wtorek, 28 lipca 2015

Światowy ranking uniwersytetów

Polskie najlepsze jednostki są w piątej setce. Najlepsza polska jednostka spadła z 419 miejsca w roku 2014 na 451 obecnie. W zeszłym roku najlepszy był Uniwersytet Warszawski (poszedł w dół o 43 miejsca), w tym roku Jagielloński (poszedł do góry o 28). Średnio każda polska uczelnia spadła o 16 miejsc w dół.

Tutaj ranking:

Pierwsza trójka to oczywiście trzy prywatne uniwersytety z USA:

W Europie Polskę wyprzedzają: UK, Szwajcaria, Francja, Rosja, Szwecja, Dania, Niemcy, Belgia, Holandia, Austria, Norwegia, Finlandia, Włochy, Hiszpania, Irlandia, Portugalia, Czechy, Grecja, ale jesteśmy lepsi niż np. Estonia, Litwa, Bułgaria i Rumunia.

Co to znaczy, że Harvard jest najlepszy? Na przykład to, że w roku 2015 ma już 65 publikacji w Nature, przy 2400 pracownikach naukowych, a cała Polska ma 10, przy sumarycznej liczbie pracowników naukowych dziesiątki razy większej (sam UJ ma 3800, a UW 3200 naukowych).

michał żmihorski

piątek, 24 lipca 2015

Oceny wykładowców działają, ale wadliwie

Bardzo ciekawy tekst:

Oceny wykładowców działają, ale wadliwie


fragment:
Jeżeli nauczyciel pracuje na uczelni 40 lat, to oznacza, że może być oceniany nawet 20 razy. Niepotrzebnie. To stresowanie pracowników, które niczemu nie służy – uważa Janusz Rak prezes Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki Związku Nauczycielstwa Polskiego.


michał żmihorski

środa, 22 lipca 2015

Symfonia, wskaźnik sukcesu 9.68%

Ukazały się wyniki konkursu NCN Symfonia 3:
 https://www.ncn.gov.pl/konkursy/wyniki/2014-07-22-symfonia3

Przeglądając te wyniki zacząłem się jednak zastanawiać od jakiego wskaźnika sukcesu rozpisywanie konkursu w ogóle przestaje mieć sens. Czy jest sens ogłaszać konkurs gdy możemy zapewnić finansowanie np. 2% wniosków? A 1%? Zgodzimy się chyba co do tego, że czas na napisanie 56 wniosków, które nie otrzymały finansowania, jest czasem w dużej mierze straconym. Osoby o specyficznym poczuciu humoru mogą twierdzić, że przecież pisanie wniosku też rozwija, wymaga twórczej dyskusji i przemyślenia projektu itp., a i listonosz ma dzięki temu pracę... Takie głosy pojawiały się tutaj, ale bądźmy poważni. Nie po to piszemy wniosek i wypełniamy (absurdalne nieraz) pola formularza, tłumacząc ten sam tekst na dwa języki i biegając do księgowości, by się wprawiać w pisaniu (i bieganiu). Myśląc o tych 56 zespołach ambitnych i aktywnych naukowców pracujących nad przygotowywaniem wniosków mam poczucie, że coś jest nie tak. Jeśli NCN ma mało środków na dany konkurs, to niech uprości procedurę konkursową, by te 90% naukowców, którzy i tak nie mają szansy na otrzymanie projektu, nie traciło bezproduktywnie tyle czasu. Alternatywa - jakieś jasne kryteria filtrowania już na wejściu (dorobek?).

Drugi punkt - w myśl zasady, którą kieruje się NCN, że lepiej biegaczom medale przyznawać nie za czas uzyskany na mecie, lecz za deklarację tempa biegu artykułowaną na starcie, wnioski są bardzo szczegółowe. Należy podać, w którym roku zatrudnię pracownika technicznego na ile osobogodzin, czy pipety będą kosztowały 500 czy 800 zł itp. - wszystko musi być rozplanowane. Tymczasem potem siada do tej misternego planu rada ekspertów i jednemu zabierze pół miliona, drugiemu 800 000 zł... Jeśli dopuszczalna jest "drobna korekta" o wartości 800 000 zł, to czy nie jest absurdem wymagać tak szczegółowych wyliczeń na początku?

Trzecia myśl - celowo przekoloryzowana, by zilustrować problem. Otóż pożyteczniej byłoby gdyby NCN zdecydował, że w danym konkursie mogą startować np. tylko blondyni (i blondynki). Wtedy wszyscy pozostali, wiedząc że nie mogą startować, zajęli by się czymś pożytecznym i wniosków odrzuconych byłoby o połowę mniej (28 zespołów brunetów robiłoby naukę, a nie biurokrację). A i tak NCN nie będzie mógł sfinansować wszystkich wniosków ocenionych jako "świetne"...

michał żmihorski

sobota, 4 lipca 2015

KEJN i nowa punktacja

Jak podaje Emanuel Kulczycki na swoim blogu, szykuje się konkretna zmiana w krajowej punktomanii:


wydaje się tym samym, że pogłębiają się nonsensy w tym algorytmie, skutkujące zbliżona punktacją za samodzielną pracę w Zeszytach Naukowych Wyższej Szkoły Łowiectwa w Krużewnikach oraz wieloautorską pracę w Nature czy PNAS... Każdy algorytm będzie budził protesty, jednak chyba większość jest zgodna, że należy skalę rozciągać, a nie ją spłaszczać. Gdy myślę o tych punktach przychodzą mi do głowy dwa pomysły: skala logarytmiczna (zamiast 10,15,20,25 raczej 1,10,100,1000) albo wykluczenie listy niefiladelfijskiej w ogóle - po co to raportować? Niech sobie ludzie publikują, ale ranking opierajmy na tych najlepszych czasopismach, przynajmniej w naukach biologicznych.

Niezależnie jednak od absurdów związanych z samą punktacją, mnie bardziej przeraża inna sprawa. Mianowicie, wymyślanie algorytmu oceniającego jednostki wstecznie! Przecież obecnie naukowcy w Polsce pracują nie wiedząc jakiej pracy wymaga od nich pracodawca (bo nie wiedzą, która publikacja będzie bardziej wartościowa). Rozumiem potrzebę dyskusji nad wieloautorskimi pracami i problem "rozmnażania" publikacji poprzez dopisywanie autorów. Jednak sam fakt, że KEJN aktualnie pracuje nad sposobem oceny publikacji za lata 2013-2015 jest czymś zupełnie nieprawdopodobnym. Jeśli faktycznie KEJN zaaplikuje nam działający wstecz regulamin, tak drastycznie różniący się od dotychczasowego (jak pokazuje E.Kulczycki - różnice są znaczne!), oznaczać to będzie, że cofnęliśmy się w standardach tworzenia prawa do czasów przed-rzymskich. Powstanie też nieodparte wrażenie (w mojej głowie już powstało), że ktoś po prostu dopasowuje algorytm do pożądanej kolejności jednostek w rankingu...

michał żmihorski

czwartek, 2 lipca 2015

Ciekawe postępowanie CK d/s Stopni i Tytułów

Natknąłem się dzisiaj na zapis dość symptomatycznego postępowania w sprawie nadania tytułu doktora habilitowanego - całość opublikowana została na łamach Forum Akademickiego, i chyba dość dobrze pokazuje jak wygląda "kondycja" nauki polskiej w wielu instytucjach badawczych. Chapeau bas dla wszystkich zaangażowanych po stronie CK za bardzo dogłębne przeanalizowanie sprawy.


Pozdrowienia,
Szymek Drobniak

sobota, 27 czerwca 2015

Staż podoktorski w ramach projektu NCN Sonata Bis

Poszukujemy osoby, która będzie zatrudniona w realizacji projektu NCN Sonata Bis 4  pt. „Wpływ interakcji między informacją socjalną oraz strukturą krajobrazu na zachowania i rozmieszczenie zwierząt”.

Opis problemu badawczego i cele:

Wzorce rozmieszczenia i liczebności wielu organizmów zwierzęcych są najczęściej tłumaczone jako wynik selektywnego wyboru siedliska w oparciu o jego fizyczne i strukturalne atrybuty. Jednakże występowanie gatunku w danym siedlisku może być zależnie nie tylko od jego cech strukturalnych, ale również od interakcji z osobnikami tego samego lub innego gatunku. Ponieważ samo środowisko jest często bardzo zmienne, zwierzęta mogą podwyższać swoje dostosowanie kierując się przy wyborze siedliska różnoraką informację socjalną i publiczną, niesioną przez inne osobniki lub inne gatunki. Informację taką stanowić może sama obecność osobników, ich zachowania lub nawet ślady ich obecności. Niemniej, bardzo niewiele wiadomo, jak informacja socjalna kształtuje różne procesy ekologiczne. Informacja socjalna może pochodzić z różnych źródeł, które mogą osłabiać albo wzmacniać jej wartość. Ponadto, wartość informacji może zależeć od stopnia heterogeniczności siedlisk, która jest jedną z podstawowych cech środowiska.
             Celem projektu jest poznanie relatywnych efektów zróżnicowanej informacji socjalnej i publicznej, heterogeniczności środowiska i interakcji między tymi dwoma zjawiskami w kształtowaniu rozmieszczenia organizmów (ptaków) oraz ich liczebności.


Wymagania:

1. Tytuł doktora biologii lub ekologii,
2. Znajomość zaawansowanych metod statystycznych w środowisku R,
3. Doskonała zdolność identyfikacji europejskich ptaków w terenie, wiedza o ich biologii oraz doświadczenie w pracy terenowej,
4. Znajomość zaawansowanych technik GIS, głównie analiz danych rastrowych,
5. Zdolność do tworzenia nowych rozwiązań analitycznych i metod badawczych,
6. Udokumentowany i bardzo dobry dorobek naukowy (wykaz publikacji z tzw. listy filadelfijskiej),
7. Bardzo silna motywacja do pracy i rozwoju naukowego,
8. Bardzo dobra znajomość języka angielskiego,
9. Prawo jazdy (ew. deklaracja jego uzyskania w krótkim czasie),

Opis zadań:

- prowadzenie eksperymentalnych badań wielkoskalowych na temat wpływu informacji socjalnej oraz publicznej na rozmieszenie europejskich ptaków w środowisku,
- prowadzenie eksperymentalnych badań na temat wpływu heterogeniczności środowiska na wykorzystanie informacji socjalnej oraz publicznej przez organizmy,
- analiza wzorców przestrzennych rozmieszczenia organizmów z wykorzystaniem zaawansowanych metod statystycznych i narzędzi GIS,
- planowanie niezależnych badań z pokrewnych tematów oraz zdobywanie funduszy na ich realizację,
- uczestniczenie w nadzorowaniu pracy doktorantów.

Warunki zatrudnienia:

Wynagrodzenie w formie etatu finansowanego z projektu  NCN (5000 zł/miesiąc brutto). Zatrudnienie początkowo na okres próbny (6 miesięcy), z możliwością przedłużenia na okres dwóch lat i pół roku oraz kolejnych dwóch lat (po pomyślnej ewaluacji prac projektu po trzech latach – łącznie 60 miesięcy). Początek zatrudnienia: 01 październik 2015.


Dodatkowe informacje:

Informacji udziela kierownik projektu: dr Piotr Skórka (http://skorasp.republika.pl/page1.html)
Instytut Ochrony Przyrody PAN w Krakowie, e-mail: pskorka@iop.krakow.pl

Konkurs na charakter otwarty. Procedura rekrutacji zostanie przeprowadzona zgodnie z regulaminem NCN http://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/uchwaly-rady/2013/uchwala50_2013.pdf.

Wymagane dokumenty:

- list motywacyjny
- opis dotychczasowych osiągnięć naukowych (łącznie z listą publikacji) oraz zainteresowań
- życiorys
- kopia dyplomu doktorskiego
- list polecający (opcjonalnie).


Termin składania ofert: 15.08.2015

wtorek, 23 czerwca 2015

Te drobne cechy czyniące nasze jednostki prawdziwie polskimi...

dyrektor sklepu Społem zbiera informację zwrotną od klienta
Na studiach działałem trochę w kierunku wprowadzenia systemu oceny wykładowców, bo okropnie mnie denerwowało, że na Wydziale Biologii UW wykładowcy myliła się ciągle mewa z rybitwą i uczył studentów jak to mewa popielata lata z antarktydy do arktyki. Uczyli nas również, że bobry robią straszne szkody wyjadając wszystkie ryby w stawach itp. Nie wiem jak jest teraz i na ile jest efektywne (chociaż 15 lat później specjalista od mew nadal edukuje kolejne pokolenia), ale wtedy idea feedbacku była pomysłem z kosmosu, przyjmowanym w najlepszym razie z chłodną rezerwą i zdziwieniem. I wtedy nic z tego nie wyszło. Wiem, że w jednostkach PAN próby zainicjowania ankiety/sondażu, umożliwiającego wskazanie słabych punktów celem usprawnienia funkcjonowania jednostki, również nie odnosiły sukcesu. Generalnie wydaje się, że w odpowiedzi na pomysł zbierania informacji zwrotnej od ludzi, dla mnie najzupełniej naturalny i oczywisty, kierownictwo przeciera oczy ze zdumienia i pyta: ale po co? Przecież nie po to jestem profesorem/kierownikiem/dziekanem, żeby mi student/podwładny zwracał uwagę, że coś nie działa tak, jak powinno! (w domyśle: nie podoba się, to do widzenia). Czy nie mielibyśmy żadnych uwag do działania MNiSW? OSF? NCN? PAN??

Wczoraj na Uniwersytecie, tu w Uppsali, byłem świadkiem takiej sceny: podchodzi profesor (ma kilka artykułów w Ecology Letters i TREE) do studenta i pyta, czy uzupełnił już formularz oceny zajęć. Student odpowiada, że jeszcze nie, na co profesor prosi go żeby to koniecznie uzupełnił, bo dla niego to bardzo ważne, żeby dostać feedback i ocenę od studentów. Od razu wiem, że nie jestem w Polsce... Co dwa miesiące mamy tu zebrania departamentu, na których omawia się strategię, informuje pracowników jakie są pomysły, zmiany merytoryczne i techniczne. Pytali nas ostatnio czy ustawienie stołów w lunch-roomie nam odpowiada (!) - osoby z PL w pierwszej kolejności czują podstęp, że może szukają jelenia do noszenia tych stołów, czy coś w tym stylu, bo już nie raz uczestniczyłem w podobnej imprezie... Ale nie! Po każdym większym spotkaniu (np. warsztatach, konferencji) jest rozsyłana ankieta z prośbą by ocenić jak było (dosłownie: it would be great if you could answer some questions to help us with the planning of the next symposium), co było złe, co warto poprawić itp.

To jest jedna z tych wielu prostych i szybkich zmian podnoszących jakość nauki w Polsce, które polskie jednostki mogłyby wprowadzić bez żadnej dodatkowej legislacji, pozwolenia z ministerstwa i dodatkowego finansowania, po prostu z poniedziałku na wtorek - gdyby tylko chciały. Niestety nie chcą.

michał żmihorski 
A tu fragment tej ankiety po ostatnim sympozjum


poniedziałek, 22 czerwca 2015

Stypendium doktoranckie w projekcie NCN Sonata Bis

Opis zadań:

Zatrudniona osoba będzie uczestniczyć w realizacji projektu NCN Sonata Bis pt.„Wpływ interakcji między informacją socjalną oraz strukturą krajobrazu na zachowania i rozmieszczenie zwierząt”, wykonując w szczególności następujące zadania:

- prowadzenie eksperymentalnych badań wielkoskalowych na temat wpływu informacji socjalnej oraz publicznej na rozmieszenie organizmów (ptaków) w środowisku,
- prowadzenie eksperymentalnych badań na temat wpływu heterogeniczności środowiska na wykorzystanie informacji socjalnej oraz publicznej przez organizmy,
- analiza wzorców przestrzennych rozmieszczenia organizmów z wykorzystaniem zaawansowanych narzędzi GIS.

Wymagania:

1. Tytuł magistra biologii środowiskowej (biologii, ekologii lub geografii)
2. Znajomość technik GIS, statystyki oraz rozpoznawania ptaków w terenie
3. Bardzo silna motywacja do pracy i rozwoju naukowego
4. Dobra znajomość języka angielskiego
5. Zdolność samodzielnego pisania publikacji naukowych
6. Aplikowanie o fundusze (z różnych źródeł) na realizację własnych pomysłów badawczych
7. Gotowość do pracy w nieregularnych ramach czasowych (w okresie badań terenowych)
8. Prawo jazdy (ew. deklaracja jego uzyskania w krótkim czasie)
9. Wcześniejsze przyjęcie na studium doktoranckie (Międzynarodowe Studium Doktoranckie Nauk Przyrodniczych Polskiej Akademii Nauk w Krakowie)
www.botany.pl/index.php/wydarzenia-w-instytucie/studium-doktoranckie ; termin składania podań 31.07.2015 r.


Warunki zatrudnienia:

Wynagrodzenie w formie stypendium doktoranckiego NCN (3000 zł brutto miesięcznie) na okres 48 miesięcy, począwszy od 01.10.2015.
 
Możliwości:

- Nauka nowoczesnych narzędzi badawczych: techniki GIS, statystyka, metody badania ptaków.
- Uczestnictwo w działalności naukowej grupy bardzo zmotywowanych naukowców
- Uczestnictwo w międzynarodowych konferencjach  i stażach,
- Realizacja własnych pomysłów badawczych
- Praca w inspirującej atmosferze naukowej nowego zespołu badawczego,
- Dostęp do podstawowego wyposażenia
- Praca w mieście o bogatej historii, z wieloma instytucjami badawczymi.

Dodatkowe informacje:

Zainteresowane osoby proszone są o kontakt:
dr Piotr Skórka (http://skorasp.republika.pl/page1.html)
Instytut Ochrony Przyrody PAN w Krakowie, e-mail: pskorka@iop.krakow.pl

Konkurs  ma charakter otwarty. Procedura rekrutacji zostanie przeprowadzona zgodnie z regulaminem NCN http://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/uchwaly-rady/2013/uchwala50_2013.pdf

Wymagane dokumenty:
- list motywacyjny
- opis dotychczasowych osiągnięć naukowych (łącznie z listą publikacji) oraz zainteresowań
- życiorys
- kopia dyplomu ukończenia studiów wyższych
- list polecający (lub dane kontaktowe do wcześniejszego opiekuna naukowego).

Termin składania ofert: 31 lipiec 2015

sobota, 20 czerwca 2015

Protest doktorantów pod NCN



Chyba dość ważne wydarzenie, na razie wrzucam linka, później spróbuję dodać komentarz.
Ale krótki fragment na rozgrzewkę:

Doktoranci przyszli pod NCN z mocnymi hasłami ("Preludium do śmierci nauki", "Nazywam się 1000", "Myślenie to praca"), by zaprotestować przeciwko zmianom w zasadach finansowania badań naukowych. - NCN wysyła nam komunikat, że nasza praca jest niewiele warta, a pracodawców informuje, że młodych można zatrudniać za grosze - komentują ci, którzy wczoraj pikietowali przed siedzibą placówki.

środa, 17 czerwca 2015

Debata dotycząca Paktu dla Nauki, czyli wołanie o powszechne szczęście i dobrobyt

Odbyła się wczoraj debata wokół Paktu dla Nauki, przygotowanego przez Obywateli Nauki. W kilku stacjach radiowych miały miejsce rozmowy z przedstawicielami ON, kilka z nich wklejam poniżej. Staram się na bieżąco śledzić to, co się dzieje w okół Paktu i obiektywnie oceniać przebieg tej debaty, bo - będąc krytyczny wobec samego Paktu - liczyłem na jakiś powiew zdrowego rozsądku i twarde stąpanie po ziemi, konkretne postulaty itp. Ale powiem szczerze, że się zawiodłem i coraz mniej podoba mi się ta cała dyskusja. Polega ona na mówieniu o wszystkim na raz, wygłaszaniu wielu pozornie słusznych choć wewnętrznie sprzecznych postulatów, skrajnie różnego kalibru i odmiennej szczegółowości. Każdy ma jakiś pomysł, zwraca uwagę na istotny aspekt lub problem, do każdej idei można znaleźć odpowiedni "dokument" (strategię, mapę drogową itp.) czyli wielostronicowe (=stojące samodzielnie na najkrótszym boku) uzasadnienie przeróżnych pomysłów, dotyczących reformowania Nauki. Podziwiam kreatywność w wyszukiwaniu źródeł złego stanu rzeczy - na jednym z poniższych nagrań dr Marcin Grynberg mówi wprost o przedszkolach... Obstawiam że do końca roku cofniemy się do życia płodowego i, w trosce o dobro nauki, powstanie instrukcja/pakt/mapa drogowa dotyczącą właściwych metod edukacji na tym poziomie, koniecznie ze szczególnym akcentem  na doskonalenie zdolności pracy w grupie... Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spanó przed sekundą w TOKFM: "[naszym celem jest] uświadomienie w społeczeństwie, że to [=dbanie o sprawy nauki] powinno być celem nas wszystkich". Widzę oczyma wyobraźni te rzesze uświadomionych mas, gdzieś w powiatach pod sklepem... Sorry za ironię, ale już nie daję rady tego słuchać - daję sobie rękę uciąć, że ON na serio chcą zmienić sytuację na lepsze, ale takie postulaty jak powyższe mnie kompletnie obezwładniają.

Tu audycje:



Plus Janiszewski w TOKFM, aktualnie leci - może ten będzie działał:

Wiara w to, że debata w takiej formie, zahaczająca już dosłownie o postulaty w stylu "żeby było fajnie", ma szansę cokolwiek zmienić, jest optymizmem z pogranicza szaleństwa. Cały Pakt jest klasycznym przykładem pchania sznurka - zamiast jedynego postulatu, czyli "płacić ludziom za wykonaną pracę" (5 słów!) ON proponują algorytm z 250 predyktorami (dosłownie!), zapisany na 100 stronach, regulujący wszystkie dziedziny życia, (od przedszkola!) który ma - napędzany naszymi pobożnymi życzeniami i naszą wiarą w słuszność proponowanych rozwiązań (co do których mam wiele wątpliwości) - prowadzić uczestnika tej gry do nieuchronnego sukcesu, a kraj ku dobrobytowi. Jeśli mamy ingerować w szkolnictwo podstawowe, to proponuję zajęcia dotyczące filozofii Ockhama i Akaikego... Moim zdaniem idea tego Paktu jest błędna, bo pchanie sznurka nie działa - znacznie łatwiej go ciągnąć. Kierowanie strumienia pieniędzy do ludzi odnoszących sukces (=publikacje, odkrycia, patenty itp), ale też bezwzględne zakręcanie finansowania nieudacznikom, jest milion razy tańsze i rozwiązuje 95% problemów od ręki i nikomu nie trzeba tłumaczyć czy ma współpracować, jak być innowacyjnym, ani jak często chodzić do biblioteki.

michał żmihorski

piątek, 15 maja 2015

Protesty na UW

Ciekawe rzeczy dzieją się ostatnio na Uniwersytecie Warszawskim. O temacie wiem niewiele, więc siłą rzeczy przedstawiam go dość skrótowo - sygnalizuję, licząc na rozwinięcie w komentarzach. Otóż całkiem spora grupa studentów i pracowników protestuje przeciw zmianom w regulaminie studiów UW. Jak usłyszałem dziś w audycji radiowej w RDC w tej audycji:

zmiany budzące największy sprzeciw to:
1. Powiązanie seminarium dyplomowego ze złożeniem pracy dyplomowej oraz opłaca za opóźnienie w złożeniu pracy magisterskiej/licencjackiej - trzeba dopłacić od 20 do 140 zł za miesiąc spóźnienia
2. Dwója dziekańska (plus jakaś dopłata) za niepodejście do dwóch terminów egzaminu.

Rektor UW opisuje to w nastepujący sposób:
„Dwója dziekańska” pojawia się w sytuacji, gdy student nie zapisał się na przedmiot obowiązkowy albo zapisał się na przedmiot, nie zrezygnował z niego i nie zaliczył go bez usprawiedliwienia (np. nie przystąpił do żadnego terminu egzaminacyjnego i nie przedstawił usprawiedliwienia)

tutaj cały list Rektora:

Dnia 11 maja odbyło się posiedzenie Parlamentu Studentów UW, będącego organem samorządu studentów UW, na którym PS przegłosował większością głosów przyjęcie "uchwały nr 25 w sprawie wyrażenia zgody na treść Regulaminu Studiów na Uniwersytecie Warszawskim". Zatem reprezentanci studentów przyjęli nowy Regulamin. Tymczasem nadal trwają protesty i pojawiają się żądania "Demokratyzacji Uniwersytetu"... Tutaj jest opisana cała akcja i obszernie, choć dla mnie często niezrozumiale, wyartykułowane postulaty, listy poparcia itp:

Mój komentarz:
część studentów, pewnie znaczna, to patentowane lenie z wysoką samooceną, nieskłonni do podjęcia jakiegokolwiek wysiłku. Dobranie im się do skóry, a konkretnie do portfela i ściągnięcie od nich przynajmniej części kosztów ich "bezpłatnego" wykształcenia, to nie tylko dobry pomysł, ale psi obowiązek władz uniwersytetu. Jest to pogląd niepopularny, ale popieram nakładanie opłat na tych wszystkich wiecznych studentów-pieniaczy, potrafiących godzinami rozprawiać przy piwie o swoich prawach, a niezdolnych do oddania pracy w terminie. Nie widzę żadnego moralnego prawa do ściągania podatku ze staruszki na Podlasiu, by studentowi europeistyki w Warszawie zorganizować bezpłatne zajęcia, na których ów student nie raczy nawet się pojawić! Uważam, że ten przepis pomoże zdyscyplinować studentów, tym bardziej, że nie są to duże kwoty. 
I uwaga szersza: musimy w końcu zrozumieć, że nie ma "darmowego obiadu", ta cała edukacja i nauka to oczywiście miara naszego rozwoju i atrybut cywilizacji, ale również ogromne obciążenia po stronie podatników. Więc niezbędna jest optymalizacja bilansu zysków i strat.  

michał żmihorski

czwartek, 14 maja 2015

List prof. Jacka Matyszkiewicza, uczestnika panelu ST10 w NCN

Dostałem list od prof. Jacka Matyszkiewicza, odnoszący się do komentarzy pod poprzednim postem. Komentarze te były krytyczne wobec dorobku prof. Matyszkiewicza, jak również działania panelu ST w NCN. List uważam za bardzo pożyteczny z dwóch powodów. Zawiera on szczegółowy opis funkcjonowania wspomnianego panelu, w tym przede wszystkim zasady oceny dorobku aplikujących. Po drugie doceniam postawę Autora listu, który staje z otwartą przyłbicą do konfrontacji z krytykującymi go anonimami. Wklejam zatem list w całości poniżej, a do osób, które rozpoczną pod nim dyskusję i zechcą zamieścić komentarz mam bardzo jasny komunikat: nie będę tolerował wpisów przekraczających granicę dobrego smaku, więc szkoda Waszego czasu - zachęcam do dyskusji merytorycznej.
michał żmihorski


Szanowna/ny ?Pani/?Panie Anonimie,

Nazywam się Jacek Matyszkiewicz i w ostatnim konkursie OPUS byłem przewodniczącym panelu ST10. Uprzejmie dziękuję za ocenę mojego dorobku i postawy etycznej zawartej w komentarzach z dnia 6 maja. Nieśmiało pozwolę sobie przedstawić się szerzej. Oprócz podanych przez Anonima moich wskaźników scjentometrycznych mam w życiorysie kilka innych „zawstydzających” epizodów: stypendium Humboldta (1996-97), a aktualnie członkowstwo Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, przewodniczenie Komitetowi Nauk Geologicznych PAN oraz wybór na członka korespondenta PAU. Wybory do trzech ostatnich gremiów były wyborami tajnymi. W przypadku CK wyboru dokonywali polscy profesorowie tytularni nauk o Ziemi, w przypadku KNG PAN środowisko polskich geologów posiadających co najmniej habilitację, a w przypadku PAU - jej  członkowie. Stypendium Humboldta także nie uzyskałem drogą protekcji lub z nadania. Cóż, mogę jedynie podzielić Pani/Pana ubolewanie, że wszystkie te gremia wybrały takiego nieuka. Na dodatek obecny panel  ST10, to już 7 z kolei, któremu przewodniczyłem a 8, w którym brałem udział. Nie znam osobiście przewodniczącego Rady NCN prof. M. Karońskiego i nigdy z nim nie rozmawiałem, nie mówiąc już o zabieganiu o przewodniczenie w panelach eksperckich. Tak się dziwnie składa, że jedynym moim atutem było i jest uczciwe stawianie sprawy, co geolodzy, jak można domniemywać z wyników różnych wyborów, bardzo sobie cenią. Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że na moje wskaźniki scjentometryczne wpłynęło 7-letnie pełnienie funkcji dziekana dużego wydziału (no, cóż sam chciałem…, a dopisywać się do prac kolegów nie zwykłem), ale i tak wśród geologów, nie mam z tego powodu przesadnych kompleksów. Oczywiście w zestawieniu z fizykami, chemikami czy astronomami wskaźniki te są niskie. Przestrzegałbym jednak przed automatyzowaniem oceny dorobku, wyłącznie na podstawie indeksu H. Wiele ikon polskiej geologii (do których nie uzurpuję sobie prawa zaliczania się) ma te wskaźniki bardzo niskie. Geologia to nie biochemia, czy fizyka eksperymentalna, gdzie często spis autorów przekracza objętość tekstu. Mapy geologiczne robi się kilka lat, a opublikowanie ich w czasopismach z JCR jest praktycznie niemożliwe.
Uważam, że szerokie forum, które bierze udział w dyskusji na temat NCN powinno jednak poznać, przynajmniej skrótowo, warunki oceny grantów. Może to, części z Państwa, pozwoli na chłodną refleksję w miejsce rozbudowanych paszkwili. Panel ST10 jest panelem eklektycznym, w którym rozpatrywane są wnioski z zakresu geologii (średnie indeksy H wnioskodawców około 5), geografii (średnie H wnioskodawców około 2), geofizyki (średnie H wnioskodawców około 7), klimatologów (H około 6), geodetów (średnie H około 2) i jeszcze paru innych dyscyplin naukowych związanych pośrednio z naukami o Ziemi. Na czym polega rola przewodniczącego? W moim przypadku, na proponowaniu panelowi jednolitych kryteriów oceny wniosków, które po dyskusji są lub nie są przyjmowane w głosowaniu. W ostatnim (i w każdych z paneli, którym przewodniczyłem) decydujące (ale nie jedyne) znaczenie w ocenie dorobku wnioskodawców miał właśnie indeks Hirschsa. Dlaczego nie jedyne? Dlatego, że w przypadku mechanicznej oceny dorobku wnioskodawcy tylko na podstawie indeksu H, zajęcie to można by powierzyć urzędnikom NCN, a nie naukowcom. Mogę Państwa zapewnić, że jeśli grant nie zawierał usterek formalnych (np. bardzo naciąganego kosztorysu; nieprawdziwych danych w ankiecie wnioskodawcy etc.), to wnioskodawca ze sporym Hirschem z pewnością znalazł się w II etapie oceny.
Drugi etap – to wyłącznie domena recenzentów z zagranicy. Kto ich wybiera? Nazwiska potencjalnych recenzentów zgłaszają wszyscy członkowie panelu (16 osób z różnych ośrodków reprezentujących różne dyscypliny), ale o tym, kto wykonał recenzje członkowie panelu (w tym jego przewodniczący) dowiadują się dopiero po zamknięciu listy rankingowej na końcu posiedzenia. Bywa często tak, że recenzent zagraniczny nie wykonuje recenzji, ale sugeruje innych kompetentnych recenzentów, do których urzędnicy NCN przesyłają wniosek. Rola panelu ekspertów na II etapie oceny wniosków sprowadza się wyłącznie do ujednolicania kryteriów w zakresie oceny dorobku wnioskodawcy. Chodzi o to, aby zgodnie z przyjętymi przez panel jednolitymi kryteriami, zweryfikować ocenę recenzenta zagranicznego, który uznał wnioskodawcę za wybitnego naukowca przy np. H=2, lub za bardzo słabego badacza przy wysokim H. Te przykłady, pochodzą właśnie z ostatniego konkursu OPUS w panelu ST10. W zakresie oceny merytorycznej części projektu naukowego panel (TEN PANEL) przyjmował średnią ocen recenzentów i nie wprowadzał żadnych zmian. Do końcowej oceny nie zaliczano ocen ekspertów z I etapu oceny, tak, że końcowy ranking jest ustalony wyłącznie na podstawie średniej ocen zagranicznych recenzentów w II etapie oceny.
Podsumowując, system oceny wniosków jest pewno niedoskonały, ale z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że jest UCZCIWY. Komentarze zawarte na forum, oprócz tego, że dają upust emocjom, wskazują na całkowity brak informacji o tym, jak działał panel ST10 w ostatnim konkursie, choć ?Pani/?Pan Anonim pisze, iż: „ST10 jest mi bliskie i dlatego dobrze mam to rozpoznane”. Trudno to wręcz komentować.
Cenię dyskutantów, którzy potrafią przedstawiać swoje sądy z otwartą przyłbicą. Być może ?Pani?/?Pan Anonim ma świetne wskaźniki scjentometryczne, ale status samodzielnego pracownika naukowego (tak sądzę, gdyż Anonim pisze, że ma doktorantów) zobowiązuje do zachowania z klasą. Szkalować anonimowo jest łatwo, podpisać tekst swoim nazwiskiem już nie. To wymaga odwagi cywilnej i pewnego poziomu kultury, której nie zastąpi się wysokim Hirschem.
Na koniec pozwolę sobie zapewnić Państwa, że jeśli Anonim złożył wniosek grantowy, który nie został zakwalifikowany do finansowania przez panel ST10, to powodem tego z pewnością nie była ortografia na poziomie komentarzy z 6 maja. „Naprawdę” pisze się razem a nie osobno…
Pozdrawiam uczestników forum i obiecuję, że więcej się już nie odezwę. Wybaczcie Państwo, muszę polepszać Hirscha!

prof. Jacek Matyszkiewicz

środa, 13 maja 2015

"Zmiany" w PAN: dyrektor Wójcik już odwołany

Prezes PAN, prof Duszyński odwołał ze skutkiem natychmiastowym dyrektora Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN, prof. Wójcika. Na Onecie Prezes uzasadnia swoją decyzję m.in.:

instytut to nie tylko regulacje prawne, pomieszczenia i gabinety. To przede wszystkim kadra naukowa. Dyrektor instytutu PAN musi dbać o to, żeby jego współpracownicy działali w atmosferze życzliwości i ufności – tylko to pozwala na prowadzenie badań na wysokim poziomie. Tutaj gromadzą się moje coraz poważniejsze wątpliwości, czy atmosfera panująca w INE PAN jest prawidłowa i czy prestiż instytutu nie został nieodwracalnie nadszarpnięty

cały tekst tutaj:

A tutaj dla równowagi dzisiejsza wypowiedź zwolnionego właśnie dyrektora Wójcika (ale wypowiedź z 7 maja):

Instytut Nauk Ekonomicznych PAN (INE PAN) – po zaledwie 1,5–rocznym okresie reform – znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepszych ośrodków ekonomicznych w Polsce i po raz pierwszy w swojej historii został sklasyfikowany wśród najlepszych ośrodków ekonomicznych na świecie. Liczba artykułów w prestiżowych pismach wzrosła sześciokrotnie, a grantów – siedmiokrotnie. Wartość przyznanych grantów wzrosła z ok. 150 tys. do ponad 2 mln. złotych. Silnie wzrosły cytowania w pismach międzynarodowych. Odwrócona została piramida wieku – 30% kadry to młodzi, nowozatrudnieni, pracownicy posiadający dorobek w prestiżowych pismach zagranicznych. 
 
więcej tutaj:

Mój komentarz? Proszę bardzo:

michał żmihorski