Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MNISW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MNISW. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 lutego 2016

Deregulacja!

 http://www.pb.pl/4330106,26565,rekordowe-6548-stron-aktow-prawnych-w-polsce
Niezależnie od sympatii politycznych i preferencji ideologicznych ta inicjatywa ministra Gowina, od ponad dwóch miesięcy kierującego MNiSW, zasługuje, moim zdaniem, na szczere poparcie ze strony całego środowiska naukowego. Minister Gowin robi nareszcie pierwszy krok na drodze do likwidowania absurdów prawnych paraliżujących pracę naukowców w PL. Nie wiadomo oczywiście jak to się skończy i czy będzie skuteczne (chociaż Jarosław Gowin ma już na koncie pewne sukcesy deregulacyjne sprzed kilku lat), ale trzeba docenić ten ruch. 
Konkretnie: MNiSW na swojej stronie zamieszcza formularz do zgłaszania przepisów które mogą być usunięte lub zmodyfikowane. Minister pisze:
"Byłbym wdzięczny, gdybyście zechcieli Państwo przedstawić informacje o tych wszystkich rozwiązaniach prawnych z zakresu ustaw dotyczących szkolnictwa wyższego i nauki, które zdaniem Państwa powinny być usunięte lub zmodyfikowane."
i dalej: 
"W celu maksymalnego uproszczenia procedury tych wyjątkowych konsultacji zachęcam do korzystania z poniższego formularza."
Cały komunikat i link do formularza elektronicznego pod tym linkiem:
Termin do 15 marca 2016. Więc jeśli ktoś z nas zna konkretne przepisy, akty prawne wymagające zmiany i potrafi je wskazać, to bardzo zachęcam do zgłaszania tych pomysłów poprzez wspomniany formularz!
Michał Żmihorski

piątek, 22 stycznia 2016

Zmiany w NCN - ograniczenie możliwości składania odwołań

Dość kontrowersyjna decyzja rady NCN, opublikowana wczoraj:
"Począwszy od konkursów [...] ogłoszonych 15 czerwca 2015 r., odwołanie przysługuje wnioskodawcy wyłącznie w przypadku naruszenia procedury konkursowej lub innych naruszeń formalnych. [...] Złożenie odwołania z innej przyczyny będzie skutkowało wydaniem postanowienia stwierdzającego niedopuszczalność wniesienia odwołania"

Tutaj cały komunikat: 

W skrócie: nie przyjmujemy odwołań merytorycznych. Z jednej strony rozumiem tę decyzję, bo odwoływać można się praktycznie od każdego zdania w recenzji, dyskutować nad każdym argumentem panelu i przytaczać niezliczone dowody na słuszność swoich racji. To może się ciągnąć w nieskończoność, szczególnie jeśli trafi się niezadowolony osobnik z dużą fantazją i mnóstwem czasu, więc być może jest to decyzja rozsądna, odciążająca NCN. Przypomnę, że płacimy wszyscy za pracę osób rozpatrujących te odwołania, zamiast finansować nimi projekty (ale patrz niżej!). Z drugiej strony, panel, eksperci i recenzenci będą mogli napisać praktycznie wszystko, na przykład że trzmiel jest gryzoniem, więc odrzucają wniosek z uwagi na brak stosownego pozwolenia na odłowy drobnych ssaków, a aplikujący muszą to przełknąć bez mrugnięcia okiem. Nie wiem czy ta zmiana pozostanie bez wpływu (ujemnego) na jakość recenzji i pracy NCNu jako całości; mam co do tego wątpliwości. 

Zastanawiają mnie też konsekwencje tej zmiany dla samego NCNu - rozumiem, że taka decyzja jest podyktowana chęcią oszczędzenia czasu pracownikom NCN na niekończące się batalie z niezadowolonymi aplikującymi. Dobrze, przyjmuję ten argument. Pytam więc: ile etatów zaoszczędzi NCN tą decyzją? Założę się, że ani jednego. To pytanie uważam za istotne - uczmy się obywatelskiej kontroli nad środkami wypływającymi z budżetu. Po drugie, czy zmienianie wstecznie zasad oceny konkursów, które zostały zamknięte kilka miesięcy temu, jest realizowane w ramach hasła "#dobrazmiana"?

Michał Żmihorski

sobota, 21 lutego 2015

Pytanie i komentarz do lutowej Rady NCN [+odpowiedź prof. Karońskiego]

Otrzymałem właśnie od Prof. Karońskiego, przewodniczącego Rady NCN, informację odnośnie poruszanego w poniższym poście zagadnienia, wyjaśniającą jak działa ten system również od strony ustalania budżetu - wklejam ją poniżej, żeby nie zginęła wśród komentarzy, i zachęcam do lektury.

Z zainteresowaniem przeczytałem sprawozdanie z lutowego posiedzenia Rady NCN. Oto co można tam przeczytać:
"Rada zdecydowała się zwiększyć o 108 mln zł budżet konkursu OPUS, ze 180 mln zł do 288 mln zł, oraz o 25 mln zł budżet konkursu SONATA, z 30 do 55 mln zł."

i dalej:
"Rada poparła możliwość udziału NCN w programach międzynarodowych Joint Programming Initiative on Antimicrobial Resistance (JPI AMR) oraz  ERA-NET Smart Urban Futures (ENSUF) ustalając, że na realizację projektów badawczych w ramach programu JPI AMR zostanie przeznaczonych 250 tys. euro. Zwiększono również o 500 tys. euro budżet przeznaczony na realizację projektów badawczych w ramach programu Joint Programming Initiative A Healthy Diet for a Healthy Life."


Jest to na pierwszy rzut oka pozytywna wiadomość jednak pojawia się pytanie: jakie są kompetencje Rady NCN w zakresie zwiększania finansowania poszczególnych konkursów? Z tego co napisano wynika, że Rada wstrzyknęła do konkursu ponad 130 milionów zł, dodatkowo znalazła środki na wsparcie dwóch programów międzynarodowych, ale nie bardzo rozumiem skąd pochodzą te środki... Czy określenie "Rada zdecydowała się zwiększyć" oznacza, że Rada może dowolnie (a przynajmniej plus/minus 130 mln) zmieniać budżet NCNu? Czy też Rada po prostu przenosi środki między konkursami w obrębie zamkniętego budżetu NCN, a tym samym w kolejnym konkursie będzie o 130 mln mniej? Będę wdzięczny za komentarz, jeśli ktoś się orientuje w tych sprawach.

I korzystając z okazji dodam nieco złośliwie, że Rada NCN nie ustaje w inspirowaniu ciągłych zmian przepisów, wzorując się chyba na prawie podatkowym, zmieniającym się w Polsce średnio raz na dwa dni, przez co my ciągle musimy poznawać te przepisy na nowo, zamiast skupić się na pracy naukowej:
"Członkowie Rady NCN kontynuowali dyskusję nad propozycjami regulacji wynagrodzeń [...] Rada NCN przedyskutowała również propozycje zmian w katalogu kosztów". 

Czy jest szansa, że Rada ustali kiedyś przepisy, które nie będą się zmieniały z konkursu na konkurs? Dla "konsumentów" tego systemu jest to niewątpliwe utrudnienie.





Odpowiedź prof Michała Karońskiego:
 Decyzja, o której Pan pisze wiążę się z tym, że ustawa o NCN zobowiązuje Radę do określenia wysokości nakładów na dany konkurs w chwili jego ogłaszania, czyli na 3 miesiące przed  terminem składania wniosków. Oznacza to, ze Rada nie dysponuje, przy podejmowaniu decyzji,  informacjami o podstawowych parametrach: liczbie wniosków jakie będą złożone w poszczególnych konkursach oraz jakie będą  łączne planowane nakłady przez naszych wnioskodawców.

  Niewiadomych jest zresztą znacznie więcej. W danym roku budżetowym ogłaszamy, jak Pan wie, konkursy co kwartał, których finansowanie rozpoczyna sie dopiero po co najmniej  9-12 miesiącach od ogłoszenia ( 3 miesiące na składanie wniosków, 5-6 miesięcy na ocenę plus czas potrzebny na podpisanie umowy z wykonawcami). Oznacz to, że  finansowanie grantów z danego konkursu ma miejsce (w całości lub  w części) w kolejnym roku budżetowym.  Podejmując decyzje o wysokości nakładów na dany konkurs Rada NCN najczęściej nie wie jaka będzie dotacja budżetowa na kolejny rok (takie są realia: Sejm uchwala budżet pod koniec roku, gdy my już praktycznie musieliśmy "rozdysponować" środki na kolejny rok). Proszę zwrócić uwagę, że zobowiązania NCN-u maja charakter wieloletni a  budżet Państwa  jest jednoroczny!).

Planując nakłady w konkursach ogłaszanych w 2014 roku nie wiedzieliśmy również, że Sejm zwiększy nakłady na na działalność celową NCN (granty) o 30 milionów w 2015 roku, a to oznacza możliwość dokonania korzystnej korekty nakładów na te konkursy, które będą finansowane w tym roku, co ma miejsce w przypadku konkursów, o których pisze Pan na blogu. Podsumowując: działamy w warunkach niepewności, planując nakłady na podstawie  doświadczeń z poprzednich konkursach, następnie "korygujemy" nasze decyzje w zależności od takich czynników jak, po pierwsze, możliwości budżetowe NCN w perspektywie  kolejnych trzech lat, po drugie, utrzymanie podobnego stopnia sukcesu w poszczególnych konkursach ( zmniejszając lub zwiększając nakłady) oraz  po trzecie, stosując preferencje dla niektórych konkursów (na przykład dla SONATY BIS), czy "podnosząc poprzeczkę" dla innych ( na przykład zmniejszając wskaźnik sukcesu dla prestiżowego MAESTRO).

Jak Pan widzi, Panie Michale, nie ma tu żadnego "drugiego dna". Korygujemy swoje decyzje zarówno w "górę" jak i  "w dół". Tym razem mogliśmy  nakłady na OPUS i SONATE zwiększyć a na PRELUDIUM utrzymać na wcześniej planowanym poziomie. Nie ukrywam, że podejmując tę decyzję antycypowaliśmy również, że budżet NCN może sie zwiększyć w nowym roku budżetowym. Decyzja ta  jest obciążona pewnym ryzykiem, ale dzięki niej  poprawi sie znacznie stopień sukcesu (finansowego) czyli  pokryjemy w 21%  łącznej kwoty  zgłoszonych  w konkursie OPUS wydatków ( w poprzednim konkursie było to ok. 15%). Pragnę podkreślić, że  nasze decyzje prowadzą do  prawie 100% wykorzystania przez NCN środków budżetowych w danym roku. Oznacza to, że, dzięki pełnemu zaangażowaniu administracji NCN, całość środków na finansowanie projektów jest przekazywana naukowcom, a jedynie ich śladowa część jest zwracana  do budżetu.

Na zakończenie , pozwoli Pan Panie Michale, ze sie z Panem nieco posprzeczam! Pisze Pan, że nasze przepisy zmieniają sie prawie tak często jak przepisy podatkowe. Z tym twierdzeniem sie zdecydowanie nie zgadzam. Proszę wziąć pod uwagę, że cztery lata temu startowaliśmy z NCN-em od zera. Tworzyliśmy nowe konkursy, zdobywaliśmy doświadczenia i staraliśmy się korygować błędy. To  jest i było nieuniknione. Od kilku dobrych konkursów przepisy są stabilne, praktycznie w podstawowych konkursach nie dokonywaliśmy żadnych istotnych zmian.  Z jedną  sprawa nie mogliśmy się uporać: z wynagrodzeniami w grantach. Pracowaliśmy nad tym od kilkunastu miesięcy. Chcieliśmy bowiem aby cały system wynagrodzeń był spójny, elastyczny,  korzystny dla naszych grantobiorców oraz stymulujący rozwój badań w Polsce. Jesteśmy gotowi do podjęcia tych zmian. Zdajemy sobie sprawę, ze nie wszystkie środowiska przyjmą je z zadowoleniem, ale jesteśmy przekonani o konieczności ich podjęcia. Liczymy również na dyskusję w tej sprawie, na prowadzonym przez Pana blogu,  po marcowym posiedzeniu Rady.

 I jeszcze jedna ważna sprawa,. Wraz ze zmianami w wynagrodzeniach zostaną wprowadzone w życie regulacje prowadzące do istotnego "odbiurokratyzowania" NCN-owskich procedur.  Kierownicy grantów uzyskają duża swobodę w wykorzystaniu funduszu  wynagrodzeń, precyzyjnie  (i liberalnie!) zostaną określone koszty kwalifikowalne, radykalnie zmniejszy sie katalog spraw wymagających  aneksów do umowy i wystąpień o zgody do NCN, itp. Zeszłej jesieni odbyliśmy specjalne posiedzenie Rady poświęcone analizie, co i w jaki sposób można zmienić, aby NCN nie wpadał  w biurokratyczna rutynę. Efekty tej pracy, zarówno Rady NCN jak, przede wszystkim, administracji NCN, będzie mógł Pan ocenić już wkrótce. Zapewniam Pana, ze nie są to zmiany dla  samych zmian!

Mam nadzieję, że na Pańskim blogu "odżyje" dyskusja o NCN-ie. Jesteśmy na nią otwarci i liczymy na jej wysoki merytoryczny poziom.
Serdecznie pozdrawiam,
Michał Karoński

czwartek, 4 grudnia 2014

"Czas na dyskusję nad przyszłością PAN"

Jak relacjonuje Polskieradio.pl, podczas wręczania nagród FNP miała miejsce następująca wypowiedź Minister Nauki, prof. Leny Kolarskiej-Bobińskiej:
"... ogłaszam dyskusję nad przyszłością Polskiej Akademii Nauk za rozpoczętą [...]. Czasy prikazów i ukazów już minęły. Czas jest na dyskusję nad przyszłością PAN"

cały materiał tu 

nie do końca rozumiem w jaki sposób Minister nawiązała do przedmówcy (szczegóły w linku), ale mniejsza o to - wykorzystam tę wypowiedź jako pretekst i przyłączę się do pytania o przyszłość PAN. Chciałbym zadać proste pytanie: 
Czy jest sens dalszego utrzymywania PAN w obecnej postaci?

Najpierw diagnoza: pogląd zdecydowanej większości pracowników PAN, których mam przyjemność znać, na stan nauki eko-ewo w jednostkach Akademii jest negatywny. Problemów jest bardzo wiele, ale wymieniając najważniejsze trzeba wspomnieć o niskich lub skrajnie niskich zarobkach pracowników, przekładających się na niską motywację i zaangażowanie oraz słabej organizacji pracy. Większość ludzi, których znam ma dość tego stanu, a ci którzy naprawdę chcą coś robić, mają dość podwójnie. 
 A teraz konkrety - moim zdaniem są dwa rozsądne wyjścia:
1. Likwidacja  
 Likwidacja wcale nie jest nierealna i z gruntu zła, uważam, że nic wielkiego by się nie stało. W wielu krajach nie ma AN, tylko uczelnie, a nauka stoi na znacznie wyższym poziomie. Zakładam, że połączenie PAN z uczelniami nie oznacza likwidacji majątku (budynków, sprzętu) ani zasobów ludzkich - to wszystko po prostu będzie funkcjonowało pod innym szyldem. Być może koncepcja naukowca odciętego od studentów, skupionego tylko na nauce, w sytuacji permanentnego niedofinansowania, jest po prostu błędna i nie może działać? A może taka transformacja pozwoli na zmniejszenie kosztów zarządzania i usprawni system?

2. Radykalna reforma
 Jestem przekonany, że stopniowe zmiany zachodzące obecnie w PAN, mają tempo zbyt wolne by zdążyć przed kolejnym zlodowaceniem. Wybaczcie ironię ale po 25 latach wolności, niedawnych reform, nowego sposobu finansowania, nowej oceny parametrycznej, naukowiec pracujący w PAN musi nadal pisemnie uzasadnić chęć użycia państwowej lornetki poza budynkiem, a doktorant musi przynieść z domu krzesło, jeśli chce przy biurku siedzieć, a nie stać (obie historie, niestety, prawdziwe! znam ich więcej...). Obecnie nie ma żadnych zmian, są jedynie ruchy Browna, a w połączeniu z narastającą biurokracją (ustawa o zamówieniach) diagnoza jest mało optymistyczna: stan ciężki, stabilny. Potrzeba reform typu granat, a nie stopniowych przekształceń punktu regulaminu dotyczącego... Mamy dookoła różne dobre wzorce, dlaczego chcemy je wprowadzać w tempie jednego paragrafu na dekadę? Dlaczego nie żal nam czasu na te powolne zmiany? Świetnym przykładem niechęci do reform, choć w mniejszej skali, jest historia CBE - przecież tam siedzieli ludzie publikujący w Evolution i Ecol Appl, ale do końca nie dało się zreformować wewnętrznych przepisów i ostatecznie całość zlikwidowano.

Nie wiem które wyjście jest lepsze, nie mam wystarczających informacji by w tej sprawie coś sugerować (chociaż jestem ekologiem i wierzę w dobór, który sam zweryfikuje zasadność istnienia PAN na drodze konkurencji z uczelniami). Natomiast obecnie realizowany jest trzeci scenariusz, moim zdaniem najgorszy: czekanie! Jestem przekonany, że likwidacja jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż trzymanie pod kroplówką i respiratorem pacjenta w stanie śmierci klinicznej kolejne długie lata. Dlaczego? Dlatego, że wiele zdolnych osób, zamiast działać, zajmuje się obecnie survivalem, czyli próbą zamknięcia bilansu kalorycznego i opłacenia rachunków za 1500-1800zł na rękę, próbą ratowania instytutu w sytuacji permanentnego deficytu instytutowego budżetu itp. Kolejne młode pokolenie jest wciągane w tę pułapkę, mamione wizjami i często zdolni ludzie, wcale nierzadko wybitni wręcz naukowcy, trwają, licząc, że może będzie lepiej, może reforma coś zmieni, może nowy minister itp. Otóż nic się nie poprawi jeśli nie będzie radykalnych reform strukturalnych, a z kroplówki będzie kapać jak obecnie. Za 20 lat będzie tak samo jak dziś, jeśli nie gorzej. Lepiej zlikwidować w całości ten interes i pozwolić by osoby zdolne wypłynęły na uczelniach, a osoby mniej zdolne poszły do innej pracy. Moim zdaniem potrzebujemy odważnych decyzji i konkretnego kursu, ale nie stójmy w rozkroku. Jeśli są już decyzje o likwidacji PAN, to zróbmy to szybko, ale nie realizujmy scenariusza powolnego odłączenia kroplówki.
michał żmihorski

czwartek, 13 listopada 2014

Wyniki konkursów NCN i dalszy spadek finansowania ekologii


Opus 7, Preludium 7, Sonata 7 - na stronie NCN są już wyniki tych konkursów:
http://ncn.gov.pl/aktualnosci/2014-11-13-wyniki-konkursow


Niestety, konkurs "7" jest kontynuacją spadkowego trendu jeśli chodzi o sumę kwot przyznaną na badania w kategorii NZ_8. Tempo kurczenia się środków na naukę z konkursu na konkurs wynosi obecnie 750 000 zł w samej tylko kategorii NZ_8. Trend spadkowy z modelu GLM jest  istotny statystycznie (P=0.017). Przy utrzymaniu się tej tendencji za 8 lat suma przyznanych grantów w ramach konkursu Opus, Sonata i Preludium będzie wynosiła 0 złotych. Tak wygląda wizualizacja tego trendu:



Kwoty te nie są poprawione o inflację, a więc w realu jest jeszcze gorzej niż na wykresie.

Pytanie, które warto postawić przy okazji refleksji nad wyżej opisanym trendem jest takie: jeśli kasy jest coraz mniej (zjawisko niezależne od NCNu), czy nie warto pomyśleć jak zmniejszyć koszt obsługi grantów (to już jest zależne prawie tylko od NCNu)? Czy ktoś na przykład liczył ile kosztuje przygotowywanie wniosków przez składających granty? 

michał żmihorski

PS. Poprzedni post, również reklamujący wyniki, wrzucony przez Michała Wojciechowskiego, usunąłem, żeby nie dublować dyskusji - Michał, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? :-)

sobota, 11 stycznia 2014

Ograniczenie możliwości wypłacania dodatkowych wynagrodzeń w programie Horyzont 2020


Na stronie http://www.kpk.gov.pl/aktualnosci/shownews.html?id=10715 (patrz także forum akademickie) znalazłem taki oto kwiatek:
 
Ograniczenie możliwości wypłacania dodatkowych wynagrodzeń w programie Horyzont 2020

"Większość polskich uczelni wyższych i instytutów PAN stosowało od początku 7PR regulaminy pozwalające na wypłacanie dodatkowych wynagrodzeń w związku z realizacją projektów Programów Ramowych. W programie Horyzont 2020 możliwość wypłacania dodatkowych wynagrodzeń została drastycznie zmniejszona, w praktyce ograniczając wynagrodzenia w projektach do wysokości wynagrodzenia zasadniczego (możliwość wypłacania dodatkowego wynagrodzenia ograniczona jest maksymalnie do kwoty 8000 EUR rocznie, przy czym może ono być stosowane tylko w przypadku instytucji o charakterze niezarobkowym, w ściśle określonych okolicznościach)."

Ciekawe jest to, że Polacy i tak niechętnie startowali w konkursach ERC, a argument finansowy, zważywszy na proporcjonalnie bardzo niskie zarobki w nauce polskiej, był (jeśli już) jednym z zasadniczych argumentów ZA. Już widzę kolejkę chętnych Polaków do obracania milionem euro za 2.5 tys PLN na miesiąc. Nie wiem jaki cel przyświecał Komisji Europejskiej, ale jest to decyzja trudna do zrozumienia. Przede wszystkim dlatego, że dyskryminuje obywateli spoza byłej 15, w tym kraje z Europy Wschodniej.

Mam to szczęście, że w ostatnich kilku latach otrzymałem kilka grantów, co pozwoliło mi na pewną niezależność i zajęcie się pracą i nie ukrywam, że wynagrodzenia z grantów są dla mnie ważnym składnikiem budżetu domowego, choć przy braku motywacyjnego zróżnicowania wynagrodzeń jest to także praktyczny element systemowy. To komfort, ale też ciężki chleb i odpowiedzialność zważywszy na chore uwarunkowania prawno społeczne w jakich funkcjonuje polska nauka. Nie narzekam jednak.

Z drugiej strony, ciągle słyszę jak to nasi naukowcy są mało ambitni bo nie walczą o większą stawkę jaką są pieniądze z ERC, może zatem warto się pokusić? ERC to przecież prestiż i duże pieniądze, ale nie tylko. To także równe szanse. Stać cię np. na zatrudnienie najlepszych, przez co polskie ośrodki nie muszą być ciągle drenowane z co ambitniejszej kadry, ale same stają się magnesem dla obcokrajowców. Zgodnie z decyzją KE, laureat ERC zatrudniony na uczelni lub w instytucie PAN w Polsce będzie oczywiście mógł zatrudnić np. Austriaka za 4 tys. Euro, ale sam będzie pracował za dotychczasowe 2.5 tys. PLN (przeciętne wynagrodzenie adiunkta). Co w takiej sytuacji zrobi kierownik? (pomijam tutaj zupełnie kwestie wizerunkowe) Ano, sam przeniesie się do Austrii ze swoim grantem, gdzie przywitają go z otwartymi rękami. Najprędzej jednak będzie ubiegał się o grant od razu pod Austriacką banderą. Poza tym skoro statystyki mówią, że łatwiej jest otrzymać nawet najbardziej prestiżowy grant Maestro z NCN niż grant z ERC, to po kiego diabła miałby w ogóle zawracać sobie głowę ERC?

To się nazywa polityka spójności. W MNiSW powinno huczeć, rząd powinien ciskać grzmoty w kierunku Brukseli, a tu:
„Powiedz mi, jak ci na imię?
- Cisza.
- Powtórz, bom nie dosłyszał?
- Cisza.
- Czy to ty chodzisz po chrząstkich gałązkach wiosną?
czy o tobie słowik kląska, czy trawy rosną?
- Ja jestem cisza, milcz, dumny.
- Zabiorę ciebie do trumny.”

Pozdrawiam z lekką dozą cynizmu,
Paweł Ręk

środa, 8 stycznia 2014

Ministerstwo Nauki na pierwszym miejscu...

...w konkursie na najgorszą prezentację danych w roku 2013! Już jakiś czas temu Przemek Biecek na swoim blogu Smarter Poland ogłosił konkurs na najgorszą (=najmniej czytelną i najbardziej dezinformującą) wizualizację. Konkurs został niedawno rozstrzygnięty, zachęcam do odwiedzenia jego bloga tu, bo skala manipulacji, z którą na co dzień spotykamy się w środkach masowego przekazu jest porażająca. Najciekawsze jest jednak to, że według glosujących najgorszą wizualizację w roku 2013 przygotowało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego; można ją obejrzeć w ministerialnym Raporcie "Nauka w Polsce 2013". Wklejam ją w całości, bo warto:


Widać na niej oczywiście silny wzrost wydatków na naukę, co napawać by nas mogło optymizmem, gdyby nie fakt, że ostatni słupek składa się z czterech lat, w przeciwieństwie do trzech innych słupków "jednorocznych". Niestety, wartość 4862/4=1215, a więc spadek w porównaniu z rokiem 2012 (słyszał ktoś o zjawisku inflacji?). Więcej o tym na blogu Smarter Poland, link jak powyżej. Wart uwagi jest również inny wykres, pokazujący jasno, że Polska należy do krajów "najbardziej aktywnych" jeśli chodzi o udział w projektach:


Moim zdaniem skala tych manipulacji przekracza wszelkie normy przyzwoitości i uczciwości, a autorzy raportu najwyraźniej mają odbiorców za zupełnych głąbów, którzy łykną wszystko. Jeszcze bardziej przygnębiające jest jednak to, że taką tanią propagandę z kolorowanymi słupkami z excela funduje nam nie kto inny tylko minister nauki... Co ciekawe, link podawany na blogu Smarter Poland do raportu "Nauka w Polsce" na stronach MNiSW już nie działa, ale można to wybitne dzieło w całości ściągnąć ze strony Obywateli Nauki:
http://obywatelenauki.pl/wp-content/uploads/2013/03/Raport_Nauka_w_Polsce_2013-03-13.pdf

michał żmihorski

wtorek, 27 sierpnia 2013

Czy studia w Polsce powinny być "darmowe"?

[[Reaktywacja po wakacyjnej przerwie]]


Czytam książkę amerykańskiego makroekonomisty, noblisty z 1976, Miltona Friedmana, a także drugą - o Miltonie Friedmanie. Lektura ta zmotywowała mnie do rzucenia tematu opłat za studia w Polsce. Temat chyba nigdy nie pojawiał się tu u nas, a przecież jest ważny i bezpośrednio dotyczy wielu problemów, które były na blogu poruszane dotychczas. 

Coraz wyraźniej dostrzegam szereg wad tego systemu, który mamy obecnie. Trzy punkty: 
1. Darmowe szkolnictwo wcale nie jest darmowe! Tak jak nie ma darmowych minut - po prostu płacimy za nie w abonamencie (więcej szczegółów TU), tak edukacja też nie jest darmowa, bo pracownicy uniwersytetu nie są wolontariuszami, budynki zimą nie ogrzewają się same itp. Po prostu płacimy za to wszystko wspólnie, na przykład pijąc piwo (akcyza). Jednak czy może sprawnie działać system, w którym klient (student) płaci sprzedającemu (profesorowi) za towar (wiedzę) za pośrednictwem plantatora chmielu na Lubelszczyźnie??? Oczywiście nie może - dlatego poziom uczelni wyższych w PL jest bardzo słaby (odsyłam do ostatniego rankingu światowego). 
2. Myślę również, że darmowa edukacja paradoksalnie jest... bardzo droga! Dowód: ilu pośredników po drodze wykarmi ta akcyza z piwa zanim pieniądze trafią do kieszeni sprzedającego (profesora)? Wielu - urzędy skarbowe, ministerstwa, kwestury, księgowości itp., a na każdym "poziomie troficznym" następuje utrata energii, to chyba oczywiste, że w ministerstwach nie pracują wolontariusze. Skrócenie tej drogi (w przenośni: ominięcie plantatora chmielu) w oczywisty sposób pozwoli zaoszczędzić kupę forsy.
3. Po trzecie i najważniejsze - system bezpośredniego zakupu towaru jest wg. Friedmana systemem, w którym sprzedający jest najbardziej zmotywowany by dostarczyć towar najwyższej jakości - inaczej nic nie sprzeda. Kupujący natomiast kupuje to, czego potrzebuje - to przecież kupujący wie jak najkorzystniej wydawać swoje pieniądze, nie pani w ministerstwie. Ja nie "kupiłbym" wykładu, na którym pani prowadząca od 15 już lat myli mewę z rybitwą (wydział biologii UW). Niestety, byłem zmuszony go "kupić", bo pieniądze płacę pijąc piwo, a z prowadzącą rozlicza się w moim imieniu ministerstwo...

michał żmihorski

czwartek, 13 czerwca 2013

Ankieta Obywateli Nauki - zmieńmy konkursy MNiSW!


Zachęcam do poświęcenia kilku minut i wypełnienia ankiety przygotowanej przez Obywateli Nauki. Ankieta dotyczy konkursów grantowych MNiSW, które jak wiemy, są często dalekie od ideału.

ankieta tu:
http://obywatelenauki.pl/2013/06/konkursy-grantowe-mnisw-akieta/

michał żmihorski

wtorek, 2 kwietnia 2013

Iuventus III - komentarz prof. Radwana

Ponieważ zauważyłem, że wyniki ostatniego konkursu Juventus Plus wzbudziły wśród czytelników blogu Ecology i Evolution sporo emocji, jako członek zespołu oceniającego wnioski z dziedziny nauk przyrodniczych w ramach tego programu postanowiłam podzielić się kilkoma refleksjami.  Zespól ten został powołany i rozpoczął prace wraz z drugim konkursem.  Ja uczestniczyłem tylko w pracach ubiegłorocznego, 2-giego konkursu, natomiast w tym roku odmówiłem udziału, ponieważ w konkursie brały udział osoby z mojego zespołu (nawiasem mówiąc, MNiSW nie przewidziało na tę okoliczność żadnych procedur, była to wyłącznie moja osobista decyzja).


Dostaliśmy do oceny wnioski, w których artykuły opublikowane przez wnioskodawców miały przypisane impact factors zweryfikowane przez pracowników MNiSW. Naszym zadaniem było ustalenie zasad punktacji w oparciu o te impakty. W ramach zespołu nauk przyrodniczych uznaliśmy, że będziemy dostosowywać liczbę przyznawanych punktów do dziedziny, czyli na przykład ten sam impakt dawał mniej punktów w biologii molekularnej niż w ekologii. Postanowiliśmy też nieco wyżej oceniać ten sam łączny impakt, jeżeli wnioskodawca był głównym autorem artykułu w prestiżowym czasopiśmie, niż gdy opublikował kilka artykułów w mniej znaczących czasopismach. Weryfikowaliśmy też warunek głównego autorstwa.  Za głównego autora uznawaliśmy pierwszego autora (także w przypadku łączonego pierwszego autorstwa), a także autora korespondencyjnego.  Oceny były uzgadniane w czasie wnikliwej dyskusji wspólnie przez wszystkich członków zespołu. 


W kolejnej fazie oceny każdy ekspert oceniał projekt, w razie potrzeby konsultując wątpliwości z  kolegami z zespołu. (Oczywiście nikt nie oceniał projektów z własnej  instytucji.)Następnie wszystkie wnioski zostały omówione, osoba oceniające podsumowywała mocne i słabe strony wniosku, i po dyskusji zespół przyznawał punkty za tę część. Na koniec posiedzenia zespoły tworzyły wspólną listę rankingową. Podobnie było w tym roku i trudno mi zrozumieć, dlaczego ogłoszenie wyników nastąpiło dopiero dwa miesiące po sporządzeniu rankingu. 


Ocena punktowa impaktowych publikacji, których wnioskodawca był głównym autorem nie budziła większych kontrowersji, natomiast wielu z nas było zdania, że wąskie grono ekspertów nie jest w stanie w krótkim czasie ocenić wystarczająco wnikliwie projektów, które opiewają na kwoty porównywalne z dobrymi grantami NCN.  Dlatego proponowaliśmy, aby projekty poddano recenzji, jednak ten postulat nie został przez MNiSW spełniony.  NCN na specjalistyczne recenzje wniosków przez dwóch recenzentów wydaje 700 zł. Gdyby MNiSW zamówiło od razu recenzje dla wszystkich wniosków, wydałoby ok. 455 tys. zł, czyli mniej więcej tyle, co koszt dwóch projektów sfinansowanych w ramach programu.  Ja uważam, że byłoby warto, zwłaszcza że można by wzorem NCN zamówić recenzje tylko dla części projektów, np. dla tych, których autorzy zgromadzili najlepszy dorobek. Usłyszeliśmy argument, że recenzje spowolniłyby cały proces. Jednak  doświadczenia z ostatniego konkursu wskazują, że wąskie gardło procesu znajduje się gdzie indziej.


Reasumując, proces oceny projektów nie jest optymalny, podobnie jak sprawność administrowania programem, co skłania niektórych członków zespołu oceniającego do zadumy nad sensem dalszej w nim pracy. Natomiast nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości, że członkowie zespołu oceniającego zrobili wszystko, aby proces oceny był jak najbardziej rzeczowy i obiektywny. Oczywiście zawsze mogą zdarzyć się błędy. Jeżeli ktoś otrzymał zdecydowanie zaniżoną liczbę punktów za dorobek, może zwrócić się do odpowiednich pracowników MNiSW z prośbą o zweryfikowanie, czy nie zaszła pomyłka. Jeżeli chodzi o ocenę projektu, z powodu wyżej wymienionych ograniczeń nie można niestety liczyć na szczegółową recenzję. Mimo tej i innych wad programu jestem przekonany, że wśród laureatów ubiegłorocznego konkursu znaleźli się wszyscy ci, którzy mogli się pochwalić naprawdę znaczącymi osiągnięciami. Także dlatego, że jeżeli chodzi o finansowanie młodych badaczy, jesteśmy moim zdaniem wciąż w sytuacji niedoboru wybitnych kandydatów.

Jacek Radwan

sobota, 30 marca 2013

Iuventus III - próba podsumowania



Drodzy czytelnicy bloga,
Po ostatnich dyskusjach prowadzonych w kilku postach (w sumie ok pół tysiąca komentarzy!) chciałbym jako startujący w Iuventusie, ale również jako administrator bloga podsumować temat. Proszę przy tym o wyrozumiałość, ponieważ mam trudne zadanie - emocje są duże, opinie i wypowiedzi skrajnie różne, a dodatkowo sam startowałem w konkursie. Staram się by blog był z jednej strony bezkompromisowy i niecenzurowany a z drugiej merytoryczny. Nie zawsze się to udaje, za co w dużej mierze ponoszę odpowiedzialność

Do konkretów:

1.
Zawsze będziemy mieć podział na winners & losers, bo w nauce, tak jak w ekologii, panuje zasada: "gdyby wszyscy mieli po równo to każdy miałby za mało". Środki są ograniczone, nie wszyscy mogą otrzymać finansowanie. I bardzo dobrze, że tak jest. Warto krytycznie przyjrzeć się swoim grantom i dorobkowi. Byłoby świetnie gdyby odrzucenie wniosku działało na nas motywująco - na mnie tak działa. W pierwszej chwili chodzę po ścianach ale następnego dnia jestem spokojniejszy i biorę się do pracy. Tak jest również teraz. Tego wszystkim życzę.

2.
Szczere gratulacje dla zwycięzców - jest kilka naszych koleżanek i kolegów z działki eko-ewo, a z tego co znam te osoby, to są to naprawdę zdolni naukowcy z bardzo dobrym mocnym dorobkiem. Cieszę się, że otrzymali finansowanie i myślę, że wszyscy będziemy trzymać kciuki za ich badania prowadzone w ramach Iuventusa. Ja na pewno tak.

3.
Sprawy techniczne - dzwoniłem do MNiSW. Recenzji nie będzie, bo taka jest idea tego konkursu (czy to wada czy zaleta - zdania są podzielone). Od dwóch pań zajmujących się konkursem (p. Orieta Kurkowska i p.Bożena Tomiak) można otrzymać informację ile punktów uzyskaliśmy i jaki był podział tych punktów za projekt (max 20) i za IF (max 50). Pani Tomiak była w piątek na urlopie ale będzie od wtorku. Telefony: .Tomiak: (22) 52 92 454, p.Kurkowska: (22) 52 92 490. Przy okazji - z mojego doświadczenia: panie były zawsze bardzo miłe i warto pamiętać, że to nie one zafundowały nam to przesuwanie terminów.

4.
Śledząc dyskusję trzeba dojść do wniosku, że zasady konkursu Iuventus nie są precyzyjnie zdefiniowane. Począwszy od definicji "głównego autora" (tylko pierwszy, czy ostatni korespondencyjny również?), poprzez określenie "publikacje z ostatnich 2 lat" (czy 2010 wchodził?), terminy ogłoszenia wyników, na samym algorytmie oceny kończąc (np. system punktowania IF-ów). Nie możemy jednak, nie znając szczegółów dot. powyższych kwestii, formułować zarzutów o ustawionym konkursie i przydzielaniu grantów po znajomości. Takie wpisy się niestety pojawiają. Jeśli ktoś ma w tej sprawie dowody/konkrety to chętnie udostępnię bloga do ich publikacji. Ale bez nich rzucanie mocnych oskarżeń jest zdecydowaną przesadą.

5.
Chciałbym temat trochę pociągnąć i wysłać do MNiSW oficjalne pismo z prośbą o uszczegółowienie tych kilku punktów, co do których było najwięcej pytań. Jest to musztarda po obiedzie ale może się przydać na kolejny konkurs i powinno ostudzić emocje.

6.
Chciałbym też sam przyjrzeć się prostej zależności, a konkretnie: sumaryczny IF deklarowany we  wniosku vs. punkty za IF otrzymane z MNiSW. Wszyscy oczekujemy liniowej zależności i współczynnika korelacji wynoszącego 1. W tym celu bardzo proszę osoby chcące mi pomóc, ale tylko z dziedziny nauk biologicznych, o przesłanie w prywatnym mailu do mnie: (1) imię i nazwisko - tu nie może być anonimowości, (2) deklarowany we wniosku sumaryczny IF, (3) ocena za IF wg. MNiSW. Zarówno od zwycięzców jak i przegranych. Jak spłynie kilka chociaż ocen wrzucę wykres na bloga.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za dyskusję i korzystając z okazji załączam najlepsze życzenia świąteczne!

 michał żmihorski