów, że z samego projektu można się zorientować kto go składa. Są takie dziedziny biologii, że można prawie na 100% typować autora projektu.

      Usuń
    2. W Panelu NZ 8 wszyscy recenzenci są zza granicy. Eksperci są oczywiście Polakami. Na obecnej formie eksperci oceniają zarówno dorobek kierownika i projekt. Taka ocena rzeczywiście może być powiązana. Być może warto by oceniać dorobek niezależnie od projektu. Problem jest tylko taki, że oceny dokonuje się względem innych osób składających projekty. Ocena dorobku przez ludzi zza granicy mogłaby być dobrym rozwiązaniem (na pewno więcej projektów dostałoby niższe noty). Z drugiej strony jak ocenić wykonalność projektu, kiedy nie widzi się wcześniejszych osiągnięć i publikacji?

      Usuń
  19. Proste. Panel ocenia dorobek, na podstawie IF i H, mogą to robić urzędnicy nie potrzeba tych "mądryjąłów". Ustawiają kolejność od najlepszego do najgorszego przyznając odpowiednią liczbę punktów. Następnie zbiera się panel, proponują recenzentów, do których wysyłane są projekty. Recenzenci oceniają projekty dając punkty. Następnie wyciągana jest średnia i układana jest lista. Jeżeli jesteś świetnym naukowcem dostajesz z pierwszej oceny 10 pkt, a za projekt 1 pkt masz 5.5 punkta. Jeżeli napisałeś świetny projekt dostajesz 10 pkt ale dorobek kiepski dostajesz 1 czyli masz 5.5. Każdy jest równy. To jest tak idealny system, że aż dziw że nikt nie chce tego wprowadzić, chyba w tym momencie udało mi się wymyśleć idealny system.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry pomysł, wręcz doskonały. Jest jeden problem - co którzy mają władzę nad wnioskami o granty łatwo się nie pozbędą i zrobią wszystko, aby mogli rządzić i decydować o wynikach konkursów. To ich kręci całe życie, posiadanie "aninomowej mocy decyzyjnej" w stosunku do kariery naukowej innych badaczy. Oni doskonale wiedzę, że brak środków na badania może zniszczyć karierę naukową. To typowe dla naszego środowiska. Niestety.

      Usuń
    2. Pamiętacie skandaliczną decyzję o karencji an rok dla 20% wniosków NCN z dołu listy rankingowej ? To był hit w skali świata, dyskryminujący całe rzesze zdolnych ludzi. I po nagłośnieniu tej skandalicznej sytuacji (również na tym bloku) w jakiś magiczny spoób nagle zniesiono te absurdalne przepisy. Kto za to odpowie ?

      Usuń
    3. Pamiętacie skandaliczną decyzję o karencji na rok dla 20% wniosków NCN z dołu listy rankingowej ? To był hit w skali świata, dyskryminujący całe rzesze zdolnych ludzi. I po nagłośnieniu tej skandalicznej sytuacji (również na tym blogu) w jakiś magiczny spoób nagle zniesiono te absurdalne przepisy. Kto za to odpowie ?

      Usuń
    4. Gdyby to była tylko kwestia sumy If i indeksu H to 5 prac w Mammali byłoby więcej warte niż jedna w Ecology. Oczywiste do czego to prowadzi :)

      Usuń
    5. Przez kilka lat penalizowano polskich naukowców decyzją o niemożliwości ponownego złożenia wniosku, który został oceniony negatywnie i był na dole listy rankingowej. Dlaczego nikt nie ponosi konsekwencji za tą decyzję ?

      Usuń
    6. Znaczy się, tzw. "karencja" wypadła? Czy są jakieś oficjalne informacje na ten temat? Jeżeli instytucja bana nie jest już używana przez NCN to musiał im ktoś dobrać się nieźle do rzyci...Czyżby któryś z wyroków Sądu Administracyjnego zmusił NCN do refleksji? Bardzo ciekawe...

      Usuń
    7. Przepisy nie narzucały liczby wniosków, które mają podlegać zawieszeniu. Karencja w sumie była dobrym rozwiązaniem, ponieważ wymuszała lepsze przygotowanie wniosku. Trzeba przyznać niestety, że słabych wniosków wpływa do paneli bardzo dużo. Moim zdaniem jedynym konkursem,w którym karencja była bezsensowna to Preludium, bo to rzeczywiście mogło hamować przygotowanie doktoratu. I to pewnie dlatego została zniesiona.

      Usuń
    8. Jak to nie narzucały? W regulaminie jak wół było napisane że kierownicy 20% wniosków uznanych za najsłabsze mają bana na następny termin. Co ciekawe, owe "20% najsłabszych wniosków" było czysto uznaniowe, bez tworzenia jakichkolwiek list z punktacją etc. Według znajomych prawników takie rozwiązanie było co najmniej dyskusyjne lub trąciło o niezgodność zKonstytucją. Po dobroci to NCN mógł sobie co najwyżej przyznać podwyżkę, więc pewnie został zmuszony do takiego kroku wyrokiem stosownego sądu.

      Usuń
    9. Było napisane, że 20 % wniosków może dostać bana. Te 20 % wniosków stawało się najsłabszymi na podstawie punktacji i oceny ekspertów. O ile może oceny wniosków mogły być dyskusyjne w przypadku projektów, które były dobre, ale z różnych powodów nie dostawały finansowania (bo były inne lepsze), to tworzenie list najsłabszych projektów było akurat najbardziej klarowne. Po prostu oceny w ich przypadku najczęściej były zgodne,

      Usuń
    10. Zresztą, brak "banów" będzie powodował, że niedopracowane wnioski będą teraz spływały po kilka razy. Ideą karencji było to, aby kierowniki przemyślał sobie krytykę i dopracował projekt. Przecież nie da się tego zrobić, kiedy dostaje się recenzje i wyniki dwa tygodnie przed kolejnym konkursem.

      Usuń
  20. A propos recenzji i punktów. Szykuje kwity habilitacyjne . Może ktoś wie jak mam punktować sobie prace z lat 2003-2005 , bo na ministerialnej stronie jest punktacja 2008 . Czy ta punktacje mogę użyć do prac z lat 2003-2005 .

    OdpowiedzUsuń
  21. W ostatnim rozdaniu grantów, ponieważ było więcej funduszy, panel przyznał większą liczbę grantów. Przyznam szczerze, połowa z tych wniosków, które dostały kasę, reprezentowała tak kiepski poziom (niedociągnięcia metodyczne, nielogiczne konstrukcje problemów badawczych itp), że powinna zostać odrzucona. Jak tak wyglądają te "rzesze młodych zdolnych ludzi", to rzeczywiście polska nauka będzie miała problem.

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonimowy z 10:12 pisze:
    "Proste. Panel ocenia dorobek, na podstawie IF i H, mogą to robić urzędnicy nie potrzeba tych "mądryjąłów...."., a potem: "Następnie wyciągana jest średnia i układana jest lista. Jeżeli jesteś świetnym naukowcem dostajesz z pierwszej oceny 10 pkt, a za projekt 1 pkt masz 5.5 punkta. Jeżeli napisałeś świetny projekt dostajesz 10 pkt ale dorobek kiepski dostajesz 1 czyli masz 5.5.".

    Kolego pokazałeś, że jesteś rzeczywiście na poziomie urzędniczych "mądryjałów". Po pierwsze, zaraz systematycy, zoolodzy Ciebie zlinczują. Po drugie, dlaczego uważasz, że średnia jest dobrą miarą. Wyobraź sobie, że masz następujące oceny wniosku przez dwóch recenzentów/ekspertów: a) 3,3,3 b) 2,2,6. Średnia wg. drugiego recenzenta będzie wyższa, ale widać, że jeden recenzent był prawdopodobnie zbyt optymistyczny. Ten sam błąd popełnia się przyjmując automatycznie średnią z ocen za projekt i dorobek. Po to jest między innymi panel, aby takie wątpliwe oceny wyjaśniać i dyskutować.

    OdpowiedzUsuń
  23. do Anonimowy21 sierpnia 2015 21:40. Ta Pana/Pani wypowiedz jest koszmarna i pokazuje, jak ludzie slabo rozumieja sens systemu grantowego, a tylko probuja nasladowac wybrane cechy systemow zachodnich. Systemy grantowe, tak w ogole, sa po to aby ludzi akywizowac, ksztaltowac pozywywnie poprzez system recenzji, a nie po to, aby im udowadniac, ze sa po postu glupi. W zasadzie kazdy pracownik ze srodowiska akademickiego powinien byc w stanie dostac grant, inaczej nie ma sensu aby pracowal jako naukowiec. Mozna tylko dyskutowac o wielkosci grantu. U nas wszystko postawiono na glowie, niewielka grupa nuworyszy dorwala sie do wladzy i nie popuszcza innym niz oni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypowiedź "W zasadzie kazdy pracownik ze srodowiska akademickiego powinien byc w stanie dostac grant, inaczej nie ma sensu aby pracowal jako naukowiec" jest jedną z najbardziej absurdalnych, jakie widziałem na tym blogu. Owszem, gdyby poziom naukowy ludzi był wysoki i wyrównany, to tak powinno być. Problem w tym, że nigdzie tak nie jest, a tym bardziej w Polsce. Przecież wiadomo, że znaczna część ludzi, którzy nawet są profesorami nie powinna w ogóle istnieć w nauce. To co proponujesz to czysta demagogia i przekonywanie, że stać nas na wyrzucanie pieniędzy w błoto. Bo nie oszukujmy się, finansowanie kiepskiego projektu nie podniesie poziomu naukowego jego autora, a tym bardziej poziomu nauki w Polsce.

      Usuń
    2. Do kolegi powyżej - jednym słowem proponujesz system "każdemu według potrzeb" ewentualnie "każdemu po równo, bo przecież żołądki mamy takie same"? To już przerabialiśmy w poprzednim systemie, nie wyszło najlepiej...

      Usuń
  24. Widze, ze przeszlismy na ty. OK, niech bedzie. Tak wiec Twoja wypowiedz potwierdza, ze tak jak sie spodziewalem zwyczajnie niewiele rozumiesz. Byc moze jestes nawet dobry w swojej dziedzinie, ale jesli chodzi o problematyke funkcjonowania panstwa i jego struktur, to po prostu urwales sie z choinki. I tyle. Nie zamierzam tutaj kogolowiek przekonywac do moich racji. Chcialem tylko pokazac jakiego roadzaju fachowcy podejmuja wazne decyzje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzę, że wszechrozumiejący z 15.02 chce nas oświecić. Otóż, uprzedzę Cię. Nie wmawiaj nikomu, ze czegoś nie rozumiemy. Jesteś postkomunistycznym demagogiem, który tak na prawdę powinien machać łopatą przy budowie dróg, a nie uprawiać nauki. Pewnie chciałbyś swoich znajomych i potomstwo obsadzić na dobrych stanowiskach naukowych (jak to się często robi np. na UJ), żeby zapewnić im świetlaną przyszłość. Otóż Zonk. Nikt nie uwierzy, w Twoje absurdalne wypowiedzi, jakoby ktoś nie rozumiał rzeczywistości. A co do obnażania fachowców, to co najwyżej obnażyłeś swoją intelektualną miernotę.

      Usuń
    2. Nietrafiona diagnoza. Wszedlem na ten blog wczoraj i z ta obecna wypowiedzia, to moj trzeci komentarz. Na razie znikam. Ale powiem szczerze, ze mi sie podobalo. Na innych portalach jest tak jakos grzecznie, a tutaj ot samo zycie. Bez udawania milosci do blizniego.
      Bo w sumie jak jest okazja przylozyc, to trzeba blizniemu przylozyc. PS1. Panu Michalowi Zmihorskiemu proponuje rozwinac pomysl na oszczednosci. Niech w wojsku daja karabin tylko co dziesiatemu. A co - niech sie lepiej ciamajdy staraja. PS.2. Na razie zegnam, ale przyznam jeszcze raz, ze mi sie tutaj podobalo.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    4. Przestańcie się kłócic i zacznijcie wymagać od NCN i NCBiR, aby stworzyli szczegółową listę ekspertów i recenzentów z podziałem na panale i dyscypliny. To mały krok w kierunku normalności systemu grantów w Polsce. Skoncentrujcie się na ważnym celu, a nie dyskusjach i niczym.

      Usuń
    5. A może tak kolego sam wystąpisz i pokarzesz nam efekty swojego działania? Szukasz jelenia, który zrobi czarną robotę za ciebie.

      Usuń
  25. Zwróciliście uwagę, że pewne środowiska rozpoczęły kampanię "poparcia nowych zasad oceny parametrycznej" , a w szczególności podziału punktów za publikacje ? Wraca stare, Prof. Kudrycka przynajmniej coś chciała zmienić, teraz bedzie się liczyła głównie uczelniana publikacja jendoautorska w czasopiśmie z listy B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzesze nierobów na uczelniach wbrew pozorom mają się całkiem dobrze. Kolejne zmiany oceny parametrycznej tylko utwierdzają ten marazm. Ale nie dziwmy się, skoro w tych wszystkich "ciałach" i "prezydiach" zasiadają profesorowie, którzy nigdy nie mieli publikacji w czasopiśmie z listy filadelfijskiej.
      Naukij

      Usuń
    2. ale jeszcze lepiej będą się liczyły jedno-autorskie z listy A

      Usuń
  26. Z innej "beczki". Czy ktoś orientuje się, co to jest ten system POL-on? Na jakiej zasadzie to funkcjonuje? Jest to obowiązkowe czy dobrowolne? Dostałem to do wypełnienia i mnie rozwalił system koniecznością wypełniania niezliczonej liczby rubryczek, punkcików.... Jaki to ma w ogóle sens?? Czy np. informacje o grantach nie mogą być zintegrowane z bazą grantów NCN? Biurokracja do potęgi PL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejny genialny pomysł jakiegoś genialnego dyrektora w jakimś bardzo potrzebnym departamencie - też dostałem. Cały ten system pewnie pociągnie kilka/kilkanaście miesięcy i przestanie działać, więc jak zwykle tylko stracimy czas na wypełnianie debilnych opisów. Brakuje tam tylko opisu historii przebytych chorób. Ja to (przynajmniej na razie) ignoruję.

      Usuń
  27. We wrześniu ciąg dalszy konsultacji dotyczących absurdalnych zmian w parametryzacji. Zapewne decydenci zrobią mini kosmetyczne zmiany w rozporządzeniu i zostawią rdzeń absurdu, czyli zapis o najlepiej punktowanych artykułach monoautorskich wydanych przez wydawnictwo uczelnianie oraz za fenomen w skali świata, czyli "monografie wybitne".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziadowstwo w tym kraju i tyle. Stary system może i nie był doskonały, ale przynajmniej generował współpracę między ludźmi. Teraz cofamy się do 18-tego lub 19-tego wieku, w erę "wybitnych monografii" i innych mono-autorskich dokonań. Gdzie tutaj esencja nauki, czyli rozwiązywanie zaawansowanych problemów? Gdzie w nowym systemie będzie miejsce na innowację, kiedy brutalnie zabija się korzyści ze współpracy? Wietrzę tutaj spisek tych wiecznie niedouczonych humanistów lub zoologów-systematyków, którym marzy się bezsensowne mierzenie robaków i spędzanie życia przed binokularem.
      Fred

      Usuń
    2. Dokladnie Fred, napisales cala prawde o niewydolnym systemie pozorow. Robi sie teraz wiele szumu, absurdalne rozporzadzenie przykrywa innymi info aby srodowisko akademickie nie rozumialo o co chodzi. Kazdego tygodnia dodatkowa propaganda, ze nowy system jest ok. Propaganda gorsza niz w PRL, czasem mam wrazenie ze te same socjotechniki wpluwu na mase ludzka...

      Usuń
    3. Zwrócę uwagę na kluczowy (a zwykle zupełnie przeoczony) element: punkt odcięcia (czyli jakiej punktacji publikacje "wystarczą" do tej czy innej kategorii). Punkt odcięcia zależy przede wszystkim od limitu na liczbę publikacji (obecnie: 3N-2N0). Nawet obecnie limit ten jest chyba za duży (punkt odcięcia dla większości dziedzin leży dramatycznie nisko: 4-5-6 pkt). Po proponowanej zmianie reguł będzie to chyba po prostu 0. Wszystko się przyda. Zatem: nowe reguły same w sobie nie są tragiczne (np. wyrównują szanse wydziałowego zespołu 5-osobowego ze "składakami" z kilku różnych wydziałów), ale wymagają znacznego zmniejszenia limitu (z 3N do np. N). Poza tym oczywiście przydałaby się mocniejsza dywersyfikacja punktacji. Albo wręcz coś w rodzaju klasyfikacji medalowej (tzn. np. publikacja w Nature to "złoty medal", którego nie przebije nawet 50 "punktowanych miejsc").

      Usuń
  28. Przypadkiem oglądam film "Geneza planety małp" o wyzwoleniu małp, które były traktowane jak obiekty doświadczalne dla ludzi. Naukowcy na uczelniach są traktowani podobnie, testuje się, jak długo wytrzymają zalew absurdalnych przepisów i nowych pomysłów na pełną kontrolę naukowców

    OdpowiedzUsuń
  29. Drodzy Dyskutanci:

    1. Punkty w głównym blogu - pomieszanie z poplątaniem bez uwypuklenia WAŻNOŚCI, diagnozy co jest skutkiem a co przyczyną. Najbardziej mnie wzruszył postulat "zwnętrznych szkoleń dydaktycznych". Uczelnie "flagowe" to jest nowomowa Woźnickiego et konsorcjum na wyciagniecie pieniedzy i to jako spóźniona reakcja na propozycje E&Y.

    2. Bawi mnie również wiara, że to recenzenci są przyczyną wielogarntowości a nie np. decyzje i ustawki np. już na poziomie Rady Naukowej NCNu. Podobnie zabawne jest stawianie w jednym rzędzie polityki jawności NCNu i NCBiR.
    Chcecie o coś powalczyć to powalczcie o JAWNE BAZY wszystkich grantów, dotacji statutowych przyznanych ze środkow budżetowych w XXI wieku. Tematyka, wykonawcy, wielkości przyznanych i wykorzystanych środków z podziałem na wynagrodzenia, środki trwałe, konferencje, delegacje, itp, itd, wyniki, publikacje. I odpowiedźcie sobie dlaczego ta baza do tej pory nie powstała. To dopiero będzie ciekawa lektura!!!! A biorąc pod uwagę, że wnioskodawcy potwiedzają własnym podpisem, że proponowana tematyka i badania są finansowane tylko z tego jednego źródła a ma poświadczenie nieprawdy są paragrafy KK to może będzie to metodą na zwolnienie się miejsc pracy dla kolejnej generacji naukowców (o ile nie tkwią sami w tym po uszy).

    Tylko, że taka baza nigdy nie powstanie - obiecywano ją już wielokrotnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądra wypowiedź. Dlaczego dane o podziale środków dla beneficjentów w konkursach nie są jawne w 100% ? Dlaczego nie ma zbiorczej bazy danych wszystkich grantobiorców ?

      Usuń
    2. Ludzie, poszperajcie trochę po internecie i w bazach naukowych. Dane o grantobiorcach przecież są dostępne. Naprawdę nie umiecie napisać odpowiedniej kwerendy w wyszukiwarce internetowej??

      Usuń
    3. Anonimowy z 11:18
      Dane NIE są dostępne - a już na pewno nie od ręki. Oczywiście można wybiórczo namierzyć/próbować sprawdzić pojedyncze osoby, ale mnie chodzi o bazę z której mogła by chociaż korzystać administracja agencji grantowych. Takiej bazy nie ma. W ostatnim dziesięcioleciu XX w. chyba w Poznaniu była baza grantów KBNu (częściowa?).

      Usuń
    4. Bardzo celna wypowiedź. Taka baza danych jest kluczowa. Po cichu sobie marzę, że może nowy rząd? Jeśli faktycznie zechce walczyć z korupcją i takimi tam...

      Usuń
    5. Wolne żarty? Wystarczy posłuchać wystąpień posłów PiS w komisji ENM w ostatnich dwóch kadencjach. Polecam zwłaszcza posła Żyżyńskiego, notabene członka Rady Wydziału z doktoratem Goliszewskiego. To jest "poziom moralny" potencjalnie nowego. W programie być może likwidacja systemu grantowego a na pewno stan spoczynku dla belwederskich. Wystarczy poczytać komentarze "o programie PiS" prezesa NFA na jego portalu... A tak naprawdę PiS nie ma żadnego programu, a reformy Kudryckiej zostały zastopowane przez groźbę veta śp. Prezydenta RP. Obiecanki cacanki były już w 2005 r. Etyczne standardy nie maja w tym kraju żadnej przynależności partyjnej, a w książce Dorna można przeczytać cytat z Prezesa PiS - "tylko ze środowiskiem akademickim żadna władza nie wygrała". Nie bedą więc nawet próbować - a lobby kontreformatorskie moim zdaniem jest silniejsze niż zwolennicy reform SW w potencjalnie nowym rządzie.

      Usuń
    6. Program PiS (wersja 2014, wciąż aktualna) niedawno przeczytałem i bardzo mi się podoba jeśli chodzi o szkolnictwo wyższe (np. likwidacja KRK, powrót do studiów 5-letnich, zmiana algorytmu podziału dotacji podstawowej doceniająca badania naukowe i hamująca pogoń za studentem, ograniczenie studiów magisterskich, doktorant jako asystent itd.). W nauce chyba nic specjalnie nowego, raczej status quo. Ciekawostka: wskazują, że nie suma środków pozyskanych z budżetu na badania powinna być miernikiem jakości, ale efekty tych badań (bardzo się z tym zgadzam). Są też punkty kontrowersyjne: zdecydowane poparcie starej procedury habilitacyjnej, czy dowartościowanie publikacji polskojęzycznych (mam nadzieję, że ograniczy się to do humanistów). Mam też nadzieję, że podobnie jak w kadencji 2005-2007, BSt dla uczelni wzrośnie dwukrotnie (za rządów PO, w latach 2007-2013,
      uczelniane BSt jest niestety utrzymywane na stałym poziomie).

      A może Pan/Pani przytoczy jakieś kompromitujące cytaty z tych wystąpień posłów PiS-u w komisji sejmowej?

      Usuń
  30. Dane SĄ dostępne. Chociażby w systemie osf, albo bazie ludzie-nauki.

    OdpowiedzUsuń
  31. Nieprawda ! Nie istnieje zadne kompleksowe, imienne zestawienie kto i ile grantow lacznie z NCN, NCBiR, programow ramowych UE, etc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się nie umie sortować, to rzeczywiście "się nie da". Gratulacje!

      Usuń
    2. Zestawienie otrzymanych grantów od biedy da się otrzymać. Ale o EFEKTACH grantów: cisza. A tego potrzeba przede wszystkim: ile za wydane pieniądze powstało publikacji, patentów czy innych osiągnięć (jakich?). Zresztą za co płacimy tym urzędnikom i komputerowcom, jeśli byle zestawienie trzeba sobie samemu? nawet teraz to wpisywanie do POLONU danych, które już wklepywało się do NCN, do OPI i do ministerstwa. Nie mogą się tam między sobą dogadać, czy co?

      Usuń
    3. Nie da się. NCN i NCBiR to nie są jedyne źródła finansowania badań z kieszeni podatnika. A poza tym to nie chodzi tylko o PI, ale również (a może nawet przede wszystkim) o wykonawców. Co z tego, że grant z NCBiRu jest realizowany formalnie w Rzeszowie jak wykonawcami są ludzie Dyrektora NCBiR z PW? Konia z rzędem dla tego kto rozgryzie powiązania wykonawczo-finansowe chociażby w programach INNOLOT na podstawie kwerendy ogólno dostępnych danych w sieci.

      Usuń
    4. Zgoda. Tych źródeł i źródełek dopływu pieniędzy jest tyle, że jak się nie wie czego szukać - to się nie znajdzie. Zatem powinien być system zbiorczej informacji o efektach wydatkowania publicznych pieniędzy na naukę (przynajmniej zestawienia typu: beneficjenci grantu - kwota grantu - lista publikacji finansowanych z grantu).

      Usuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  33. Szok. Polecam ostatni wpis na blogu profesora Pluskiewicza z SUM:

    "Szanowni Czytelnicy i Dyskutanci, każdy uważa, że nepotyzm, czyli preferencyjne zatrudnianie rodziny to coś bardzo złego. Tylko czy to naprawdę coś złego? Przez ponad 30 lat pracy na tej Uczelni, widziałem i znałem wiele, bardzo wiele dzieci profesorów, zatrudnionych u swoich rodziców lub w katedrach i klinikach sąsiednich. I nie widziałem ani jednego przypadku, że byli to pracownicy gorsi. Zawsze uważałem, że lepiej robić naukę i dydaktykę z kimś kogo się zna, niż wybranym z demokratycznej ulicy. Zresztą w demokrację na uczelniach nie wierzę. Już tak było, gdy Solidarność doszła do władzy. Wówczas asystenci zaczęli oceniać prace naukowe. I im większe to były nierobisie, tym większe mieli aspiracje naukowe, kwestionujące i pouczające. Uniwersytety wykształciły się w fudalizmie, i takie niech pozostaną. zawsze musi być nauczający i nauczany. Demokracja tutaj się nie sprawdzi. A inna sprawa, to jak trzeba być wyzutym z uczuć rodzicielskich, aby nie ułatwić swojemu dziecku startu życiowego i rozwoju. Takiej osoby też na Uczelni nie poznałem, chyba że dziecko wyraźnie wybrało inną drogę życia".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jakaś kompletna patologia. Rzeczywiście, szokujące. Taki człowiek w zasadzie powinien ponieść konsekwencje takich słów. Co mają sobie pomyśleć studenci, którzy kończą studia, chcą robić doktorat, a potem znaleźć pracę, a nie są spowinowaceni z jakimś profesorem.

      Usuń
  34. Czy taka wypowiedz "nie podpada" pod kodeks etyki nauczyciela akademickiego ? Przecież to jawne drwienie z przepisów ustawy o szkolnictwie wyższym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, nie podniecajcie się. Przecież to nie jest wypowiedź profesora Pluskiewicza, tylko anonimowy komentarz do jego innego postu. Może najpierw warto by zerknąć na blog profesora, niż wydawać fałszywy osąd.

      Usuń
  35. Nikt nie twierdzi, że to wypowiedz prof. Pluskiewicza. Wszyscy wiemy, że profesor walczy jako jeden z nielicznych o dobre imię polskiej nauki. To komentarz innej osoby, która była lub jest zatrudniona na SUM.

    OdpowiedzUsuń
  36. Zobaczcie kolejną wypowiedź kogoś na blogu Profesora Pluskiewicza. Czyżby ktoś drwił z obowiązujących przepisów pisząc " I co z tego" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog jak to blog. Obfituje w trolli. Jeśli ktoś na poważnie bierze jakieś anonimowe wypowiedzi publikowane na blogach, to musi się zastanowić na sobą samym.

      Usuń
  37. Czy po takiej wypowiedzi jak na blogu Pluskiewicza, ministerstwo nauki nie powinno wszcząć kontroli z urzędu, a rektor nie powinien zażądać oświadczeń ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ministerstwo razem z ABW, CBŚ i US powinno wkraczać po każdej wypowiedzi na każdym blogu.

      Usuń
    2. A dla pewności najlepiej profilaktycznie polikwidować wszystkie blogi.

      Usuń
  38. Smiej sie smiej przesmiewco, to wlasnie dlatego system szkolnictwa wyzszego jest calkowicie niewydolny poniewaz omija sie i lamie przepisy.

    OdpowiedzUsuń
  39. Na blogu E. Kulczyckiego ukazał się artykuł omawiający projekt zmodyfikowanego systemu punktacji publikacji wieloautorskich. Promuje on publikacje w najlepszych czasopismach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie promuje on publikacji w najlepszych czasopismach, tylko chów wsobny.

      Usuń
    2. prośba - wrzuciłem nowego posta o tej sprawie, może tam będzie wygodniej dyskutować

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    4. przepraszam, przeniosłem komentarz do nowego posta, kontynuujcie proszę dyskusję na temat parametryzacji właśnie tam
      dzięki

      Usuń
  40. Link do tego artykułu:

    http://ekulczycki.pl/warsztat_badacza/podzial-punktow-za-publikacje-ostateczny-projekt/

    OdpowiedzUsuń